Dodaj do ulubionych

co mam zrobić?

16.08.05, 23:14
Mój mąz jest z naszym dzieckiem w zakopanem, wraz ze swoim bratem i jego
koleżanką. Chodzą po górach. Ja nie pojechałam, bo miałam do pozałatwiania
parę spraw urzędowych, których nie chciałam zostawiac na potem. Z tego powodu
były niesnaski, że niby ja nie chcę z nimi jechać i szukam sobie wymówek. Ale
jakos to przebrnęliśmy. W czwartek mam (miałam) do nich dojechać na jeden
dzień z córką mojego drugiego brata. Obiecałam jej, że ją wezme na tą
wycieczke, dziecko się bardzo cieszy. Przed chwilą rozmawiałam z mężem - jak
usłyszał, ze przyjade z bratanicą to zrobił mi awanturę, ze nie przemyslałam
sprawy, bo ona jest za mała (miałam zamiar wyjsć w jakieś łatwe dolinki, a
nie na Orlą Perć), za gruba, nie da sobie rady, nie ma odpowiedniego obuwia i
jestem nieodpowiedzialna, ze jej obiecałam, a nie skonsultowałam tego z nimi.
Ja chcę z małą spedzić ten dzień, bo nie wiem kiedy znowu ją zobaczę, i
mówię mu, ze jak nie będzie dawała rady, to z nią zostanę, wróce, biorę to
dziecko na swoja odpowiedzialnosć i sama też nie mam odpowieniego obuwia do
chodzenia po wysokich górach i jak mają zmiar isc w wysokie góry to ja w
ogóle nie przyjeżdżam, bo naprawdę sama nie mam ani kondycji, ani
odpowiedniej odziezy na wysokie góry. Kazał mi sie zastanowic co zrobię i
jutro dać odpowiedź. Mówię mu, ze w takim razie to ja mam juz gotową
odpowiedź - nie przyjadę. Wielka obraza, ze nie chcę z nim spedzać wolnego
czasu. A ja chcę, ale chcę też zapewnic jakieś atrakcje bratanicy.
Zakończylismy rozmowę praktycznie rzuceniem słuchawki.

Czy wg was powinnam teraz zadzwonic i pojechać sama, zeby mu pokazać, ze chcę
z nim spedzać czas? Powiedzieć dziecku sorry mała, ale nie możesz jechać, bo
nie dasz rady? Nie wiem co mam zrobić, nie chcę sie kłocić z mężem. czy
naprawdę zachowałam się beznadziejnie, że obiecałam małej, że pojedziemy
razem? Co mam zrobić? Jechać? Zostać? Sama, z małą? Dzwonić, przepraszać, czy
olać go i niech sam zadzwoni jak chcę się pogodzić?

Naprawdę nie chciałam źle - wyszło fatalnie.

A w sobote będą następne dżezy, bo on będzie z pewnościa chciał siedziec ze
swoim ojcem i bratem, a mój wujek zaprosił nas do siebie na wieczór i
oczywiście albo zrobi mi łaskę, ze ze mną tam pojedzie, albo pojade sama
(nasepna obraza godnosci), albo będę musiała zrezygnować z wujka i siedzieć z
teściem. Co za ...ujowe sprawy rodzinne. :(
Obserwuj wątek

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka