dzikoozka
29.08.05, 09:03
Mój mąż nie jest ze mna szczęśliwy. Czułam to wcześniej ale... teraz to do
mnie dotarło. On nie zamierza odejść, nie zmierza też mnie kochać jak kiedyś.
Jest bo jest, bo dziecko, bo miszkanie na kredyt... Wiem że flirtował z
innymi, zawsze jesnak starał się to przede mnną ukryć. Taie drobiazgi - sms
wysłał mi z innego nr telefonu (pomyliło mu się), potem powiedział, że
pomylił swój telefon z telefonem kolegi... Okazało sie jednak ze to jego
karta. W swoich krętactwach - paradoksalnie - usiłuje zachować
swoją "uczciwość" i przynajmniej - nie mówi mi że mnie kocha. Przedwczoraj
zapytałam go wprost: jestes szczęśliwy w naszym małżeństwie? Nie wiem. To się
zastanów. .. Pytanie na następny dzień: Uważasz że nasze małżeństwo jest w
porządku? Nie wiem o co ci chodzi, nie wiem co ci odpowiedzieć. Wczoraj
zapytałam po raz ostatni: Czy jesteś szczęśliwy ze mną? Nie wiem czego ode
mnie chcesz. Nie wiem o co ci chodzi. Odpowiedz w koncu, nie rób ze mnie
idiotki! Nie zawsze skaczę. Co??? nie rozumie? Nie zawsze skaczę z radości...
Co ja mam myśleć? Co wy myślałybyście na moim miejscu?