Dodaj do ulubionych

jestem zrozpaczona...bo nie dostałam pracy!!!!!!!!

13.01.06, 17:30
byłam kilka dni temu na rozmowie w sprawie pracy. Wszystko ładnie,
pięknie, "przesłuchujący" mnie facet- miły, kulturalny, sprawiał wrażenie
zadowolonego z moich odpowiedzi. Miałam poczucie, że dobrze na tej rozmowie
wypadłam. Dzwonię dziś (przed godziną) by się dowiedzieć jak mi poszło, czy
zostałam zakwalifikowana do dalszego etapu, a tu...PORAŻKA!!!! Ryczę teraz
jak bóbr. Kolejna zaprzepaszczona szansa. Mam 25 lat, wkrótce 26 i nie mam
stałej pracy. Odrabiam teraz jakiś głupi półroczny staż, nikomu nie
potrzebny, bez szans zostania w firmie gdzie go odbywam. Dlaczego mnie nie
chcą przyjąć??? Bo nie mam znajomości?? Bo nie płacę odpowiednim osobom za
przyjęcie mnie do pracy??? Bo mało jest w moim miescie ofert pracy dla osób
z wyższym wykształceniem?? I po co ja się uczyłam za ekonomistkę??? Po co
wybrałam kiedyś taki głupi zawód??? Składam wszędzie podania, nawet mało
kiedy na rozmowę kwalifikacyjną mnie zapraszają, bo wiadomo, że wolne miejsca
czasem są, ale dla znajomych. Życ mi się nie chce w takim państwoie, a za
granicę wyjechać nie mogę i nie chcę. Po co ja się uczyłam, z takim trudem
opłacałam kolejne semestry?? Po to by teraz siedzieć w domu???? Dlaczego nic
mi się w życiu nie udaje?? Jak młodzi ludzie, bez pracy, bez perspektyw na
lepszą przyszłosć mają się nie załamywać???? Muszę pracę znaleźć jak
najszybciej, do końca miesiąca bo inaczej... krucho ze mną będzie!!!!! Ale
jak?? Gdzie?? Mam iść pod latarnię???
Obserwuj wątek
    • martynika80 Re: jestem zrozpaczona...bo nie dostałam pracy!!! 13.01.06, 17:58
      a Wy nie macie takich problemów??????????
    • second_time Re: jestem zrozpaczona...bo nie dostałam pracy!!! 13.01.06, 18:04
      > Dlaczego mnie nie
      > chcą przyjąć??? Bo nie mam znajomości??

      yhy bo nie masz znajomosci
    • izyda79 Re: jestem zrozpaczona...bo nie dostałam pracy!!! 13.01.06, 20:45
      Pociesz sie! Nie jesteś sama.Ja tez mam ten problem.Ide na każda rozmowę z
      nadzieja a potem klapa.Wysylam dziesiątki dokumentów a nawet na połowe nie
      dostaję odpowiedzi.Do tego jestem od Ciebie troche starsza i jestem młoda
      mężatką co jeszcze bardziej mnie dyskwalifikuje.Szukanie pracy to ciężka
      sprawa.I nawet znajomości niekiedy nie pomagaja........
    • a7905 Re: jestem zrozpaczona...bo nie dostałam pracy!!! 13.01.06, 22:26
      Jeszcze dwa dni temu byłam w dołku z tego samego powodu.
      Mam prawie 27 lat, kończę usm, ponad 6 lat doświadczenia zawodowego (też
      okolice ekonomii), nie mam dziecka ani męża,z językami słabiutko (nie były mi w
      pracy potrzebne).
      Od trzech miesięcy szukam pracy. Ponad 100 ofert wysłałam (również do innych
      miast), w sumie byłam na kilkunastu rozmowach.
      Wczoraj oddzwonili do mnie, trzy dni po rozmowie, w poniedziałek zaczynam
      pracę. Żeby było ciekawiej to w firmie, gdzie po rozmowie wydawało mi się że
      nie najlepiej wypadłam (troszkę nieoczekiwanie część rozmowy była po
      niemiecku), a w ogóle pojechałam na nią już lekko zrezygnowana (ale i z drugiej
      strony bez nerwów). Bez żadnych znajomości. Zaproponowane warunki płacowe
      przeciętne (na początek!), duże możliwości rozwoju, praca na pełny etat i na
      stałe:)))

      Nie płacz. Może jeszcze jedna taka rozmowa, może sto. Każda - to twoje
      doświadczenie. Może jeszcze nie raz ci powiedzą że zadzwonią i nie zadzwonią, a
      może nie. CHyba najważniejsze, to ciągle tej pracy intensywnie szukać, nie
      poddawać się. A póki nie masz pracy, to się do niej przygotowywać - uczyć się,
      czytać dużo bieżącej pracy fachowej itp. - a nuż się przyda żeby zabłysnąć na
      rozmowie:)?
      • pusaczek Re: jestem zrozpaczona...bo nie dostałam pracy!!! 16.01.06, 08:48
        Spokojnie, masz teraz dużo czasu więc wykorzystaj go !! Ucz sie przede
        wszystkim języków obcych. Wierz mi, nie wykształcenie się teraz liczy. Jeżeli
        znasz choć jeden język - na pozomie bardzo dobrym oczywiście, powinno się
        udać.Rozsyłaj CV wszędzie gdzie się da, nie tylko do konkretnych firm
        szukających pracowników, wysyłaj także do firmy zajmujących się doradztwem
        personalnym, ponieważ wiekszość z nich posiada bazy danych i jeżeli będą
        realizować projekty związane z Twoimi kwalifikacjami na pewno się do Ciebie
        zgłoszą.
        Powodzenia !!
        • martynika80 Re: jestem zrozpaczona...bo nie dostałam pracy!!! 16.01.06, 10:41
          Dziękuję za słowa otuchy. Już mi do dziś trochę przeszło. Choć nadal nie mam
          dużych nadziei na znalezienie pracy. Tym bardziej, że jak już pisałam, pracę
          muszę znaleźć w krótkim czasie. Wkrótce kończy mi się staż, zostanę bez
          pieniędzy a mam do opłacenia jeszcze jeden semestr za magisterskie studia
          uzupełniające. Już prawie kończę te studia, szkoda by je było przerwać z powodu
          braku pieniędzy, a to mnie czeka jeśli nie znajdę pracy. Mam też pytanie do
          moich przedrozmówców. Piszecie by wysyłać podania do wszystkich firm, nie tylko
          tych, które aktualnie poszukują pracowników. Ale jak wysyłać? E- mailami? Czy
          cv i podanie wysyłać w kopercie za pośrednictwem zwykłej poczty? Czy przed
          wysłaniem podań należy zadzwonić najpierw do firmy, do kadr i zapytać o
          nazwisko osoby która zajmuje się rekrutacją? (po to by później powołać się na
          nią w podaniu). Czy jeśli już wyślę podanie do firmy to wypada po jakimś czasie
          zadzwonić i zapytać co z moim podaniem?
        • martynika80 Re: jestem zrozpaczona...bo nie dostałam pracy!!! 16.01.06, 10:50
          Acha, i jeszcze jedno. Ostatnio dużo myślałam o tym w jaki sposób znaleźć pracę.
          I przyszło mi do głowy, że może dobrym pomysłem byłoby zaproponowanie
          pracodawcy tego, że przez jakiś czas bedę pracować za darmo. Chodzi mi o to, że
          idąc na rozmowę kwalifikacyjną mogłabym powiedzieć pracodawcy, że chętnie
          zgodzę się na pracę za darmo, przez np. tydzień, dwa, miesiąc, by móc się
          wykazać i pokazać pracodawcy, że się nadaję do tej pracy. I że jestem świadoma
          tego, iż nie mam dużego doświadczenia i dlatego zgadzam się na taką darmową
          pracę. Po tym darmowym okresie pracy liczyłabym oczywiście na to, że pracodawca
          podpisze ze mną umowę. Jak myślicie? Może to by mi pozwoliło szybciej znaleźć
          pracę?
          • pusaczek Re: jestem zrozpaczona...bo nie dostałam pracy!!! 16.01.06, 11:52
            CV do firmy doradztwa personalnego najlepiej przysyłać e-mailem. Jeżeli nie
            wysyłasz maila na konkretny projekt, należy zaznaczyć, że przesyłasz swój
            życiorys do bazy danych i że jetseś otwarta na różne propozycje z ich strony.
            Jeżeli chodzi o pracę za darmo, nie podoba mi się osobiście ten pomysł. To może
            świadczyć negatywnie o Twojej osobie, o tym że siebie nie cenisz, że nie wiesz
            ile jesteś warta. A przecież jesteś duzo warta !! :)))
            • selena22 Re: jestem zrozpaczona...bo nie dostałam pracy!!! 16.01.06, 12:36
              Nie martw się. Na pewno w końcu znajdziesz robotę. Tylko MUSISZ uzbroić się w
              cierpliwość. Pamiętaj że każda rozmowa jest dla Ciebie doświadczeniem i na
              każdej kolejnej wypadasz lepiej.
              A ja mam do Ciebie pytanie:
              - gdzie odbywasz staż i jak go załatwiłaś (przez PUP czy sama znalazłaś
              firmę/urząd która Cię interesowała)?
              • martynika80 Re: jestem zrozpaczona...bo nie dostałam pracy!!! 16.01.06, 13:01
                staż odbywam w Zakładzie Ubezpieczeń Społecznych. Po prostu kóregoś dnia
                zadzwonili do mnie z Urzędu Pracy i powiedzieli, że Zus szuka stażystów i żeby
                złożyć podanie. Podań była masa, ale o dziwo "załapałam się". Oczywiście cieszę
                sie z tego powdu bardzo, bo to zawsze kolejne pół roku jakiegoś doświadczenia.
            • martynika80 Re: jestem zrozpaczona...bo nie dostałam pracy!!! 16.01.06, 13:07
              może i jestm dużo warta, ale po tylu niepowodzeniach człowiek traci w końcu
              wiarę we własne siły. A co do mojego pomysłu-to taką propozycje złożyłabym
              ewentualnemu pracodawcy dopiero pod koniec rozmowy. Zaznaczając, że to ma być
              po prostu z mojej strony okazja do zaprezentowania własnej osoby, wykazania się
              pracowitością itp. Jeżeli przypadłabym mu "do gustu" wtedy podpisałby ze mną
              umowę. No i chyba świadczyłoby to o tym, że bardzo zależy mi na tej pracy, że
              bardzo chcę pracować w danej firmie, skoro zgadzam się na początku pracować za
              darmo. Tak przynajmniej ja myślę.
          • sumire Re: jestem zrozpaczona...bo nie dostałam pracy!!! 16.01.06, 20:26
            W ten sposób nigdy byś stałej pracy nie znalazła - każdy by Ci po miesiącu mówił, że się nie nadajesz. Niektóre firmy specjalizują się w takich darmowych okresach próbnych i dzięki temu nikogo nie muszą zatrudniać.
            Nie rób z siebie potencjalnej niewolnicy, tylko potencjalnego świetnego pracownika. Poczucie własnej wartości ma tu ogromne znaczenie.
            Ja po studiach szukałam pracy w trzech miastach naszego pięknego kraju przez pół roku. Wysyłałam mejle wszędzie. I wreszcie mnie przyjęli :) to, co robię, nie ma nic wspólnego z moim wykształceniem, ale radzę sobie.
            • maialina1 Re: jestem zrozpaczona...bo nie dostałam pracy!!! 16.01.06, 21:23
              sumire napisała:

              > W ten sposób nigdy byś stałej pracy nie znalazła - każdy by Ci po miesiącu
              mówi
              > ł, że się nie nadajesz. Niektóre firmy specjalizują się w takich darmowych
              okre
              > sach próbnych i dzięki temu nikogo nie muszą zatrudniać.

              Zatrudnianie ludzi za darmo jest NIELEGALNE. Firmy o ktorych mowisz,
              nie "specjalizują sie" w tym nielegalnym procederze, tylko zatrudniają
              stażowiczów - studentów którzy przysposabiają się do zawodu. Ale to są
              STUDENCI!! Oni mają ubezpieczenie.
              Nikt nie przyjmie osoby do pracy bez ubezpieczenia! A już na pewno nie za
              darmo! To zupelnie nielogiczne.
              • sumire Re: jestem zrozpaczona...bo nie dostałam pracy!!! 16.01.06, 21:29
                Oczywiście, że nielegalne. Ale niezmiennie popularne.
                • maialina1 Re: jestem zrozpaczona...bo nie dostałam pracy!!! 16.01.06, 21:34
                  Ja jak dotad o tym nie slyszalam.
                  Wybacz, ale ądzę ze jesteś w bledzie. Nikt nie jest tak glupi zeby robic za
                  darmo, bo wiadomo ze po obiecanym "okresie probnym" go wyleją. Myślę że blędnie
                  wzięlaś za nielegalny proceder zatrudnianie stazystów.
                  • sumire Re: jestem zrozpaczona...bo nie dostałam pracy!!! 16.01.06, 21:39
                    www.pip.gov.pl/html/pl/html/99020505.htm#011
                    Vide "Raban w szmateksach" i parę innych tytułów. Głośne sprawy całkiem.
                    Nie nazywałabym tego głupotą. Raczej desperacją.
                    • maialina1 Re: jestem zrozpaczona...bo nie dostałam pracy!!! 16.01.06, 21:45
                      Przeczytalam.
                      1. nie porównuj jakichś szmateksów (które same w sobie zazwyczaj są nielegalne,
                      większość nie jest nigdzie zarejestrowana i nie placi zadnego podatku)do
                      normalnych firm.
                      2. ta nieszczęsna poszkodowana osoba nie proponowala się sama ochoczo że bedzie
                      robić za darmo, tylko dala się po prostu zrobić w konia.
                      • sumire Re: jestem zrozpaczona...bo nie dostałam pracy!!! 16.01.06, 22:05
                        Co nie zmienia faktu, że proceder istnieje, nespa? Duża firma czy mała, z własnej woli czy cudzej, to jest problem. Szmateks czy nie szmateks, ludzi zatrudnia - a nie każdy może być managerem w Lexusie.
                        Nie każdy może wybierać i przebierać w ofertach. Ja mam dobrą pracę, moi znajomi ze studiów również, choć nie wszyscy - ale musiałabym być kompletnie ślepa, żeby uważać siebie za reprezentatywną część społeczeństwa. W mieście, z którego pochodzę - wcale nie takim małym - osoba, która w moim wieku zarabia tyle, co ja, ma umowę na czas nieokreślony, płaci rachunki na czas i nigdy nie wyjechała donikąd zbierać winogron, to naprawdę wielkie dziwactwo. Takich miast jest w Polsce bardzo dużo.
                        Jasne, że to, czy ktoś znajdzie porządną pracę, czy nie, zależy w dużej mierze od umiejętności sprzedania się, zareklamowania i koniec końców tego, co się potrafi. Można odpadać z powodu błędów, jakie się popełnia podczas rozmów. Ale jest jeszcze ten smutny element przeraźliwej chęci posiadania jakiejkolwiek pracy. Zdepserowane kobiety postępują desperacko - niestety :)
                  • conveyor Re: jestem zrozpaczona...bo nie dostałam pracy!!! 19.01.06, 17:06
                    Najbardziej popularne w sluzbie zdrowia: zawiera sie umowe cywilno-prawna z dyrekcja szpitala o swiadczenie uslug w charakterze wolontariusza i szpital ma pracownika ktorego nawet nie musi ubezpieczac. Pelno frajerow w ten sposob dyma za darmo nawet poltora roku, dzieki temu ten system jeszcze dycha.
          • maialina1 NO WIESZ CO! 16.01.06, 21:19
            martynika80 napisała:

            > Acha, i jeszcze jedno. Ostatnio dużo myślałam o tym w jaki sposób znaleźć
            pracę
            > .
            > I przyszło mi do głowy, że może dobrym pomysłem byłoby zaproponowanie
            > pracodawcy tego, że przez jakiś czas bedę pracować za darmo. Chodzi mi o to,
            że
            >
            > idąc na rozmowę kwalifikacyjną mogłabym powiedzieć pracodawcy, że chętnie
            > zgodzę się na pracę za darmo, przez np. tydzień, dwa, miesiąc, by móc się
            > wykazać i pokazać pracodawcy, że się nadaję do tej pracy. I że jestem
            świadoma
            >
            > tego, iż nie mam dużego doświadczenia i dlatego zgadzam się na taką darmową
            > pracę.



            Naprawdę nie masz do siebie żadnego szacunku.
            Z taką samooceną to ja tez bym cie nie przyjela. Jak cos takiego walniesz
            pracodawcy to mozesz byc pewna ze trzasnie za tobą drzwiami!
            Masz ludzi za oslów i wyzyskiwaczy??
            Po pierwsze: proponujac cos takiego pracodawcy sugerujesz mu ze jest
            wyzyskiwaczem,
            Po drugie, proponujesz mu cos nielegalnego,
            Po trzecie, weźmie cię za zrozpaczoną pozbawioną nadzieji desperatke - takich
            nikt nie lubi
            Po czwarte, pokazesz w ten sposob ze nie masz do siebie szacunku
            Po piate, pokażesz na jakim poziomie jest twoja samoocena
            Po szóste: gdyby pracodawca byl bezczelnym wyzyskiwaczem i do tego zgodzil sie
            na nielegalne rozwiązanie (ryzykując przesiadkę w więzieniu), to ryzykujesz ze
            uruchomisz niebezpieczny system wyzyskiwania mlodych szukajacych pracy: inni
            pracodawcy mogliby pojsc w slad twojego, i za pare lat staloby sie to nagminne,
            przez twoją glupote wszyscy byliby zmuszeni odbywac darmowe staze. Na szczescie
            tak sie nie stanie, bo na pewno nikt nie pojdzie na taki twoj cudowny pomysl.
            Bez obrazy, ale u mnie bys nie znalazla pracy.
            • martynika80 Re: NO WIESZ CO! 17.01.06, 13:52
              po części zgadzam się z Twoim zdaniem. Ale chyba nie do końca mnie zrozumiałaś
              właściwie. Ja przecież nie złożę takiej propozycji przyszłemu pracodawcy już na
              dzień dobry. A tylko wtedy jeśli w czasie rozmowy poczuję, że wypadłam dobrze,
              że zrobiłam dobre wrażenie, wtedy chyba żadnym przestępstwem nie będzie jeśli
              na koniec dodam, że aby ułatwić podjęcie decyzji i zwiększyć swoje szanse
              gotowa jestem przez krótki czas przychodzić do pracy za darmo (lub za mniejsze
              wynagrodzenie) by zaprezentować swoje umiejętności. Nie jest to żadne
              przestępstwo, bo nawet w tej firmie w której ostatnio, w ubiegłym tygodniu,
              byłam na rozmowie pracodawca sam powiedział, że pierwszy tydzień, okres próbny
              jest bezpłatny. Poza tym wcale nie jest rzadkością, że pracuje się gdzieś za
              darmo. To nie taki sporadyczny proceder. Pamiętam, że już z 5 lat temu gdy po
              szkole średniej zacyznałam szukać pracy trafiłam do firmy (cieszącej się w moim
              mieście dobrą sławą), gdzie w czasie rozmowy pracodawca uprzedzał, że poszukują
              tylko najlepszych ludzi i dlatego przez 3 MIESIĄCE u nich pracuje sie za darmo.
              Po tym okresie wybiera się najlepszych i z nimi podpisuje sie umowę. Wtedy
              oczywiście wyszłam stamtąd oburzona, bo pracować gdzieś za darmo przez kwartał
              nie zgodziłabym się nigdy. Podejrzewałam wówczas, że po tych 3 miesiącach
              wszystkich wywalają i przyjmują kolejnych naiwnych. O dziwo po jakimś czasie
              dowiedziałam sie, że 2 znajomych przeszło przez ten bezpłatny okres i potem
              dostali pracę. (ale oczywiscie nie wszyscy którzy się ubiegali o tą pracę,
              rzeczywiscie ci którzy osiągali tylko najlepsze wyniki sprzedaży). Dodam, że
              chodziło o obrót nieruchomościami. Po tych 3 miesiącach dostali umowę na czas
              określony, potem na stałe. Zarabiają po kilka tysięcy. Zresztą to nie jest
              takie istotne. Chodzi mi tu o fakt zatrudniania pracowników i nie płacenia im.
              Wcale, jak tu już kilka osób napisało, nie jest to rzadkie. I jakoś nikt się z
              tego powodu nie oburza specjalnie. Po prostu albo się zgadza , albo nie. Poza
              tym gdyby to była zła praca traktowałabym ją jako tymczasową, tylko do
              ukończenia studiów, potem mogę szukać pracy nawet i rok. Ja po prostu nie
              bardzo mam wyjście. Niejedna osoba napisała tu, że szukała pracy np. przez pół
              roku. Ale ja nie mam tyle czasu. Raty za czesne na studiach płacić muszę.
              Gdybym pracowała gdzieś za darmo np. przez 2 tygodnie, a później dostawała już
              normalne wynagrodzenie, mogłabym opłacić ostatni semestr studiów. Kosztują
              bardzo dużo i nie mam od kogo tyle pieniedzy pożyczyć. Rodziców nie mam by mnie
              finansowali, muszę sobie radzić sama. U mnie praca jest po prostu niezbędna.
              Bez pracy nie ukończę studiów, a bez studiów nigdy nie znajdę pracy. Błędne
              koło.
              • maialina1 Re: NO WIESZ CO! 17.01.06, 22:07
                martynika80 napisała:

                "gdzie w czasie rozmowy pracodawca uprzedzał, że poszukują
                tylko najlepszych ludzi i dlatego przez 3 MIESIĄCE u nich pracuje sie za
                darmo."

                A gdzie tu logika?
                Nie widzę związku między najlepszymi ludźmi a pracą za darmo.
                Najlepsi przecież pracują za największe pieniądze!! Coś się temu kolesiowi
                pomieszalo!

                Ten pracodawca jakiś śmieszny jest! Niepoważny czlowiek! Wymysla jakąś wierutną
                bzdurę i jeszcze podaje ją za dobry argument!!
                Jestem w szoku!
              • maialina1 Re: NO WIESZ CO! 17.01.06, 22:11
                "Ja przecież nie złożę takiej propozycji przyszłemu pracodawcy już na
                dzień dobry. A tylko wtedy jeśli w czasie rozmowy poczuję, że wypadłam dobrze,
                że zrobiłam dobre wrażenie"
                Tez nie widzę związku! Gdzie tu logika?
                Przecież skoro wypadlas dobrze to znaczy ze dostaniesz tę pracę, a jeśli
                wypadniesz ZLE to wtedy wlasnie mozesz startowac z takimi poniżającymi
                propozycjami!
                Dziewczyno, zastanow sie co ty mowisz!
                Jeszcze tego by brakowalo zebym po udanej rozmowie o prace mowila ze ja jednak
                chce za darmo! :))
                Az oplulam ekran ze smiechu!
                Przecież to co napisalas jest totalnie nielogiczne!
                Jesli dobrze wypadlas to znaczy ze dostaniesz wymarzoną pracę i że TO TY
                STAWIASZ WARUNKI! A nie że jeszcze musisz sie podlizywać i poniżac, mimo ze
                dobrze wypadlas.
                Lo matko, lo matko!!
              • maialina1 Re: NO WIESZ CO! 17.01.06, 22:18
                "mogłabym opłacić ostatni semestr studiów. Kosztują
                bardzo dużo i nie mam od kogo tyle pieniedzy pożyczyć. Rodziców nie mam by mnie
                finansowali"

                Jeśli nie masz rodziców to możesz być pewna ze mozesz liczyć na zapomogi nie
                tylko od polskiego ministerstwa oswiaty ale, i przede wszystkim, od roznych
                europejskich instytucji.
                Dlaczego sie do tej pory nie ubiegalas?
                Pewnie jestes z tych co nie potrafią zadbać o wlasny interes.
                Bez obrazy, ale wnioskuję to po ogóle tego co o sobie piszesz.
                Widzisz? Nawet w moich - jakiejs tam forumowiczki - oczach, ocena twojej osoby
                po tym co tu piszesz jest bardzo niska. I jak ty chcesz zeby jakis pracodawca
                cie wysoko ocenil? Taka twoja propozycja to nie tylko ponizanie samej siebie
                ale i obraza tego pracodawcy (bo sugerujesz mu ze popiera wyzysk mlodych
                talentów. Uwazaj, ktoś może sie naprawdę zbulwersować.). Normalnie smiech
                bierze.
                Zyczę ci naprawdę jak najlepiej, ale zastanów się nad swoją osobą i nad twoim
                podejściem do życia. Startujesz z pozycji STRACEŃCA. To nie wróży najlepiej.
                • martynika80 to ja się uśmiałam z twoich wypowiedzi!! 18.01.06, 11:16
                  zapomogi?? na naukę??? Kobieto, gdzie Ty żyjesz??? Może w Ameryce jest tak
                  dobrze, jak piszesz. U nas jest nieco inaczej. Nie można nawet liczyć na jaką
                  taką rentę po rodzicach, która by pozwoliła dzieciom jakoś przeżyć. Wiem to z
                  doświadczenia, ponadto odbywam staż w Zus- ie i się w tym orientuję. Dodatek
                  sierocy wynosi parę groszy. Na 3 osoby (ja + dwójka małoletnich braci)
                  dostajemy 900 zł z groszami. Opłać z tego mieszkanie, rachunki i wyżyw się.
                  Nawet nie kwalifikujemy się do tego by otrzymywać jakąś zapomogę z ośrodka
                  pomocy społecznej, a Ty mówisz o jakiejś pomocy tylko dlatego, że nie mam z
                  czego opłacić studiów??? Każdy wychodzi z założenia, że skoro jesteś dorosła,
                  masz ileś tam lat to możesz i powinnaś na siebie (i jeszcze rodzinę) sama
                  zarobić, a nie żebrać od innych pomocy. Przecież to wstyd, jak tak można, a fe,
                  weź się do roboty człowieku- taka jest u nas zasada. I ja tej pomocy nie chcę,
                  dawałabym sobie radę, potrafiła zapewnić braciom jakieś minimum gdybym tylko
                  miała pracę. No i oczywiscie opłaciłabym studia. Wiem, że teoretycznie
                  oczywiście istnieją stypendia socjalne, itp. ale nie każdy się do ich
                  otrzymania kwalifikuje. Przeważnie masz dochody większe o 1 zł. Ale to
                  wystarczy by nie móc liczyć na nic. A co do mojej logiki, to jest jak
                  najbardziej w porządku. Po prostu ty się nie spotkałaś z takimi pracodawcami
                  jak ja, nie masz moich problemów. Spójrz czasem dalej niż na czubek własnego
                  nosa.
          • metnia Re: jestem zrozpaczona...bo nie dostałam pracy!!! 21.01.06, 01:27
            z ta praca za darmo to brzmi desperacko... lepiej nie wyskakuj z takim pomyslem, juz lepiej idz na wolontariusza przy jakims projekcie. nie wiem skad jestes ale we Wroclawiu jest b. duzo mozliwosci i w ten sposob, majac 21 lat mozna miec kilka wolontariatow, praktyki a z kazdego z tych miejsc referencje. Moze warto sie podszkolic nie w ekonomii ale np. w jezykach? obsludze kompa? najwazniejsze to probowac! polecam tez darmowe szkolenia np. rozmowy kwalifikacyjne po ang. w kazdym woj. chyba organizuja z pieniedzy unijnych.
    • landrynka8 Re: jestem zrozpaczona...bo nie dostałam pracy!!! 16.01.06, 13:16
      Dlaczego mnie nie
      > chcą przyjąć??? Bo nie mam znajomości??

      moze dlatego że nie masz doswiadczenia zawodowego?

      W sumie jak ktoś ma znajomosci, to nic nie musi umieć.
      • martynika80 Re: jestem zrozpaczona...bo nie dostałam pracy!!! 16.01.06, 14:01
        trochę doświadczenia mam. W sumie ze 4 lata. W tym 3, 5 roku w jednej
        instytucji. Nie pracowałam może jednak jako samodzielna ksiegowa i w tym
        problem. Że to moje doświadczenie nie odpowiada wymaganiom obecnych
        potencjalnych pracodawców.
        • landrynka8 Re: jestem zrozpaczona...bo nie dostałam pracy!!! 16.01.06, 14:36
          > trochę doświadczenia mam. W sumie ze 4 lata

          sorry, w Twoich wcześniejszych wypowiedziach nie pisałaś nic na temat swojego
          doświadczenia (jedynie o stażu), dlatego pomyslałam ze w tym jest problem.

          4 lata to przyzwoity wynik i niewiem dlaczego nie chcą Ciebie przyjać.
          Baraaardzo wazne jest doswiadczenie właśnie i dobrze że je masz.
          A znajomosć jezyków jaka? Moze jakieś błedy robisz na tych rozmowach
          kwalifikacyjnych?

          Jest całkiem sporo firm gdzie szefowie nie chcą nikogo "po znajomosci".
          (u mnie w firmie też tak było, szef nawet nie chciał słyszec nic na ten temat).
    • natka110 Re: jestem zrozpaczona...bo nie dostałam pracy!!! 16.01.06, 14:04
      Ja mam dyoplom SGH, mowie w 5 jezykach + polski ( ufff, coraz trudniej po
      polsku), i pracy w Pl szukalam pare ladnych miesiecy.
      We Wloszech jestem sila fachowa, zlozylam papiery do agencji posrednictwa, i
      znalezli mi 6 ofert w 2 miesiace. Firma gdzie pracuje zalatwila mi pozwolenie
      na pobyt, mam wszystkie papierki socjalne, itp itd.
      Nie przejmuj sie , tak nestety jest. MI pare razy powiedzieli w Waw, ze chca
      faceta, albo ze zaraz im pojde na macierzynski ( nie mialam nawet faceta, co tu
      mowic o dziecku),albo ze mam za wysokie kwalifikacje, a oni nie moga mi
      zaplacic wg siatki plac dla magistra, ale dla zawodowki ( 800 pln brutto za 8
      godzin)..moze warto wyjechac???
      nie wiem co ci poradzic, ja sama przeciez nic nie znalazlam w Polsce, dopiero
      we Wloszech mnie rozrywali (bank, kancelaria prawnicza, pare biur handlowych, w
      koncu jestem w biurze handlowym, ale niedlugo chce zmienic).
      Powodzenia w poszukiwaniac, pisz na maila gazetowego jesli chceez bardziej
      prywatnie.
    • maialina1 Re: jestem zrozpaczona...bo nie dostałam pracy!!! 16.01.06, 21:10
      Za granice?
      Moja droga, zagranica to żadne Eldorado, tak samo mają jak i u nas. To tylko z
      daleka wydaje sie ze gdzie indziej jest lepiej. Moj mąż - Francuz - z wyzszym
      (i ciekawym) wyksztalceniem szukal (w swoim kraju, w roznych miastach) pracy
      przez 6 miesiecy, wyslal okolo 80 CV. Prawie 100% odpowiedzi bylo
      tresci "bardzo dziekujemy, bedziemy miec Pana na uwadze, ale na razie nie
      prowadzimy rekrutacji".
      W koncu znalazl prace, wymarzoną.
      Ale piszę to po to zeby powiedziec ci ze zagranica jest tak samo jak i u nas,
      tylko nam sie tak wydaje ze gdzies tam jest latwiej. To nieprawda. "Latwiej czy
      trudniej" zależy w dużej mierze od farta, plus oczywiście posiadane
      umiejętności.
      Nie zalamuj sie. Sa tacy co maja 30, 35 lat i nie maja pracy, albo mają jakąś
      ale nieciekawą albo benzadziejnie platną, i co tacy mają powiedzieć?
    • r3003 Re: jestem zrozpaczona...bo nie dostałam pracy!!! 16.01.06, 21:21
      Muszę cię pocieszyć - większość ofert pracy np. w gazetach, to zwykły pic aby
      zamydlić oczy dyrekcji, że procedura rekrutacyjna została przeprowadzona. W
      rzeczywistości stanowiska zostały już dawno przeznaczone dla znajomych. Taka
      jest smutna prawda. Dotyczy to szczególnie stanowisk średniego szczebla,
      szczególnie menadżerskiego.
    • wiesniaczek1000 Re: jestem zrozpaczona...bo nie dostałam pracy!!! 18.01.06, 01:33
      Jesli bedziesz miala male poczucie wlasnej wartosci, to inni to poczuja. Moze
      dlatego nie dostajesz pracy. Jesli naprawde mimo Twoich staran nie mozesz
      znalezc pracy w Polsce, to przemysl wyjazd za granice. Zawsze mozesz wrocic.
      • martynika80 Re: jestem zrozpaczona...bo nie dostałam pracy!!! 18.01.06, 11:33
        nie mam niskiego poczucia wartości. Wiem ile jestem warta. Uchodzę za dumną,
        inteligentną osobę. Wcześniej odrzuciałam niejedną ofertę, która była poniżej
        mojego wykształcenia czy zdolności. Nie szukam pracy jako kelnerka, kasjerka
        itp. Nie mówię, że to coś złego pracować w tych zawodach, ale po prostu ja mam
        inne wykształcenie. I szukam pracy związanej z moimi predyspozycjami,
        umiejętnościami, kwalifikacjami.
        A to, że gotowa byłabym pracować przez jakiś króki czas za darmo nie jest
        niczym złym. Wiele razy juz słyszałam w różnych firmach, że okres próbny u nich
        jest darmowy. Po prostu czasem okoliczności nas do tego zmuszają, teraz jestem
        w takim momencie mojego życia że bardzo pilnie poszukuję pracy.
    • lady284 Re: jestem zrozpaczona...bo nie dostałam pracy!!! 18.01.06, 07:16
      Niedawno w Rzeczpospolitej czy GW, już nie pamiętam, zaciekawił mnie artykuł
      odnośnie zatrudnienia asystentki prezesa zarządu do nowo powstałej fabryli LG -
      mam nadzieję, że słyszałaś.Dziewczyna wypowiada się w jaki sposób zdobyła tą
      pracę - poprzez biuro karier uniwersytetu wrocławskiego. Uwaga - mówi ona, że
      dotychczas zawodowo nie pracowała , jedynie w firmi ojca - czy coś w tym stylu -
      no ale zna 3 JĘZYKI OBCE (!!!) Sprawa chyba jasna, prawda?
      Druga sprawa: wyślij Cv do wielkich firm które właśnie teraz są tworzone pod
      Wrocławiem, z pewnością tam znalazłabyś pracę. O ile chcesz ruszyć pupę do
      innego miejsca, jeśli nie - to nie czekaj, że praca sama do Ciebie.
      • lady284 Re: jestem zrozpaczona...bo nie dostałam pracy!!! 18.01.06, 07:17
        przyjdzie:)
        • lady284 Re: jestem zrozpaczona...bo nie dostałam pracy!!! 18.01.06, 07:18
          sorki za te 3 odp. ale ostatnia rada: zadbaj o swój wizerunek.
          • martynika80 Re: jestem zrozpaczona...bo nie dostałam pracy!!! 18.01.06, 11:38
            o wizerunek chyba dbać nie muszę. A właściwie dbam cały czas. Jestem zadbana,
            elegancka, śmiało patrzę ludziom w oczy, pewnie się uśmiecham, mam ładny chód,
            trzymam się prosto, siedzę wyprostowana. Nie jestem szarą myszką, która na
            rozmowę wchodzi na trzęsących się nogach, siada na brzeżku krzesła, spuszcza
            głowę, unika patrzenia w oczy i niepewnym głosem odpowiada na pytania
            pracodawcy. Ale dzięki za radę.
          • martynika80 Re: jestem zrozpaczona...bo nie dostałam pracy!!! 18.01.06, 11:42
            i jeszcze jedno. Wiem, że na poszukiwanie pracy trzeba czasu. Za Waszą namową
            będę rozsyłać więcej CV, za którymś razem musi się udać. Do tej pory po prostu
            chodziłam na rozmowy i składałam dokumenty do tych firm, które poszukiwały
            pracowników za pośrednictwem ogłoszeń w prasie czy poprzez Urząd Pracy.
        • martynika80 Re: jestem zrozpaczona...bo nie dostałam pracy!!! 18.01.06, 11:25
          wiesz, nawet bym tą pupę ruszyła z miejsca. Ale nie mogę. Jako sierota musze
          sie opiekować dwójką małoletnich braci. Tu chodze na studia, tu oni chodzą do
          szkoły. No i tu mam sprawdzonych przyjaciół, 2 ciocie, które w czasie mojej
          nieobecności (gdy chodze do Zus- u na staż) odbierają najmłodszego brata ze
          szkoły, pomagają nam gdy mamy jakieś kłopoty. Gdy się jest samemu na świecie
          takie osoby są potrzebne. Nie mogę więc szukać pracy w innym mieście, zbyt
          daleko oddalonym od mojego miejsca zamieszkania, no a przeprowadzka nie wchodzi
          w rachubę.
    • blou1 Re: jestem zrozpaczona...bo nie dostałam pracy!!! 19.01.06, 15:26
      Słuchaj nie zamartwiaj się! Ja mam 32 lata, dwoje małych dzieci, staż jako
      sprzedawca i co? żadnych perspektyw na dobrą pracę. Masz 26 lat to SUPER! Ja od
      4 nie pracuję bo dzieci, jestem na wychowawczy. Utknęłam z dziećmi, nie
      zdobywam kwalifikacji, nie rozwijam sie zawodowo, ryczę mężowi że chcę między
      ludzi bo na tramwaje zacznę szczekać niedługo. Mało tego zaczęłam studia,
      przerwałam bo nie pogodziłam ich z pracą, teraz nie mam kasy na skończenie. Kto
      przyjmie mamę z dwójką małych? Która nie zna języka i nie ma wyzszego? To ja
      chyba pod latarnię zaraz skoczę, nop może nie zaraz bo bada. Poza tym jeżdż do
      koleżanek, pokonczyły studia, pracują, awansują, wypadają na ploty, popijają
      winko, stać je na nowe szmatki itp. Po takie wizycie dopiero mam depresję!
      • martynika80 Re: jestem zrozpaczona...bo nie dostałam pracy!!! 19.01.06, 16:34
        dzięki za słowa wsparcia. Jakoś się już pozbierałam, juz nie mam żalu do całego
        świata. Dziś złożyłam w kolejnej firmie podanie, mają sie odezwać do 2 tygodni.
        Nawet jeśli nie dostanę i tym razem pracy nie mam zamiaru się poddawać. Po
        prostu nadal będe chodzić i pytać o pracę. No i mam zamiar, jak tu część osób
        mi radziła rozsyłać podania nie tylko do tych firm, które aktualne poszukują
        pracowników, ale do wszystkich, w których praca odpowiadałabym moim
        kwalifikacjom. A może nawet wszystkich, byle tylko była to praca biurowa. Ty
        również się nie poddawaj, jestem pewna, że kiedyś i Ty i ja znajdziemy pracę.
        Skoro jesteś w domu, to może mogłabyś wykorzystać ten czas na naukę jakiegoś
        języka? Wiem, że przy dwójce dzieci pracy masz masę. W niektórych szkołach
        językowych ceny nie są nawet aż tak wygórowane, czasem można już znaleźć
        szkołę za 90 zł. miesięcznie. Wiem, że to nie jest mało. Ale musisz jakoś
        wykorzystać ten czas, który spędzasz teraz w domu. Na pewno mogłabyś się wyrwać
        z domu raz w tygodniu na 1,5 godzinki. A może jakaś koleżanka zna jakiś język
        i mogłaby Cię go nauczyć? Ja właśnie umówiłam się z koleżanką, która zna dośc
        dobrze jezyk angielski, że raz w tygodniu będę do niej chodziła na lekcje.
        Niektórzy chwalą też kursy na płytach dvd (przeważnie w komplecie z ksiażką są
        płyty lub kasety). Wybierz tylko taki kurs, który rzeczywiście odpowiada
        Twojemu stopniowi znajomości języka. W ten sposób na pewno można się języka
        nauczyć przynajmniej w stopniu komunikatywnym. Wiadomo, że taki kurs to nie to
        samo co nauka z wykładowcą. Ale jeśli będziesz systematyczna możesz się sporo
        nauczyć. Gdybyś miała jakieś pytania, wątpliwości, czegoś nie będziesz
        potrafiła zrozumieć poproś o wytłumaczenie kogoś kto zna język. Wspominasz o
        koleżankach, może one mogłyby Ci pomóc? Życzę znalezienia fajnej,
        satysfakcjonującej Cię pracy.
        • blou1 Re: jestem zrozpaczona...bo nie dostałam pracy!!! 19.01.06, 16:48
          Dzięki za dobre słowo, dobra kobieto. Z dziećmi jest faktycznie masa pracy,
          kiedy głupie brzuszki robię mam je wszędzie naraz, na klatce, nogach, twarzy.
          Ale masz rację, trzeba wziąść się w garść i być twrdą! Pozdrawiam i powodzenia!
        • jarzebina_cz Re: jestem zrozpaczona...bo nie dostałam pracy!!! 19.01.06, 21:05
          Ja też przekonałam sie na własnej skórze, że dzisaj na rynku pracy liczą się
          przede wszystkim znajomości. Może to głupie, co mi przyszło do głowy - ale
          Twoja sytuacja jest naprawdę wyjątkowa i jeżeli miałabyś nie skończyć studiów -
          trzeba zrobić wszystko, żebyś pracę znalazła. Pewnie Ci się mój pomysł nie
          spodoba, bo jesteś bardzo ambitna, ale w ostateczności można się uciec do
          takiego sposobu... Pójść na dyżur do burmistrza/prezydenta miasta/starosty
          (kogo tam macie...) i opowiedzieć o swojej sytuacji. Nie prosisz o litość, o
          zapomogę, tylko o pomoc w znalezieniu pracy, a osoby na ww. stanowiskach mają
          zazwyczaj spore kontakty. Jeżeli jesteś sierotą, masz na utrzymaniu nieletnich
          braci, to do jasnej cholery, "ojcowie miasta" mogliby kiwnąć palcem w Twojej
          sprawie... Trzymam za Ciebie kciuki i pozdrawiam.
          Jarzębina
          • martynika80 Re: jestem zrozpaczona...bo nie dostałam pracy!!! 20.01.06, 17:08
            dzięki. Taki pomysł mi nie przyszedł do głowy. Ale kto wie? Jeżeli przez
            dłuższy czas nie bedę umiała znaleźć pracy, pewnie chwycę się wszystkiego.
            • sumire Re: jestem zrozpaczona...bo nie dostałam pracy!!! 20.01.06, 20:13
              Byle z rozsądkiem :) i wiarą w siebie.
              A może by w innym mieście spróbować? Nie da rady?
          • martynika80 Re: jestem zrozpaczona...bo nie dostałam pracy!!! 20.01.06, 17:09
    • wzr1 wytrwałości 20.01.06, 21:00
      >Bo nie mam znajomości??
      To prawda, często przyjęcia sa tylko po znajomości.

      > Bo nie płacę odpowiednim osobom za przyjęcie mnie do pracy???
      Takie przypadki nie należą do żadkości.

      >Bo mało jest w moim miescie ofert pracy dla osób z wyższym wykształceniem??
      Coraz częściej słychać głosy, że za dużo młodych kończy studia, poprostu żadna
      gospodarka na świecie nie stworzy tyle miejsc pracy dla pracowników umysłowych.

      > Po co ja się uczyłam, z takim trudem opłacałam kolejne semestry??
      To pytanie należy sobie zadać przed rozpoczęciem nauki. Oczywiście u Pani jest
      już po herbacie.
      Gratuluję skończenia studiów ekonomicznych, wybrany przez panią Zawód na tę
      zaletą że daję szansę na samodzielną dzialalność, na własny rachunek, przy
      stosunkowo małych nakładach:telefon, komputer, drukarka.
      Być może odłuchała się Pani jakie to piękną przyszłość zapewni skończenie
      szkoły, ale tak może mówić tylko osoba nie odpowiedzialna. Prawda jest taka że
      studja daja tylko jakby większy zakres możliwości jakie możemy zaoferować na
      rynku (niestety często w szkole ludzie są tak ogłupiani że zatracają zdolności
      wykonyawnia prostych prac, np prac kuchennych, domowych lub wymagających
      wysiłku fizycznego), ale jest to tylko możliwość ale nie daje żadnej gwarancji.
      Nie trać nadzieji, znajomy po paru latach poszukiwania znalazł pracę w
      zakładzie który akurat zwalniał ok 500 osób.

      > Jak młodzi ludzie, bez pracy, bez perspektyw na lepszą przyszłosć mają się
      >nie załamywać????
      Bo ich sytuacja obiektywnie nie jest zła, nie lecą im na głowy bomby, nik nie
      robi im rewizji w środku mocy i nie wypędza z domu itp.

      Pracy szukaj wszędzie gdzie się da ( oczywiście nie dotyczy to zajęć
      niegodnych takich jak prostytucja, striptiz itp) i nie trać nadzieji.
      Powodzenia

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka