Dodaj do ulubionych

On mnie rozpieszcza, a ja..... :(

05.09.05, 16:19
Jestem z chłopakiem od 2,5 roku, mam 19 lat. Nie chcę wyjść na bezczelną, ale
świadoma jestem tego, że jestem ładna, inteligentna, bez nałogów, z dobrego
domu. Natura dała urodę i możliwośc przyswajania wiedzy, rodzice wpoili zasady
kultury. Mam oczywiście wiele wad, których również jestem świadomoma, ale nie
o tym chcę pisać. Spotkałam jego, zakochał się, ja chyba też. Chyba, bo nie
zawsze byłam tego pewna.
Było super, jak zawsze na początku, a ostatnio coś się psuje i mam wrażenie,
że to z mego powodu. Zdarzało się nam wiele razy, że mieliśmy możliwość bycia
ze sobą kilku, kilkunastu dni "na okrągło". Wydawał się być idealny na męża -
sprząta, potrafi coś ugotować, zmywa naczynia (nawet mi czasem wręcz wyrywa
miejsce przy zlewie). Jak chorowałam ponad tydzień czasu to robił wszystko:
sprzątanie, gotowanie, zakupy, podawanie tabletek i pilnowanie pory ich
brania, cały czas czuły, przytulał, pocieszał. Do tego nie ma miesiąca, żeby
mi czegoś nie kupił, jakieś drobiazgi, lub ubrania. Kwiatów już mam pełen
pokój, zasuszone. Choć prosiłam, zeby już nic kupował, bo mi z tym głupio :(
To jednak krępujące jest :( Ale on twierdzi, ze to z miłości i że i tak bedzie
kupował.
A ja czuję, ze coś wygasa we mnie. Mam wątpliwości, ciągle się waham, czy to
on, czy jeszcze nie. Ostatnio dużo się go czepiałam, prowokowałam kłótnie.
Wystarczy, ze zrobi malutką rzecz nie tak, jak trzeba, już się go czepiam,
bo... rozpieścił mnie chyba :( mam wrażenie, że to właśnie przez to. Dawał mi
o wiele więcej niż powinien, a ja chcę jeszcze i jeszcze. Co najgorsze, nie
mogę sobie z tym poradzić. Nie chce, zeby tak było, samo wychodzi. Do tego ta
świadomość hm... swej urody... :( Jak się kłócę z nim, to przychodzi mi coś
takiego na myśl: jestem ładna, poradzę sobie i znajdę innego... :(
Ale to wszystko tak boli, bo gdzieśtam w środku czuję, ze chce jednak jego...
Myślałam o psychologu, poważnie. Myślicie, że to dobry pomysł? :(
Pomóżcie... :(
Obserwuj wątek
    • asiulka81 Re: On mnie rozpieszcza, a ja..... :( 05.09.05, 16:29
      Moim zdaniem masz racje. Chyba po prostu rozpiescil cie za bardzo. Jak go na
      prawde kochasz to poradzisz sobie z tym problemem.
      • goldenwomen Re: On mnie rozpieszcza, a ja..... :( 05.09.05, 16:30
        jesli to nie podpucha tematowa to ........w doopie ci sie poprzewracało :D
        • truskafka86 Re: On mnie rozpieszcza, a ja..... :( 05.09.05, 16:40
          dlaczego podpucha? co jest w mojej historii nierealnego?

          za słowa krytyki również dziękuję. Chyba tego teraz potrzebuję :(
      • missy-queen Re: On mnie rozpieszcza, a ja..... :( 05.09.05, 20:49
        przypomina mi moj zwiazek.
        • truskafka86 Re: On mnie rozpieszcza, a ja..... :( 05.09.05, 20:58
          a czy mogłabyś napisać coś więcej?
          będę bardzo wdzięczna.
    • node Re: On mnie rozpieszcza, a ja..... :( 05.09.05, 16:37
      Wszystko jest ok z toba. Jestes po prostu jeszcze bardzo mloda i nie masz
      ochoty sie wiazac. Podswiadomie. Teraz chcesz brac od zycia, i nie ma w tym nic
      zlego skoro jestes atrakcyjna inteligentna mloda kobieta. Bierz jak najwiecej,
      a za kilka lat poczujesz potrzebe bycia z kims na bardzo powaznie, bedziesz
      gotowa do powaznego, dojrzalego zwiazku.

      On z kolei jest jeszcze szczeniacko zakochany w tobie. Nie stawia ci granic. To
      ci tez przeszkadza. Nie jest jeszcze mezczyzna dla ciebie, ale moze wrocicie do
      siebie w przyszlosci, bo wasz zwiazek sie teraz rozpadnie. I nie ma w tym
      niczyjej winy.

      A ty nie jestes zla
      • truskafka86 Re: On mnie rozpieszcza, a ja..... :( 05.09.05, 16:44
        dziękują za tę odpowiedź. Z rozstaniem jednak chyba nie wyjdzie. Bardziej chcę
        sama się zmienić, zmusić nawet siebie do zmiany, bo... rozstanie było. Niestety
        nie wytrzymałam i poprosiłam o powrót. Może faktycznie to jeszcze szczeniackie
        zauroczenie :( Ale on jest taki dobry, kochany... a ja... dlaczego do cholery
        nie potrafię tego docenić? :(((
        • node Re: On mnie rozpieszcza, a ja..... :( 05.09.05, 17:18
          Potrafisz to decenic, ale chcesz wiecej niz on moze ci dac... choc moze sama z
          tego jeszcze nie zdajesz sprawy. LOL. Zmywanie, adorowanie i bycie milym to
          jeszcze nie wszystko (choc bardzo duzo). On zapewne nie rozumie twojej
          emocjonalnosci i nie potrafi byc solidnym oparciem gdy ty tego potrzebujesz.

          Ktos tu madrze napisal ze czas sie nauczyc odpowaidac na pytania 'czego ja
          chce'. To bardzo trudne i niewele ludzi to tak naprawde potrafi. A ty juz
          jestes o krok od posiascia tej sztuki. Czujesz ze jest cos czegos chcesz, a
          czego nie dostajesz w tym zwiazku i sama sie nad tym bardzo zastanawiasz.

          Jestes mloda, dopiero uczysz sie zycia i relacji, ale to nie zanaczy ze jestes
          zupelnie niedojrzala. Jestes bardzo dojrzala 19-latka i szybko staniesz sie
          dojrzala kobieta.
          • truskafka86 Re: On mnie rozpieszcza, a ja..... :( 05.09.05, 19:05
            Zdaję sobie sprawę z tego, że chcę więcej. Zaznaczyłam to w pierwszym poście.
            Tylko skąd to się bierze? Nie jestem typem blachary, choć pewnie ciężko w to
            uwierzyć ;) Chyba chodzi mi o coś bardziej "duchowego" ;) Nie zrozumiałam chyba
            do końca tego zdania:
            "On zapewne nie rozumie twojej emocjonalnosci i nie potrafi byc solidnym
            oparciem gdy ty tego potrzebujesz."
            Nie bardzo wiem, do czego to odnieść. Bardzo proszę o wyjaśnienie mi tego :)

            Z resztą wypowiedzi się zgadzam, dziękuję:)
            • node Re: On mnie rozpieszcza, a ja..... :( 05.09.05, 19:28
              Postaram sie ci to bardziej wytlumaczyc, ale bedzie trudne, bo to jest bardziej
              emocjonalne niz intelektualne. Wlasnie dlatego szadzisz ze szukasz cos
              bardziej 'duchowego'.. choc to tak naprawde nie ma nic wspolnego z duchowoscia.

              Z opisu, twoj chlopak jest dobry, ale jest miekki. Nie ma (jeszcze?) na tyle
              pewnosci siebie, ty masz absolutna kontrole emocjonalna nad sytuacja. To cie
              irytuje. Ty, jako kobieta nie chcesz czegos takiego. Tak naprawde to on
              powinien zapanowac nad twoimi zlosciami a nie ty. Ty oczekujesz ze on postawi
              ci granice, ze nie pozwoli sie traktowac tak czy inaczej. To jest brak ktory
              czujesz... zgadzasz sie?

              Po prostu, dorastasz do tego ze chcesz byc z mezczyzna z nie z chlopakiem. Nie
              ma w tym nic zlego.

              I nie przejmuj sie tekstami typu 'ladna lala zawsze wyroluje faceta, zawsze jej
              malo itp...'. Z tego co napisalas, jestem pewien ze nie jestes tym typem.
              problem w tym, ze niewielu facetow bedzie w stanie dac ci rade, ale jak juz
              taki sie pojawi, bedziecie oboje naprawde szczesliwi...
              • truskafka86 Re: On mnie rozpieszcza, a ja..... :( 05.09.05, 20:00
                Rozumiem już, dziękuję:)

                A myślisz, że możliwym jest, że możemy przetrwać ten trudny okres razem i kiedyś
                oboje dorośniemy do tego, aby móc stworzyć szczęśliwy związek? Oczekuję Twojej
                opinii.

                I dziękuję za wiarę we mnie:)
                • node Re: On mnie rozpieszcza, a ja..... :( 05.09.05, 20:29
                  Mysle ze tak, ale nie moge nic obiecac. ;o)

                  Uzasadnienie dostalas poczta, przykro mi, ale troszeczke zbyt osobiste ze
                  dzielic sie na forum.
                  • truskafka86 Re: On mnie rozpieszcza, a ja..... :( 05.09.05, 21:36
                    dziękuję:*
            • node Re: On mnie rozpieszcza, a ja..... :( 05.09.05, 19:37
              a o psychologu zapomnij... takie rozterki to dowod 100% zdrowia
              emocjonalnego... ;o)
    • messer3009 Re: On mnie rozpieszcza, a ja..... :( 05.09.05, 16:44
      powyzsze opinie wszystkie (!) sa prawdziwe - zanosi sie na zmiany w Twojej
      glowce, ale bedzie albo w lewo, albo w drzewo... czas najwyzszy nauczyc sie
      odpowiadac sobie na PODSTAWOWE i NAJPROSTSZE pytania, typu "czego chce", "czego
      nie chce", "kocham" czy "nie kocham". bo bedzie niedopsz... sa takie panie,
      ktore "budza" sie raz na 10 lat i stwierdzaja, ze robily dotad cos nie tak.
      zgdanij, ile razy w zyciu mozna po takim "wniosku" zmienic cokolwiek na lepsze
      (i czy to w ogole jest mozliwe)...
      • truskafka86 Re: On mnie rozpieszcza, a ja..... :( 05.09.05, 17:03
        mądre słowa napisałeś, ale szczerze powiedz również: czy to moja wina, ze coś
        zmienia się w mojej główce? Każdy chyba to przechodzi. Świadoma jestem tego, ze
        jestem jeszcze nieuksztłtowana psychicznie. Taki wiek. Ale boję się przyszłości.
        Jak nie krzywdzić człowieka, który kocha, chce dobrze?
        Te pytania które zadałeś, wbrew pozorom chyba nie są najprostsze. Należą do
        najtrudniejszych.
        Jestem Panią, która budzi się raz na 10 lat? A masz może jakiś środek, który
        pozwoli budzić się częściej? albo usnąć i spać już jednostajnie? ;)
        • messer3009 Re: On mnie rozpieszcza, a ja..... :( 05.09.05, 17:30
          1. czytaj wiersze, a nie miedzy wierszami - przypuszczam tylko, jakie sa fakty,
          nie oceniam.
          2. co to znaczy boje sie przyszlosci? a kto sie nie "boi"? to troche
          dziecinne... (teraz oceniam)
          3. jesli milosc jest wzajemna, to sie nie krzywdzi osoby kochajacej. w
          przeciwnym przypadku - klops...
          jest takie powiedzenie, ze jak masz jakiekolwiek watpliwosci, to nie masz
          zadnych watpliwosci. to pomaga w podejmowaniu decyzji (ci, ktorzy nie wierza w
          te 'regulke', z czasem sie do niej przekonuja. ale szkoda tego czasu - w
          przypadku obu stron).
          4. te pytania sa najprostsze w tym sensie, ze sa pytaniami zamknietymi. trzeba
          na nie odpowiadac przez cale zycie (moze tak - z czasem staja sie prostsze),
          czy Ci sie podoba, czy nie.
          5. nie mam pojecia, czy jestes taka Pania. z calego serca nie zycze Ci tego. te
          Panie sa bardzo nieszczesliwe, obwiniaja caly swiat za swoje porazki, a
          najwiekszym sukcesem dla nich jest nowy ciuch, wiekszy telewizor i dwa tygodnie
          na seszelach. gdzies tam sie jeszcze placza faceci, ale koniec koncow to
          zawsze "nie ten" - zostaja wiec ciuchy i fotki z wakacji. atrapa z kompletna
          pustka w srodku.
          • grosikk Re: On mnie rozpieszcza, a ja..... :( 05.09.05, 17:49
            Jak chcesz to ja Ci dam na tydzień mojego "rozpieszczonego" faceta.Po tym
            tygodniu będzie swojego po gołym tyłku całowała.
            • truskafka86 Re: On mnie rozpieszcza, a ja..... :( 05.09.05, 19:08
              Nie, dziękuję:)

              Nie chce być niemiła, ale skoro jest rozpieszczony, to po co z nim jesteś?
              A jeśli to Ty go rozpieściłaś, to go teraz rozpieszczaj dalej albo pogoń do
              roboty :P
              • grosikk Re: On mnie rozpieszcza, a ja..... :( 05.09.05, 19:19
                "Nie chce być niemiła, ale skoro jest rozpieszczony, to po co z nim jesteś?
                A jeśli to Ty go rozpieściłaś, to go teraz rozpieszczaj dalej albo pogoń do
                roboty :P"

                Więc wiesz co Twój facet powinien z tobą zrobić.
                ps.po ślubie się zmieni:)))

                • truskafka86 Re: On mnie rozpieszcza, a ja..... :( 05.09.05, 20:08
                  Chytre podejście, ale... się rozpędziłaś ;)

                  Ja nie chcę tego rozpieszczania, tym się różni moja sytuacja od Twojej ;)

                  Pochodzę ze wsi i uwierz mi, wiem co to ciężka praca. Bywało, ze fizycznie
                  musiałam pracować kilka godzin na polu mając zaledwie 12-13 lat. A co robią
                  12latki w mieście? A po pracy w polu pomaga się jeszcze w domu:) Czasem mi jest
                  też ciężko, bo inne dziewczyny biegają na dyskoteki, mają czas zrobić super
                  makijaż, pomalować paznokcie:) Mi już czasem się po prostu nie chce:)

                  PS. Dlaczego takie pesymistyczne PS? ;)
                  Ja tam jeszcze wierzę w odpowiedzialnych ludzi. Poza tym mój jest lekkim typem
                  pedanta. Charakter chyba się bardzo nie zmienia, prawda? ;)
                  • grosikk Re: On mnie rozpieszcza, a ja..... :( 05.09.05, 20:51
                    Ja jako 12-13 latka w mieście po szkole szłam sobie dorobić(może nie tak ciężka
                    praca jak w polu,skrobałam figurki)bo rodziców nie było stać na
                    moje "zachcianki",a i im czsem pomagałam.
                    ps.pesymistyne,może troche.Podobno każdy facet się zmiania po ślubie,ja się
                    jeszcze nie hajtłam(mamy coś bardziej zobowiązującego od papierka-śliczne
                    dziecko:))
                    Mój to też był niby pedant,ale z czsem się zmienił
                    CZy moja w tym wina-nie wiem,ale spróbuj go bardziej docenić i na następne
                    spotkanie to Ty kup mu różycze,piwko i zrób extra masaż.
                    a-ha nie rób tego za często i daj się rozpieszczć(w pewnych granicach) póki on
                    ma na to ochote:)
                    • truskafka86 Re: On mnie rozpieszcza, a ja..... :( 05.09.05, 21:38
                      Hm... ale chyba zauważysz też różnice, że Ty zarabiałaś, a ja pracuję za darmo;)
                      Nie mam pretensji do nikogo o to. Tymbardziej nie karzę rodzicom płacić za to,
                      co pomogłam im zrobić. Chodzi mi jedynie o to, żeby ktoś mi nie mówił, że jestem
                      jakąś lalą solarko-podobną :)
                      dziękuję za rady, również staram się mu czasem coś kupować, ale przyznasz, że
                      łatwiej kupić prezent kobiecie niż facetowi ;)
                      ucałuj bobasa :)
                      • grosikk Re: On mnie rozpieszcza, a ja..... :( 05.09.05, 22:08
                        "Chodzi mi jedynie o to, żeby ktoś mi nie mówił, że jeste m jakąś lalą solarko-
                        podobną :)"
                        Tego nie powiedziałam.
                        Kobiecie łatwiej coś kupić-to fakt,ale faceci chyba bardziej się cieszą z "byle
                        czego"
                        No i będzie wiedział że Ty też o nim pamiętasz.
                        Mój mi już nie kupuje kwietów,a to dlatego że swego czsu w tych samych dniach
                        kupowaliśmy sobie różyczki.Dziś wolę np.jakieś majteczki:)


                        Powodzenia.
                        • truskafka86 Re: On mnie rozpieszcza, a ja..... :( 05.09.05, 22:20
                          ano, przepraszam, pomyliłam już wypowiedzi:/ naprawdę niechcący:)

                          Kupiłam mu kiedyś fajniutką koszulkę Reeboka, bo przechodziłam obok sklepu
                          akurat ;) Faktycznie się cieszył jak małe dziecko, ale nadszarpnęłam wtedy
                          nieźle swoje kieszonkowe ;)
                          Na gwiazdkę dostałam również od niego majteczki:) faktycznie miły prezent:)
                          pozdrawiam!
                          • grosikk Re: On mnie rozpieszcza, a ja..... :( 05.09.05, 22:46
                            Ale ty nie musisz robić prezentów za stówke.
                            Na bazarku np.kupisz ładne świecące w ciemności bokserki,koszt ok15zł.
                            Może to i tandetne,ale ważne że się o kimś pamięta:)
          • truskafka86 Re: On mnie rozpieszcza, a ja..... :( 05.09.05, 18:56
            po części się zgadzam z Tobą. Nie krzywdzi się osób, które się kocha. Ale ciężko
            jest też powiedzieć, czy się kogoś kocha czy nie. Miłość chyba jednak jest
            bardziej skomplikowana:(
            Poza tym staram się żyć nie tylko sercem, ale również rozumem. Wiem, że miłość
            sama w sobie nie zawsze jest receptą na udane życie. Na udane życie składa się
            również jeszcze szacunek, zaradność, chęć pomocy drugiej osobie itp.
            A przyszłości boję się w tym sensie, że w tych czasach naprawdę ciężko znaleźć
            wartościowego człowieka, który nie goni tylko za pieniądzem i widzi coś więcej
            niż tylko czubek własnego nosa.

            "gdzies tam sie jeszcze placza faceci, ale koniec koncow to
            > zawsze "nie ten" - zostaja wiec ciuchy i fotki z wakacji. atrapa z kompletna
            > pustka w srodku."
            tego się właśnie boję:)
            Ale skoro widzę w sobie coś złego i próbuję to naprawić, to przyznaj, że nie
            jest ze mną jeszcze tak źle ;)

            Co do punktu 5: Sukcesem dla mnie na razie jest przede wszystkim to, że dobrze
            się uczę i nie mam nałogów. Owszem, wyjazdy również są dla mnie ważne, ale ze
            względu na "ostrych" rodziców nie mam zbyt częstej przyjemności podróżowania;)
            dziękuję za odzew:)
    • widokzmarsa Re: On mnie rozpieszcza, a ja..... :( 05.09.05, 18:51
      normalne, niepierwsza ładna lala krzywdzi faceta. Później się zestarzejesz,
      cycki opadną, skóra zwiotczeje, pojawią się zmarszczki i zmęczenie, smutek na
      twarzy objawiający sie skierowanymi do dołu ustami i obwisłymi policzkami.
      Spotkasz go na ulicy z jakąś elegancką młodą kobietą a on przejdzie obok i cię
      nawet nie pozna.
      • truskafka86 Re: On mnie rozpieszcza, a ja..... :( 05.09.05, 19:14
        > normalne, niepierwsza ładna lala krzywdzi faceta
        na jakiej podstawie wnioskujesz, że jestem ładną lalą? Nie wierzysz, że są
        jeszcze na tym świecie dziewczyny po prostu ładne?

        > cycki opadną
        mam średniej wielkości biust, 75C, więc zanim mi opadną to jeszcze dużo czasu
        minie ;)

        > Spotkasz go na ulicy z jakąś elegancką młodą kobietą a on przejdzie obok i cię
        > nawet nie pozna.
        To jest wniosek dotyczący tego, ze już nie ma szans na uratowanie naszego
        związku i się rozejdziemy, czy raczej, ze bedzie mnie zdradzał z inną jak się
        zestarzeję? Bo nie napisałeś/łaś.
        • b-beagle Re: On mnie rozpieszcza, a ja..... :( 05.09.05, 19:47
          Jesteś jeszcze bardzo młoda i jeszcze niejedna miłość przed tobą.Daj chłopakowi
          spokój bo nie sądzę byś umiała go docenić.Ty jesteś z tych co muszą się
          wyszumieć, dostać w tyłek a i wtedy nie zawsze mądrzeją.Pogadamy za 10 lat.
          • truskafka86 Re: On mnie rozpieszcza, a ja..... :( 05.09.05, 20:11
            Ale dlaczego tak brutalnie do mnie? Nie widzisz różnicy między rozpieszczoną
            osobą, której pasuje ten układ i jest zadufana i dumna z tego, a tą, która chce
            zmienić się na lepsze i chce docenić dobro? Nie chcę czekać 10 lat na rozmowę z
            Tobą. Czekanie nic nie daje. Muszę wziąć się w garść. Tylko jeszcze nie bardzo
            wiem jak. Poza tym, czy Ty nigdy nie miałeś/łaś 19 lat? :(
            Trochę zrozumienia.
            • b-beagle Re: On mnie rozpieszcza, a ja..... :( 05.09.05, 21:09
              truskafka86 napisała:

              > Ale dlaczego tak brutalnie do mnie? Nie widzisz różnicy między rozpieszczoną
              > osobą, której pasuje ten układ i jest zadufana i dumna z tego, a tą, która
              chce
              > zmienić się na lepsze i chce docenić dobro? Nie chcę czekać 10 lat na rozmowę
              z
              > Tobą. Czekanie nic nie daje. Muszę wziąć się w garść. Tylko jeszcze nie bardzo
              > wiem jak. Poza tym, czy Ty nigdy nie miałeś/łaś 19 lat? :(
              > Trochę zrozumienia.


              Wiesz, z Tego co piszesz to Ty za ładna i za atrakcyjna jesteś i do tego
              świadoma swojej urody.Myślę,że za dużo pokus na Ciebie będzie czychać i że
              bedziesz chcieła tego spróbować.Na Ciebie jeszcze nie pora.
              • truskafka86 Re: On mnie rozpieszcza, a ja..... :( 05.09.05, 21:45
                Wiesz, z Tego co piszesz to Ty za ładna i za atrakcyjna jesteś
                Czy to znaczy, że nie mam prawa do normalnego życia?

                i do tego
                > świadoma swojej urody
                i to mi cholera przeszkadza :(

                za dużo pokus na Ciebie będzie czychać
                już czyhają, ale z nich nie korzystam ;) mało bogatych w bmw się przewija po
                okolicy? ;)) wolę inteligentnego.

                bedziesz chcieła tego spróbować
                może i będę, ale wiesz, wychowałam się w bardzo katolickiej rodzinie i dla mnie
                coś takiego jak nietrwałość związku, bądź zdrada po prostu nie istnieją. Rodzice
                na szczęście wypracowali we mnie pewien system wartości. Wiem, ze jeśli bede
                chciała zdradzić, to najpierw rozejdę się z obecnym partnerem.

                Na Ciebie jeszcze nie pora.
                Kurczę, a kiedy poznam, że to będzie już pora? ;)
                • b-beagle Re: On mnie rozpieszcza, a ja..... :( 05.09.05, 22:13
                  truskafka86 napisała:

                  > Wiesz, z Tego co piszesz to Ty za ładna i za atrakcyjna jesteś
                  > Czy to znaczy, że nie mam prawa do normalnego życia?
                  >
                  > i do tego
                  > > świadoma swojej urody
                  > i to mi cholera przeszkadza :(
                  >
                  > za dużo pokus na Ciebie będzie czychać
                  > już czyhają, ale z nich nie korzystam ;) mało bogatych w bmw się przewija po
                  > okolicy? ;)) wolę inteligentnego.
                  >
                  > bedziesz chcieła tego spróbować
                  > może i będę, ale wiesz, wychowałam się w bardzo katolickiej rodzinie i dla
                  mnie
                  > coś takiego jak nietrwałość związku, bądź zdrada po prostu nie istnieją.
                  Rodzic
                  > e
                  > na szczęście wypracowali we mnie pewien system wartości. Wiem, ze jeśli bede
                  > chciała zdradzić, to najpierw rozejdę się z obecnym partnerem.
                  >
                  > Na Ciebie jeszcze nie pora.
                  > Kurczę, a kiedy poznam, że to będzie już pora? ;)

                  Moja droga czy naprawdę chcesz w tak młodym wieku podjąć takie poważne
                  zobowiązania.Jeżeli się kogoś kocha to się to wie, zapewniam Cię. Ty piszesz,
                  że masz wątpliwości,prowokujesz kłótnie itd.To wszystko przemawia za tym, że
                  ten chłopak z którym teraz jesteś to nie jest to. Piszesz,że masz 19 lat a więc
                  może najpierw skończ naukę i stań na własne nogi a potem przyjdzie czas na
                  zobowiązania.Nie chodzi o BMW tylko o to co czujesz do tego chłopca. Ty sama
                  tego nie wiesz a skoro nie wiesz tzn ,że to nie to
                  • truskafka86 Re: On mnie rozpieszcza, a ja..... :( 05.09.05, 22:54
                    na razie nie podejmuję żadnych zobowiązań:) przecież ja nie chce już za niego
                    wychodzić za mąż. Sądzisz, że to zły wiek na jakiekolwiek związki? Pytam
                    szczerze. Kłótnie prowokuję sama nie wiem czemu. Nawet cieżko opisać mi całą
                    sytuację. Wiem, że to chore, ale chcę to zmienić. Nie wiem jeszcze jak...
                    Widzisz, Ty mówisz, ze miłość się czuje, że się wie, że to TO. Może ja jestem
                    dziwna, ale ja nie chcę wychodzić za mąż tylko z miłości, zaślepiona, niewidząca
                    wad partnera. Chcę to wiedzieć przed ślubem, bo kiedy będę składać przysięge "i
                    nie opuszczę Cię aż do śmierci" chcę mieć pewność, że jego wady (i moje też) nie
                    przeszkodzą nam w dotrzymaniu przysięgi. Bo to zauroczenie z poczatku przecież
                    mija, potem zostajesz sam na sam z osobą, która już Cie tak nie pociąga, nie
                    powoduje uczucia motylek w brzuchu, i szare życie wychodzi na wierzch. A może
                    źle myśle? Sama nie wiem. Chyba jednak jestem zagubiona jeszcze na tym świecie;)
                    • b-beagle Re: On mnie rozpieszcza, a ja..... :( 06.09.05, 13:35
                      truskafka86 napisała:

                      > na razie nie podejmuję żadnych zobowiązań:) przecież ja nie chce już za niego
                      > wychodzić za mąż. Sądzisz, że to zły wiek na jakiekolwiek związki? Pytam
                      > szczerze. Kłótnie prowokuję sama nie wiem czemu. Nawet cieżko opisać mi całą
                      > sytuację. Wiem, że to chore, ale chcę to zmienić. Nie wiem jeszcze jak...
                      > Widzisz, Ty mówisz, ze miłość się czuje, że się wie, że to TO. Może ja jestem
                      > dziwna, ale ja nie chcę wychodzić za mąż tylko z miłości, zaślepiona,
                      niewidząc
                      > a
                      > wad partnera. Chcę to wiedzieć przed ślubem, bo kiedy będę składać
                      przysięge "i
                      > nie opuszczę Cię aż do śmierci" chcę mieć pewność, że jego wady (i moje też)
                      ni
                      > e
                      > przeszkodzą nam w dotrzymaniu przysięgi. Bo to zauroczenie z poczatku przecież
                      > mija, potem zostajesz sam na sam z osobą, która już Cie tak nie pociąga, nie
                      > powoduje uczucia motylek w brzuchu, i szare życie wychodzi na wierzch. A może
                      > źle myśle? Sama nie wiem. Chyba jednak jestem zagubiona jeszcze na tym
                      świecie;
                      > )

                      Moja Droga Truskafko86 takiej pewności o jakiej piszesz nigdy mieć nie będziesz
                      bo życie bywa bardzo zaskakujące i jedno jest w nim pewne a mianowicie ,że nic
                      nie jest pewne.19 lat to oczywiście jest wiek jak najbardziej do tego żeby mieć
                      chłopaka ale może nie koniecznie tego na całe życie, choć zdarza się i tak.W
                      tych sprawach wogóle nie ma reguł.Ja w Twoich postach wyczułam u Ciebie wielki
                      apetyt na życie.Z takim apetytem nie należy sie zbyt szybko wiązać na stałe bo
                      jeszce wiele może się zmienić w Twoim życiu.Prowokujesz kłótnie i nie wiesz
                      dlaczego a może dlatego ,że chcesz mocniejszych wrażeń a kłotnia zawsze
                      podkręca atmosferę.A może coś Cię w nim frustruje lub drażni i dlatego to
                      robisz.W gruncie rzeczy to ważnie abyś wiedziała dlaczego bo to może być klucz
                      to całej tej znajomości.Prowokawanie takich kłótni w zasadzie bez powodu jest
                      objawem jakiejś bezradności i to dobrze nie wróży temu związkowi.
                      • truskafka86 Re: On mnie rozpieszcza, a ja..... :( 06.09.05, 14:01
                        Apetyt na zycie, hm... może. Ale przeciez nie mogę też wykluczyć, że to z nim
                        kiedyś bede chciała żyć aż do śmierci. Naprawdę ciężko znaleźć teraz
                        wartościowego człowieka. Ja takiego znalazłam i nie chcę tego niszczyć tylko
                        przez to, że mi się czegoś chce więcej:(
                        Może jednak zostawić go? Ale nie przeżyję chyba tego:/ 2,5 roku razem, teraz
                        oddzielnie. A jesli w przyszłości nie da mi szansy powrotu? Będę się gryzła do
                        końca życia, że straciłam taką znajomość:(
                        Dlaczego tak ciężko podjąć jakąkolwiek decyzję? Czy tak ma wyglądać dorosłe
                        życie? :(
                        Czy widzisz jakąś szansę dla nas?
                        • b-beagle Re: On mnie rozpieszcza, a ja..... :( 06.09.05, 14:47
                          truskafka86 napisała:

                          > Apetyt na zycie, hm... może. Ale przeciez nie mogę też wykluczyć, że to z nim
                          > kiedyś bede chciała żyć aż do śmierci. Naprawdę ciężko znaleźć teraz
                          > wartościowego człowieka. Ja takiego znalazłam i nie chcę tego niszczyć tylko
                          > przez to, że mi się czegoś chce więcej:(
                          > Może jednak zostawić go? Ale nie przeżyję chyba tego:/ 2,5 roku razem, teraz
                          > oddzielnie. A jesli w przyszłości nie da mi szansy powrotu? Będę się gryzła do
                          > końca życia, że straciłam taką znajomość:(
                          > Dlaczego tak ciężko podjąć jakąkolwiek decyzję? Czy tak ma wyglądać dorosłe
                          > życie? :(
                          > Czy widzisz jakąś szansę dla nas?

                          Szansa jest zawsze pytanie tylko czy to jest właśnie ta szansa o którą Tobie
                          chodzi ? Na to pytanie nikt nie odpowie za Ciebie."Albo,albo" jak mawiał
                          Kierkegaard - "albo sie ożenisz i będziesz tego żałował albo się nie ożenisz i
                          też bedziesz tego żałował"
                          Jak widzisz nie ma tutaj prostych rad ani prostych odpowiedzi.No może tylko
                          to ,że Ty sama nie bardzo wiesz a jak nie wiesz to chyba to nie jest jeszcze
                          to.Zrobisz oczywiście jak zechcesz.
        • polski.szlachcic Re: On mnie rozpieszcza, a ja..... :( 05.09.05, 20:14
          a nie brakuje Ci inteligencji ?
          • truskafka86 Re: On mnie rozpieszcza, a ja..... :( 05.09.05, 21:45
            w jakim sensie?
    • unionjack Re: On mnie rozpieszcza, a ja..... :( 05.09.05, 20:05
      zapytaj sie mamby ona jest dobra w te tematy:)
      • truskafka86 MAMBO, gdzie jesteś??? 05.09.05, 21:44
        pomóż mi:)
    • frankhestain męski punkt widzenia 05.09.05, 21:00
      cóż jesteś młoda i twierdzisz że atrakcyjna ale chciałem Ci powiedzieć że z
      męskiego punktu widzenia atrakcyjna bedziesz jeszcze jakies 3/4 lata to nie
      jest długo. Najpierw pojawia się kurze łapki koło oczu potem obwisna Ci
      posladki i biust tak ok 25 lat. Zakładam że dalej bedziesz z tym samym
      chłopakiem wtedy on zacznie sie ogladać za innymi ale być moze jescze bedzie
      kwiatki i zmywanie. Twój koszmar zacznie sie przed 30 wtedy pojawi sie
      cellulitis twarz Ci sie zmieni na taka jakąś nieciekawą (starą)cera poszarzeje
      i jeżeli nie będziesz miała dziecka to hormony rozwala Cie zupełnie
      (zgłupiejesz) będziesz chodzić na joge wieczorowe kursy salsę itp. Twój chłopak
      bedzie wtedy z młodszą od siebie atrakcyjna kobietą a Ty cóż bedziesz zmywać
      sprzatać gotować dla siebie samej a kwiatki...kupią Ci rodzice.... Absolutnie
      nie kontaktuj sie z psychologiem.
      • asiulka81 Do franken.... 05.09.05, 21:03
        Czy nie jestes zbyt brutalny???
      • truskafka86 Re: męski punkt widzenia 05.09.05, 21:50
        oj, bez przesady, wiesz, znam kobiete, która ma prawie 50 lat, a niejedna
        18latka mogłaby pozazdrościć figury. Nie ma zmarszczek i cellulitu. Zgrabna.
        Wiem, bo czasem widuję ją, jak się opala na balkonie w stringach. Naprawdę jej
        zazdroszczę i nie mam pojęcia jak to robi. Może mi powie :)
        ale faktem jest, ze to jest szczególny przypadek;)

        "Twój chłopak bedzie wtedy z młodszą od siebie atrakcyjna kobietą"
        Ja też jestem od niego młodsza ;) 2 lata ;) może to będę ja? :)))

        Dziękuję za optymistyczną wizję mego życia:) Mam nadzieję, że się mylisz:)
      • annie0 Re: me˛ski punkt widzenia 06.09.05, 20:57
        ty franki wiekszego dupka w zyciu nie widzialam, twoja wypowiedz swiadczy o prymitywizmie
        oraz jak podejrzewam wieku nastoletnim oraz polucjach nocnych. Swoje kompleksy pryszczolu
        sprobuj leczyc u psychiatry a od wieku kobiet sie odczep, jesli dla Ciebie 25, 30 latka to
        staruszka pelna zmarsz`czek i czego tam jeszcze to tylko znaczy jakim glupim szczeniakiem
        jestes.pa
        • frankhestain meski punkt widzenia dla annie0 06.09.05, 22:07
          trafiłem w sedno skoro sie tak złościsz ....ale ciekawe że truskafka przyjeła
          to spokojnie a Ty jesteś agresywna, hmm widać że ona jest pewna swojej
          atrakcyjności i swojej wartości to tylko o niej dobrze świadczy. Ty no
          cóż...prawda boli ale leczy. Wątek z polucjami jest ciekawy oj tęsknie za nimi,
          pryszczol też mi się podoba, do poziomu dupka nie zejdę. Powiem tak znoś z
          godnością to co lata Ci niosą miej nadzieję że, sa mężczyźni krórzy szaleją za
          ageresywnymi kobietami bez klasy po 30. Papa
    • soliera Re: On mnie rozpieszcza, a ja..... :( 05.09.05, 21:18
      A juz zaczynałem tracic nadzieję, że po tej ziemi chodzą ładne, inteligentne i
      mądre dziewczyny.
      Tylko nie spieprz se życia, bo ...
      • truskafka86 Re: On mnie rozpieszcza, a ja..... :( 05.09.05, 21:53
        nigdy nie trać nadziei :)
    • pink.girl Re: On mnie rozpieszcza, a ja..... :( 05.09.05, 22:48
      Koleś się zakochał i popełnił kategoryczny BŁĄD!!. Rozpieścił babę!. Jak się za
      bardzo rozpieści, to baba zawsze będzie szukała dziury w całym. Takie jesteśmy:(
      Za bardzo czujesz, że masz nad nim władzę i pewnie bedziesz tak z nim
      postepować, może nawet go zostawisz, a POTEM bedziesz tego żałować (możliwe i
      często się zdarza) i wtedy docenisz co straciłaś. Nie baw się uczuciem. Jak
      masz wątpliwości to z nim porozmawiaj i nie duś tego w sobie.
      • truskafka86 Re: On mnie rozpieszcza, a ja..... :( 05.09.05, 23:05
        Coś w tym jest, co piszesz. Ja wiem, że szukam dziury w całym, ale czy da się to
        zmienić? Chcę się zmienić, przestać już narzekać i czepiac sie.
        Z tą władzą nad nim też prawda. Wiem, że on mnie nie zostawi, bo nie znajdzie
        podobnej. Wiem jak to brzmi, chamsko, bezczelnie:( Właśnie próbuję coś z tym
        zrobić. Zrozumieć w końcu, że to ma być związek, a nie uzależnianie od siebie:(
        Co do rozstania. Było raz tak, ze nie chciałam go więcej krzywdzić, powiedziałam
        mu, że zrywam z nim, ze to moja wina. Niestety po bodajże 2 tygodniach emocje
        wzięły górę, zeszłam się z nim i dalej jesteśmy razem. Ja już od niego nie
        odejdę, wiem to. To ja się muszę zmienić, żeby już go nie krzywdzić...

        Czasem naprawdę chciałabym być trochę głupsza i brzydsza. Bo to wcale nie jest
        takie piękne życie. No, może dla dziewczyn, które uwielbiają dyskoteki i
        przygodny seks. Ja chcę spokojnego związku i życia :(
        Postaram się z nim szczerze porozmawiać...

        PS. On jest mądrym, inteligentnym chłopakiem. Dobrze się uczy, studiuje, ma
        stypendium. To tak, żeby nie było, że tylko o sobie mówię :/
        • rapsodiagitana Re: On mnie rozpieszcza, a ja..... :( 06.09.05, 01:22
          Node Ci bardzo mądrze i kulturalnie napisała (chyba jeszcze na forum kobieta
          podobnych postów nie czytałam ;) ). Nic więcej nie można dodać chyba... A,
          jeszcze pytanko - rozstajecie się czasem na dłuższy czas? Nie chodzi mi o
          zerwanie, ale o jakis wyjazd, czy coś podobnego... Robicie sobie czasem jakiś
          wieczór, albo dwa "przerwy", czy widzicie się codziennie? Masz jeszcze "swoje
          życie" - znajomych, przyjaciółkę, hobby? Może po prostu męczy Cię jego obecność
          non stop?
          • node Re: On mnie rozpieszcza, a ja..... :( 06.09.05, 02:47
            Dziekuje za uznanie, ale jedno sprostowanie
            • rapsodiagitana Re: On mnie rozpieszcza, a ja..... :( 06.09.05, 12:06
              > Dziekuje za uznanie, ale jedno sprostowanie
              • node Re: On mnie rozpieszcza, a ja..... :( 06.09.05, 16:04
                Nie ma za co przepraszac.. rzeczywiscie latwo taka pomylke popelnic... lol
          • truskafka86 Re: On mnie rozpieszcza, a ja..... :( 06.09.05, 12:20
            wiem, node to bardzo mądry człowiek:) pozdrawiam!

            Z tym rozstawaniem się to zależy kiedy. Jak jest rok szkolny, to wiadomo, on na
            uczelnie, ja do szkoły. Ale raczej popołudnia i wieczory razem były spędzane.
            Często razem uczyliśmy się - on swego przedmiotu, ja swego:) Teraz na wakacjach
            widzimy się rzadziej, ale jesli już się widzimy, to zawsze razem kilka dni non
            stop. Np. on nocuje kilka dni u mnie w domu, czasem ja u niego.
            Mam swoich znajomych, ale oni bardzo lubią mojego chłopaka i zawsze jak gdzieś
            wychodzimy to każą mi brać go ze sobą:) jak idziemy do jego znajomych, to ja też
            idę.
            Przyjaciółkę również mam. Nigdy go do niej nie biorę ;)
            Myślisz, ze to może być zmęczenie ciągłego bycia razem?
        • pink.girl Re: On mnie rozpieszcza, a ja..... :( 07.09.05, 00:03
          To życzę powodzenia w walce ze swoją osobowością. Na początek ćwiczenia przed
          lustrem: "Mam pieprzyk koło nosa"- bleee, "Zbyt różowe i mało wypukłe usta"=
          bleee. Nie powinnaś zawracać sobie głowy tym, że jesteś fajna i ładna- bo z tym
          zyje się chu.*wo, wierz mi. Pomyśl, ze nie każdemu musisz się podobać, ze uroda
          to kwestia gustu, która zazwyczaj przemija. A facet ze złotym sercem, może być
          TWÓJ i to na całe zycie:)
          • truskafka86 Re: On mnie rozpieszcza, a ja..... :( 07.09.05, 00:15
            dobry pomysł ;) dzięki! jutro z rana dokonam pierwszych prób :)
            A to, że nie każdemu się podobam, jestem świadoma tego.
            Nie jestem cudem świata, to wiem, są ładniejsze. Ale przyznasz, że sa pewne
            kanony, które mówią o tym, czy ktoś jest piekny czy nie ;)
            Dzięki równiez za to ciepło w wypowiedzi :*
            pozdrawiam!
    • listek_a Re: On mnie rozpieszcza, a ja..... :( 06.09.05, 12:19
      on powinien troche przystopowac. gdyby nie spelniał kazdej twojej zachcianki
      bardziej bys go doceniała i szanowała. cos o tym wiem...
      • truskafka86 Re: On mnie rozpieszcza, a ja..... :( 06.09.05, 12:22
        szanuję go bardzo, bo jest dobrym człowiekiem i naprawde o mnie dba.
        Tylko mam wrażenie, że on robi dla mnie i tak za dużo, a ja mimo to chce więcej.
        To jest podświadome. Nie robię tego specjalnie. Coś ze mną nie tak:(

        byłaś w podobnej sytuacji?
        jakbyś mogła mi napisać co zrobiłaś. Jesli nie tu, to na maila. Bardzo proszę.
        • listek_a Re: On mnie rozpieszcza, a ja..... :( 06.09.05, 12:27
          zaraz odpisze Ci na @
        • listek_a Re: On mnie rozpieszcza, a ja..... :( 06.09.05, 12:29
          cos jest z serwerem nie tak.pozniej sprobuje
    • buraque ...a tobie się poprzewracało 06.09.05, 12:26
      truskafka86 napisała:


      > Jak się kłócę z nim, to przychodzi mi coś
      > takiego na myśl: jestem ładna, poradzę sobie i znajdę innego... :(


      Jesteś jedną z tych kobiet, którym się w pupie poprzewracało. Powinnaś solidnie
      dostać po nosie od życia - dopiero wtedy będziesz w stanie docenić kim jest
      twój facet. Żal mi chłopaczyny, kobiety kochaja drani...
      • truskafka86 Re: ...a tobie się poprzewracało 06.09.05, 12:35
        Gdybym go nie doceniała i miała to w dupie to co innego. Ale ja chcę się
        zmienić. Nie chcę czekac, aż dostane kopa w dupe od życia. Chcę już teraz go nie
        ranić.
        I to nie jest tak, że ja tylko leżę, śpię i czekam, aż on bedzie mi usługiwał.
        Tylko chodzi o to, że on jest tak dobry... że wymagam od niego jeszcze więcej.
        Zamiast mi ubliżać, może byś pomógł mi zrobić coś z tym? Nie chwalę się przecież
        tym jak mam dobrze... :( mówię, że to mnie boli :(
        Więc proszę poradź co zrobić?
        • buraque Re: ...a tobie się poprzewracało 06.09.05, 12:55
          truskafka86 napisała:

          > Więc proszę poradź co zrobić?

          nic prostszego: poczytaj sobie to forum; pełno tu wyznań kobiet zdradzanych,
          zaniedbywanych wykorzystanych czy wrćz maltertowanych przez facetów. Potem
          porówna te wyznania z własnym doświadczeniem - wyjdzie ci że zyjesz w krainie
          szczescia. Potem wystarczy to tylko docenić.


          • truskafka86 Re: ...a tobie się poprzewracało 06.09.05, 13:05
            czytam:( i widzę, ze miałam szczęście. Bo to skarb prawdziwy.
            Tylko problem w tym, że nie potrafię o tym pamiętać zawsze. Mam takie chwile
            dziwne, ciężko to nawet opisać, że mimo, ze daje mi całego siebie, poświęca swój
            czas, ja chcę czegoś jeszcze. W sumie nawet ciężko mi powiedzieć, czego
            oczekuję. Chyba ktoś dobrze powiedział w jakimś poście, że nadszedł czas, że
            zadałam sobie pytanie: "czego chcę/pragnę?" i nie umiem na nie odpowiedzieć:(
            Cholera, mi naprawdę jest ciężko:( Uwierz:(
            • messer3009 Re: ...a tobie się poprzewracało 06.09.05, 14:27
              ciesze sie, ze zapamietalas:) pomeczysz sie i w koncu odpowiesz na nie.
              powodzenia!
              • truskafka86 Re: ...a tobie się poprzewracało 06.09.05, 14:41
                ale ile można sie męczyć? :(
                zrobiłam się jakaś taka nawet oziębła przez te wszystkie myśli, bo ciągle o tym
                myśle. Zamiast się skupić na szczęściu, to ja chyba próbuje je zniszczyć :/
    • mmagi Re: On mnie rozpieszcza, a ja..... :( 06.09.05, 13:46
      ta świadomość urody(???????????) wali Ci na łeb,wiesz?to ze sama sobie sie
      podobasz jeszcze o niczym nie swiadczy,nudzisz...dobrze mówiłam,idz do
      psychologa,idz:>
      • truskafka86 Re: On mnie rozpieszcza, a ja..... :( 06.09.05, 13:55
        Tobie wali na łeb. Skąd wiesz, że się sobie podobam? Czy jedynym sposobem na to,
        aby być świadomym tego, że się nie jest maszkarą, jest gapienie się w lustro i
        samouwielbienie? Nigdzie nie napisałam, że się sama sobie podobam, ani że jestem
        siódmym cudem świata:/ Ale przecież to widać z zachowań i spojrzeń innych osób,
        że natura nie poskąpiła urody:/ Przecież to też nie moja wina jak wyglądam, nie?
        Nie wysuwaj wniosków, na które nie dałam Ci żadnych dowodów.
        O psychologu myślę poważnie i wcale nie uważam tego za coś nienormalnego. To nie
        psychiatra:/
        • mmagi Re: On mnie rozpieszcza, a ja..... :( 06.09.05, 14:02
          psychiatra to tez nie jest cos nienormalnego:>
          • truskafka86 Re: On mnie rozpieszcza, a ja..... :( 06.09.05, 14:04
            nie bądź skąśliwa, wiesz o jaką różnicę chodzi.
            Chyba, ze sądzisz, że jestem chora psychicznie i powinnam jednak udać się do
            psychiatry?
            Każda rada jest dobra ;)
            • mmagi Re: On mnie rozpieszcza, a ja..... :( 06.09.05, 14:08
              nie,nie uwazam ale myśle ze jestes rozpuszczona pannica,króra sama nie wie
              czego chce:P a wogóle to chyba jakaś podupcha,co nie?:D
              • truskafka86 Re: On mnie rozpieszcza, a ja..... :( 06.09.05, 14:39
                nie, nie podpucha. kurcze, już drugi taki zarzut, nie wiem naprawde co jest
                nierealnego w tej historii... no powiedz, co?

                nie uważam, że jestem rozpuszczona. Myślę, że raczej coś zaczyna mi nie
                odpowiadać w tym związku. Widzisz, ja zaznaczyłam, ze wiele razy go prosiłam,
                żeby czegośtam nie robił, nie kupował. On to robi, bo to mu sprawia przyjemność,
                tak mówi. Raz nawet próbowałam się z nim rozstać - niestety nie wytrzymałam.
                Więc ja proszę o radę, co zrobić, żeby w końcu móc normalnie cieszyć się z tego,
                ze mam takiego Skarba przy sobie, a nie narzekać i wymagać wiecej (w sensie
                więcej przytulania, czułości).
                A z tym, że nie wiem czego chce, to chyba prawda. Czuję się strasznie zagubiona
                i jakas taka zamotana.
                • mmagi Re: On mnie rozpieszcza, a ja..... :( 06.09.05, 14:43
                  wiec zróbcie sobie separację na 1 miesiac,zajmij sie soba,nie kontaktujcie sie
                  ze soba,wytłumacz mu ze czujesz taka potrzeba i potem zobaczysz:-)
                  • truskafka86 Re: On mnie rozpieszcza, a ja..... :( 06.09.05, 14:46
                    nie wytrzymałam bez niego 2 tygodni jak zerwałam, gdy nie chciałam go już krzywdzić.
                    ale pomysł jest. Może jak bedziemy razem, ale nie bedziemy się widywać, to coś
                    się we mnie zmieni? Docenię jego obecność przy mnie... dzięki:*
                    • messer3009 Re: On mnie rozpieszcza, a ja..... :( 06.09.05, 16:28
                      komediowac zaczynacie z tymi pomyslami. to jest wlasnie robienie wszystkiego,
                      zeby sie nie narobic... kobieto, zastanow sie raz a porzadnie, o co ci chodzi i
                      przestac kombinowac! zameczysz kolesia i sama sfiksujesz. dorosle zycie polega
                      na podejmowaniu decyzji i odpowiedzialnosci za nie, a nie - raz tak, a potem
                      tak, a potem jeszcze siak, a potem "sie zmeczylam", "za duzo mysle" (utnij
                      sobie glowe moze?) i w sumie to mam dosyc tego myslenia, a On jest temu winien,
                      wiec baj baj. normalnie trace z Toba cierpliwosc!:)
    • vandikia Re: On mnie rozpieszcza, a ja..... :( 06.09.05, 14:40
      nic na siłę
      jak go nie kochasz i masz wątpliwości, to daj mu szansę związać się z inną
      kobietą
      • truskafka86 Re: On mnie rozpieszcza, a ja..... :( 06.09.05, 14:43
        ale jak to zrobić? On na razie świata poza mną nie widzi, a ja, nie będę kłamać,
        nie potrafię też się z nim rozstać. Strasznie kłopotoliwa sytuacja. Raz go
        rzuciłam, to wróciłam. Wiem, że jak znów rzuce, to znów wróce. Takie błędne koło.
        • vandikia Re: On mnie rozpieszcza, a ja..... :( 06.09.05, 14:44
          napisalam wyraźnie
          nie badz jak pies ogrodnika
          • truskafka86 Re: On mnie rozpieszcza, a ja..... :( 06.09.05, 14:48
            nie jestem jak pies ogrodnika. Ale jednak ja coś do niego czuję, skoro sama
            wróciłam, sama prosiłam o wybaczenie. Pzecież wtedy też mógł kogoś znaleźć.
    • carlabruni Re: On mnie rozpieszcza, a ja..... :( 06.09.05, 16:12
      myślę, że przyda wam się kłutnia od czasu do czasu. to urozmaici Wasz związek.
      narazie jest poprostu zbyt nudno.pozdrawiam.
      • barabara100 do truskawy 06.09.05, 17:02
        w Twoim wieku przezyłem coś identycznego była to moja 1 wielka miłość i
        rozwaliła się z tego właśnie powodu .ona miała bardzo dużo w porównaniu z
        innymi kobietami .wiem że przesadzałem ale wtedy byłem niedojrzały gnojek
        nierozumiejący tego.byliśmy pokazywani za wzór a mnie zabrakło konsekwencji
        postawiłem sie ale nie bylem konsekwentny i to mnie zgubiło.skonczyło sie tak
        ze po 3 latach razem dzis sie do siebie nie odzywamy.ona poczuła sie za pewnie
        ona skoczyła w boku ja w miedzy czasie otrząsnałem sie z milosci i klapek i tak
        sobie nawrzucalismy takich rzeczy ze nie ma mowy nawet o tym zeby zamienic
        slowo jaka jest pogoda.......teraz jestem z dziewczyna z która lubimy zaszalec
        na zakupach ale mi po tamtuym zostało to coś.poprostu się boje że włąsnie
        dojdzie do tego iż ona poczuje sie za pewnie.
    • kohinor Re: On mnie rozpieszcza, a ja..... :( 06.09.05, 17:20
      Wiecie jak bedzie wygladal NASTEPNY POST tej dziewczyny???
      mniej wiecej tak:

      Pomozcie. Myślę o samobójstwie, nie wiem, co zrobic.
      Myslalam ze jestem ładna, inteligentna, bez nałogów, z dobrego domu. Natura dała
      urodę i możliwośc przyswajania wiedzy, rodzice wpoili zasady kultury.
      Coz - okazalo sie zejstem kompletna idiotka.
      Mialam faceta. 2,5 roku Ideal.
      Wydawał się być idealny na męża - sprzątał, potrafił coś ugotować, zmywał
      naczynia (nawet mi czasem wręcz wyrywał miejsce przy zlewie). Jak chorowałam
      ponad tydzień czasu to robił wszystko: sprzątanie, gotowanie, zakupy, podawanie
      tabletek i pilnowanie pory ich brania, cały czas czuły, przytulał, pocieszał. Do
      tego nie było miesiąca, żeby mi czegoś nie kupił, jakiegoś drobiazgu lub
      ubrania. Kwiatów już miałam pełen pokój, zasuszone. Choć prosiłam, zeby już nic
      kupował, bo mi z tym głupio :( Ale on twierdził, ze to z miłości i że i tak
      bedzie kupował.

      Ale ja czułam, źe coś wygasa we mnie. Miałam wątpliwości, ciągle się wahałam.
      Ciągle się czepiałam, prowokowała kłótnie, nawet o głupstwo...


      No i stało się.
      Zostawił mnie. Stwerdził źe jestem egosistyczną gó..arą, źe mam za duźe
      mniemanie o sobie, źe się czepiam...
      Odszedł. A ja, choć probowałam zapomnieć, spotykałam się z innymi, zdałam sobie
      sprawę, źe jednak go kocham, źe on jest jedyny. Cudowny.
      Probowałam go przekonac, przeprosic.
      Ale on nie chce. Zachował klasę, ale olewa mnie. I co gorsza, ma juź nową
      dziewczynę (trudno się dziwić, ten facet to skarb).

      O Boźe, jaka ja była głupia.
      Dziewczyny, poradzcie, co ja mam teraz zrobić???



      PS:
      hi, hi
      :))))
      • barabara100 TRUSKAWA DAJ MI MAILA SWOJEGO POGADAMY SOBIE 06.09.05, 17:52
        CZESC DAJ MI MAILA swojego moj hajra@poczta.fm
        • truskafka86 Re: TRUSKAWA DAJ MI MAILA SWOJEGO POGADAMY SOBIE 06.09.05, 20:28
          wysłałam maila :)
          będzie łatwiej wysłać wciskając po prostu "odpowiedz" :)
      • truskafka86 Re: On mnie rozpieszcza, a ja..... :( 06.09.05, 20:26
        wiesz, to jest bardzo możliwe, aczkolwiek trochę zabolało, ja to czytałam.
        On chyba nprawdę powinien mi utrzeć nosa :(

        tylko dlaczego się z tego śmiejesz? naprawdę cudze problemy to dla Ciebie powód
        do śmiechu? :(
        Czy naprawdę młodzi ludzie nie mają prawa do poszukiwania własnej drogi? A to,
        ze czasem to szukanie jest bolesne to już inna sprawa.
        Dziękuję jednak za ten post, bo jak sobie pomyślę, ze naprawdę moge go stracić,
        to wiem, że straciłabym coś bardzo cennego w życiu - jego uczucie.
        • kohinor Re: On mnie rozpieszcza, a ja..... :( 07.09.05, 09:24
          ruskafka86 napisała:

          > wiesz, to jest bardzo możliwe, aczkolwiek trochę zabolało, ja to czytałam.
          > On chyba nprawdę powinien mi utrzeć nosa :(

          Oj, powinien. Nie obraz sie, ale troche Ci sie dziewczynko w tylko poprzewracalo.
          Gdybys po nim troche dostala (najlepiej od chlopaka, tak jak zazartowalem w moim powyzszym poscie)
          na pewno bys zrozumiala, co stracilas
          Ale nie przejmuj sie. Z takich rzeczy sie wyrasta. Jak z tradziku :)))


          >
          > tylko dlaczego się z tego śmiejesz? naprawdę cudze problemy to dla Ciebie powód
          > do śmiechu? :(

          Nie, to nie smiech szyderstwa czy wyzszosci. Usmiechnalem sie, bo juz pare razy widzialem takie
          zachowanie jak Twoje. I widzialem co sie dzialo, jak chlopak je zostawial.
          Wiec wybacz, ale to takie trywialne, takie powtarzalne i przewidywalne.....


          > Czy naprawdę młodzi ludzie nie mają prawa do poszukiwania własnej drogi? A to,
          > ze czasem to szukanie jest bolesne to już inna sprawa.
          A szukaj, szukaj. Wiesz? Musze Cie pochwalic. Za to, ze hoc ZDAJESZ sobie sprawe ze robisz zle.
          Szukaj. I trzymam kciuki za poprawne wybory. Bez zadnego szyderstwa :)


          > Dziękuję jednak za ten post, bo jak sobie pomyślę, ze naprawdę moge go stracić,
          > to wiem, że straciłabym coś bardzo cennego w życiu - jego uczucie.

          Ciesze sie, ze moje wypociny napisane powyzej zmusily Cie do choc takiej refleksji. radzilbym jednak
          glebsze przemyslenie PROBLEMU i swojej osoobowoosci :)))

          Pozdrawiam :)))
          • truskafka86 Re: On mnie rozpieszcza, a ja..... :( 07.09.05, 09:34
            mam nadzieję, że wyrosnę z tego, zanim go stracę :)
            Kazdy post w jakiś sposób zmusił mnie do głębszego myślenia, nawet ten
            niedelikatny o zmarszczkach i zwisających cycach gdziestam powyżej :)
            Zobaczymy jak się ułoży :)
            Pozdrawiam! :*
            • kohinor Re: On mnie rozpieszcza, a ja..... :( 07.09.05, 09:41
              truskafka86 napisała:
              > mam nadzieję, że wyrosnę z tego, zanim go stracę :)
              > Kazdy post w jakiś sposób zmusił mnie do głębszego myślenia, nawet ten
              > niedelikatny o zmarszczkach i zwisających cycach gdziestam powyżej :)
              > Zobaczymy jak się ułoży :)
              > Pozdrawiam! :*

              Truskafka - jestes madra dziewczyna, jak widze :)))
              Trzymam kciuki.
              Swoimi watpliwosciami sie nie martw - to normalne :)))) Wazne jest to, zeby z nich wyciagnac MADRE
              wnioski :)))))))))))
              Caluski :))))
    • mmagi Re: On mnie rozpieszcza, a ja..... :( 06.09.05, 22:08
      moze juz poszła byś spac,co???
      • truskafka86 Re: On mnie rozpieszcza, a ja..... :( 06.09.05, 23:48
        dlaczego?
        mam wakacje ;P
    • koczkodanek25 Re: On mnie rozpieszcza, a ja..... :( 07.09.05, 12:12
      Wiesz, bardzo dobrze Cię rozumiem - kiedyś miałam tak samo. POznałam go mając
      17 lat, po 2 latach planowaliśmy ślub. Był kochany, rozpieszczał mnie, wprost
      nosił na rękach. I wtedy ja zaczęłam prowokować kłótnie, robić mu na złość. W
      końcu z nim zerwałam.
      I wiesz co? teraz z dystansu, jak na to patrzę, to nie żałuję. On jest
      wspaniałym, wartościowym człowiekiem, ale nie jest facetem dla mnie. Mój obecny
      mężczyzna też jest wspaniały, ale nie pozwala mi chodzić sobie po głowie jak
      tamten - dlatego go cenię bardziej niż tamtego.
      Według mnie - ten facet nie jest dla Ciebie. Potrzebujesz kogoś silniejszego,
      bardziej świadomego swojej wartości i męskości (nie mylić z macho). Takiego,
      który będzie dla Ciebie partnerem, który będzie cenił Ciebie i siebie (i nie
      będzie sam z siebie robił Twojego podnóżka).
      Rozpisałam się, ale mam nadzieję,że coś Ci to pomoże :) Pozdrawiam

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka