Dodaj do ulubionych

Algieria - sytuacja kobiet

IP: *.toya.net.pl / *.toya.net.pl 11.09.02, 15:06
Czy powinnam odwiezc siostre od zwiazku z Algierczykiem? Troche sie o nia
obawiam, choc facet jest inteligentny, mieszka w UK i zrzekl sie Algierskiego
obywatelstwa, ale kultura i wychowanie przciez robi swoje. Interesuje mnie
sytuacja kobiet w tym kraju. Czy ktos moze udzielic mi informacji? Najlepiej
kobiety ktore pozostaja w zwiazkach z Algierczykami.
Dziekuje za informacje.

Obserwuj wątek
    • lyche1 Re: Algieria - sytuacja kobiet 11.09.02, 15:13
      Kciuś na tum forum juz całe memoriały były o tym. Zaraz Ci link podrzucę
      • lyche1 Re: Algieria - sytuacja kobiet 11.09.02, 15:26
        www2.gazeta.pl/forum/794674,30353,794652.html?f=16&w=1525707&a=1538095
        Tytuł Arab
    • Gość: mario2 Re: Algieria - sytuacja kobiet IP: *.warszawa.sdi.tpnet.pl 11.09.02, 15:16
      Temat powraca srednio co 2, 3 tygodnie- a wiec dla wielu jest wazny i
      bulwersujacy. Chcesz poznac opinie? Cofnij sie do archiwum Forum.

      Ja ze swej strony odradzam- co z tego, ze zrzekl sie obywatelstwa? kad wiesz,
      ze z ramienia Alkaidy nie szkoli sie wlasnie w USA do kolejnego lotu po smierc?
      Tych ludzi nie da sie zmienic, a kto zaufa pozorom, latwo moze sie na nich
      przejechac!
    • Gość: Olka Re: Algieria - sytuacja kobiet IP: *.miasto.gdynia.pl / 192.9.201.* 12.09.02, 08:57
      Jeżu - nie dopuść do tego. Daj siostrze do przeczytania książkę pewnej
      amerykanki - na faktach - Betty Mahmoody - Tylko razem z córką. To historia
      kobiety, ktorej maz tez kilkanascie lat byl w USA, pracowal jako lekarz, a
      potem zabral je nawakacje do Iranu i wiezil tam 18 miesięcy!!! Aż w końcu ona
      narażając życie uciekła!. Oni się nigdy nie zmieniają. W drugiej części jej
      książki ona opisuje swoją i innych kobiet walkę o porwane dzieci i wywiezione
      do karjów arabskich. We francji chyba działa nawet takie stowarzyszenie - Matki
      Algieru - to żony algierczyków, którzy porwali swoje dzieci od matek, od
      zachodniej cywilizacji. Nie rozumiem co się kobietom w nich podoba...
      • Gość: Linn Re: Algieria - sytuacja kobiet IP: *.dialup.tiscali.it 12.09.02, 12:24
        Takie historie "przerabiamy" we Wloszech kilka razy do roku. Maja one zwykle
        bardzo podobny przebieg, opisany przez Made w wyciagnietym watku. Wszystko
        uklada sie dobrze, az do wyjazdu na urlop do rodziny w Tunezji, Syrii itd. Nie
        bede sie rozpisywac, napisze tylko o radach udzielanych tym, ktore chcialyby
        zwiazac sie z muzulmaninem / ostatnie historie sa z sierpnia, wiec mam to w
        pamieci /. Po pierwsze, np. Ambasada Polska w Rzymie stanowczo odradza takie
        malzenstwa, gdyz prawie wszystkie zwiazki koncza sie rozwodem. Byc moze takze
        dlatego, ze wiele z nich ma na celu zalegalizowanie pobytu / o czym jedna
        strona moze nie wiedziec /. Po drugie, przed podjeciem decyzji nalezy
        skontaktowac sie z MSZ-em, ktory pomoze w zapoznaniu sie z prawem rodzinnym
        danego kraju / albo ze stowarzyszeniami pomagajacymi takim kobietom / .
        Wiekszosc kobiet po prostu / same to pozniej przyznaja / nic o tym nie wie. Po
        trzecie, jesli juz chce sie wyjsc za maz, nie godzic sie na slub muzulmanski /
        a zatem do slubu moze w ogole nie dojsc /. Po czwarte, zarejestrowac dzieci w
        kraju pochodzenia meza / czesto zdarza sie, ze maz rejestruje je pozniej pod
        innym imieniem i nazwiskiem, co uniemozliwia odnalezienie /. Po piate, przed
        slubem spisac kontrakt malzenski okreslajacy m. in. warunki rozwodu. Muzulmanki
        o tym wiedza, nam wydaje sie to nie na miejscu. W ogole dobrze byloby poznac
        nie tylko religie przyszlego meza, ale takze kulture i model rodziny
        obowiazujacy w danym kraju / nawet jesli nie ma sie zamiaru tam jechac, czy
        zyc /. Niektore matki odnajduja dzieci, dostaja od sadu opieke nad dzieckiem /
        jesli ma mniej niz 6-8 lat /, ale aby wyjechac musza miec zgode ojca. Dla wielu
        Wloszek jedynym ratunkiem stala sie ucieczka z dzieckiem na teren ambasady i
        zdanie sie na drogi dyplomatyczne / jedna z dziewczynek zyla tam przez ponad 2
        lata /. Oczywiscie porwania dzieci dotycza takze innych krajow / takze
        Polski /, ale o tamtych mniej sie slyszy. Co mysle ja? Odradzam stanowczo.
    • lyche1 Re: Mam nadzieję że Mada się nie obrazi 13.09.02, 07:40
      Jej teks najbardziej mnie wzruszył, bo Mada opowiadała o własnych przeżyciach.
      Możesz Kiciu sobie to skopiować i dać do przeczytania siostrze razem z polecaną
      powyżej książką napisaną co należy podkreślić na faktach.
      Mada tekst z kwietnia:...."Po przeczytaniu wiadomosci z tego tematu
      zauwazylam,ze nie ma w nich wypowiedzi osob,ktore taki zwiazek przezyly
      osobiscie.Ja PRZEZYLAM!Dzieki Bogu i dobrym ludziom.Moja historia siega lat 60-
      tych.Moj byly maz byl mieszkancem jednego z panstewek arabskich i poznalismy
      sie podczas studiow na UW.Pokochalismy sie,wzielismy slub.Przez trzy lata
      mieszkalismy w Polsce,bo nie zgadzalam sie na wyjazd do jego kraju.Podstepnie
      zaprosil mnie na dwa tygodnie do swojej rodziny na wakacje.I sielanka skonczyla
      sie kiedy chcialam wracac do domu.Opisywanie szczegolow tutaj jest dla mnie
      zbyt bolesne a poza tym moja sprawa byla w swoim czasie dosc glosna w Polsce
      wiec pomijam szczegoly.Poza tym,ze przestalam byc traktowana jak
      czlowiek,kilkakrotnie bylam zmuszona rodzic dzieci,ktorych nie wolno mi bylo
      wychowywac,bo nie chcialam zostac muzulmanka.Ciagle bita ,glodzona i ponizana
      jak ostatnie bydle,zostalam w koncu
      zmuszana do zebrania na ulicy Kairu.Przypadek zrzadzil,ze ktoregos dnia
      jalmuzne dostalam od pary niemieckich turystow.Nawiazalam z nimi krotka
      rozmowe.Obiecali mi,ze nastepnego dnia sprobuja mnie zabrac samochodem do
      niemieckiej ambasady.Dzieki szczesliwemu zbiegowi okolicznosci przedsiewziecie
      sie powiodlo.Poza tym okazalo sie,ze przez szereg lat poszukiwala mnie policja
      kilku panstw.Ten dzikus nie mial szans potraktowac mnie tak jak zwykle oni
      traktuja swoje kobiety w ich kraju.Dzieci nie zobaczylam nigdy.Wiele lat
      chorowalam,miedzy innymi na ciezka nerwice.Zreszta koszmar tamtych lat powraca
      do mnie czasem we snie.Dzisiaj jestem stara,schorowana kobieta.Zycie minelo bez
      sensu przez niedobra milosc.Pomyslcie dziewczyny:czy warto bylo?I to tylko
      dlatego,ze oni moga sie podobac?!Dzisiaj mieszkam daleko od Polski.Pozbieralam
      jakos swoje zycie.Jednak gdybym dzis mogla jeszcze raz wybierac pozostalabym z
      moim polskim chlopcem,choc byl brzydszy i znacznie biedniejszy niz moj arabski
      ksiaze z basni 1001 nocy."

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka