Dodaj do ulubionych

Dzień Zadumy...

31.10.02, 08:26
Spieszmy się kochać ludzi tak szybko odchodzą
zostaną po nich buty i telefon głuchy
tylko to co nieważne jak krowa się wlecze
najważniejsze tak prędkie ze nagle się staje
potem cisza normalna więc całkiem nieznośna
jak uroczystość urodzona najprościej z rozpaczy
kiedy myślimy o kimś zostając bez niego

Nie bądź pewny że czas masz bo pewność niepewna
zabiera nam wrażliwość tak jak każde szczęście
przychodzi jednocześnie jak patos i humor
jak dwie namiętności wciąż słabsze od jednej
tak szybko stad odchodzą jak drozd milkną w lipcu
jak dźwięk trochę niezgrabny lub jak suchy ukłon
żeby widzieć naprawdę zamykają oczy
chociaż większym ryzykiem rodzić się nie umierać
kochamy wciąż za mało i stale za późno

Nie pisz o tym zbyt często lecz pisz raz na zawsze
a będziesz tak jak delfin łagodny i mocny

Spieszmy się kochać ludzi tak szybko odchodzą
i co co nie odchodzą nie zawsze powrócą
i nigdy nie wiadomo mówiąc o miłości
czy pierwsza jest ostatnia czy ostatnia pierwsza


Jan Twardowski
Obserwuj wątek
    • lyche1 Re: Dzień Zadumy... 31.10.02, 08:32
      "Gdy nie zostanie po mnie nic,
      Nawet pożółkłej fotografii,
      Błękitny mnie przywita świt
      W miejscu co nie ma go na mapie.

      Powiezie mnie błękitny wóz,
      Ciągnięt przez błękitne konie,
      Przez świat błękitny będzie mnie wiózł,
      Aż zaniebieszczą w dali błonie.

      Od zmartwień wolny i od trosk,
      Będę wygrzewać się na trawie,
      A czasem gdy mi przyjdzie chęć-
      Z góry na Ziemię się pogapię.

      Popatrzę jak wśród smukłych malw,
      Wiatr w przedwieczornej ciszy kona.
      I tylko czasem będzie mi żal-
      Że trawa u Was tak zielona.
      • Gość: renia Re: Dzień Zadumy... IP: proxy / *.pir3.nas.panafonet.gr 01.11.02, 09:44
        Skad przychodzil, kto go znal,
        kto mu reke podal kiedy
        nad rowem siadal wyciagal chleb
        serem przekladal i dzielil sie z psem
        tyle wszystkiego co z soba mial
        Majster Bieda

        Czapke z glowy sciagal gdy
        wiatr galezie chylil drzewom
        smial sie do slonca i spiewal do gwiazd
        droge bez konca co przed nim szla
        znal jak piec palcow jak szelag zly
        Majster Bieda

        Nikt nie pytal skad sie wzial
        gdy do ognia sie przysiadal
        wtulal sie w krag ciepla
        jak w kozuch
        tutututut.. wedrowiec bozy
        tariririri ra tututu
        Majster Bieda

        Az nastapil taki rok
        smutny rok tak widac trzeba
        nie przyszedl Bieda zielona wiosna
        miejsce gdzie siadal zielskiem zaroslo
        i choc niejeden wytezal wzrok
        choc lato pustym goscincem przeszlo
        jesiennych lisci tarara rara
        wiatrem nieiony odplynal w przeszlosc
        Majster Bieda





        A ponadto jeszcze "Ciotka Matylda" i "Czlowiek z walizka" - panietacie? Pod
        Buda spiewalo...



    • hogan Re: Dzień Zadumy... 01.11.02, 09:46
      W ZAKĄTKU CMENTARZA
      Bolesław Leśmian


      Mają zmarli w niedzielę ten pośmiertny kłopot,

      Że w obczyźnie cmentarza czują się - bezdomnie -

      A lubią noc tę spędzać popod mgłą lub popod

      Wiecznością, co się w jarach gęstwi nieprzytomnie.



      Maria z Bzówka - wygody wspomina izdebne,

      Słońce - w łóżku, wiatr - w sieni - i ogród macierzyn,

      Gdzie było tyle w radość uchodzących ścieżyn,

      A wszystkie takie - trafne i drzewom - potrzebne!...



      Żebrak, co się zadławił na śmierć krztyną chleba -

      Kijem niegdyś wędrownym obłędnie się babrze

      W nieodgadle błękitnym - pełnym Boga - chabrze,

      By zeń dla snu wiecznego wydłubać - źdźbło nieba.



      Mnich, co po to byt ziemski tłumił bez szemrania,

      By pędzić żywot wieczny w sposób nienaganny -

      Kreśli palcem na próchnie list do panny Anny

      Z życzeniami rychłego w kwiatach -zmartwychwstania.



      Panna Anna udaje, że jest - w bezżałobie

      I biorąc na kolana młodą mgłę - pieszczochę -

      Ukradkiem z pajęczyny tka zwiewną pończochę

      Dla brzozy, co tkwi boso na kochanka grobie.



      A opodal - mniej więcej naprzeciw rozstaju,

      We fraku bezrozumnie skąsanym przez szczura,

      Na czele kilku cieni żeńskiego rodzaju

      Nieboszczyk Madaleński - prowadzi mazura.
    • hogan Re: Dzień Zadumy... 01.11.02, 09:48


      Ballada na urodziny

      Jakby nigdy nic brodzę już w smudze cienia
      I widzę jak zachodzi słonko ojca i matki
      Jakby nigdy nic przyjaciół paru na cmentarzach
      Jakby nigdy nic kwitną na nich kwiatki

      Jakby nigdy nic słońce świeci innym
      I kto inny ze światem się zżywa
      Jakby nigdy nic żartujemu pijemy
      Choć przy stole wciąż kogoś ubywa

      Jakby nigdy nic kolejna jesień mija
      Jakby nigdy nic życie ucieka
      Jakby nigdy nic robię dobrą minę do złej gry
      I z nadzieją na jutro czekam

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka