ingwaz4
27.10.05, 12:06
Czy ktos z Was jest w takim zwiazku? Jak sie w nim czuje?
W brew pozorom zwiazki mieszane nie sa latwe. Moj maz jest Austriakiem.
Kochany z niego chlopak.A jednak...
W zderzeniu dwoch mentalnosci:polskiej i austriackiej- przegrywa( chodz
nieszkodliwie bo sie mozna przyzwyczaic).
Nasi panowie( Polacy) sa szarmanccy wobec pan, usluzni,sa sklonni do ustepstw
a kobiete traktuja po partnersku.To bardzo ogolna opinja-wiem. A jednak...
W austriackiej mentalnosci kobieta pelni role sluzalcza wobec mezczyzny-
przynajmniej panom sie tak wydaje. W dalszym ciagu pozornie pokutuje tu
dogmat: Kinde,Küche, Kirche. Napisalam pozornie bo austriackie kobiety tu
rzadza a mezulkowie i tak musza skakac jak one chca.Nie mniej pod
plaszczykiem spolegliwej i oddanej sluzalczej zony.
Nasi panowie siedza pod pantofelkiem zony, niejako mechanicznie. Taki maja
odruch jak pies pawlowa. Z Austriakami jest podobnie ale, chyba ze wzgledow
ambicjonalnych potrzebuja kamuflarzu.
Jak sie to odbywa dam przyklad:
Pewna moja sasiadka miala dokonac transakcji z kontrahentem. Pokazala mu
towar, wystawila faktury, pobrala forse i ja schowala i...kontrahent musial
czekac az pan i wladca wroci do domu, zeby mu towar wydac. czekal bez
szemrania, bo maz to maz i ON SIE LEPIEJ ZNA; CHOC PRZEDSIEBIORSTWO PROWADZA
Z ZONA WSPOLNIE:-) a zona dodatkowo zajmuje sie ta branza od urodzenia
niemal, gdy tymczasem on jest z miasta i o produkcji wlasnego
przedsiebiorstwa ma mgliste pojecie.
U nas taka sytuacja jest nie do pomyslenia...
To tyle przykladu.
Wracajac do zagadnienia watku:
Jakie trudnosci i przeszkody kulturowe napotykacvie w swoich mieszuanych
zwiazkach? Co Wam w nich przeszkadza?