widokzmarsa
06.12.05, 17:37
Spotykam kobietę, którąś taką z kolei. Lat koło trzydziesci, figura
dwudziestolatki (siłownia, aerobik, dieta basen narty etc). Zero celulitu,
cera zadbana. Wykształcenie wyższe, pobyt za granicą etc. No i w końcu
poznaję jej dziecko a tu jakaś grube rozpasłe osobocoś. Leniwe i wrzaskliwe.
Tylko pakuje w siebie cole, czipsy, cukierki, żelki i wogóle jakąś koszmarną
ilość żarcia że właściwie trzeba by koparkę pod ryj podstawić by nadążyć.
Mówię, nie dawaj mu(jej) tyle żarcia i cukierków bo dziecko w wieku 10 lat
będzie miało cukrzycę(nawet jej nie wspominam jak wygląda i że właściwie jest
już kaleką), na to klasyczna idiotka mówi(czyba uspokajając swoje głupie
sumienie) a niech ma... , biedne dziecko.
No qrwa mać i ja mam się z taka spotykać dla czegoś innego niż seks?