martynika80
13.01.06, 17:30
byłam kilka dni temu na rozmowie w sprawie pracy. Wszystko ładnie,
pięknie, "przesłuchujący" mnie facet- miły, kulturalny, sprawiał wrażenie
zadowolonego z moich odpowiedzi. Miałam poczucie, że dobrze na tej rozmowie
wypadłam. Dzwonię dziś (przed godziną) by się dowiedzieć jak mi poszło, czy
zostałam zakwalifikowana do dalszego etapu, a tu...PORAŻKA!!!! Ryczę teraz
jak bóbr. Kolejna zaprzepaszczona szansa. Mam 25 lat, wkrótce 26 i nie mam
stałej pracy. Odrabiam teraz jakiś głupi półroczny staż, nikomu nie
potrzebny, bez szans zostania w firmie gdzie go odbywam. Dlaczego mnie nie
chcą przyjąć??? Bo nie mam znajomości?? Bo nie płacę odpowiednim osobom za
przyjęcie mnie do pracy??? Bo mało jest w moim miescie ofert pracy dla osób
z wyższym wykształceniem?? I po co ja się uczyłam za ekonomistkę??? Po co
wybrałam kiedyś taki głupi zawód??? Składam wszędzie podania, nawet mało
kiedy na rozmowę kwalifikacyjną mnie zapraszają, bo wiadomo, że wolne miejsca
czasem są, ale dla znajomych. Życ mi się nie chce w takim państwoie, a za
granicę wyjechać nie mogę i nie chcę. Po co ja się uczyłam, z takim trudem
opłacałam kolejne semestry?? Po to by teraz siedzieć w domu???? Dlaczego nic
mi się w życiu nie udaje?? Jak młodzi ludzie, bez pracy, bez perspektyw na
lepszą przyszłosć mają się nie załamywać???? Muszę pracę znaleźć jak
najszybciej, do końca miesiąca bo inaczej... krucho ze mną będzie!!!!! Ale
jak?? Gdzie?? Mam iść pod latarnię???