Dodaj do ulubionych

"Świadomy

08.12.05, 19:21
praw i obowiązków wynikających z założenia rodziny, uroczyście oświadczam, że wstępuję w związek małżeński z (imię Panny Młodej) i przyrzekam, że uczynię wszystko aby nasze małżeństwo było zgodne, szczęśliwe i trwałe."

Ile osób tak naprawdę jest świadomych, a ilu osobom wydaje się, że są świadomi??? ;) Nie zapytam ile małżeństw jest zgodnych i szczęśliwych, wystarczy się rozejrzeć...



Obserwuj wątek
    • khaki3 Re: "Świadomy 08.12.05, 19:24
      Ja jestem swiadoma,nie zamezna,uswiadomiona przez
      rodzicow,rozmawiali,tlumaczyli,uswiadamiali jakie znaczenie maja te
      slowa.Uswiadomiona i w pelni praw i obiwiazkow nie zamezna.:)
      • kolorowa_diablica Re: "Świadomy 08.12.05, 19:33
        ja też panna jeszcze ;)
        i mam nadzieję, że kiedy będę wypowiadać kiedyś te słowa, bede ich naprawdę pewna
        choć wiem, ze bardzo częst jakos ta pewność mija z czasem...
        jednak uwazam, że obie strony wpływają na to, czy ta pewność znika, czy nie...
        jesli dba się o związek, o partnera, nie robi świństw... to te słowa mają odzwierciedlenie w rzeczywistości
        jednak wiele małżeństw jak widać tworzy się pochopnie... decyzja o slubie, to jedna z najwazniejszych życiowych decyzji... a może problem tkwi w tym, ze nie zawsze malżeństwa brane sa z miłości...
    • emka_cafe Re: "Świadomy 08.12.05, 19:30
      Wiesz, coraz czesciej wyswiechtany slogan. RYTUAL. W zasadzie to nic dziwnego.
      Plemie w Afryce tanczy rytualne tance wokol ogniska, a my np. gadamy takie
      rzeczy i mamy rozne ceremonie... Wiecie jakie.
    • b-beagle Re: "Świadomy 08.12.05, 20:10
      no wlaśnie ale na szczęście są rozwody
    • nandru Re: "Świadomy 08.12.05, 21:15
      Hi,hi. A jednak zainspirowałam. Bez (nawet) nutki agresywności - szczerze
      pozdrawiam.
      • obywatel_korowiow Re: "Świadomy 08.12.05, 22:15
        ;)
    • agnesea77 Re: "Świadomy 08.12.05, 22:10
      świadomie niezamężna :PPP
    • mmagi mnie sie raczej wydawało:-)) 08.12.05, 22:34

    • evita_duarte Re: "Świadomy 09.12.05, 05:08
      Co oznacza dla Ciebie tak naprawde bycie swiadomym? I skad wiedziec czy jest
      sie swiadoma czy sie tylko tak wydaje... Jak to rozpoznac? Powiem jedno:
      Moim zdaniem nie ma nigdy stuprocentowej pewnosci ze to jest ta jedna jedyna
      osoba. Ludzie nawmawiali sobie bzdud o dwoch polowkach jablka etc. nawet jesli
      to jest prawda, to zawsze trzeba sie dotrzec i nigdy sie nie wie na co sie
      czlowiek decyduje dopoki tego nie przezyje. Co za tym idzie nie mozna buc
      swiadomym niewiadomego, to po prostu niemozliwe.
      PS. Kocham Mistrza i Malgorzate, chociaz Behemota wolalam od Korowiowa.
      • nandru Re: "Świadomy 11.12.05, 00:53
        No... Obywatelu, czy pytanie jest za trudne? Z wyrazami sympatii
        • wielo-kropek Re: "Świadomy 11.12.05, 01:38
          Kazde malzenstwo jest ryzykiem na swoj sposob. Kazdy dorosly czlowiek, o
          normalnym, zdrowym umysle powinien byc swiadomy wszystkiego co robi. Nie
          mozna wydaje mi sie powiedziec, ze ktos zeni sie nieswiadomie. Ci ktorzy
          swiadomie nie sa zonaci/zamezne, to tylko dlatego ze swiadomie nie
          chca, nie chca podjac tegoz wlasnie ryzyka, tego niewiadomego.Uwazam tez
          ze slowo lub bycie "swiadomym" jest niewystarczajacym argumentem dla
          zawarcia malzenstwa. Malzenstwo byc moze, i z pewnoscia na stronie
          rozumu powinno bazowac, ale sprawy uczuc tez powinne grac przednia a moze
          nawet najprzedniejsza role w nim. Osobiscie nie zamierzam i nie chce
          pojmowac swoich uczuc do kochanej kobiety rozumowo ( znaczy sie swiadomie o
          nich rozmyslac, a jesli rozmyslac, to znaczy tez watpic w nie, doszukiwac
          sie ich braku, bo ich zaduzo nigdy przeciez nie jest itp). Uczucia albo
          sie ma, albo tez ich nie ma. Najwieksza swiadomosc czlowieka niestety ich
          mu ani przydoda ani tez ujmie. Stad tez koncowka pytania autora nie jest
          mi zbytnio pojeta, gdy pyta wlasnie o swiadomosc uczuc.
          • wielo-kropek Re: "Świadomy 11.12.05, 01:44
            Przepraszam, autor wlasciwie nie pyta o swiadomosc uczuc. Raczej
            niepojetnie dla mnie pyta o swiadomosc (ogolna pewnie) jak tez swiadomosc
            zludna, ta ktora sie jakoby wydaje byc prawdziwa swiadomoscia. Moze w
            takim razie zapytam, skad mam wiedziec czy ta "wydajaca" sie
            swiadomosc nie jest wlasnie ta prawdziwa? To w koncu zycie samo nas
            uczy i z czasem dopiero sie dowiadujemy tej prawdziwej swiadomosci.
            • babciaklozetowa Re: "Świadomy 11.12.05, 02:13
              wielo-kropek napisał:

              > Przepraszam, autor wlasciwie nie pyta o swiadomosc uczuc. Raczej
              > niepojetnie dla mnie pyta o swiadomosc (ogolna pewnie) jak tez swiadomosc
              > zludna, ta ktora sie jakoby wydaje byc prawdziwa swiadomoscia. Moze w
              > takim razie zapytam, skad mam wiedziec czy ta "wydajaca" sie
              > swiadomosc nie jest wlasnie ta prawdziwa? To w koncu zycie samo nas
              > uczy i z czasem dopiero sie dowiadujemy tej prawdziwej swiadomosci.
              Wielo-kropku. To my kierujemy naszym życiem i życiem tych, których na skutek
              owego związku m. związaliśmy z naszym życiem. Jak są dzieci - to tego tak
              naprawdę nie można rozwiązać. Mieć świadomość poczucia odpowiedzialności i być
              świadomym niewiadomej. Czy świadomość - jak to nazywasz - ta nieprawdziwa, czy
              może nas usprawiedliwiać?
              • wielo-kropek Re: "Świadomy 12.12.05, 01:59
                babciaklozetowa napisała:

                Czy świadomość - jak to nazywasz - ta nieprawdziwa, czy
                > może nas usprawiedliwiać?
                Kazda swiadomosc powinna byc przede wszystkim prawdziwa swiadomoscia. Jesli
                jest nieprawdziwa, nie jest wiec swiadomoscia, tylko bezmyslnoscia raczej.
                Poruszylem ten temat dlatego gdyz autor pisal cos w sensie: czy nam sie
                tylko wydaje. Nie zyjemy w koncu w iluzji, a raczej w realnosci i
                odpowiedzialnosci za te realnosc, wiec "wydawanie sie" wydaje sie byc
                zlym okresleniem, zlym czy niezdrowym przejawem zycia. Odpowiadajac na
                twoje pytanie powiem tak: usprawiedliwiac sie(jezeli?) to my sami
                powinnismy, a nie nieswiadomosc nasza powinna byc naszym
                usprawiedliwieniem (kazdy np.morderca moze sie zaslaniac swoja
                nieswiadomoscia czynu). Usprawiedliwiac sie (znowu -jezeli) powinnismy swoich
                wyborow czy czynow, a te niestety zawsze powinnismy podejmowac czy
                wybierac z pelna swoja swiadomoscia. Nawet rozwody tez sa naszym
                wlasnym wyborem w koncu, choc moze nielatwym, po czesci z koniecznosci,
                ale podobnie jak zawarcie zwiazku -w swiadomosci naszej zgodnie
                dokonane.Chorzy umyslowo, nieswiadomi tego co robia nie powinni w koncu
                zawierac zadnych zwiazkow, bo taki ich wybor poprostu traci swoj sens, a
                z tym i wartosci z nim zwiazane.
          • evita_duarte Re: "Świadomy 12.12.05, 12:36

            A moim zdaniem to jest tak, ze nie mozesz byc swiadomy czegos czego nie znasz z
            doswiadczenia. Jak mozesz byc swiadomy obowiazkow malzenskich skoro do tej pory
            znales je tylko w teorii? Mozesz powiedziec tak nie odpuszcze jej az do smierci
            ale czy jestes do konca swiadomy co to oznacza? Watpie.
            • wielo-kropek Re: "Świadomy 14.12.05, 20:20
              evita_duarte napisała:

              >
              > A moim zdaniem to jest tak, ze nie mozesz byc swiadomy czegos czego nie znasz
              z
              >
              > doswiadczenia. Jak mozesz byc swiadomy obowiazkow malzenskich skoro do tej
              pory
              >
              > znales je tylko w teorii? Mozesz powiedziec tak nie odpuszcze jej az do
              smierci
              >
              > ale czy jestes do konca swiadomy co to oznacza? Watpie.
              >
              Doswiadczenie wiaze sie niestety z nasza juz historia, a my tutaj
              rozmawiamy raczej o pszyszlosci. Czytajac ciebie mam wrazenie ze tylko
              swojej przeszlosci jestesmy, czy mozemy byc swiadomi. A po co w takim
              razie bozia nam rozum dala? Ja uwazam ze po to wlasnie, by z pelnia
              swiadomosci go uzywac, by planowac cos swiadomie, by ze swiadomoscia,
              madroscia ukladac swoja przyszlosc. Swiadomosc jest scisle zwiazana z
              odpowiedzialnoscia czlowieka za jego wolne czyny. Inaczej kiedy czlowiek
              nie chce byc z wyboru odpowiedzialny za swoja swiadomosc ktora podjal, nie
              chce jej realizowac w zyciu poprzez czyny -unika czesto ich, unika zreszta
              tez swiadomie, to wtedy mozemy powiedziec ze ta podjeta przez niego
              poczatkowa decyzja byla nieodpowiedzialna. A jezeli nieodpowiedzialna, to w
              pewnym sensie tez nieswiadoma. Wydaje mi sie, ze autor powinien zapytac moze
              troszke inaczej ludzi doroslych o zdrowym umysle. Np. czy jestes
              odpowiedzialny za swoj wybor (ozenku w tym przypadku)ktory swiadomie
              podejmujesz. To nie brak swiadomosci prowadzi do rozwodow, to brak
              odpowiedzialnosci raczej tu przoduje.
              • evita_duarte Re: "Świadomy 15.12.05, 04:45
                wielo-kropek napisał:

                > >
                > Doswiadczenie wiaze sie niestety z nasza juz historia, a my tutaj
                > rozmawiamy raczej o pszyszlosci. Czytajac ciebie mam wrazenie ze tylko
                > swojej przeszlosci jestesmy, czy mozemy byc swiadomi. A po co w takim
                > razie bozia nam rozum dala?

                IHMO rozum nie ma nic wspolnego ze swiadomoscia. Swiadomosc to cos bardziej w
                rodzju wiedzy.


                Ja uwazam ze po to wlasnie, by z pelnia
                > swiadomosci go uzywac, by planowac cos swiadomie, by ze swiadomoscia,
                > madroscia ukladac swoja przyszlosc. Swiadomosc jest scisle zwiazana z
                > odpowiedzialnoscia czlowieka za jego wolne czyny. Inaczej kiedy czlowiek
                > nie chce byc z wyboru odpowiedzialny za swoja swiadomosc ktora podjal,
                nie
                >
                > chce jej realizowac w zyciu poprzez czyny -unika czesto ich, unika
                zreszta
                > tez swiadomie, to wtedy mozemy powiedziec ze ta podjeta przez niego
                > poczatkowa decyzja byla nieodpowiedzialna. A jezeli nieodpowiedzialna, to w
                > pewnym sensie tez nieswiadoma.

                Widze, ze zupelnie inaczej ode mnie pojmujesz bycie swiadomym. Co innego byc
                odpowiedzialnym a co innego swiadomym.


                Wydaje mi sie, ze autor powinien zapytac moze
                > troszke inaczej ludzi doroslych o zdrowym umysle. Np. czy jestes
                > odpowiedzialny za swoj wybor (ozenku w tym przypadku)ktory swiadomie
                > podejmujesz.

                Nietzche napisal,,Jednyną prawdą jest prawda przeżyta" i ja sie z nim
                calkowicie zgadzam. Powiedz mi czy majac dwa zdania:
                1. Nie wiedzialam, ze sytuacja w firmie jest tak trudna.
                2. Nie bylam swiadoma, ze sytuacja w firmie jest tak trudna.
                Stwierdzisz, ze sa to zdania rownowazne? Dla mnie sa ale rozumiem ze to sprawa
                relatywna.



                To nie brak swiadomosci prowadzi do rozwodow, to brak
                > odpowiedzialnosci raczej tu przoduje.

                Z tym sie akurat zgodze.
                • wielo-kropek Re: "Świadomy 17.12.05, 06:50
                  evita_duarte napisała:


                  > IHMO rozum nie ma nic wspolnego ze swiadomoscia. Swiadomosc to cos bardziej w
                  > rodzju wiedzy.
                  *** A jak sobie wyobrazasz swiadomosc bez uzyci rozumu? Ja nijak. Skoro
                  twierdzisz ze swiadomosc to cos w rodzaju wiedzy, to postaw sobie
                  pytanie -skad wiec wiedza czlowieka pochodzi, co ja kreuje, zdobywa czy
                  wchlania. U mnie wlasnie rozumem wiedze sie nabywa, a u ciebie czym?
                  >



                  > Widze, ze zupelnie inaczej ode mnie pojmujesz bycie swiadomym. Co innego byc
                  > odpowiedzialnym a co innego swiadomym.
                  ***Wyglada na to ze inaczej. Moze mi wytlumaczysz na czym wiec ta
                  roznica polega w kontekscie swiadomosci i odpowiedzialnosci. U mnie te
                  pojecia sa spojone, zazebiaja sie jak dwa kola zebate.

                  > Nietzche napisal,,Jednyną prawdą jest prawda przeżyta" i ja sie z nim
                  > calkowicie zgadzam. Powiedz mi czy majac dwa zdania:
                  > 1. Nie wiedzialam, ze sytuacja w firmie jest tak trudna.
                  > 2. Nie bylam swiadoma, ze sytuacja w firmie jest tak trudna.
                  > Stwierdzisz, ze sa to zdania rownowazne? Dla mnie sa ale rozumiem ze to
                  sprawa
                  > relatywna.
                  *** Ja tez sie z nim zgodze, ale tylko wtedy kiedy uznamy ze ta
                  prawda przezyta byla napewno prawda. Inaczej wiec trzeba samemu sobie
                  postawic pytanie -co to jest prawda? Jest duzo obecnie "prawd" czy racji,
                  a tak naprawde jest ona tylko jedna.
                  Widze te dwa pytania podobnie jak ty. Zalezy oczywiscie z jakiej pozycji
                  czlowiek to mowi. Nie wiedziec ze sytuacja w firmie jest trudna mozna
                  poprostu z braku dostepu do informacji o polozeniu firmy, jesli jest
                  sie w niej np. sprzataczem. Mozna tez uczestniczyc w podejmowaniu
                  niektorych decyzji firmy na wysokim szczeblu, ale nie byc siadomym
                  co sie tak naprawde podejmuje i jak to wplywa na sytuacje tej firmy.
                  Mozna poprostu firma sie nie interesowac, czy interesowac malo, stad tez
                  nie byc swiadomym o jej trudnosciach, ktore sie mieszcza w tym drugim
                  stwierdzeniu. Pierwszy punkt mowi o niewiedzy, czyli czlowiek z braku
                  np dostepu do zrodel jej nie posiada. Drugi punkt juz wylkucza taka
                  mozliwosc, gdyz mowi o braku swiadomosci -czyli wiedza ogolnie jest, ale
                  nie swiadoma (ludzie sie myla czasem taksamo i zle oceniaja fakty)

        • obywatel_korowiow Re: "Świadomy 11.12.05, 13:18
          Nie, nie jest. Musiałem wyjechać i nie mam stałego dostępu do komputera. Nie unikam dyskusji (tak długo, jak długo mam coś do powiedzenia ;) ) a nie chcę traktować tematu powierzchownie. Jeśli tak sę zdarzy, że będę dysponował czasem i dodtępem do kompa, to już zacieram ręce :). Pozdrowionka ;).
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka