bardzo_mi_przykro
25.09.02, 11:06
W pracy mam ostatnio trochę kłopotów, kłócę się z szefem i on ma jakieś
pretensje, ze nie wypełniam należycie powierzonych zadań, co w moim
przekonaniu jest kłamstwem, bo pracuje tu od lat i znam sie na tej pracy i
wszystko u mnie w papierach gra. Ale chyba ktos mi czegoś zazdrości i
podkopuje mnie u szefa, nie chcę dochodzic kto i staram się te różne
sprzeczki obracać w żart lub jakoś je łagodzic. Generalnie udaję, ze wszystko
u mnie jest w porządku, ale szczerze mówiąc bardzo mnie stresuje ta sytuacja.
Dochodzą do tego kłopoty w domu. Wracam do domu po pracy jak wiecie ok 17,
trzeba ugotowac obiad, zająć się chłopakiem, to już szósta klasa, więc gonię
go do nauki, ale też jest leniem i muszę nad nim ślęczec nieraz dwie trzy
godziny, żeby wszystko odrobił. Mój mąż, swięta krowa, jest to typowy
przykład mężusia, któremu trzeba przynieść bambosze i gazetę do fotela przed
telewizorem. Mało się kłócimy i na swój sposób kocham tego faceta, ale chyba
za dużo mu przez lata pozwoliłam i teraz on nie potrafi pojąć, że jestem
zwyczajnie zmęczona, niedowartościowana, być moze zaczyna się też jakaś
huśtawka horonalna...(to już??) Czasem mam wszystkiego dość, naprawde.