Dodaj do ulubionych

Boje sie odejsc od mojego faceta...

16.11.05, 20:38
Dlaczego ? No wlasnie zastanawiam sie nad tym juz od dawna. Znalazlam juz
odpowiedz : boje sie samotnosci. Nigdy nie bylam sama. Uzmyslowilam sobie, ze
w tak wielu kwestiach jestem od niego zalezna.. bez niego czuje sie jak mala
dziewczynka. Boje sie, ze nie znajde juz nikogo, z kim zbuduje powazny,
trwaly zwiazek... moze mam zbyt wysokie wymagania ? Jestem mloda- mam 23 lata-
koncze studia... a wokolo nie widac interesujacych mezczyzn.Moze jestem
jakas dziwna... wiec dalej tkwie w zwiazku z mezczyzna, ktorego juz nei
kocham bo ejstem tchorzem ... :( Napiszcie cos prosze bo zle ze mna ...
Obserwuj wątek
    • gres81 Re: Boje sie odejsc od mojego faceta... 16.11.05, 20:45
      bycie samotnym może byc jednym z najmilszych chwil twojego życia
    • iberia29 Re: Boje sie odejsc od mojego faceta... 16.11.05, 20:53
      lepiej byc samej niz z byle kim albo w zwiazku bez uczucia a jedynie z
      przyzywczajnia....
      • gres81 Re: Boje sie odejsc od mojego faceta... 16.11.05, 20:54
        iberia29 napisała:

        > lepiej byc samej niz z byle kim albo w zwiazku bez uczucia a jedynie z
        > przyzywczajnia....

        prwada:(
    • maladiablica1 Re: Boje sie odejsc od mojego faceta... 16.11.05, 21:00
      związek bez miłości jest bez sensu,wiem bo sama byłam uwikłana przez kilka lat
      w taki układ ale skończyłam z tym i teraz jestem z facetem którego kocham i to
      kocham nad życie a kiedyś nawet nie wierzyłam w miłość.
    • gosia_kka Re: Boje sie odejsc od mojego faceta... 16.11.05, 21:49
      Hmmm...podobno, zeby byc szczesliwym z kims trzeba najpierw nauczyc sie byc
      szczesliwym ze soba samym. Cos w tym jest. Niestety dla mnie to rowniez trudne
      i nie moge sie zdecydowac co zrobic ze swoim zwiazkiem.
    • gburiafuria1 Re: Boje sie odejsc od mojego faceta... 16.11.05, 23:26
      Nigdy nie byłaś sama??? To nieprawdopodobne! Tak z jednego związku w drugi? Ja
      sobie tego nie wyobrażam. Czy wiesz, ile jest zalet takiego stanu? Robisz
      WSZYSTKO, na co masz ochotę, nie musisz się na nikogo oglądac, nie musisz być
      lojalna.

      Piszesz, że go nie kochasz. Będąc z nim radykalnie zmniejszasz swoje szanse,
      żeby poznać kogoś, kogo będziesz kochać. Jak sobie wyobrażasz dalsze lata, całe
      życie nawet bez miłości?

      I kolejny aspekt. Czy on nie zasługuje na to, żeby być wobec niego uczciwym?
      Miej dla niego szacunek. Przecież go okłamujesz.

      To bardzo źle być od kogoś tak mocno uzależnionym. Co będzie, jeśli to on
      odejdzie? Co wtedy zrobisz? Rzucisz się w ramiona kolejnego, być może
      przypadkowego faceta, żeby nie być samą?
      • gres81 Re: Boje sie odejsc od mojego faceta... 16.11.05, 23:31
        w teori łtwo gozej w praktyce:(
      • drzazga1 Re: Boje sie odejsc od mojego faceta... 17.11.05, 00:24
        gburiafuria1 napisała:


        > I kolejny aspekt. Czy on nie zasługuje na to, żeby być wobec niego uczciwym?
        > Miej dla niego szacunek. Przecież go okłamujesz.


        Popieram
    • squirrel9 Re: Boje sie odejsc od mojego faceta... 16.11.05, 23:50
      Jezu!!! Dziewczyno, 23 lata i ty piszesz,że się boisz, że nie znajdziesz kogoś
      innego i boisz się samotności!!! I z tego strachu ile lat masz zamiar jeszcze
      tkwić w jakimś układzie? Jak źle musi być by by gorzej już nie mogło?
      I co to znaczy "nie kocham go bo jest tchórzem"?
      • onlyju Re: Boje sie odejsc od mojego faceta... 17.11.05, 00:17
        Nie kocha go, ale tkwi w tym zwiazku, bo jest tchorzem (ona) - o to chodzilo.
        Boi sie samotnosci.
        Rzeczywiscie ciezko jest wyjsc z jakiegokolwiek zwiazku, ktory gwarantuje Ci
        bezpieczenstwo i jakas tam stabilizacje ("moja mala stabilizacja" - oto powod,
        dla ktorego nawet te, ktore sa ponizane i bite, nigdy nie odejda). Masz swoje
        przyzwyczajenia, ktore on dokladnie zna; tylko on zna Cie juz na tyle, na ile
        nie pozna Cie byc moze inny facet... tylko on wie, co oznaczaja Twoje humory,
        mimika, zachowania i co myslisz, kiedy milczysz. ZNACIE SIE NA WYLOT, jestescie
        do siebie przywiazani - tak to byc moze postrzegasz.
        Sprobuj przemyslec, czy to przywiazanie czy przyzwyczajenie. Z drugiego
        oswobodzic sie ciut latwiej, ale tylko odrobine.

        Boisz sie tak naprawde zmiany. To najbardziej stresujaca sytuacja, w jakiej
        mozemy sie znalezc. Zmiana jest i rozstanie i nowa praca i smierc kogos
        bliskiego. Organizm reaguje w tych sytuacjach rownie spazmatycznie. To ciezkie
        proby, ktore albo wzmocnia (bo nie ma innego wyjscia, nie mozna tkwic cale
        zycie w marazmie), albo zlamia. Tych sytuacji spotka Cie w zyciu niestety
        wiele... jesli nie bedziesz miala teraz sily na zmiane, jakakolwiek z
        powyzszych sytuacji moze Cie w przyszlosci zlamac.
        Rozstanie i samotnosc to bardzo, bardzo, bardzo trudne sprawy. A skutki moga
        byc odczuwalne nawet do konca zycia. Ale musisz sie rozwijac. Jesli staniesz w
        miejscu, swiat na Ciebie nie zaczeka. Wszystko bedzie sie dzialo dalej, a w
        Tobie bedzie rosla frustracja.
        Czy jakkolwiek jestes sobie w stanie wyobrazic zycie bez niego? W czym tak
        naprawde bylabys tak bezradna? Zadaj sobie te pytania i wyobraz sobie, ze on
        nagle znika. Co dalej? Realnie, bez paniki. Jesli wizja jest tak
        przytlaczajaca, ze nie chcesz o tym nawet myslec, byc moze jeszcze nie pora.
        Jeszcze za wczesnie, bys w zgodzie z sama soba podjela tak drastyczne
        dzialania. Do rozstania tez trzeba dojrzec, bo te "na szybko" pozostawiaja slad
        nie do zmycia. Bo nigdy nie wiesz, czy zrobilas dobrze, czy zle.
        Cos tak czuje, ze za malo z nim rozmawiasz, ze zaczynasz sie zamykac w tej
        swojej bezradnosci. Powiedz mu o swoich watlpiwosciach, jesli jest wyrozumialy -
        moze da Ci czas.


        • shella Dziekuje Wam bardzo za wszysystkie odpowiedzi .. 17.11.05, 16:19
          Nasz"zwiazek" trawa juz ponad 4 lata. To On byl tym piewrszym, ktory otworzyl
          mi okno na swiat. Jest fantastycznym facetem:
          uczuciowy,inteligentny,troskliwy,pelen zrozumienia, rozwazny,wrazliwy [ale nie
          cieple kluchy]... i jak sie wydawalo to mial byc ten jeden jedyny... Jakis
          czas temu zdalam sobie sprawe, ze milosc wyszla pewnego dnia z domu.. i zostalo
          tylko przyzwyczajenie, ktore rozleniwilo sie na wygodnej kanapie. Pewnei wiele
          dziewczyn na moim miejscu nie mialoby takich watpliwosci bo przyszlosc z Nim
          bedzie ustatkowana, stabilna, pelna milosci z jego strony i bez problemow np.
          finansowych. Nie jestem powierzchowna.. dla mnie uczucia to priorytet. Pare
          miesiecy zastanawilam sie czego ja tak na prawde chce. Mam juz dosyc tego
          myslenia bo od tego mam potworny metlik w glowie... Jestem dojrzala osoba a nie
          potrafie rozmawiac chyba sama ze soba... gubie sie i nie potrafie sie
          skoncentrowac na tym czego chce, bo chyba powinnam myslec troche egoistycznie -
          to przychodzi mi jednak z wielkim trudem. Nie boje sie tego, ze sobie sama -
          bez Niego- nie poradze, bo jestem osoba, ktora twardo stapa na ziemii i nei
          boji sie zycia ... tylko ta piekielna samotnosc...
          • shella Re: Dziekuje Wam bardzo za wszysystkie odpowiedzi 17.11.05, 16:22
            oj przepraszam za nieskladnosc odpowiedzi i bledy .... ale to wszystko jest
            takie ... :(
    • malpkaa Re: Boje sie odejsc od mojego faceta... 17.11.05, 01:57
      jesli jestes pewna ze go nie kochasz to nie trac czasu! teraz masz 23 lata za
      rok bedzie 24, potem 25 itd... kazdy wiek jest dobry na nowa milosc - tak
      sadze! nie latwo mi doradzac bo sama nie wiem co zrobic z moim zyciem. jedna
      roznica u mnie taka,ze ja chyba kocham tego mojego obecnego, albo jestem tak
      przywiazana uczuciowo, albo ze wzg na wspomnienia, wspolczucie nie potrafie
      odejsc...doceniam jego poswiecenie, przyjazn, opiekunczosc, pomoc, cieplo, itd.
      Ale cos we mnie umarlo. Nie ma tej iskierki niecierpliwosci w czekaniu na
      spotkanie, na pocalunek, na telefon...stalo mi sie to obojetne...dlaczego
      zapytasz? hm... glupie ale zupelnie przez przypadek bedac na stypendium
      zagranicznym poznalam kogos ( brat kolezanki - tlumacze by ktos mnie zle nie
      zrozumial, bo nie szukalam innego faceta, nie jestem z tych co zdradzaja itd )i
      chyba zakochalam sie... juz tam mialam o te nowe mysli wyrzuty sumienia, po
      powrocie staram sie stlumic to uczucie, powoli zapomniec, nie odpowiadac na
      telefony tamtego, napisalam mu nieprawde w sms- efekt ze juz sie nie odzywa,
      lecz to boli...okropnie...minal juz miesiac od powrotu... opcjonalnie rzecz
      biorac nie moglabym mojego obecnego zostawic bo bym ciagle miala wyrzuty
      sumienia, tesknilabym, ale jak patrze teraz na siebie to nie ma w ogole radosci
      z tego ze sie widzimy, spedzamy czas razem, brakuje mi czegos...smutno mi ze
      taka prawda...moze to przejdzie? moze tylko zauroczylam sie? a jak nie to bede
      zalowac do konca zycia ze odrzucilam milosc! :( juz sama nic nie wiem... tak
      chcialabym by to sie samo rozwiazalo by ktos za mnie podjal decyzje ale wiem ze
      tak sie nie da... nie chcialam grac na 2 fronty...tamtego odprawilam...nawet
      nie wiem czy sie jeszcze odezwie bo ilez mozna byc niezdecydowanym...nie zycze
      nikomu takiej sytuacji! ale nigdy nie wiemy co nam sie kiedys przytrafi
      • malina_2 Re: Boje sie odejsc od mojego faceta... - długie! 25.11.05, 23:31
        Naprawdę Cie rozumiem. Od pewnego czasu mam ten sam problem... Jestem z moim
        obecnym mężczyzna od 5 lat. Od dawna jesteśmy zaręczeni, ale ślub odłożyliśmy
        na później. Byłam w nim baardzo zakochana, zapatrzona, oddana. Z wzajemnością.
        Obecnie różnica polega na tym, ze te wszystkie uczucia zostały tylko po Jego
        stronie. Od jakiś 4 miesiecy coś się ze mną stało. Nie tęsknię gdy się dłużej
        nie widzimy, idąc na spotkanie z nim czuję się tak jakbym szła na spotkanie z
        kimś znajomym, a nie z ukochaną osobą. Nagle zaczęłam dostrzegać jego wady,
        różnice miedzy nami (dlaczego wczęśniej to mi nie przeszkadzało?). Seks już
        mnie nie pociąga tak jak kiedyś. Nie przytulam się już tak spontanicznie,
        rzadziej o nim myślę.
        Nie wiem czy to chwilowy kryzys, czy to jednak uczucie się we mnie wypaliło.
        Wiem, ze też tu odgrywa rolę pewien bliski mi kolega. Nie chodzi mi dokładnie o
        niego, ale o cechy których brakuje mojemu narzeczonemu, a które posiada ten
        ktoś. Są względem siebie przeciwieństwami. Myśle czasem, ze moze powinnam
        poszukać kogoś o podobnym do niego charakterze.
        Staram się, nie dawać mojemu mężczyźnie odczuć, ze coś jest nie tak, chociaż to
        bardzo trudne. Dlaczego nie gram uczciwie?
        1. Na pewno ze strachu, ze go skrzywdzę. To bardzo dobry i wrażliwy człowiek,
        boję się że nie pozbierałby sie gdybym odeszła. Jest bardzo we mnie zapatrzony
        i zakochany. Codziennie daje mi odczuć jak bardzo mu na mnie zależy.
        2. Mam nadzieję, że to tylko kryzys i że wszystko wróci i znów bedzie tak jak
        jeszcze kilka miesięcy temu. Że gdzies tam w głębi tak naprawdę nadal go
        kocham. W końcu chciałam spedzić z nim cale życie, a teraz...?
        3. Przez te wszystkie cudowne chwile, które razem spedziliśmy, wspólne
        przeżycia, podróże i problemy, które udało nam sie razem rozwiązać.
        4. Wiem, ze tęskniłabym za nim.
        Też chcialabym żeby to sie samo rozwiazalo, albo żeby to on był inicjatorem
        rozstania. A wtedy z czystszym sumieniem mogłabym się przekonać czy to właściwa
        droga.
        Wkrótce prawdopodobnie razem zamieszkamy. Myślałam o tym i wydaje mi się że to
        jedyny sposób aby przekonać się czy mozemy jednak życ ze sobą długo i
        szczęśliwie.
        Smutne to wszystko i nie przypuszczałam że mnie to spotka.
        Nie wiem jak to się skończy, myślę tak jak w piosence Maryli "...Chciałam
        spotkać siebie z przyszłych dni, sprawdzić, czy wciąż go przy sobie mam..." Iść
        do wróżki? Nigdy nie byłam


        Ale się rozpisałam, hmmmm...
    • safrane1 Re: Boje sie odejsc od mojego faceta... 17.11.05, 02:41
      Jesteś tchórzem, fakt. Ale co gorsza jesteś totalną egoistką. Przypuszczam, że
      gdyby wokół Ciebie pojawiło się kilku interesujących mężczyzn to od razy
      powiedziałabyś swojemu obecnemu "Bye". Szczerze mówiąc jak czytam takie
      wyznania to nie czuję litości dla autorów i jedynie rzygać mi się chce :/
      • trommba.bomba Re: Boje sie odejsc od mojego faceta... 17.11.05, 12:55
        Hm, może nie ujęłabym tego tak stanowczo jak Safrane1 (szczególnie w ostatnim
        akapicie), ale podobnie myślę. Tak sobie przypomniałam, że kiedy w wieku 23 lat
        zostałam "sama" (na 2,5 roku), to świat mi się zawalił. Z tym, że to ja byłam
        dla kogoś "poczekalnią", aż znajdzie się ktoś lepszy (nie tylko kobiety boją
        się samotności:). "Woziliśmy" się tak ze sobą jakiś czas, aż w końcu urwałam
        wszystko, bo ta sytuacja mnie poniżała. Na początku było strasznie, szybciutko
        wpakowałam się w kolejną historię. To mnie tylko zdołowało kompletnie, ale na
        szczęście na krótko. Potem, powiedziałam sobie, że muszę się odbudować. Te 2,5
        roku dało mi tylko pozytywnego kopa. To był czas kiedy miałam możliwość
        pracować nad sobą, dorosnąć, rozwinąć się, ale też poekspertymentować ;). Nie
        musiałam się przed nikim tłumaczyć, od nikogo niczego nie oczekiwałam, nie
        raniłam nikogo, nikt mnie nie ranił. Weszłam w nowy związek, który "oczywiście
        ma góry i doły", ale jest zbudowany na trwałym gruncie. Musisz zrozumieć, że
        jeżeli teraz jako bardzo młoda osoba jesteś w związku, który nie jest dla
        Ciebie dobry, to on nigdy dobry nie będzie dla Ciebie. Nie jest też dobry i nie
        będzie dla Twojego partnera, to oczywiste. Boisz się i to jest normalne, ale
        jeżeli go nie kochasz / nie chcesz, nie brnij dalej, bo nie warto.
      • shella Re: Boje sie odejsc od mojego faceta... 17.11.05, 16:28
        A czy bylas kiedys w takiej sytuacji ? Jesli nie to zastanow sie nad tym co
        piszesz. Egositka ? Ktos mi kiedys powiedzial, ze za bardzo mysle o Nim
        zaniedbujac przy tym sama siebie... Poza tym gdyybym byla egoistka to juz
        dawno "powiedzialabym mu 'bye' ". To nie jest takie proste odejsc od kogos, kto
        Cie bardzo kocha...bo wiesz ze rozstanie moze GO zniszczyc ....
        • shella Powyzsza odpowiedz jest skierowana do Safrane 17.11.05, 16:31
    • grogreg Re: Boje sie odejsc od mojego faceta... 17.11.05, 13:02
      Udany zwiazek nie zawsze musi opierac sie na milosci.
      • trommba.bomba Re: Boje sie odejsc od mojego faceta... 17.11.05, 13:41
        Tak, to prawda. Jeżeli jej facet akceptowałby to "na czym stoi" to mogą być ze
        sobą jeszcze długo. Ona będzie się dręczyć i rozglądać dookoła i czekać, a
        on ...
        • grogreg Re: Boje sie odejsc od mojego faceta... 17.11.05, 15:22
          Bycie razem to wzajemne zaspokajanie potrzeb emocjonalnych. Tak?

          Jej podstawowo potrzeba jest bezpieczenstwo, jego zapewnianie bezpieczenstwa.
          Jesli przy tym beda wobec siebie szczerzy to jest to uklad idealny.
          • itasca Re: Boje sie odejsc od mojego faceta... 21.11.05, 14:26
            ...związek z mężczyzną ma być wzbogaceniem życia,a nie jedynym jego sensem".

            odejsciwe od faceta to bardzo trudna decyzja i wiaze sie z wieloma przykrymi
            rzeczami,ale po wszystkim okazuje sie ze nawet nie bolalo tak bardzo jakby sie
            moglo wydawac-niedawno bylam w podobnej sytuacjii...teraz wiem,ze dobrze sie
            stalo i czuje sie wolna,niezalezna i szczesliwa!!!!!!!!!!!!!!!!
    • nisar Re: Boje sie odejsc od mojego faceta... 17.11.05, 13:15
      A ja się nie dziwię, nie wszyscy radzą sobie z samotnością.
      • squirrel9 Re: Boje sie odejsc od mojego faceta... 17.11.05, 13:24
        Samotność we dwoje jest lepsza? Może trzeba spróbować tej w pojedynkę?
        • nisar Re: Boje sie odejsc od mojego faceta... 17.11.05, 13:42
          Nie, nie lepsza, ale znajoma. A człowiek instynktownie boi się tego, czego nie
          zna. Nie twierdziłam, że to dobrze, że tak jest, ale że rozumiem strach.
    • agata206 Re: Boje sie odejsc od mojego faceta... 17.11.05, 13:48
      a wiesz ze cos w tym jest, ja mialam tak samo, nigdy nie bylam sama myslalam jak
      mnie zostawial ze juz nikim nie bede tymczasem po rozstaniu pojawilo sie pelno
      facetow, bylam bardzo zaskoczona, pisze to bo tez jestem w twoim wieku i wiem ze
      masz takie wrazenie teraz ale to szybko okaze sie tylko nieuzasadnionym
      strachem.Rozstalismy sie 8 ms bylam sama, poznawalam, az wreszcie poznalam kogos
      wspanialego i juz wiem ze to z nim chce isc przez zycie, a jeszcze niewadnno nie
      wyobrazalam sobie nikogo w miejsce mojego ex
    • postka Re: Boje sie odejsc od mojego faceta... 17.11.05, 14:51
      Jak widze nie jestem wyjatkiem... Mam 26 lat jestem od 4 lat w zwiazku ktory
      pierwsze dwa lata wydawal mi sie spelnieniem marzen, ale im dluzej, tym
      trudniej. Moj facet jest kochajacy i czuly, ale rownoczesnie nieodpowiedzialny,
      nieambitny, niekonsekwentny i niedojrzaly (chociaz ma juz 30 na karku...).
      Wszystkie przyziemne sprawy (od zarabiania na rachunki po placenie ich), plany
      na przyszlosc sa na mojej glowie. Totalnie jestem tym zmeczona, zrobilam sie
      zrzedliwa i marudna, probuje od dwoch lat z nim rozmawiac, ale na obietnicach
      zmiany sie konczy. I tak sie szarpie - raz mysle sobie, przeciez go kocham, nie
      moge tak po prostu zrezygnowac, bo byc moze juz nigdy takie uczucie mi sie nie
      przydarzy, a dwa dni pozniej mysle sobie - i co, i tak juz do konca zycia mam
      byc kierowniczka, maszynka od pieniedzy, motywatorem i wychowawca?
      To nie sa proste wybory, takze w pelni rozumiem autorke watku, tyle ze niestety
      pomoc nie wiem jak...
      • orca Re: Boje sie odejsc od mojego faceta... 26.11.05, 00:08
        Mam to samo. Az sie usmialam z podobienstwa. No, ale moj jest jeszcze do tego
        potworny egoista. I co robimy? rzucam moneta...wyszlo zeby zostac ;) Jutro
        rzuce jeszcze raz. gdyby on to wiedzial.. hihi
        • malina_2 Re: Boje sie odejsc od mojego faceta... 27.11.05, 21:48
          To może umówimy się na wspólne rzucenie monetą;-) O określonej godzinie np. w
          Andrzejki! W końcu to wieczór wróżb!!!
    • shella Bardzo dziekuje Wam za rady 17.11.05, 16:02
    • fajnaret Re: Boje sie odejsc od mojego faceta... 21.11.05, 20:37
      shella napisała:

      Jestem mloda- mam 23 lata-
      koncze studia... a wokolo nie widac interesujacych mezczyzn.
      Trzeba chcieć ich znależc ale ty nie chcesz
      pozdrawiam
      • haroods Samotność nie jest łatwa 21.11.05, 22:11
        Wiem cos o tym. Kilka lat temu rozstałam się z mężem, bylo mi bardzo ciężko,
        ale wiedziałam, ze musze to zrobic. I rzeczywiscie po starchu o to, ze bede
        sama nastapila euforia, która trwała 4 lata. Zaangażowałam sie w zwiazek z
        facetm, który chyba nie miał ochoty na poważne deklarcje, ciagnęła sie za nim
        młodziencza milosc, której nie umial, lub nie chciał sie wyrzec. W kazdym razie
        po 4 latach, i niestety raczej z jego inicjatywy to sie skonczyło. Teraz od
        prawie 9 miesiecy jestem sama i cholera nie jest łatwo. Wiem juz jakie błędy
        popełniłam w zyciu, ale niestety nie zmienia to w niczym mojej obecnej sytuacji
        na lepsze.Nie jest fajnie. Mam prace, wspierajaca rodzine, przyjaciół, ale
        czasmi wyc sie chce. Odchodzac od meza byłam pełna nadziei, ze zycie MUSI sie
        jkos ułozyc. Teraz nie ma juz we mnie tyle optymizmu. Niestety coraz czesciej
        dopada mnie strach, ze juz tak ZOSTANIE. Bo kobieta 28-letnia, po przejsciach
        ma niestety małe szanse na ułozenie sobie zycia. Faceci sa zainteresowani,
        owszem, ale raczej lajtowym seksem, romansem, przygoda. Sensowni faceci w tym
        wieku sa juz zagospodarowani. I pewnie nikt nie uwierzyłby jak mi czasem
        cieżko, bo nie lubie pokazywać po sobie...Czasmi sobie mysle, ze cene za
        szacunek do samej siebie(były maz miał zapedy agresywne wobec mnie)zapłaciłam
        ogromna. Ach, koncze bo ryczec mi sie chce:-(
        • tfutfu2 Re: Samotność nie jest łatwa 22.11.05, 09:48
          dla haroods i innych dziewczyn które los ciezko doświadczył: ,,przebudzenie,,
          Anthony De Mello. Podniesie Was na duchu i nauczy jak lepiej życ.Jestem
          własnie w trakcie lektury...naprawde polecam.To uczy jak nie byc zależnym od
          kogokolwiek i czegokolwiek i dobrze sie z tym czuć.Anthony był wielkim
          filozofem i jezuitą i niezwykle madrym człowiekiem naszych czasów.
          Trzymajcie sie dziewczyny ( chociaz wiem jak czasami ciężko...)
          • haroods dzieki za slowa otuchy 23.11.05, 09:47
            De Mello czytałam mając 16 lat, teraz juz prawie 30 na karku. Z całym
            szacunkiem, ale nawet wtedy wydawał mi sie bardzo nawiny;-) Polecam Anselma
            Gruena- niemieckiego benedyktyna. Swietna ksiązka "O sztuce zycia". Fajnie jest
            byc niezaleznym, ale ja juz mam czasmi dosc tej niezaleznosci. Chciałabym sie
            poczuc "zniewolona" choc przez chwile, bo na dluzsza mete bym pewnie nie
            wytrzymała:-))) Kto tu dogodzi kobiecie...
        • fajnaret Samotność nie jest łatwa 22.11.05, 10:20
          O.k. Ale sa ludzie którzy zyja w samotności juz kilka lat i jakos sobie cenia
          to . Więc czasami mozna sie do tego przyzwyczaić , mozna sie nauczyć. A czasami
          samotnośc jest przymusem.
          pozdrawiam
    • meduza303 Re: Boje sie odejsc od mojego faceta... 22.11.05, 11:54
      Jest to problem bardzo wielu kobiet, które ze strachu przed samotnoscią trwają
      w zwiazku, w którym nie są szczęśliwe. Nikt ci nie powie co zrobic, to musi byc
      wyłacznie twoja decyzja. Pomyśl tylko, że jeśli teraz nie jesteś szczęśliwa - a
      domniemywam, że nie macie za sobą długiego stazu, to co będzie za 10 lat? Czy
      będzie łatwiej ci odejśc gdy pojawią się dzieci? Czy bedziesz dla ich dobra
      dalej w tym trwała? Prawda, że nie ma fajnych, wolnych facetów. Ale samotność
      daje jedną rzecz, którą nie daje być w związku - nadzieję! Nadzieję na zmianę,
      na szczęście na WSZYSTKO czego się pragnie.
      Będąc w związku masz mniejsze szanse na poznanie tego kogo byś chciała poznać.
      Tak myślę. Pamietaj : najważniejszą osobą dla ciebie jesteś ty sama! Tu chodzi
      o twe życie i szczęście, podejmij więc ty decyzję, a nie pozwalaj by zycie tobą
      powiewało jak chorągiewką.
    • guciua Re: Boje sie odejsc od mojego faceta... 22.11.05, 14:18
      A nie lepiej na nowo próbować ułożyć sobie życie? Przyjdzie i czas na twoje
      szczęście, tylko nie trzymaj się tak kurczowo tego, co wcale nie jest dla ciebie
      dobre.
    • gosia_kka Re: Boje sie odejsc od mojego faceta... 23.11.05, 10:20
      Ja tez
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka