Dodaj do ulubionych

Pieniadze w malzenstwie

    • rj Re: Pieniadze w malzenstwie 10.01.06, 11:58
      To może ja dorzucę swoje dwa grosze.

      1 W finansach małżeńskich najważniejsze jest zaufanie i zdrowy rozsądek wydających.
      2 Według mnie powinien być jeden zarządzający finansami.

      W moim małżeństwie (7 lat) jest tak.
      Jedno wspólne konto i jedno konto zarządzającego wydatkami (w tym przypadku ja
      mąż). Na wspólne konto przelewane są wszystkie wypłaty z wyjątkiem tej części
      która zostaje na moim końcie i jest przeznaczona na wszyskie murowane opłaty.
      Ze wspólnego konta każdy wybiera ile chce. Większe wydatki planujemy razem.
      Żona wie ile wynoszą wydatki na opłaty, ale wszystko opłacam ja sam.
      Wiadomo kobiety mają zazwyczaj większe wydatki, ale z tym nie ma problemu,
      ponieważ moja rozsądna żona wie, że nie stać nas na buty za 500 a najwyżej za 200.

      Pozdrawiam
      • aloalo2001 Re: Pieniadze w malzenstwie 10.01.06, 12:08
        Też dorzucę swoje dwa grosze.

        Kochane kobiety, co wam z tego równouprawnienia, jak w 50% z tego co czytam
        utrzymujecie rodzinę. Do tego jak widzę wiele z was oprócz pracy, ma jeszcze na
        głowie utrzymanie domu i dzieci w jako takiej organizacji. KOszmar XXI wieku!

        • bri Re: Pieniadze w malzenstwie 10.01.06, 16:02
          To właśnie jest równouprawnienie :) Przed równouprawnieniem kobieta była zdana
          na łaskę i niełaskę pana męża a teraz jak chce to może sama na siebie zarobić.
        • ardzuna Re: Pieniadze w malzenstwie 10.01.06, 19:14
          A ja mam z tego równouprawnienia bardzo dużo. Mogę pracować, a z mężem dzielimy
          się pracami domowymi. Jest super i nie zamienię tego na żadne podporzadkowanie
          mężowi i zakaz pracy zawodowej.
    • bri Re: Pieniadze w malzenstwie 10.01.06, 12:51
      Jeśli ufasz swojemu mężowi i uważasz, że to rozsądny człowiek to wg mnie jedno
      wspólne konto jest OK. My z mężem mamy jedno konto, na które wpływają nasze
      pensje. Oboje mamy karty do tego konta. Pieniędzmi gospodaruje mąż, on płaci
      rachunki, przelewa ewentualne nadwyżki na konto oszczędnościowe. Większe
      wydatki uzgadniamy, a z codziennych żadne z nas się nie tłumaczy.
    • caysee Re: Pieniadze w malzenstwie 10.01.06, 13:14
      Ja jestem jeszcze przed slubem, ale te kwestie mamy juz uzgodnione. Bedziemy
      mieli wspolne konto, wspolnie bedziemy oplacac rachunki, jedzenie, wspolnie
      oszczedzac i podejmowac decyzje o wiekszych wydatkach.
      Dodatkowo kazde z nas dostanie miesiecznie ze wspolnego konta jakas sume tylko
      do swojej kieszeni, ktora bedzie moglo wydawac na swoje potrzeby tj. ksiazka,
      kawa na miescie, robienie prezentow drugiej osobie.
      Nie wyobrazam sobie sytuacji, w ktorej mielibysmy sie skladac na budzet domowy a
      reszte odkladac kazde na swoim koncie. Tak mieszkaja moje kolezanki-studentki,
      wynajmujace razem mieszkanie, a nie malzenstwo.
      Swoja droga, miesiac temu moja babcia pouczyla mnie, ze w tajemnicy przed mezem
      powinnam zawsze cos sobie odlozyc ze wspolnej kasy i tak sobie zbierac na czarna
      godzine. Zszokowala mnie. Wg mnie takie postepowanie jest sprzeczne z idea
      malzenstwa, malzenstwo to rodzina, wspolnota, a nie tajemnice przed druga strona
      i formula "kochajmy sie jak bracia, liczmy jak Żydzi".
      • izuniaw Re: Pieniadze w malzenstwie 10.01.06, 15:28
        Po 15 latach małzeństwa mogę tylko powiedzieć ,że mamy oddzielne konta.Kazde z
        nas pracuje w wolnym zawodzie wiec nie mamy stałych dochodów tzn. raz jest
        trochę więcej raz trzeba sięgnąć z zaskórniaków ,ale generalnie ja opłacam
        wszystkie rachunki stałe +jedzenie,mąż wydaje na fanaberie tzn urlopy,samochód
        mój i swój,duże zakupy do domu(sprzęt itd).ubezpieczenia .Jak na razie zadne z
        nas nie żałuje takiego podziału,to co zostaje inwestujemy -często korzystając z
        odsetek od kapitału.
    • andula_t wspólne konto i każdy swoje... 10.01.06, 16:10
      a my mamy wspólne konto na które każde z nas co miesiąc przelewa ustaloną
      wczesniej kwotę - tą kaskę mamy na wspólne wydatki tzn. mieskzanie, rachunki,
      jedzenie, paliwo itp.
      a do tego każdy ma swoje konto - w ten sposób żadne nie ma do drugiego
      pretensji że wydaje pieniądze na pierdoły. ja zarabiam troszkę więcej od męża,
      więc czasami wpłacam na wspólne ciut więcej.
    • serwal Re: Pieniądze w małżeństwie. 10.01.06, 16:20
      Osobiście popieram rozdzielność majątkową. I to nie dlatego, bo chcę się
      zabezpieczyć, "jakby mi żonka uciekła". Ze względów czysto praktycznych. Lepiej
      bowiem zaciągnąć kredyt osobno, nie narażając współmałżonka. W razie
      mojej "wtopy" - kark nadstawiam tylko ja. Oczywiście dzięki pieniądzom drugiej
      połówki można jakość żyć (przetrwać). Co nie znaczy też, że od takiej chwili
      będę jedynie żerował na żonie. Chodzi o to, że w razie jakiejś wpadki
      finansowej, wieżyciele nie będę ścigać całej rodziny.
      Oczywiście taka decyzja wymaga podziału obowiązków finansowych w utrzymaniu
      rodziny. Wtedy każdy ma większą świadomość potrzeb i wydatków. Co należy
      zaliczyć na plus.
      • bms01pl Re: Pieniądze w małżeństwie. 10.01.06, 16:40
        serwal napisał:

        Lepiej bowiem zaciągnąć kredyt osobno, nie narażając współmałżonka. W razie
        mojej "wtopy" - kark nadstawiam tylko ja. Oczywiście dzięki pieniądzom drugiej
        połówki można jakość żyć (przetrwać). Co nie znaczy też, że od takiej chwili
        będę jedynie żerował na żonie. Chodzi o to, że w razie jakiejś wpadki
        finansowej, wieżyciele nie będę ścigać całej rodziny.
        --------------------------------------

        dobrze powiedziane, pod warunkiem iż od samego początku dysponujesz
        środkami/zarobkami wystarczającymi z punktu widzenia banku do udzielenia
        kredytu lub prowadzisz firmę, czego konsekwencje mogą obciążyć rodzinę. w
        przypaku podobnym do mojego już na samym starcie podpadasz pod wspólny bat -
        nawet gdybyśmy zaciągali kredyt nie będąc jeszcze małżeństwem weksel i tak
        podpisywalibyśmy razem, więc dalsze rozważania nie mają sensu.
    • bms01pl Re: Pieniadze w malzenstwie 10.01.06, 16:32
      jesteśmy małżeństwem od prawie pięciu lat. przed ślubem mieliśmy odrębne konta,
      ale i tak traktowaliśmy kasę jako wspólną. biorąc dwa miesiące po ślubie kredyt
      hipoteczny byliśmy zmuszeni przez bank do założenia wspólnego konta, na które
      miały wpływać nasze comiesięczne przychody. w międzyczasie powiększyły się
      znacznie nasze zarobki, mamy co miesiąc trzy razy więcej niż na początku, i na
      wszystko starcza a nawet zostaje, dlatego wymuszony niejako układ z jednym
      kontem w zupełności się sprawdza i nie mamy zamiaru go zmieniać. konto, na
      którym lokujemy nadwyżki, założyliśmy w banku internetowym, panuje pełna
      jasność przychodów i rozchodów (ale to ja jestem głównym operatorem na naszych
      kontach:)). ja co prawda zarabiam więcej niż żona, ale ona za to jest
      oszczędniejsza, czasem dochodzi co prawda do lekkich spięć na temat
      niekoniecznych z czyjegoś punku widzenia wydatków, uważam jednak że zdrowy
      ferment tego typu jest dobrym "kagańcem" - podejrzewam, że wrodzona skłonność
      do nabywania dóbr luksusowych bądź niekoniecznie niezbędnych mogłaby mnie
      doprowadzić do znacznego uszczarbku finansowego, a tak pod czujnym okiem mojej
      połowicy mam na to mniejsze szanse. a poważnie - gdyby nam nie starczało
      pieniędzy, pewnie próbowalibyśmy jakoś zrewolucjonizować nasz sposób
      zarządzania dobrami doczesnymi, ponieważ dzięki bogu takiego problemu nie mamy,
      nie ma sensu nic zmieniać i niech tak już lepiej zostanie. nie wyobrażam sobie
      wydzielania komuś kasy (oprócz dzieci, co oczywiste), zasilania przez męża
      konta żony, prześcigania się w supermarkecie w kolejce do terminala płatniczego
      itp. pewnie jestem staroświecki albo zacofany, ale w wieku trzydziestu lat
      naprawdę zrozumiałem, że najlepszym porządkiem społecznym jest konserwatywny
      liberalizm i staram mu się hołdować w każdej dziedzinie życia. a co do
      zarzutów, że któreś z nas może obczyścić konto i zwiać - jasne, że może, ale po
      to człowiek ma rozum, żeby się z osobą o podobnych skłonnościach nie wiązać.
      • fortepianka Re: Pieniadze w malzenstwie 11.01.06, 10:04
        U nas w malzenstwie jest ta: oddzielne konta, pieniadze wspolne. Konta sa jawne, kazdy z nas dokladnie wie ile drugie ma pieniedzy na koncie. Maz zarabia 3 razy tyle co ja, wiec w zasadzie z jego pensji utrzymujemy dom,i robimy codzienne zakupy. Moje pensje zwykle zostaja i sie odkladaja. Przy czym ja sobei wyplacam jezeli akurat na cos potrzebuje i nigdy nie ma z tym problemu. Maz tez- kupuje sobie co tylko chce i ja w to nie wnikam.Wieksze wydatki takie jak np. zakup sprzetu domowego, meble itp. uzgadniamy razem. Na szczescie dla mnie rachunki oplaca na ogol maz( ja nie znosze sie tym zajmowac). Myslelismy juz nieraz o wspolnym koncie, ale jakosc nam sie do tej pory nie chcialo tego zrobic, bo nie mamy takiej potrzeby w zasadzie. Za to w razie czego mamy oboje upowaznienia do naszych kont nawzajem.Jakby co.
    • beti.zet Re: Pieniadze w malzenstwie 10.01.06, 17:28
      Moi rodzice są razem od 26 lat i mają wspólne konto. Mama zarabia mniej, ale
      jeżeli potrzebuje sobie coś kupić po prostu wypłaca kasę i kupuje. Tata nigdy
      nie robił jej żadnych wyrzutów, wręcz zachęca do częstszych wypadów na zakupy.
      Niestety, takiego męża trudno sobie znaleźć. Poza tym w dzisiejszych czasach,
      kiedy panuje moda na bycie singlem ciężko się wyzbyć nawyków powstałych przed
      zawarciem związku małżeńskiego, już to widzę po sobie. Dlatego wg mnie
      najlepiej porozmawiać o tych kwestiach przed ślubem i wspólnie coś ustalić. Nie
      uważam, aby któreś z roziązań było złe, najważniejsze, aby odpowiadało obu
      stronom.
    • paxton1 Re: Pieniadze w malzenstwie 10.01.06, 18:01
      łóżka też zróbcie sobie osobne
    • untochables Re: Pieniadze w malzenstwie 10.01.06, 20:47
      przed ślubem wiele lat prowadziłem sie sam ;) tzn miałem własne konto i
      dokłądnie wiedziałem co sie na nim dzieje
      po ślubie żona jakiś czas namawiała mnie na wspólne konto - odbierałem to jako
      zamach na swoją wolność ale w końcu sie zgodziłem
      wtedy ona zarabiał gorzej odemnie zresztą obydwoje nie najlepiej zarabialiśmy
      więc było ciężko powstawał jakiś konflikt - gdzie idą pieniądze a czy
      koniecznie trzeba było to kupić
      dziś uważam że wspólne konto jest idealnym rozwiązaniem i to nie dlatego że ona
      zarbia wiecej niż ja ;)
      • isabelle7 Re: Pieniadze w malzenstwie 14.01.06, 12:13
        > przed ślubem wiele lat prowadziłem sie sam ;) tzn miałem własne konto i
        > dokłądnie wiedziałem co sie na nim dzieje
        > po ślubie żona jakiś czas namawiała mnie na wspólne konto - odbierałem to jako
        >
        > zamach na swoją wolność ale w końcu sie zgodziłem
        > wtedy ona zarabiał gorzej odemnie zresztą obydwoje nie najlepiej zarabialiśmy
        > więc było ciężko powstawał jakiś konflikt - gdzie idą pieniądze a czy
        > koniecznie trzeba było to kupić
        > dziś uważam że wspólne konto jest idealnym rozwiązaniem i to nie dlatego że
        ona
        >
        > zarbia wiecej niż ja ;)
        Chciałabym zarabiac wiecej:P
        • g.a.r.c.i.a Do wszystkich: 14.01.06, 12:27
          Czy wy wszyscy musicie uzywac okreslen jedynie typu "maz", "zona". Przeciez on
          czy ona ma imie...
          Czy naprawde jestescie szczesliwi w malzenstwie?
          • il_siciliano Re: Do wszystkich: 15.01.06, 15:36
            g.a.r.c.i.a napisała:

            > Czy wy wszyscy musicie uzywac okreslen jedynie typu "maz", "zona". Przeciez on
            > czy ona ma imie...
            > Czy naprawde jestescie szczesliwi w malzenstwie?

            A może po prostu nie chcą wyjawiać publicznie w końcu dość prywatnej informacji,
            jaką jest imię małżonka? To naturalne.
    • paulajal Re: Pieniadze w malzenstwie 10.01.06, 23:49
      Jak dla mnie małzeństwo to wspólnota wszelkiego rodzaju, takze majatkowa,
      inaczej sobie nie wyobrażam absolutnie.

      Mamy 1 wspólne konto, z którego oboje korzystamy bez ograniczeń narzuconych
      przez drugą stronę (no ograniczenia są natury takiej oczywistej, że w totka
      póki co nie wygralismy i kazdy to mam na uwadze).

      De facto znacznie wiecej do budżetu wnosi mąż.

      Pogadaj z narzeczonym i razem ustalcie.

      ja tam może wredna jestem, ale uważam, ze wychodzę za maż za mojego księcia z
      bajki, to niechaj mnie on jako księżniczke traktuje (na tyle na ile moze sobie
      pozwolić oczywiscie, a i ja o niego zadbam, jakby nie mógł akurat)

      Byle wam pasował układ i tyle:-)

      Wszystkiego dobrego na nowej drodze:-)
    • bob75rob1 Re: Pieniadze w malzenstwie 11.01.06, 10:34
      Ja nie w małżeństwie, ale w stałym związku, maeszkamy ze sobą od 3 lat.
      Oddzielne konta. Co miesiąc informuję Go ile ma mi przelać, bo ja pokrywam
      wszelkie rachunki, spłacam karty i pamiętam o opłatach.
    • odwodnik Re: Pieniadze w malzenstwie 11.01.06, 10:44
      Kazdy związek ma swoje "lepiej". Na pewno trzeba to wspólnie ustalić z góry.

      ............
      notatkinamarginesie.blox.pl/html
    • trzydziestoletnia Re: Pieniadze w malzenstwie 11.01.06, 11:31
      My mamy 2 konta i dzielimy pieniadze nie ze wzgledu na to kto ile wnosi, ale na
      co je wydamy. I tak na jedno idzie jedna wyplata i z tego pokrywamy biezace
      wydatki, a druga wyplata na drugie i tu mam porobione polecenia zaplaty na
      rozne stale rachunki, raty itd.
    • barbie4 2 konta 11.01.06, 13:37
      a my mamy oddzielne konta, i jest bardzo dobrze
      maz oddaje cala wyplate do "skarbonki" i ma wystarczyc na miesiac zycia, wyjsc
      i na jakies drobniejsze wydatki
      z drugiego konta ida wszystkie opłaty, a co zostaje- to sie odkłada.
      • koalicjantka Re: 2 konta 11.01.06, 19:35
        Mnie się to wydaje nienormalne ,ale tylko sie wydaje.
        Mój niedał mi dostępu do kąta , bo musiał płacić alimenty, o których nic nie
        wiedziałam.
        Potem wszystko runęło.Rozpaczałam bezgranicznie.
        W.g mnie pod względem finansowym wszystko ma być JASNE.
    • wpatka Re: Pieniadze w malzenstwie 11.01.06, 20:39
      Szesc lat malzenstwa i trzy konta: wspolne, Jego i moje. Na wspolne co miesiac
      przelewamy 2/3cie wyplaty. A 1/3cia swojej wyplaty kazdy zatrzymuje dla siebie.
      Konto wspolne placi za wszystko co wspolne, plus ubrania. Konta wlasne... na
      przyjemnosci, prezenty, wlasne wyjscia. Czasem z wlasnych dorzucimy wiecej na
      wspolne, np. na podroze.

      Pozdr.
    • ma.cinak Re: Pieniadze w malzenstwie 12.01.06, 08:35
      15 lat małżeństwa. Rozdzielność majątkowa i oddzielne konta - pieniadze wspólne.
      Mąż utrzymuje dom, dzieci i siebie. Ja odkładam pieniądze na czarną godzinę,
      opłacam swoje zachcianki i jeśli brakuje pieniędzy na dom, dzieci i zachcianki
      męża to sięgamy do mojego konta. Nie mam bladego pojęcia ile zarabia mój mąż i
      na co wydaje pieniądze - bo po prostu mnie to nie interesuje. Jakbym chciała to
      sprawdzić, to zawsze mogę, ale nie odczuwam takiej potrzeby. Mąż wie ile mam na
      koncie, bo ma do niego "bierny" dostęp :-) i jego to interesuje. Czasami rzuci
      uwagę typu "o dostałaś premię w pracy" albo "dzisiaj masz o 200 zł mniej niż
      wczoraj" ale moja odpowiedź "tak" zupełnie go satysfakcjonuje. Przy wspólnym
      koncie zawsze odczuwałam potrzebę wytłumaczenia się z tego na co i dlaczego
      wydałam pieniądze i to mi nie odpowiadało. Zawsze też miałam poczucie, że on
      wydaje więcej niż powinien. Teraz ten problem się rozwiązał.
    • kaja.kj Re: Pieniadze w malzenstwie 12.01.06, 08:39
      Chyba nie ma jakiegoś jednego sprawdzonego przepisu na pieniądze w związku. Na
      pewno ważne jest to ile ich macie, bo jeżeli niewiele to trudno je dzielić na
      różne konta wspólne i osobne. Jeżeli jedna z osób zarabia nieproporcjonalnie
      dużo mniej to też jest to trudne. Natomiast kiedy pieniądze po obydwu stronach
      są dość konkretne i obydwoje byli wcześniej ludźmi raczej niezależnymi to chyba
      opcja podziałów może być jak najbardziej dobrym rozwiązaniem. Grunt to ustalić
      rozwiązanie pasujące obojgu, zawsze można coś zmienić
    • natka110 Re: Pieniadze w malzenstwie 12.01.06, 09:03
      My w zwiazku, nie malzenstwie. Sprawa jest nieco skomplikowana, bo mamy konto
      tu we Wloszech, wspolne, i polskie, tylko moje.
      Wloskie mamy razem ze wzgledu na chore oplaty zwiazane z prowadzeniem, jak mam
      wydac rocznie 2X 60-80 euro tylko na prowadzenie konta, z ktorego mamy
      oprocentowanie jakies 0.01% , to wole za jedne 80 euro isc na sylwestrowa
      kolacje. zanim zalozylismy konto, mielismy jeden sejf i 2 klucz,e on zarabial
      jakies 4 razy wiecej, ale ja mialam i tak dostep, tak samo jak do samochodu
      (bryka tylko jego, uzywam ja bo pracuje dalej, on jezdzi rowerem, ale i tak to
      on kupuje paliwo). Teraz mamy konto2wspolne, ale skorzystalismy z oferty ktora
      obejmowala tylko mnie jako pracownika firmy, on ma swoja, wiec musialby za ROR
      zaplacic wiecej. Karta jedna do bajkomatu, on wyplaca kase i mi daje w gotowce,
      zanim powiem, ze mi potrzeba, sam pyta, czy mam kase w kieszeni, i nalega,
      zebym ja uzywala. On placi rachunki, czynsz, wszystko generalnie. I wydaje
      wiecej na swoje hobby, bo nurkuje caly rok, ja tylko latem. >Sprzet kupujemy w
      zaleznosci od promocji i zapotrzebowania, ja np nie chce drogiego, bo malo
      uzywam, dla niego kupujemy lepszy i bezpieczniejszy( w koncu od niego zalezy
      zycie pod woda). Wszystko placimy z tego konta, ja sie gubie w niektorych
      umowach np z mechanikiem samochodowym, czy za nurkowanie, bo placimy ratami jak
      nam wygodnie, ale on trzyma reke na pulsie. Wie, ze musimy oszczedzac, bo
      chcemy kupic mieszkanie, i nie szalaeje. Jak zaczelismy za czesto jadac w
      kanjpach, to go zastopowalam. On generalnie wydawalby wiecej, ale nie ma na to
      czasu, hahaha. ale np jak mu mowie ze widzialam fajne costam, np puder
      Guerlaina za 30 euro, i ze za drogi, to mnie przekonuje, ze powinnam sobie
      pozwolic na odrobine luksusu:)))
      Kase w Polsce wydajemy na pobyt w Polsce- hotel przy granicy, paliwo, ciuchy,
      bo tansze, i 2 razy polecielismy do Egiptu z polskiego biura, placac tez z
      mojego konta polskiego. Kasa w PL sie zaraz skonczy, wiec i bedzie po
      problemie... Ale mysle, ze utrzymamy konto, i bedziemy tam wplacac fundusz na
      wakacje w PL i prezenty dla mojej rodziny na urodziny itp, ktore zlecam
      siostrze.
      Nasz model to we Wloszechrzadkosc, tu malzenstwa zyja ob0k siebie, np on jedzie
      na wakacje do Chorwacji, ona na Hawaje, bo zarabia wiecej... a dziecko u
      babci...
      Moi rodzice maja jedno wspolne o d zawsze, i 2 karty, wyciagi ogladaja razem.
    • gemini_23 Re: Pieniadze w malzenstwie 12.01.06, 18:12
      U mnie wyszło jakoś tak naturalnie - mamy z mężem wspólne konto, nikt nikomu nie
      wydziela i nie oszukuje. Wszelkie wydatki planujemy wspólnie. Nie ma niespodzianek.
      • g.a.r.c.i.a Re: Pieniadze w malzenstwie 12.01.06, 20:53
        Kurcze, no smutno mi troche jak czytam o tych osobnych kontach, bo zona czasem
        lubi sobie gdzies wyjechac sama...nie napawa mnie to optymistycznie co do
        Polakow wizji malzenstwa. Widze uklady i ukladziki. Trzeba nie znac serca
        drugiej osoby, by jej nie zaufac na tyle, by nie miec z nia wspolnego konta.
        Moze niektorzy stwierdza, ze zrzedze, ale uwazam, ze w malzenstwie z milosci
        (rozumienia drugiej osoby) nie ma czasu na rozwazania o osobnych kontach i lek
        przed tlumaczeniem sie z kazdej wydanej zlotowki.
        • kohol Re: Pieniadze w malzenstwie 13.01.06, 09:49
          Osobne konta to nie jest wyznacznik braku zaufania.
        • bitch.with.a.brain Re: Pieniadze w malzenstwie 14.01.06, 02:27
          Osobne konto to nei kwestia zaufania tylko wygody.rozwiazanie 2 konta + wspolne
          pieniądze odkladane na wydatki domowe świetnie sie sprawdza. Po prostu tego
          zaufania jest na tyle duzo,że nie musimy kontrolowac finansow drugiej osoby.
    • humorek77 nie da rady bez kłótni, chyba, ze...... 12.01.06, 22:07
      że oboje zarabiaicie na tyle duzo, że zostaje wam co najmniej połowa co miesiac.
      wtsy już obojetnie jakie konta i kto na co wydaje :)
    • karotka69 Razem z mężem mamy osobne konta,ale jesteśmy upowa 13.01.06, 12:35
      Ja wiem ile mąż zarabia,mąż wie ile ja zarabiam,a jakieś nadwyżki są na własne
      potrzeby(zaskórniaczki).Myślę,że to zdrowy układ.Nie muszę się tłumaczyć z
      zakupów (krem,perfumy,ciuszek),mogę sobie też pozwolić na prezenty dla mojego
      męża.I to jest super.Troszkę tajemnicy,a jaka radość z upominków, a jakie
      podziękowania ....
      • mh8 konto 13.01.06, 14:27
        Mamy osobne konta, ale dlatego, że mój mąz nie wyobraż sobie, żebym ja mogła
        korzystac z jego pieniędzy, rozliczamy sie co do grosza. Jak mi brakuje do
        końca miesiąca pożyczam od niego,(chociaz wolałabym od kogos innego, bo dla
        mnie to jest krępujące i poniżające zadłużać się u własnego męża) ale zaraz po
        wypłaceie musze mu zwrócić pożyczkę. Czy to jest normalne? Może uprzedzę czyjeś
        komentarze i pytania - żyję skromnie i nie jestem rozrzutna, a zarabiam
        zdecydowanie mniej niż mój mąż, z czego część pieniędzy idzie na połowe opłat i
        rachunków.
        • g.a.r.c.i.a Re: konto 13.01.06, 18:14
          He he he, ale sie usmialam...
        • g.a.r.c.i.a Re: konto 13.01.06, 18:22
          Sol czy pieprz tez pozyczasz od meza?
        • purecharm Re: konto 13.01.06, 20:35
          Nie wiem czy to zart, czy naprawde tak wyglada u Ciebie sytuacja, ale normalne
          to nie jest...Nie wyobrazam sobie czegos takiego i radzilabym Tobie
          przeprowadzic powazna rozmowe z mezem. W ogole nie rozumiem, jak moglas sie na
          takie cos zgodzic...
        • joko5 Re: konto 13.01.06, 21:58
          Mój znajomy też tak traktował żonę, która pożyczał u niego pieniądze jak jej
          brakowało do końca m-ca. On opłacał rachunki za mieszkanie, ona kupowała
          żywność, tak na marginesie są już po rozwodzie. Od 13 lat jestem mężatką i od
          początku mieliśmy wspólne konto, razem żyjemy, wychowujemy dziecko, mieszkamy,
          wyjeżdzamy na wczasy, więc i mamy wspólne finanse z których opłacamy
          mieszkanie, zaciągnięte ewentualne kredyty, karty kredytowe. Nie wyobrażam
          sobie innej sytuacji.
          • doget Z zona mam wspolne konto 13.01.06, 22:51
            z reszta kobiet na swiecie nie dziele konta,
        • baba67 Re: konto 14.01.06, 16:51
          To dopiero jest nienormalne, a nie idea dwoch kont.
          Nie wyobrazam sobie rozwiazania on wiecej zarabia to wiecej wydaje na ciuchy i
          swoje przyjemnosci, ja natomiast zarabiam malo to i tak musze dodawac po polowie
          na oplaty jedzenie ciuchy dla dzieci i itp.. chocbym nie miala na przyslowiowe
          rajstopy.
          Ciekawe dlaczego nie liczy sie pracy kobiety w domu ?
          U nas jest na tyle nietypowo, ze nie bede tego opisywac, ale kiedy jeszcze bylo
          jakos normalnie tj siedzialam w domu z dzieckiem, to konto bylo wspolne jedno ,
          ale mimo 2 kart bankomatowych ja glownie z niego korzystalam, bo zajmowalam sie
          finansami.Drugie bylo oszczednosciowe(przelew automatyczny)-mogl wyplacic tylko
          maz, ale to nie byla kwestia zabezpieczenia, tylko tak wyszlo(nigdy nie
          skorzystal z tego przywileju).

          Wydatki poza biezacymi omawiane byly wspolnie, nie bylo ani glupich pytan ani
          klotni, mimo, ze budzet byl skromny.

          Uwazam, ze kazde rozwiazanie jest dobre jesli jest odpowiednio duzo kasy , a
          malzonkowie rozsadni i pelni dobrej woli.
      • g.a.r.c.i.a Re: Razem z mężem mamy osobne konta,ale jesteśmy 13.01.06, 18:13
        Uuuu, ale mi tajemnica. Rownie dobrze, w jego mniemaniu, pieniadze ze wspolnego
        konta mogly zostac wyplacone na oplacenie np. rachunku za prad.
        Co to za facet, ktory nie wie, jak gospodarowac pieniedzmi, na koncie wspolnym
        lub nie?
        Dla mnie osobne konta, to takie mechaniczne wspolzycie malzenskie - po
        otrzymaniu wyplaty automatycznie wyplacacie okreslone sumy na rachunki. Cieszy
        Was chyba bardziej to, ze w ogole macie jakiekolwiek nadwyzki (ze mozecie sobie
        pozwolic przez to na troche wiecej niz tylko podstawowe oplaty). Dla mnie
        radoscia byloby to, ze usiadlabym ze swoim facetem przy kuchennym stole i
        wspolnie zaczelibysmy planowac... On, ze musi np. uzupelnic garderobe, ja, ze
        mam np. ochote zapisac sie na silownie (czujecie babki, ze w nim chyba
        obudzilby sie zazdrosny kochas...). Ze NIE MAM CO NA SIEBIE WLOZYC, albo ze
        chcemy gdzies wyjechac RAZEM na urlop, wiec "zaciskamy pasa". Po prostu
        rozmawialibysmy ze soba o wszystkim, nie byloby zadnego przemykania obok
        siebie, ktore kojarzy mi sie wlasnie z takim "kolezenskim", skladkowym na dom
        ukladem (na dobra sprawe to takie asekuracyjne podejscie). Ale to jest
        oczywiscie moj poglad na takie sprawy. Moze sie myle. Kazdy ma prawo do zycia
        jak chce i z kim chce. Lepiej zatem zeby dobrze przemyslal decyzje, z
        czlowiekiem o jakim charakterze staje na slubnym kobiercu.
        Pozdrawiam.
      • g.a.r.c.i.a Jeszcze jedno... 13.01.06, 18:19
        Czy mozna sobie wyobrazic wieksza przyjemnosc sprawiona zonie czy mezowi jak
        to, ze z calej ewentualnej nadwyzki na wspolnym koncie sfinansowac jej/jemu
        cos, o czym marzyl/a od dawna? To jest w pewnym sensie poswiecenie...
    • cetka Re: Pieniadze w malzenstwie 13.01.06, 23:15
      ja mysle, ze stosunek do pieniedzy w malzenstwie pokazuje troszeczke nasz
      stosunek do meza/zony. czy mu ufam bezgranicznie, czy mnie kiedys zawiódl
      itd... takie sa moje spostrzezenia wsrod znajomych, co nie znaczy, ze nie moge
      sie mylic.
      • kumcia72 Re: Pieniadze w malzenstwie 14.01.06, 05:12
        ja mam osobne pieniądze ponieważ trochę w życiu zostałam doświadczona . Nie
        lubię tak jak mój mąż żyć na styk . Lubię mieć wszystko zaplanowane. A na
        takiej ufności we wspólne konto niegdyś się bardzo przejechałam .Mam okresy
        syte i głodne . Mój mąż z reguły jest pod kreską . O jakijkolwiek sumie moich
        zaskórniaczków by się dowiedział to zawsze znalzłby u siebie nagłą dziurę .W
        czasie kiedy mam nadwyżki robię opłaty do przodu , robię zapasy .A gdy
        przychodzi gorszy czas , przeczekuję . Nauczyłam się raczej liczyć na siebie .
        Dzięki takiemu podejściu mam jakieś tam oszczędności .Nie palę , nie kupuję
        jakiś drogich kosmetyków i szlag mnie trafia gdy widzę trzecią puszkę po
        piwie , bo mu się coś od życia należy .A któregoś dnia prosi mnie o kupno
        gazety bo on nie ma.Ja uważam że miłość miłością ale powinnaś od początku
        odkładć jakieś drobniaki , a gdy będzie jakiś problem to się przydadzą.Weż pod
        uwagę porady całych pokoleń babć , one ze swim doświadczeniem mają trochę
        racji . Przemyśl to sobie spokojnie .I nie życzę ci niespodzianek ,choć jest
        różnie . Pozdrawiam
        • g.a.r.c.i.a Re: Pieniadze w malzenstwie 14.01.06, 11:40
          Hm, tez niezle:D. Mnie szlag trafia jak czytam o takich parach z rozsadku
          (inaczej: zeby nie byc sam/a). Gdyby poszperac dalej w Twoim zyciorysie, to
          pewnie okazaloby sie, ze Ty sie niegdys przejechalas na wlasnej... glupocie
          (sorry, bede szczera), i nie chodzi mi o to, ze zdecydowalas sie na wspolne
          konto, ale ze nie dostrzegalas prawdziwego charakteru swojego poprzedniego
          partnera.
          Smieszy mnie jak slysze lub czytam o parach, ktore zyja jak pies z kotem (ona
          nie toleruje jego nawykow i przyzwyczajen, on tez jej za bardzo nie rozumie).
          Co to jest??!!! Kraj Trzeciego Swiata????
          Kumciu72, jesli chcesz sie cieszyc kazdym dniem i zyciem (tak jak to uwielbiasz
          od zawsze), nie powinnas sie wiazac z kims, kogo system wartosci tak bardzo
          rozni sie od Twojego.
          Babcie nasze kochane sa rozne, ale nie przyjmowalabym bezkrytycznie
          wszystkiego, co maja do... podszeptania.:D
          Pozdrawiam Cie i zycze mniej nerwow.

          P.S. Sorry, od zawsze lubilam sie wymadrzac.:D
          • baba67 Re: Pieniadze w malzenstwie 14.01.06, 17:04
            bO pewnie jeszcze mloda jestes i u Ciebie to wszystko albo nic.
            Albo krolewicz z bajki, albo potwor z ktorym sie trzeba rozwiesc jak
            najszybciej.Rzecz w tym ze w zyciu malo co bywa czarno-biale.Najczesciem mamy do
            wyboru rybki albo akwarium.
            Moze maz kumci ma wiele zalet i to takich, ktore ona ceni, ale nie nauczono go
            za mlodu liczyc sie z pieniadzem i po prostu ma problem z ich wydawaniem.Skad
            wiesz, ze to malzenstwo z rozsadku i dlaczego tak naprawde sa razem ?
            Wolalabym takiego, ktorego musze pilnowac niz sknere, ktory trzesie sie nad
            kazdym groszem i pozycza mi pieniadze na moje wydatki, bo ja zarabiam malo.
            • cetka Re: Pieniadze w malzenstwie 14.01.06, 23:12
              myslisz, ze trzeba byc nauczonym do wydawania pieniedzy? troche to zrzucanie
              odpowiedzialnosci na wszystkich, tylko nie na siebie... mnie nikt nie uczyl,
              sama sie nauczylam:) nie naleze do nadmiernie oszczednych, ale gdybym czynszu
              czy raty kredytu nie zaplacila w terminie, to nie usnelabym w nocy:)
              • baba67 Re: Pieniadze w malzenstwie 15.01.06, 09:52
                Tak, mysle, ze to wynosi sie z domu-oczywiscie zycie tez moze nas tego nauczyc,
                tyle, ze jest to nauka cholernie bolesna.
                Czy Twoi rodzice byli niefrasobliwymi rozrzutnikami ?Wciaz wylaczano Wam prad ?
                Mama wydawszy cala pensje na glupoty juz od 15 tego pozyczala po sasiadach?
                Jesli tak, to moje gratulacje-rzeczywiscie sama nauczylas sie wydawac pieniadze.
                Mnie nauczono w domu.
                • cetka Re: Pieniadze w malzenstwie 15.01.06, 15:42
                  przejrzalam w myslach rodziny moich znajomych i ich podejscie do pieniedzy. i
                  dochodze do wniosku, ze nie moge sie z toba zgodzic. jedni rodza sie rozrzutni,
                  inni oszczedni, inni skapi. moj tatat jest oszczedny, mama skapa, a ja uwazam
                  sie za osobe rozrzutna. tzn. ciezko mi sie oszczedza, za to kredyty itp.
                  splacam wzorowo. takze wydaje mi sie ze mozna byc i osoba rozrzutna i
                  odpowiedzialna jednoczesnie:)
                  • baba67 Re: Pieniadze w malzenstwie 15.01.06, 17:03
                    Ale ja nie mowilam o cechach wrodzonych, tylko o nauce oszczedzania i
                    panowania nad wydatkami.Czlowiek sie rodzi, dom ksztaltuje(do pewnego stopnia
                    oczywiscie).
                    Niektorym ta nauka przychodzi trudniej, innym latwiej-wazne, zeby bylo gdzie
                    sie uczyc.
                    Znam kogos, kogo naprawde zycie nauczylo - w domu finansowe bezholowie, ciagle
                    jakies dziury i dziwaczne inwestycje tudziez dlugi po sasiadach(a dochod
                    przecietny), a osoba ta moglabyby byc wzorem oszczednosci i solidnosci.
                    Ty nie jestes takim przypadkiem-pewne postawy i nawyki wynioslasz domu.
                    Niemniej ta osoba byla z natury rozsadna, wczesnie musiala sobie w zyciu radzic
                    sama, sensownie wyszla za maz itp.-okolicznosci ja zmusily.Nie kazdy twarda
                    szkole zycia przechodzi.
            • g.a.r.c.i.a Re: Pieniadze w malzenstwie 15.01.06, 01:53
              Jesli kumcia chce matkowac swojemu mezowi-jej sprawa. Co to za wytlumaczenie"ze
              go nikt nie nauczyl"? A ile on ma lat teraz?.A co on robil przez caly czas, ze
              sie tego nie nauczyl? To dla mnie zadne usprawiedliwienie. Kazdy chodzacy
              czlowiek jest kowalem swojego losu. Maz kumci nie jest przeciez jednym z
              goryli, kazdorazowej cywilizacji ktorych, ludzkosc podjela sie wieki temu.
              Teraz jest jaki jest, a kwestia akceptacji jego charakteru jest spokojne, z
              usmiechem przyjmowanie stylu zycia jaki prowadzi.

              Krolewicze z bajek sa zawsze przystojni i bogaci. Mi wystarczylby zwykly,
              inteligentny mieszczanin o szerokich horyzontach myslowych.

              Widze babo67, ze lubisz skrajnosci i masz swoja misje zyciowa...

              Do odwaznych swiat nalezy. Ja nie zawaham sie siegnac po akwarium z rybkami i
              innymi ozdobkami.
              • baba67 Re: Pieniadze w malzenstwie 15.01.06, 09:58
                Ani nie lubie skrajnosci ani zadnej misji zyciowej nie mam -nadajemy na innych
                falach i tyle.
                Mysle ze z racji wieku moge wiele rzeczy zrozumiec.Jestesmy zdeterminowani
                genetycznie i przez wychowanie przynajmniej do pewnego stopnia-nie wszystkiego
                jestesmy w stanie sie nauczyc-wiem to i nie jestem taka predka w ferowaniu wyrokow.
                • baba67 Re: Pieniadze w malzenstwie 15.01.06, 10:01
                  To dobrze, ze chcesz miec w zyciu wszystko- niektorym sie to udaje.
                  ja tez chcialam ale mnie sie nie udalo.Przynajmniej chcialam.
          • kumcia72 do g.a.r.c.i.a 19.01.06, 19:33
            Nie z każdego związku można się wynieść . Jest córka która swojego tatusia
            uwielbia , Może dochodzi jakieś tam przyzwyczajenie . I wspólne długi z czasów
            zanim przejżałam na oczy .Szkoda gadać
        • cetka Re: Pieniadze w malzenstwie 14.01.06, 23:10
          ponad 13 lat zyjemy razem, wiec troche doswiadczenia juz mam. widac kazdy ma
          inne dosiwadczenia, kazdy na innego czlowieka trafia. moj maz jest b.
          odpowiedzialny i nawet nie proszony o to uzgadnia ze mna swoje wydatki.
    • asia-fb Re: Pieniadze w malzenstwie 14.01.06, 23:42
      U nas sprawdza się wspólne konto, ale część z wypłaty każde z nas ma na swoje
      wydatki, z którymi robi co chce. Oszczędza to problemów w stylu "po co ci
      dwudziesty cień do oczu" ewentualnie "krem za 300 zł? zwariowałaś?" ;)
      Żeby nie było, mój TŻ wychodzi z założenia że nie stać nas na to, żeby kupować
      tanio, ale są zakupy z których wolałabym się nie tłumaczyć.
    • alasme Re: Pieniadze w malzenstwie 15.01.06, 00:48
      Mieszkam z moim mężem ponad 5 lat. Od początku dawalismy po równo na jedzenie i
      rachunki. Każde z nas ma swoje konto, ja do jego mam tez upowaznienie i karte,
      ponieważ są tam też wieksze pieniążki, które dostalismy od rodziców. Kazde z
      nas ma swoje wydatki i nie wyobrazam sobie, zebym musiala prosic meza albo go
      informowac, ze wlasnie mam zamiar kupic sobie nowa torebke, rajstopy, czy
      kolejny zel pod prysznic. Przeciez wlasnie po to pracuje, zeby miec wlasne
      pieniadze. Nie obchodzi go na co wydaje i ile, wazne zeby byla zaplacona co
      miesiac moja czesc wydatkow. Czyli w pierwszej kolejnosci rachunki, potem
      przyjemnosci (dlaczego tak trudno byc doroslym i odpowiedzialnym czlowiekem? :)

      Kiedys uslyszalam taki tekst: wyjść za mąż jest super, bo przed ślubem sa
      pieniądze moje i jego, a po slubie sa moje i nasze :)

      Moja mama jest przerazona, gdy jej mowie, ze mamy osobne konta. To ona zawsze
      trzymala kase i nie dopuszcza mysli, ze nie wiem ile maz ma pieniedzy. Wiem
      mniej wiecej i to mi wystarcza.
      Dzieki za te wypowiedzi, bo myslalam, ze ze mna jest cos nie tak. Uff. Byc moze
      jest na razie fajnie, bo nie ma dzieci?
    • keari Re: Pieniadze w malzenstwie 15.01.06, 14:14
      U "nas" /nie jesteśmy małżeństwem/ nie ma wspólnych pieniędzy - ja zarabiam na
      siebie, on na siebie. Kiedyś, kiedy jeszcze była wola i rozmawialiśmy nt.
      planowanego związku i związanych z tym regulacji, on chciał wspólnego konta, ja
      wręcz przeciwnie. Zwłaszcza, że zauważyłam, iż zarabiając 2 (może więcej) razy
      więcej, niż ja, nigdy nie ma żadnych oszczędności, wszystko przewala na: auto,
      wycieczki, podróże, kino, przyjemności generalne. 4 razy w miesiącu do kina?
      Czemu nie. Do restauracji? Oczywiście. Na koniec miesiąca pustka na koncie, a
      mieszkanie do remontu, nie ma z czego. Lepiej się zadłużyć i jechać na
      wypasione zagraniczne wakacje, a potem spłacać przez rok ten kredyt. Taka
      filozofia.

      Mnie w domu nauczono, że oszczędności być muszą. I nie życzyłabym sobie żyć od
      pierwszego do pierwszego. Zatem z tym partnerem na pewno nie. Zresztą, skoro
      pracuję i zarabiam, to dlaczego mam się tłumaczyć z wydatków lub nie-wydanych
      pieniędzy? Nie uznaję tzw. wspólnoty małżeńskiej, nie uważam, że zawierając
      umowę zw. małżeństwem nagle stajemy się czyjąć "nierozłączną drugą połową".
      Widziałam już, jak te nierozłączne się rozłączały. "Kochamy się i wszystko jest
      wspólne" - tak to sobie mogę myśleć, jak sama nie zarabiam i jadę na cudzej
      pracy i pieniądzach. Wtedy niczego nie tracisz. Do rozwodu oczywiście. Potem
      zostajesz bez niczego /chyba że coś wyrwiesz sądząc się o alimenty/ i przed
      sobą niczego nie masz. Oczywista, jeśli się nie pracuje /nie ze swojej winy,
      tylko życie takie/, to sprawa troszkę się komplikuje jakby. Ale to już inna
      bajka.

      Słowem: jestem zwolenniczką samowystarczalności i samorządności.
      Pozdrawiam.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka