Dodaj do ulubionych

Pieniadze w malzenstwie

06.01.06, 19:50
Niedlugo wyjde za maz i nutruje mnie jedna mysl, a mianowicie czy lepiej jest
miec wspolne konto z mezem a wiec wspolny budzet itd czy tez oddzielne
finanse tzn robimy zrzutke na budzet domowy albo ustalamy kto za co placi, a
co do oszczednosci to kazdy sobie odklada. Nie chce zeby pieniadze byly
jakimkolwiek tematem-konfliktem w naszym malzenstwie...co o tym myslicie? Z
gory dzieki za wszystkie opinie!
Obserwuj wątek
    • bitch.with.a.brain Re: Pieniadze w malzenstwie 06.01.06, 19:59
      ja nie w malzenstwie,ale w stalym zwiazku,razem mieskzamy ponad 2 lata

      każdy ma swoje konto,co miesiac robimy zrzutke na wydatki domowe.Resztą każdy
      dysponuje jak chce
    • mirandel1 Re: Pieniadze w malzenstwie 06.01.06, 20:00
      u mnie nawet nie było tego tematu;) tak jakoś naturalnie wyszło że kasa jest
      wspólna.konto juz było więc zaczeliśmy z niego korzystać razem.
      • bebiak Re: Pieniadze w malzenstwie 06.01.06, 20:29
        My (małżeństwo z ponad 20-letnim stażem) mamy wspólne konto na wspólne wydatki
        typu utrzymanie rodziny (my+syn), wszelkie rachunki i świadczenia, wspólne
        wyjścia, większe "inwestycje" typu sprzęt, wszystko, co dotyczy 20-letniego
        studiującego syna itp.
        Oprócz tego każde z nas ma swoje pieniądze (ile? wzajemnie nie wiemy - i
        dobrze) na swoje wydatki (tutaj zaspokojanie pasji: ja głównie książki, mąż -
        głównie płyty, jakieś drobniejsze ciuchy (kurtki, płaszcze itp - ze wspólnych
        środków), własne kosmetyki, własne wyjścia (chadzamy również osobno tu i tam) i
        tak ogólnie - własne zachcianki, z których się wzajemnie nie tłumaczymy.
        • kosmetyczka2006 Re: Pieniadze w malzenstwie 06.01.06, 20:33
          wspólne pieniądze dom i dziecko reszta dla siebie, konta mamy oddzielne
        • magnusg Re: Pieniadze w malzenstwie 06.01.06, 20:35
          Super rozwiazanie.Tylko tak chyba mozna ten problem rozsadnie rozwiazac.
        • pielach Re: Pieniadze w malzenstwie 06.01.06, 20:39
          ok ale jak wplacacie pieniadze na to wspolne konto? co miesiac jakas ustalona
          kwote? a reszta zostaje na prywatnych kontach? i wplacacie na to wspolne konto
          po rowno, czy ktores z was wiecej?
          • bebiak Re: Pieniadze w malzenstwie 06.01.06, 21:56
            pielach napisała:

            > ok ale jak wplacacie pieniadze na to wspolne konto? co miesiac jakas ustalona
            > kwote?

            Nie, wszystko to, czego nie potrzebujemy na prywatne wydatki (te moje prywatne
            potrzeby są wyższe niż męża, bo mnie np. czasem nachodzi na jakiś wyjazd
            kilkudniowy stąd muszę się i na to zabezpieczać - mąż takich zapędów nie ma i
            sam nigdzie nie gna).
            To, co wpłacamy na wspólne konto, przewyższa nasze wspólne miesięczne potrzeby,
            ale nic złego tu się nie dzieje i nikomu nie dzieje się krzywda.
            Ja mam wynagrodzenie prowizyjne wypłacane w dniu dochodu firmy (czasem jest to
            i codziennie) stąd odkładam sobie do szufladki i jak mam "nadwyżkę" (ponad to
            co chcę sobie zatrzymać) to wpłacam na wspólne konto. Tym kontem zarządza mój
            mąż, bo to on zaopatruje dom a ja nie wnikam, jak nim zarządza. Osobiście
            prawie w ogóle nie korzystam z tego konta. Wiem (bo czasem mąż mi mówi), że
            potrafi sobie coś "prywatnego" nabyć z tych środków, ale to jego sprawa - o ile
            nie braknie na to co wspólne to dlaczego nie?

            >a reszta zostaje na prywatnych kontach?

            Tak - do absolutnie prywatnego użytku:-)
            Chyba nie mogłabym tak żyć, żeby się tłumaczyć z każdego zakupu kosmetyku
            czy "szmaty", którą nabyłam, bo właśnie mnie naszło, albo z tego ile zapłaciłam
            w kafejce gdzie plotkowałam ze znajomymi, albo z tego, dlaczego (i ile!!)
            pożyczyłam coś koleżance. Ech, myślę, że dla mnie byłoby to poniżające (dla
            męża też) - w końcu oboje pracujemy i chcemy się czuć swobodnie.

            >i wplacacie na to wspolne konto po rowno, czy ktores z was wiecej?

            Ja więcej, bo tak się zdarzyło, że mam zdecydowanie wyższe dochody, ale dla
            nikogo z nas nie jest to problemem: w końcu jesteśmy małżeństwem i nasze
            dochody uzyskane z pracy są wspólne (wspólność ustawowa).
            • toksol Re: Pieniadze w malzenstwie 09.01.06, 22:15
              Nie rozumiem. Jak tu budowac wspólnote małżeńską mając oddzielne pieniądze?.
              Mamy pieniądze na jednym koncie, w jednej kopercie. Jak sie skończa to obojgu
              sie skończyły i już. My sie nie tłumaczymy z codziennych drobnych wydatków, czy
              wydatków stałych, normalnych. Ale te większe omawiamy zawsze razem.
            • nightmaress Re: Pieniadze w malzenstwie 11.01.06, 18:55
              > Chyba nie mogłabym tak żyć, żeby się tłumaczyć z każdego zakupu kosmetyku
              > czy "szmaty", którą nabyłam, bo właśnie mnie naszło, albo z tego ile >zapłaciłam
              > w kafejce gdzie plotkowałam ze znajomymi, albo z tego, dlaczego (i ile!!)
              > pożyczyłam coś koleżance. Ech, myślę, że dla mnie byłoby to poniżające (dla
              > męża też) -

              Absolutnie sie z Toba zgadzam - dlatego wyszlam za czlowieka, ktory nie
              szpieguje - gdzie, ile, na co i dlaczego wydalam. Jesli Ty masz taki problem z
              mezem, to serdecznie wspolczuje.

              > dla
              > nikogo z nas nie jest to problemem: w końcu jesteśmy małżeństwem i nasze
              > dochody uzyskane z pracy są wspólne

              Oczywiscie. I co z tego, ze sa na oddzielnych kontach, do ktorych "druga
              polowka" nie ma dostepu :)
            • delfina77 Re: Pieniadze w malzenstwie 17.01.06, 00:21
              Uff, ulżyło mi, myślałam, że jesteśmy nienormalnym małżeństwem bo też mamy
              osobne konta;)
        • cetka Re: Pieniadze w malzenstwie 13.01.06, 23:16
          wspolne konto nie wyklucza brania z niego pieniedzy na swoje potrzeby, bez
          koniecznosci tlumaczenia sie z tego:) oczywiscie mowie o drobiazgach, a nie
          kupieniu nowego dvd:)
        • xxxxyyyyzzzz WSZYSTKO WSPOLNE 23.01.06, 10:25
          20-letni staz malzenski. Wszystkie pieniadze od zawsze wspolne, jedno konto,
          calkowita przejrzystosc. Dla mnie robienie zrzutki to jak nie w malzenstwie...
          Malzenstwo to jak bycie jednym.
      • tadzik997 Re: Pieniadze w malzenstwie 12.01.06, 19:13
        W moim przpadku ZONA dysponuje całym zasobem pienędzy, od 15 lat i jest ok.
        Pozdrawiam
    • agasik4 Re: Pieniadze w malzenstwie 06.01.06, 20:37
      Najlepiej uzgodnij to z mezem. To ma byc wasza decyzja.
      Osobiscie uwazam ze wspolne konto to nie jest dobre rozwiazanie.
      Lepiej robic zrzutke.
    • mala.ela Re: Pieniadze w malzenstwie 06.01.06, 20:37
      my mamy wspólne konto i żadnych "zaskórniakó' - złe wyjscie. Zawsze trzeba się
      łumaczyc z wybrania każdej ilosci kasy (tzn trzeba o tym powiedziec i w
      zasadzie wytłumaczyc sie na co) - tak wiec odpadaja nawet wszelkiego rodzaju
      niespodzinaki.
    • ocean.niespokojny Re: Pieniadze w malzenstwie 06.01.06, 21:28
      my pieniądze sumujemy, obliczamy ile wydamy na jedzenie (mamy ustalony dzienny
      limit), kosmetyki i stałe opłaty (energia mieszkanie kredyty) a reszte która
      zostanie z tego dzielimy po równo a jesli cos wypadnie np czyjes leczenie itp to
      robimy zrzutkę tez po równo
    • dusia01 Re: Pieniadze w malzenstwie 06.01.06, 23:07
      intercyze proponuje!!!
      • kejtee Re: Pieniadze w malzenstwie 07.01.06, 00:30
        Nie wiem czy ta intercyze to proponujesz ironicznie, ale nie o to mi chodzilo w
        moim zapytaniu. Osobiscie wole wspolne konto i wspolny budzet, bo to zalatwia
        wiele dyskusji typu kto placi (nie wyobrazam sobie podzialow typu ja place za
        zlobek a on czynsz za mieszkanie, albo dyskusji rodzic-dziecko 'idz do mamy
        niech ci da na lyzwy', poza tym jest przejrzystosc i naprawde wspolne decyzje
        jak wydajemy. Osobne konta i zrzutka na zycie tez jest pewnym rozwiazaniem,
        tylko co jesli ty i twoj maz lubicie pojechac na np drogie wakacje, ale druga
        strona nie ma tyle swoich oszczednosci, to w pewiem sposob takze upokarzajace
        branie od malzonka. Ja raczej nie obawialabym sie ewentualnego wypominania
        wydatkow ze strony przyszlego meza i zamachu na moja niezaleznosc, a zreszta i
        tak nie wydaje 'ponad stan', tzn ponad to, co sama zarobie, bo jestem
        oszczedna. Ale jestem bardzo ciekawa jak sie to wszystko u innych sprawdza w
        praniu...a, zwlaszcza ze magazyny kobiece bebnia, ze kazda niezalezna kobieta
        powinna trzymac swoja kase.
        • mrmgr Re: Pieniadze w malzenstwie 09.01.06, 21:18
          Moj staz malzenski jest 17 lat. Wiek ok.40.
          Na poszatku bylo wspolne kato. I nie moglem nic odlozyc.
          Teraz osobno. Zarobki sie sumuje, sume pomniejszam o oplaty stale
          (przeczkole, samochod,benzyna, ubezpieczeni, dom, telefon itd), pozostala kwote
          dzieli sie przez dwa i kazdy ma swoje pieniadze. Jezeli nie wiadomo ile co
          kosztuje np. telefon, to sie bieze srednia.
          Ja jem w pracy, i daje na zedzenie w domu troche wiecej. Jak idzemy na zakupy to
          najczescie ja place.
          Poniewaz z powodu nadgodzin mam wiecej niz sie zakladalo, finasuje tez , male
          urlopy czy dodatkowe wydatki (np. naprawa samochodu).
          Zona jest teraz w domu z dzieckiem i nie ma dochodow, ale model pozostal ten sam.

          pozdrowienia
          mrmgr
          • merda Re: Pieniadze w malzenstwie 10.01.06, 12:12
            Ja z partnerem mamy wspolne konto,ale to dla mnie wygoda.Daje wszystkie
            zarobione pieniadze chlopakowi i o nic sie nie martwie.On musi gospodarowac
            nimi tak by starczylo na wszystko.Ja kupuje to co potrzebuje ,ale on musi
            obliczyc czy kupic to moge.Zreszta ja nie mam talentu do oszczednosci,zaraz
            wydalabym wszystko na ciuchy i kosmetyki,a tak wspolne konto mnie troche hamuje.
            Zreszta malzenstwo,czy wspolne mieszkanie wiaze sie wedlug mnie z posiadaniem
            wspolnego konta inaczej kazdy "sobie rzepke skrobie" to po co sie w ogole
            pakowac w malzenstwo, skoro za wszelka cene probujemy byc niezalezni.
            Ale to tylko moje zdanie
        • karpik_na_bezrybiu Re: Pieniadze w malzenstwie 10.01.06, 14:45
          rozwiazania zmieniaja sie w czasie. U mnie na poczatku zarabialismy z zona
          jednakowe nieduze pieniadze, wiec wszystko bylo wspolne i na wszystko
          brakowalo. Potem zona dwukrotnie wziela urlopy macierzynskie po 3 lata, wiec
          gdy juz wrocila do pracy, to ja juz zarabialem piec razy wiecej od niej.

          Wtedy wlasnie zachcialo jej sie wlasnego konta, z ktorego oplaca symboliczne
          wydatki (np. przedszkole dziecka), a reszte ma dla siebie. Mimo to co miesiac
          prosi, zebym jej zrobil przelew na 1000-1500 zl, bo nie starcza jej na zakupy
          do domu.

          Niestety mniej wiecej po roku funkcjonowania tego osobnego konta odkrylem jej
          romans z innym mezczyzna, a potem zorientowalem sie, ze to bylo jej potrzebne,
          zebym nie mogl kontrolowac wydatkow zwiazanych z kochankiem. A moze tez po to,
          zebym nie zorientowal sie ktore zakupy zrobila sama, a ktore to prezenty od
          kochanka (szczegolnie koronkowa bielizna, ktorej ma pelna polke za kilka swoich
          pensji, a ktorej ja nigdy nie ogladam na "modelu").

          Tak wiec, zmiany w podejsciu do kont i pieniedzy moga tez byc dobra ilustracja
          historii zwiazku. I chyba tylko dlatego ten temat jest tak ciekawy.
    • kokieteryjna Re: Pieniadze w malzenstwie 07.01.06, 01:12
      Uwazam, ze rozsadna kobieta powinna miec swoje konto i gotowke do swojej
      dyspozycji. Chociazby po to aby mogla, gdy najdzie ja na to ochota, wydac
      stowke czy dwie na pierdoly i nie musiala sie z tego tlumaczyc. Wiem z
      autopsji, ze wielu facetow przeraza fakt, ze kobieta kupuje kolejna torebke z
      rzedu czy jest sklonna wydac stowke na szminke czy puder. Ja bym nigdy nie
      chciala slyszec jakiegos zrzedzenia, ktore wraz ze stazem malzenskim moze sie
      nasilac. ;)
      • evvik Re: Pieniadze w malzenstwie 09.01.06, 23:29
        """Uwazam, ze rozsadna kobieta powinna miec swoje konto i gotowke do swojej
        dyspozycji. Chociazby po to aby mogla, gdy najdzie ja na to ochota, wydac
        stowke czy dwie na pierdoly i nie musiala sie z tego tlumaczyc. Wiem z
        autopsji, ze wielu facetow przeraza fakt, ze kobieta kupuje kolejna torebke z
        rzedu czy jest sklonna wydac stowke na szminke czy puder. Ja bym nigdy nie
        chciala slyszec jakiegos zrzedzenia, ktore wraz ze stazem malzenskim moze sie
        nasilac. ;)""" napisała, ale co zrobić gdy przytrafi się dzidziuś i pójdziesz
        na macierzy ński/wychowawczy Ty, a nie małżonek??Przestaniesz jeść bo nie masz
        swoich pieniędzy?
        Może zadaję niepoprawnie politycznie pytania, ale ja jestem po slubie ponad 20
        lat i wtedy kobiety chciały / mogły wychowywaćdzieci przez 6 lat na
        wychowawczym i co -gdzie moje pieniądze?
        U nas od początku było 1 konta, ja nim dysponowałam, kupowałamco trzeba i tak
        zostało.Nigdy nie miałam poczucia że to nie moje , choć do tej pory zarabiam 5
        krotnie mniej niż mąż, w małżeństwie pieniądze są wspólne, moja proca polega
        przezcież na 1. wychowywaniu dzieci2.douczaniu dzieci 3.dbaniu o nie 4.itp itp
        (dzieci mam 3 więc jest co robić - i nie chodzi mi o rzeczy typu pranie).
        Niestety, nie mogę zrozumieć co jest fajnego w osobnych pieniądzach.Co zrobić
        gdy ktoś straci pracę?
      • merda Re: Pieniadze w malzenstwie 10.01.06, 12:15
        kokieteryjna napisała:

        > Uwazam, ze rozsadna kobieta powinna miec swoje konto i gotowke do swojej
        > dyspozycji. Chociazby po to aby mogla, gdy najdzie ja na to ochota, wydac
        > stowke czy dwie na pierdoly i nie musiala sie z tego tlumaczyc. Wiem z
        > autopsji, ze wielu facetow przeraza fakt, ze kobieta kupuje kolejna torebke z
        > rzedu czy jest sklonna wydac stowke na szminke czy puder. Ja bym nigdy nie
        > chciala slyszec jakiegos zrzedzenia, ktore wraz ze stazem malzenskim moze sie
        > nasilac. ;)

        No wydac stowke na szminke czy puder tez mi sie w glowie nie miesci
      • bri Re: Pieniadze w malzenstwie 10.01.06, 12:57
        Jestem rozsądną kobietą i mimo to wolę mieć jedno konto z mężem. Bo tak się
        składa, że jako rozsądna kobieta wzięłam sobie rozsądnego męża ;)
      • cetka Re: Pieniadze w malzenstwie 13.01.06, 23:18
        ja mam wspolne konto z mezem i nie musze sie tlumaczyc, jak zapragne nowej
        mascary czy ksiazki:)
      • il_siciliano Re: Pieniadze w malzenstwie 15.01.06, 15:30
        kokieteryjna napisała:

        > Uwazam, ze rozsadna kobieta powinna miec swoje konto i gotowke do swojej
        > dyspozycji. Chociazby po to aby mogla, gdy najdzie ja na to ochota, wydac
        > stowke czy dwie na pierdoly i nie musiala sie z tego tlumaczyc. Wiem z
        > autopsji, ze wielu facetow przeraza fakt, ze kobieta kupuje kolejna torebke z
        > rzedu czy jest sklonna wydac stowke na szminke czy puder. Ja bym nigdy nie
        > chciala slyszec jakiegos zrzedzenia, ktore wraz ze stazem malzenskim moze sie
        > nasilac. ;)

        Tyle że faceci też lubią kupować sobie tak zwane pierdoły, również całkiem
        nietanie. Ot, choćby coś ze sprzętu sportowego, fajny krawat, płyta, jakiś
        "bajer" - i czesto też cena tego czegoś pozornie zupełnie nie przystaje do
        użyteczności ;)
    • gusia40 Re: Pieniadze w malzenstwie 07.01.06, 01:44
      Wszystko zależy od wysokości zarobków.Jeżeli się dużo zarabia i pieniądze nie
      są problemem to mogą być dwa konta.Jeżeli ma się np dochodu we dwoje ok 3000
      zł, troje dużych ale jeszcze uczącech się dzieci,to jedno konto .Większe
      wydatki wspólnie przemyślane i reżim finansowy.Inaczej mogą być kłopociki...Od
      niejednej małżonki minister finansów mógłby się sporo nauczyć.Albo i od
      małżonka w zależności komu w małżeństwie lepie ,,idzie zarządzanie" wydatkami.
    • squirrel9 Re: Pieniadze w malzenstwie 07.01.06, 04:15
      Małżeństwo staż ponad 10 lat, konto jedno wspólne, jedno moje (inteligo).
      Zawsze mieliśmy wspólne konto a zarabialiśmy różnie, czasem ja wiecej a czasem
      mąż wiecej (obydwoje zarabiamy nieźle). Z konta bierzemy tyle ile nam
      potrzebne, mamy z niego 2 karty płatnicze. Informacje o wypłatach i wpłatach na
      konto mamy szybkie bo na mój adres e-mailowy przychodzą z banku informacje o
      przelewach a mąż w domu korzysta z mojego adresu. Nigdy nie ma dyskusji o tym
      czy koniecznie musiałam np. wypłacić 500 lub 900 zł i co z tym zrobiłam, na co
      wydałam. A bywało inaczej - mąż próbował spisywać nasze wydatki z nastawieniem
      na ciągłe oszczędzanie. Nawet pod excelem (potem w accessie) zrobiłam takie
      fajne bazy danych bo mnie bawiło. Oczywiście bawiły mnie bazy a nie ciągłe
      spisywanie nawet drobnych wydatków i zastanawianie sie czy muszę koniecznie coś
      kupić. A już pretensje męża o to,że za dużo wydaję były męczące. Odnosiłam
      wrażenie,że idealnie bedzie gdy przez miesiąc nie wydamy nic i ... załozyłam
      swoje e-konto mężowi zostawiając indywidualną zabawę w oszczędzanie. Było
      trochę zgrzytów ale minęło i mamy wszystko wspólne tym bardziej,że to ja
      pilnuję terminów płatności, lokat i wszelikich spraw związanych z lokowaniem
      finansów. Wolę mnozyć i wydawać niż ściubiać.
    • itacare Re: Pieniadze w malzenstwie 07.01.06, 10:50
      Jesteśmy małżeństwem od prawie 5 lat, od początku wspólne konto, każdy ma swoją
      kartę. Zarabiamy bardzo dobrze, więc nie ma problemu, że jak ktoś zaszaleje z
      kasą, to nie starczy na jedzenie czy opłaty. On się za bardzo nie interesuje ile
      jest pieniędzy na koncie, sprawy z bankiem załatwiam ja.

      Każdy bierze z konta tyle, ile mu pasuje, nie ma znaczenia czy to 10 czy 1000zł.
      I tak przy większych kwotach chwalimy się sobie zakupami, zresztą jak wchodzę
      przez net na konto, to widzę ile wypłacił albo w jakim sklepie płacił kartą. W
      życiu żadnych wymówek ode mnie nie usłyszał, ja od niego też, wręcz przeciwnie.

      Nie wyobrażam sobie ukrywania nawzajem przed sobą zaskórniaków ani robienia
      sekretów finansowych. Kasa jest w końcu jednym z obszarów, gdzie najłatwiej się
      można pokłócić, a u nas jest wszystko na widelcu.
      Tylko raz w ciągu naszego małżeństwa miałam swoje pieniądze - na studiach cienko
      przędlismy, a ja marzyłam o wakacyjnym wyjeździe w pewne miejsce, więc co
      miesiąc odkładałam swoje stypendium naukowe na ten cel. On wiedział ile odkładam
      i nie było problemu.
      • magic00 Re: Pieniadze w malzenstwie 07.01.06, 11:11
        5 lat starzu małżeńskiego, wspólne konto. Mąż zapracowany, nie ma czasu wydawać
        pieniedzy, a ja nie jestem rozrzutna, wiec nie ma żadnego problemu kto na co
        wydał. Większe wydatki uzgadniamy wspólnie. Prawdę mówiąc, on zarabia znacznie
        więcej, ale za to więcej spraw domowych spada na mnie. Nie wyobrażam sobie
        sytuacji gdyby on przeznaczył pewną sume na wspólne wydatki, a część tylko dla
        siebie.
    • grogreg Re: Pieniadze w malzenstwie 07.01.06, 13:56
      sami musicie sobie to ustalic. Nie ma modeli uniwersalnych.

      z czysto praktycznych wzgledow zaczynam sie zastanawiac nad rozdzielnascia
      majatkowa.
    • dunia77 Re: Pieniadze w malzenstwie 07.01.06, 18:29
      Oddzielne konta, wspolne pieniadze. :-)
      Nie mamy czegos takiego jak _wlasne_ oszczednosci, kazdy kupuje, co mu
      potrzebne, na szczescie oboje mamy odrobine zdrowego rozsadku i oleju w glowie.
      Mamy jedno wspolne konto oszczednosciowe, na ktore kazde z nas przelewa stala
      sume miesiecznie, te pieniadze ida na grubsze wydatki, wakacje itp oraz
      dlugoterminowe projekty...

      Musicie wybrac takie rozwiazanie, z ktorym oboje bedziecie sie czuli
      komfortowo... jeddnej jedynie slusznej recepty nie ma...
      • kejtee Re: Pieniadze w malzenstwie 08.01.06, 22:45
        Wszystkie posty przeczytalam z zainteresowaniem, dzieki! Fajnie, ze jest forum
        i mozna skonfrontowac tak delikatny temat z wieloma osobami.
        Oczywiscie, ze nie ma jednej recepty i my swoje rozwiazanie mamy.

        (Kiedys przeczytalam gdzies wywiad z psychologiem czy seksuologiem, ktory
        opowiadal o parze z dlugim stazem malzenskim, ktora przyszla do niego, gdyz
        mieli kryzys w zwiazku. Na poczatku zapytal o problemy na tle pieniedzy, a oni
        na to, ze nigdy takich nie mieli. Wtedy pomyslal, ze tej parze uda sie
        rozwiazac problemy mazlenskie...)
    • kohol Re: Pieniadze w malzenstwie 09.01.06, 14:49
      Oddzielne konta, wspólna kasa. W dodatku mąż ma dwa konta i sytuacja jest
      trochę skomplikowana, ale wygląda to ogólnie tak, że za zakupy płaci osoba,
      która akurat ma kasę na koncie - najczęściej ja. Jesteśmy rozsądni i wiemy, że
      druga osoba nie wyda nagle nie wiadomo ile na jakąś zachciankę.
      Aha - dwa konta w różnych bankach to większe prawdopodobieństwo, że w okolicy
      znajdzie się odpowiedni bankomat :)
      • ardzuna Re: Pieniadze w malzenstwie 10.01.06, 19:09
        My mamy identycznie. Oddzielne konta, wspólna kasa, a oddzielne, bo takie
        mieliśmy przed ślubem i nie zlikwidowaliśmy. Sprawdza się, jeśli obie osoby sa
        odpowiedzialne w kwestii wydawania pieniedzy. Na większe zakupy decydujemy się
        razem, na mniejsze często też.
    • vandikia Re: Pieniadze w malzenstwie 09.01.06, 17:36
      mamy oddzielne konta, ale nie ma problemu jesli maz nosi moja karte bankomatowa
      przez np tydzien, lub ja jego karte. Kase mamy jak najbardzie wspolna,ale przy
      tym nie kontrolujemy sie finansowo
      • ola_zosia Re: Pieniadze w malzenstwie 09.01.06, 18:59
        My konta mamy oddzielne i z naszych miesięcznych zarobków łożymy wspólnie na
        wszelkie domowe wydatki (jedzenie, rachunki, jedzenie i żwirek dla kota).
        Osobiście nie zniosłabym, gdyby mi ktoś zaglądał w rachunek bankowy, jak chcę,
        to sama mówię narzeczonemu (ślub niebawem), ile mam aktualnie pieniędzy. A
        karta bankomatowa jest moja i już!
        • vandikia Re: Pieniadze w malzenstwie 09.01.06, 21:00
          cóż, dla mnie małżeństwo to zaufanie, pieniądze nie będą grały w moim życiu
          głównej roli. Każdy ma jakieś priorytety.
          • barnaba75 Ktoś, kto mówi o zaufaniu przy pieniądzach 09.01.06, 21:57
            jest po prostu nieprzewidujący i tyle.
            • vandikia Re: Ktoś, kto mówi o zaufaniu przy pieniądzach 09.01.06, 23:04
              no ja wiem ze swiat na psy schodzi i wlasne dziecko moze zabic rodzicow i
              sprzedac ich organy, ale jak dla mnie to raczej anomalia. Skoro małżeństwo to
              wspólnota, to również finansowa. Ja chyba współczuje partnerow...skoro macie
              obawy czy was nie wykiwaja na kase.
              • ola_zosia Re: Ktoś, kto mówi o zaufaniu przy pieniądzach 10.01.06, 00:37
                Nie, to zupełnie nie o to chodzi! My dokładnie wiemy (o sobie nawzajem), ile
                zarabiamy, mamy ustalone, ile kto wrzuca do "domowej kasy". Po prostu nie mamy
                wspólnego konta, jak się poznaliśmy, każde z nas już miało swój rachunek
                bankowy - nie zmieniliśmy tego i tyle.
                Oczywiście, gdybym była chora, gdyby zaszła nagła potrzeba, udostępniłabym
                partnerowi kartę do bankomatu (wraz z odpowiednimi danymi), ale nie ma na razie
                takiej sytuacji, która zmuszałaby mnie do takiego posunięcia.
                A rozdzielności majątkowej po ślubie wprowadzać nie zamierzamy.
                :-)
                • welcometopoland KONTROLA MĘŻA... fajna rzecz :) 10.01.06, 15:49
                  Samo myślenie o kasie nie wróży dobrze. A kłótnie o r-ki to już porażka !

                  Wspólne konto pozwoli żonie sprawdzać czy np. mąż nie bierze 200-300 PLN z
                  bankomatu a następnie nie przynosi do domu zakupów.. WNIOSEK: chadza na dziwki.

                  Gdy mąż straci pracę można mu wydzielać "kieszonkowe" i sprawdzać ile wydał na
                  zakupy.

                  Mąż nie zatai premii / podwyżki w pracy którą mógłby wydawać po cichu chadzając
                  na dziwki, sponsorując jakąś niunię lat 18 lub jadąc na Ibize z kumplami..

                  TAK WIĘC NALEGAJ NA WSPÓLNE KONTO !! Zagroź półrocznym celibatem w razie
                  oporów..
        • loorien Re: Pieniadze w malzenstwie 13.01.06, 00:05
          a my jesteśmy 3 miesiace po ślubie i bardzo chciałam wspólnego konta bo mój mąż
          prowadzi małą firmą i nigdy nie wiem ile wydaje a mnie sie dziwił że na dom
          tyle idzie. Więc teraz robimy eskperyment. On przelewa ustaloną kwotę ja
          dokładam swoje (mniejsze) wynagrodzenie i wszystkie wydatki z tego konta.
          Dodatkowo żeby sie zorientować na co ile wydajemy zalożyłam zeszyt i notujemy
          wszystkie wydatki. Na razie sie sprawdza ale pewnie kiedys zrezygnujemy bo to
          faktycznie męczące takie rozliczanie wszystkich zachcianek
    • veevaa Re: Pieniadze w malzenstwie 09.01.06, 20:05
      No nie... A chcecie miec rozdzielnosc? Moze osobne szufladki? Ciekawe, jak sie
      podzilicie wydatkami, jak sie dziecko narodzi. Albo jak w ciazy bedziesz.
      dziadki mojego faceta maja rozdzielna kase. Cyrk jest straszny... generalnie -
      to nie dla mnie. Chyba dla ludzi o mocnych nerwach... I duzej cierpliwosci. Jak
      dla mnie, lepiej miec wspolne konto (nawet jesli tylko jedna osoba zarabia, albo
      zarobki nie sa rowne), tylko ustalic: nie wydawaj na glupoty, bo zbieramy na
      samochod. I juz.
      • joannap111 Re: Pieniadze w malzenstwie 09.01.06, 20:43
        17 lat stażu konta osobne; duże wydatki wspólne z jego konta; duże rachunki i
        oszczędności mąż, zakupy spożywcze i sprawy dzieci (skladki, kieszonkowe itp)
        ja; Zgrzyty bardzo rzadko; zachcianki każde sobie - dzieci 50% wkładu.
    • nulka100 Re: Pieniadze w malzenstwie 09.01.06, 21:23
      Staż - 5 lat, małe dziecko.
      Konta osobne.Nie żyjemy rozrzutnie. Mąż zarabia znacznie więcej, co nie znaczy
      że dużo (po prostu ja tragicznie mało). Co miesiąc odkłada pewną sumę (cel
      bliżej nieokreślony, powiedzmy są to pieniądze na tzw "czarną godzinę"), z
      pozostałych pieniędzy żyjemy. Jak zabraknie (a zwykle brakuje) wówczas ja
      sięgam do swojego konta. Czasem uda mi się jednak oszczędzić kilkaset złotych.
      Tym sposobem każde z nas ma odłożoną pewną kwotę na koncie. Stan kont jawny;),
      zaglądamy sobie do wyciągów,nie ma jednak uwag, złośliwości. Posiadanie
      własnego konta jest wygodne. Mąż chyba nie przezyłby gdybym powiedziała, że
      koledze (ktorego nie znosi) kupiłam z wspólnej kasy prezent urodzinowy;)))))))
      Aha........nigdy nie było sprzeczki na temat pieniędzy, nigdy też nie
      ustalaliśmy takiego rozwiązania, jakos tak samo wyszło;)
    • the.gypsy Re: Pieniadze w malzenstwie 09.01.06, 21:29
      forsa jest glownym kwasem w kazdym malzenstwie. niestety.
      • amorpo Re: Pieniadze w malzenstwie 09.01.06, 21:52
        23 lata małżeństwa.Kiedyś jak nie mielismy konta, to zawsze leżała kupka
        pieniędzy.Kazde z nas mogło wziąć, pod warunkiem że powiedziało ze bierze.(nie
        mylić że musiało prosić-nic z tych rzeczy).Jak zarabialiśmy mało, to wspólnie
        liczylismy na co trzeba wydać,co jest priorytetem,mąz brał sobie niewielkie
        kieszonkowe.Obecnie każde z nas ma swoje konto, a w związku z tym że mąż jest
        bardziej dochodowy,to przelewa co m-c pewną kwotę na moje konto.Ja placę
        r-ki,opłacam potrzeby dzieci,ubieram je i siebie,kupuję prezenty,wyprawiam
        swięta.Mąż sam się ubiera,robi zakupy w supermaketach,na nim spoczywa utrzymanie
        samochodu,remont domu, czy jakiś większy zakup do domu,finansuje urlopy i
        kolonie.Taki stan rzeczy sprawia że masę pieniędzy przelatuje nam przez palce,
        ale jednoczesnie daje nam swobodę w dysponowaniu pieniedzmy.Ani ja jego, ani on
        mnie nie rozlicza z kazdego wydanego grosza.Jestesmy pod wzgledem finansowym
        średnią klasą,pieniadze nas się nie trzymają,nie lubimy sobie niczego
        odmawiać.Jestesmy pod tym względem dobrani,chociaż marze o małej kupce na czarną
        godzinę i w zwiazku z tym bardzo dobrze ubezpieczyłam i siebie, i męża,który
        przez to ubezpieczenie obawia się jadać w domu.(żartowałam)
      • kohol Re: Pieniadze w malzenstwie 10.01.06, 10:40
        A czytałeś poprzednie wypowiedzi?
        Bo z nich wyraźnie wynika, że nie w każdym.
    • nunia01 Re: Pieniadze w malzenstwie 09.01.06, 21:48
      Ja też się tego tematu bałam - mamy kompletnie inne podejście do pieniędzy, w
      dodatku tak się złożyło, że od początku małżeństwa ja zarabiam znacznie mniej
      (ciągle z nadzieją na lepsze jutro). Wypracowaliśmy własny sytem, skomplikowany
      dla osób postronnych, ale jakoś to idzie. Kont mamy w sumie trzy - jedno wspólne
      i na nie wpływają pieniądze z regularnych wypłat - to ma starczyć na 'życie' i
      pochodne - i to jest kasa absolutnie wspólna. Każdy z nas ma też konto, na które
      wpływają pieniądze dodatkowe (na szczęście boki mamy obydwoje) i z tej kasy
      pewna określona procentowo część zostaje na własne potrzeby, a reszta jest
      przeznaczana na wydatki extra - remonty, wyjazdy lub odkładana na 'coś' - i to
      znowu są pieniądze wspólne. Czasami jak nie mam długo nic dla siebie, to mąż mi
      trochę 'swoich' oddaje, żeby mi nie było smutno:) Tak, że sytem mocno pokopany,
      ale działa i w zasadzie każda kasa jest wspólna.
    • barnaba75 Rozdzielność majątkowa i oddzielna kasa 09.01.06, 21:54
      tak jest najlepiej.
      • ardzuna Re: Rozdzielność majątkowa i oddzielna kasa 10.01.06, 19:11
        Nie.
    • ania_pannonia250 Re: Pieniadze w malzenstwie 09.01.06, 23:39
      Jestem szczęśliwą mężatką, mamy dwumiesięczną córeczkę, i nie wyobrażam sobie,
      żebyśmy mieli jakiekolwiek osobne pieniądze. Nie chcę się rozpisywać, ale moim
      zdaniem małżeństwo, w którym małżonkowie mają osobne konta i "nie tłumaczą się
      sobie nawzajem" z wydatków to nie małżeństwo, tylko pewien układ. Mój mąż ma
      dokładnie takie samo zdanie. Od początku związku nie było mowy o osobnych
      kontach. Nigdy tez nie kłóciliśmy się o pieniądze. Oboje pracujemy jako
      "wolni strzelcy", nigdy nie było problemu, które z nas ile zarabia, w końcu to
      nasze wspólne życie. Rozumiem jednak, że nowy świat wymaga takich rozwiązań - w
      końcu małżeństwo nie jest na zawsze.
      • wlodek.g Małżeństwo Sp. z o.o. 09.01.06, 23:58
        osobne konta - to właśnie ograniczone zaufanie - bo może wyprowadzisz więcej
        niż wpłacisz.

        Tyle teoria, a w moim, tamtym życiu ona miała kartę do mojego konta, ale
        nieuczciwie wyprowadzała po kilka tys. miesięcznie - pewnie na swoje osobiste.
        Skończyło sie rozwodem.
        Tak sobie myślę, że gdyby nie wiedziała ile tam jest, to może nie doszłoby do
        rozwodu i całej tej - dla mnie - tragedii.
      • alasme Re: Pieniadze w malzenstwie 15.01.06, 00:27
        "małżeństwo, w którym małżonkowie mają osobne konta i "nie tłumaczą się
        sobie nawzajem" z wydatków to nie małżeństwo, tylko pewien układ"
        dla niektórych układ idealny
    • scheisse Re: Pieniadze w malzenstwie 10.01.06, 00:50
      Zastanawiam sie co to jest za pytanie. Jestem w stalym zwiazku od prawie 4 lat.
      planujemy slub za okolo pol roku. Wspolne konto mamy juz od dluzszego czasu.
      Byla to naturalna kolej rzeczy. obydwie nasze pensje wplywaja na to samo konto,
      a o wydatkach decydujemy wspolnie. co do pieniedzy prywatnych... nie ma z tym
      problemu. jest ustalony miesieczny budzet i musimy sie jego trzymac. jezeli sa
      wolne pieniadze, to po prostu mowimy ze bierzemy tyle a tyle. a po co? bo chce
      kupic ksiazke, pojsc na piwo, albo do kina. nie robimy z tego tajemnicy.
      jezeli chodzi o wspolne placenie za mieszkanie zanim konto bylo wspolne, to dla
      mnie takze jest to naturalne. zarabiam wiecej od mojej Pani i sam ustalilem
      zasade, wbrew jej sprzeciwom, ze ja place wiecej. nie bylo zadnych problemow.
      na koniec zostawilem drobna oczywistosc (moze przewinela sie juz w tym watku,
      nie wiem, nie czytalem wszystkiego). W malzenstwie jest wposlnota majatkowa.
      jezeli ty bedziesz miala 1 milion na swoim koncie a on 0 i wezmiecie rozwod, to
      niestety bedziesz mu musiala te pol miliona oddac. jasne, mozna sie sadzic itd,
      ale jezeli chcesz miec osobne drobniaki, to spisz intercyze. i po klopocie.
      • zdzichu-nr1 Re: Pieniadze w malzenstwie 10.01.06, 01:55
        Mam 5 podstawowych kont osobistych typu ror plus drugie 5 pobocznych (walutowe,
        oszczędnościowe itp.). Do tego dochodzą konta na firmy. Kobiety trafiały mi się
        zawsze bidne, no i to byłoby jakieś panoptikum, gdybym miał je upoważniać na to
        wszystko. Zresztą nie sądzę, by się w tym połapały. Ja po prostu płacę za
        wszystko i tyle. Jak jedna twierdziła, że przyjmowanie kasy w gotówce ją
        upokarza, to założyłem konto wspólne e-max, wyrobiłem karte do bankomatu, którą
        jej wręczyłem, a następnie przelewałem co miesiąc umówioną sumę. Wspólne konto
        ma sens, gdy ludzie mają zbliżone dochody, ale gdy ktoś ma miesięcznie sumę x,
        a drugi 10 razy x plus spore oszczędności, no to o czym tu mówić?! I nie zgodzę
        się, że wtedy nie ma związku tylko "układ" jak tu ktoś napisał. No sorry,
        związki bywają różne. I jeszcze jedno. Mój tatuś miał mniej więcej analogiczną
        sytuację do mojej, kolejna żona suszyła mu łeb, że musi ją poupoważniać na
        kasę. No więc w końcu to zrobił i po paru latach jest goły i wesoły. Nie
        dlatego, że go sczyściła z kasy i uciekła (jest z nim nadal), tylko dlatego, że
        to po prostu ptasi móżdżek i powydawała na głupoty oraz straciła na
        nietrafionych inwestycjach (typu zamiana działki budowlanej na rolną - bo
        większa, a że odludzie jak ch.. i działka niesprzedawalna to nieważne itp. itd.)
    • kyora Re: Pieniadze w malzenstwie 10.01.06, 08:05
      Wiesz dużo zależy od charakteru mężczyzny. Moja znajoma miała idealną jej
      zdaniem sytuację tzn każdy swoje pieniądze i trochę wspólnych na mieszkanie
      itp. Ale od kiedy nie zarabia (kilka miesięcy wychowawczego)tylko jej mąż ma
      własne dochody z których mu coś zostaje i ten model już nie działa ale facet
      nie kwapi się aby to zmienić. Co więcej potrafi iść sam do sklepu i kupić
      sprzęt za kilka tysięcy bo GO na to stać. Ja z mężem mamy oddzielne konta ale i
      tak wszystkie wydatki uzgadniamy a kupno gazety czy ciucha nie jest żadnym
      problemem - czasem musi być i na drobne zachcianki
      • awigaj Re: Pieniadze w malzenstwie 10.01.06, 09:14
        dwadzieścia kilka lat po ślubie. Od zawsze wspólne pieniadze. Teraz jedno
        wspólne konto, wspólna koperta z pieniędzmi na bieżące wydatki, do której
        dostęp ma też 15 letni syn, wspólna portmonetka. Nie dyskutuje się o wydatkach
        stałych (czynsz i inne opłaty), ani o drobnych, codziennych. Sporadyczne,
        wieksze wydatki omawiamy wspólnie (czasem z synem, jeśli go to interesuje)
        zastanawiamy się, czy w tym miesiącu nas na to stać. 200 % wzajemnego zaufania.
    • ala.b30 Re: Pieniadze w malzenstwie 10.01.06, 09:56
      Jeszcze przed ślubem (4 lata wspólnego mieszkania) mieliśmy wspólne pieniądze,
      po ślubie nic się nie zmieniło.
    • kohol Osobne konta są po prostu wygodne 10.01.06, 10:44
      Zawsze ktoś może zapłacić za zakupy swoją kartą - nie mieliście nigdy sytuacji
      typu - chodzicie po hipermarkecie, a tu komunikat, że przykro bardzo, ale ze
      względu na problemy z komunikacją z bankiem XX nie można dokonywać płatnosci
      kartami tegoż banku? Albo - w pobliżu nie ma żadnego bankomatu YY, jest tylko
      ZZ?
      Oddzielne konta, wspólna kasa - to jest to :)
      • maniusza Re: Osobne konta są po prostu wygodne 10.01.06, 11:47
        nie wiem... wszystko kwestia układu między małżonkami

        u mnie od zawsze (10 lat małżeństwa) konto było jedno. Nie było nigdy potrzeby
        tłumaczenia się na co się wydało ile - układ jest prosty. Duże wydatki omawiamy
        razem, jeśli wiemy że z kasą jest krucho to żadne z nas nie szaleje - ufamy
        sobie w tym względzie... nie wyobrażam sobie bym musiała się tłumaczyć przed
        mężem albo on przede mną...
      • microprofesor Re: Osobne konta są po prostu wygodne 10.01.06, 16:52
        można mieć 2 konta i obydwa wspólne
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka