Katofeminizm

IP: *.abo.wanadoo.fr 30.08.02, 22:07
Ja mam dwa niewinne pytania...
Skad p. Dunin wie, ze ksieza wypytuja przy
spowiedzi o metody antykoncepcyjne?
Spowiada sie moze?
Ja sie spowiadam od wielu lat i z takim
pytaniem jeszcze sie nie spotkalam... Dodam, ze
mam grubo po trzydziestce i meza - a dzieci nie mamy...
Drugie pytanie: dlaczego feministki nie potrafia uwierzyc
w owa 'naturalna roznice' m. mezczyzna, a kobieta, jak rozumiem?
Powiem wiecej, owa 'naturalna' roznice obserwuje nie tylko
na plaszczyznie mezczyzna-kobieta;widac ja generalnie na styku
czlowiek-czlowiek.
Moze lepiej o talentach porozmawiac?

Ups, to juz nie do pani Dunin. Za duzo wymagam. Biedaczka by
pewnie stracila prace, gdyby z jakichs powodow przestala
na zycie patrzec z 'feministycznej' perspektywy, a zaczela
z 'czlowieczej', z 'ludzkiej' po prostu...

Nie wolno od CZLOWIEKA (nie mylic z 'kobieta') za duzo
wymagac...

z powazaniem
jendza (takoz: kobieta...)
    • niedzwiedziczka Czegoś tu nie rozumiem... 30.08.02, 22:24
      "Kazania płciowo neutralne', przecież chyba o to chodzi, a nie
      żeby były skierowane tylko do mężczyzn lub tylko do kobiet? A
      poza tym, spotkałam się z naukami skierowanymi do kobiet i osobno
      do mężczyzn a czasie rekolekcji. No i ten "niepokój o podrzędną
      rolę zakonnic". Przecież zakonnicy tez mają rolę podrzędną. I
      przez lata nikt mnie także o środki antykoncepcyjne nie
      wypytywał... A jeśli chodzi o rozwody, to Kościół zezwala na
      "separację od łoża i stołu", czyli po prostu na zostawienie
      człowieka, z którym się nie da wytrzymać i który nie ma zamiaru
      się zmienić. Tyle, że drugiego ślubu kościelnego się nie dostanie.
      pani Dunin chodzi chyba o to, że są ludzie, którzy chcą zmian w
      Kościele. Zawsze byli i będą, więc Ameryki nie odkryła.
      Tylko, co ją tak Kościół obchodzi, skoro do niego nie należy?
      Może po prostu zabrakło pomysłu na ciekawy temat...
      • Gość: maly.k Re: Czegoś tu nie rozumiem... IP: 139.57.24.* 30.08.02, 23:00
        Pani Dunin jeszcze nigdy nie napisala nic na zaden ciekawy temat. Ciagle tylko
        o feminizmie... ;-)

        Pozdrawiam,

        mk.
    • Gość: Lena Re: Katofeminizm IP: 213.25.39.* 30.08.02, 23:40
      Pani Dunin ma racje. Jak zawsze. kobiety polskie z jednej strony wierza a z
      drugiej nie do konca. Niby nie przeszkadza im zakaz aborcji a z drugiej
      zalatwilyby to po swojemu gdyby zaszla potrzeba, niby sa feministkami a z
      drugiej przyjmuja tzw. naturalne roznice czyniace kobiete podrzedna, niby nie
      podoba im sie nierownosc w pracy a z drugiej strony przyznaja ze mezczyzni
      bardziej poswiecaja sie pracy i to oni utrzymuja rodzine i im cos wiecej sie
      nalezy, niby kobiety sa w kosciele rowne /neutralnosc plciowa w kazaniach
      koscielnych/ ale siostra to tylko do oltarza na kolanach i ze szmata w rece.
      kobieta w Polsce jest tak wychowana ze niby jest rowna mezczyznie ale jak u
      Orwella "wszystkie zwierzeta sa rowne ale niektorwe rowniejsze". Ona ma racje-
      nie doroslysmy do prawdziwego feminizmu.Niby cos nam sie nie podoba ale o cos
      lepszego nie potrafimy walczyc. Do tego jeszcze ta walczaca naprawde
      krytykujemy i mamy za wariatke i jakis ewenement z ksiezyca wziety. Kobiety
      polskie sa bezwolne.
      czesciej pani Dunin powinna pisac. Moze cos dotrze.
      • Gość: jendza Re: Katofeminizm IP: *.abo.wanadoo.fr 31.08.02, 15:59
        A to! Wzielo i obcielo... A taki tlusty
        poscik napisalam... i to juz po 9-tej... Sprobuje jeszcze raz...
        W artykule p. Dunin pomylone zostaly podstawowe pojecia.
        Dlatego jej 'walka' (bo rozumiem, Lenko, ze o nia Ci chodzi)
        wiecej szkody przynosi, niz pozytku.
        Zastanawialas sie kiedys, dlaczego feminizm narodzil sie
        w krajach o chrzescijanskich korzeniach?
        Zastanawialas sie, dlaczego Chrystus o fakcie, ze jest
        Mesjaszem, powiedzial najpierw kobiecie?
        Zydowscy mezczyzni nie rozmawiali wowczas nawet z kobietami...
        Rozmowczynia Jezusa byla kobieta, co gorsza - Samarytanka,
        a zeby juz w ogole sprawe pognebic - zyjaca poza spolecznoscia,
        bo z mezczyzna bez slubu... Jak to wytlumaczyc?
        Jezeli polskim kobietom daleko do feminizmu, to od chrzescijanstwa
        dziela je lata swietlne...
        Jesli zatem pracuje sie w tak poczytnej gazecie, jak GW, to raczej
        nalezaloby te 'polska' kobiete cokolwiek oswiecic, a nie jej
        dodatkowo wode z mozgu robic...
        Zwrocilas uwage na tytul?
        Katofeminizm kojarzy sie raczej z egzekucja (scieciem przez kata)
        feminizmu (?), niz jakimkolwiek zwiazkiem z katolicyzmem...
        A to dla mnie znaczy dwie rzeczy: albo p. Dunin jest kompletna
        ignorantka, albo po prostu nie szanuje czytelnika, probujac nim
        manipulowac poprzez nieuprawniona zonglerke rozmaitymi pojeciami
        i ich popularnymi (co nie znaczy wlasciwymi) desygnatami.
        Wstyd!
        Pozdrawiam CIe, Leno!
        • Gość: Lena Re: Katofeminizm IP: 213.216.82.* 31.08.02, 16:50
          A mnie określenie "katofeminizm" kojarzy się z połączeniem katolicyzmu z
          feminizmem. I właśnie Kinga Dunin wykazuje, że ani jedno ani drugie nam nie
          wychodzi. Wygląda na to,że trzeba wybrać. Albo kupić sobie najnowszy Katechizm
          Koścoła Katolickiego i na tym się opierać. Biblia w dużej mierze odbrazuje
          ówcześnie poanujące obyczaje, gdzie pozycja kobiety była taka jaka była /to
          samo jest w Koranie i w Starym Testamencie a ortodoksyjni strażnicy wiar
          próbują ściśle się ich trzymać w swoich religiach/. Wyobraź sobie feministkę -
          islamistkę. Feministka-katoliczka już dziwnie nie pasuje .większość feministek
          nawet pojęcia nie ma, że coś w kościele się zmienia, że w samych założeniach
          kobieta już nie jest podpożądkowana mężczyźnie a równa, że najnowszy katechizm
          natawia ludzi na wzajemny szacunek, wspieranie i pomoc. Nasz polski kościół z
          trudem to zauważa a mało przekazuje więc kobiety z jednej strony chciałyby być
          feministkami /w takim sensie, że chcą walczyć o równe prawa /a z drugiej trochę
          wierzące /nie na tyle by przestrzegać wszystkich przykazań/same nie wiedzą kim
          są. A nie muszą być ortodoksyjnymi ani femnistkami ani katoliczkami. Skrajności
          są szkodliwe. Kinga Dunin nas porusza ,by zmobilizować do walki o swoje prawa.
          Ona robi to od strony skrajnie femnistycznej i może dlatego budzi trochę
          sprzeciwu. Ja poradziłabym kobietom w którym więcej katolicyzmu niż feminizmu
          kupić w miarę nowy katechizm /ja mam Pallottinum 1998/ i poczytać.
          We mnie więcej feminizmu.
          Pozdrowienia.
          • Gość: jendza Re: Katofeminizm IP: *.abo.wanadoo.fr 31.08.02, 17:12
            Lenus KOchana!
            Jesli ktos jest naprawde chrzescijaninem, to
            'feminizm' jest zbedny. Jesli dla Ciebie na przyklad
            najwazniejsza jest milosc, czyli kochasz blizniego,
            a siebie tak samo, ani wiecej, ani mniej - to po
            co w ogole jakis 'feminizm'? To kompletny anachronizm.
            Juz 2000 lat temu jeden 'prosty' Zyd zdefiniowal
            genialnie istote bycia. Problem z ludzkoscia polega na tym,
            ze nie potrafimy tego ani zrozumiec, ani zastosowac.
            O coz wiecej chodzi, jak o szacunek czlowieka dla czlowieka?
            NIe mezczyzny dla kobiety, kobiety dla kobiety, bialego
            dla czarnego, czarnego dla bialego... po prostu: czlowieka
            dla czlowieka?
            Przykazanie milosci jest naprawde proste!
            Gdybysmy go tylko przstrzegali swiat naprawde wygladalby inaczej!!
            Koscilowi udalo sie przechowac dziedzictwo, przeslanie, ale my -
            jako ludzkosc - tak wiele jeszcze musimy sie uczyc!
            Wiesz, mam teraz kontakt z rodzina, w ktorej od pokolen panuje
            kult kobiety. Zgroza i koszmar.
            Na czlowieka 'sklada' sie mezczyzna i kobieta. Badz - jesli wolisz - kobieta
            i mezczyzna.
            'Czlowiekiem' jestesmy RAZEM! Znaczy i jedno, i drugie nim jest TAK SAMO.
            A oprocz tego kazde z nas ma swoje indywidualne talenty, zadania i obowiazki.
            Pozdrawiam serdecznie!
            jendza
            • Gość: Lena Re: Katofeminizm IP: 213.216.82.* 31.08.02, 17:27
              Prawda jest taka że femninizm obala to co przez lata wmawiali nam
              głosiciele "tego co 2000 tat temu ...."i mający jedyny patent na prawdę. I co
              jeszcze często słychać w naszym polskim kościele: o naturalnych
              prawach /dyskryminujących kobietę/, naturalnych obowiązkach /kobiet/,
              przyrodzonym im umiejętnością. Do dziś to przebija w obyczjowości. W razie
              rozwodu pyta się czy kobieta prała, gotowała, dbała o rodzinę i męża a jego -
              czy pił i bił i zdradzał. Za przerywanie ciąży obciąża się kobietę. Kinga Dunin
              właśnie z tym walczy. I o tym piszę. O równiści możemy sobie przeczytać w
              Katechiźmie i to radzę światłym paniom. Ale ,że jest o co walczyć w naszym
              kraju też doskonale wiemy.
              pozdrowienia nie mniej serdeczne.
              • Gość: jendza Re: Katofeminizm IP: *.abo.wanadoo.fr 31.08.02, 18:33
                JAK walczyc, zeby bylo skutecznie?
                Pod sztandarami feminizmu?
                Znaczy - rozumiem - mezczyzne do prania, sprzatania,
                prasowania i garow, a ja bede pila, bila i na dom
                zarabiala?
                Dziekuje, NIE!
                Wybieram katechizm.
                Zrozum, chodzi o to, by zaproponowac program pozytywny, optymalny!
                'Oko za oko' juz bylo - i kleske ponioslo sromotna...
                A z moim mezem o dom dbamy demokratycznie, znaczy
                kazde wedlug wlasnych mozliwosci oraz zamilowan.
                Ja zwykle gotuje, bo to lubie, moge prasowac,
                bo mi to nie przeszkadza, za to zmywa oraz sprzata
                raczej moj maz...
                Jesli jednak jedno z nas czegos nie zrobi z jakiegos powodu,
                wyrecza je drugie lub rzecz pozostaje nie zrobiona...
                My sie po prostu kochamy...
                Czego wszystkim zycze!
                Prawdziwa rewolucja najpierw musi sie dokonac w sercach i glowach
                prostych ludzi, by zycie poszlo ku lepszemu...
                Wywijajac falszywym sztandarem feminizmu nie osiagniemy niczego...
                niczego dobrego...
                Pozdrawiam nieustajaco!
                jendza
    • Gość: Lena Re: Katofeminizm IP: 213.25.39.* 31.08.02, 19:12
      Zawsze gdy pisze się o feminiżmie i walce o równouprawnienie odzywa się /o
      zawsze kobieta!/ której równouprawnienie nie jest potrzebne i pisze,że dziwo
      ona robi to co lubi czyli gotować. Ja też lubię gotować. Uwielbiam gotować.
      Lubię prasować a sprząta mąż. Zwykle. Bo czasem on gotuje choć nie lubi a
      czasem ja sprzątam. Pralka pierze, zmywarka zmywa . Poza domem pracujemy też
      dużo. Ja w męśkim technicznym zawodzie z samymi facetami. Mam skalę porównawczą
      i wiem że kobiety mają o co walczyć.Nie musi mnie to dotyczyć bym rozumiała
      problem. Nigdy w życiu nie spotkałam się z dysktyminacją. Nawet na studiach
      zdarzało się, że na zajęciach wykładowca powiedział "o mamy panią to prosimy ".
      Później mówili "a pani to na pewno wie, więc prosimy tego pana".Zarabiam tak
      jak mężczyzna na moim stanowisku. Ale mam koleżanki i widzę. Widzę wychowanie
      synów i córek w niektórych znajomych domach. Ogólne podejście do kobiet też
      kobietom nie sprzyja /nawet o pracę im trudniej choć lepiej wykształcone/. O to
      należy walczyć . Za to lubię Kingę Dunin, bo ona widzi więcej.Zasklepiamy się w
      tym co nam nie przeszkadza.
      Kiedyś z pewnościa były kobiety którym proawo wyborcze było zbędne bo i tak im
      mąż powiedział co mają myśleć.A te co myślały inaczej i samodzielnie walczyły o
      prawa.
    • Gość: Marta Re: Katofeminizm IP: *.warszawa.cvx.ppp.tpnet.pl 31.08.02, 19:36
      Witam. Jestem autorką tekstu z Zadry,na który Kinga Dunin
      powołuje się w felietonie-dodaję więc kilka słów od siebie.
      Wszystko, co napisałam w „Zadrze” o konflikcie feminizm-
      katolicyzm, oparłam na wieloletnich doświadczeniach z okresu,
      kiedy bardzo aktywnie uczestniczyłam we wspólnocie kościelnej.
      Na temat spowiedników Kingi Dunin niewiele mogę powiedzieć,
      natomiast o swoich –owszem, i to nie najlepiej. Widocznie i ja,
      i moje koleżanki katoliczki trafiałyśmy na spowiedników, którzy
      urządzają wnikliwe przesłuchania na temat życia intymnego. Nie
      chcę uogólniać, ale księżom, z którymi osobiście się zetknęłam,
      wyobrażenia kobiety ewidentnie nakładają się na ideał maryjny.
      Co do kazań „uniwersalnych”: oczywiście, moralność jest
      bezpłciowa, ale jeśli pewne wykroczenia przeciwko niej (np.
      przemoc w rodzinie) nagminnie zdarzają się osobnikom jednej
      płci, warto by o tym wspomnieć. Nie słyszy się raczej o żonach
      katujących mężów, odwrotne przypadki są częste i trudno je uznać
      za przejaw miłości w związku uświęconym sakramentem.
      Uniwersalność kazań byłaby bardziej uniwersalna, gdyby
      odwoływała się do problemów, które dotyczą wyłącznie kobiet. Czy
      coś by się stało, gdyby Kościół przełożył uniwersalne: „nie
      krzywdź bliźniego” na „nie krzywdź własnej żony”? Nauki
      ewangeliczne należy wcielać w życie, w codzienność, w „tu i
      teraz” – dlaczego więc Kościół omija lub za słabo podkreśla
      zjawisko dyskryminacji?
      • Gość: BD Re: Katofeminizm IP: 195.136.251.* 02.09.02, 09:59
        Witam,

        Gość portalu: Marta napisał(a):

        > Co do kazań „uniwersalnych”: oczywiście, moralność jest
        > bezpłciowa, ale jeśli pewne wykroczenia przeciwko niej (np.
        > przemoc w rodzinie) nagminnie zdarzają się osobnikom jednej
        > płci, warto by o tym wspomnieć. Nie słyszy się raczej o żonach
        > katujących mężów, odwrotne przypadki są częste i trudno je uznać
        > za przejaw miłości w związku uświęconym sakramentem.

        Po Publicystce Zadry spodziewałbym się większego oczytania. A tymczasem
        feministki walcząc ze stereotypami same tworzą "własne" stereotypy.

        Proszę sięgnąć choćby do pracy "Zadowolony niewolnik idzie do pracy"
        prof. H. Domańskiego (wyd. IFiS PAN, 199?). Znajdzie tam Pani ciekawą
        statystykę, m.in., że najczęsciej przemoc w rodzinie jest obustronna (mąż żonę,
        żona męża), oraz np. że w Polsce większy odsetek mężczyzn niż kobiet deklaruje
        się jako molestowanych seksualnie w pracy. Warto też zwrócić uwagę, że pozycja
        takiego mężczyzny jest o wiele gorsza od kobiety, bo np. na 100% grozi mu
        wyśmianie przez współpracowników i niezrozumienie przez sąd.

        pozdrawiam,

        BD
        • Gość: marta Re: Katofeminizm IP: *.dialup.medianet.pl 02.09.02, 15:20
          > Gość portalu: Marta napisał(a):
          >


          > Po Publicystce Zadry spodziewałbym się większego oczytania. A
          tymczasem
          > feministki walcząc ze stereotypami same tworzą "własne"
          stereotypy.
          >
          > Proszę sięgnąć choćby do pracy "Zadowolony niewolnik idzie do
          pracy"
          > prof. H. Domańskiego (wyd. IFiS PAN, 199?). Znajdzie tam Pani
          ciekawą
          > statystykę, m.in., że najczęsciej przemoc w rodzinie jest
          obustronna (mąż żonę,
          >
          > żona męża), oraz np. że w Polsce większy odsetek mężczyzn niż
          kobiet deklaruje
          > się jako molestowanych seksualnie w pracy. Warto też zwrócić
          uwagę, że pozycja
          > takiego mężczyzny jest o wiele gorsza od kobiety, bo np. na
          100% grozi mu
          > wyśmianie przez współpracowników i niezrozumienie przez sąd.
          >
          Moje oczytanie polega na tym, że sięgam nie do jednej książki
          pana Domańskiego, ale do dziesiątek innych badań, również z
          obszaru krajów Europy Środkowo-Wschodniej. W przeważającej
          części przemoc okazuje się, niestety, niesymetryczna. Nie
          wspominam już o potocznych sformułowaniach typu :"jak bije, to
          kocha". Fakt, że przemoc wobec kobiet w rodzinie odnosi się
          częściej do środowisk o tradycyjnym modelu rodziny (np.
          wiejskich), ale nie zmniejsza to skali zjawiska.
          Co do molestowania mężczyzn w pracy -przedziwna teza, zważywszy,
          że wśród kadry wyższego i najwyższego szczebla kobiet jest wciąż
          niewiele (a molestowanie seksualne zawsze wiąże się z relacjami
          władzy).Tak więc argument całkiem sprzeczny z rzeczywistością.
          • Gość: BD Re: Katofeminizm IP: 195.136.251.* 03.09.02, 16:23
            Witam,

            Gość portalu: marta napisał(a):

            > Moje oczytanie polega na tym, że sięgam nie do jednej książki
            > pana Domańskiego, ale do dziesiątek innych badań, również z
            > obszaru krajów Europy Środkowo-Wschodniej.

            H. Domański jest jednym z najbardziej znanych badaczy tematyki
            kobiecej w Polsce, obecnym dyrektorem IFiS'u, a jego książka
            zawiera wyniki badań z wielu krajów (szerszego programu, w którym
            uczestniczyła też Polska).

            > W przeważającej
            > części przemoc okazuje się, niestety, niesymetryczna.

            Sprawdzano to, czy po prostu nie pytano?

            > Nie wspominam już o potocznych sformułowaniach typu :"jak bije, to
            > kocha".

            Brawo. Jakże łatwo przeskakujemy od badań socjologicznych do
            potocznych sformułowań.

            > Co do molestowania mężczyzn w pracy -przedziwna teza, zważywszy,
            > że wśród kadry wyższego i najwyższego szczebla kobiet jest wciąż
            > niewiele (a molestowanie seksualne zawsze wiąże się z relacjami
            > władzy).

            To chyba pewne uproszczenie.

            > Tak więc argument całkiem sprzeczny z rzeczywistością.

            Tym gorzej dla Pani "spostrzegania rzeczywistości?".
            Molestować muszą częściej mężczyźni, bo wśród nich więcej kadry kierowniczej -
            no, nie powiem, wiele można by ciekawych wniosków w ten sposób wyciągnąć...

            pozdrawiam,

            BD
    • Gość: Lena Re: Katofeminizm IP: 213.25.39.* 31.08.02, 19:54
      Myślę,że praktyka czyni człowieka ludzkim.Większość księży "problemy
      małżeńskie" zna albo z teori i konfesjonału. A to czysta teoria. Wytrwać
      i "krzyż nosić" potrafi poradzić każdy teoretyk. Gdyby ksiądz chodził do takich
      domów, gdzie z konfesjonału wie o przemocy - może miałby szansę zmienić zdanie
      i naprawdę pomóc.Pomagają częściej siostry.Ale do nich też trzeba przyjść.
      Przez całe moje życie zdarzyło mi się widzieć to i owo i wiem jak
      niesprawiedliwe jest i prawo i ludzie /często kobiety/ dla kobiety. Kobieta
      jest stale oceniana - i jak piasałam - za to czego dobrego nie robi a mogłaby a
      mężczyzna za to co złego nie robi a mógłby. Często kobiety ocenia się jakimi są
      żonami, matkami, pracownicami i kobietami /wszystko naraz/ a mężczyz traktuje
      się z taryfą ulgową /jak nie pije i nie bije to jest dobrze - już coś takiego
      usłyszałam i to całkiem serio/.
      Choć to nie moja bajka mam jeszcze córkę i chciałabym by ona żyła w
      sprawiedliwym świecie. Zawze i sprawiedliwym dla wszystkich.
      • mist3 Re: Katofeminizm 31.08.02, 20:49
        Jestem katoliczką wierzącą i praktykującą i jestem też feministką. Powiedzmy
        sobie szczerze - Ewangelia Ewangelią, a z praktyką bywa różnie (np.
        Inkwizycja), więc Jendza niekoniecznie ma rację mówiąc, że Jezus... itd.
        Niestety na ziemi jest trochę inaczej niż to głosił Jezus.
        Na "przygotowaniu do życia w rodzinie" (musiałam chodzić w 8-mej klasie) pani
        nam powiedziała - mężczyzna na pierwszym miejscu ma rozum, a kobieta serce i
        dlatego musicie się pogodzić z tym dziewczęta, że nigdy nie będziecie dobrymi
        szefami, naukowcami...
        Na jednej z rozmów kwalifikacyjnych mój potencjalny szef (działacz organizacji
        katolickiej) - powiedział mi, że muszę sobie zrobić test ciążowy, a jak mnie
        przyjmie, to ma nadzieję, że będę "się Zabezpieczać", bo on bab z bachorami
        trzymać nie będzie. Z pracy u takiego szefa zrezygnowalam...
        Parę opowieści mogłabym jeszcze przytoczyć (bliska mi osoba jest zakonnicą),
        ale po co.
        Cieszę się, że istnieją katofeministki i sama do nich należę. Jestem
        przeciwniczką aborcji i kapłaństwa kobiet, ale wiem, że Kościół się reformuje i
        może kiedyś kobiety kapłanami będą (bo co do aborcji - nic się nie zmieni).
        A do Kościoła chodzę dla Boga, a nie dla ludzi (a poza tym znam wielu fajnych
        księży, choć tych niefajnych oczywiście też - jak w każdej grupie społecznej i
        tacy istnieją).
        Pozdrawiam wszystkie feministki, niezależnie od wyznania, jakie głoszą
        (posiadają?):)
    • spinelli Re: Katofeminizm 01.09.02, 18:15
      Mysle ze katofeminizm to proba wypelniania szarej luki miedzy grzesznica Ewa, a
      dziewica Maria. Kosciol niewiele daje przykladow czlowieczenstwa jednej czy
      drugiej. Ewa jest karana za chec poznania a Maria nagrodzona za posluszenstwo.
      Jest jeszcze Rut (kto nie zna nich przeczyta)... ale to tez nie alternatywa.
      Nie moge uczetniczyc w kosciele uznajac sie za naczynie grzechu a do pozycji
      przenajczystszej aspirowac nie moge (i rowniez nie chce).
      Moj katofeminizm to ciagle jeszcze wiecej pytan niz odpowiedzi...
      • Gość: dzikus Re: Katofeminizm IP: *.rrcnet.com 02.09.02, 01:49

        Przepraszam, ale jestem troche zazenowany,
        jako jedyny mezczyzna tutaj, i to w dodatku
        probujacy wypowiadac sie na temat tak trudny.
        Jestem zdecydowanym feminsta, gdyz bardzo lubie
        kobiety.
        To, co zostalo tu do tej pory powiedziane jest
        niestety prawda, i to po obu stronach, ze sie
        tak wyraze,(oddzielilbym tylko od tych wypowiedzi,
        wypowiedz niejakiej Jendzy, ktora opiera swe
        argumenty o system wartosci (w tym Jej przypadku
        katolickich)), pozostali zas oczekuja jak mi sie wydaje
        jakis unormawan prawnych w tej kwestii i zeby KK
        podazal za tym w wystarczajacym tempie.
        Otoz, w kraju w ktorym mieszkam czyli usa, ten
        problem juz dawno przestal byc jak mi sie wydaje
        jakims problemem. Kobiety tu maja rzeczywiscie
        rowne prawa z mezczyznami; sa naukowcami,policjantami,
        sluza w armii i to nie tylko w kuchni, ale prowadza
        np. dosc trudne i zawile zadania na samolotach bojowych,
        co wiecej sa nawet w rzadzie pelniac odpowiedzialne
        funkcje a nawet w tzw.sluzbach specjalnych.
        Wszyscy tutaj juz dawno sie do tego przyzwyczaili.
        Kobiety rola w domu z tego powodu jest nie rozniaca
        sie od roli mezczyzny. Dlatego, dzieci tu caly tydzien
        jedza odgrzewane parowki na mokrofalowkach, a w
        weekendy rodzinki wychodza do restauracji, ktore
        tu naprawde pekaja w szwach w soboty i niedziele.
        Wszyscy sa szczesliwi i zycie plynie jak wymarzona
        bajka.
        Zycze tego samego polskim,umeczonym kobietom,
        ktorym KK wciaz jeszcze proponuje cos innego.
        I oczywiscie proponuje pootwierac sklepy, bary
        i restauracje w soboty i niedziele do pozna,
        by glodne rodziny mogly gdzies cos zjesc, a maly
        biznes prosperowal cala para; Byc moze trzeba o to
        poprosic Episkopat Polski lub wrecz samego naszego
        kochanego Papieza.

        najlepszego, :))))
        • spinelli Re: Katofeminizm - do pana Dzikusa 02.09.02, 03:20
          Drogi panie,
          proponuje przeniesc panskie wysoce intelektualne dywagacje, i spostrzezenia
          spoleczne na znacznie szersze forum FEMINIZM, gdzie beda one dostrzezone i
          wziete do serc i umyslow przez rzesze kobiet laknacych wiesci z USA i innych
          bratnich krajow.
          Spinelli
          Znajdzie pan tam rowniez paru feministow, wiec nie bedzie juz pan musial sie
          czuc zazenowany
          • Gość: Dzikus Re: Katofeminizm - do pana Dzikusa IP: *.rrcnet.com 02.09.02, 03:32
            spinelli napisała:

            > Drogi panie,
            > proponuje przeniesc panskie wysoce intelektualne
            dywagacje, i spostrzezenia
            > spoleczne na znacznie szersze forum FEMINIZM, gdzie
            beda one dostrzezone i
            > wziete do serc i umyslow przez rzesze kobiet laknacych
            wiesci z USA i innych
            > bratnich krajow.
            > Spinelli
            > Znajdzie pan tam rowniez paru feministow, wiec nie
            bedzie juz pan musial sie
            > czuc zazenowany
            >
            • spinelli Re: Katofeminizm - do pana Dzikusa 02.09.02, 03:45
              Wie pan, jestem feministka od przynajmniej 15tu lat a jeszcze wszystkiego nie
              rozumiem, pan od paru minut i juz wszystko rozumie. Alez tym bardziej prosze na
              szersze forum.
              S.
              Bynajmniej nie uwazam tu pana za intruza
              • Gość: Dzikus Re: Katofeminizm - do pana Dzikusa IP: *.rrcnet.com 02.09.02, 03:52
                spinelli napisała:

                > Wie pan, jestem feministka od przynajmniej 15tu lat a
                jeszcze wszystkiego nie
                > rozumiem, pan od paru minut i juz wszystko rozumie.
                Alez tym bardziej prosze na
                >
                > szersze forum.
                > S.
                > Bynajmniej nie uwazam tu pana za intruza
                >
                • spinelli Re: Katofeminizm - do pana Dzikusa 02.09.02, 03:57
                  >>Ja nie powiedzialem droga Pani ze wszystko
                  rozumiem, ale ze zaczynam rozumiec<<

                  Oops!

                  Niemniej ciesze sie ze mialam wplyw na ksztaltowanie swiadomosci panskiej.

                  Wie pan, parowka z mickowave vs. kariera w US Armed Forces to jednak quite a
                  deal, isn't it? Tylko zeby to jedynie o parowki chodzilo...
                  • Gość: Dzikus Re: Katofeminizm - do pana Dzikusa IP: *.rrcnet.com 02.09.02, 04:19
                    spinelli napisała:

                    > >>Ja nie powiedzialem droga Pani ze wszystko
                    > rozumiem, ale ze zaczynam rozumiec<<
                    >
                    > Oops!
                    >
                    > Niemniej ciesze sie ze mialam wplyw na ksztaltowanie
                    swiadomosci panskiej.
                    >
                    > Wie pan, parowka z mickowave vs. kariera w US Armed
                    Forces to jednak quite a
                    > deal, isn't it? Tylko zeby to jedynie o parowki
                    chodzilo...
                    >
                    • spinelli Re: Katofeminizm - do pana Dzikusa 02.09.02, 04:38
                      A wie pan, ze mialabym szanse trafic tam jako personel medyczny a czy panu
                      wiadomo, ze "...sanitariuszki, morowe panny..." ale, raczej nie mam ochoty brac
                      udzialu w pana Busha zabawie w zolnierzyki.
                      Spalony, zatopiony.
                      • Gość: Dzikus Re: Katofeminizm - do pana Dzikusa IP: *.rrcnet.com 02.09.02, 05:09
                        spinelli napisała:

                        > A wie pan, ze mialabym szanse trafic tam jako personel
                        medyczny a czy panu
                        > wiadomo, ze "...sanitariuszki, morowe panny..." ale,
                        raczej nie mam ochoty brac
                        >
                        > udzialu w pana Busha zabawie w zolnierzyki.
                        > Spalony, zatopiony.
                        >
                        • spinelli Re: Katofeminizm - do pana Dzikusa 02.09.02, 05:31
                          Rzecz w tym, ze ja nie chce byc wyzsza, ja chce byc rowna, CO NIE ZNACZY taka
                          sama.
                          Tymczasem sciskam pana dlon ponad szumiacym wodospadem i zycze panu milego
                          Labour Day jako ze zapracowal pan na niego sowicie.

                          Spinelli udaje sie na spoczynek
                          dobranoc
                          • Gość: Dzikus Re: Katofeminizm - do pana Dzikusa IP: 168.143.113.* 02.09.02, 05:48
                            spinelli napisała:

                            > Rzecz w tym, ze ja nie chce byc wyzsza, ja chce byc
                            rowna, CO NIE ZNACZY taka
                            > sama.

                            toz, ja wlasnie caly czas o tym mowie!
                            o nieporownywalnosci!
                            jezeli wyrazilem sie w taki sposob to po to
                            by uprzytomnic pewnym ludziom, jaka jest prawda.
                            Ty, moja Pani mozesz byc nizej niz nejeden mezczyzna
                            ale nejeden z nich moze byc nizej niz Ty,
                            i odwrotnie; poprostu te dwie plci sa ludzkie,
                            a zatem nie moga byc wyzsze czy nizsze.
                            To chyba oczywiste!


                            > Tymczasem sciskam pana dlon ponad szumiacym wodospadem
                            i zycze panu milego
                            > Labour Day jako ze zapracowal pan na niego sowicie.

                            Dziekuje, nawzajem.

                            >
                            > Spinelli udaje sie na spoczynek
                            > dobranoc
                            >
                            • agata.pl Do pana Dzikusa - feministy 03.09.02, 08:55
                              Pan sie przedstawil jako feminista bo... lubi kobiety.

                              To juz wiem. Ale to raczej sie nazywa heteroseksualizm a nie
                              feminizm.

                              Feminista oczywiscie ma wieksze prawo do
                              krytykowania "niektorych" z punktow "rownouprawnienia" niz
                              zwykly meski szowinista, co to panie chetnie ucaluje.
                              A najchetniej w reke, ktora gotuje!

                              Pozdrawiam
                              ,
                              Agata
                              • Gość: Dzikus Re: Do pana Dzikusa - feministy IP: *.rrcnet.com 04.09.02, 02:17
                                agata.pl napisała:

                                > Pan sie przedstawil jako feminista bo... lubi kobiety.
                                >
                                > To juz wiem. Ale to raczej sie nazywa
                                heteroseksualizm a nie
                                > feminizm.
                                >
                                > Feminista oczywiscie ma wieksze prawo do
                                > krytykowania "niektorych" z punktow "rownouprawnienia"
                                niz
                                > zwykly meski szowinista, co to panie chetnie ucaluje.
                                > A najchetniej w reke, ktora gotuje!
                                >
                                > Pozdrawiam
                                > ,
                                > Agata

                                Moja Droga Agato; lubienie kogos to nie to samo
                                co pozadanie!
                                A kto Twoim zdaniem powinien byc prawdziwywm
                                feminsta, jak nie heteroseksualista?

                                pozdrowienia, :)

                                Dzikus,

                                • agata.pl Re: Do pana Dzikusa - feministy 05.09.02, 09:13
                                  To mile, ze lubisz kobiety :)
                                  Dlaczego jednak twierdzisz, ze jestes feminista?
                                  I na jakiej podstawie laczysz ze soba dwa fakty:
                                  1. nadwage Amerykanow
                                  2. potencjalne rownouprawnienie kobiet w USA

                                  Mysle, ze ciezko jest jednoznacznie okreslic przyczyne tej
                                  choroby narodowej.
                                  Ja na spotkalam sie m.in. z interpretacja, ze nadwaga wywolana
                                  jest wyrobieniem zlych nawykow zywieniowych; silna reklama
                                  skierowana juz do dzieci.

                                  Tymczasem wniosek jaki (dla mnie, a moze zle zrozumialam) nasuwa
                                  sie po przeczytaniu Twojej wypowiedzi to: aby narod byl zdrowy
                                  naturalny podzial rol jest konieczny.

                                  Czy to ja zle zrozumialam?

                                  Pozdrawiam,
                                  Agata
                                  • Gość: Dzikus Re: Do pana Dzikusa - feministy IP: *.rrcnet.com 06.09.02, 02:48
                                    agata.pl napisała:

                                    > To mile, ze lubisz kobiety :)
                                    > Dlaczego jednak twierdzisz, ze jestes feminista?


                                    Ano,dlatego ze wlasnie lubie je bezinteresownie.
                                    Moje spojrzenie na kobiety wynika z mojego stosunku
                                    do ludzi i swiata wogole.
                                    Tzn. mysle, ze jezeli kobieta chce realizowac
                                    jakas droge w swoim zyciu, zgodnie z jej odczuciem,
                                    a nie moze tego robic (lub jest jej to utrudniane)
                                    tylko z tego powodu ze jest kobieta, to uwazam to
                                    za niesprawiedliwe.


                                    > I na jakiej podstawie laczysz ze soba dwa fakty:
                                    > 1. nadwage Amerykanow
                                    > 2. potencjalne rownouprawnienie kobiet w USA
                                    >
                                    > Mysle, ze ciezko jest jednoznacznie okreslic przyczyne
                                    tej
                                    > choroby narodowej.
                                    > Ja na spotkalam sie m.in. z interpretacja, ze nadwaga
                                    wywolana
                                    > jest wyrobieniem zlych nawykow zywieniowych; silna
                                    reklama
                                    > skierowana juz do dzieci.

                                    Przepraszam, ale nie moge sobie przypomniec bym
                                    mowil wogole o jakims problemie nadwagi;
                                    (ktory, tu w usa jest rzeczywiscie problemem, i jak
                                    slusznie zauwazylas wynika ze zlego sposobu
                                    odzywaiania sie ( te wszytskie fast food itp.),
                                    ale rowniez jak mi sie wydaje ze zbyt malo
                                    aktywnego fizycznie sposobu zycia, tzn. tu sie
                                    ciagle siedzi albo w domu, albo w pracy albo
                                    w samochodzie)).
                                    Ja tam gdzies mowilem tylko o tym ze sa tu pewne
                                    sporty i zawody dla kobiet takie jak np boks,
                                    wrestling (to sa takie zapasy "na niby", ale pokazuja
                                    one sile i przemoc niby "na niby", ale dla mnie
                                    nie jest to zabawne); i wreszcie tzw. body building,
                                    czyli sa to pokazy kulturystczne (pokazy odchudzajace
                                    nazywaja sie chyba fitness).
                                    To wszytsko jest dla mnie niezbyt smaczne; i mysle
                                    ze jest to po to, by robic kase.
                                    A robia ja mezczyzni oczywiscie, a zatem kobiety
                                    sa w tym calym biznesie poprostu ofiarami
                                    (to myslenie tez chyba ma jakis "feministyczne"
                                    kolory).

                                    >
                                    > Tymczasem wniosek jaki (dla mnie, a moze zle
                                    zrozumialam) nasuwa
                                    > sie po przeczytaniu Twojej wypowiedzi to: aby narod
                                    byl zdrowy
                                    > naturalny podzial rol jest konieczny.
                                    >
                                    > Czy to ja zle zrozumialam?


                                    Tak,dokladnie zrozumialas mnie tutaj.
                                    To wydaje sie byc w konflikcie z tym co napisalem
                                    tutaj na poczatku; ale kiedy sie zastanowic nad tym
                                    przez chwile aktywnie, to nie wydaje sie by byla tu
                                    jakas sprzecznosc.
                                    >
                                    > Pozdrawiam,
                                    > Agata


                                    Nawzajem, :)

                                    Dzikus
        • Gość: anka Re: Katofeminizm IP: *.zamosc.sdi.tpnet.pl 02.09.02, 10:30
          kinga dunin jakby nie spojrzec ma racje i jesli ktos (vide:
          jendza) mowi ze tak nie jest , to jest to uwarunkowane ewidentna
          nieznajomoscia realiow. wybaczcie, albo rybka, albo akwarium.
          nie mozna byc troche feministka, troche katoliczka.albo sie
          jest, albo nie. ot co. a w moim skromnym rozumowaniu zatlila sie
          niestety watpliwosc co do zbieznosci postulatow feminizujacych
          kobiet z postulatami katoliczek. i z przykroscia (a moze i bez
          takowej) donosze ze feminizm i KK pozostaja w stosunkach
          antagonistycznych wzgledem siebie. nie da sie przyjmowac calego
          zaplecza historycznego, calej fasady swiat, blyskotek,
          bibelotow, hierarchii koscielnej, nakazow, zakazow,itd bedac
          jednoczesnie liberalna feministka.konkludujac:katofeminizm to
          tak jakby wegetarianin ekolog chadzal w niedzielne popoludnia w
          butach ze skory z weza i futerku z gronostajow bo taka jest
          tradycja w jego rodzinie. albo woz,albo przewoz.
          • Gość: milva Re: Katofeminizm IP: *.arthurandersen.com 02.09.02, 11:12
            Gość portalu: anka napisał(a):

            > nie mozna byc troche feministka, troche katoliczka.albo sie
            > jest, albo nie. ot co. a w moim skromnym rozumowaniu zatlila
            sie
            > niestety watpliwosc co do zbieznosci postulatow
            feminizujacych
            > kobiet z postulatami katoliczek. i z przykroscia (a moze i bez
            > takowej) donosze ze feminizm i KK pozostaja w stosunkach
            > antagonistycznych wzgledem siebie. nie da sie przyjmowac
            calego
            > zaplecza historycznego, calej fasady swiat, blyskotek,
            > bibelotow, hierarchii koscielnej, nakazow, zakazow,itd bedac
            > jednoczesnie liberalna feministka.

            Jednkaze bedac katoliczka mozna sie nie zgadzac z dyskryminacja
            czy tez przemoca domowa, gdyz sa one przeciwko ewangelicznej
            zaadzie milosci.

            Oczywiscie sa kwestie , w ktorych nigdy ne bedzie porozumienia
            np sprawa aborcji (jestem przeciwko) czy tez instytucji slubu
            koscielnego (dla kazdej osoby, ktora wiem czy tak naprawde jest
            sakrament jasne jest, ze rozwod jest niemozliwy - no prawie).

            Najlepiej podsumowala to jendza Jezus ofiarowuje droge zycia dla
            kazdego bez wzgledu na to czy jest sie kobieta czy mezczyzna.

            FYI anka: dla osob wierzacych swieta nie sa fasadami, a nakazy i
            zakazy nie sa ciezarem, bo godzimy sie na nie z naszej wlasnej
            woli z racji naszej milosci do Boga.

    • pastwa Sprzecznosc jest wartoscia najwyzsza 02.09.02, 10:56
      Nie koliduje moim zdaniem feminizm z tym co KK propaguje, nawet jesli pozornie
      oba nurty sa wzgledem siebie sprzeczne.

      Religia uczy nas bowiem jak uwierzyc i wytlumaczyc sobie to, co nielogiczne,
      przykładowo jak byc swoim własnym ojcem ( Jezus i Bóg), albo jak moze człowiek
      stworzony przez Boga zrodzic nastepnie tegoz samego Boga( Maryja i Jezus=Bóg).
      Tym samym absolutnie da sie pogodzic to, co jest esenscja feminizmu i
      katolicyzmu,bowiem nalezu tu myslec w dwuwymiarowo.
      W wymiarze pierwszym widzimy naturalny konflikt interesów miedzy femiznizmem i
      KK , ale w wymiarze drugim( wyzszym) ów konflikt jest czyms mądrym i własciwym,
      choc tego do konca nie rozumiemy, ale na tym polega WIARA.


      Ps. Jestem sie nawet gotow pokusic o stwierdzenie, ze tylko prawdziwie wierzaca
      katoliczka potrafi byc jednoczesnie feministką.


      Pastwa
    • Gość: Lena Re: Katofeminizm IP: 213.25.39.* 02.09.02, 11:56
      Obrazanie amerykanskiego faceta uwazam za zachowanie nie na miejscu. Tak samo
      ma prawo do wypowiedzi i chociaz pisze tylko o widocznym efekcie promowanej w
      Ameryce rownosci - juz nam to cos mowi. Tam mezczyzna stanie w obronie praw
      kobiety bo wie ze kazdy ma je takie same Polak tego nie zrobi.Woli sie nie
      wychylac.
      Feminizm nie mowi ze jestesmy takie same jak mezczyzni ale to ze mamy takie
      same prawa i powinnismy byc rowno traktowane. A u nas zaczyna sie to od
      dziecka. Juz w przedszkolu czesto dziweczynki maja bawic sie lalkami a chlopcy
      samochodami lub klockami. Dziewczynce kupuje sie lalke i misia a chlopcu
      cielawe LEGO.A moze chlopcu ktory nudzi sie ukladankami nalezy kupic lalke a
      dziewczynce ktora wcale nie chce przebierac lalek - kupic Lego ? W
      przedszkolach tylko panie. A moze by tak kluczem zatrudniac 30 procent
      mezczyzn.W szkole chlopcy kopia w pilke a dziewczynki rzucaja pilke "w dwa
      ognie". Dlaczego corka mojej - mieszkajacej w Kanadzie siostry - gra w szkole w
      pilke nozna i hokeja. Tak samo jak chlopcy ale w druzynie dziewczynek. U nas
      nadal chlopcy robia lampke nocna z korzenia a dziewczynki dziergaja serwetki.
      Jak ma to wygladac inaczej jezeli dezaprobate lub ironiczne smieszki wywoluje
      uczenie chlopca przyszywania guzikow, dziergania serwetek.Uczymy ze chlopcy
      graja w pilke a dziewczynki robioa kanapki. Nawet ksiazka szkolna pokazuje ze
      tata czyta gazete a mama gotuje obiad, tata z synem klei samolot a mama z corka
      myja naczynia. Osadzamy juz dziecki w przyszlych doroslych rolach na krzywy
      sposob jaki znamy. Do tego nie uczymy zadnego szacunku dla pracy mamy w tym
      domu. Ona po to jest, taka jest jej naturalna rola, do tego jest stworzona.
      Prawo nie egzekwuje - tak jak w Ameryce - alimentow dla zony, ktora przez lata
      wychowywala dzieci. Tak zwany komunizm poczynil w Polsce spustoszenia w glowach
      ludzi. Z jednej strony kobietom nakazal pracowac /oj! tym panstwo potrafi
      sterowac/ a z drugiej jedyne co jej dal to zlobek dla dziecka. I zadnej
      polityki spolecznej ksztaltujacej swiadomosc ludzi. Zyjemy we wmiare
      nowoczesnej rzeczywistosci z "tradycyjne" mentalnoscia. O tym ze panstwo w
      ogole nami sie nie przejmuje zobaczyli tez mezczyzni. W dobie bezrobocia - oni
      tez zostali samym sobie. Zobaczcie np. mezczyzne wychowujacego dzieci, bo on
      nie ma pracy a ona ma. Nieakceptowne to jest. Nikomu do glowy nie przychodzi ze
      trzeba spoleczenstwo czegos uczyc, ze musi byc na to jakis program. Dlaczego
      cywilizowane kraje radza sobie z edukacja obywateli? Edukacja w dziedzinie ich
      spolecznych rol i rownosci !!!!
      W Polsce chyba dlugo tego nie bedzie. Slucham tych oszolomow tak
      zwanych "katolickich" ktorzy znow chca wytlumaczyc nam ze kobieta polska moze
      by tak w domu zostala , ze dzieci mamy za malo a z drugiej az kipia
      przekonaniem o podrzednej i uslugowej jej roli w spoleczenstwie. Byli komunisci
      niby maja przekonanie o rownej roli plci ale specjalnie nie musza robic nic z
      tym co jest. Mozna problemu nie zauwazac. Bo na edukacje trzeba by wydac troche
      pieniedzy i jeszcze szarpac sie z kosciolem katolickim a wlasciwie hierarchia
      tego kosciola.
      Lepiej nie zauwazac agresji rodzinnej /wiadomo ze zwykle bije silniejszy
      fizycznie slabszego wiec to zwykla mezczyzni znecaja sie nad rodzina/ bo - od
      strony koscielnej - "rozbija sie rodzine" a od strony swieckiej - wychodzi ze
      trzebaby zmienic prawo i np. eksmitowac agresora na bruk. Czyli cos robic,
      wydac jakies pieniadze na zmiane prawa, edukacje policji i prawnikow.
      Lepiej wprowadzic zakaz aborcji niz edukacje seksualna i udawac ze nie ma
      problemu z przyczyn jak wyzej.
      Sami mezczyzni odczuwaja jak sa traktowani gdy np. przy rozwodzie walcza o
      prawa do dziecka. Matka chocby ewidentnie nie nadawala sie na nia - wedlug sadu
      jest jedyna osoba ktora ma pelne prawa do dziecka. Tkwi to i w naszym prawie i
      w naszej - Polakow- mentalnosci. Wyobrazcie sobie - wasi sasiedzi rozwodza sie
      i sasiad sam wychowuje dzieci. Amerykanin powie "normalne", a Polak ?
      Jeszcze jedno - podobalo mi sie cos z ksiazki "dziennik Bridget Jones". Ojciec
      Bridget przeszedl na emeryture i wtedy matka Bridget go zostawila. Doszla do
      wniosku, ze maz po przejsciu na emeryture juz nic nie musi robic a ona
      obslugiwac go bedzie do konca zycia. Abysmy nie musialy naszych facetow
      obslugiwac do konca zyciu juz uczmy ich samodzilnosci. Zacznijmy od wlasnego
      podworka i walczmy ze stereotypami. To mozemy zrobic dla siebie i dla innych.
      Pozdrowienia.
      • spinelli Re: Katofeminizm a pan amerykanski 02.09.02, 15:03
        Lena,
        wlasnie obszernie odpowiedzialam na twoj post i system mnie wylogowal,
        stracilam to wszystko i nie mam juz czasu zaczynac od nowa.
        Napisze tylko jedno, ze dosc mam juz stwierdzen: Matka wielka feministka a
        dzieci hotdogi wpieprzaja"
        Druga sprawa to intencje panow odwiedzajacych takie jak ten watki. (wczytaj sie
        dobrze).
        Trzecia to sklepy zabawkowe na zachodzie - Bardzo meska sekcja dla chlopakow i
        rozowa kraina Barbie dla dziewczynek.
        Chetnie bede kontynuowac temat o wychowaniu chlopcow i dziewczynek, sama kupuje
        lalki dla mojego syna ku przerazeniu tesciowej, kuzynki, cioci (!!!)
        Tymczasem spadam
        S.
        • maly.ksiaze Re: Katofeminizm a pan amerykanski 02.09.02, 15:45
          spinelli napisała:
          > Trzecia to sklepy zabawkowe na zachodzie - Bardzo meska
          > sekcja dla chlopakow i rozowa kraina Barbie dla
          > dziewczynek.
          > Chetnie bede kontynuowac temat o wychowaniu chlopcow
          > i dziewczynek, sama kupuje lalki dla mojego syna ku
          > przerazeniu tesciowej, kuzynki, cioci (!!!)

          W pobliskim Toys'R'Us sa Barbie, jest sprzet sportowy, sa
          klocki Lego i mechaniczne roboty. Ale nad zadna z alejek
          nie wisi napis 'Boys' i 'Girls'. Kazdy kupuje swemu
          dziecku to, co uznaje za stosowne. Ty kupujesz synowi
          lalki, ja kupuje swoim dzieciom to, co im sie podoba i
          nie budzi mojego sprzeciwu. Zreszta - ostatnio malo
          kupuje, bo mi sie pieniadze koncza...

          Ku mojemu wielkiemu osobistemu rozczarowaniu moja corka
          nie chce, abym zapisal ja na hokeja. Obstaje przy
          lyzwiarstwie figurowym. Staram sie wychowywac moje dzieci
          bez zawracania im glowy bzdurami w rodzaju 'spoleczne
          role'. Czasem jednak tak wychodzi samo z siebie. Moze
          jednak niewielka dawka 'spolecznego konformizmu' (tzn.
          przystania na te role) bylaby przejawem zdrowego rozsadku?

          Pozdrawiam,

          mk.


          >
          • spinelli Re: Katofeminizm a pan amerykanski 02.09.02, 18:09
            Sorry, powinnam napisac, "mojemu synowi kupuje ROWNIEZ lalki". Wiem ze moj syn
            jest chlopcem a corka (gdybym miala) bylaby dziewczynka. Nie wciskam go w
            ogreslone role ale tez nie chce ograniczac uwarunkowaniami spolecznymi.
            A kraina Barbie... coz to kolejny temat rzeka, i to nie tylko chodzi o sklep,
            to jest cala kampania wokol tworzenia wizerunku malej ksiezniczki (nie
            twierdze, ze to "government conspiracy"), reklama, kreskowki itp.
            Chce, zeby dzieci mialy zdrowy wybor, masz racje, nie musze tego kupowac ale
            wszechobecnosc rozu po prostu mnie mdli
            S.
            • Gość: Dzikus Re: Katofeminizm a pan amerykanski IP: *.rrcnet.com 03.09.02, 04:49

              "Wiem ze moj syn
              jest chlopcem a corka (gdybym miala) bylaby dziewczynka"

              Droga Pani Spinelli,

              Synowie zwykle sa chlopcami, corki zas dziewczynkami;
              Czyzby Pani miala problem z rozpoznaniem rzeczywistosci?
              Radze sie udac do dobrego psychiatry.

              z powazaniem,

              Dzikus,
              • spinelli Re: Katofeminizm a pan amerykanski 03.09.02, 05:00
                Rzecz w tym panie Dzikus ze rozpoznaje nasza rzeczywistosc az do bolu.

                (niestety nie moge kontynuowac polemiki bo padam a wie pan jutro do pracy, moze
                nie w US Armed Forces ale rownie satysfakcjonujacej.
                odpisze jutro na ewentualne dalsze rady dotyczace mojego zdrowia psychicznego.
                dobranoc.
                Czy udal sie panu long weekend?
                • Gość: Dzikus Re: Katofeminizm a pan amerykanski IP: *.rrcnet.com 03.09.02, 07:33
                  spinelli napisała:

                  > Rzecz w tym panie Dzikus ze rozpoznaje nasza
                  rzeczywistosc az do bolu.
                  >
                  > (niestety nie moge kontynuowac polemiki bo padam a wie
                  pan jutro do pracy, moze
                  >
                  > nie w US Armed Forces ale rownie satysfakcjonujacej.
                  > odpisze jutro na ewentualne dalsze rady dotyczace
                  mojego zdrowia psychicznego.
                  > dobranoc.
                  > Czy udal sie panu long weekend?
                  >
          • Gość: Dzikus Re: Katofeminizm a pan amerykanski IP: *.rrcnet.com 03.09.02, 04:14
            maly.ksiaze napisał:

            > spinelli napisała:
            > > Trzecia to sklepy zabawkowe na zachodzie - Bardzo
            meska
            > > sekcja dla chlopakow i rozowa kraina Barbie dla
            > > dziewczynek.
            > > Chetnie bede kontynuowac temat o wychowaniu chlopcow
            > > i dziewczynek, sama kupuje lalki dla mojego syna ku
            > > przerazeniu tesciowej, kuzynki, cioci (!!!)
            >
            > W pobliskim Toys'R'Us sa Barbie, jest sprzet sportowy,
            sa
            > klocki Lego i mechaniczne roboty. Ale nad zadna z
            alejek
            > nie wisi napis 'Boys' i 'Girls'. Kazdy kupuje swemu
            > dziecku to, co uznaje za stosowne. Ty kupujesz synowi
            > lalki, ja kupuje swoim dzieciom to, co im sie podoba i
            > nie budzi mojego sprzeciwu. Zreszta - ostatnio malo
            > kupuje, bo mi sie pieniadze koncza...
            >
            > Ku mojemu wielkiemu osobistemu rozczarowaniu moja corka
            > nie chce, abym zapisal ja na hokeja. Obstaje przy
            > lyzwiarstwie figurowym. Staram sie wychowywac moje
            dzieci
            > bez zawracania im glowy bzdurami w rodzaju 'spoleczne
            > role'. Czasem jednak tak wychodzi samo z siebie. Moze
            > jednak niewielka dawka 'spolecznego konformizmu' (tzn.
            > przystania na te role) bylaby przejawem zdrowego
            rozsadku?
            >
            > Pozdrawiam,
            >
            > mk.
            >
            >
            > >
    • Gość: Antyjedza o spowiedzi IP: *.czestochowa.sdi.tpnet.pl 02.09.02, 18:54
      Wiesz gdybys chodzila do spowiedz wiedzialabys o co pytaja ksieza. Niewinne
      pytania o masturbacje, jak dlugo kochasz sie, w jakich pozycjach czy aby
      zwiazek jest sakramentalny. Jak nie wierzysz jedz do Paulinow na Jasna Gore .
      • mist3 Re: o spowiedzi 02.09.02, 19:41
        Jeśli chodzi o spowiedź - to każdy wie, że na Jasnej Górze spowiadać się nie
        należy:) A tak serio - wszędzie zdarzają się księża na dobrym i złym poziomie
        (fakt, na JG może częściej).
        A jeśli chodzi o przyszłe pokolenia - to zgadzam się w pełni drogie panie i
        drodzy panowie, że sami je wychowujemy. Dlaczego mamy każą uczyć się gotować,
        sprzątać, itp. córeczkom, a zapominają o synkach. Dlaczego pozwalają skakać po
        drzewach chłopcom, a dziewczynka ma ładnie wyglądać. Chłopak jest niegrzeczny,
        a dziewczynka nie dość że niegrzeczna, to jeszcze zachowuje się jak chłopak (a
        to nie wypada) i niewiadomo, co z niej wyrośnie.
        Tak więc zacznijmy od naszych domów - córek, synów, mężów (a wcześniej
        chłopaków, narzeczonych). Może będzie nam lżej i zmieni się świadomość.
      • Gość: jendza Re: o spowiedzi - i nie tylko... IP: *.abo.wanadoo.fr 02.09.02, 23:10
        Droga ANTYjedzo, czyli moje ALTER ego...!!!

        Troche mi glupio, ze zostalam az tak wyrozniona...
        Prosze jednak dobrze czytac: ja CHODZE do spowiedzi...
        Zgadzam sie jednak, ze moze mam szczescie do
        spowiednikow, lub tez - dobrze ich wybieram...

        Problem spowiedzi to jednak - moim zdaniem -
        osobna sprawa. 'Katofeminizm' (jakas paranoja, znaczy) sobie,
        a spowiedz - sobie...
        Spowiedz to jakosc z rzeczywistosci czysto religijnej,
        nic do niej wszelkim publicystom, (-tkom)spolecznym
        no, moze z wyjatkiem tego, co o tejze spowiedzi
        mawia sie w lonie KOsciola oraz jego prasy.

        Slowem: osobom religijnym radzilabym sensowny
        wybor spowiednika, a najlepiej duchowego przewodnika,
        stalego jak najbardziej, a osobom religijnie obojetnym,
        jak p. Dunin (jesli dobrze rozumiem) - szacunek dla
        cudzych wierzen i przekonan, albo chocby dziennikarska
        rzetelnosc. Jesli nie moze (a przeciez nie moze,
        bo z kazdym z nas do spowiedzi nie przystepuje)
        potwierdzic sama, to niech nie pisze glupot...

        Ja nie neguje, ze jest problem w naszym spoleczenstwie,
        ze rola kobiety nie jest pojmowana wlasciwie.
        Wrecz przeciwnie.
        Tylko, ze zniewolone jestesmy nie tyle spolecznie,
        ale i - przede wszystkim - mentalnie. Dlatego
        widzimy tylko koniec wlasnego nosa, bez szerszej
        perspektywy, a zatem - bez mozliwosci sensownej
        obrony wlasnych interesow, a - co za tym idzie -
        dbania o zdrowie nas wszystkich.
        I dlatego czarno widze szanse na 'wyzwolenie'.
        Latwo zamknac buzie manifestantkom spod sztandaru
        'feminizmu', skoro tak latwo zdyskredytowac argumenty
        'samej' p. Dunin...

        Mowie o filozofii Chrystusa, mowie, ze tylko po NIm
        w ogole narodzily sie mysli o rownosci ludzi,
        a w konsekwencji i ruchy kobiece...
        A co w odzewie?
        Ech, generalnie brak kompletny zrozumienia. Ludzie mowia
        jak nakrecone zabawki. ZNiewolone sposobem, w jaki
        nasze spoleczenstwo postrzega role kobiety. Czysty zywy
        produkt tego traktowania...
        Przeciez takimi zabawkami tak latwo MANIPULOWAC!!!!

        A zaczac zmiany , lub kontynuowac lepiej, musimy same.
        Trzeba wychowywac dzieci w pelnym zrozumieniu faktu,
        ze wszyscy jestesmy LUDZMI!
        Wolnymi ludzmi!

        Skad sie biora chocby te rzesze tesciowych, zmiatajacych
        pylki sprzed noskow swoich synkow?
        Skad sie biora rzesze kobiet, pozwalajace na wszelkie
        dyskryminacje, by o przemocy w rodzinie nie wspominac?

        Swiatla w glowach nam brak, DRODZY PANSTWO!
        EDUKACJI znaczy!!!!!!!!!!!

        I wracamy do punktu wyjscia, czyli do artykulow
        czolowych 'feministek'...
        Ech, gorzko czlowiekowi...

        jendza
    • Gość: Lena Do jendzy IP: 213.216.82.* 02.09.02, 23:34
      Chyba coś ci się pomyliło gdy piszesz,że to po Chrystusie dopiero nstąpiła myśl
      propagująca równość ludzi. Mam pytanie "ILE PO CHRYSTUSIE?" Równie dobrze i po
      Allahu. Chyba że masz na myśli równość wobec Boga. A feministki o to nie
      walczą. One walczą o równość na ziemi.
      Chyba że oddzielisz Biblię od Chrystusa /co w katolicyźmie jest niemożliwe/,
      albo przeczytasz ją na nowo. Gorąco polecam.
      • Gość: jendza Re: Do jendzy IP: *.abo.wanadoo.fr 03.09.02, 08:17
        Sprawdz, Lenko, poczytaj o ideowych korzeniach
        wspolczesnej demokracji...
        pozdrawiam cieplutko
        jendza
    • muszek0 Re: Katofeminizm 03.09.02, 08:44
      abstrahując od tematu dyskusji, zastanawiam się nad tworzonymi neologizmami.
      leśmian mógłby tutaj popaść w kompleksy. była już 'katolewica', teraz termin
      'katofeminizm'. w niedługim czasie będziemy się mogli spodziewać okreslenia
      'katopenetracja' lub 'feminowulacja' lub bardziej złożonego
      'katofeminorewolucja'.
    • Gość: Lena Re: Katofeminizm IP: 213.25.39.* 03.09.02, 08:59
      Upsss. Przejęzyczyłam się , chciałam napiać "po Mahomecie" a napisałam "po
      Allahu".
      Myślę,że szkoda naszego czasu na te nawet nie akademickie dyskusje. Z biblią w
      ręce uzasadniano w histori wszystko: zabijanie z Chrystusem na ustach /np.
      wojny krzyżowe, kolonizacje/, niewolnictwo, podrzędną rolę kobiety, nawet
      wychowanie dzieci. Idee "wolnościowe" z Bogiem na ustach to np. nazizm.Raczej
      wszystkie "wolnościowe" dążenia starały się wykazać że nie tak świat jest
      zbudowany i nie taki jej mechanizm jaki widzą doktrynerzy kościoła katolickiego.
      Może w szerszym konteście trendy kultury rzymskiej "widziały" człowieka jako
      jednostkę - jeśli porównać to np. do filozofii konfucjańskiej.
      Pożegnalne pozdrowienia.
      • Gość: milva Re: Katofeminizm IP: *.arthurandersen.com 03.09.02, 11:03
        Gość portalu: Lena napisał(a):

        >Z biblią w
        > ręce uzasadniano w histori wszystko: zabijanie z Chrystusem na ustach /np.
        > wojny krzyżowe, kolonizacje/, niewolnictwo, podrzędną rolę kobiety, nawet
        > wychowanie dzieci.
        Nie wiem czy nie przeoczylas tego, ze obecny papiez dokonal rachunku sumienia
        Kosciola Katolickiego wspominajac, fakty z historii, kiedy dzialanie KK bylo
        niezgodne z ewangelia.

        Natomiast Twoje stwierdzenie, ze "Idee "wolnościowe" z Bogiem na ustach to np.
        nazizm." to jest nieprawda gdyz byl to ruch antychrzescijanski i oparty na
        filozofii Nietschego. >
        >Raczej
        > wszystkie "wolnościowe" dążenia starały się wykazać że nie tak świat jest
        > zbudowany i nie taki jej mechanizm jaki widzą doktrynerzy kościoła
        katolickiego
        > .
        Tylko po to aby uzaleznic ludzi od innych "bozkow".

        Pozdrawiam
        Agnieszka


        > Może w szerszym konteście trendy kultury rzymskiej "widziały" człowieka jako
        > jednostkę - jeśli porównać to np. do filozofii konfucjańskiej.

        Crzescijanstwo rowiniez widzi czlowieka jako jednostke.
    • pastwa Lena, Spinelli czy Wy aby mowicie o feminizmie ? 03.09.02, 11:20
      Z tego co wyczytalem, chcecie nie tyle by kobiety mogły swobodnie od
      najmłodszych juz lat dokonywac bliskiego ich charakterowi wyboru zabaw,ubrań,
      itd., ale by równiez męzczyźni mogli rozwijac sie bez wpływu "stereotypów".

      To juz znacznie wykracza po za feminizm,a wrecz nim nie jest, to bardziej
      rozważania o swobodzie wyboru tego, co "świat" oferuje, ale u czlowieka obu
      płci.


      Pastwa
      • spinelli Re: Lena, Spinelli czy Wy aby mowicie o feminizmi 03.09.02, 18:10
        My feminism includes men!
        (rowniez Pastewnego)
        • pastwa Spinelli 04.09.02, 00:30
          Dobrze, juz wiem ze Twój "feminizm" jest jednoczesnie "menizmem".


          Tyle tylko, ze droga do rozpowszechnienia go w praktyce nie wiedzie raczej
          poprzez ustawodastwo, a zdecydowanie media, bowiem to one w głównej mierze
          kształtują mentalność ludzi.
          Przykładowo , kobiety równiez grają w piłkę nożną, ale w ich wydaniu nie jest
          ona tak popularna jak piłka męska, i pytanie teraz dlaczego:

          - czy może piłka męska jest bardziej dynamiczna i siłowa, a przez to bardziej
          widowiskowa, stąd chetniej oglądana przez mężczyzn ?

          - czy moze wiekszość pań woli oglądać prawdziwych twardzieli na boisku ?

          - czy zwyczajnie pań ta dyscyplina nie interesuje w takim stopniu jak panów ?

          - a moze też gdyby cześciej była pokazywana zrobiłaby karierę i wsród kobiecej
          widowni ?

          Jest to bardzo istotne, bo obraz tego, co pokazywane jest w telewizji działa
          mocno zarówno na młodych jak i na dorosłych ludzi, nic dziwnego ze dziewczynki
          nie sa zachecane do gry w piłkę. Nie ma np. mistrzostw świata kobiecej piłki
          noznej w wydaniu medialnym. Dlaczego jest to tak mało atrakcyjny towar, kiedy
          męskie mistrzostwa sa kopalnią pieniędzy,a kobiet i mężczyzn mamy prawie po
          równo, dziwne. Podobnie będzie i z innymi dyscyplinami, które kobiety(
          feministki ?) chciałyby "zdobyć" dla swojej płci, no i naturalnie dla płci
          przeciwnej, czyli wszystkie te lalki, szydełkowania...

          Ps.Nie wszystkie tez podziały w sklepach na działy typowo męski i żeński sa
          złe, czesto wręcz bardzo pomocne i słuszne, jak w przypadku ubioru...


          Pastwa


          • spinelli Re: Spinelli 04.09.02, 01:15
            >> czy może piłka męska jest bardziej dynamiczna i siłowa, a przez to bardziej
            widowiskowa, stąd chetniej oglądana przez mężczyzn ?>>
            ...

            Testosteron (nie zrozumiec mnie zle)
            ...

            >>nic dziwnego ze dziewczynki nie sa zachecane do gry w piłkę. Nie ma np.
            mistrzostw świata kobiecej piłki<<

            Do glosowania tez nie byly zachecane.
            ...

            >>Nie ma np. mistrzostw świata kobiecej piłki
            noznej w wydaniu medialnym.<<


            I byc nie musi, ale nikt mojej corce (gdybym ja miala) nie ma prawa powiedziec -
            spadaj mala do garow bo tu meskie zajecie
            ...

            >>czyli wszystkie te lalki, szydełkowania...<<

            Kiedy moj 20to miesieczny syn w sklepie lapie lalke, przytula ja i caluje to
            powinnam mu ja wyrwac, rzucic w kat ze slowami -synu badz mezczyzna- ?
            samochody tez dostaje

            ...

            >>Nie wszystkie tez podziały w sklepach na działy typowo męski i żeński sa
            złe, czesto wręcz bardzo pomocne i słuszne, jak w przypadku ubioru<<

            Why not? majtki z koronkami zamiast kalesonow - mala rzecz a cieszy.
            • Gość: Dzikus Re: Spinelli IP: *.rrcnet.com 04.09.02, 04:20

              W ameryce (usa, bo to co innego niz ameryka pld.)
              sa bardzo popularne sporty tego typu jak pilka
              nozna dla kobiet(soccer), nawet bardziej niz dla
              mezczyzn; Ale to jeszcze male piwo.
              Tutaj sa takie sporty dla kobiet jak np. boks,
              wrestling i wreszcie cos co nawet nie wiem jak
              sie nazywa, bo jak to widze w tv. to przelaczam
              kanal bo nie moge na to patrzec,
              (to sie nazywa chyba body building).
              Jest to pokaz kobiet,ktore maja najwieksze
              umiesnienie,zdobyte na roznego rodzaju silowniach,
              Tam, trudno odroznic czy to sa kobiety czy mezczyzni;
              chyba tylko po tym ze maja skape majtki (tu faceci
              publicznie wystepuja w dosc duzych galotach, prawie
              po kolana z powodu panujacej tu wlasnie takiej
              moralnosci?) i stanikach.
              Ale nie wiem tylko po co im te staniki? skoro ich
              kobiece piersi, juz dawno zanilky, przeksztalcajac
              sie w umiesnione piersi "terminatorow"?
              Thu,poprostu obrzydliwstwo;
              Nie sadze by taka kultura nie miala zwiazku ze wzostem
              populacji homoseksualnej.
              To jest przyklad,do czego prowadzi tzw.rownouprawnienie
              pomiedzy kobieta i mezczyzna;
              prowadzi ono jak widzimy do horroru!
              Ale,co kraj to obyczaj;
              A wiec bawmy sie dobrze, a feminizm napewno nam w tym
              pomoze!
              Czyli kupa smiechu i wesela, tzn.karuzela!

              pozdrowienia z kraju calkowicie oswobodzonego
              z jakichkolwiek ograniczen kulturowych, a nawet
              obyczajowych; a zatem z kraju WOLNEGO !!!

              Dzikus,


              • Gość: Spinelli Re: Spinelli IP: *.cpe.net.cable.rogers.com 04.09.02, 04:27
                >>Nie sadze by taka kultura nie miala zwiazku ze wzostem
                populacji homoseksualnej<<<

                ????

                A wiec jeszcze do tego homofob?

                przykro mi ale dyskusje z panem zakonczylam.
                Spinelli
                • Gość: Dzikus Re: Spinelli IP: *.rrcnet.com 04.09.02, 04:57
                  Gość portalu: Spinelli napisał(a):

                  > >>Nie sadze by taka kultura nie miala zwiazku ze
                  wzostem
                  > populacji homoseksualnej<<<
                  >
                  > ????
                  >
                  > A wiec jeszcze do tego homofob?
                  >
                  > przykro mi ale dyskusje z panem zakonczylam.
                  > Spinelli

                  Droga Pani Spinelli,

                  Ja umiescilem ten post akurat tutaj, gdyz jest
                  on zwiazany jakby z powyzszymi tematami.
                  Nie jest on skierowany do Pani, bo w przeciwnym
                  wypadku bym go zatytuowal jak powyzej.
                  Skoro odebrala to Pani jako taki, to mi przykro
                  bardzo i przepraszam za to nieporozumienie,
                  ktore jak mi sie wydaje wynika z Pani poczucia
                  jakies "winy"?
                  To tylko dobrze swiadczy o Pani.
                  Skoro nie chce Pani wiecej rozmawiac do mnie,
                  to trudno, ale to naprawde nie byla moja wina,
                  ale zwykly zbieg okolicznosci.

                  pozdrawiam bardzo serdecznie :)

                  Dzikus,


            • pastwa Spinelli Spinelli Spinelli ;o) 04.09.02, 10:58
              >>>nic dziwnego ze dziewczynki nie sa zachecane do gry w piłkę. Nie ma np.
              >>>mistrzostw świata kobiecej piłki<<

              > Do glosowania tez nie byly zachecane.

              Nie sądze by tu chodziło o glosowanie, media wchłona wszystko to ,co przyniesie
              im zysk, bez wzgledu na stereotypy, a wrecz zwlacza to cos jest przeciw nim i
              ma widownie.Tak naprawde, własciciele stacji maja gdzies feminizm i to, co
              wydaje sie byc tylko dla męzczyzn, kiedy jest okazja zarobic, mnie własnie
              dziwi brak wiekszego(!) zainteresowania, przykładowo tutaj poruszona pilka
              kobieca. Problem tkwi w tym, ze w sposob naturalny kobiet zainteresowanych
              piłka nozna kobieca jest i bedzie mniej,i to takie błedne kolo, bo ciezko cos
              rozpropagowac na szersza skale przy malej skali odzewu na to.

              >>>Nie ma np. mistrzostw świata kobiecej piłki
              >>> noznej w wydaniu medialnym.<<

              > I byc nie musi, ale nikt mojej corce (gdybym ja miala) nie ma prawa
              >powiedziec spadaj mala do garow bo tu meskie zajecie

              Troche mnie chyba nie zrozumialas, ja pisze o potrzebie tych mistrzostw własnie
              ze wzgledu na zmiane mentalnosci ludzi na swiecie odnosnie tego, co "tylko dla
              męzczyzn" i "tylko dla kobiet".
              Telewizja moze spowodowac cos wiecej, niz tylko brak negatywnej reakcji
              jakiegos pana na widok dziewczynki krecacej sie przy boisku.
              A dokladnie mam na mysli propozycje gry, wychodzaca w sposob naturalny, nawet
              od mezczyzny, i tu dziewczynka moze podziekowac i bawic sie lalkami jak woli
              lub osmielona i zaciekawiona sprawdzic, jak to smakuje ta pilka nozna.


              >>>czyli wszystkie te lalki, szydełkowania...<<


              > Kiedy moj 20to miesieczny syn w sklepie lapie lalke, przytula ja i caluje to
              > powinnam mu ja wyrwac, rzucic w kat ze slowami -synu badz mezczyzna- ?
              > samochody tez dostaje

              Podobnie jak wyzej, bo naturalnie nie wyrywac i nie plesc takich bzdur.


              > Why not? majtki z koronkami zamiast kalesonow - mala rzecz a cieszy.

              Spoko, niech sobie ludzie nosza co chca, ale tu chodzi o pewien porzadek,
              przyznasz ze w pewnych czesciach garderoby panie ( bez wzgledu na stereotypy)
              bardziej gustuja od męzczyzn i odwrotnie.
              Szkoda mi czasu szukac meskich majtek wsród setek damskich koronkowych
              majteczek, rajstop, staników, podobnie z butami nie musze sie przedzierac przez
              buty na szpilkach czy kozaki, a chcac kupic sobie krem dla meskiej skóry, nie
              musze tracic dodatkowo jeszcze wiecej czasu na czytanie,co jest napisane na
              opakowaniu itd. chyba mnie rozumiesz, tu chodzi tez o uzytecznosc.

              A jak zagustuje w malowaniu sie szminka i tuszem do rzes, to wiem ze w dziale
              damskim znajde owyzsze, a i pani chcaca chodzic w kalesonach równiez bedzie
              wiedziala gdzie sie udac.

              Ps. Jakim cudem stracilas to, co napisalas (kiedys)po wylogowaniu Cie przez
              system, to przeciez jest do odzyskania ?


              > get a life!

              Zgadza sie !
              • spinelli Pastwa, Pastwa, Pastwa.... 04.09.02, 18:35
                >> Why not? majtki z koronkami zamiast kalesonow - mala rzecz a cieszy.<<

                Pastwa, ja zartowalam! Lubie przesade ale przeciez porzadek musi byc jak w
                wojsku austriackim.

                >>Jakim cudem stracilas to, co napisalas (kiedys)po wylogowaniu Cie przez
                system, to przeciez jest do odzyskania ?<<

                Nie mam pojecia, probowalam w te i wefte ale wcielo bezpowrotnie.
                • pastwa Jak wyloguje Spinelli 04.09.02, 19:05
                  spinelli napisała:

                  > Nie mam pojecia, probowalam w te i wefte ale wcielo bezpowrotnie.


                  Nie trza było robić w te i wefte, ale wpisać swój login w podane miejsce przez
                  system, system sam to proponuje gdy wyloguje,i wklepać hasło i "ok" i samo
                  wraca ;o)


                  Ps. Szczerze powiedziawszy temat tak się przenika w powadze i śmieszności, ze
                  już nawet prawdziwy feminista nie ma 100 % pewnosci co żartem jest, a co
                  nie ;o)

                  Pozdrawiam
                  • spinelli Re: Jak wyloguje Spinelli 04.09.02, 21:03
                    >>>Nie trza było robić w te i wefte, ale wpisać swój login w podane miejsce
                    przez system, system sam to proponuje gdy wyloguje,i wklepać hasło i "ok" i
                    samo wraca <<

                    ze odpowiem cytatem interlokutorki z tego watku:
                    "Być może jestem tylko "głupią babą", może głupia, ale... szczęśliwą"
                    i ja umiem tylko w te i wefte!
                    ...
                    (_)piwko dla Pastwy

                    Pastewny, czy ty przypadkiem nie jestes kobieta?
                    • pastwa Kobieta czyli facet ( do Spinelli ) 05.09.02, 11:17
                      Jak najbardziej madra i bystra Kobieto !


                      Dlaczego przypuszczasz zem płci żeńskiej jest ???



                      Niech Ci sie dziecie zdrowo rozwija ;o)
                      • Gość: Spinelli Re: Kobieta czyli facet ( do Spinelli IP: *.cpe.net.cable.rogers.com 06.09.02, 05:08
                        Po prostu wydawalo mi sie ze kiedys pisales o sobie w rodzaju zenskim (???)

                        a w ogole to koszule umiesz prasowac?
                        a reni zyczenia zlozyles?
                        S.
                        • pastwa Re: Odpowiedzi na Spinelli pytania 3 06.09.02, 07:26
                          Spinelli napisała:

                          > Po prostu wydawalo mi sie ze kiedys pisales o sobie w rodzaju zenskim (???)

                          Jak sama trafnie zauwazyłaś,wydawało Ci sie ;o)

                          > a w ogole to koszule umiesz prasowac?

                          Generalnie umiem prasowac.A Ty umiesz ? I dlaczego wiążesz tę czynność z
                          kobiecością,moja miła feministko-menistko ?

                          > a reni zyczenia zlozyles?
                          > S.

                          Proste do sprawdzenia.

                          Tobie również ( masz juz odp. na powyższe) życzę wielu pozytywnych wrazeń
                          fizyczno-psychicznych ;o)

                          Pastwa (facet)
    • Gość: Agnieszka Re: Katofeminizm IP: *.noname.net.icm.edu.pl 03.09.02, 15:18
      Gość portalu: jendza napisał(a):

      > Ja mam dwa niewinne pytania...

      Rzeczywiście jesteś jędza.
      W dodatku głupio złośliwa.
      Ciebie ksiądz nie pytał o środki antykoncepcyjne - tylko się
      cieszyć. Ale czy trzeba zaprzeczać,że takie pytania padają?
      Padają również gorsze, według mnie nieprzystające kapłanowi.
      I skąd wiesz że Kinga Dunin do spowiedzi nie chodzi?
      I co to ma do rzeczy. Fakty pozstają faktami nawet jeżeli nie
      przytrafiają się nam.
      A co "naturalnej różnicy" to czy aby uważasz na liturgiach?
      Biblia wciąz jest interpretowana z niekorzyścią dla kobiet i ich
      roli. A mi się to nie podoba.
      I nie podoba mi się twój komentarz, bo jest nieprzemyślany,
      chociaż szanuję inne poglądy.

      • Gość: jendza nie, nie zaluje... IP: *.abo.wanadoo.fr 03.09.02, 16:27
        Gość portalu: Agnieszka napisał(a):

        > Gość portalu: jendza napisał(a):
        >
        > > Ja mam dwa niewinne pytania...
        >
        > Rzeczywiście jesteś jędza.
        > W dodatku głupio złośliwa.
        > Ciebie ksiądz nie pytał o środki antykoncepcyjne - tylko się
        > cieszyć. Ale czy trzeba zaprzeczać,że takie pytania padają?
        > Padają również gorsze, według mnie nieprzystające kapłanowi.
        > I skąd wiesz że Kinga Dunin do spowiedzi nie chodzi?
        > I co to ma do rzeczy. Fakty pozstają faktami nawet jeżeli nie
        > przytrafiają się nam.
        > A co "naturalnej różnicy" to czy aby uważasz na liturgiach?
        > Biblia wciąz jest interpretowana z niekorzyścią dla kobiet i ich
        > roli. A mi się to nie podoba.
        > I nie podoba mi się twój komentarz, bo jest nieprzemyślany,
        > chociaż szanuję inne poglądy.
        >
        Witaj Agnieszko,
        przeczytalam obydwa Twoje posty, ale pisze pod
        tym pierwszym.
        Bo nadal sie utozsamiam ze swoja pierwsza wypowiedzia.
        Nie ja zaczelam temat. Sprawa spowiedzi to nie jest
        sprawa feminizmu, tylko katolicyzmu. Masz racje,
        rzeczywiscie jedno z drugim nie ma nic do rzeczy...
        Innymi slowy:
        jesli chce, to do spowiedzi chodze, jesli nie - nie.
        I to jest sprawa mojego sumienia jedynie, w zadnym
        razie nie sprawa spoleczna...
        Jesli nie zgadzam sie w czyms z kaplanem, lub czegos
        nie rozumiem, rozmawiam o tym z nim wlasnie
        i to w czasie do tego przeznaczonym, czyli w trakcie
        spowiedzi.
        I na tym rzecz sie konczy, bo zarowno kaplana, jaki
        i osobe spowiadajaca sie, obowiazuje tajemnica spowiedzi.
        A zwalanie winy za dzisiejsza sytuacje
        kobiety na kosciol jest kompletnym nieporozumieniem,
        by nie rzec - duzym naduzyciem...
        Jesli pani Dunin sprawe rozumie, a tylko prowokuje,
        to kiepsko to swiadczy o jej fachowosci...
        Jesli sa jakies inne 'jesli', to nawet mi sie
        ich nie chce komentowac...

        A jak chodzi o liturgie oraz komentarze, o ktorych
        wspominasz... Mozesz podac jakis przyklad?
        Poddamy go pod wspolny namysl...

        pozdrawiam
        jendza
    • Gość: Agnieszka Re: Katofeminizm-do Jendzy jeszcze IP: *.noname.net.icm.edu.pl 03.09.02, 15:46
      O! przeczytałam kilka dalszych twoich uwag i bardziej mi sie
      podobają. Bo po tej pierwszej wydawało mi sie że masz klapki na
      oczach i nie próbujesz nawet dostrzec problemu o którym pisze
      K.D.
      Wieć musze sprostować- to co napisałam poprzednio tyczy się
      zdecydowanie pierwszej wypowiedzi.
      • spinelli do Jendzy jeszcze ja 03.09.02, 18:21
        >>Zastanawialas sie kiedys, dlaczego feminizm narodzil sie
        w krajach o chrzescijanskich korzeniach?
        Zastanawialas sie, dlaczego Chrystus o fakcie, ze jest
        Mesjaszem, powiedzial najpierw kobiecie?
        Zydowscy mezczyzni nie rozmawiali wowczas nawet z kobietami...
        Rozmowczynia Jezusa byla kobieta, co gorsza - Samarytanka,
        a zeby juz w ogole sprawe pognebic - zyjaca poza spolecznoscia,
        bo z mezczyzna bez slubu...<<
        .....

        Wszystko OK tylko ze niekiedy nauki KK sa rownie odlegle od nauk Chrystusa jak
        Kinga Dunin od spowiedzi.

        S.
        • Gość: Galena Re:A mnie się pan Dzikus sympatycznym zdaje IP: *.szczecin.sdi.tpnet.pl 04.09.02, 11:52
          Spinelli napisała


          > .....
          >
          > Wszystko OK tylko ze niekiedy nauki KK sa rownie odlegle od nauk Chrystusa
          jak
          > Kinga Dunin od spowiedzi.
          >
          I myślę, że ani trochę nie jest antyfeministą. Chodzi mu tylko o to, że czasem
          zwyczjnie przeginamy z tą feministyczną histeria i wylewamy dziecko z kąpielą-
          więcej sobie szkodząc niż zyskując.
          Czasem mi się zdaje, że jestem feministką, a za chwile, kiedy czytam
          abstrakcyjne postulaty sztandarowych feministek- widzę jak strasznie daleko mi
          do nich.
          Mnie np. absolutnie nie przeszkadza to, ze mąż jest na bardzo ważnym
          stanowisku, ba, imponuje mi to nawet i wcale nie staram mu się pod tym względem
          dorównać. Nie zazdroszcze mu, nie rywalizuję z nim co nie znaczy, że nie
          staram się o swój rozwój.Nie wyobrażam go sobie absolutnie z szydełkiem w ręku.
          Jejku, na sama myśl o tym juz sie śmieję.Nie chce zeby haftował, krochmalił
          moje serwetki czy szył nowe firanki. Nie chcę!!!! To są "moje zabawki", tak jak
          moja i tylko moja jest sukienka i seksowna nocna koszulka i szminka i lokówka
          i......Tak samo on nie wymaga ode mnie zebym zmieniła olej w samochodzie.
          Nie znaczy to jednak, że nie uczestniczy w codziennych, domowych obowiązkach,
          ale bez przesady, bez przesady. Ja wierzę w takie pojęcia jak "męskość"
          i "kobiecość". Nie chcę "meskiej kobiecości" ani "kobiecej męskości". Być może
          jestem tylko "głupią babą", może głupia, ale... szczęśliwą.
          Wydaje mi się, że świat przwracają do góry nogami ludzie nieszczęśliwi.
          A jeśli chodzi o katofeminizm, to Spinelli (w zacytowanym wyżej zdaniu) ma
          dużo racji.
          Pozdrawiam wszystkich serdecznie
          • spinelli Re:A mnie się pan Dzikus sympatycznym zdaje 04.09.02, 19:12
            >>czasem zwyczjnie przeginamy z tą feministyczną <<

            wy nie przeginacie kolezanko Galeno- MY przeginamy. Gdyby nikt nie przeginal to
            nie bylo by postepu
            ...

            >>więcej sobie szkodząc niż zyskując<<
            I znow: wy sobie nie szkodzicie, wy tylko zyskujecie (np. prawo do glosowania,
            studiowania i inne "przywileje", nad ktorych dobrodziejstwem sie juz nikt nei
            zastanawia a jednak ktos sobie musial zaszkodzic zeby ktos mogl zyskac

            ...

            >>Mnie np. absolutnie nie przeszkadza to, ze mąż jest na bardzo ważnym
            stanowisku, ba, imponuje mi to nawet i wcale nie staram mu się pod tym względem
            dorównać.<<

            ????
            ...

            >> Nie chcę "meskiej kobiecości" ani "kobiecej męskości"<<

            Meskosc i kobiecosc to nie zmiana oleju i szydelkowanie.
            ...

            >>Wydaje mi się, że świat przwracają do góry nogami ludzie nieszczęśliwi.<<

            Dokladnie, np te panie ktore nie byly szczesliwe nie mogac glosowac (kurcze ja
            znowu o tym glosowaniu)
            ...
            S.
    • Gość: przechodzien Re: Katofeminizm IP: 5.2.1R* / *.snake.dialup.pol.co.uk 04.09.02, 23:07
      Gratuluje Pani Dunin znalezienia tematu, ktory tak poruszyl
      czytelniczki / czytelnikow. Mam nadzieje, ze prowokacja nie byla
      glownym celem. Chcialabym jeszcze zwrocic uwage na to co KK uczy
      nasza mlodziez. Z moich obserwacji wynika, ze pokolenie
      terazniejszych licealistow cofa sie do "tradycyjnych" wartosci,
      anty-feministycznych, tym samym przekreslajac nadzieje polskich
      kobiet na poprawe przyszlosci. Jest to dobrze przemyslana,
      dlugoterminowa strategia KK. Oby sie nie powiodla.
      • Gość: jendza propozycja IP: *.abo.wanadoo.fr 05.09.02, 12:09
        Nie trzeba lotnego umyslu,
        zeby wiedziec, ze religia mozna sprowokowac. Ten sam
        temat 'ogrywa' chocby grubo ponad polowa forum
        GW, a w zakres 'religii' wchodzi glownie KK oraz sprawy
        semityzmu, a raczej antysemityzmu.

        Juz bardziej oryginalnie - a propos - byloby
        napisac o zaleznosci feminizmu i antysemityzmu...

        Np. tytul: "Zyd antyfeminista" na pewno bardzo by
        poruszyl...


        • Gość: marta Re: propozycja IP: *.dialup.medianet.pl 06.09.02, 00:01
          skoro tak się pani Jendzy nie podoba GW z prowokacjami
          religijnymi i "semickimi", to co pani robi na portalu GW?
          Gazet w kraju mnóstwo.
          • Gość: maly.k Hmm... IP: 139.57.24.* 06.09.02, 00:03
            Czy pani Marta ma na punkcie pani Jendzy jakas zadre?

            Zaciekawiony,

            mk.
            • Gość: marta Re: Hmm... IP: *.dialup.medianet.pl 06.09.02, 18:59
              Ależ skądże...Z czystej życzliwości poczyniłam tę uwagę. Zadrę
              mam na punkcie braku logiki. Ot co
              • Gość: jendza Re: Hmm... IP: *.abo.wanadoo.fr 06.09.02, 20:13
                prosze mi zatem wykazac ow 'brak logiki' najpierw,
                a dopiero potem mozna mi go bedzie zasadnie zarzucic...
          • Gość: jendza ???? IP: *.abo.wanadoo.fr 06.09.02, 20:11
            Gość portalu: marta napisał(a):

            > skoro tak się pani Jendzy nie podoba GW z prowokacjami
            > religijnymi i "semickimi", to co pani robi na portalu GW?
            > Gazet w kraju mnóstwo.

            Czy ja stwierdzilam powyzej, ze mi sie nie podoba?
            O ile mnie pamiec nie myli, wskazalam zaledwie
            szacunkowo na zawartosc tematyczna forum, co dowodzi,
            iz taki typ prowokacji malo jest oryginalny.
            Tylko tyle.
            W celu sprawdzenia odsylam do moich wczesniejszych
            postow.

            Skad tyle agresji pod moim adresem?
            • Gość: J.S. Re: ???? IP: *.hemocleanse.com 06.09.02, 21:31
              Gość portalu: jendza napisał(a):

              > Skad tyle agresji pod moim adresem?
              *****
              Latwo wytlumaczyc,
              Pani Marta chciala troche posprzatac na forum. Niestety cierpiala na "bol
              glowy" i wyszlo glupio; pomylila watki.
              J.S.
              • Gość: marta O co tu chodzi IP: *.dialup.medianet.pl 06.09.02, 22:17
                dziękuję serdecznie za troskę o moje zdrowie. Głowa owszem,
                pobolewa, od pomieszania ogólnego, które pani Jendza wprowadza.
                Otóż fellieton Dunin i artykuły w Zadrze dotyczyły nie tyle
                treści, jakie niesie Pismo, nie tyle deklaracji
                chrześcijańskich, ile praktyki Kościoła, tego, jak się "równość
                w Chrystusie" przekłada na język współczesnego Kościoła. pani
                Jendza konsekwentnie odwołuje się do teorii katolickiej, a tu
                chodzi raczej o realizację tych teorii, o to, jak Kościół wpływa
                na na społeczeństwo- tzn. jakie wzorce kobiecości propaguje, jak
                wygląda pozycja kobiet w strukturach kościelnych, jak traktuje
                się dyskryminację płciową (uwaga: w encyklikach papieskich i
                listach wyraźnie się stwierdza, że dyskryminacja to grzech). ja
                się w pełni zgadzam, że Ewangelia niesie przesłanie równościowe,
                ale między Ewangelią a jej interpretacją i realizacją jest długa
                droga do przejścia.
                Dla mnie to nie jest argument, że "trzeba zajrzeć do
                katechizmów, patrzcie, jaka tam równość". kto na przykład wie,
                że w prawie kościelnym dopuszcza się kobiety do niektórych
                kościelnych funkcji osób świeckich, a dziewczynki mogą
                być "ministrantkami".bariera stereotypów płciowych jest jednak w
                Kościele zbyt silna, żeby kobiety włączyć w taką działalność.
                O to więc chodzi-o fakty, które przeczą zasadzie równości.
                • Gość: jendza A ja czekam IP: *.abo.wanadoo.fr 06.09.02, 22:31
                  na wyjasnienie powodu agresji wobec mnie.
                  Poglady to jedno, emocje - to drugie.
                  Poglady rozumiem, emocji nie.
                  Zostalam zaatakowana frontalnie, personalnie.
                  Dlatego - odwolujac sie do deklarowanego przez
                  Ciebie, Marto,postulatu rownosci - pytam, jak
                  kobieta kobiete: dlaczego atakujesz mnie w tak
                  niewybredny sposob,
                  zamiast wykazac na przyklad bezzasadnosc
                  moich stwierdzen?
                  • Gość: marta nieagresywnie zatem IP: *.dialup.medianet.pl 07.09.02, 12:10
                    pani Jendzo, bez przesady. Pani myli agresję z zaangażowaniem
                    polemicznym.uczestniczyłam w dziesiątkach dyskusji publicznych i
                    rozróżniam wypowiedzi agresywne od nieagresywnych. Jeżeli Panią
                    uraziłam, to przepraszam i podaję rękę na zgodę gestem
                    chrześcijańskim.
                    Zarzut bezsasadności stwierdzeń dotyczy tego, o czym poprzednio,
                    czyli pomieszania dyskusji o teorii chrześcijańskiej z dyskusją
                    o społecznym oddziaływaniu Kościoła. A co do GW -pani sugeruje,
                    że GW dokonuje jakichś manipulacji w swoich rozważaniach na
                    temat religii, że tylko prowokuje etc. -ja to odczytuje jako
                    rozsądną debatę nad kształtem katolicyzmu (manipulacji,
                    uprzedzeń i oskarżeń szukać należy raczej w tygodniku
                    katolickim "Niedziela")Stąd emocje.
                    I jeszcze jedno-wątek spowiedzi Kingi Dunin (spytam, jak ją
                    spotkam na manifie 8 marca:) Dunin wyraźnie stwierdza, że
                    odwołuje się do tekstów z Zadry, nie do swoich doświadczeń.
                    Dlatego wątek uważam za bezzasadny.
                    Pozdrawiam Panią Jendzę (typowo feministyczny pseudonim
                    zresztą :)
                    • Gość: jendza jak to milo... IP: *.abo.wanadoo.fr 07.09.02, 13:39
                      ze mozna wreszcie rozmawiac w sposob w miare pacyfistyczny,
                      Pani Marto (jesli woli Pani te forme, zgoda...).
                      Blednie interpretuje Pani sens mojej wypowiedzi, wyrzuca
                      mnie z forum, ja pytam, skad agresja, nie dajac sie wciagnac
                      w jezyk nienawisci - a Pani mowi, ze JA...przesadzam...
                      Jesli tak wlasnie to wyglada w 'dziesiatkach dyskusji
                      publicznych' to naprawde trudno sie dziwic, ze nic z nich
                      nie wynika. Nic dobrego...
                      Przyjmuje mimo to 'gest chrzescijanski', choc nie moge
                      oprzec sie refleksji, ze jesli wykonany on zostal dopiero
                      teraz, to w jakiej przestrzeni pozostawalysmy dotad?

                      Analizuje w miare dokladnie konkretna sytuacje naszej polemiki,
                      bo moim zdaniem dotyka ona istoty rzeczy.
                      Nie mozna bowiem oddzielac teorii
                      chrzescijanskiej od spolecznego oddzialywania KOsciola,
                      poniewaz jedno z drugim jest splecione nierozerwalnie,
                      tak samo, jak nie nalezy, moim zdaniem, oddzielac teorii
                      feministycznych od sposobu realizacji tychze postulatow,
                      chocby od sposobu dyskutowania...
                      Z teoria bowiem zwiazene sa konkretne ludzkie zachowania.
                      Dodajmy, ze najtrudniej zmienic czlowieka, doprowadzic
                      do zgodnosci teorii z praktyka; w perspektywie chrzescijanskiej
                      - najtrudniej napelnic czlowieka miloscia,
                      przekonac go do jezyka pokoju, a nie
                      wojny, nauczyc szacunku dla drugiego po prostu. Kosciol
                      to robi od dwoch tysiecy lat. Jesli sie spojrzy na rozwoj
                      cywilizacji Wschodu i Zachodu - przez te dwa tysiaclecia -
                      to dopiero wowczas widac, jak trudno o przemiane mentalnosci...
                      Wschod przed dwoma tysiacami lat byl forpoczta nowoczesnosci
                      i kulturalnie, i gospodarczo... A dzisiaj?
                      A ze sa w Kosciele zjawiska trudne i bolesne? Pewnie, ze sa.
                      Bo na Kosciol my sie skladamy, a do idealu nam daleko. Dlatego
                      jesli Pani, czy ja, to rozumiemy, to powinnysmy tym bardziej
                      do tego idealu dazyc oraz - wlasnym przykladem - te droge
                      wskazywac innym. A nie obrzucac sie bez sensu odpryskami
                      agresji, bo w ten sposob sie oddalamy od naszych
                      teorii, miast przyblizac...

                      O prowokacji religia w kontekscie feminizmu mowil
                      Przechodzien i stwierdzal, ze to osiagniecie autorki
                      komentowanego artykulu. Ja stwierdzilam, ze to
                      nie jest osiagniecie, skoro ponad polowa forum robi
                      to 24 godz. na dobe... Nie ja zatem dostrzeglam
                      prowokacyjnosc tego tekstu. A jak chodzi o rozsadna debate
                      nad ksztaltem katolicyzmu, to nie jest jej czescia,
                      prosze wybaczyc, wyrwanie kilku spraw z kontekstu
                      calosci, przedstawienie ich w krzywym zwierciadle
                      dla lepszego udowodnienia tezy wlasnej. Chocby
                      sie nawet powolywalo na publikacje innych. Rzetelny
                      dziennikarz powinien rzeczy najpierw sprawdzic...

                      A za przyklady z 'Niedzieli', potwierdzajace
                      Pani stwierdzenia, bede wdzieczna...

                      Pozdrawiam Pania Marte!



                      Gość portalu: marta napisał(a):

                      > pani Jendzo, bez przesady. Pani myli agresję z zaangażowaniem
                      > polemicznym.uczestniczyłam w dziesiątkach dyskusji publicznych i
                      > rozróżniam wypowiedzi agresywne od nieagresywnych. Jeżeli Panią
                      > uraziłam, to przepraszam i podaję rękę na zgodę gestem
                      > chrześcijańskim.
                      > Zarzut bezsasadności stwierdzeń dotyczy tego, o czym poprzednio,
                      > czyli pomieszania dyskusji o teorii chrześcijańskiej z dyskusją
                      > o społecznym oddziaływaniu Kościoła. A co do GW -pani sugeruje,
                      > że GW dokonuje jakichś manipulacji w swoich rozważaniach na
                      > temat religii, że tylko prowokuje etc. -ja to odczytuje jako
                      > rozsądną debatę nad kształtem katolicyzmu (manipulacji,
                      > uprzedzeń i oskarżeń szukać należy raczej w tygodniku
                      > katolickim "Niedziela")Stąd emocje.
                      > I jeszcze jedno-wątek spowiedzi Kingi Dunin (spytam, jak ją
                      > spotkam na manifie 8 marca:) Dunin wyraźnie stwierdza, że
                      > odwołuje się do tekstów z Zadry, nie do swoich doświadczeń.
                      > Dlatego wątek uważam za bezzasadny.
                      > Pozdrawiam Panią Jendzę (typowo feministyczny pseudonim
                      > zresztą :)
                      • Gość: XXX-7 Re: jak to milo...ale tylko pozornie IP: 213.216.82.* 07.09.02, 18:04
                        Gość portalu: jendza napisał(a):

                        >>
                        > Analizuje w miare dokladnie konkretna sytuacje naszej polemiki,
                        > bo moim zdaniem dotyka ona istoty rzeczy.
                        > Nie mozna bowiem oddzielac teorii
                        > chrzescijanskiej od spolecznego oddzialywania KOsciola,
                        > poniewaz jedno z drugim jest splecione nierozerwalnie,
                        > tak samo, jak nie nalezy, moim zdaniem, oddzielac teorii
                        > feministycznych od sposobu realizacji tychze postulatow,
                        > chocby od sposobu dyskutowania...
                        > Z teoria bowiem zwiazene sa konkretne ludzkie zachowania.
                        Dodajmy, ze najtrudniej zmienic czlowieka, doprowadzic
                        > do zgodnosci teorii z praktyka; w perspektywie chrzescijanskiej
                        > - najtrudniej napelnic czlowieka miloscia,
                        > przekonac go do jezyka pokoju, a nie
                        > wojny, nauczyc szacunku dla drugiego po prostu. Kosciol
                        > to robi od dwoch tysiecy lat. Jesli sie spojrzy na rozwoj
                        > cywilizacji Wschodu i Zachodu - przez te dwa tysiaclecia -
                        > to dopiero wowczas widac, jak trudno o przemiane mentalnosci...
                        > Wschod przed dwoma tysiacami lat byl forpoczta nowoczesnosci
                        > i kulturalnie, i gospodarczo... A dzisiaj?
                        > A ze sa w Kosciele zjawiska trudne i bolesne? Pewnie, ze sa.
                        > Bo na Kosciol my sie skladamy, a do idealu nam daleko. Dlatego
                        > jesli Pani, czy ja, to rozumiemy, to powinnysmy tym bardziej
                        > do tego idealu dazyc oraz - wlasnym przykladem - te droge
                        > wskazywac innym. A nie obrzucac sie bez sensu odpryskami
                        > agresji, bo w ten sposob sie oddalamy od naszych
                        > teorii, miast przyblizac...

                        Mysle ze najbardziej irytujace w takiej nic nie wnoszacej dyskusji z taka
                        osoba jak jendza jest to ze ma sposob polemiki jak z partia komunistyczna. W
                        teori jest super a praktyke my czynimy i oczywiscie czynimy ja jak najlepiej
                        wiec jest super bo teorii od praktyki nie da sie oddzielic bo teoria jest tak
                        dobra ze jak sie tylko postaramy i blebleblebleblebleeeeeeeeeee az do
                        niestrawnosci.
                        Kosciol katolicki czyni dobro od dwoch tysiecy lat /wiedzial Ojciec swiety za
                        jakie dobro kosciola przeprasza/. Jezeli nie oddzielimy dzialania kosciola w
                        czasach niechlubnych /w podteksie - czynili to ludzie sadzacy ze w dobrej
                        wierze/ to kryzys moze byc wiekszy niz jest. W dzisiejszych czasach kosciol
                        odcina sie, przeprasza - nie chce byc rozliczany. A moze tylko dostojnicy a nie
                        kosciol? A moze to rylko polityka a nie sacrum?
                        Ja nie czuje sie czescia 2000-letniego kosciola i wszystkiego zlego ktore za
                        soba ciagnie. Chce byc czescia nowoczesnego, otwartego , sprawiedliwego
                        kosciola.
                        Dlatego dyskusja na temat femnizmu, stosunku kosciola do kobiety nie powinna
                        byc wspierana wypisami z pisma sw./moze dobre ale nie na temat/ ale wspolczesna
                        teoria i praktyka. Wspolczesny katechizm i wspolczesna praktyka. No i jest
                        jeszcze wspolczesna linia watykanska i wspolczesna linia polskiego kosciola.W
                        detalach niestety rozne.
                        • Gość: jendza Niestety nie jest milo, jest nielogicznie IP: *.abo.wanadoo.fr 07.09.02, 19:01
                          Gość portalu: XXX-7 napisał(a):

                          > Mysle ze najbardziej irytujace w takiej nic nie wnoszacej dyskusji z taka
                          > osoba jak jendza jest to ze ma sposob polemiki jak z partia komunistyczna. W
                          > teori jest super a praktyke my czynimy i oczywiscie czynimy ja jak najlepiej
                          > wiec jest super bo teorii od praktyki nie da sie oddzielic bo teoria jest tak
                          > dobra ze jak sie tylko postaramy i blebleblebleblebleeeeeeeeeee az do
                          > niestrawnosci.

                          To po co sie Pan/Pani wlacza do tej 'nic nie wnoszacej' dyskusji?
                          Zeby bylo wiecej 'blebleblebleblebleeeeeeeeeee az do niestrawnosci'?

                          > Kosciol katolicki czyni dobro od dwoch tysiecy lat /wiedzial Ojciec swiety za
                          > jakie dobro kosciola przeprasza/. Jezeli nie oddzielimy dzialania kosciola w
                          > czasach niechlubnych /w podteksie - czynili to ludzie sadzacy ze w dobrej
                          > wierze/ to kryzys moze byc wiekszy niz jest. W dzisiejszych czasach kosciol
                          > odcina sie, przeprasza - nie chce byc rozliczany. A moze tylko dostojnicy a
                          nie
                          >
                          > kosciol? A moze to rylko polityka a nie sacrum?

                          Jak sie mozna 'przepraszajac' - zarazem 'odcinac'? Bo jesli przepraszam,
                          to znaczy ze poczuwam sie do odpowiedzialnosci, prawda?

                          > Ja nie czuje sie czescia 2000-letniego kosciola i wszystkiego zlego ktore za
                          > soba ciagnie. Chce byc czescia nowoczesnego, otwartego , sprawiedliwego
                          > kosciola.

                          To trzeba, zebys sobie zalozyl/zalozyla taki, ktory nie bedzie czescia
                          tego 2000-letniego..., i oczywiscie bedzie idealny...

                          > Dlatego dyskusja na temat femnizmu, stosunku kosciola do kobiety nie powinna
                          > byc wspierana wypisami z pisma sw./moze dobre ale nie na temat/ ale
                          wspolczesna
                          >
                          > teoria i praktyka.

                          Tak sie sklada, ze Pismo Swiete to fundametn Kosciola.
                          Chyba, ze mowimy o roznych kosciolach...

                          Wspolczesny katechizm i wspolczesna praktyka. No i jest
                          > jeszcze wspolczesna linia watykanska i wspolczesna linia polskiego kosciola.W
                          > detalach niestety rozne.

                          Prosze o te detale. Ale najpierw o okreslenie, co to znaczy 'wspolczesna linia
                          watykanska', oraz 'wspolczesna linia polskiego kosciola'.
                          • Gość: XXX-7 Re: Niestety nie jest milo, jest nielogicznie i wi IP: 213.216.82.* 07.09.02, 19:22
                            >
                            > Wspolczesny katechizm i wspolczesna praktyka. No i jest
                            > > jeszcze wspolczesna linia watykanska i wspolczesna linia polskiego kosciol
                            > a.W
                            > > detalach niestety rozne.
                            >
                            > Prosze o te detale. Ale najpierw o okreslenie, co to znaczy 'wspolczesna linia
                            > watykanska', oraz 'wspolczesna linia polskiego kosciola'.
                            Wspolczesna linia watykanska to np.ekumenizm. A w Polsce? kosciol polski w
                            praktyce tego nie uznaje.Kosciol w Polsce czuje sie dysktryminowany jesli
                            zmusza sie ich do oddania miejsc kultu innych religi /np.prawoslawnej/. Watykan
                            sobie a nasz kosciol ma swoje "tradycje" i swoja "linie". Taki Rydzyk nie
                            powinien miec prawa siac nienawisci z anteny radiowej. Polski kosciol ma swoja
                            linie. Nie chce byc czescia takiego kosciola.
                            Z przykazan koscielnych zniknelo przykazanie "w czasie postow i swiat
                            nakazanych zabaw hucznych nie urzadzac" a pojawilo sie " w miare mozliwosci
                            utrzymywac swoj kosciol" (cytaty z pamieci). W czasie adwentu ktory w Polsce
                            zawsze byl postem a na Zachodzie nie zadzwonilismy do kilku
                            kosciolow /dokladnie 8/ z pytaniem czy adwent jest postem czy mozna urzadzic
                            huczna impreze. Ilu ksiezy moglo podyskutowac o nowym katechizmie /ja mam z
                            1998/ i o zmienach ? Dla ulatwienia dodam ze kazdy naduzywa slowa "tradycja". I
                            tej tradycji troche za duzo a za malo linii watykanskiej.
                            • Gość: jendza Niestety jest nielogicznie IP: *.abo.wanadoo.fr 07.09.02, 22:06
                              Z calym szacunkiem dla Autora - tekst jest pusty,
                              jak chodzi o argumenty, konkrety, precyzje jakakolwiek,
                              za to napakowany emocjami. Negatywnymi.
                              Pewnie dlatego trudno Autorowi
                              sensnownie uzasadnic najprostsze wlasne
                              stwierdzenia. Nadal nie wiadomo, czym jest i na czym
                              polega owa 'watykanska', a na czym 'polska'
                              linia, wiadomo natomiast na pewno, ze
                              Autor/ka nie chce byc czescia takiego
                              kosciola.

                              Zatem: gdzie tu problem?

                              Prosze po prostu zalozyc nowy kosciol, albo
                              choc watek na ten temat.
                              I bawic sie hucznie. W dowolnym terminie.
                              W koncu wszyscy jestesmy wolni...


                              A ja ide spac, bo powoli trace sile...


                              Gość portalu: XXX-7 napisał(a):

                              > >
                              > > Wspolczesny katechizm i wspolczesna praktyka. No i jest
                              > > > jeszcze wspolczesna linia watykanska i wspolczesna linia polskiego ko
                              > sciol
                              > > a.W
                              > > > detalach niestety rozne.
                              > >
                              > > Prosze o te detale. Ale najpierw o okreslenie, co to znaczy 'wspolczesna l
                              > inia
                              > > watykanska', oraz 'wspolczesna linia polskiego kosciola'.
                              > Wspolczesna linia watykanska to np.ekumenizm. A w Polsce? kosciol polski w
                              > praktyce tego nie uznaje.Kosciol w Polsce czuje sie dysktryminowany jesli
                              > zmusza sie ich do oddania miejsc kultu innych religi /np.prawoslawnej/.
                              Watykan
                              >
                              > sobie a nasz kosciol ma swoje "tradycje" i swoja "linie". Taki Rydzyk nie
                              > powinien miec prawa siac nienawisci z anteny radiowej. Polski kosciol ma
                              swoja
                              > linie. Nie chce byc czescia takiego kosciola.
                              > Z przykazan koscielnych zniknelo przykazanie "w czasie postow i swiat
                              > nakazanych zabaw hucznych nie urzadzac" a pojawilo sie " w miare mozliwosci
                              > utrzymywac swoj kosciol" (cytaty z pamieci). W czasie adwentu ktory w Polsce
                              > zawsze byl postem a na Zachodzie nie zadzwonilismy do kilku
                              > kosciolow /dokladnie 8/ z pytaniem czy adwent jest postem czy mozna urzadzic
                              > huczna impreze. Ilu ksiezy moglo podyskutowac o nowym katechizmie /ja mam z
                              > 1998/ i o zmienach ? Dla ulatwienia dodam ze kazdy naduzywa slowa "tradycja".
                              I
                              >
                              > tej tradycji troche za duzo a za malo linii watykanskiej.
                              • Gość: XXX-7 Re: Niestety jest nielogicznie IP: 213.216.82.* 07.09.02, 22:34
                                Gość portalu: jendza napisał(a):

                                > Z calym szacunkiem dla Autora - tekst jest pusty,
                                > jak chodzi o argumenty, konkrety, precyzje jakakolwiek,
                                > za to napakowany emocjami. Negatywnymi.
                                > Pewnie dlatego trudno Autorowi
                                > sensnownie uzasadnic najprostsze wlasne
                                > stwierdzenia. Nadal nie wiadomo, czym jest i na czym
                                > polega owa 'watykanska', a na czym 'polska'
                                > linia, wiadomo natomiast na pewno, ze
                                > Autor/ka nie chce byc czescia takiego
                                > kosciola.
                                >
                                > Zatem: gdzie tu problem?
                                >
                                > Prosze po prostu zalozyc nowy kosciol, albo
                                > choc watek na ten temat.
                                > I bawic sie hucznie. W dowolnym terminie.
                                > W koncu wszyscy jestesmy wolni...
                                >
                                >
                                > Bleblebleblebleblebleblebleble . Z calym szacunkiem
                                • Gość: jendza Dlaczego jest nielogicznie IP: *.abo.wanadoo.fr 08.09.02, 14:50

                                  XXX7 napisala:
                                  *Wspolczesna linia watykanska to np.ekumenizm.

                                  j. - to tylko przyklad 'linii watykanskiej'. A jesli sie
                                  generalizuje, jak w tekscie wyjsciowym czyni Autorka,
                                  powinna w pelni sprecyzowac, o czym mowi...

                                  *A w Polsce? kosciol polski w praktyce tego nie uznaje.

                                  - rowniez generalizacja. Poprosze o szczegoly tego
                                  nieuznawania 'w praktyce'...

                                  *Kosciol w Polsce czuje sie dysktryminowany jesli
                                  zmusza sie ich do oddania miejsc kultu innych religi
                                  /np.prawoslawnej/. Watykan sobie a nasz kosciol ma
                                  swoje "tradycje" i swoja "linie".
                                  - jak wyzej.

                                  *Taki Rydzyk nie powinien miec prawa siac nienawisci
                                  z anteny radiowej.

                                  - nie slucham Radia Maryja. Jesli rzeczywiscie 'taki'
                                  Rydzyk sieje nienawisc, nie powinien miec takiej mozliwosci.
                                  Sformulowanie 'taki Rydzyk' jest dla mnie dowodem, ze
                                  Autorka dala sobie te (?) nienawisc zaszczepic...

                                  *Polski kosciol ma swoja
                                  linie. Nie chce byc czescia takiego kosciola.

                                  - tu nie widze zadnego argumentu, raczej eksklamacje.

                                  *Z przykazan koscielnych zniknelo przykazanie "w czasie
                                  postow i swiat nakazanych zabaw hucznych nie urzadzac"
                                  a pojawilo sie " w miare mozliwosci
                                  utrzymywac swoj kosciol" (cytaty z pamieci).

                                  - wypada cytowac precyzyjnie, chocby i z pamieci.Poza
                                  tym nowa redakcje przykazan koscielnych przyjal caly
                                  KOsciol: jak to sie ma zatem do 'polskiej linii'?

                                  *W czasie adwentu ktory w Polsce
                                  zawsze byl postem a na Zachodzie nie zadzwonilismy do kilku
                                  kosciolow /dokladnie 8/ z pytaniem czy adwent jest postem
                                  czy mozna urzadzic huczna impreze.

                                  - na co to jest argument, badz - co z tego wynika?
                                  Co odpowiedzialo tych 8 kosciolow? Jesli odpowiedzialo,
                                  ze sie bawic mozna, to jak to sie ma do negacji
                                  'polskiej linii'? Przeciez urzadzic impreze mozna sobie
                                  ZAWSZE, w Polsce rowniez. Od pewnego czasu jestesmy
                                  wolnym krajem i nie ma godziny policyjnej na przyklad...

                                  *Ilu ksiezy moglo podyskutowac o nowym katechizmie /ja
                                  mam z 1998/ i o zmienach ?

                                  - no wlasnie, ilu? Nie jestem ksiedzem i nie wiem, jak
                                  to zostalo przeprowadzone. Czy XXX7 wie? To poprosze
                                  o szczegoly. Inna rzecz, ze Ewangelie np. to dzielo
                                  w zasadzie jednej OSOBY, a staramy sie wszyscy zyc wg
                                  tych Ksiag... Ilosc nie przeklada sie na jakosc...

                                  *Dla ulatwienia dodam ze kazdy naduzywa slowa
                                  "tradycja". I tej tradycji troche za duzo a za malo
                                  linii watykanskiej.

                                  - 'dla ulatwienia' komu i czego? Uzycie slowa 'kazdy'
                                  sprawilo, ze mamy tu sad uogolniajacy.
                                  'Kazdy' oznacza, ze XXX7 takze? Co gorsza, ja - o ile sie
                                  nie myle, chyba nie uzylam 'slowa' tradycja...
                                  Co nie znaczy, ze o 'tradycji' mowy nie bylo...

                                  Rozumiem jednak, ze Autorce o cos chodzi.
                                  Jesli jest to jakkolwiek uporzadkowane i przemyslane,
                                  prosze o precyzyjniejsze przedstawienie tak, bym
                                  pojela, w czym rzecz.
                                  Jesli nie, nie dziwie sie, ze pozostaje tylko owo
                                  'bleblebleble...'. Czy jakos tak.

                                  Z szacunkiem dla OSOBY, choc krytycznie
                                  wobec tekstu
                                  pozdrawia
                                  jendza
                      • Gość: marta Re: jak to milo... IP: *.dialup.medianet.pl 07.09.02, 19:01
                        Gość portalu: jendza napisał(a):

                        > > Jesli tak wlasnie to wyglada w 'dziesiatkach dyskusji
                        > publicznych' to naprawde trudno sie dziwic, ze nic z nich
                        > nie wynika. Nic dobrego...
                        >Ooo, tu sie nie zgadzam, z ludzkiego gadania wiele wynika, a
                        debat publicznych jeszcze więcej. czy dobrego? jeżeli za dobre
                        uznać poruszenie społeczestwa i rewizję uprzedzeń, to owszem,
                        korzyści przychodzą w przyszłości. O przyznaniu kobietom praw
                        wyborczych też gadano. O wstępie na uniwersytety również. A w
                        czasie, kiedy gadano, takie pomysły wydawały się zagrożeniem
                        ładu społecznego.



                        > Nie mozna bowiem oddzielac teorii
                        > chrzescijanskiej od spolecznego oddzialywania KOsciola,
                        > poniewaz jedno z drugim jest splecione nierozerwalnie,
                        > tak samo, jak nie nalezy, moim zdaniem, oddzielac teorii
                        > feministycznych od sposobu realizacji tychze postulatow,
                        > chocby od sposobu dyskutowania...
                        >
                        Ależ o to chodzi! Moim, i nie tylko moim zdaniem, to właśnie
                        Kościół rozdziela teorię od praktyki, nie przeciewstawiając się
                        dyskryminacji bądź "własnoręcznie" dyskryminując - wbrew
                        równościowym założeniom chrześcijaństwa.
                        A co do teorii i praqktyki feministycznej -cóż, feminizm ma
                        rodowód kontrkulturowy i rebeliancki, więc zakłada raczej ostrą
                        polemiczność zamiast kobiecego milczenia, potulności i słodyczy.
                        feministki nie mówią, jak to ślicznie jest na świecie, tylko
                        wskazują, że coś w tym świecie szwankuje i wypadałoby to
                        zmienić. Konstruktywna polemiczność daje efekty, w odróżnieniu
                        od niekonstruktywnej -vide:"Niedziela", gdzie feministki wyzywa
                        się "zwyrodniałych", "montrualnych", "niemoralnych" (polecam
                        www.niedziela.pl-tam całe archiwum), vide: Piotr Wierzbicki,
                        któremu wolno pisać o "terrorze babsztyli" i "kurzych móżdżkach"
                        feministek.
                        Upieram się zatem, że jest różnica między stekiem inwektyw a
                        konstruktywną krytyką. Na marginesie- dziwi mnie Pani wrażliwość
                        na zarzuty z mojej strony.Być może wieloletnie bombardowanie
                        mojego feminizmu inwektywami powiększyło zakres odporności w
                        tego typu dyskusjach. Poza tym twierdzę, że język pokojowy i
                        eufemistyczny czasami nie zdaje egzaminu, a konflikty są motorem
                        zmian.
                        Pozdrawiam więc polemicznie.
                        > >
                        > > >
                        >
                        >
                        >
                        • Gość: jendza Re: jak to milo... IP: *.abo.wanadoo.fr 08.09.02, 15:17
                          Witam, Pani Marto!

                          Gość portalu: marta napisał(a):

                          > Gość portalu: jendza napisał(a):
                          >
                          > > > Jesli tak wlasnie to wyglada w 'dziesiatkach dyskusji
                          > > publicznych' to naprawde trudno sie dziwic, ze nic z nich
                          > > nie wynika. Nic dobrego...
                          > >Ooo, tu sie nie zgadzam, z ludzkiego gadania wiele wynika, a
                          > debat publicznych jeszcze więcej. czy dobrego? jeżeli za dobre
                          > uznać poruszenie społeczestwa i rewizję uprzedzeń, to owszem,
                          > korzyści przychodzą w przyszłości. O przyznaniu kobietom praw
                          > wyborczych też gadano. O wstępie na uniwersytety również. A w
                          > czasie, kiedy gadano, takie pomysły wydawały się zagrożeniem
                          > ładu społecznego.

                          'Ludzkie gadanie' to podstawa naszej egzystencji.
                          Slowo te egzystencje kreuje, 'jestesmy rozmowa'
                          - tak naprawde. Moj komentarz w zaden sposob nie
                          podwazal zasadnosci dyskusji,a jedynie wskazywal
                          na koniecznosc nadania jej wlasciwej FORMY.
                          Agresja rodzi agresje, nienawisc - nienawisc.
                          Jesli feministki - w debatach publicznych -
                          traca panowanie nad soba, uzywaja argumentow
                          ponizej pasa, krzycza itd., bardzo latwo je
                          wowczas zdyskredytowac, zarzucajac na przyklad
                          'zespol napiecia przedmiesiaczkowego'- i w ten
                          sposob kompletnie zlekcewazyc rzeczywiste
                          przeslanie... Innymi slowy, baby sie dra, a swiat
                          i tak idzie swoja droga...
                          Zeby bylo zabawniej, mozna je podjudzic, sprowokowac,
                          dadza sie na pewno... tym lepiej, jest o czym pisac,
                          z kogo sie nasmiewac... Czy ktos - patrzac na taki
                          cyrk - uslyszy w tym wszystkim, o co naprawde chodzi?

                          > > Nie mozna bowiem oddzielac teorii
                          > > chrzescijanskiej od spolecznego oddzialywania KOsciola,
                          > > poniewaz jedno z drugim jest splecione nierozerwalnie,
                          > > tak samo, jak nie nalezy, moim zdaniem, oddzielac teorii
                          > > feministycznych od sposobu realizacji tychze postulatow,
                          > > chocby od sposobu dyskutowania...
                          > >
                          > Ależ o to chodzi! Moim, i nie tylko moim zdaniem, to właśnie
                          > Kościół rozdziela teorię od praktyki, nie przeciewstawiając się
                          > dyskryminacji bądź "własnoręcznie" dyskryminując - wbrew
                          > równościowym założeniom chrześcijaństwa.

                          'Kosciol' to my wszyscy, znaczy jego czlonkowie.
                          W Polsce na pewno kilkanascie milionow ludzi.
                          Mozna w nim znalezc wszystko.
                          Pytanie tylko, kto czego szuka...

                          > A co do teorii i praqktyki feministycznej -cóż, feminizm ma
                          > rodowód kontrkulturowy i rebeliancki, więc zakłada raczej ostrą
                          > polemiczność zamiast kobiecego milczenia, potulności i słodyczy.
                          > feministki nie mówią, jak to ślicznie jest na świecie, tylko
                          > wskazują, że coś w tym świecie szwankuje i wypadałoby to
                          > zmienić. Konstruktywna polemiczność daje efekty, w odróżnieniu
                          > od niekonstruktywnej -vide:"Niedziela", gdzie feministki wyzywa
                          > się "zwyrodniałych", "montrualnych", "niemoralnych" (polecam
                          > www.niedziela.pl-tam całe archiwum), vide: Piotr Wierzbicki,
                          > któremu wolno pisać o "terrorze babsztyli" i "kurzych móżdżkach"
                          > feministek.

                          Dzieki za adres internetowy i nazwisko publicysty.
                          Zwlekalam z odpowiedzia, bo najpierw chcialam zweryfikowac
                          informacje. Niestety, brak czasu.
                          Jesli jest tak rzeczywiscie, jak Pani twierdzi,
                          jest to rzecz zupelnie naganna. Tym bardziej nie nalezy
                          sie dac sprowokowac...

                          > Upieram się zatem, że jest różnica między stekiem inwektyw a
                          > konstruktywną krytyką. Na marginesie- dziwi mnie Pani wrażliwość
                          > na zarzuty z mojej strony.

                          Przepraszam, ale to nie byly 'zarzuty', a
                          argumentum ad personam. A ja w ten sposob nie chce
                          'dyskutowac'. To sprawa smaku, nie 'wrazliwosci na zarzuty'.

                          Być może wieloletnie bombardowanie
                          > mojego feminizmu inwektywami powiększyło zakres odporności w
                          > tego typu dyskusjach. Poza tym twierdzę, że język pokojowy i
                          > eufemistyczny czasami nie zdaje egzaminu, a konflikty są motorem
                          > zmian.

                          Tu sie roznimy.
                          Ja wole zasade: nie bij, wytlumacz...

                          > Pozdrawiam więc polemicznie.

                          Ja rowniez!
                          jendza

                • wolf5 Re: O co tu chodzi 07.09.02, 04:13
                  Gość portalu: marta napisał(a):

                  > dziękuję serdecznie za troskę o moje zdrowie. Głowa owszem,
                  > pobolewa, od pomieszania ogólnego, które pani Jendza wprowadza.
                  > Otóż fellieton Dunin i artykuły w Zadrze dotyczyły nie tyle
                  > treści, jakie niesie Pismo, nie tyle deklaracji
                  > chrześcijańskich, ile praktyki Kościoła, tego, jak się "równość
                  > w Chrystusie" przekłada na język współczesnego Kościoła. pani
                  > Jendza konsekwentnie odwołuje się do teorii katolickiej, a tu
                  > chodzi raczej o realizację tych teorii, o to, jak Kościół wpływa
                  > na na społeczeństwo- tzn. jakie wzorce kobiecości propaguje, jak
                  > wygląda pozycja kobiet w strukturach kościelnych, jak traktuje
                  > się dyskryminację płciową (uwaga: w encyklikach papieskich i
                  > listach wyraźnie się stwierdza, że dyskryminacja to grzech). ja
                  > się w pełni zgadzam, że Ewangelia niesie przesłanie równościowe,
                  > ale między Ewangelią a jej interpretacją i realizacją jest długa
                  > droga do przejścia.
                  > Dla mnie to nie jest argument, że "trzeba zajrzeć do
                  > katechizmów, patrzcie, jaka tam równość". kto na przykład wie,
                  > że w prawie kościelnym dopuszcza się kobiety do niektórych
                  > kościelnych funkcji osób świeckich, a dziewczynki mogą
                  > być "ministrantkami".bariera stereotypów płciowych jest jednak w
                  > Kościele zbyt silna, żeby kobiety włączyć w taką działalność.
                  > O to więc chodzi-o fakty, które przeczą zasadzie równości.

                  Wydaje mi sie ze tutaj jest wsrod was jakies nieporozumienie.
                  Otoz, ja jestem czlowiekiem prostym i wierzacym katolikiem.
                  Ale nie wydaje mi sie by byly jakies rozbieznosci pomiedzy
                  nauka kosciola o jej praktyczna realizacja;
                  Akurat teraz jestem tymczasowo w usa, u rodzinki, i zaraz niedlugo
                  wracam do kraju. Bylem tu tylko raz w kosciele; a to dlatego, ze
                  zobaczylem jak komunie Sw. rozdaja rowniez swieckie kobiety.
                  To mnie tak zezlilo ze nie poszedlem do komunii wtedy i juz wiecej
                  nie pojde do kosciola tutaj.
                  Na szczescie wracam niedlugo do kraju i bede mogl przyjac komunie
                  jak zwykle.Nie iwem czy to ma jakis sens co pisze z tym co wy tu
                  gadacie ale wydaje mi sie ze chyba ma bo wygadacie o roli kobiety
                  w kosciele ze sa niedoceniane itd.
                  A ja se mysle ze takie docenianie to psu na bude , bo jak kobieta
                  moze rozdawac komunie i to jesce siecka, zeby chociaz byla zakonica.
                  to tyle i juz chce byc w kraju bo tam pzynajmniej nie robia takih
                  zberzenstw;

                  pozdrawiam moja rodzine i wszystkich moich znajaomych

                  jozek

                  • wolf5 Re: O co tu chodzi 07.09.02, 04:25

                    przeprosom was jescze ale poczatek tego listu
                    napisal mi pod me dyktndo moj broaciszek
                    a jo pisolem dalej bo u niego siem zatrzymol.
                    teroz jo pisze som.
                    nie godojcie tu zle o panu bogu bo to strasno
                    kara na wos moze psyjsc.
                    zyce wom wsyckiego dobrego i bozego milosierdiu
                    tak nam dopomos bog w trojcy jedyni i wstszy swici.

                    jozek
                    • Gość: marta Re: O co tu chodzi IP: *.dialup.medianet.pl 07.09.02, 12:21
                      > nie godojcie tu zle o panu bogu bo to strasno
                      > kara na wos moze psyjsc.
                      > zyce wom wsyckiego dobrego i bozego milosierdiu
                      > tak nam dopomos bog w trojcy jedyni i wstszy swici.
                      >
                      Bog w trojcy jedyni i wstszy swici są miłosierni i tolerancyjni,
                      ze strasną karą się wstrzymają :)
                      dziękuję za troskę o moje zbawienie, życzę miłego pobytu w USA,
                      pozdrowienia dla braciszka, który tak ładnie pisze o
                      ministrantkach
      • Gość: Jan23 Re: Katofeminizm IP: *.dyn.optonline.net 06.09.02, 01:22
        Gość portalu: przechodzien napisał(a):

        > Gratuluje Pani Dunin znalezienia tematu, ktory tak poruszyl
        > czytelniczki / czytelnikow. Mam nadzieje, ze prowokacja nie byla
        > glownym celem. Chcialabym jeszcze zwrocic uwage na to co KK uczy
        > nasza mlodziez. Z moich obserwacji wynika, ze pokolenie
        > terazniejszych licealistow cofa sie do "tradycyjnych" wartosci,
        > anty-feministycznych, tym samym przekreslajac nadzieje polskich
        > kobiet na poprawe przyszlosci. Jest to dobrze przemyslana,
        > dlugoterminowa strategia KK. Oby sie nie powiodla.


        Kosciol Katolicki zawsze mial dziwne i niezrozumiale
        pomysly dla tzw. "naprawiaczy tego swiata".
        Aby je wlasciwie rozumiec, nie wystarczy byc tylko
        przechodniem.

        Jan23




        • Gość: Swiety Re: Katofeminizm IP: 5.2.1R1D* / *.cpe.net.cable.rogers.com 06.09.02, 19:36
          Gość portalu: Jan23 napisał(a):

          > Kosciol Katolicki zawsze mial dziwne i niezrozumiale
          > pomysly dla tzw. "naprawiaczy tego swiata".
          > Aby je wlasciwie rozumiec, nie wystarczy byc tylko
          > przechodniem.
          >
          Aby zrozumiec intencje KK wystarczy popatrzec na role kobiet w KK i jak sie ona
          zmienila w ciagu dwoch tysiecy lat.
          • Gość: tad jendzo.... IP: *.krosno.cvx.ppp.tpnet.pl 06.09.02, 21:08
            ... zapraszama na forum "feminizm" do dyskusji. Teraz dyskusja toczy się
            głównie w wątku "Feminzm jako fenomen psychologiczny" i "Jasne strony
            kobiecości"
            • Gość: jendza Re: jendzo.... IP: *.abo.wanadoo.fr 06.09.02, 22:24
              Dzieki, Tad. Polece (jakem jendza), zobacze,
              choc nie wiem, czy sie wlacze.
              Pewnie trudno w to uwierzyc, ale feminizmem
              wlasciwie sie nie zajmuje.
              Po prostu czasem mnie drazni, gdy czytam
              rzeczy kiepsko przemyslane oraz niesprawiedliwe...
              Pozdrawiam
              jendza
              • sagan2 Re: jendzo.... 09.09.02, 08:23
                Gość portalu: jendza napisał(a):


                > Pewnie trudno w to uwierzyc, ale feminizmem
                > wlasciwie sie nie zajmuje.
                > Po prostu czasem mnie drazni, gdy czytam
                > rzeczy kiepsko przemyslane oraz niesprawiedliwe...

                czekaj Jedzo, teraz Ty jestes niesprawidliwa...
                nie mam ochoty sie wlaczac do dyskusji w tym watku, ale
                mam pytanie. dlaczego twierdzisz, ze wypowiedzi ludzi
                tutaj sa kiepsko przemyslane??? moze sie z nimi nie
                zgadzasz, moze sa i nieprawdziwe albo niezby madre, ale
                NIE WIESZ czy przemyslane! takimi slowami bardzo zrecznie
                deprecjonujesz swoich oponentow, a przeciez mialas za zle
                Marcie uwagi ad personam...
                ... a czynisz dokladnie to samo, w przebiegly sposob
                wbijajac sztych... nieladnie :(
                • Gość: jendza Nieporozumienie IP: *.abo.wanadoo.fr 09.09.02, 09:16
                  sagan2 napisała:

                  > Gość portalu: jendza napisał(a):
                  >
                  >
                  > > Pewnie trudno w to uwierzyc, ale feminizmem
                  > > wlasciwie sie nie zajmuje.
                  > > Po prostu czasem mnie drazni, gdy czytam
                  > > rzeczy kiepsko przemyslane oraz niesprawiedliwe...
                  >
                  > czekaj Jedzo, teraz Ty jestes niesprawidliwa...
                  > nie mam ochoty sie wlaczac do dyskusji w tym watku, ale
                  > mam pytanie. dlaczego twierdzisz, ze wypowiedzi ludzi
                  > tutaj sa kiepsko przemyslane???

                  Popatrz, Sagan, raz jeszcze na moj tekst, zwlaszcza zdanie
                  ,czasem mnie drazni...'. Zdraznil mnie artykul w WO, artykul
                  dziennikarki poniekad sztandarowej, ktora - jako taka -
                  ma obowiazek szczegolnego namyslu nad slowem. Dlatego
                  zaprotestowalam,choc sama 'feminizmem sie nie zajmuje'.
                  No i wyszlo na to, ze zalozylam watek, choc wcale
                  nie mialam takiego zamiaru. Popatrz na forum, ja nie zakladam
                  watkow. A jesli juz byl chciala, to sa przeciez wazniejsze
                  sprawy ('z calym szacunkiem' :)))) ). Komunikat
                  byl przeciez do Tada, ktory mnie zaprosil do swoich
                  watkow, a ja nie mam glebszej potrzeby sporu nt. feminizmu,
                  choc cudza potrzebe szanuje.
                  Moj komentarz nie dotyczyl zatem zadnych wypowiedzi osob w tym
                  watku - tu juz nie odpowiadam 'czasem', tylko zawsze,
                  bo nauczylam sie juz dawno, ze gdy ktos do mnie mowi,
                  to staram sie odpowiadac. A jesli dostrzegam brak logiki -
                  to tez sie staram 'palcem' pokazac, w czym rzecz, jak
                  w przypadku ostatnich zwlaszcza wypowiedzi XXX7.
                  Pozadrawiam cieplo!
                  jendza



                  moze sie z nimi nie
                  > zgadzasz, moze sa i nieprawdziwe albo niezby madre, ale
                  > NIE WIESZ czy przemyslane! takimi slowami bardzo zrecznie
                  > deprecjonujesz swoich oponentow, a przeciez mialas za zle
                  > Marcie uwagi ad personam...
                  > ... a czynisz dokladnie to samo, w przebiegly sposob
                  > wbijajac sztych... nieladnie :(
            • spinelli Re: jendzo.... 06.09.02, 23:46
              Tad napisal:
              >>Teraz dyskusja toczy się
              głównie w wątku "Feminzm jako fenomen psychologiczny" i "Jasne strony
              kobiecości"<<

              ...czyzby obydwa zalozone przez Tada?
              • Gość: Jan33 Do Pani Marty IP: *.tnt1.lafayette.in.da.uu.net 08.09.02, 07:12
                Pani Marto,
                Kazdy ma prawo wyrazania swoich opinii. Jak ten "goral" ktory pisal do Pani w
                sprawie liturgii mszy swietej. Zreszta sprokowany Pani wczesniejszym postem. Ja
                zyjac w kraju ktory odwiedzil nasz ziomek nie bulwersuje sie udzialem
                dziewczat -ministrantek we mszy. Dla mnie jest to czynnik kulturowy, tak jak
                udzielanie Komunii przez parafian (mezczyzn i kobiet). Widocznie nie jest to
                przeciw kanonom religii katolickiej. Nie ma tego w Polsce? Jesli jakas grupa
                uwaza to za istotne ma prawo przekonywac miejscowy Kosciol by zmienil cos w tym
                wzgledzie.
                Chcialem jednak o czyms innym. Chce wrocic do meritum sprawy. Pierwsze zdanie
                artykulu Pani Dunin juz wyzwolilo u mnie negatywne emocje. Cytuje: "Ale i tak
                jedno jest pewne - dzisiejszy Kościół, jak bardzo by się nie opierał, też
                kiedyś się zmieni. Zmieni się, bo pojawiają się ludzie, którzy nie kwestionując
                istoty, nie potrafią się pogodzić z praktyką". Przeciez to jest absurd. Co
                znaczy "praktyka", jaka populacja ja reprezentuje. Nawet jesli znaczaca to
                Kosciol ma sie zmienic by przyklasnac tendencjom libertynistycznym lub
                relatywistycznym. Poza tym jesli ktos wierzy w "istote" to ja wciela w
                praktyce. Koniec, kropka. Tymczasem na tym forum czesto mozna spotkac sie
                z "filozofia" co jest dobre dla mnie i ewentualnie nie krzywdzi moich
                najblizszych jest ogolna norma. Mozna zmienic wyznanie, ale nie obrzucac blotem
                katolikow. Bylem ostatnio na slubie znajomego, rozwiedzionego. Bral slub
                protestancki, pastor nie czyniac aluzji do niego stwiedzil ze jego wlasny syn
                bral slub dwukrotnie. Zastanawialem sie jak to jest, wierzymy w tego samego
                Boga, czytamy ta sama Biblie, wierzymy ze Chrystus przez swoja smierc dal nam
                szanse zbawienia, a tak roznie realizujemy Jego wskazania w zyciu. Sam
                jestem "popaprancem" katolickim, prosciej byloby mi przejsci na protestantyzm
                niz starac sie zrozumiec stanowisko Kosciola w sprawie rozwodow , aborcji,
                eutanazji i wielu innych sprawach. Dlaczego tkwie? Bo zamiast isc na latwizne
                stram sie znalezc droge do prawdy lub argumentow ktore wspieraja nauki Kosciol
                katolickiego.
                Kosciol tworza ludzie i oni wszyscy sa grzeszni od hierarchow po
                praktykujacych. Dlatego "niech ludzie zbyt wiele nie zastanawiaja sie, co maja
                robic, wiecej natomiast mysla o tym, jacy maja byc. Gdyby oni sami, ich
                postawa, byly dobre, wtedy rowniez ich uczynki moglyby jasniec pelnym blaskiem.
                Jesli ty jestes sprawiedliwy, takie beda rowniez twoje uczynki. Nie probujmy
                opierac swietosci na dzialaniu, budujmy ja raczej na bytowaniu, bo nie uczynki
                nas uswiecaja, lecz my mamy je uswiecac...... Plynie z tego nastepujaca nauka:
                cala swa gorliwosc trzeba poswiecic na czynienie siebie dobrym, a wiec nie na
                to co sie czyni oraz jakie sa uczynki, ile raczej na to co stanowi ich
                podstawe."
                Jan33
                • Gość: marta od Pani Marty IP: *.dialup.medianet.pl 08.09.02, 10:28
                  jest dużo słuszności w tym, co Pan pisze- zgadzam sie, że
                  wyznawcy nie powinni tworzyć wlasnych "filozofii" wiary, bo
                  przystając do Kościola, zaakceptowali filozofię kościelną. Od
                  siebie mogę dodać, że rozdźwięk między własnymi przekonaniami a
                  nauczaniem Kościoła zadecydował o (tymczasowym?) rozbracie z
                  katolicyzmem. Uważam, że postąpiłam fair, czego nie można
                  powiedzieć o rzeszach polskich katolików, którzy tuptają na
                  każdą mszę, a potem w kiosku kupują "Nie" (obrazek autentyczny)
                  i w sondażach CBOSu deklarują poglądy rozbieżne z nauką
                  katolicką.
                  Myślę, że kwestie typu aborcja, eutanazja, etyka seksualna -tzn
                  rozdzwięk między przekonaniami wiernych a nauczaniem- są i będą
                  problematyczne dla Koscioła. Jak na przykład zareaguje, gdy w
                  Polsce powstanie filia zachodniego ruchu "Catholics pro-choice"
                  (popierającego ograniczoną dostepnośc aborcji)? Nie może
                  przecież zmienić dogmatów, a presja jest coraz silniejsza.
                  I jeszcze jedno: Kościół też się zmienia, czego dowodem II Sobór
                  Watykański. Tu przyznaje rację Dunin, posługując się przykładem:
                  w latach 30. w encyklice papieskiej "Casti conubii..."
                  znajdujemy stwierdzenie, że emancypacja kobiet to grzech przeciw
                  wierności małżeńskiej. Kilkadziesiąt lat póżniej Sobór
                  stwierdza, że emancypacja to "znak czasu" i ocenia ją pozytywnie.
                  Kościół dostrzega, że świat sie zmienia i nie można wykluczać,
                  że przeformułuje w pewnych aaspektach swoje nauczanie.
                  • Gość: przekorny Re: od Pani Marty IP: *.dyn.optonline.net 09.09.02, 04:02
                    Gość portalu: marta napisał(a):

                    > jest dużo słuszności w tym, co Pan pisze- zgadzam sie, że
                    > wyznawcy nie powinni tworzyć wlasnych "filozofii" wiary, bo
                    > przystając do Kościola, zaakceptowali filozofię kościelną. Od
                    > siebie mogę dodać, że rozdźwięk między własnymi przekonaniami a
                    > nauczaniem Kościoła zadecydował o (tymczasowym?) rozbracie z
                    > katolicyzmem. Uważam, że postąpiłam fair, czego nie można
                    > powiedzieć o rzeszach polskich katolików, którzy tuptają na
                    > każdą mszę, a potem w kiosku kupują "Nie" (obrazek autentyczny)
                    > i w sondażach CBOSu deklarują poglądy rozbieżne z nauką
                    > katolicką.
                    > Myślę, że kwestie typu aborcja, eutanazja, etyka seksualna -tzn
                    > rozdzwięk między przekonaniami wiernych a nauczaniem- są i będą
                    > problematyczne dla Koscioła. Jak na przykład zareaguje, gdy w
                    > Polsce powstanie filia zachodniego ruchu "Catholics pro-choice"
                    > (popierającego ograniczoną dostepnośc aborcji)? Nie może
                    > przecież zmienić dogmatów, a presja jest coraz silniejsza.
                    > I jeszcze jedno: Kościół też się zmienia, czego dowodem II Sobór
                    > Watykański. Tu przyznaje rację Dunin, posługując się przykładem:
                    > w latach 30. w encyklice papieskiej "Casti conubii..."
                    > znajdujemy stwierdzenie, że emancypacja kobiet to grzech przeciw
                    > wierności małżeńskiej. Kilkadziesiąt lat póżniej Sobór
                    > stwierdza, że emancypacja to "znak czasu" i ocenia ją pozytywnie.
                    > Kościół dostrzega, że świat sie zmienia i nie można wykluczać,
                    > że przeformułuje w pewnych aaspektach swoje nauczanie.

                    Droga Pani Marto,

                    Wychodzac z kosciola i kupujac "Nie", czy nawet "Playboya",
                    nie jest zadna hanba dla tych ludzi co wiecej odwaga,
                    ze nie kupuja tego kiedy indziej, ale wtedy kiedy chca,
                    czyli np. tuz po wyjsciu z kosciola, bo po co maja sie po to wracac?
                    To tak jak bylo kiedys z wyborami (pamietam to jak dzis),
                    wszyscy szli do kosciola a potem do domu. Po czym kazdy chylkiem
                    wymykal sie na wybory.
                    Wracajac do tych encyklik Pani, to czy bylaby Pani uprzejma
                    nie opowiadac o tym lecz przytoczyc pelne fragmenty lub odeslac
                    do odpowiednich zrodel.
                    Ja np. moge z Pani tekstu powyzszego zrobic cos zupelnie
                    przeciwnego, manipulujac nim, ale mi sie tego nie chce robic!

                    pozdrowienia, :)

                    przekorny,


                  • Gość: Jan33 Re: od Pani Marty IP: *.tnt1.lafayette.in.da.uu.net 09.09.02, 04:20
                    Pani Marto,
                    Dziekuje za odpowiedz. Jest dla mnie szalenie wazne ze mozna dyskutowac
                    majac "rozne" poglady. Moge wprawdzie spierac sie czy nalezycie rozumiemy sie
                    wzajemnie. Ja tez uwazm ze KK zmienial sie na przestrzeni wiekow i bedzie sie
                    zmienial. Wystarczy jednak gdy zmiany te beda wychodzic z wewnatrz Kosciola a
                    nie sa insiprowane z "zewnatrz" przez ludzi ktorych malo co obchodzi Ewangielia
                    i nauki z niej plynace. Przeciez wiadomo powszechnie ze Pawel VI zasiegal opini
                    roznych gremiow na temat stosowania srodkow antykoncepcyjnych. W koncu
                    wypowiedzial sie przeciwko, copotrzymuje Jan Pawel II. Wielu to bulwersuje,
                    jeszcze liczniejsi nie rozumieja takiego stanowiska. Ja osobiscie wielokrotnie
                    czytalem rozdzial ksiazki Macieja Zieby "Niezwykly Pontyfikat" (Kosciol a seks)
                    i ciagle trudno trafiaja do mnie argumenty autora. Aczkolwiek cos w nich jest i
                    byc moze ja nie potrafie ( mam nadzieje na razie ich zrozumiec lub zdecydowanie
                    odrzucic). Dlatego dopoki nie wykrystalizuje sie moje satnowisko nie czynie z
                    tego publicznej dysputy, jakkolwiek w gronie prywatnym czesto o tym rozmawiamy.
                    Pozdrawiam serdecznie,
                    Jan33
                    • Gość: przekorny Re: od Pani Marty IP: *.dyn.optonline.net 09.09.02, 04:48

                      Przeczytalem oba posty Jana33;
                      Uwazam je za bardzo wartosciowe w tej calej dyskusji.
                      Wlasnie takich ludzi nam tu potrzeba aby wyjasnic te dosc zawile problemy.
                      Jego umiarkowanosc i kultura dyskusji jest zuwazalna;
                      Wlasnie tego wydaje mi sie nam tu potrzeba; i nie tylko tu.

                      Serdeczne pozdrowienia dla Jana33;
                      Miejmy nadzieje ze jescze kiedys wroci tu!

                      przekorny, :)

                      • Gość: Jan33 Do Przekornego IP: *.tnt1.lafayette.in.da.uu.net 09.09.02, 05:35
                        Dziekuje za zrozumienie moich intencji.
                        Pozdrwiam serdecznie,
                        Jan33
    • Gość: Sulamitka Re: Katofeminizm IP: *.katowice.cvx.ppp.tpnet.pl 21.09.02, 14:36
      Nie jestem katoliczką. Więc chciałabym tylko poinformować, że
      nikt nie utrudniał mi nigdy "nie posyłania" dzieci na lekcje
      religii, czy to w przedszkolu, czy w szkole. Presja, jeżeli
      takowa się zdarza, to tylko w idywidualnych, całkiem prywatnych
      rozmowach. Nigdy ze strony instytucji.
      Jednak byłoby z pewnością lepiej, gdyby religii uczono w zaciszu
      domowym, by była ona częścią życia rodzinnego i prywatnych
      rozmów, zamiast zinstytucjonalizowaną nauką. I to dodajmy
      stronniczą. Bo jeśli uczyć w przedszkolu religii, to innych niż
      katolicka także! Jeżeli w mediach celebrować święta, to również
      nie tylko katolickie! To byłoby sprawiedliwe i bezstronne
      traktowanie wszystkich obywateli.
    • Gość: ANNA Re: Katofeminizm IP: *.im.pwr.wroc.pl 03.10.02, 11:45
      Droga jedzo,
      widac pani Dunin spotkala kobiety, ktore uslyszaly pytanie o
      tabletki na swojej spowiedzi. Poza tym, cale sedno sprawy to nie
      takie czy inne roznice, ale ROWNOPRAWNE traktowanie obu stron.
      Rozejrzyj sie wsrod swoich bliskich i dalszych znajomych i
      zobacz, ilu bezrobotnych posrod nich to kobiety, a ilu
      mezczyzni, niezaleznie od talentow. Pozdrawiam. ANNA
      • Gość: jendza Re: Katofeminizm IP: *.abo.wanadoo.fr 03.10.02, 12:27
        Gość portalu: ANNA napisał(a):

        > Droga jedzo,
        > widac pani Dunin spotkala kobiety, ktore uslyszaly pytanie o
        > tabletki na swojej spowiedzi. Poza tym, cale sedno sprawy to nie
        > takie czy inne roznice, ale ROWNOPRAWNE traktowanie obu stron.
        > Rozejrzyj sie wsrod swoich bliskich i dalszych znajomych i
        > zobacz, ilu bezrobotnych posrod nich to kobiety, a ilu
        > mezczyzni, niezaleznie od talentow. Pozdrawiam. ANNA

        Droga ANNO!
        Zapewne wiele kobiet takie pytanie moze uslyszec podczas
        spowiedzi, to prawda.
        Podejrzewam, ze mezczyzni, pozostajacy w zwiazkach malzenskich,
        slysza je rowniez.
        Wnosze na tej podstawie (podobnie bardzo wnioskuje p. Dunin,
        w zakresie metody, nie wnioskow, oczywiscie), ze i podczas
        spowiedzi 'obie strony sa traktowane rownoprawnie'.
        Powiem wiecej. Dwa tysiace lat temu przyszedl na swiat
        REWOLUCJONISTA, ktory jako pierwszy, wlasnym przykladem,
        zademonstrowal swiatu calemu, ze WSZYSCY LUDZIE powinni byc
        traktowani ROWNOPRAWNIE. Dlatego (powtarzam to juz ktorys
        kolejny raz na tym forum, wybacz) np. o swojej misji, o fakcie
        bycia MEsjaszem powiedzial JAKO PIERWSZEJ - kobiecie (kto wtedy
        rozmawial z kobieta?), Samarytance (Zydzi mieli Samarytan w pogardzie),
        do tego zyjacej z mezczyzna w sposob nieuporzadkowany...
        Rewolucja,dokonana przez CHrystusa, pozwolila nam dzisiaj dojsc
        do tego, ze jestesmy w ogole SWIADOME, ze POWINNO byc ROWNOPRAWNIE.
        Tego sie teraz od chrzescijanek ucza Muzulmanki... Bardzo powoli
        sie ucza. Bo na zmiany mentalne potrzebne sa pokolenia...

        Kiedy p. Kinga Dunin bezmyslnie i nader agresywnie piluje
        galaz, na ktorej siedzimy wszystkie, to jest to dla mnie
        przejawem niezrozumienia podstawowych fundamentow naszej
        kultury w ogole. Ten felieton dyskwalifikuje Autorke, a -
        co gorsze dla sprawy - odbiera rzeczywiste i jedynie
        sensowne uzasadnienie slusznych postulatow kobiet.
        Smutne to.
        Kompletnie destrukcyjne...

        Mam nadzieje, ze teraz wyrazilam sie bardziej
        precyzyjnie

        Pozdrawiam serdecznie

        jendza
        • Gość: Jan33 Jesli moge uzupelnic IP: *.tnt1.lafayette.in.da.uu.net 03.10.02, 21:14
          Jesli moge cos dodac do ostatniej wypowiedzi Jedzy. Juz na samym poczatku
          Biblii w Ksiedze Rodzaju w opisie stworzenia swiata jest stwierdzenie ”na obraz
          Bozy go stworzyl: mezczyzna i niewiasta stworzyl ich”. Ten obraz Boga
          odzwierciedlaja mezczyzna i kobieta. Razem. Zatem mezczyzna i kobieta sa rowni.
          Sa tez rozni, maja rozne talenty i rozne powolania. Przeciez nie zawsze roznica
          oznacza degradacje jednej ze stron. KK slowami zwlaszcza ostatniego Papieza
          potepia wszelkie formy dyskryminacji i naduzyci popelnionych tak w historii jak
          i obecnie w stosunku do kobiet. Uwypukla natomiast piekno powolania, godnosc i
          geniusz kobiety ktory winnien sie urzeczywistniac we wspolczesnym swiecie i
          Kosciele. Wielu nazywa taka postawe „feminizmem chrzescijanskim”. Kosciol
          wyklucza natomiast feminizm ideologiczny, poslugujacy sie schematem ktory
          zaklada nieusuwalny antagonizm miedzy obu plciami - walke plci analogiczna do
          walki klas w marksizmie.
          To nie jest oficjalna wykladnia nauk Kosciola i dlatego Anno to co ten artykul
          glosi jest jawnym przeklamaniem.
          Pozdrawiam,
          Jan33

    • Gość: Lena Do ANNY IP: 213.216.82.* 04.10.02, 06:28
      Po co ANNO dyskutujesz. Powiedział Ci ktoś już raz że rewolucjonista który
      traktował wszystkich tak samo /pod warunkiem że uwierzyli w niego!/ rozmawiał
      najpierw z kobietą a to już cos znaczy /nawet jeśli nie wiesz co to ktoś to
      zinterpretuje za Ciebie!/. Inni /zwykle męzczyźni/ powiedzą Ci,że twoja misja
      do spełnienia na tej ziemi i twoja rola jest piękna choćbyś ją w już
      zrewolucjonizowanym świecie widziała inaczej. Biedactwo, Ty po prostu nie
      wiesz,że inni inni już Ci ten świat ułożyli tak abyś była szczęśliwa i w ogóle
      nie masz po co mieć swojego zdania bo Twoja rola jest już zapisana - będziesz
      dopełniała mężczyznę ale RÓWNOPRAWNIE. No ,czemu jakoś cię to nie uszczęśliwia?
      Pewnie z Tobą coś jest nie tak. I z wieloma innymi.
      • Gość: misia Re: Zamiast katofeminizmu - Nowy Feminizm IP: *.pw.edu.pl 04.10.02, 12:07
        Moje kochane katoliczki!
        W żadnym z waszych postów ni przeczytałam nic o "nowym
        feminizmie", czyli nowym spojrzeniu na kobiecość oraz rolę
        kobiety w Kościele i świecie współczesnym zaproponowanym
        przez... (pewnie niektóre Panie sie oburzą, że to mężczyna,
        więc i tak nie warto czytać) Jana Pawła II. Po raz pierwszy
        poruszył ten temat w 1982 roku w jednej z homolii ( bodajże
        podczas wizyty w Gwatemali lub innym kraju Ameryki Płd.) ,
        póżniej rozwinął go w liście "Mulieris dignitatem", Liście do
        Kobiet na Światowy dzień Pokoju oraz w encyklice "Evangelium
        vitae" . Warto tez zapoznac się z jednym z numerów "Więzi" z
        1997 roku o nowym feminizmie, przeczytać ciekawa książkę polki
        E. Adamiak "Milcząca obecność" (1999) , norweżki
        J.Matlary "Nowy feminizm" (2000) oraz francuzki ... (nie
        pamiętam nazwiska) "Łaska bycia kobietą".
        Kochane siostry w Chrystusie, do lektury, bo wstyd mi za was!
        Podstawowy wniosek, który wysnułam po lekturze tych pozycji -
        katoliczka może być feministką - a nawet powinna -
        oczywiście "nową" (wg papieża)- lecz najlepiej, by po prostu
        pozostała sobą.
        Pozdrawiam

      • Gość: jendza Leno IP: *.abo.wanadoo.fr 08.10.02, 09:02
        Jak chodzi o Rewolucjoniste i jego akty,
        to nie kwestia mojej interpretacji,
        tylko po prostu wiedzy o tamtych czasach
        i zydowskiej owczesnej mentalnosci.

        A jak chodzi o nasza mentalnosc wspolczesna,
        polecam ponizszy post misi.
        Sama poczytam raz jeszcze z przyjemnoscia, bo wiedzy nigdy
        za duzo... :-)

        Co CIe gryzie, Leno?
        • Gość: jan33 Leno IP: *.tnt2.lafayette.in.da.uu.net 09.10.02, 05:33
          Leno,
          Twoja powyzsza odpowiedz w tym watku kojarzy mi sie z "negatywna kampania
          polityczna". Tam zawsze gdy nie ma argumentow merytorycznych dotyczacych tematu
          czy programu zaczyna sie personalna walka podjazdowa. Nie jestem pewien czy
          przeczytalas nawet artykul Pani Dunin, z ktorym czesc forumowiczow zgadzala sie
          a inni nie. No wiec byla dyskusja dotyczaca metodologii, wnioskowania i postaw.
          Tak sobie mysle ze trzeba bylo zabrac glos "w temacie" zamiast zajmowac sie
          malo klarowna zreszta sugestia jak to chcemy nie wprost wskazac innym ich
          miejsce w zyciu.
          Pozdrawiam,
          Jan33
    • Gość: Lena Re: Katofeminizm IP: server:* / 192.168.0.* 09.10.02, 10:23
      Myślę,że każdy powinien przeczytać omawiany artykuł i teść całej tej dyskusji
      od początku. A ponieważ wiele osób kilka razy zabierało głos polecam
      przeczytanie z uwzględnieniem własnych wpisów /bo coś ta dyskusja się rozbiega/
      i jeśli można - i moich.
      Pozdrowienia.
      • Gość: jendza to unik, Leno... n/txt IP: *.abo.wanadoo.fr 09.10.02, 14:19
    • emachura Polskie Mormonki 18.11.02, 16:00
      Kościół i jego wyznawcy wychowują małe kobietki na Mormonki.
      Mężczyżni oczywiście mogą iść z duchem czasu, rozwijać się.
      Kobieta bita i poniżana nie może odejść od męża. Policja,
      dawniej antykościelna, teraz pro- nie pomoże, bo nie miesza się
      do "spraw rodzinnych".
      Moja przyjaciółka była z potrzeby serca na kazaniu o
      hipokryzji, w czasie którego ksiądz nawoływał do napiętnowania
      wszystkich, którzy dopóścili się grzechu rozwodu. Nie wolno z
      takimi ludźmi rozmawiać, należy, zdaniem księdza (rozumiem, że
      tym samym Kościoła) zerwać znajomość, odwrócić się od takich
      grzeszników. Maltretowana kobieta może zatem odpocząć tylko na
      intensywnej terapii, z której powinna wrócić niezwłocznie, by
      zająć się domem. Gdyby miała kaprys chronić życie swoje i
      dzieci, zostanie sama, bo odwrócą się od niej wszyscy
      przyjaciele katolicy.
      Inna przyjaciółka miała niedawno ślub kościelny. Ksiądz życzył
      Jej wytrwałości w codziennych obowiązkach, stworzenia
      szczęśliwego domu, bycia dobrą żoną i matką. I jeszcze paru
      rzeczy. Jej mężowi natomiast miłości i wierności. Koniec. Ciężar
      owych życzeń przytłoczył wszystkie kobiety, i pewnie odciążył
      wielu panów obecnych w świątyni. To tak a propos oczekiwań
      zróżnicowanych według płci. Bo przecież, jak głosi Liga Polskich
      Rodzin, "tak się pięknie różnimy".
Inne wątki na temat:
Pełna wersja