viola2
13.10.05, 08:39
w najlepszym wypadku przychodze na ostatnia chwile. Na tramwaj rano biegne,
do pracy spozniona, do kosciola z corka ledwo co zdaze, do lekarza tez na
styk, albo spozniona. Nie zawsze jest to wynikiem braku czasu ale raczej zlej
organizacji. Na 22 tez sie potrafie spozniac:( jak sie przestawic?
Najbardziej dobija mnie spoznianie do roboty:) Moje zegarki chodza kazdy
inaczej, specjalnie, tak zebym musiala wyjsc wczesniej, ale zawsze odliczam
sobie, jednak tak jak dzis, zdarza sie ze sie pomylilam, i tym samym
spoznilam sie po raz 3 w tym tygodniu:)
help:)