Gość: renia
IP: *.net.gr / *.ath.spark.net.gr
27.08.02, 23:02
Mam znajomego. Nawet mily czlowiek, lubimy się, często spędzamy wspólnie
wekendy czy niedzielne wypady, (znaczy nasze rodziny razem;). No ale facet ma
niewyparzoną gębe. Potrafi powiedziec cos tak idiotycznie, jak gówniarz.
Żebyśmy się dobrze zrozumieli. Oto przyklady kilku z jego wypowiedzi (cytuje
z pamięci) wypowiedzianych na jednym oddechu, przy okazji róznych imprez,
publicznie, na głos, tak żeby wszyscy usłyszeli:
Do koleżanki przy kosci: Jadżka nie jedz juz tyle bo ci szwy zaczynają
puszczac , żartuję, hehehehehe
Do mnie ostatnio(wszyscy w rodzinie nosimy w okulary) dobrze że są jeszcze
tacy binoklarze jak wy, to przynajmniej optycy i okuliści z torbami nie
pojda, zartuję hehehehehe
Na widok kalekiego dziecka: Takich powinni topic zaraz po urodzeniu zeby nie
psuli krajobrazu, żartuję hehehehehehehe
Na widok szczekającego psa do kogoś kto akurat stoi w pobliżu: O twoi sie
zbiegają, idż z kolegą pogadaj, żartuję, hehehehehehe
Przy okazji plamy na spodnicy koleżanki: To ty nigdy nie słyszalaś, ze są
proszki i pralki do prania? Jak idziesz między ludzi to sie najpierw opierz,
żartuję hehehehehehehe
Generalnie jest to fajny kolega i takimi teksciorami wali raz na +/- dwa
tygodnie, ale jak juz przywali, sądząc, że jest bardzo śmieszny (a robi to
oczywiście przy wszystkich, np na jakiejś imprezie) to po postu robi się
nagle lodowato, nikt nie wie co powiedzieć, czy rzeczywiście się śmiać dla
rozładowania atmosfery, czy się obrażac, czy zmieniać temat....
Nie robi on tego jak sadzę, świadomie, po to żeby komukolwiek sprawić
przykrość, naprawde wydaje mu się, że jest niesamowicie dowcipny. I co tu
zrobić? Jak mu zwrócić dyplomatycznie uwagę, żeby po prostu zastanowił się
zanim cos palnie. Nieraz myślę, żeby znależc jakis jego słaby punkt dotyczacy
jego wyglądu, czy inteligencji i dowalić mu podobnym tekstem, ale jakoś nigdy
nie zdobylam się na odwagę.