Dodaj do ulubionych

Randkowe wpadki

15.01.06, 23:56
Zainspirowana watkiem Aishy chcialam zapytac jakie kto mial wpadki na randce??

Ja na poczatku randek z moim Ukochanym bylam taka zaaferowana nim,ze
dosiadlam sie do innego stolika,zaczelam costam gadac,plesc trzy po trzy.A
moj Ukochany patrzyl na mnie i smial sie pod nosem:)A jeszcze innym razem jak
bylismy na basenie wsiadalam do auta czytajac smsa od jego siostry.Wsiadlam z
przodu,zapinam pasy,czytam tego smsa,smieje sie,jakies glupie podtexty
robie,seksualne oczywiscie.Patrze a to nie to auto,nie ten facet,i co
najciekawsze wepchenalm sie do fotekila dzieciecego takiego siedziska dla
starszakow:)Wtedy myslalam,ze moj Ukochany zostawi taka ciamajde i sierote
jak ja:)Ale zostal i cierpliwie znosi moje roztargnienie.Ooo i mi sie
przypomnialo kiedys w panice ze sie spoznie zalozylam dwa rozne buty:)
Obserwuj wątek
    • tracja4 Re: Randkowe wpadki 16.01.06, 00:07
      Umowilam sie z facetem poznanym przypadkiem na ulicy:) Nie wiedzialam ile ma
      lat, byl wyzszy, wygladal na conajmniej moj (tamtejszy) wiek - ja mialam 18,
      jak sie okazalo na randce on mial... 14!!! Nigdy bym nie pomyslala! Jak to
      uslyszalam, to przez cale spotkanie zastanawialam sie, kiedy zacznie gadac o
      harrym poterze. W koncu zaczął:)))
      • khaki3 Re: Randkowe wpadki 16.01.06, 00:10
        Hahah gratuluje!Wygralas w konkursie tandetnych randek:p
        • aureliana Re: Randkowe wpadki 16.01.06, 00:50
          no przeca ta randka nie byla wlasnie tandetna;)
      • zwierzak1980 Re: Randkowe wpadki 16.01.06, 15:42
        A Ty w wieku 18 lat miałaś poważniejsze tematy niż makijaż, psiapsiółki itp? ;-)

        Wolę Pottera. ;-)
        • baba67 Re: Randkowe wpadki 16.01.06, 21:02

      • achgalina Re: Randkowe wpadki 16.01.06, 16:01
        ej, ja mam 26 lat i tez gadam o harrym potterze i nie widze w tym nic
        dziwnego ;P ,, i nie odstraszyło to mojego mężczyzny kiedy mnie poznał ;) hehe
        pzdr
        • zwierzak1980 Re: Randkowe wpadki 16.01.06, 16:05
          To super! Temat jest bez znaczenia - liczy się sposób mówienia.
          A tu widzę, jak w liceum, jak ktoś lubi Britney, to jest smieszny.
          • bzz_bzz Re: Randkowe wpadki 16.02.06, 12:04
            mmmm... Britnej... :)
            BRZYDAL!!! :DDDDD
    • onlyju Re: Randkowe wpadki 16.01.06, 00:19
      Znajomy umówil się z dziewczyną, która stwierdzila, że zapomniala o wizycie u
      lekarza, więc poszli, myslal, ze to potrwa chwilę, poszli do jakiegoś
      obsukrnego ZOZu, usiedli w kolejce na twardych krzeslach i siedzieli prawie
      dwie godziny o suchym pysku, bo dziewczę - by pokazac dobre serce i nie
      przerywac rozmowy - przepuscilo 5 babć i matkę z dzieckiem. Facet po tej randce
      zachorowal na grypę, olal ją, bo po wyjściu z ZOZu zaproponowala lazenie po
      sklepach, akurat musiala sobie kupić nowe jeansy. Na jego propozycje: obiadu,
      kawy, coli nie reagowala, nie dalo jej się niczego wyperswadować, bo uslyszala
      od kogoś, ze facet lubi konkretne kobiety z inicjatywą... No to wzięla sprawy w
      swoje ręce...
    • hymen Re: Randkowe wpadki 16.01.06, 09:22
      Kiedy nie przyszła.
      • megagostek Re: Randkowe wpadki 16.01.06, 15:03
        Umówilem sie kiedys z fajna a na dodatek ladna dziewczyna, rzadko mi sie to
        zdarza i na dodatek obyty w knajpkach nie bylem. Siadamy w knajpce pytam czego
        się laska napije - ona ,że Martini z pianką i cytryną , wiec mówie barmance że
        chcę martini z pianką i cytryna - barmanka zrobila wielkie oczy i powtarzam
        jescze raz martini z pianka i cytryna, ona na to ze nie ma czegos takiego, ale
        spojrzalem za nią na półkę na ktorej stoi Martini Bianco, w tej o to chwili
        dopiero zakumałem że moja randkowiczka nie chciala niczego z pianką tylko
        bianko, a moj sluch w gwarze knajpki nieco zawiódł.
        • seeebi Re: Randkowe wpadki 19.01.06, 18:14
          to chyba dziewczyna sluchajac co dla niej zamawiasz miala niezly ubaw;)
    • agata206 Re: Randkowe wpadki 16.01.06, 09:29
      coz mam powiedziec dziewczyny, uczymy sie na bledach;)) ale watek z 14 latkiem
      to napewno na dlugo zostanie w pamieci;) a co do mnie to hmm przyznaje mialam
      pare spotkan internetowych(po dluzszej rozmowie) ale raz spotkalam sie od razu i
      to byl moj blad;) Facet okazal sie hmm...delikatnie mowiac niewypalem;) mowil
      tylko o sobie i o komputerach. ja nie moglam nic powiedziec (bo sie na komp nie
      znam to raz a dwa nawet jak bym cos tam wiedziala nie bylo mozliwosci wlaczenia
      sie do rozmowy) mowil o tym ze gra na organach;) po 30 min ucieklam;) kandydat
      bardzo ale to bardzo odbiegal od mojej wizji faceta a uwierzcie duzych wymagan
      to ja nie mam, ale ten facet bil wszystkich na glowy;)
      • alpepe Re: Randkowe wpadki 16.01.06, 09:34
        może tem faciowi akurat powiedzieli, ze jest mrukiem, to się sprężył i rozgadał :-)
      • unmasked1 Umówiłem się ze śliczną dziewczyną! 16.01.06, 09:42
        Wykazywała duże zainteresownia moją skromną osobą, dał numer telefonu i
        oczywiście się umówiła. Śpiesząc na randkę odpuściłem obowiązki, dwa razy
        przejechałem na czerwonym świetle, zlał mnie deszcz... a ona nie przyszła.
        Telefonu nie odbierała. Po paru dniach otrzymałem od niej SMS, w którym
        lakkonicznie napisała, że nie mogła przyjść i mnie pozdrawia (sic!). No i co ja
        mam myśleć o kobietach? Dwudziestolatka o mentalności trzynastolatki...
        • krecilapka Pewnie przyszla, 17.01.06, 11:02
          tylko najpierw oblukala Ciebie z daleka i sobie odpuscila. Cwane kobiety tak robia.
          • voker Re: Pewnie przyszla, 17.01.06, 11:16
            krecilapka napisał:

            > Cwane kobiety tak robia.
            Raczej purchawki
          • unmasked1 Poznaliśmy się live 18.01.06, 08:46
            Nie ma większej bzdury niż umawianie się via Internet...
            • malenka Re: Poznaliśmy się live 12.04.06, 10:14
              unmasked1 napisał:

              > Nie ma większej bzdury niż umawianie się via Internet...

              Dlaczego? Co w tym złego?
        • maja167 Re: Umówiłem się ze śliczną dziewczyną! 20.07.06, 10:04
          uuuu...straszna jedza...hahahahha...ja tak wystawiac nie potrafie do
          wiatru...ale moze cos jej wypadlo?np...nie zdazyla sobie tipsa
          przykleic..niektore lalunie tak maja...nie zalamuj sie nie wszystkie kobiety
          takie sa...pozdrawiam!:)
    • emae Re: Randkowe wpadki 16.01.06, 10:13
      To było gdzieś półtora roku temu. Poznałam fajnego chłopaka, on oczywiście
      "kocha do szaleństwa" po pierwszej randce, ja ostrożna, ale zauroczona. Już po
      jakims miesiącu znajomości, umówiliśmy się na czternastą. Pech chciał, że
      spóźniłam się 20 minut, niestety mam dużą skłonność do spóźnialstwa. Jego nie
      było, no to poszłam do domu, cokolwiek przygnębiona. Następnego dnia telefon, on
      wściekły: "Czy mogłabyś mi to jakoś wyjaśnić?!". Ja mu na to, że byłam. On pyta,
      o której, to się przyznałam do spóźnienia. To on: "Ja byłem o wpół do, nie
      mogłaś chwilę poczekać?"
      Oczywiscie następnej randki nie było... :)
      • dirgone Re: Randkowe wpadki 16.01.06, 11:26
        Byłam wtedy w ostatniej klasie liceum. Umówiłam się z chłopakiem, którego
        poznałam na imprezie. Zaprosił mnie na piwo. Był grudzień, mnóstwo śniegu,
        straszny mróz. Przyszedł w czapce św. Mikołaja (nie cierpię takich czapek).
        Zamiast do jakiejś knajpki zaszliśmy do sklepu i on kupił dwa zimne piwa w
        butelkach. No cóż, to on mnie zaprosił, więc randka była na jego warunkach.
        Usiedliśmy na huśtawkach na przedszkolnym placu zabaw. Gdy powoli zamarzałam,
        on ciągnął monolog, jaki to z niego super facet, jakie ma możliwości rozwoju w
        firmie, w której pracuje (okazało sie, że juz skończył szkołę, ale bez matury i
        pracuje w firmie ochroniarskiej), jak często ma kontakt z olbrzymimi sumami
        pięniedzy, bo zdarza mu się coś konwojować. Rozłożył mnie tekstem, że
        przeczytał w życiu tylko jedną książkę - był to jakiś Harlekin w szpitalu.
        Oczywiście mówił to z olbrzymią dumą. Po dwóch godzinach, kiedy nie miałam już
        siły nawet otworzyć zamarzniętych ust, randka się skończyła. Nie odprowadził
        mnie do domu, bo uznał, że mu za zimno. Kiedy zaprosił mnie telefonicznie na
        następną randkę (bo fajnie się ze mną gada), a ja odmówiłam, przestał mi
        mówić "cześć" na ulicy.
        • starawyjadaczka Re: Randkowe wpadki 16.01.06, 11:38
          skads to znam. moj maz mial takiego kolege ze studiow. nie widzieli sie kilka
          lat, az w koncu postanowili sie spotkac, my i on z dziewczyna. poszlismy do
          pubu ale kolega po przejrzeniu menu stwierdził, ze nie zaplaci tyle za piwo,
          bo w sklepie taniej. nas zatkalo, chociaz bardziej mnie, bo moj maz opowiadal
          mi , jaki z kolegi sknera. wiec poszlismy sie przejsc. Mialam juz dosc
          spotkania, kiedy kolega wszedl do sklepu, kupil piwo, najtansze chrupki flipsy
          dla siebie i dziewczyny i zaproponowal nam lawke w parku. Spotkalismy sie
          pozniej jeszcze tylko raz, u niego w domu. Wyjal wtedy wino musujace i
          opowiadal, jak tanio udalo mu sie je kupic.
        • neder Re: Randkowe wpadki 16.01.06, 23:14
          > Rozłożył mnie tekstem, że
          > przeczytał w życiu tylko jedną książkę - był to jakiś Harlekin w szpitalu.


          chyba spotykałyśmy się z tym samym facetem ;P
      • dirgone Re: Randkowe wpadki 16.01.06, 11:34
        I jeszcze jedna randka.
        To było już na studiach. Umówiłam się z facetem poznanym w klubie. Znów była
        zima. Zaprosił mnie na grzane wino do bardzo fajnej knajpki. Myślę, że tylko
        dzięki dużej ilości tego wina nie uciekłam z krzykiem. Facet przez bite kilka
        godzin opowiadał o swojej byłej dziewczynie, jak to go rzuciła i jak on
        strasznie cierpi. Powiedział, że leczy się po tym psychiatrycznie i nie może
        pić alkoholu (nie pił), bo jest na silnych lekach (ostra depresja i skłonności
        samobójcze). Jednocześnie utwierdzał mnie, że jestem idealna kandydatką na jego
        następna dziewczynę. Randka wypadła przed samymi świętami Bożego Narodzenia,
        więc zaraz po niej wyjechałam do rodziców). Dzwonił do mnie po kilka razy
        dziennie, a ja nie miałam siły tego skończyć, bo bałam sie, że będę go miała na
        sumieniu (na koniec randki powiedział, że "rozmowa" ze mną bardzo mu pomogła).
        Ostatni raz rozmawiałam z nim przed samym Sylwestrem - potem już nigdy się nie
        odezwał. Nie mam szans się dowiedzieć, co się z nim stało.
      • paulus48 Re: Randkowe wpadki 16.01.06, 15:06
        Moja historia jest bardzo podobna. Druga randka, byliśmy umówieni na 14:30. Nie
        ma jej przez 25 minut, to wróiciłem do akademika, czując się wystawiony.
        Niestety wiedziałem tylko jak ma na imie, wprawdzie na pierwszej zagadnełem o
        telefon ("-Masz telefon?" "-Mam" :) ). Na szczęście dałem jej swój e-mail.
        Okazało się, że ona myślała, że jesteśmy umówieni na 15:00. Po dwudziestu
        minutach poszła do domu, również czując się jak wystawiona osoba. Na szczęście
        następnego dnia skorzystała z maila i wysłała mi swój numer telefonu, a ja
        zadzwoniłem. Wyjaśniliśmy sobie wszystko i dziś jeteśmy małżeńśtwem.
        Nieporozumienia nadal się nam zdarzają:)
      • norka123 Re: Randkowe wpadki 16.01.06, 23:35
        Jak ja nie lubię, jak ktoś jest niepunktualny... Tak apropo ;)
    • starawyjadaczka Re: Randkowe wpadki 16.01.06, 11:31
      pierwsza randka z moim obecnym mezem to byly jaja. cos takiego mi sie jeszcze
      nie zdarzylo. najpierw zostawiłam pod stołem w pubie w ktorym wypilismy drinka -
      nowo zakupiona bluzke. Bieglismy pozniej po nia az spod dworca PKP. jak juz ja
      odnalezlismy pod tym stolikiem i z powrotem pobieglismy na dworzec- pociag juz
      mial wjezdzac na peron, a mi urwał sie obcas od buta :DD Wiec moj mąż (wtedy
      jeszcze chlopak) polecial po KROPELKE. Obcas przyklejalismy na peronie, kiedy
      pociag juz wjezdzal, a dociskałam go (obcas oczywiscie, nie meza )na stopniu
      pociągu :)
    • lilarose Re: Randkowe wpadki 16.01.06, 11:47
      Początki zwiazku, totalna fascynacja, poznawanie sie, odkrywanie się coraz
      bardziej...tego dnia poszlismy na obiad do eleganckiej restauracji na Starówce.
      A ja chyba wcześniej zjadłam cos nieświeżego, bo dostałam silnej niedyspozycji
      żółądkowej! Zamiast romantycznego siedzenia i patrzenia sobie czule w oczy,
      bylo moje nieustanne bieganie do restauracyjnej łazienku i czułe obejmowanie
      muszli klozetowej...Na nieszczęscie scianki łazienki były cieniutkie i
      wszystkie odgłosy było doskonale słychać w całej restauracji...słyszał je mój
      chłopak i inni goście, którzy patrzyli z obrzydzeniem...ale kicha! Na szczęscie
      on zachował się fantastycznie, zamówił mi mocna herbate, troskliwie się mna
      zaopiekował i odstawił do domu. Od tamtej pory jeszcze bardziej się w nim
      zakochałam.
      • biljana Re: Randkowe wpadki 16.01.06, 11:51
        moja najgorsza randka: umowilam sie z facetem w pubie. on mi zamowil duze piwo,
        nie pytajac nawet czy mam ochote na piwo i czy napewno na duze;)) potem gadal o
        swoej pracy. opowiedzial mi ile zarabia i zapytal mnie o to samo!!! a pozniej
        zadzwonil jego telefon wiec on bez skrempowania rozmawial. jakies 10 minut!!!!
        poszlam sobie;))) byl bardzo zdziwiony:)
        • black_magic_women Re: Randkowe wpadki 16.01.06, 11:54
          spoznilam sie ponad godzine,a on czekal,tylko roza mu zwiedla;)
          • his_girl Re: Randkowe wpadki 27.01.06, 19:55
            Czekał godzinę? ;) Nienormalny jakiś ;)
      • emmapeel Re: Randkowe wpadki 16.01.06, 15:12
        Ja pamiętam pierwszą randkę z moim chłopakiem. Był poczatek lutego, zimno,
        mnóstwo śniegu... Umówiliśmy się na spacer po warszawskim zoo. Pomyślałam, że
        kupię dla nas pączki, bo pewnie będziemy chwilek parę chodzić... a oboje
        lubiliśmy pączki, więc pomyślałam, że tak będzie sympatycznie. On bronił się
        jak mógł przed konsumpcją, ale skapitulował. Zjadł pączka. Po zoo, trafiliśmy
        na starówkę, a potem do niego na wolę...spacerowaliśmy dobre 4 godzinki.
        Półtora roku później dowiedziałam się, że tamtego lutowego poranka po zjedzeniu
        jajecznicy miał pewne sensacje żołądkowe, i do dziś mam wyrzuty sumienia, że
        wmusiłam w niego tego pączka. Od tamtego czasu minęły prawie trzy latka, na
        szczęście nadal lubimy pączki, ale za to mój chłopak od tamtego dnia nie je
        jajecznicy:)
    • lilith_18 Re: Randkowe wpadki 16.01.06, 12:18
      Taa ja się spotkałam przez internet z takim jednym. Wydawał się miły.
      Najpierw już na dzień dobry zaczął mnie zanudzać swoim życiem osobistym,
      poszliśmy na spacer a upał był koszmarny. Ciągle gapił się na moje cycki (a nie
      są wcale duże) i opowiadał totalnie nieśmieszne dowcipy po czym sam się z nich
      śmiał (ja wtórowałam słabiutkim hehe). Potem się nagle odwrócił i zaczął mnie
      całować wsadzając język do gardła. Niestety z asertywnością u mnie kiepsko więc
      tylko się lekko odsunęłam, a trzeba było dać mu w pysk od razu. Potem poszliśmy
      do kina na całkowicie nieśmieszną komedię. Już na trailerach zaczął mówić "o na
      to pójdziemy, o na to też, musimy koniecznie na to pójść" A ja sobie wtedy
      myślałam.. jakie MY?? Na każdym nudnym gagu w filmie, on kładł mi się na
      ramieniu i płakał ze smiechu, łapiąc mnie za rękę. Tragedia.
      Po wyjściu chciałam mu dać delikatnie do zrozumienia żeby się odczepił, ale on
      koniecznie musiał odprowadzić mnie na przystanek autobusowy. Próbował mnie
      pocałować, ale tym razem byłam czujna i się odsunęłam.
      Po powrocie do domu definitywnie zerwałam tą znajomość poprzez maila. Odpisał że
      mu przykro, bo myslał że zaiskrzyło (sic!).
      Koszmar
      • joasia33 Re: Randkowe wpadki 16.01.06, 14:11
        lilith, chyba umówiłyśmy się z tym samym facetem:-DDD. Masakra, błeeeee.
        • tajraga Re: Randkowe wpadki 16.01.06, 16:19
          Mnie zaprosil chlopak do kina. Przy kasie okazalo sie, ze nie ma pieniedzy i byloby super jakbym mu pozyczyla. Do dzis nie zobaczylam pieniedzy :/
          (Oczywiscie nie zamierzam robic "powtorki z rozrywki" ale kase byloby milo zobaczyc ;))
          • pawel949 sposób na kino... 16.01.06, 19:34
            no patent tego kolesia podoba mi się... choć słynny Kalibabka siękał wiekszej
            kasy...
    • wolverinex Re: Randkowe wpadki 16.01.06, 12:23
      www.atenavarsovia.sympatia.pl/
      Przyslala mi smsa o 4:37 (sic!) z zapytaniem, co tam z nasza randka. Nie
      zrugalem s...ki, bo nie jestem msciwy. Umowilem sie na spotkanie. Zadzwonilem,
      ale okazalo sie, ze terminy nam sie nie pokrywaja. Na stwierdzenie, ze w srodku
      dnia pracuje oswiadczyla, ze "mam w pie... Kolejnego dnia, jak juz
      ustalilismy termin, zadzwonilem z rana potwierdzic (zawsze tak robie), to nie
      wiedziala, kto dzwoni...
      Umowilismy sie na 19:00 (CET - czasu sr.europ.). Stawilem sie na miejsce 5 minut
      wczesniej i dzwonie, zeby powiedziec, ze jestem. A ta ci...a mowi, ze calkiem o
      mnie zapomniala (sic!!!!). Kazala czekac w knajpie i zebym dal jej kilka minut.
      Wiedziony instynktem pytam - ile to jest kilka minut? - Pol godziny... Pol
      godziny to kilkadziesiat minut. 30 dokladnie. Czekalem 45... w sumie nie
      powinienem, ale mam dosc klasy, zeby wyslac smsa, ze mi cos wypadlo i nie moglem
      dluzej.
      Jak to ktos juz stwierdzil, 28 lat a mentalnosc trzylatki.
      Powodzenia panowie, takie przezycia tez sie przydaja.
      • voker Re: Randkowe wpadki 16.01.06, 12:39
        Czy moglo byc tak, ze zdala sobie sprawe, ze zrobila idiotke z siebie, a potem "mscila sie" sie na Tobie? One mysla, ze spoznienia dodaja im uroku... %-)
        • dorota751 pierwsza randka z moim mężem... 16.01.06, 12:46
          ... wyglądała podobnie jak jednej z poprzedniczek. Pojechaliśmy na jakąś
          imprezę w plenerze. Na dzień dobry kupił ogromną Coca colę, potem chodził i
          niebardzo wiedział co z nią zrobić bo pić już nie miał siły. Ja natomiast
          połaszczyłam się na gofra. Niby smaczny, ale prosto z imprezy pojechaliśmy do
          lasu... i wcale nie na małe co nieco, ale poprostu musiałam... no wiecie. Nie
          było muszli klozetowej z którą mogłam się "poprzytulać" a jedynie brzoza. Do
          tej pory mi przypomina, że już na pierwszej randce wyciągnęłam go do lasu.
        • badjuk Kosiarka do trawy 16.01.06, 13:04
          Kiedyś to było pod koniec szkoły średniej umów3iłem się z koleżanką z tejże
          szkoły, wydawała się miła, rozgarnięta i niebrzydka. Owao spotkanie wyglądało
          tak że ona skrzeczała jak kosiarka do trawy niedopuszczając mnie do słowa,
          miałem jedynie możliwość kiwania głową i bąkania czegoś w stylu: "acha", "no
          tak", "mmh"-Katastrofa!
          • voker Re: Kosiarka do trawy 16.01.06, 13:12
            To nie byla randka, ale na moje pytanie "Co slychac?" mowila przez godzine. Gdy odbila, to odpowiedzialem z przekory w 3 zdaniach (2-3 minuty). ;-)
            • badjuk Hmmm? 16.01.06, 13:16
              wydaje mi się że znamy tą samą osobę :)))))
              • voker Re: Hmmm? 16.01.06, 13:29
                Raczej ten sam typ. ;-)
          • wolverinex Re: Kosiarka do trawy 16.01.06, 13:29
            To akurat nie problem. Caly bajer polega na tym, zeby zmusic kobitke do gadania.
            To lepsze, niz meczaca cisza. Oczywiscie trzeba miec stosowne nastawienie albo
            duzo zaparcia, zeby np. w przyszlosci miec z tego jakis bonus. Kazdy uwielbia
            opowiadac o sobie. ciagle tylko ja, ja, ja, ja... tak to jest w psychologii. ale
            za to ona pewnie miala czule wspomnienia. Poza tym kobiety nawiazuja relacje
            poprzez mowienie. faceci - poprzez ustalenie hierarchii. wiec sie nie dziw...
        • wolverinex Re: Randkowe wpadki 16.01.06, 13:33
          Moze i tak mysla... ale na rok bywania w serwisach randkowych i jakies 30
          poznanych kobiet ta byla pierwsza, ktora sie tak zachowala.
          • voker Re: Randkowe wpadki 16.01.06, 13:56
            Byla jakas ciekawa? :-)
      • londyn555 Re: Randkowe wpadki 16.01.06, 13:37
        no miałeś przeżycie:-)).. wiesz, na interecie każdy może się wpaniale opisać,
        rzeczywistość częśto wygląda inaczej..
        POzdr.
        Monika
      • christopher_frank Re: Randkowe wpadki 17.01.06, 11:43
        Sorry, wolverinex, ale dodając link do jej profilu nie wykazałeś wcale większej
        klasy.
        • zresetowany_berbec Re: Randkowe wpadki 12.04.06, 14:06
          ale skoro panna umieszcza w necie swoje zdjecie na którym pozuje niczym
          wytrawna prostytutka, pisze ze szuka zarówno mezczyzn jak i kobiet i cos tam
          wspomina o glaskaniu koteczka to wyglada na taka, która nie ma nic do ukrycia,
          a wrecz przeciwnie- niezła z niej ekshibicjonistka. Umieszczajac swoje zdjecia
          w necie musi przeciez liczyc sie z tym, ze powedruja dalej.
        • nutopia Re: Randkowe wpadki 19.07.06, 17:21
          christopher_frank napisał:

          > Sorry, wolverinex, ale dodając link do jej profilu nie wykazałeś wcale
          większej
          >
          > klasy.
          ------------------
          inaczej,
          cóż z niego za facet jesli miał ochotę umówić się z taką.... przecież ona
          wygląda jak pigolaka;/
    • amalkaa Re: Randkowe wpadki 16.01.06, 12:43
      Pierwsza randka, zabrał mnie na basen choc wiedział że nie umiem pływac i wogóle
      mam ogromny lęk przed wodą, nawet nie weszłam do budynku, nikt nie zdołał by
      mnie tam nawet siłą zaciągnąc, niespeszony zupełnie stwierdził że trzeba mnie
      będzie oduczyc tego strachu bo jak będe z nim na kajakch pływać , jakich
      kajakach pomyślałam zwariował chyba, a potem zabrała mnie do jakiejś obskurnej
      knajpy zamówił co prawda dla mnie to co chciałam czyli sok, sam wypił mocne
      drinki choc był kierowcą, a potem przez godzine opowiadał mi o swojej
      "wspaniałej" pracy i życiu, wróciłam do domu taksówką, był bardzo zdziwiony że
      nie chcę żeby mnie odwiózł, wypił 4 mocne drinki, roześmiałam mu sie tylko w
      twarz że z pijanymi nie jeżdzę, chyba sie obraził nigdy więcej nie zadzwonił.
    • vicvic2 Re: Randkowe wpadki 16.01.06, 12:52
      W trakcie randki on powiedział do mnie "powiedz O", no to ja powiedziałam "O", a on na to "super, mój rozmiar". To miało być śmieszne, ale nie było :(, a co gorsza to nie był jego rozmiar - ten był o kilka rzędów wielkości mniejszy.
      • aureliana Re: Randkowe wpadki 16.01.06, 12:55
        o rany, w morde bym dala.

        vicvic2 napisał:

        > W trakcie randki on powiedział do mnie "powiedz O", no to ja powiedziałam "O",
        > a on na to "super, mój rozmiar".
      • wypasiona_foczka !!! 16.01.06, 13:03

        o losie słodki! co za dno!
      • ceght Re: Randkowe wpadki 16.01.06, 13:58
        ze sie zapytam, skoro tak cie zniesmaczyl to skad wiesz jaki byl jego
        rozmiar????
        • vicvic2 Re: Randkowe wpadki 16.01.06, 14:12
          Skoro już się tak wycierpiałam na tej randce, to chciałam mieć przynajmniej z tego jakąś korzyść. Niestety korzyść ta była raczej "niewielka".
          • ceght Re: Randkowe wpadki 16.01.06, 14:13
            to nie moglas od razu zaproponowac konkretu? po co marnowac czas?:D
            przeciez facetowi tez tylko o to chodzilo:-)
            • vicvic2 Re: Randkowe wpadki 16.01.06, 14:28
              a kto powiedział, że mnie tylko o to chodziło. wprost przeciwnie: mnie by wystarczyło, jak by było fajnie i miło. sex to tylko dodatek (choć również przyjemny).
              • ceght Re: Randkowe wpadki 16.01.06, 14:29
                tak, tak, tez o tym slyszalem:-)
                tylko nie widze konsekwencji w dzialaniach a jako przedstawiciel plci brzydszej
                lakne kazdego slowa zeby Was zrozumiec, to ponoc ulatwia kontakty:D a mi tylko
                ten sex wychodzi:D
              • albert_xxx Re: Randkowe wpadki 16.01.06, 14:31
                Jego "O" okazalo sie skuteczne. Osiagnal to co chcial. Ty bylas glupia i
                dostalas za swoje. Nie wiem dlaczego narzekasz.
                • vicvic2 Re: Randkowe wpadki 16.01.06, 14:43
                  Dlaczego od razu głupia. Po prostu minimalizowałam straty - nie mogę zrealizować 100% założonych celów, to realizuję chociaż 30%. W tym przypadku takie moje zachowanie było racjonalne także z tego powodu, że on co prawda był idiotą, ale jednocześnie był przystojny i dobrze zbudowany (choć nie do końca jak się post factum okazało).
                  • jimmyjazz Re: Randkowe wpadki 16.01.06, 14:48
                    vicvic2 napisał:

                    > Po prostu minimalizowałam straty - nie mogę zrealizować 100% założonych
                    > celów, to realizuję chociaż 30%.

                    Ciekawa strategia inwestycyjna.
                    Zawsze tak minimalizujesz straty :)

                    Żartowałem :)
                    ale pomysł niezły
                  • albert_xxx Re: Randkowe wpadki 16.01.06, 14:53
                    Narzekasz na kolesia, ale pozwolilas mu osiagnac jego cel. Z jego punktu
                    widzenia bylo super. Wiec na nastepnych randkach bedzie znow wyskakiwal z czyms
                    podobnym do "O". A z Ciebie sie smieje. I slusznie. Przykre dla jego innych
                    przyslych dziewczyn. Kretyn, ale jednak skuteczny. Dowartosciowalas palanta.
                    • vicvic2 Re: Randkowe wpadki 16.01.06, 15:08
                      Z jego punktu widzenia to jak się zachowam nie miało żadnego znaczenia; bez względu na to co bym zrobiła, on i tak by to sobie odpowiednio zracjonalizował, tak by jego obraz samego siebie nie ucierpiał. Co do skuteczności, to się zgadzam że był bardziej skuteczny ode mnie: on osiągnął 100% celów, a ja tylko 30%. Ale ja go przecież też wykorzystałam, tylko że on sobie nawet tego nie potrafił uświadomić. To po prostu był skuteczny i jednocześnie użyteczny idiota.
                      • voker Re: Randkowe wpadki 16.01.06, 15:22
                        vicvic2 napisał:

                        > Z jego punktu widzenia to jak się zachowam nie miało żadnego znaczenia; bez >względu na to co bym zrobiła, on i tak by to sobie odpowiednio zracjonalizował, >tak by jego obraz samego siebie nie ucierpiał.

                        :-D
                        • vicvic2 Re: Randkowe wpadki 16.01.06, 16:05
                          Ok. zamykam ten wątek. Tak naprawdę, to nigdy mi się coś takiego nie wydarzyło; cała historia była tylko parafrazą pewnego kawału. A tak w ogóle to jestem facetem.
                          • viking2 Re: Randkowe wpadki 17.01.06, 03:59
                            zą pewnego kawału. A tak w ogóle to jestem fac
                            > etem.

                            Popatrz, co za zbieg okolicznosci! Ja tez!
                          • bo.tak Re: Randkowe wpadki 17.01.06, 11:30
                            "W internecie facet to facet, kobieta to kobieta, a małe dziewczynki to agenci
                            FBI" (JoeM)
                            • bo.tak Re: Randkowe wpadki 17.01.06, 11:31
                              > "W internecie facet to facet, kobieta to >>facet<<, a małe dziewczynki to agenci
                              > FBI" (JoeM)

                              eech nie ma jak kawał spalić ;)
                              • kohol Re: Randkowe wpadki 17.01.06, 15:38
                                Ale i tak był dobry :D
                      • diego00 Re: Randkowe wpadki 16.01.06, 17:44
                        "Ale ja go przecież też wykorzystałam" tak to sobie tłumacz:-) w kazdym razie
                        jesli nie jestes brzydka to ja i koledzy chetnie damy ci sie wykorzystac, i
                        zrealizowac chociaz te 30%.powaznie...
                        wiesz, nie rozumiem jednego - czy poczułas sie urazona/obrazona tym jego
                        tekstem?bo tu go wyraznie potepiasz.ale chyba nie, bo inaczej bys z nim nie
                        poszła, prawda? czyli dobrze cie ocenił. chyba ze znow zadziałała tu jakas
                        kobieca logika.
                        • iquea Re: Randkowe wpadki 16.01.06, 17:48
                          Za to u Ciebie działa ta fantastycznie "męska" logika, według której jeśli
                          kobieta idzie do łóżka to daje się wykorzystać. Zupełnie jakby kobiety z tego
                          żadej przyjemności nie miały. Pewnie o swoich kochankach myslisz, że je
                          "przeleciałeś" i nawet Ci, biedaku, w głowie nie zaświta, że one mogą o Tobie
                          myśleć podobnie. Żenujące.
                          • iquea Tekst powyższy przeznaczony jest dla diega!! 16.01.06, 17:50
                      • aryn1 Re: Randkowe wpadki 19.01.06, 10:53
                        rzeczywiscie, ukamieniujcie ja, bo stwierdzila,ze palanta sobie wykozrysta.
                        gdyby to facet napisal,ze z glupia panna wyladowal w lozku,to OK. zabawil sie.
                        ale kobieta???? nie przystoi,prawda? i bardzo dobrze ,ze zminimalizowalas
                        straty:) to nie on ciebie,ale ty jego wykorzystalas i przynajmniej sie teraz z
                        niego smiejesz. A TEJ BANDZIE SZOWINISTOW NA FORUM, po prostu powoli pokaz
                        wysuniety srodkowy palec. Bos dzi.ka i prostaczka:) zartuje,rzecz jasna
                  • elza78 Re: Randkowe wpadki 19.01.06, 17:17
                    > jednocześnie był przystojny i dobrze zbudowany (choć nie do końca jak się
                    post
                    > factum okazało).

                    pewnie jestes kolejna fanka sterydow, jak to mowia "duza szafa z malenkim
                    kluczykiem" :)
              • e-ryna Re: Randkowe wpadki 16.01.06, 15:25
                mialam podobna sytuacje, ale szybko ja zripostowalam "Z takim robakiem to
                proponuje na rybki sie udac" zrobil wieksze 'O' niz ja kiedy mnie tak dowcipnie
                spytal :)
          • the.better.man Re: Randkowe wpadki 19.07.06, 15:44
            Korzyść...? Bijaaaaaaacz.
      • zwierzak1980 Re: Randkowe wpadki 16.01.06, 16:06
        Czyli jednak poszłaś z nim do łóżka, skoro znasz gabaryty?
      • diego00 Re: Randkowe wpadki 16.01.06, 17:36
        to miałas okazje zeby to sprawdzic?
    • cronik Re: Randkowe wpadki 16.01.06, 12:56
      Czasem jak sobie poczytam o tych róznych "mezczyznach", to az wyc sie chce.
      Przeciez poziom ich inteligencji jest nizszy niz temperatura ciala.
      Zapewniam Was wszystkie, ze normalni, fajni i nieglupi tez istnieja. Szukajcie.
      • czarojdziejka Re: Randkowe wpadki 16.01.06, 13:38
        zgadza się, ale oni są żonaci .............. :)
        • cronik Re: Randkowe wpadki 16.01.06, 13:47
          Kiedys nie byli zonaci.
        • ewcio2 Re: Randkowe wpadki 16.01.06, 20:28
          bo z facetami jak z kiblami: albo zajęty albo zasrany ;)
          • evek Re: Randkowe wpadki 18.01.06, 06:01
            albo rozwiedziony ;O)))
            pozdrawiam!
      • nuvi Szukajcie a znajdziecie 16.01.06, 14:19
        I tu znowu pomyłka. Rzeczą naturalną jest, że to nie my mamy szukać, a wy. Tak
        to już Pan Bóg ustalił, a z pomieszania ról mamy dziś wiele kłopotów.
        • badjuk Re: Szukajcie a znajdziecie.Amen 16.01.06, 14:40
          "...ukarał Bóg mężczyznę i oddał go w ręce kobiety..."
        • cronik Re: Szukajcie a znajdziecie 16.01.06, 14:55
          Co znaczy WY szukajcie. Ustawiasz sie w roli eksponatu?
          • nuvi Re: Szukajcie a znajdziecie 16.01.06, 15:05
            Naturalną rzeczą jest jeżeli inicjatywa wychodzi od mężczyzny. Bo jeżeli
            kobieta nosi od początku spodnie to potem co się dziwić, że przejmuje
            prowadzenie w każdej dziedzinie. Dziś przeciętny facet jak mu dać szanse
            wyboru, to nie wie nawet gdzie kobietę zaprosić, bo liczy, że ona przejmie
            inicjatywę. Także po części z naszej winy Panowie drodzy straciliście trochę
            (ba) swojej naturalnej męskości.
            • cronik Re: Szukajcie a znajdziecie 16.01.06, 15:14
              No to czasami (?) facet wykazuje inicjatywe (?) i zamawia piwo i flaki (brrrr -
              ohyda). Ale jezeli gosciowi zalezy, to od piekniejszej polowy randkowiczow
              zalezy, czy ulatwi mu to zadanie i cos zasugeruje, czy tez sprawdza czy facet
              na pewno zaprosi ja na wystawe Transalpinum do Narodowej. A przeciez ona od
              poczatku na to liczyla.
              Nie wolno mieszac glupoty i prymitywu z brakiem, chocby minimalnym, wskazowek.
              Jak zabiore panne do Zachety, a ona ma ochote potanczyc, to powie, ze jestem
              nudziarz, a jak odwrotnie, to ze brak kultury.
              W dodatku jezeli takich nudnych piwoszy i pseudointeligentow panny podtrzymuja
              w ich wysokim mniemaniu - to co sie dziwic.


              nuvi napisała:

              > Naturalną rzeczą jest jeżeli inicjatywa wychodzi od mężczyzny. Bo jeżeli
              > kobieta nosi od początku spodnie to potem co się dziwić, że przejmuje
              > prowadzenie w każdej dziedzinie. Dziś przeciętny facet jak mu dać szanse
              > wyboru, to nie wie nawet gdzie kobietę zaprosić, bo liczy, że ona przejmie
              > inicjatywę. Także po części z naszej winy Panowie drodzy straciliście trochę
              > (ba) swojej naturalnej męskości.
              • nuvi Re: Szukajcie a znajdziecie 16.01.06, 15:17
                no to masz problem. Nie każdy potrafi się znaleźć odpowiednio do sytuacji,
                dlatego mamy tu tyle ciekawych komentarzy.
                • cronik Re: Szukajcie a znajdziecie 16.01.06, 15:21
                  Nie mam problemu, ale potrafie go dostrzec u innych. Jezeli panna na randce na
                  kazde pytanie odpowiada "jak chcesz" to sama jest sobie winna. Winy faceta
                  tutaj nie ma.
                  • nuvi Re: Szukajcie a znajdziecie 16.01.06, 15:27
                    właśnie, bo jeżeli jakąkolwiek decyzję pozostawia się kobiecie, to ona znudzona
                    brakiem inicjatywy ze strony mało męskiego przedstawiciela płci przeciwnej
                    zacznie w końcu odpowiadać: "jak chcesz". Bo ona od niego już nic nie chce poza
                    tym, żeby wreszcie zniknął z obrazka.
                    pozdrawiam, wierząc, że nie jesteś takim typem.
                    • cronik Re: Szukajcie a znajdziecie 16.01.06, 15:30
                      nie mowie o kolejnej randce, ale jezeli kobieta na pierwszej, na pytanie "czy
                      masz ochote na kaczke po pekinsku?" mowi "jak chcesz" to raczej jej problem.
                      PS.Dziekuje za wiare i przesylam staromodne, meskie uklony.
                      • cytrynka123 tak, z checią 16.01.06, 15:51
                        Lubie chińskie danka...
                        • cronik Re: tak, z checią 16.01.06, 15:53
                          Warszawa?
                          • cytrynka123 Re: tak, z checią 16.01.06, 16:03
                            tak, Warszawa ;)tylko wolna juz nie jestem ;) i trudno na te kaczki się mi
                            wybrać. ale uwielbiam mężczyzn z inicjatywą i humorem.
                            • cronik Re: tak, z checią 16.01.06, 16:29
                              ja tez nie jestem wolny, tylko szybki.
                              A Twoja opinia mnie cieszy :)
                              • cytrynka123 Re: tak, z checią 16.01.06, 16:38
                                to cieszmy się obydwoje ;0) w necie i bez grzechu. no bo po takiej kaczce,
                                wiadomo, co bym zrobiła? jeszcze sumienie by mi wybuchło... to po kaczce,
                                powtarzam, po kaczce ;)))))
                                • cronik Re: tak, z checią 16.01.06, 16:42
                                  Przeciez nie wiem czy to bylaby kaczka plci kaczka, czy kaczka plci kaczor :))))
                                  • cytrynka123 Re: tak, z checią 16.01.06, 16:48
                                    ale po chinsku!!!!! ;) lubie mieszac w garach rózne wschodnie papki. ostatnio
                                    robie smazony ryż z grzybkami moon, sosem sojowym, duszona i marynowana
                                    papryką.... cebulka, marchewka i odlot. troche curry i ostrej papryczki...
                                    i piwkiem mozna przylac ;)
                                    • cronik Re: tak, z checią 16.01.06, 16:50
                                      dosyp do tego kielkow soi ... hmmm :) rozmarzylem sie i zaczynam glodniec
                                      DO jutra.
                                      • cytrynka123 Re: tak, z checią 16.01.06, 16:55
                                        bon apetit

                                        kiełki?? cool. dawalam trochę bambusa, ale gorzkawe było to towarzystwo
      • prof_s_jonalizm Re: Randkowe wpadki 16.01.06, 15:03
        cronik napisał:

        > Czasem jak sobie poczytam o tych róznych "mezczyznach", to az wyc sie chce.
        > Przeciez poziom ich inteligencji jest nizszy niz temperatura ciala.
        > Zapewniam Was wszystkie, ze normalni, fajni i nieglupi tez istnieja. Szukajcie.


        jasne, najlepiej nasr.. na strychu i na kota zwalić.

        przecież ta pani co się "vicvic2" podpisuje ma tyle iq co tik-tak kalorii...
        więc nie zwalaj wszystkiego na facetów bo wśród kobiet też przygłupów nie
        brakuje. tylko lepiej się chowają.
        • cronik Re: Randkowe wpadki 16.01.06, 15:16
          Zaczynamy chyba dawac tym paniom argumenty.
          Lepiej niech poszukaja. Jezeli wszyscy interesujacy faceci sa juz zonaci, to
          znaczy, ze Wy sie spoznilyscie.
      • efir Re: Randkowe wpadki 19.01.06, 02:07
        jaaasne, wszyscy faceci są fajni, normalni i nie głupi, a nawet w tym stanie
        wytrzymują więcej niż dwa dni...
        a idealni aż do ślubu, a absolutne wyjątki do pierwszego nocnego zmieniania
        pieluch dziecku-dłużej to już żaden....
    • j_cage Re: Randkowe wpadki 16.01.06, 13:02
      Ja może nie tak widowiskowo jak koleżanki i koledzy, ale...
      Umówiliśmy się w barze, posiedzieliśmy, pogadaliśmy, nadszedł czas płacenia, a
      tu ZONK - zapomniałem portfela :) Myślałem, że się zapadnę pod ziemię, ale Ona
      okazała się być przygotowana i na takie niespodzianki :) Potem już nie
      wiedziałem co ze sobą zrobić, bo cały czas mi chodziło to po głowie (że Ona
      płaciła, a ja zaprosiłem) :)
      Po latach się okazało, że Ona zupełnie tego nie pamięta, a zapamiętała zupełnie
      inne rzeczy - np. to, że miałem ze sobą jakieś zdjęcia, które Jej pokazywałem
      (czego ja nie do końca pamiętam) :)
      • ishtarr Re: Randkowe wpadki 16.01.06, 13:23
        Umowilam sie kiedys z gosciem do kina, przedtem widzielismy sie raz i duzo
        gadalismy na necie.
        Poszlismy do kina a facet mowi, ze glodny i ze zaraz wroci (siedzielismy juz na
        sali). Kino bylo male, Zadne tam Cinema czy Multikino. Wrocil z kielbasa w
        jeden rece i bananem w drugiej. Nie bylo mi wcale glupio, gdy zasnelam w ciagu
        pierwszych minut filmu... Oczywiscie nie bylo powtorki z rozrywki.
      • badjuk Chora ambicja 16.01.06, 13:23
        Natomiast gdy ja się zbierałem żeby zapłacić za ciasteczka i kawę w kawiarni
        moja współtowarzyszka uniosła się i powiedziała że ona zapłaci, bo nikt nie
        będzie jej nc fundował, gdy powiedziałem że to ja zaprosiłem zaoponowała
        stwierdzeniem że nie musiałem, i tak nasza randka skończyła się awanturą w
        kawiarni.
        • yogibaboo1 Re: Chora ambicja 17.01.06, 01:29
          Ech te wyemancypowane babeczki. Też często zdarza mi sie ta akcja z płaceniem
          za siebie, ale mam na to jeden jakże prosty i skuteczny tekst (który mówię z
          wrodzonym sobie czarem i urokiem osobistym ;-)):

          "Zrób mi tę przyjemność i pozwól mi zapłacić"

          Jeszcze się nie zdarzyło, żeby nie zadziałał ;-)

          Pozdro

          Yogi
          • yaponka Re: Chora ambicja 17.01.06, 10:14
            Ja już nauczyłam się nie kłócic o płacenie. Frajera to dowartościuje jeśli
            zapłaci za dziewczynę, poczuje się taaaki męski. Więc niech zapłaci. Jeśli to
            mu poprawi samoocenę.
            Zanim zacznie się, że to on zaprosił i powinien zapłacić - czy jak dziewczyna
            zaprasza to płaci za Was? No właśnie.

            Najgorszą randkę (co prawda tylko godzinną) miałam właśnie z takim, który
            strasznie upierał sie, że to on powinien zapłacić. Ja wiedziałam, że nic z tego
            nie będzie (fan techno w stylu umpa-umpa, ciągle gadał o swoim samochodzie,
            mówił na kobiety maniurki, miał 'ambicje' zacząć studia w wieku 24 lat - no
            masakra, umówiłam się z nim tylko dlatego żeby dał spokój mojej koleżance którą
            męczył o mój numer telefonu) i nie chciałam MIMO WSZYSTKO go naciągać, tylko
            zapłacić i sobie pójść. Burak upierał się, że on zapłaci, więc podszedł do baru
            a ja wyszłam, wsiadłam do taksówki, wróciłam do domu i tyle mnie widział.
            • badjuk Re: Chora ambicja 17.01.06, 10:26
              Dobra, dobra, pół biedy jeśli ona chce zapłacić, ale zdarzają się przecież
              tzw. "naciągaczki", które się umawiają tylko po to żeby skorzystać z
              dobrodziejstw portfeli filantropów.
              • aaaga79 Re: Chora ambicja 17.01.06, 15:43
                Nie wiem jak można kogoś w ogóle nazwac burakiem, kązdy z nas jest inny jeden
                słucha techno drugi rocka ale wszystkich powinniśmy szanować. Jaki ten świat
                jest dziwny paniusia się umawia a potem kolesia porównuje do buraka ciekawe
                jakby sie czuła gdyby tak o niej ktos powiedział, myśle ze nie dorosła by
                chodzić na randki
                • yaponka Re: Chora ambicja 17.01.06, 20:02
                  Dziewczyno, nie znasz sytuacji a wiesz wszystko na ten temat?
                  Rozumiem, że ty wiesz wszystko o danej osobie na pierwszy rzut oka? To z techno
                  było tylko delikatnym przykładem. Weź na wstrzymanie.
                  A kogoś kto jest źle wychowany, mówi niepoprawna polszczyzną, co drugie (no
                  dobra, co trzecie) słowo wtrąca k... i ja p...., i parę innych kwiatków
                  (wytrzymalam z nim aż godzinę bo chyba byłam zbyt zszokowana żeby wyjść) będę
                  nazywała burakiem.
                  • zresetowany_berbec Re: Chora ambicja 12.04.06, 14:13
                    jeśli nie chcesz zeby oceniano Cie po pierwszym wrazeniu to nie wypowiadaj sie
                    na forum. - taka mała, prosta rada.
            • yogibaboo1 Re: Chora ambicja 17.01.06, 11:10
              > Ja już nauczyłam się nie kłócic o płacenie.

              Gratuluję postępów!!! Imponujące!!!

              > Frajera to dowartościuje jeśli
              > zapłaci za dziewczynę, poczuje się taaaki męski. Więc niech zapłaci. Jeśli to
              > mu poprawi samoocenę.

              Możesz rozwinąć temat, bo nie nadążam niestety? Dla mnie to kwestia zasad i
              kultury osobistej.

              > Burak upierał się, że on zapłaci, więc podszedł do baru
              > a ja wyszłam, wsiadłam do taksówki, wróciłam do domu i tyle mnie widział.

              Przekaż rodzicom gratulacje ode mnie za wpojenie kindersztuby.

              Pozdro

              Yogi
              • yaponka Re: Chora ambicja 17.01.06, 13:53
                > Możesz rozwinąć temat, bo nie nadążam niestety? Dla mnie to kwestia zasad i
                > kultury osobistej.

                Napisałam bardzo klarownie. Jedni zrozumieją, drudzy nie. Poza tym to Twoje
                zasady, kobieta może mieć inne i nalezy to uszanować. Chyba, że koniecznie
                musisz zapłacić z powodów już opisanych przeze mnie.:)

                > Przekaż rodzicom gratulacje ode mnie za wpojenie kindersztuby.

                Pogratuluje im za nauczenie mnie, że buraków trzeba traktowć jak buraków, a na
                chamstwo odpowiadać chamstwem, a nie kuleniem ogona. Ale cóż, te okropne
                wyemancypowane kobiety już tak mają.;)
                • yogibaboo1 Re: Chora ambicja 17.01.06, 15:58
                  yaponka napisała:

                  > > Możesz rozwinąć temat, bo nie nadążam niestety? Dla mnie to kwestia zasad
                  > i
                  > > kultury osobistej.
                  >
                  > Napisałam bardzo klarownie. Jedni zrozumieją, drudzy nie. Poza tym to Twoje
                  > zasady, kobieta może mieć inne i nalezy to uszanować. Chyba, że koniecznie
                  > musisz zapłacić z powodów już opisanych przeze mnie.:)

                  Ok. Zgadzam się, zasady kobiety trzeba uszanować, ale może by spróbować
                  uszanować też zasady faceta? Czy to, że chce zapłacić, to jest wystarczający
                  powód, żeby nazywać go frajerem i posądzać o niską samoocenę. A jeśli chodzi o
                  ostatnie zdanie to się nie zgodzę. Uwierz mi, że ani ja ani większość facetów
                  nie robimy tego by sobie poprawić samopoczucie, nie musimy. Jak wspomniałem, to
                  kwestia kindersztuby, która również pozwala nam czasem zgodzić się na to by
                  zapłaciła kobieta, jesli ona bardzo tego pragnie. Chcemy po prostu być
                  szarmanccy i Was adorować i to jest jeden z elementów. Niektóre z Was to
                  podobno lubią :-)
                  >
                  > > Przekaż rodzicom gratulacje ode mnie za wpojenie kindersztuby.
                  >
                  > Pogratuluje im za nauczenie mnie, że buraków trzeba traktowć jak buraków, a
                  na
                  > chamstwo odpowiadać chamstwem, a nie kuleniem ogona. Ale cóż, te okropne
                  > wyemancypowane kobiety już tak mają.;)

                  I czym ten biedaczyna zasłużył sobie na to, żeby nazywać go burakiem i posądzać
                  o chamstwo? Tym, że mu się podobałaś i bardzo chciał Cię poznać? Tym, że chciał
                  zapłacić? A że był nudziarzem? Bywa, nie spotykamy w życiu samych Bradów Pittów
                  z członkostwem w Mensie. Nie wyobrazasz sobie ile ja spotkałem babeczek z
                  miałką osobowością, ale nie usprawiedliwiłoby mnie to przed taką ucieczką ze
                  spotkania. Jak dla mnie to jest objaw chamstwa i braku kultury a nie
                  emancypacji. Jeśli facet nie był psychopatą i przebywanie z nim nie zagrażało
                  Twojemu życiu, to moim zdaniem mogłaś wytrzymać jeszcze te 2 minuty (skoro
                  zdzierżyłaś cały wieczór), wyjść razem z nim, powiedzieć "Cześć" i pójść w
                  swoją stronę.

                  Powodzenia życzę

                  Yogi
                  • yaponka Re: Chora ambicja 17.01.06, 19:57
                    > Ok. Zgadzam się, zasady kobiety trzeba uszanować, ale może by spróbować
                    > uszanować też zasady faceta? Czy to, że chce zapłacić, to jest wystarczający
                    > powód, żeby nazywać go frajerem i posądzać o niską samoocenę.

                    Dobra. Ale jeśli sytuacja wygląda tak: facet chce za mnie zapłacić, ale ja wolę
                    zapłacić sama za siebie. Nieważne dlaczego - czy robie tak zawsze, czy mam
                    akurat taki humor, czy uznaję zasadę, że płacę w dni nieparzyste a facet
                    parzyste, czy taką, że za jedzenie które mi smakuje płacę sama, czy że jak mam
                    na sobie niebieską sukienkę to płaci facet, a gdy czerwoną to płacę ja.
                    Nieważne! Mówię facetowi grzecznie acz stanowczo, że sama za siebie zapłacę.
                    On, że nie. Mówię drugi raz. To samo. Trzeci raz. To samo. Dziesiąty. To samo.
                    To co ja mogę o kimś takim pomyśleć? Że za punkt honoru uznał, że powinien
                    zapłacić za kobietę, niezależnie od sytuacji i od tego czy ona tego chce.

                    > I czym ten biedaczyna zasłużył sobie na to, żeby nazywać go burakiem i
                    posądzać
                    > o chamstwo? Tym, że mu się podobałaś i bardzo chciał Cię poznać? Tym, że
                    chciał
                    > zapłacić? A że był nudziarzem? Bywa, nie spotykamy w życiu samych Bradów
                    Pittów
                    > z członkostwem w Mensie. Nie wyobrazasz sobie ile ja spotkałem babeczek z
                    > miałką osobowością, ale nie usprawiedliwiłoby mnie to przed taką ucieczką ze
                    > spotkania. Jak dla mnie to jest objaw chamstwa i braku kultury a nie
                    > emancypacji. Jeśli facet nie był psychopatą i przebywanie z nim nie zagrażało
                    > Twojemu życiu, to moim zdaniem mogłaś wytrzymać jeszcze te 2 minuty (skoro
                    > zdzierżyłaś cały wieczór), wyjść razem z nim, powiedzieć "Cześć" i pójść w
                    > swoją stronę.

                    Niebycie Bradem Pittem nie musi oznaczać bycia burakiem.:) A koleś - uwierz mi
                    lub nie - burakiem był. I nie zdzierżyłam całego wieczoru tylko godzinę. Nie
                    będę opisywała całej randki bo nie czuje takiej potrzeby, ale to że facetowi
                    zależało na spotkaniu ze mną nie znaczy, ze mam być automatycznie nim
                    zachwycona, niezależnie od tego jak się zachowuje.

                    Pozdrawiam
                    • yogibaboo1 Re: Chora ambicja 17.01.06, 20:46
                      yaponka napisała:
                      > Dobra. Ale jeśli sytuacja wygląda tak: facet chce za mnie zapłacić, ale ja
                      wolę
                      >
                      > zapłacić sama za siebie. Nieważne dlaczego - czy robie tak zawsze, czy mam
                      > akurat taki humor, czy uznaję zasadę, że płacę w dni nieparzyste a facet
                      > parzyste, czy taką, że za jedzenie które mi smakuje płacę sama, czy że jak
                      mam
                      > na sobie niebieską sukienkę to płaci facet, a gdy czerwoną to płacę ja.
                      > Nieważne! Mówię facetowi grzecznie acz stanowczo, że sama za siebie zapłacę.
                      > On, że nie. Mówię drugi raz. To samo. Trzeci raz. To samo. Dziesiąty. To
                      samo.

                      OK. Jeśli było tak jak piszesz, to koleś rzeczywiście miał problemy z
                      osobowością ;-)

                      > Niebycie Bradem Pittem nie musi oznaczać bycia burakiem.:) A koleś - uwierz
                      mi
                      > lub nie - burakiem był. I nie zdzierżyłam całego wieczoru tylko godzinę. Nie
                      > będę opisywała całej randki bo nie czuje takiej potrzeby, ale to że facetowi
                      > zależało na spotkaniu ze mną nie znaczy, ze mam być automatycznie nim
                      > zachwycona, niezależnie od tego jak się zachowuje.

                      Święta racja!!! ;-)

                      Więcej szczęścia i mniej buractwa w przyszłości życzę ;-)

                      Yogi
                    • badjuk Re: Chora ambicja 17.01.06, 21:34
                      Naj lepszym rozwiązaniem jest ustalenie że następnym razem zapłaci druga osoba,
                      to może być wstęp do następnego spotkania.
          • ola2511 Re: Chora ambicja 17.01.06, 14:10
            hmm jestem z tych kobiet co to mówią że to one zapłacą. Alee spodobał mi się
            twój tekst i wiem ze na 100% bym sie poddała jak bym coś takiego usłyszała.
            Jeśli mówimy o tym dlaczego kobiety nie dają za siebie płacić - POWÓD!!!- w
            moim przypadku "doświadczenie"- miałam koleżankę która pasożytowała na facetach
            i powiedziałam sobie że w życiu bym nie chciała taż żałośnie postępować
            POZDRAWIAM FAJNYCH FACETÓW
            • yogibaboo1 Re: Chora ambicja 17.01.06, 19:59
              A ja pozdrawiam fajne kobietki!!! ;-)

              Yogi
      • vilanelle Re: Randkowe wpadki 16.01.06, 13:29
        A ja sie kiedys, w poczatkach liceum jeszcze umowilam ze starszym kolega, juz
        absolwentem mojej szkoly. Poszlismy do filharmonmii gdzie skrytykowal moja
        nowiutka sukienke, po czym jak wracalismy to sie dopytywal czy moi rodzice nie
        maja nic przeciwko temu ze ja tak pozno wychodze. Na koniec powiedzial
        calkowicie powaznym glosem, ze chcialby mnie o cos spytac. Ja przerazona sie
        zastanawiam jak tu odeprzec ewentualne propozycje malzenskie, a on na to "czy
        jestem podobny do myszki miki?"...myslalam ze umre ze smiechu, ale dzielnie sie
        powstrzymalam...o ile pamietam to byla nasza ostatnia randka.
        A z innym gosciem przerobilam schemat kino(nie zaplacil za mnie)-park-
        zaproszenie do domu (nie skorzystalam). Koles byl potwornie nudny, opowiadal o
        jakichs strasznie bzdurnych filmach strasznie przy tym bluzgajac i o tym jak w
        wolnych chwilach "rzezbi cialo" (co ciekawe jakos nie bylo tego widac).
        Najlepsze jest to, ze potem (za moim laskawym zezwoleniem;) umowila sie z nim
        moja przyjaciolka - randka wygladala dokladnie tak samo, chyba tylko film sie
        zmienil...
        brrrr
    • nuvi KRESKÓWKI 16.01.06, 13:24
      Pierwsza randka poszła w miarę gładko, odwiózł mnie do domu, na pożegnanie
      chwilę rozmawialiśmy w samochodzie. Pyta czy lubię "Księgę dżungli" na co
      ja: "Kipling", on: nie, Disneya. W dziewięć miesięcy potem za niego wyszłam, w
      a za 9 lat się rozwiodłam.
      • nuvi Cola i kino 16.01.06, 13:27
        Umówiłam się kiedyś z kolesiem do kina. Ponieważ byłam przed nim, kupiłam sobie
        colę. Kiedy przyszedł, bez pardonu siorbną z mojej słomki, stwierdzając, że tak
        będzie taniej. To była nasza ostatnia randka.
      • nuvi kinoman 16.01.06, 13:29
        Kiedyś zabrał mnie na randkę wielbiciel zarówno mnie jak i kina. Niestety
        twierdził, że prawdziwą wartość fimu można docenić tylko z pierwszego rzędu. To
        także była nasza jedyna randka.
        • yourij Re: kinoman 16.01.06, 13:45
          Latem umowilem sie ze swoja dziewczyna w kinie... a bylo to jakis rok po tym,
          jak dostalem dobrze platna prace, perspektywy, niebieskie kolnierzyki i inne
          bzdury... kiedys, gdy bylismy tylko znajomymi, to ona miala ten luksus czyli
          dobra prace a ja bylem prawie nikim. W czasie naszej randki jej praca i warunki
          w domu nie dawaly zbyt wiele kasy na drobne zachcianki i rozrywki. I wiecie
          co... powiedzialem jej wtedy, ze moglaby czasem sie lepiej ubrac, jak to
          okreslilem "podrywac mnie strojem" czy jakos tak... do tej pory jak to wspomne,
          mam ochote zapasc sie pod ziemie... plakala... rozstalismy sie niedawno :( i
          nie wiem, czy ja odzyskam
          • m_oto_r Re: kinoman w niebieskim kolnierzyku :)) 16.01.06, 14:34
            ...mistrzu, niebieski kolnierzyk to facet na produkcji nosi. Tak sie juz mowi,
            ze jak masz prace w uslugach tzw wyzszego rzedu (profesjonalnych) to jestes
            BIALYM kolnierzykiem. Jak przekladasz cegly, to niestety, ale NIEBIESKIM.
      • nuvi Randkowe gafy 16.01.06, 13:35
        Nie wiem jak Wy, ale ja nie cierpię jak faceci:
        - mówią mi "dziękuję" kiedy ustąpię im w drzwiach
        - próbują wyjadać mi z talerza lub pić z tej samej szklanki
        - oglądają się za innymi dziewczynami
        - gadają o swojej byłej
        - oświadczają, że mnie kochają i chcą mieć ze mną dzieci, bo jestem osobą, na
        którą czekali całe życie (I randka)
        - próbują chwalić się swoją pozycją w pracy, samochodem lub innym gadżetem
        • badjuk Re: Randkowe gafy 16.01.06, 13:54
          Dobra dobra, jedna taka delikwentka była mną zafascynowana, ale jak
          powiedziałem jej że mam fiata126p z 1984r. nagle zmieniła obiekt
          zainteresowania. Dodam że miałem wtedy 19 lat (nie każdy się rodzi z Mercedesem
          u swojego boku).
          • nuvi Re: Randkowe gafy 16.01.06, 13:59
            no tak, szczerze przyznam, że 126 na wstępie może zniechęcić (materializm mamy
            tak głęboko zakorzeniony), ale przy drugiej randce już nie zdyskwalifikuje.
            Wolę fajnego gościa w 126 p niż buraka z mercem.
            • zresetowany_berbec Re: Randkowe gafy 12.04.06, 14:20
              mów za siebie. gdyby facet na I rance wypalił mi ze ma merca odparłabym, dla
              przekory ze ja malucha i ze sie nie dogadamy.
        • kjkk Re: Randkowe gafy 16.01.06, 13:56
          1/ przy opowiesciach o minionych wakacjach mówię, że byłam w Bułgarii a on na
          to: aa, nad balatonem.

          2/ inny on zaproponował kino, zadeklarował chec zakupienia biletów, pozostawił
          mnie wybór filmu, zeby nie byc taka straszna ;) wymieniłam 3 tytuły, a nich
          sobie chłopak spośród nich juz wybierze. Jestem sobie z koleżanka w sklepie a
          on dzwoni z kina pytajac czy przypadkiem nie chciałabym isc na jakistam film
          XYZ [spoza mojej "listy" ] bo pan w kasie mu wlasnie mowi, ze drugi bilet jest
          gratis!!
          padłam.

          3/ ten sam on (uscisle, ze pracujacy, zarabiajacy, mieszkajacy jeszcze z
          rodzicami, wiec bez znaczacych ze tak powiem wydatków) zaproponowal wycieczke
          do odległej o ok 30-35 km miejscowosci, po czym rozwazał, czy bierzemy
          pasazerów, czy w sumie mozemy sobie odpuscic, bo "to nie jest az tak daleko,
          wiec nawet na 2 osoby to nam nie wyjdzie tak drogo paliwo"
          padłam po raz drugi, wycieczka nie doszła do dkutku.

          4/i po raz trzeci: desperado juz totalny po tym jak "podziekowałam" mu kilka
          razy uprosił spotkanie pod pretekstem rozmowy o powaznych problemach ze swoja
          mama, w kt mogłabym ewentualnie z racji kwestii zawodowych cos doradzic. Po
          czym wyjał kartke i zaczał isc punk po punkcie wg swoich notatek- o mamie ani
          słowa- ze ma mi baaardzo duzo do zaoferowania, ze nie chcac sie chwalic, ale
          zna baaardzo duzo osob, ze ludzie uwielbiaja z nim spedzac czas, ze znajomych
          to ma tyleee, ze szok, ze moze mi pomoc rozwinac sie zawodowo, bo ma kilka
          cennych pomyslow, ze widzi, ze moglibysmy sobie tyle na wzajem zaoferowac, a ja
          w ogole w 1/100 nie poznalam , jaki on jest naprawde, bo nie dalam mu szansy, a
          naprawde potenmcjał to on ma ogromny i doskonale sobie zdaje z tego sprawe,
          wiec zebym sie lepiej zastanowiła i dalej w tych klimatach ;D
          • edziunia Re: Randkowe gafy 16.01.06, 16:09
            O matko- jak "spuściłaś" tego kretyna?????
            • kjkk ha! 19.01.06, 20:00
              moze nie było to dla mnie trudne, ale dosc długo trwało. a jeszcze dłuzej chyba
              w jego pojeciu hehe :) Po tym ostatecznym spotkaniu, przed którym juz unikałam
              kontaktów, odbierania telefonów i nie raz pisałam, ze dziekuje, ale nie jestem
              zainteresowana i sorry, ale nie sadze, aby był sens, bo nic z tego nie bedzie,
              dowiedziałam sie od wspolnej kolezanki, ze on zamecza ja telefonami z pytaniami
              co ma robic, bo ja w swoim okrucienstwie trzymam go ciagle w niepewnosci[?!?!]
              i kaze mu w nieskonczonosc czekac na swoja decyzje [?!?!] a on sie tak meczy ,
              bo jestm absolutnie wyjatkowa i on jest pewien , ze byloby nam razem wspaniale.
              Wiec wyjasnilam jej, ze naprawde, bardzo wyraznie, zachowaniem i slowami
              poinformowalam go, ze NIE , DZIEKUJE i ze nie mam pojecia, czemu biedak uroil
              sobie, ze na cos czeka. Okazalo sie, ze musze to napisac noch einmal. Biedna
              kolezanka miala serie telefonów: ze ona naprade nie rozumieee, co sie stalo, ze
              nie dalam mu sie rozwinac. Potem sie pogodził z sytuacja. A potem.. tj jakies
              1,5 miesiaca pozniej dostalam maila zatytuowanego: "Warto przeczytać przed
              skasowaniem :)" z "propozycja nie do odrzucenia" - weekend majowy razem z nim
              i jego znajomymi nad morzem, mail konczyl sie:"Przypuszczam, że masz ochotę
              jechać" . Byłam ponaglana do odpowiedzi smsami. nie odpowiedziałam NIC,
              uznalam, ze choremu nie należy podtrzymywac jego urojen :))))
              • edziunia Re: ha! 16.02.06, 00:55
                Dziekuje:-)
                Matko, że tacy ludzie chodzą po swiecie hihihi
                To zdanie- przypuszczam, że chcesz pojechać po prostu szczyt:-)
                Ja spotkałam paru dziwnych gości ale ten...
        • voker Re: Randkowe gafy 16.01.06, 14:00
          nuvi napisała:

          > Nie wiem jak Wy, ale ja nie cierpię jak faceci:
          > - mówią mi "dziękuję" kiedy ustąpię im w drzwiach
          Reszte rozumiem, ale to? :-)
          • nuvi Re: Randkowe gafy 16.01.06, 14:05
            no właśnie!!!!
            większość nawet nie rozumie w czym problem
            • voker Re: Randkowe gafy 16.01.06, 14:07
              To wytlumacz. :-) Zwykla uprzejmosc, fakt ze nie zawsze jest konieczna. :-)
              • nuvi Re: Randkowe gafy 16.01.06, 14:11
                kto komu powinien otwierać drzwi? Jeżeli kobieta otwiera facetowi drzwi i
                puszcza w przejściu, gentelmen wiedziałby co zrobić, burak powie dziękuję,
                superburak przejdzie i nic nie powie.
                • voker Re: Randkowe gafy 16.01.06, 14:17
                  To po co ich przepuszczasz? :-)
                  Za dawnych dobrych czasow tak bylo, ale ta emancypacja... :-)P Niektore obrazaja sie, gdy przepuszcza sie je przodem.
                  • nuvi Re: Randkowe gafy 16.01.06, 14:21
                    jeden ze sposobów na testowanie facetów. Od razu widać jakie ma maniery i
                    podejście do życia. Jak mam wszystko sama zrobić, to zrobię bez dodatkowych
                    ciężarów w postaci prania nadprogramowych gaci i gotowania obiadków.
                    • paaaaat Re: Randkowe gafy 16.01.06, 18:13
                      taki test może być mylący - w życiu bym nie przeszedł przed kobietą ale takie
                      zachowanie mogło by mnie tak zbić z pantałyku że mógł bym zaniemówić i w
                      osłupieniu to zrobić
                      • nuvi nauka dobrych manier 17.01.06, 10:00
                        wszystko kwestia manier i nawyków, powiedz, kto wpaja dziś siedmiolatkom, że
                        mamę jak i inne panie, a także siostrzyczkę trzeba przepuścić w drzwiach?
                        Zbieramy owoce. Bo to nie powinno być kwestią do zastonowienia (zastanawiać się
                        możesz którym widelcem wydłubać ślimaka z muszli, żeby było elegancko) tylko
                        zakorzenionym nawykiem.
                        • albert_xxx Re: nauka dobrych manier 17.01.06, 11:23
                          Podziwiam Cie za cierpliwosc:):). Mnie juz rece opadaja.
                          • nuvi Re: nauka dobrych manier 17.01.06, 11:45
                            mówić o dobrych manierach nie wystarczy, trzeba się również starać dawać dobre
                            świadectwo. Bo jeżeli nie zostałam nauczona ani w domu, ani w szkole, ani w
                            pracy, to tym bardziej rozmowa z niegrzeczną osobą mnie nie przekona. A ręce mi
                            nie opadają, bo ci ludzie nie są moją odpowiedzialnością, więc po co mam się
                            denerwować?
                            Też serdecznie pozdrawiam
                            • albert_xxx Re: nauka dobrych manier 17.01.06, 12:48
                              bardzo milo jest czytac takie wypowiedzi. Na tych forach, to ogolnie jest to
                              chyba wielka rzadkoscia spotkac takie perelki. Pozdrawiam.
                              • zresetowany_berbec Re: nauka dobrych manier 12.04.06, 14:26
                                hmmm- moim zdaniem w dobrym tonie jest jest wykazanie sie dobrą wolą. jeśli
                                facet przepuszczony w drzwiach powie mi dziękuje to jest mi miło, bo widać , że
                                chciał być miły. jeśł mnie przepuści - tym bardziej. nie rozumiem za cholerę po
                                co czepiać się takich drobiazgów. czy nie byłoby w dobrym tonie po prostu nie
                                zwracac na to takiej uwagi? czy człowiek kulturalny wypomina niezręczne
                                zachowanie innym?
                        • paaaaat Re: nauka dobrych manier 18.01.06, 11:36
                          nuvi, mi chodzi o to że jest to zachowanie na tyle kosmiczne że człowiek w
                          osłupieniu może zachować się w również dla niego kosmiczny sposób, coś na
                          zasadzie sytuacji gdy nauczyciel na przerwie łapie ucznia na paleniu i prosi o
                          ogień. Zdarza się że ludzie w sytuacjach mocno zaskakujących i nieszablonowych
                          zachowują się w sposób niezgodny z ich naturą i nawykami.
                        • ikcaj Re: nauka dobrych manier 22.01.06, 11:03
                          nie prawda! Jedna taka paniusie chcialem przepuscic w drzwiach to zostalem
                          zbluzgany (widac "wyzwolona" byla). Teraz jakby mnie kobieta chciala przepuscic
                          z pewnoscia bym nie ryzykowal awantury a grzecznie uszanowal jej wole i
                          podziekowal serdecznie. W innym poscie w tym temacie ktoras z owych "dam"
                          zrobila scene chlopakowi, ze chcial za nia zaplacic. Tak wiec ja wychodze z
                          zalozenia, ze wole kobiety nalezy uszanowac - chce przepuscic - niech bedzie jak
                          sobie zyczy, chce zaplacic - nie bede nalegal, by przypadkiem kogos nie urazic.
                          Taki juz dzisiejszy swiat.
                    • bo.tak Re: Randkowe gafy 17.01.06, 11:51
                      Chciałam tylko dodać, że jedyny wyjątek stanowią drzwi które otwierają się do
                      wewnątrz ;) Facet (tudzież gentelman) ;) ma wejść i przytrzymać drzwi :) podać
                      rękę Kobiecie i wprowadzić ją do średka. Ciekawe jest czasem swoiste
                      przepychanie w przejściu, gdy facet probuje przytrzymać zamykające sie na
                      partnerkę drzwi :)
                      • nuvi Re: Randkowe gafy 17.01.06, 12:04
                        nie wdawałam się w szczegóły, ale dobre maniery często wynikają z logiki
                        sytuacji, mamy się tak zachować, by usłużyć słabszemu od siebie. Jeżeli drzwi
                        się otwierają do wewnątrz, to dość ciężko jest je przytrzymać ręką puszczając
                        kogoś przed sobą. Ale ja tego nie miałam na myśli podając ów przykład "z
                        drzwiami".
                        Dzięki natomiast za informację. Warto upubliczniać takie wiadomości.
                    • armagedon6661 Re: Randkowe gafy 19.07.06, 23:15
                      Dziewczyny ale macie nierówno pod sufitem. Lepiej napisz jak chłopak ma się
                      zachować na randce bo nie każdy umie czytać w kobiecych myślach.
                • vicvic2 Re: Randkowe gafy 16.01.06, 14:21
                  Jeżeli chodzi o polskie warunki, to generalnie masz rację, ale na zachodzie, jak mężczyzna przepuszcza kobietę w drzwiach, to ona może to źle odebrać (kwestia równouprawnienia). Dlatego tam takie zachowanie mężczyzny jakiego ty nie lubisz jest jak najbardziej wskazane.
                  • nuvi Re: Randkowe gafy 16.01.06, 14:23
                    zależy od ludzi i kultury, u Arabów na przykład kobieta idzie za facetem jak
                    pies, i taką też rolę spełnia.
                    • ferrari4 Re: Randkowe gafy 16.01.06, 14:26
                      Jak Ci się nie podoba w Polsce, ze Nas ( facetów ) do Arabów przyrownujesz, to
                      sobie do tych Arabów jedz, a nie tylko zrzedzisz, ze faceci to... że faceci
                      tamto :/ byś sama ruszyła dupe i cos zrobiła, a nie tylko czekasz :/
                      • nuvi Re: Randkowe gafy 16.01.06, 14:28
                        własnie o tym mówiłam. Elegancje maniery i elokwencja. Hm. Ciekawe, dlaczego
                        mamy coraz więcej samotnych kobiet. A jakbyś używał narządu zwanego mózgiem to
                        byś wyczytał przytyk a nie porównanie w tekście o Arabach. Też Ci życzę miłego
                        dnia.
                        • ferrari4 Re: Randkowe gafy 16.01.06, 14:31
                          Narzekasz na Nas, wiec może w innym kraju bedzie Ci lepiej. Ehh... sie znalazła
                          księżniczka, za dużo stereotypami sie kierujesz... a świat poszedł do przodu (
                          Ty chyba nie :-)) pozdrawiam
                    • badjuk Idzie przed... 16.01.06, 14:38
                      Idzie przed facetem kiedy facet idzie na wojnę, ze względu na możliwość
                      wdepnięcia w jkąś minę :)
                  • badjuk Re: Randkowe gafy??? 16.01.06, 14:27
                    Niewiem jak można źle odebrać uprzejmość. To nieważne czy to kobieta czy
                    mężczyzna, uprzejmość jest zawsze na miejscu.
                    • nuvi Re: Randkowe gafy??? 16.01.06, 14:30
                      znałam jednego brzdąca, który składając prababci życzenia po dłuższym
                      zastanowieniu pożyczył jej udanego pogrzebu, był bardzo uprzejmy i miał szczere
                      intencje, czyż jednak było to na miejscu?
                      • badjuk Re: Randkowe gafy??? 16.01.06, 14:35
                        Nie należy mylić bezmyślności z kulturą osobistą...
                  • armagedon6661 Re: Randkowe gafy 19.07.06, 23:26
                    Mtv puszcza program randki... nie pamiętam całego tytułu. Prowadzącydziwł się
                    ,że chłopak idzie przed kobietą , a nie za nią. Dlaczego nie otwiera drzwi
                    pierwszy i tak dalej. Nawet wasze babcie nie były tak porypanymi feministkami
                    jak wy. Wam odbija i nic więcej. WspÓłczuję waszym pzryszłym mężom.
                • the_real_kris Prosze Pana pewna kwoka... 16.01.06, 23:50
                  ogladala swiat z wysoka...

                  Znasz?

                  To jak sie czujesz kwoko?
            • cronik Re: Randkowe gafy 16.01.06, 14:09
              Pewnie, przeciez sie mowi "No! dobra kobieta" :):):)
              Jak wchodzi taki do obory, to kobyle tez nie mowi "dziekuje" :)
              Usmialem sie :):)

              nuvi napisała:

              > no właśnie!!!!
              > większość nawet nie rozumie w czym problem
        • inka0307 Re: Randkowe gafy 16.01.06, 15:38
          Dziwne to trochę co napisałaś odnośnie ustępowania w drzwiach. Dziwne nie
          dlatego, że ustepujesz, tylko dlatego, że masz pretensje, że ktoś za to
          dziękuje. Po pierwsze: mnie również się to zdarza w sytuacjach pozarandkowych i
          nie widzę w tym nic złego.Jeśli ustepuję starszemu mężczyźnie lub komuś komu
          się spieszy to miło jesli za to podziękuje. Po drugie: jeśli na randce chcę,
          żeby mężczyzna otworzył mi drzwi to poprostu nie pcham się przodem, żeby nie
          musiał się ze mną ścigać do klamki. Jeśli chcesz być traktowana jak dama to daj
          szanse mężczyźnie żeby zachował się szarmancko. Nie wszystkie kobiety lubią być
          tak traktowane, więc skąd biedak ma wiedzieć, że akurat to co robisz jest
          dokładnie sprzeczne z tym czego od niego oczekujesz? Są pewne zasady dobrego
          wychowania, wg których kobiety chcą być traktowane, ale często same nie
          potrafią się zachować. Co jest złego w tym, że kobieta wchodzac pierwsza np do
          sklepu sama otwiera sobie drzwi? Nic! Kobiety też obowiązuje uprzejmość i wtedy
          przytrzymuje drzwi mężczyźnie żeby nie dostał rozhuśtanymi wrotami w twarz.
          Puszczanie go przodem tylko po to, żeby sprawdzić czy z tego skorzysta to chyba
          podła podpucha, nie sądzisz?? W restauracji, teatrze i przy innych bardziej niż
          zakupy eleganckich okazjach kobieta, która oczekuje żeby mężczyzna otworzył jej
          drzwi powinna stanąć tak, żeby go do tych drzwi dopuścić i nie łapać pierwsza
          za klamkę. Co on ma zrobić?? Szarpać się z damą-samosią?? Po co się rwiesz
          pierwsza a potem masz pretensje, że cham??? Jeśli on otworzy te drzwi i włazi
          piewszy to nie komentuje...
          • maciek608 Re: Randkowe gafy 16.01.06, 18:58
            Dzięki...
            • inka0307 Re: Randkowe gafy 19.01.06, 16:01
              Nie ma za co
          • yogibaboo1 Re: Randkowe gafy 17.01.06, 01:39
            Celna riposta.

            Gratuluję

            Yogi
          • nuvi Re: Randkowe gafy 17.01.06, 10:13
            normy i zachowania się zmieniają. Ja tęsknię za dobrymi manierami i
            traktowaniem mnie jak kobiety, bo nią jestem. Ot co. Na prawdę myślisz, że
            jeżeli ktoś nie ma manier i nie ma zielonego pojęcia jak się zachować, to to,
            że znacząco stanę z boku wyczekując aż mi otworzy drzwi coś da?
            • yogibaboo1 Re: Randkowe gafy 17.01.06, 12:56
              nuvi napisała:

              > normy i zachowania się zmieniają. Ja tęsknię za dobrymi manierami i
              > traktowaniem mnie jak kobiety, bo nią jestem. Ot co. Na prawdę myślisz, że
              > jeżeli ktoś nie ma manier i nie ma zielonego pojęcia jak się zachować, to to,
              > że znacząco stanę z boku wyczekując aż mi otworzy drzwi coś da?

              Skończ nuvi. Nie pogrążaj się.

              Yogi
              • nuvi Re: Randkowe gafy 17.01.06, 13:00
                nie lubisz uprzejmości i dobrych manier? Czy czujesz się nieswojo, kiedy ktoś w
                twoim otoczeniu zachowuje się wyjątkowo uprzejmie, a Ty nie wiesz co zrobić?
                Czy to Cię złości?
                • yogibaboo1 Re: Randkowe gafy 17.01.06, 13:45
                  nuvi napisała:

                  > nie lubisz uprzejmości i dobrych manier? Czy czujesz się nieswojo, kiedy ktoś
                  w
                  >
                  > twoim otoczeniu zachowuje się wyjątkowo uprzejmie, a Ty nie wiesz co zrobić?
                  > Czy to Cię złości?

                  Odpowiedź jak poprzednio

                  Yogi
                • azazela Re: Randkowe gafy 19.01.06, 22:09

                  nuvi popieram twoja walke o dobre maniery w 100% a tekst:

                  "Jak mam wszystko sama zrobić, to zrobię bez dodatkowych
                  ciężarów w postaci prania nadprogramowych gaci i gotowania obiadków."

                  rozbawil mnie do lez i wkleje go sobie w sygnaturke, jesli pozwolicz:)
                • armagedon6661 Re: Randkowe gafy 19.07.06, 23:33
                  To twoje nowe wymysły. Kobieta to dziwna istota ,która czasami nie wie co chce.
            • inka0307 Re: Randkowe gafy 17.01.06, 15:43
              A czemu nie?? Jeśli on się nie zorientuje o co chodzi to przynajmniej będziesz
              wiedzieć, że to nie jest wina Twojej nadgorliwości, tylko jego nawyków. Myślę,
              że pod tym względem nie jest z panami tak źle jak by sie mogło wydawać. Sama
              miałam rózne doświadczenia w tej kwestii i przyznaje, że nie każdy wie jak się
              zachować, ale gdyby wszyscy byli ideałami, to by trochę nudno było i pewnie
              nikt by nie docenił tych, którzy się naprawde starają. Jestem dość niezależną
              kobietą i z trudem mi przychodzi np siedzenie w samochodzie i czekanie, aż mój
              Królewicz obejdzie auto dookoła i otworzy mi drzwi .. ale pracuje nad tym ;-))
              Zresztą uzgodniliśmy, że robi to tylko wtedy, kiedy okazja jest troche bardziej
              uroczysta niż np wypad na narty. Kiedyś nie przywiązywałam do tego żadnej wagi
              i zdarzyło mi się kilka razy zrobić przykrość mężczyźnie nie dając mu szansy na
              wykazanie sie manierami. Nie wszyscy tacy są, ale to można wyczuć na pierwszej
              randce. Moje kryteria oceny są troche inne. Dobre maniery to nie wszystko, co
              mi po dobrze wychowanym obiboku, którego bede miała na swoim utrzymaniu albo,
              który te drzwi przede mna owszem otworzy, ale za to reszte dnia spędzi za
              komputerem grając w jakieś bzdurne strzelanki? I wierz mi, nie mówię teraz o
              czternastolatkach!! Zreszta znam gorsze przypadki. Co jesli książę z bajki bez
              wyrzutów sumienia zdradza i okłamuje? Czasem warto poczekać. Mnie sie udało i
              jestem mu wdzięczna za to, że czuje sie przy nim jak prawdziwa królowa, ale nie
              dlatego z nim jestem. To dojrzały emocjonalnie, mądry mężczyzna, wyrozumiały i
              czuły. To, że otwiera przede mną drzwi to tylko miły dodatek, ale początki były
              trudne i prawie skończyło sie rozstaniem, bo pomimo nienagannych manier ...nie
              zaiskrzyło :-) Teraz wiem, że niektórzy mają więcej w zanadrzu niz to widać na
              pierwszy rzut oka. Mam nadzieję, że i Tobie sie powiedzie.
              • in_medio_veritas Re: Randkowe gafy 19.01.06, 13:59
                brawo inka!

                przyznam ze rzadko czytam fora, a to mnie wyjatkowo wciagnelo i przeczytalem wiele smiesznych a takze i ciekawych wypowiedzi, bo w sumie kazdy ma troche racji. ale osobiscie uwazam, ze ta jest poprostu najmadrzejsza z tych wszystkich!

                Inka, wiecej takich kobiet jak ty :)
                • inka0307 Re: Randkowe gafy 19.01.06, 15:52
                  Dzięki, bardzo miłe to co napisałeś.
                  Pozdrawiam cieplutko i życzę dużo dobrego. :o)
                  • in_medio_veritas Re: Randkowe gafy 20.01.06, 19:12
                    Rowniez dziekuje, zyczac duzo dobra i radosci :)
          • bo.tak Re: Randkowe gafy 17.01.06, 11:54
            Brawo inka0307 !!!!
          • qwerty574 Re: Randkowe gafy 21.01.06, 00:03
            Nie do końca rozumiem taki test.
            Z tego co wiem jest taka zasada, że jeżeli się wchodzi do miejsca nieznanego /
            nieprzyjemnego / gdzie może spotkać was jakakolwiek niespodzianka, to mężczyzna
            powinien wejść pierwszy.
            Zasada może wydawać się trochę dziwna, ale ja czuję się bardziej komfortowo
            kiedy mężczyzna pierwszy wchodzi do sklepu nocnego, 'podejrzanego' baru czy
            kafejki internetowej, sklepu na wsi gdzie stoi dziesięciu klientów pijąc piwo i
            oglądając wszystikch nowo przybyłych, itp.
            Mówię oczywiście o przypadkach szczególnych, 1 na 20, kiedy za drzwiami spotkać
            się można z długim mrocznym korytarzem, pijacką kłótnią, nadmiernym
            zainteresowaniem itp.

            W takich wypadkach przpuszczanie kobiety przodem w drzwiach nie jest szczytem
            elegancji.
        • viking2 Re: Randkowe gafy 17.01.06, 04:17
          > Nie wiem jak Wy, ale ja nie cierpię jak faceci:
          > - mówią mi "dziękuję" kiedy ustąpię im w drzwiach
          > - próbują wyjadać mi z talerza lub pić z tej samej szklanki
          > - oglądają się za innymi dziewczynami
          > - gadają o swojej byłej
          > - oświadczają, że mnie kochają i chcą mieć ze mną dzieci, bo jestem osobą, na
          > którą czekali całe życie (I randka)
          > - próbują chwalić się swoją pozycją w pracy, samochodem lub innym gadżetem

          Czegos tu brakuje. Rozumiem, ze nie lubisz wyjadania z Twojego talerza - ja tez
          nie i nie obchodzi mnie kto probuje, facet czy dziewczyna, straci reke. No
          dobrze, tylko i powtarzam TYLKO mojej zonie wolno, ale ona tego tez nie robi, bo
          wie, ze nie znosze.
          Nie ogladam sie za innymi dziewczynami bo od czasu kiedy spotkalem moja zone
          duzo juz lat temu wydaje mi sie najbardziej seksowna istota pod sloncem.
          O bylej nie opowiadam, aczkolwiek spotkalem swoja zone jako juz rozwodnik, wiec
          zna sytuacje tak czy owak.
          Nie chwale sie pozycjami (no, badzmy w koncu dyskretni...), samochodem - bo to
          przedmiot uzytkowy i jest to troche tak, jakbym sie chwalil ze mam w domu na
          przyklad widelce - ani gadzetami, chyba, ze to aparat fotograficzny.
          Ale calkiem nie rozumiem dlaczego - naprawde DLACZEGO? - nie mozna Ci
          podziekowac, jak mnie przepuscisz w drzwiach? Wyobrazmy sobie, ze wlasnie
          kupilem komputer i niose go w kartonie na parking. Niewygodne jest to dranstwo,
          raczej nie nalezy tez rzucac tym o ziemie, i zdarzalo sie juz w podobnych
          sytuacjach, ze jakas dziewczyna przytrzymala mi drzwi. I co, jak powiem
          "dziekuje" to mi natychmiast podstawisz noge, zebym sie razem z tym komuterem
          wylozyl na bruk? O co tu chodzi?
          • voker Re: Randkowe gafy 17.01.06, 09:42
            > Ale calkiem nie rozumiem dlaczego - naprawde DLACZEGO? - nie mozna Ci
            > podziekowac, jak mnie przepuscisz w drzwiach?
            No przeciez to bylo walkowane. :-)
          • nuvi Re: Randkowe gafy 17.01.06, 10:20
            śmieszne, choć skrajny przykład. Nie tylko Tobie w takiej sytacji bym otworzyła
            drzwi. Uważam też, że otworzenie każdemu słabszemu ode mnie w niczym mi nie
            uchybi (starsi panowie, mężczyźni wyraźnie niedysponowani lub obładowani
            pakunkami) ale nie to miałam na myśli, podając ów przykład.
            Cóż, chęć bycia grzecznym i uprzejmym musi wypływać z człowieka.
            A co do nie oglądania się za innymi, to uprzejmością jest wg mnie nie oglądać
            się za nikim kiedy jesteśmy w czyimś towarzystwie. Gdybym rozmawiała z
            największym brzydalem, który wogóle by mnie nie interesował a właśnie obok
            przechodził Adonis o jakim jeszcze nie śniłam, obejrzenie się za nim uznałabym
            za uchybienie. To ja. Ty możesz myśleć inaczej, jak wielu innych tutaj.
    • mistrz_ip Re: Randkowe wpadki 16.01.06, 13:41
      koleś nawiedził mnie w akademiku. opowiadał jaki to jest przedsiębiorczy bo
      zakłada u siebie w pokoju punkt ksero i sprzedaje ziemię do kwiatków...potem
      przeszedł płynnie do imprez techno, ale-jak stwierdził-lubi tylko takie na
      stadionie w holandii gdzie wszyscy się ubierają albo na bialo albo na czarno(2
      rózne imprezy jak się dowiedziałam) i tańczą...brrr następnie zagaił,ze wygrał
      zaproszenie do pizza hut i chyba pójdzie ze swoim kolegą....a potem chciał się
      na mnie rzucić i całować...zresztą cały czas za mną biegał po pokoju chcąc mnie
      pocałować a ja uciekałam brrr x10..wyrzuciłam go puszczając mu "dobrą" w moim
      mniemaniu muzykę-swierdził,że to jakiś jazgot.od tamtej pory go nie widziałam i
      dzięki bogu
    • czekoladka_84 A przeszkadza wam jak kobieta 16.01.06, 13:55
      dużo mówi? Ja nie umiem się powstrzymać i chyba za dużo gadam :))
      • maddrake Re: A przeszkadza wam jak kobieta 16.01.06, 14:59
        Zależy o czym mówi, jeżeli jest to interesujące, chętnie słucham.

        :)
      • czarojdziejka Re: A przeszkadza wam jak kobieta 16.01.06, 16:28
        ja niestety odstraszam panów jak tylko zaczynam jakąkolwiek rozmowę
        poważniejszą (dla tych, którzy czepiają się mojej ortografi - jedni mają
        dyslekcje inni krzywe nosy - informuję, że w rozmowie bardziej od ortografi
        potrzebna jest logika wypowiedzi). niejednokrotnie musiałam szybko zmieniać
        temat, bo panowie przybierali wyglad osła. zawsze w zanadrzu mam zachowanie
        słodkiej idiotki i rozczulanie się nad ich ciężkim życiem :) ale jednocześnie
        wiem, że nie jest to odpowiednia osoba do bliższych kontaktów - zanudzę się
        • maddrake Re: A przeszkadza wam jak kobieta 16.01.06, 16:32
          Tym osłem się nie przejmuj i ciągnij temat. Bardzo fajnie jest spotkać kogoś,
          kto może Ci ciekawie opowiedzieć o czymś co do tej pory było dla Ciebie białą
          plamą - ja przynajmniej tym bardziej chętnie słucham :) W takim przypadku nie
          licz jednak na merytoryczną dyskusję ;)
          • czarojdziejka Re: A przeszkadza wam jak kobieta 16.01.06, 20:01
            dzięki za słowa otuchy :) co do osła, to w takich sytuacjach zmieniam temat, bo
            stworzonko owo patrzy się na mnie jak na przybysza z kosmosu :) ale zdecydowanie
            nie wszyscy tak reagują, co niektórzy wręcz przeciwnie - chcą, żebym mówiła
            dalej. spotkałam również osoby gdzie ja patrzyłam z otwartą buzią na objawiające
            mi się w danym temacie guru :).
            a teraz info dla osób, które "nad poziomy" patrzą i poniżej magistra to nie
            rozmawiają. Osoby z którymi wdawałam się w najbardziej zażarte dyskusje nie
            miały wykształcenia wyższego. ogólny poziom wiedzy i umiejętność kojarzenia
            faktów zalezy od inteligencji i oczytania.
            • yogibaboo1 Re: A przeszkadza wam jak kobieta 17.01.06, 01:46
              > Osoby z którymi wdawałam się w najbardziej zażarte dyskusje nie
              > miały wykształcenia wyższego. ogólny poziom wiedzy i umiejętność kojarzenia
              > faktów zalezy od inteligencji i oczytania.

              Nie do końca się zgodzę. Moim zdaniem zależy od ogólnie pojętej mądrości
              życiowej, na którą nie ma wpływu ani wykształcenie, ani ilość przeczytanych
              książek, a już w ogóle inteligencja. Spotkałem w życiu zbyt wielu kretynów z IQ
              powyżej 150.

              Pozdro

              Yogi
      • voker Re: A przeszkadza wam jak kobieta 16.01.06, 22:46
        Nie, pod warunkiem ze lezymy w lozeczku, a ja zasypiam ;-)
    • cytrynka123 Re: Randkowe wpadki 16.01.06, 13:56
      Już prawie zapomnialam niewypały internetowych randek.... Od prawie 3 lat
      jestem z jednym panem z netu ;) Wyłapalam go na Karaibach, byl w pracy, daleko
      od Szwecji. Cuda się zdarzaja. Zanim spotkał mnie mój cud, przekopałam się
      przez męczące randki. Internet jest super, ale można nieźle się przeliczyć.

      Numer 1 Totalna porażka: Świetnie mi się z gościem rozmawiało przez net. Nie
      przykładam zbytniej uwagi do wyglądu, raczej do schludnosci jako takiej i
      milego zapachu. Chłopak wybitnie inteligentny i rozumiejacy... W realu gadał
      jak przysłowiowa kosiara, po godzinie nastawia się do całowania, na zębach
      dojrzewający Brie, spodnie w kratkę a marynarka w paski. I nwet tytuł doktora
      czegos tam mu nie pomogly, bo nieswieza cera usiana pryszczami odrzuciła mnie
      na zawsze. Potem dręczył mnie telefonami, że przecież bylismy parąi jak ja moge
      teraz z nim zrywac. Para nie bylismy..
      Numer 2: Pomyłka: Facet miłosnik bowlingu, jakies 40 lat z brzuchem. Na necie
      był czarujący i przedstawił się jako przystojny. Spodnie w kratę miał, a jakże.
      Zaprosił mnie na rzucanie kulkami. Jego znajomi pytali się: nowa zdobycz? Cóz
      zdobycza się nie stałam.
      Numer 3: Facet nie pojawił się. Póxniej przepraszał i zapraszał ponownie.
      Głupia poszlam. Dostalam wiadro róż i zaplacił megarachunek za robale morskie i
      wino... Miał obciachowy golf, ale to mozna wybaczyc. Zapraszał na dekorowanie
      jego nowej posiadłości. Nie omieszkał opisać swojej sauny, basenu i kominku.
      Nie wykazywałam zachwytu dekorowaniem mieszkania o 12 w nocy....
      Numer 4: Porażka chyba godna numeru 1. Naopowiadal kim on to jest. Mi tam
      wystarczal gośc mily, robotny i wykształcony. On trochę przekolorowal.
      Na "randkę" pojawił się kaszlakiem, podobno merc w naprawie. Ciuchy miał
      biedne. Zero wody toaletowej, włosy dawno po fryzjerze. Szkoda mi go było, gdy
      płacił za pizze. Głupi był, że pozował, ale nie miałam ochoty by za mnie płacił.
      Numer 5: Ostatni typ, z którym się spotkałam.... a który ewidentnie mnie
      wkórzył. Gośc po sgh, podobno menedżer. owszem pachniał, miło wygladał i miał
      rozeznanie w sztuce i polityce. Imponowalo mi to. Najlepsze to to, że zaprosił
      mnie do teatru. Byłam pod wrażeniem. A tam....... bilety to nie były miejscówki
      tylko wejsciówki. Wyobraźcie sobie mnie wystrojoną siedzącą w szpilkach i
      pończochach na podłodze. Po spektaklu musiałam coś zalatwić 10 minut tylko.
      Powiedzial, że poczeka, a nie czekał. Oddzwonił i powiedzial, zebym wziela
      taksowke i do niego przyjechala. Nie przyjechałam, zjechałam telefonicznie.
      Randki drugiej nie było. Był najprzystojniejszy i najbardziej pachnący z
      wszystkich pozostałych porażek. Ale nie miał ani trochę oglady i szacunku.

      Miałam też kilka netowych randek, które były jak najbardziej mile. Wszystko
      fajnie. Nawet były powtórki z randek i zakochania. Ale to juz inna bajka.
      • maddrake Re: Randkowe wpadki 16.01.06, 15:04
        Dziwię się temu , który obecnie z Tobą wytrzymuje - jesteś pusta jak kasa NFZ'u
        • cytrynka123 Re: Randkowe wpadki 16.01.06, 15:09
          A dzien dobry ponownie... jak miło Cię spotkac. od tamtej naszej randki mineło
          tyle czasu i zdążylam zapomniec ;)))))

          • maddrake Re: Randkowe wpadki 16.01.06, 15:20
            he, he, he dobre - masz reflex, ale i tak uważam, że jesteś jedną z tych które
            oceniają faceta głównie przez pryzmat konta... :/ tak wynika za Twoich
            opowiadań...
            • cytrynka123 Re: Randkowe wpadki 16.01.06, 15:30
              masz chyba jakąs manię przesladowczą na punkcie pieniędzy. czy zawsze
              traktujesz wypowiedzi tak wybiórczo? tam najmniej jest o pieniądzach, a wiecej
              o braku manier i higieny....... moich nieszczesnych randkowiczow. a moze sepisz
              o te karaiby? ludzie pracują tam, gdzie ich praca posle ;), a że jest to
              ciekawe miejsce, to zawsze znajdzie się banda zazdrosników.
              ludzie, bądźcie trochę ciekawsi i mniej małostkowi....
              • tygrys7677 Re: Randkowe wpadki 16.01.06, 15:38
                a ja mam dzisiaj 1sza randke z dziewczyna;-)
                trzymajcie kciuki!
              • maddrake Re: Randkowe wpadki 16.01.06, 15:42
                ależ TY właśnie w każdym momencie nawiązywałaś do pieniędzy...
                a co do miejsca pracy zazdrościć nie muszę, bo sam dużo podróżuję i z
                doświadczenia wiem, że po pewnym czasie robi się to męczące. Praca to niestety
                nie wakacje
                • cytrynka123 Re: Randkowe wpadki 16.01.06, 15:48
                  Jesli cos wspomnialam o pieniądzach, to tyle, że jeden gosc był nadziany, a
                  chamski, a drugi udawał nadzianego na siłe, a prawda wyszla. Mi nie trzeba
                  nadzianego, jak golabka farszem mięsnym. Oby potrafił zapłacic za bilet
                  miejscówkowy w teatrze, jesli już mnie tam zaprasza, żebym nie robiła sobie
                  dziur w pończochach. W koncu ja duzo pracy włozylam w to, by się mu podobac, a
                  jemu szkoda było 10 złotych więcej....
                  Jezeli chodzi o pieniądze, jestem ekonomistką ;)i lubię badac pewne zaleznosci
                  między poziomem kultury i zasobnosci.. Niestety, tu nie ma reguly. Zawsze miły
                  wyszczotkowany usmiech i cos ciekawego do powiedzenia jest warte wiecej, niż
                  stado sztabek złotych w szwajcarskim banku.
                  Ja też duzo podróżuję ;), więc perfumy kupuję sobie sama na lotniskach i
                  promach ;))) tak ku sprostowaniu.
                  • maddrake Re: Randkowe wpadki 16.01.06, 15:57
                    A może kupił wejściówki bo biletów już nie było, a bardzo chciał Ci zaimponować
                    tym, że wogóle pomyślał o Teatrze? My czasami nie myślimy o detalach, chociaż
                    wiem, że biorąc pod uwagę jakie znaczenie mają dla drugiej strony powinniśmy.
                    Ma to jednak też swoje plusy - jesteśmy bardziej spontaniczni niż wyrachowani.
                    • cytrynka123 Re: Randkowe wpadki 16.01.06, 16:00
                      Biletami machał mi tydzien wczesniej.... na dodatek, bez mojej wiedzy, wziąl ze
                      sobą swojego brata z dziewczyną. gdybym wiedziala, że bede siedziec na brudnej
                      podłodze, to bym i jemu i sobie kupiła normalne siedzonka.
                      Troche słabo z tym imponowaniem... Tu liczy sie nie tylko pomysł, ale i
                      szacunek.
                      • maddrake Re: Randkowe wpadki 16.01.06, 16:12
                        Hmmm, jakoś nie bardzo wierzę w to, co piszesz o kupowaniu, ale fakt - mógł Cię
                        uprzedzić, żebyś mogła odpowiednio dobrać garderobę
                        • cytrynka123 Re: Randkowe wpadki 16.01.06, 16:15
                          Gdybym wiedziala, ze zaprosi mnie na podloge, to bym nie poszla i tyle... i
                          jeszcze ze swoja rodzinką.
                          Ja postrzegam randke jako coś wyjatkowego i zawsze się do niej przygotowuję.
                          Wolałabym byc potraktowana tak serio, jak serio traktuję ja.
                          Co wolno w zwiazku, niekoniecznie przystoi na pierwszym spotkaniu.
                          • maddrake Re: Randkowe wpadki 16.01.06, 16:24
                            Widzę, że duże znaczenie przywiązujesz do konwenansów, szczególnie do kwestii
                            wzajemnego szacunku. Troszkę Cię zaskoczę, ale dla mnie jest to zrozumiałe. Są
                            ludzie, którzy bardzo na to zwracają uwagę i stram się nie urażać ich swoim
                            zachowaniem do momentu kiedy oni również traktują mnie w taki sam sposób. Nie
                            znoszę natomiast samouwielbienia a często zauważam, że ktoś oczekując szacunku
                            gardzi jednocześnie otoczeniem co wyraża się protekcjonalnym traktowaniem
                            partnera
                            • cytrynka123 Re: Randkowe wpadki 16.01.06, 16:51
                              Nie szczyp juz mnie. Skoro znane sa Ci maniery i bardzo przywiązujesz do niech
                              wagę, to wiesz, że sa sytuacje, gdy one najbardziej obowiązują..... Co wypada w
                              narzeczeństwie, nie zawsze na pierwszej randce.
                    • wrotka9 Re: Randkowe wpadki 16.01.06, 21:23
                      wiesz co to perfumeria???
                  • czarojdziejka Re: Randkowe wpadki 16.01.06, 19:49
                    cytrynka123 napisała:
                    Oby potrafił zapłacic za bilet
                    > miejscówkowy w teatrze, jesli już mnie tam zaprasza, żebym nie robiła sobie
                    > dziur w pończochach. W koncu ja duzo pracy włozylam w to, by się mu podobac, a
                    > jemu szkoda było 10 złotych więcej....

                    moment, jego karcisz, że szkoda mu było 10 złotych więcej zapłacić, a sama
                    rozpaczasz za pończochami, które kosztowały zapewne mniej niż 10 złotych ......
                    poza tym co takiego zrobiłaś, żeby mu się podobać ?? ubralaś się ?? było przyjść
                    bez niczego spodobałabyś się jeszcze bardziej hahahahaha
                    • cytrynka123 Re: Randkowe wpadki 16.01.06, 20:27
                      gdybym wiedziała, że bede siedziec na podłodze, to bym sobie i jemu kupila
                      bilety miejscowkowe. ponczochy kosztuja znacznie wiecej niz 10 złotych. nie
                      nosisz, nie wiesz. nie bede Ci tłumaczyc , na czym polega szacunek do
                      kobiety... sama najwyrazniej jego nie otrzymujesz. a co do ubrania, to nie
                      załozyłam byle ciuchów kuchennych, by siedziec na podłodze. nie stac Cie na
                      błyskotliwy komentarz, to sobie daruj.
                    • baba67 Re: Randkowe wpadki 16.01.06, 21:41
                      A ja doskonale rozumiem cytrynke-chociaz rodzina faceta z przyleglosciami by mi
                      nie przeszkadzala.Oczekiwalabym tez, zeby mnie uprzedzil o wejsciowkach-ja
                      akurat lubie siedziec na schodkach, bo moj kregoslup lepiej to znosi, ale
                      inaczej bym sie ubrala.
                      • cytrynka123 Re: Randkowe wpadki 16.01.06, 21:48
                        ja tez moge siedziec na schodach, ale załozyłabym dzinsy. i gdyby facet od razu
                        byl na luzie, a nie sprawiał wrazenie "konesera" i powaznego "bulkę przez
                        bibułkę" dzentelmena, ktorym sie nie okazal. a o rodzince goscia nie byłam
                        uprzedzona, wiec moje zdziwienie bylo totalne.
                        • p-iotr Re: Randkowe wpadki 17.01.06, 15:42
                          Zgadzam sie z Cytrynka. Na pewno gosc mogl to inaczej rozegrac. A skoro nie
                          rozegral, bo nie czuje takich niuansow, to jego problem.

                          Pzdr

                          P.S. Rodzina na pierwszej randce? Brrr...

                          -
                        • oneka Re: Randkowe wpadki 18.01.06, 13:30
                          a może to jakiś ejfman był, czy inny brook?
                    • 18_lipcowa mmm 27.01.06, 14:41
                      czarojdziejka napisała:

                      > cytrynka123 napisała:
                      > Oby potrafił zapłacic za bilet
                      > > miejscówkowy w teatrze, jesli już mnie tam zaprasza, żebym nie robiła sob
                      > ie
                      > > dziur w pończochach. W koncu ja duzo pracy włozylam w to, by się mu podob
                      > ac, a
                      > > jemu szkoda było 10 złotych więcej....
                      >
                      > moment, jego karcisz, że szkoda mu było 10 złotych więcej zapłacić, a sama
                      > rozpaczasz za pończochami, które kosztowały zapewne mniej niż 10
                      złotych ......
                      > poza tym co takiego zrobiłaś, żeby mu się podobać ?? ubralaś się ?? było
                      przyjś
                      > ć
                      > bez niczego spodobałabyś się jeszcze bardziej hahahahaha
        • azarel Tak, ale 16.01.06, 15:11
          ten obecny ma merca i wylewa na siebie codziennie butelke wody toaletowej :)

          maddrake napisał:

          > Dziwię się temu , który obecnie z Tobą wytrzymuje - jesteś pusta jak kasa NFZ'u
          • cytrynka123 Re: Tak, ale 16.01.06, 15:14
            Nie wlewa perfum i ma starą mazdę :)))
            • dr.tapczan Re: Tak, ale 16.01.06, 16:51
              krótko mówiąc popieram cytrynę 123! nie przystoi bowiem sadzać damy na
              podłodze! doktor tapczan radzi - nauczcie się luje wychowania!
              • cytrynka123 Re: Tak, ale 16.01.06, 16:54
                Dziekuję panie doktorze. Moje pończoszki się pozadzierały i wszelkie plany co
                do zwiedzania tapczanu z winnym osobnikiem prysły ;))) Bo przeciez nie chodimy
                na randki po to, by sobie dokopywac, ale chyba po to, by znaleźć partnera na
                zycie czy wieczory ;). Ciekawa jestem, jakby się ten gośc zachował w
                przyszlości...
                • dr.tapczan Re: Tak, ale 16.01.06, 17:05
                  tak podejrzewałem...bogatszy o wiedzę, cóź z pończoszkami stać się miało, nr 5
                  kupił by zapewne ustronną lożę, a tak...

                  wątek ten powinien stać się dla niektórych lektruą obowiązkową, aby mieli
                  świadomość jak niewiele trzeba, by coś stracić i znowu jak mało potrzeba, by
                  wiele zyskać!
                  • cytrynka123 Re: Tak, ale 16.01.06, 17:11
                    nie do końca rozumiem :) cóz, koronki pończoszek nie zobaczył, więc pewnie
                    stracil ;) teraz może oglada jedynie skarpetki w kaczuszki i majtki w kwiatki
                    polne ;), a moje ponczoszki oglada ktos, kto mnie ujał swoimi manierami.. i
                    subtelną umiejętnoscia odejscia od tychże ;)))))) wtedy gdy trzeba
    • keti79 Re: Randkowe wpadki 16.01.06, 13:59
      Ja miałam pare randek z facetami poznanymi przez net, i tak, wszystkie randki
      były pierwszymi i jednocześnie ( z 1 wyjatkiem nr 3)ostatnimi:
      1. Byliśmy na lodach w galerii, dobrze, ze siedzieliśmy przy oknie bo mogłam
      patrzec na samochody pomykajace po Piłsudskiegi i tylko udawać, ze słucham jego
      wywodów o jego byłej żonie - sadystce, czy jak jej tam
      2. Innym razem byłam w herbaciarni z gościem co opowiadał o samolotach
      totalnemu laikowi, nawet chyba nic mnie nie zapytał
      3. Inny przyapdek: umówiłam się z gościem, było miło, chociaz miałam wrażenie,
      ajkbyśmy byli juz po zaręczynach, po odprowadzeniu mnie do autobusu chciał
      pocałować, udało mi się jednak tego uniknąć. Ledwo autobud ruszył,a tu sms o
      treści, ze następnym razem mi nie odpuści. Na następnej randce dostałam od
      niego złote kolczyki na wypadek gdyby tylko to miało mi po nim tylko pozstac -
      co tez się stało. Potem otzrymywałam jeszcze dużo sms-ów, coraz mniej
      przyjemnych a czytając ostatnie miałam wrażenie, ze się rozwodzimy. Ech nie
      wiem co ten palant sobie wyobrażał.
      4. I raz przyszedł koles całkiem całkiem był na zdjęciach, a a rzeczywistości
      ledwo zmieścil się w krzesło w hortexie- zgroza brrrr


      to tyle....
    • miss.hyde Re: Randkowe wpadki 16.01.06, 14:21
      To było latem, umówiliśmy się na spacer po mieście i piwko w plenerze. Gdy się
      spotkaliśmy od razu zaciągnął mnie do jakiegoś baru z hamburgerami, kupił sobie
      hamburgera i spytał 'czy chcę gryza'. Po najedzeniu się zaproponował żeby kupić
      piwo w sklepie bo taniej, po czym zaprowadził mnie na rzekę z widokiem na
      szpital i jakieś śmieci. Gdy wkurzona zakumunikowałam, że następne piwo idę
      wypić pod parasol przed pubem - sama albo z nim - poczłapał za mną. Stwierdził,
      że on już nie ma na piwo i POWINNAM mu postawić. Po tym poszłam sobi od niego i
      wyciągnęłam koleżankę na piwo.
      Poza tym cały czas gadał o wybrykach młodzieńczych z kumplami (typu łażenie po
      drzewach pod wpływem zioła) i o tym, że wszystkie dziewczyny po kilku
      tygodniach go rzucały (ciekawe dlaczego?). Aha - pod koniec stwierdził, że
      kobiety nie umieją prowadzić samochodu (on nie miał prawa jazdy, ja tak) i nie
      znają się na komputerach. Gorszej randki nie miałam.
    • czarojdziejka Re: Randkowe wpadki 16.01.06, 14:38
      1. na szczęście do randki nie doszło, ale codziennie swego czasu jeździłam z
      nim pociągiem i niemalże codziennie próbował się ze mną na ową randkę umówić.
      Kiedyś powiedział mi, że jego pasją są podróże, akurat przeżdżaliśmy koło
      plakatu ze zdjęciem tchnięcia życia w Adama (wycinek freska z Kaplicy
      Sykstyńskiej) na moje pytanie czy wie gdzie się znajduje to malowidło i czego
      jest częścią odpowiedział, ze nie. ciekawe czy wie co by chciał zwiedzać w
      czasie tych podróży :)

      2. umówiłam się z gościem przez internet na spotkanie. po wymianie telefonów i
      telefonicznym uzgodnieniu terminu coś już mi nie pasowało, ale ......... raz
      kozie śmierć. poszłam na spotkanie ............ najchetniej uczciła bym to
      minutą ciszy ........... w ciągu pierwszych 15 minut dowiedziałam się kim był
      jego pradziadek ze strony i mamy i taty, potem przyszła kolej na kolejnych
      członkow rodziny, największy opis był przy ciociach i wójkach cierpiących w
      czasie drugiej wojny światowej. odrobina z jego życia prywatnego była naprawdę
      miłym akcentem. moje próby zmiany tematu na nic sie zdały, jak bumerang wracał
      do wójków i cioć. byłam dzielna - wytrzymałam dwie godziny ale była to pierwsza
      randka z której zwiałam.

      3. na drugim spotkaniu usłyszałam : nikt nie przeszkodzi naszej miłości
      trzeciego spotkania nie było.

      4. mieliśmy iść do kina, spotkaliśmy się trochę wcześniej w innym miejscu i
      trzeba było dojść kilka metrów. niefart chciał, że tego dnia padał deszcz. jak
      to w większości paniowie i on również nie miał parasolki, schował się pod moją
      trzymając ręce w kieszeni (ech ci dzentelmeni). po wejściu do kina (nawet
      zapłacił za bilety) zdjęłam kurtę i placak, żeby usiąść, trzymałam w ręku
      parasol. on dostał jakieś ulotki rzucił na nie okiem poczym stertę gazet
      wrzucił mi na "kolana" patrz kurtkę i plecak, bo siedząc gdzieś to musiałam
      trzymać. no cóż, pewnie kosz na śmieci był za daleko a on się cieszył, że
      umiejętnie to położył, że nie zleciało, i że ma puste ręce.
      więcej sie z nim nie spotkałam
      • fujitsu-siemens Re: Randkowe wpadki 16.01.06, 15:06
        "wycinek freska", "wójkach", "wójków"... lol;-))),
        laski, do podstawówki częściej chodzić, a nie na randki!
        • czarojdziejka Re: Randkowe wpadki 16.01.06, 15:29
          ok, pujde do ciebie na wykład z zasat ortografi
          mam nadzieje, ze zrobilam wszelkie mozliwe bledy profesorze
          • viking2 Re: Randkowe wpadki 17.01.06, 04:37
            > ok, pujde do ciebie na wykład z zasat ortografi
            > mam nadzieje, ze zrobilam wszelkie mozliwe bledy profesorze

            Nie, nie wszelkie: moglas jeszcze napisac "mozliwe" przez rz
            • lila99 Re: Randkowe wpadki 19.01.06, 10:45
              a blendy???
      • ender.moje.imie Re: Randkowe wpadki 16.01.06, 15:18
        Po 2 miesiącach spotkałem się z "kobietą" którą poznałem na wakacjach, nie
        szczególnie atrakcyjna, ale wiadomo jak wygladają wakacje, piwko w ręku,
        jeziorko, jakieś wypady. Na jednym z takich wypadów ją poznałem. Dosiadła się
        razem z koleżanką do mojego stolika(sic!) i zapytała czy się nie znamy, bo
        kogoś takiego nie mogła by przegapić/kiepsko/. Nudziła o tym, że akurat tu nie
        ma co robić, że żeby się rozerwać musi jeźdźić na jakieś tam koncerty, bo tu to
        w ogóle wiocha. Później stwierdziła, że u mnie jest przyjemnie pewnie. Niecały
        miesiąc później wpadła do Wrocławia, puka do drzwi mojego mieszkania i mówi, że
        chciała się ze mną zobaczyć, a akurat kolega dał jej adres/ciekawy który taki
        uczynny/. Oczywiśnie nie zostawiła żadnych wiadomiości, bo to przecież nie era
        telefonów komórkowych. Wytłumaczyłem się, że muszę wyjść, więc ona chodziła
        sobie ze mną jakieś 3 godziny po mieście, ja załatwiając oczywiście jakieś
        sprawy na poczcie, w banku i takie tam. Wykręciłem się, udając, że idę do
        kumpla z którym się umówiłem i nie mogę tego przełożyć. Ona zawiedziona
        odprowadziła mnie na przystanek. Tak odjechałem. Od tamtej pory dzwoniła dwa,
        trzy razy dziennie twierdząc, że muszę wpaść do niej, bo jakoś tak ze
        mną "fajnie". Pojechałem, żeby zakończyć tą dziwną znajomość. Ona zaczęła mnie
        przekonywać, że może się jeszcze zastanowię, ja, że nie. Rozpłakała się, i
        powiedziała, że przykro jej bardzo, myslała, że jest inaczej. Dla niej chyba
        każde nasze spotkanie było randką, dla mnie nie udaną. Kiszka ogólnie.
        • cytrynka123 Re: Randkowe wpadki 16.01.06, 15:34
          Ja tez takiego pana "mialam', co jak nie drzwiami, to kominem, a jak nie to i
          dziurka od klucza. Typy niereformowalne, niezaleznie od plci. Ludziom sie
          zdaje, że jak oni chcą, to i ta druga strona chciec musi.
          • ulrike_m Re: Randkowe wpadki 16.01.06, 16:11
            heh tylko co zrobić, gdy wnętrze tak pcha do pchania :))
    • nuvi Kulturalny kierowca 16.01.06, 15:01
      Jakiś czas wzdychał do mnie pewien mężczyzna. Opiekuńczy był i miły. Na inne
      braki starałam się nie zwracać uwagi (w miarę upływu lat stajemy się mniej
      wybredni). Często jeździliśmy razem moim samochodem do kościoła w niedzielę
      (jest nieco oddalony od miejsca zamieszkania) aż wreszcie kupił sobie swój
      własny. Powiedział, że będzie jechał za mną (nie wiem po co i dlaczego, ale
      czepiać się nie będę) po czym tuż przed kościołem wyprzedził mnie i zaparkował
      na jedynym wolnym miejscu. Ja musiałam odjechać dalej szukać miejsca. Można nie
      być wybredną, ale trzeba się szanować. Delikatnie dałam mu do zrozumienia, że
      nie jest "tym".
      • albert_xxx Re: Kulturalny kierowca 16.01.06, 15:05
        Wydajesz sie byc spoko osobka.
        Wg mnie masz bardzo trafne uwagi i podejscie do pewnych spraw.
        Pozdrawiam. Trzymaj sie!
        • nuvi Re: Kulturalny kierowca 16.01.06, 15:11
          dziękuję Ci bardzo, bo większość oburzonych wylewa na mnie pomyje, miło dla
          odmiany usłyszeć przychylny głos. Też Cię pozdrawiam.
          • ishtarr Re: Kulturalny kierowca 16.01.06, 15:15
            Oburzeni sa bo zycia nie znaja, chyba.
            Mnie tez sie podobaja twoje uwagi, po prostu zyciiowe.
          • cytrynka123 Re: Kulturalny kierowca 16.01.06, 15:43
            Wiesz, kto leje pomyjami? Zakompleksione typy. Trudno jest wielu zrozumieć, że
            istnieje pewien zbiorek zasad zachowania..... i złamanie niektórych konwenansów
            prowadzi do spadku swojej wartosci w oczach drugiej strony randkujacej ;) Takie
            narzekactwo, skapstwo,niechlujstwo, wygodnictwo i egoizm, to podstawowe blędy.
            Dodam jeszcze nadmierna fantazje na temat swojej osoby. Miałam takie przypadki
            i w starciu z rzeczywistoscią wylaziło kłamstwo... To nie zalezy od kasy, tylko
            od kultury. Albo ona jest, albo nie.
            Widzisz, zawsze się ktoś poczuje urazony, jak powiesz prawdę o tym, co Ci
            przeszkadza.
            • albert_xxx Re: Kulturalny kierowca 17.01.06, 11:16
              Masz racje, ale z drugiej strony ktos sie z tymi typami spotyka. Oni sa dlatego
              tacy, bo im na to po prostu pozwalacie. I nawzajem, niestety.
      • maal Re: Kulturalny kierowca 16.01.06, 19:07
        A nie jesteś czasem zbytnio małostkowa?
    • ryko Re: Randkowe wpadki 16.01.06, 15:10
      Ale ubaw, prawie spadłem z krzesła :)))

      Choć przyznam też, że jestem w szoku czym można urazić... i jak bardzo należy
      uważać... na gesty, słowa i to co się zamawia... i jak tu byc sobą ;)))

      O swoich za dużo się nie wie... choć raz na pewno miałem.
      Przy niespodziewanie umówionym spotkaniu trochę na chybcika, po skończeniu przez
      nią pracy, nie mogliśmy znaleźć żadnego lokaliku w okolicach i wylądowaliśmy w
      obskurnej budce... nawet kawa rozpuszczalna nie smakowała... wrrr, brrr (ale był
      ciąg dalszy...)

      W drugą stronę też zdarzaja się wpadki... tylko w jakiś 20% przypadków chce się
      spotkać ponownie...
      Najbardziej zniechęcają przypadki niezadbanych czy niechlujnych dziewczyn. Po
      prostu koszmar.
      Druga rzecz to niedostateczne wykształcenie (poziom), brak płaszczyzny
      porozumienia i brak wyczucia sytuacji.
      Trzecia to brak wiary w siebie, brak uśmiechu i optymizmu, czasem jakaś
      traumatyczna przeżywka. Odechciewa się z taką przebywać.
      • voker Re: Randkowe wpadki 16.01.06, 15:21
        ryko napisał:

        > Ale ubaw, prawie spadłem z krzesła :)))
        >
        > Choć przyznam też, że jestem w szoku czym można urazić... i jak bardzo należy
        > uważać... na gesty, słowa i to co się zamawia... i jak tu byc sobą ;)))
        Jesli zalezy Ci na kobiecie to jestes soba, bo kiedys i tak pozna, jaki jestes. Jesli chcesz miec dziewczyne na jedna noc, to grasz. ;-)
        Dla mnie czesc wypowiedzi, to opis zachowania rozpuszczonych malolat. :-)
    • olusia178 Re: Randkowe wpadki 16.01.06, 15:12
      Zgodziłam się iść na studniówkę jako osoba towarzysząca z chłopakiem którego
      widziałam kilka razy ale dosyć często rozmawiałam na gg. Opiszę wam przebieg
      tej imprezy :-/Dodam tylko, że nikogo oprócz niego tam nie znałam.
      1. Przychodzimy do stolika nawet mnie nie przedstawił.
      2. Ktoś z jego klasy mówi " Może pójdziecie w pierwszej parze do poloneza..."
      ja czekam co on powie... a on na to:" no możemy iść "/ Myślałam, że padne.
      3. Idziemy tańczyć (już po polonezie)Ja święcie przekonana,że on umie
      tańczyć ... jednak pomyliłam się nie umiał w ogóle, i tak przez całą studniówkę
      się męczyłam :-/
      4. Przez te kilka godzin zamienił ze mną zaledwie kilka zdań :-/
      5.Ok godziny 2.00 zaczęłam zastanawiać się kiedy będzie koniec. Ok 3.00
      powiedziałam mu, że mam takie odciski , że już nie dam rady tańczyć i ze chce
      jechać do domu :-)
      6. Następnego dnia przez gg wyznał, że nie umie tańczyć... a ja na to ... to
      już chyba trochę za późno na przyznawanie się, że nie umiesz tańczyć tym
      bardziej, że pytałam czy umiesz... a on na to no:" takjamówiłem, że umię
      tańczyć ale tylko poloneza, walca i cha che :-/ Mówię mu no ale nie przypominam
      sobie żebyśmy walca tańczyli :-/ a on na to... "A to grali?"

      No po prostu porażka :-/
      • nuvi Studniówkowy kieszonkowiec 16.01.06, 15:14
        Ja byłam na studniówce z gościem (wcześniej wydawał się całkiem normalny),
        który kieszenie napychał słodyczmi. Jak spojrzałam na niego wymownie (bo wstyd
        mi było zwrócić mu uwagę) to bąknął: "to dla siostry"!
        • albert_xxx Re: Studniówkowy kieszonkowiec 16.01.06, 15:19
          :):):):) trzeba Ci przyznac, ze trafialas na niesamowitych kolesi. Mam z tego
          niezly ubaw:). Mialas kiedys dla odmiany jakies fajne randeczki ?
          • nuvi Re: Studniówkowy kieszonkowiec 16.01.06, 15:22
            za młodu dużo randkowałam, były też te piękne, romantyczne, spontaniczne,
            niebezpieczne i przyznam szczerze, że tych kiepskich było zdecydowanie mniej,
            ale czasy się zmieniają i teraz jest coraz więcej powodów do ubawu z kiepskich
            randek. Jakość idzie w ilość.
            • maddrake Re: Studniówkowy kieszonkowiec 16.01.06, 15:26
              skończ z tym za młodu - przemawiasz jak stara matrona a założę się że nie masz
              30 tki. A co do tego, że teraz więcej randek jest kiepskich... cóż za pewne
              zwracasz uwagi na znacznie więcej rzczy niż kiedyś - przekleństwo rutyny i
              doświadczenia...
              • nuvi Re: Studniówkowy kieszonkowiec 16.01.06, 15:28
                teraz generalnie już się nie umawiam. jestem w wieku chrystusowym, a mówiąc za
                młodu miałam na myśli okres 15-20, bo wtedy najczęściej się randkuje, najmniej
                poważnie.
                • maddrake Re: Studniówkowy kieszonkowiec 16.01.06, 15:36
                  Muszę Ci powiedzieć, że ja moje najlepsze randki miałem w drugiej połowie 3
                  dekady. Dokładnie wiedziałem już czego oczekuje druga strona i jak osiągnąć
                  wspólne cele :). Teraz bardzo mi tego brakuje, tego wspólnego odkrywania
                  siebie, niepewności, tajemniczności... ech, rozmarzyłem się :)
                  • albert_xxx Re: Studniówkowy kieszonkowiec 16.01.06, 15:43
                    Masz cos z glowa. Najpierw piszesz zeby sie opamietala z randkami a teraz sie
                    nagle wywewnetrzniasz. Idz do psychologa.
                    • maddrake Re: Studniówkowy kieszonkowiec 16.01.06, 15:46
                      wywe co ? Polecam dobrego logopedę :)
                      dobry specjalista od interpretacji tekstów też wskazany : a może powtórzyć
                      klasy od 5-7 ? Poddaję pod rozwagę :)
                      • xxxx28 Re: Studniówkowy kieszonkowiec 16.01.06, 15:55
                        A ja tobie dobrego psychologa!
                        • viking2 Re: Studniówkowy kieszonkowiec 17.01.06, 04:42
                          > A ja tobie dobrego psychologa!

                          No! Na przyklad doktor Hannibal Lecter... A nie, cholera, on byl psychiatra!
                  • xxxx28 Re: Studniówkowy kieszonkowiec 16.01.06, 15:56
                    Przebijasz wszystkich! Jesteś skończonym kret....m!!
      • maddrake Re: Randkowe wpadki 16.01.06, 15:16
        Dziecko, mam nadzieję, że Ty jeszcze masz dużo czasu do matury?
        Z polskiego pewnie byłaby pałka za składnię :/
        • khaki3 Re: Randkowe wpadki 16.01.06, 15:21
          Moja byla kolezanka podrywala chlopakow na opowiesci jak to ja ojciec
          zostawil,jak to ona jest chora.A po drugiej( o ile takowa byla) randce
          mowila,ze sie nie przespi z tym z ktorym byla na randce odrazu,bo ona oczekuje
          milosci,bezpieczenstwa,czulosci itp itd.2 piwa i dziewczyna byla chetna na
          wszystko.jeszcze wmawiala,ze jest podobna do J.Lo i wpierala,ze mowia na nia
          Dzeni(jej pisownia).Co najciekawsze bylo to to,ze przystawiaqla sie do mojego
          Ukocganeo i powiedziala mu,ze ja to jestem taka nieciekawa a ona to jest taaaka
          ciekawa i obyta zyciowo.Kiedys tez ukradla chlopakowi z ktorym byla na imprezie
          pieniadze z samochodu,a kiedy nie mial czym zaplacic rachunku wyszla.
        • xxxx28 [...] 16.01.06, 15:52
          Wiadomość została usunięta ze względu na złamanie prawa lub regulaminu.
    • bri Re: Randkowe wpadki 16.01.06, 15:25
      Wprawdzie do randki nie doszło ale zapowiadało się zabawnie. Miałam profil na
      Sympatia.pl. W lykendy nie zaglądałam tam. Któregoś razu w poniedziałek widzę w
      swojej skrzynce z 5 wiadomości od nieznajomego.
      Czytam pierwszą - ach ta niesamowita chemia między nami, twoje zdjęcie noszę w
      moim sercu itp.
      W drugiej pan postanawia mi wyznać, że w pierwszej nie powiedział mi całej
      prawdy o sobie, otóż ma jedną nogę krótsza od drugiej - ok.
      Czytam trzecią - postanowił mi wyznać coś jeszcze; niedługo zostanie ojcem, ale
      z matką jego dziecka nic go nie łączy, byli w łożku razem tylko raz - LOL.
      Wiadomość nr 4 - zastanawia się dlaczego nie odpisuję i wyznaje dalej, że jest
      obecnie na leczeniu i bierze leki psychotropowe - nie dziwne.
      Wiadomość nr 5 - wyrzuca mi, że jestem okropna bo on jest szczery a ja nie.
      Odpisałam grzecznie, że nie jestem zainteresowana spotkaniem z nim ale on nadal
      pisał o tym jak rzekomo okropnie go potraktowałam i że tracę szansę na miłość
      mojego życia. Na szczęscie na Sympatii nie byłam długo bo po jakiś 2 miesiącach
      poznałam swojego aktualnego męża :)
      • a-l-u-z-j-a Re: Randkowe wpadki 16.01.06, 15:56
        Nigdy więcej nie pójdę na pierwszą randkę do teatru!
        Drugi rząd. Ja i On.
        Moje ulubione przedstawienie, które widziałam parę razy. Na scenie ulubiony
        aktor.
        Facet siedzi i żuje gumę, co jakiś czas komentuje grę mojego ulubionego... w
        końcu prosi o chusteczkę, bo guma zrobiła się niesmaczna... Brrrr....
        Miałam wrażenie, że gdybyśmy siedzieli w pierwszym rzędzie oplułby mojego
        ulubionego, a tego bym mu nie wybaczyła.
        Drugiej randki nie bylo, choć zaproponował... wspólny wyjazd nad jezioro... o
        21 wieczorem...
        Podziękowałam uprzejmie.

        Przy okazji zapraszam na forum O RANDKACH Z INTERNETU, link w mojej sygnaturce.
        • cytrynka123 To chyba ten sam facet 16.01.06, 16:02
          też zgarnął mnie do teatru, a tam zamiast foteli, miałam podloge by usiąśc...
          może kolejna randka, juz zakochanych, może na to pozwolic, ale pierwsza?
          • salmon Re: To chyba ten sam facet 16.01.06, 16:12
            nie chce go usporawiedliwiac, ale moze chcial kupic miejscowke, ale juz nie
            bylo? wiesz, w takiej sytuacji moze powinnas mu to wybaczyc?:)
            • cytrynka123 Re: To chyba ten sam facet 16.01.06, 16:17
              o teatrze wiedzialam ponad tydzien przed teatrem.... no comments. wział jeszcze
              brata z dziewczyna.
              • salmon Re: To chyba ten sam facet 16.01.06, 16:22
                hehe, to zmienia postac rzeczy.
                faktycznie przegial:)

                swoja droga, ten topic jest bardzo pocieszajacy, bo jak bym sie nie staral
                przyporzadkowac sobie, ktoras z tych beznadziejnych cech, o ktorych pisza to
                dziewczyny to nijak nie moge, hehe:)

                moze z drugiej strony jestem zbyt standardowy? ;) nieeee :)
                • cytrynka123 to się cieszę 16.01.06, 16:32
                  ja swojego skarba znalazlam na necie. i to na zagranicznym czacie o wedkowaniu.
                  jestesmy juz 2,5 roku. i nie znalazlam niczego paskudnego w jego osobce juz od
                  pierwszej chwili spotkania.
                  przyznam, ze spotkałam innych miłych chłopaków z netu, ale nic niemiłego mnie
                  nie spotkało. jednak nie mialam ochoty byc dziewczyną , któregos z nich. albo
                  sie czuje miętę, albo nie. więc jesli dobrze sie zachowujesz, masz szacunek do
                  siebie i dziewczyny,nie skapisz na lody w macdonaldzie, myjesz zeby i czytasz
                  ksiazki, to już mi się podobasz. gdybys jeszcze znał się na wedkowaniu ;))) to
                  juz moje serce Twoje ;) (gdybym mojego vikinga nie miala)
                  • cronik Re: to się cieszę 16.01.06, 16:35
                    tylko to wedkowanie... :(
                    • cytrynka123 Re: to się cieszę 16.01.06, 16:41
                      nie martw sie.. wędkowanie to atut dodatkowy... ja jestem na etapie odrózniania
                      woblerów od spinnerów. znam jeszcze wiele nazw ryb po szwedzku i czasem łapie
                      okonie. najczęsciej malutkie ;))). i raz szczupaczka. ale zabic go musiał mój
                      dzikusek. ja go, tradycyjnie dla kobiety ;), do gara wrzuciłam. z wódeczka
                      super....
                  • salmon Re: to się cieszę 16.01.06, 16:42
                    hehe. ladnie napisane:)
                    >albo sie czuje miętę, albo nie.
                    zgadza sie. tylko i az tyle. nic na sile nie da sie zrobic (niestety:)

                    więc jesli dobrze sie zachowujesz,
                    > mysle ze tak

                    masz szacunek do siebie i dziewczyny,
                    > do siebie oczywiscie,a jesli chodzi o dziewczyne: nie umowilbym sie z
                    dziewczyna do ktorej nie czuje szacunku, bo i po co.


                    nie skapisz na lody w macdonaldzie,
                    > nie lubie mcdonalda. moge kupic lody gdzie indziej.

                    myjesz zeby i czytasz ksiazki,
                    > tak:)

                    >to już mi się podobasz.
                    hehe, to milo. zarcik, jak zarcik, ale mily.

                    >gdybys jeszcze znał się na wedkowaniu ;)))
                    NIE! NIE! NIE!!! nie lubie wedkowania. i sie na tym nie znam, i uwazam
                    (osobiscie) ze to nudne :) ale szanuje hobby innych. ja tam wole narty i tenisa.
                    i moze w ta wiosne sie chyba na skoki spadochronowe zapisze. od wedkowania do
                    skokow daleka droga:)

                    > to juz moje serce Twoje ;)
                    kolejny mily zart:)

                    ogolnie dziekuje i zegnam - skonczylem juz prace, wracam do domku:)
                    • cytrynka123 Re: to się cieszę 16.01.06, 16:46
                      papatki :)))))

                      te rybki to nie obowiązek. ale lubie męzczyzn z inicjatywą i zainteresowaniami.
                      troszke oczytanych, a nie kujonowatych, troszkę konserwatywnych i troszkę
                      liberalnych ;))) takich miłych, męskich, pachnących i przyjaznych, bez
                      uprzedzen i utartych schematow w głowie.

                      gdyby moj dzikusek był ze mna... to by mi klapsów wklepał... coz, rozmarzylam
                      się...
                • forumowicz.zalogowany O co chdzi z tym "O" 16.01.06, 16:48
                  O co chodzi z tym "O"(powiedz"O"...to moj rozmiar)to sa jakies rozmiary?jakie to
                  są skale,nigdy o tym nie słyszałem...
                  • jerry.uk Re: O co chdzi z tym "O" 16.01.06, 17:52
                    jesli naprawde jestes tak niewinny jak piszesz, to podpowiem Ci ze to chodzi o
                    rozmiar gwizdka.
                    • forumowicz.zalogowany Re: O co chdzi z tym "O" 16.01.06, 18:45
                      tego to się domyslilem,ale nie znam tej skali i nie wiem czy "O" to duzo czy
                      malo,mozna to gdzies znalezc???
                      • voker Re: O co chdzi z tym "O" 16.01.06, 18:49
                        Dzieciaku, pl.wikipedia.org/wiki/Stosunek_oralny
                      • egon.olsen Re: O co chdzi z tym "O" 16.01.06, 19:02
                        'O' to dużo
                        'o' to mało :)

                        BP NMSP
                        • voker Re: O co chdzi z tym "O" 16.01.06, 19:23
                          YW :-)
        • dirgone Re: Randkowe wpadki 16.01.06, 16:28
          Najgorsza randka mojej koleżanki:
          Kilka razy umówiła się z chłopakiem, znanym jej od kilku lat ze studiów. Oboje
          byli już po studiach, chłopak pracował w kancelarii prawnej i był z tych bardzo
          dbających o siebie. Akurat kupił sobie nowe mieszkanie i zaprosił ją do jego
          obejrzenia. Kiedy przyszła było wszystko ok, wypili jakąś kawkę, herbatkę. W
          pewnym momencie chłopak wyszedł do toalety. Po chwili wyszedł... CAŁKIEM NAGI!
          Koleżankę wmurowało. Kiedy wydusiła z siebie, co on robi, odpowiedział, żeby
          sie rozbierała, no bo chyba po to do niego przyszła. Oczywiście uciekła.
          • cytrynka123 Re: Randkowe wpadki 16.01.06, 16:36
            Wykształcenie i pozycja nie gwarantuje posiadania kultury przez osobnika.
            Jednak majętni i wyedukowani sa podwójnie przeze mnie tepieni, jesli sa
            chamami. W końcu mieli większy i łatwiejszy dostep do wiedzy i "wyższych"
            kręgów, zatem musza byc totalnymi ścierwami. Pozycja społeczna zobowiazuje.
            • dr.tapczan Re: Randkowe wpadki 16.01.06, 16:59
              może to był mój kolega, studia, kancelaria, nowe mieszkanie...to by się jakoś
              zgadzało...niestety punkt "bardzo dbający o siebie" oraz "całkiem nagi" nie
              pasują, choć może się mylę? może to właśnie on! ale byłaby heca...
            • p.galli Re: Randkowe wpadki 16.01.06, 17:25
              No doobrze to teraz ja:):):)

              Randkę – niewypał miałam jedna, ale starczy za dziesięć :):):)
              Mianowicie usilnie stara się ze mną umówić jeden taki, co to mnie raz widział
              na jakies imprezie, wpadłam mu w oko, ok ludzie maja dziwny gust i się
              spodobałam.:-o
              Co robić z przeznaczeniem? Siła wyższa - umówiłam się:)

              Wyszłam przed dom i podjechał śliczny mercedes klasy S z wysokim przystojnym
              elegancko ubranym facetem który wręczył mi snop róż i wycmokał siarczyście w
              obydwa policzki. Po stwierdzeniu, jaka to ja sliczna i cudna i wogole (mówiłam
              ze dziwak) radośnie ów Pan …. wsiadł do rzeczonego samochodu zostawiajac mnie
              stojącą na ulicy. ( nie żądam żeby facet skala wokół mnie jak śmierdzącego
              jajka ale na PIERWSZEJ randce wypada żeby majtnął tą łapą i drzwi otworzył)
              Zamarłam ale myślę sobie ok., jest w szoku chłopina,wsiadam grzecznie do autka.
              Polowe jazdy zajęła konwersacja o tym co dana bryka umie i jakie ma parametry .
              Ukoronowaniem było stwierdzenie ze fotele maja takie cos w wentylacji ze nawet
              jak się „bąka puści” to nic nie czuć(sic!!!) Resztę jazdy spędziłam
              zastanawiając się czy może właśnie on puszcza i tylko ja nic nie czuje dzięki
              magicznym fotelom…

              Po zaparkowaniu pod bardzo elegancka i trendi knajpa… Pan stwierdził ze nie ma
              papierosow i ze skoczy na chwilkę do sklepu pod drugiej stronie ulicy i zanim
              zdążyłam cos powiedzieć ZOSTAWIL mnie na środku chodnika !!! (mógł albo
              zaprowadzić do knajpy przeprosić na sekunde albo już wsiąść mnie pod ramie
              żebyśmy razem do tego sklepiku weszli tym bardziej ze już było dość późno i
              ciemnawo) ale nie…zostawił – ja w szpilkach i pończochach odstawiona czekam
              sobie aż wróci wzbudzając pewne komentarze wśród przechodzących osób.
              Dostałam głupawki i zamiast zamówić taksówkę i zwiać postanowiłam poczekać jak
              sytuacja się rozwinie. Na kolacji pan zaproponował żebym się nie krepowała i
              zamawiała o chce bo on świetnie zarabia. Szkoda ze oprócz zarobkowa matka goi
              nie nauczyła jak się zachować w towarzystwie kobiety. Na koniec odwożąc mnie do
              domu zaczął się do mnie dobierać. :-/

              Wyskoczyłam z samochodu i szlam chodnikiem a on jechali obok, samochody za nim
              trąbiły bo blokował ruch a on krzyczał na cały glos ze mam wsiadać ze
              przeprasza i ze mnie kocha (sic!!)
              Szlam twardo dalej nie wdając się w dyskusje to wysiadł z samochodu i gonił
              mnie po ulicy. Zaczął się ze mną szarpać próbując zaciągnąć z powtotem do auta.
              Tylko interwencja innych osób, które to widziały zapobiegła temu. A zwłaszcza
              jednego faceta….Dostał w ryj i wrócił do auta brocząc krwią….
              Resztę wieczoru spędziłam z owym mężczyzną na kawie i powiem ze nie żałuje –
              fajnie było pod koniec nawet się śmiałam z całej sytuacji. Więcej się nie
              spotkałam ani z tym psychopata, (choć wydzwaniał długo) ani niestety niestety
              moim obrońca ( żonaty niestety a szkoda)
              • cytrynka123 Re: Randkowe wpadki 16.01.06, 17:58
                Miałam podobne przeboje.... ale nigdy tak skondensowane na jednej randce.
                Uważaj.. zaraz stado zakompleksionych zaatakuje, że niby dla pieniędzy z
                gostkiem sie spotkałas. Cóz, pieniądze nie zagwarantują ogłady, ale sa pewnym
                ułatwieniem w zdobywaniu wiedzy, jesli "delikwent" się stara.
                • p.galli Re: Randkowe wpadki 16.01.06, 18:06
                  E tam, :)
                  to ze pisze o mercedesie ma swiaczyc wlasnie o ty, ze nie pieniadze robia z
                  chromosomu XY prawdziwego faceta :
                  • maxxxxxxxx Re: Randkowe wpadki 16.01.06, 19:08
                    do cytrynki i galli :-) jakkolwiek goscie z teatru i merca nie wykazali sie ,
                    to obie Panie ( a chyba i inne z tego forum tez ) staraly sie uprzednio mocno
                    by zrobic wrazenie..te szpilki i ponczochy tez chyba byly swiadectwem jakiejs
                    oczekiwanej (moze nawet pilnie jak u u Pani od 30%) perspektywy,,, zeby nie
                    nazwac jej wielkim O :-) tak mi sie skojarzylo,,,nie chcialem nikogo
                    urazic,,,
                    • p.galli Re: Randkowe wpadki 16.01.06, 19:46
                      maxxxxx szpilki i ponczochy byly dlatego ze nosze sie tak na codzien:) znaczy
                      szpilki (bo ze ponczochy to na 1 wszy rzut oka nie widac)
                      choc przyznam ze na randke lubie sie ubrac bj elegancko - wprwia mnie to w
                      dobry humor nie wyobrazam sobie isc na spotkanie - randke w buciorach-
                      traktorachh i wytartych portkach, tak mam i juz:)
                      tu tez chialam podkreslic ze jakbym przwidziala rozwoj sytuacji ubralabym sie w
                      cieple gatki coby po tylku nie wialo jak czekalam az z tymi papierochami
                      wroci ;') i wygodne buty co by szybciej uciekać:):):):)
                      • maxxxxxxxx to milo ze starasz sie dbac o siebie bo i ja podob 16.01.06, 19:53
                        nie,,moze dlatego ten od fajek i marca cie wylukal?:-) a gacie na wacie to bys
                        zalozyla gdybys w swojej perspektywie widziala taki rozwoj wypadkow....a chyba
                        uprzednio mialas nadzieje na inny:-) zeby znow nie przywolac tego slynnego tu
                        juz wielkiego O :-) (znow bez urazy) a z drugiej strony gosc naprawde
                        musial byc cienki ja d... weza , moze zreszta nie spodziewal sie co kryje
                        sie pod spodniczka :-) a tak w sumie to nie zazdrosze ci wyscigu z mercem,,,w
                        tych szpilkach:-)
                        • cytrynka123 Re: to milo ze starasz sie dbac o siebie bo i ja 16.01.06, 20:22
                          zazdrosny czy co????? o tego merca? to chyba normalne, ze sie na randki nie
                          ubiera we włosienice, zwłaszcza do restauracji. korzystam z dobrych restauracji
                          i n swoj rachunek i nie zakładam byle dzinsów, zwłaszcza jak udaję sie tam po
                          teatrze.. jakie to płytkie z Twojej strony osądzanie na podstawie szpilek i
                          pończoch.... sa rózne szpilki i pończochy i nie tylko z sex shopu. chyba nie
                          miales nigdy doczynienia z kobietą tylko z dziewczęciem z podstawówki.
                          gdyby dziewczyna wiedziala, że to taki denny typ, to by w ogole się z nim nie
                          zadala. to dziewczyny maja tylko wsiadac do maluchow i warburgów, a merc to juz
                          grzech? co za krzywe myslenie...
                          • maxxxxxxxx wypowiedz kwasna jak na cytrynke przystalo,,, 16.01.06, 20:35
                            nie odnosze sie do samochodu takiego czy owego czy knajpy za mniejsze czy
                            wieksze pieniadze (zgoda ze najlepiej wlasne) a do nastawienia w momencie
                            wyruszania na randke (to wszakze zdaje sie jest temat dnia),,, a z sex shopu
                            czy nie czesto zastosowanie w zalozeniu podobne (powtorze ze chodzi mi wlasnie
                            o Pan nastawienie na te perspektywe wielkiego O, a czym ono przyjedzie i gdzie
                            zabierze to juz wtorne), a z kobietami mam do czynienia,jakkolwiek niestety
                            ostatnio umocnily sie byle dzinsy,,, i moze tego zal, a w konsekwencji i do
                            teatru i do restauracji nie ma kogo zabrac,,, aby tam poopowiadac o ciociach
                            czy innych wedkach,,,,
                            • cytrynka123 Re: wypowiedz kwasna jak na cytrynke przystalo,,, 16.01.06, 20:45
                              stąd twoja frustracja ;) wspólczuję. wydaje sie, że chcesz pończoszek i
                              szpilek, a jak ktos juz je założy, to ladacznica... takie podwójna moralnosc.
                              ja sznuje "randkowicza" i zakładam kieckę i ładne buty. o tym, że pod spodem
                              mam ponczoszki, wiem tylko ja. i milo mi, gdy pan doceni moj przyjemny wygląd i
                              nie stratuje swoim chamstwem i brakami w manierach.

                              czy uwazasz, ze tylko panie w dzinsach sa nastawieone wylącznie na rozmowy o
                              filozofii tybetu, o origami, kuchni toskanskiej i teorii wzglednosci???? a co
                              Ci przeszkadzają ponczochy? jaka twoja uwaga jest wyrywkowa... dostrzegasz
                              tylko marki samochodów. nie zauwazyłes kontekstu, w jakim dziewczyna umiesciła
                              ten nieszczesny merc. jakby napisala o warburgu, to bys stanał po jej stronie
                              i "dokopał" draniowi z warburga.. jak jest merc, to znaczy , ze panna na
                              samochod leciala. co za uproszczone myslenie.
                              • maxxxxxxxx wypowiedz znow kwasna jak na cytrynke przystalo 16.01.06, 21:03
                                jesli czegos komus brakuje to chyba tobie tego merca,ani ja sie do niego nie
                                odnosilem ani Ona nie miala prawa o nim wiedziec zanim nie przyjechal,wiec ktos
                                inny cos tu probuje upraszczac. rzecz jasna na poczatku randkowicz moze docenic
                                kiecke i buty albo wykrzywic sie na dzinsy, zwlaszcza jesli jemu nie przyjdzie
                                na mysl ich zalozenie, no chyba ze chcesz mi powiedziec ze zakladanie ponczoch
                                nie jest zwiazane z nadzieja na wlasciwe okolicznosci dla ich zademonstrowania:-
                                ) a z kuchni toskanskiej polecam
                                ''risotto ai porcini''
                                • cytrynka123 nie brakuje 16.01.06, 21:08
                                  mam 12 letnia mazdę ;)))) i własnego ukochanego kierowcę ;) przeczytaj post
                                  galli. ona nosi ponczochy zamiast rajstop. same ponczochy nie sa obietnicą ich
                                  demonstracji.
                                  nawet gdybymmiała na sobie zwykłe lajkrowe rajstopy, to tez bym nie chciala
                                  siadac w teatrze na podłodze (stad sie wzial watek o poncochach), bo
                                  najzwyczajniej nie chce miec dziur, ktore pieknie zwracaja uwage przechodniów.
                                  to juz by byl szczyt "mody".
                                  • maxxxxxxxx czytalem,,, 16.01.06, 21:16
                                    ale jednak nie wybralas tych z lycry tylko jednak ponczochy, i mniemam ze gdyby
                                    miejsca byly siedzace ( nie koniecznie zaraz w lozy) a i po spektaklu
                                    zaserwowano w milym miejscu np penne (nie mylic z pene, tym od wielkiego
                                    O :) ) spinacci e gorgonzola to demonstracja jednak by sie odbyla ...
                                    podobnie zreszta gdyby ktos sie nie bujnal po fajki a wczesniej otworzyl
                                    dzrzwi, nie koniecznie zreszta w samochodzie ze Stuttgartu :-)
                                    • cytrynka123 Re: czytalem,,, 16.01.06, 21:18
                                      mialam dluższą sukienkę ;) więc koronka nie bylaby widoczna dla "observatore
                                      potenzialo" ;) do gorgonzoli nie doszło, a brunello di montalcino wypilam
                                      sama ;)
                                      • maxxxxxxxx Re: czytalem,,, 16.01.06, 21:26
                                        jasne...ale jakby sie osservatore potenziale spisal to zadna dlugosc by nie
                                        przeszkodzila... moze nawet bez ravioli , bo bez chianti to raczej nie :-)

                                        jakkolwiek pewne preferencj obu Pan godne uznania:-)
                                        • cytrynka123 Re: czytalem,,, 16.01.06, 21:32
                                          chianti nie lubie.... kiedys zakochalam sie w takim, co je lubił. romans
                                          cierpki, tak jak wino ;) a swojego obecnego romansika owijam w spaghetti. tez
                                          dziala :) jak dorzuce troszkę les fruits de mer :))), to i bez ponczoszek jest
                                          cool.
                                          • maxxxxxxxx Re: czytalem,,, 16.01.06, 21:39
                                            to polecam słodkie vin santo z ciasteczkami cantuccini.... no i jesli jest tak
                                            cool to jednak troche gorecej jednak w ponczochach
                                            • cytrynka123 Re: czytalem,,, 16.01.06, 21:45
                                              a co, jak ponczochy się zsuną ;)?????
                                              • maxxxxxxxx Re: czytalem,,, 16.01.06, 21:47
                                                to wtedy jest naprawde cool :)
                                                • cytrynka123 Re: czytalem,,, 16.01.06, 21:49
                                                  cool to będzie, jak się lodem obłozy ;) coz, ale nie na pierwszej randce.
                                                  • maxxxxxxxx Re: czytalem,,, 16.01.06, 21:54
                                                    oj bo zblizamy sie do wielkiego O :)
                                                  • cytrynka123 Re: czytalem,,, 16.01.06, 21:57
                                                    ja się zbliże do dużego O za 5 tygodni, jak mój wilk morski wróci z morz i
                                                    oceanów... poki co, to musze sie podkurowac, bo O bedzie bolesne, gdy ma się
                                                    zajady. przez 2 tygodnie na diecie czekoladowo-kawowej daje niezłe efekty.
                                                  • maxxxxxxxx Re: czytalem,,, 16.01.06, 22:03
                                                    no i znow powrocilismy do tak waznego a omawianego tu wczesniej zagadnienia
                                                    higieny jamy ustnej...
                                                  • cytrynka123 Re: czytalem,,, 16.01.06, 22:05
                                                    o higiene dbam... ale moja kondycja zdrowotna podupada ;) i moje O może byc
                                                    niewystarczająco wielkie ;)
                                                  • maxxxxxxxx Re: czytalem,,, 16.01.06, 22:12
                                                    to umow sie na jakas nieudana randke (przeciez o taka jak tu pisza niesamowicie
                                                    łatwo) , a na to co cie spotka szeroko opadnie ci koparka...a i jeszcze nam
                                                    to opiszesz... ( na wszelki jednak wypadek : ponczoszki ! zreszta skonsultuj z
                                                    p.galli czy nie za zimno... )
                                                  • cytrynka123 Re: czytalem,,, 16.01.06, 22:18
                                                    takie sztuczne metody na wielkie O.... nie maja astosowania, u mnie niewiasty
                                                    cnotliwej ;0) i wiernej. na randki nie chodze. czekam na vikinga i kupuję mu
                                                    skarpetki, bo już przeszła moda na cerowanie. a pończoszki zimą, to by była
                                                    autodestrukcja strefy intymnej ;) rzuc okiem za okno, zamarznie Ci ono na
                                                    balkonie.
                                                  • maxxxxxxxx Re: czytalem,,, 16.01.06, 22:23
                                                    ha...i znow wracamy do punktu wyjscia, jak Ona ma chec by doszlo do
                                                    demonstracji to i tak (je zalozy (roznica tylo taka ze do kozaczkow a nie do
                                                    szpilek) :-)
                                                  • p.galli Re: czytalem,,, 16.01.06, 22:27
                                                    awansowałam na konsultanta hiehieheiehie:)
                                                    no to jako expert sie wypowiem - za zimno:D
                                                  • cytrynka123 Re: czytalem,,, 16.01.06, 22:31
                                                    tak tez myslałam. pani ekspert z pewnościa ma niepodwazalne dowody na niską
                                                    uzytecznośc wspomnianego dessous ;) czy jak tam się pisze.
                                                  • maxxxxxxxx Re: czytalem,,, 16.01.06, 22:36
                                                    taaa...a od nas to sie wymaga nie wiadomo jakich poswiecen ( a jak cos nie
                                                    wyjdzie to od razu powstaja takie fora )

                                                    a Pani ekspert to zapodala wykladnie pragmatyczna a nie uzytecznosciowa czy tam
                                                    celowosciowa , ze sie wyraze
                                                  • cytrynka123 Re: czytalem,,, 16.01.06, 22:37
                                                    a czemu winne ponczoszki?
                                                  • cytrynka123 Re: czytalem,,, 16.01.06, 22:35
                                                    demonstracja nastepuje w wyniku autonomii woli nosicielki ponczoszek. czasem
                                                    bezwiednie sie podciagnie czy zaczepi, ale nie widze celowosci w pokdasywaniu
                                                    kiecki ku uciesze otoczenia.
                                                  • maxxxxxxxx Re: czytalem,,, 16.01.06, 22:37
                                                    a tam zaraz otoczenia...no chyba ze on jeden jest w stanie Cie otoczyc:-)
                                                  • cytrynka123 Re: czytalem,,, 16.01.06, 22:38
                                                    juz cicho..... bo zaczyna mi brakowac "otaczania", jesli to sie tak dzis nazywa.
                                                  • glonik Cytrynko123!!! 16.01.06, 22:38
                                                    Przeciw zajadom zastosuj uderzeniową dawkę witaminy B2. Uderzeniową, czli trzy
                                                    razy dziennie po 4-5 tabletek. Bez obawy przedawkowania. Zobaczysz, ze znikają.

                                                    PS Cudownie Was się czyta :)))))
                                                    PPS Nie traktuj mojego wtrętu witaminowego jako kpinę. Sama miewam z tym
                                                    problemy.

                                                    Pozdrawiam
                                                  • cytrynka123 Re: Cytrynko123!!! 16.01.06, 22:42
                                                    dzieki wielkie.... nie wiem tylko, dlaczego smaruje je witamina a... może na
                                                    wieksze AAAAAAA. pojawiły mi się dranie, bo przez 2 tygodnie miałam pustą
                                                    lodówkę. nie ma mojego vikinga, wiec nie ma sensu gotowac chlip chlip. więc
                                                    zerowalam na czekoladzie i kawie. czasem jakies jabłka sie napatoczyły. w
                                                    warunkach naturalnych wcinam duzo mięska ;), i rzadko mam zajady. cóż, depresja
                                                    z tęsknoty.
                                                  • maxxxxxxxx Re: Cytrynko123!!! 16.01.06, 22:54
                                                    sami eksperci, co za forum:-) pierwszy raz tu jestem...ubaw po pachy
                                                  • cytrynka123 Re: Cytrynko123!!! 16.01.06, 22:55
                                                    nie tylko ja mam problemy z wielkim OOOOOOO. nie ma jak samopomoc babska.
                                                  • glonik Re: Cytrynko123!!! 16.01.06, 22:57
                                                    Hihi, witaminy w tabletkach.
                                                    Smarować - po powrocie Vi(tamin)kinga ;-).
                                                    Pewnie będzie czym.....eeeeeekhem.....stary glonik się zapomniał ;P
                                                  • cytrynka123 Re: Cytrynko123!!! 16.01.06, 22:58
                                                    Mi też włochaczą się mysli... jak skończa się witaminki poszukam innych
                                                    medykamentów ;)))
                                                  • voker Re: czytalem,,, 16.01.06, 22:49
                                                    Dla doroslych:
                                                    forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=11113&w=4912674
                                                    forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=395&w=3579591
                                                    :-)
                                                  • cytrynka123 no no.... 16.01.06, 22:52
                                                    wiem, co to takiego ;)))))) boje sie wskakiwac na for dla "doroslych", bo potem
                                                    sen mam niespokojny ;)
                                                  • p.galli Re: no no.... 16.01.06, 23:19
                                                    cytrynka na zajady - drozdze piwowarskie w tabletkach ( np Lewipollen -
                                                    garsciami jesc) pomagaja :) wyjdzie na to ze sie znam na ponczochach i zajadach
                                                    ( no i fotelach w samochodach ktore wylapuja zapch buahahaha)
                                                  • cytrynka123 Re: no no.... 16.01.06, 23:24
                                                    ja tez nie miałam okazji wypróbowac siedzen-wyłapywaczy.. w zwiazku z czym, w
                                                    razie koniecznosci zmykałam do la toilette ;)
                            • ganesza Re: wypowiedz kwasna jak na cytrynke przystalo,,, 17.01.06, 00:49
                              maxxxxxxxx napisał:

                              litości człowieku!! ile ty masz lat? dziesięć? czternaście?? jeżeli założę
                              sukienkę to założę również pończochy /rajstop nie noszę/ nawet jeśli umówiłam
                              się nie na randkę tylko z koleżanką.
                  • maxxxxxxxx do cytrynki i p.galli ponizej :-) 16.01.06, 19:10
              • inka.7 Re: Randkowe wpadki 21.01.06, 13:10
                ubawiłam się nieźle czytając o tym wyścigu...:)
                ze swoich też mam ubaw : oto dwa przykłady, żeby i inni się pośmiali :
                pierwszy przypadek to poznany na imprezie osobnik, na drugi dzień zupełnie nie
                proszony i bez zapowiedzi oczekiwał mnie pod szkołą (czasy jeszcze licealne)i
                odprowadzając mnie do domu opowiedział mi o swoich kłopotach z byłą żoną(!!)- a
                miał około 22 lat i córce. Ja, młode dziewczę, na te słowa miałam od razu
                ochotę byle dalej od niego, jego problemów itp. natomiast on już będąc pod
                klatką prawie mi się oświadczył. Na drugi dzień pojawił się znowu, a jakże,
                przez następne dni wychodziłam ze szkoły przez okno od wc byle się z nim nie
                spotkać, ale pewnego dnia mnie namierzył i następnego czekał pod oknem. Wybawił
                mnie kolega udając mojego narzeczonego.

                Kilka lat póżniej inny przypadek - facet bardzo sympatyczny, przemiły
                wartościowy i wogóle, kilka spotkań za nami, ja zapraszam go na obiad, który
                własnoręcznie ugotowałam, on dzwoni i mówi że będzie punktualnie, że coś tam
                weźmie ze sobą, mnie po głowie plączą się kwiatki, ewentualnie deser, no być
                może wino - pomimo, że pora dość wczesna, a tu zaskoczenie, przytargał ze sobą
                ŁYŻKĘ. Do dziś zachodzę w głowę po cholerę mu łyżka - myślał że nie mam
                własnych, czy że może nie myję? Nie zapytałam go nigdy chociaż miałam ochotę,
                pomyślałam młody i głupi, kobiet nie zna. Ale korciło mnie zawsze, zwłaszcza
                jak krytykował zachowania innych, uważał siebie za alfę i omegę w kwestii
                manier, zachowań, tego co wypada i wogóle. Całe szczęście że to przeszłość,
                łyżka mi jednak pozostała :)
          • voker Re: Randkowe wpadki 16.01.06, 18:14
            Powinien uprzedzic, ze idzie wlozyc cos wygodniejszego... ;-)
            • ender.moje.imie Re: Randkowe wpadki 16.01.06, 20:44
              Mówiąc o ubiorze...wchodzimy na ładny temat jak kto i w co powinien się ubrać
              na randkę. Raz umówiłem się na randkę, rzecz jasna z internetu z dziewczyną,
              która wykazywała wyraźne zainteresowanie, nie powiem, sam też byłem ciekaw
              mojego pierwszego wrażenia. Rozmawialiśmy dużo, ale jakoś nie wyszło z rozmowy
              jak kto się nosi.Ja jakoś nie pytałem, ona nie zdradzała się...było to już
              późnym latem, robiło się wieczorami dość chłodno. Ja przyszedłem pierwszy,
              ubrany bardzo podobnie jak noszę się normalnie. Jeansy, lekko dopasowane, do
              tego letnia koszula, mój ulubiony t-shirt i marynarka...Wydawało mi się, że
              będzie ok.Chciałem mieć upragnione wrażenie na mojej internetowej rozmówczyni.
              Jak się okazało, jej może i też o to chodziło, za to efekt tego był
              opłakany.Przyszła w t-shircie z Jezusem, czarnych rybaczkach, pod nimi różowe
              pończochy, fioletowe trampki a na szyi apaszka w kolorze mniej więcej trampek.
              Wiem, że kobiety bywają ekscentryczne, ale nie do przesady...Póżniej nie
              wiedziałem, czy to ja się źle ubrałem czy ona. Nie muszę wspominać, że w
              czterech kolejnych knajpkach, które ona wybierała patrzono na nas mniej więcej
              w kategoriach.."Przyszedł jakiś pan i jego "podopieczna" z Dworca PKP"...tak to
              mniej więcej było...Końcem tego balu i randki jednocześnie był pomysł, żebyśmy
              zjedli w "Tostach u Witka..."...Nie tak to chyba powinno wyglądac...
              • cytrynka123 Re: Randkowe wpadki 16.01.06, 20:48
                a "moj wybranek" miał kraciaste zaduże spodnie od kompletu i marynarkę w paski
                od innego, do tego brudne buty i pryszcze.... on napierał, a ja do tyłu.. i
                jeszcze to plucie w trakcie rozmowy. wzrok barmanek byl przynajmniej
                wspołczujący mi.
                • p.galli Re: Randkowe wpadki 16.01.06, 20:59
                  Cytrynka ...a to juz ekstremum, nie trzeba miec ciuchow za gruba kase i super
                  modnych ale nalezy zachowac jakis poziom estetyczny i uniknac smiesznosci.
                  Kobiet tez to dotyczy :)
                  Faceci czasem maja problem bo faktycznie nie potrafia sie ubrac nie dlatego ze
                  nie chca ale nie umieja dobrac ciuchow albo nie widza w czym wygladaja zle.
                  Ale maja moze jakies kolezanki, siostry w najgorszym wypadku panie w sklepie.
                  Facet w koszuli w krate i z tekturowa teczka moze byc najcudowniejszym
                  mezczyzna na swiecie tyle tylko ze na pocz zraza kobiete i trudno jej odkryc te
                  walory,
                  bezlitosne to jest ale naprawde pierwsze wrazenie ma ogromne znaczenie :)
                  • cytrynka123 Re: Randkowe wpadki 16.01.06, 21:04
                    to było ekstremum............. uwierz. jestem bardzo tolerancyjna dla zwykłych
                    sztruksów i koszulki polo. na markach meskiej odziezy sie nie znam, na
                    proszkach do prania i markach żelazek tak ;) chlopak jest mądry, ale jak to
                    czesto zdarza geniuszom, ma niski poziom przystosowania do otoczenia ;))))
              • p.galli Re: Randkowe wpadki 16.01.06, 20:52
                jeszcze raz o ubiorze - ponczochy nosze zawsze:) nie tylko na radnki i nbie
                dlatego ze cos mi w glowie siedzi i szukam okazji a dlatego ze serdecznie
                nienawidze rajstop :) (no chyba ze tak zimno jak dzis to sie przepraszam z
                nimi)
                Ubieram, sie ladnie na spotkanie - bo tak lubie i sie lepiej czuje , dwa jest
                to wyraz szacunku do osoby z ktora sie spotykam - myje wlosy czesze maluje sie
                i pachne bo uwazam ze tak wypada (pomijajac punkt pierwszy ze robie tez to dla
                siebie i swojego dobrego samopoczucia)
                Dwa - nie wiedzialam czym Szanowny Wilebiciel podjedzie czy maluchem czy
                ferrari i nie bylo to istotne :)
                Powtarzam : to nie samochod i kasa robią z chromosomu XY mężczyzne :) amen:)
                • cytrynka123 Re: Randkowe wpadki 16.01.06, 21:01
                  popieram. własnie to chcialam Panom wyjasnic. ale oni nie zrozumieją. nie
                  wszyscy. nie warto więcej tlumaczyc, gall, oni zawsze się ozywiają gdy
                  wspomnisz markę samochodu czy miejsce wykraczające poza standard (macdonald czy
                  kentucky flying chicken ;)). widocznie maja oni doczynienia tylko z paniami w
                  spodniach lub zapryszczalymi dziewuszkami. a ponczochy to bardzo wyuzdany
                  wyraz, a w połaczeniu ze szpilkami, to dobiero grzech smiertelny.
                  chlopcy nie rozumieja, ze kobieta z szacunku do siebie i do nich zakłada ładne
                  wyprasowane i dopasowane ubrania, pastuje buty i upieksza. a randka jest okazja
                  by wyglądac piekniej, a jak facet mły, to i go troszke rozkochac ;), bo
                  przecież, prawdę mówiąc, panowie nie cenia nas tylko za inteligencję.
                  najzwyczjniej "gapia się" tu i tam. i jak jesteś w pokutnej szaci, to tylko
                  zbok by się zachwycił.
                  poza tym, wielu osobom do głowy nie przyjdzie, by przed randką umyc włosy....
                  nawet, gdy nie są tłuste to i tak kilkudniowe strąki ładnie nie pachną..

                  nie warto juz się użerać i tlumaczyć... niektórzy są zaimpregnowani na logiczne
                  myslenie.
              • nuvi skarpetki frotte 17.01.06, 10:53
                ale się uśmiałam. A myślałam, że garnitur, czarne mokasyny i białe skarpetki
                frote to szczyt. Pomyliłam się.
              • faq Re: Randkowe wpadki 19.01.06, 13:35
                blad, moglo to wygladac, ze idzie odlotowa dziewczyna i jakis kolo co to sie
                przypaletal :)

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka