reniatoja
10.11.05, 21:00
Zachodzi w niechcianą ciążę. Pozbywa się jej. Strasznie z tego powodu cierpi.
Uważa, ze to była najgorsza rzecz jaką uczyniła w zyciu. Nie może się
pozbierać. Rok później znów jest w ciąży. Załamana. Znów usunie. Znów cierpi.
Czy taka kobieta jest normalna? Jak można w wieku 40 lat, mając takie
doświadczenie za sobą, nadal nie uważac, skoro nie chce sie juz wiecej mieć
dzieci? Przez tyle lat NIGDY nie liczyłam na łut szcześcia, chociaż byłam
niedojrzałą gó..ara, nigdy nie zaryzykowałam, zawsze zabezpieczałam sie
przed ciążą. Ale rozumiem jedną wpadkę. Rozumiem nawet aborcje. Nie rozumiem
jednak powtarzania obu tych błedów w ciągu jednego roku w wieku czterdziestu
lat. To nie mieści mi się w głowie
Wiem, ze są kobiety, które aborcję traktują jak usunięcie czyraka, to o nich
nie mówię. Dla nich aborcja jest niejako antykoncepcją "PO" i nie robią z
niej dramatu. Ok. Ale skoro ona tak strasznie cieżko przebyła usuniecie
ciąży, to dlaczego znowu wpadła? Czy to tak trudno zabezpieczyć się w jeden z
powszechnie dostępnych sposobów? Dojrzała, wykształcona kobieta... Czy Wy to
rozumiecie?