Dodaj do ulubionych

co mogę zrobić...?

07.11.02, 07:57
facet, z którym jestem od roku, ma strasznego doła. Moze to depresja. Nie
chce nikogo widzieć, zamyka sie, stał sie zimny. Mówi, zę jest nic nie warty.
A wszystko spowodowane zostało utratą pracy i bezskutecznym poszukiwaniu jej.
Mówi,z e teraz nawet nigdzie nie moze mnie zabrać, to ze ja czasami coś tam
kupuje dla nas, to go krępuje. Nie chce sie postykać, bo : po co mi taki
smutas jak on"?. Trwa to już jakies trzy mies., ale teraz sie znacznie
nasiliło. Co robic? jak mogę mu pomóc?
poradźcie coś proszę.
pozdrwaiam
Obserwuj wątek
    • pajdeczka Na pewno chcesz mu pomóc? 07.11.02, 08:38

      Jeśli on sam nie jest w stanie wykrzesać z siebie jakiejś inicjatywy to po co
      masz się mordować? To jest, jak mniemam , młody człowiek i dziwi mnie jego
      postawa. Co mają powiedzieć ludzi 40paroletni, którzy tracąc pracę mają jeszcze
      mniejsze szanse na podźwignięcie się i zaczęcie wszystkiego od nowa?
      Może jemu bardziej potrzebna jest terapia fachowa?
      • jolka25 bardzo chce mu pomóc 07.11.02, 08:46
        jest przed trzydziestką. Mówi,z ę jest do niczego itd... Nie wiem jak go
        pocieszyc, jakich argumentów uzyc by uwierzył w siebie , w swoje zdolności.
        Jakich użyc by zrozumiał, ze strata pracy nie zmienia mojej oceny jego jako
        człowieka. Ze wciąż chcę być z nim, i że nie jest dla mnie problemem, to, ze
        nie zarabia, ze nie pracuje. Ze pragnę mu pomóc.
        On mówi, ze nie chce mnie obarczać tym wszystkim, ze musi poradzic sobie sam.
        juz nie wiem o co chodzi:(
        • rzulw Re: bardzo chce mu pomóc 07.11.02, 08:52
          daj mu cos do naprawy... nie masz ? zepsuj...
          nie majsterkuje ? to niech zrobi coś w czym jest dobry (na Twoją prośbę).
          No i musi się okazać, ze nikt by tego lepiej od niego nie zrobił :)
          • jolka25 Re: bardzo chce mu pomóc 07.11.02, 08:55
            pomysł niezły, ale problem w tym,ze on nie chce sie widywac. Dlaczego? dlatego,
            ze nie ma siły, nie ma humoru , itd...
            • fe_male Re: bardzo chce mu pomóc 07.11.02, 12:07
              Nie będąc na miejscu trudno będzi Ci coś zdziałać. Czy On mieszka sam, czy z
              rodziną? Tak czy inaczej nie zostawiaj Go samemu sobie, jeżeli jest tak jak
              piszesz to musisz mu swoją lub czyjąś obecność narzucać, jak będzie się
              pogarszać to zostaje już tylko wizyta u fachowca. Poczytaj o depresji, ostatnio
              dużo się o tym mówiło/pisało.

              Przynoś mu ogłoszenia o pracę, wypytuj co zrobił, nie daj zniechęcić, namawiaj
              do wzięcia zajęcia nawet poniżej jego możliwości, to go rozrusza, a w dalszym
              czasie będzie mógł rozglądać się za czymś lepszym. Nie zostawiaj go samego,
              będzie się przez to coraz bardziej izolował.

              Pa

          • pajdeczka Re: bardzo chce mu pomóc 07.11.02, 08:56
            rzulw napisał:

            > daj mu cos do naprawy... nie masz ? zepsuj...
            > nie majsterkuje ? to niech zrobi coś w czym jest dobry (na Twoją prośbę).
            > No i musi się okazać, ze nikt by tego lepiej od niego nie zrobił :)
            >

            Rzulw jak zwykle stanął na wysokości zadania.
            Najlepsze na stres jest robienie na drutach (nie myli z ptakami), albo
            szydełkowanie.
            Tobie Rzulw też to polecam.

            • Gość: Vika Paldaaaaaaaaaaaaaaaaaa!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!! IP: *.ewave.at 07.11.02, 10:28
              pajdeczka napisał:

              > rzulw napisał:
              >
              > > daj mu cos do naprawy... nie masz ? zepsuj...
              > > nie majsterkuje ? to niech zrobi coś w czym jest dobry (na Twoją prośbę).
              > > No i musi się okazać, ze nikt by tego lepiej od niego nie zrobił :)
              > >
              >
              > Rzulw jak zwykle stanął na wysokości zadania.
              > Najlepsze na stres jest robienie na drutach (nie myli z ptakami), albo
              > szydełkowanie.
              > Tobie Rzulw też to polecam.
              >
              Ty jestes naprawde taka glupia czy udajesz dla kawalu?:-)
              Pij czasem ziolka na nerwy.Pozdrowka.
              • pajdeczka Re: Paldaaaaaaaaaaaaaaaaaa!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!! 07.11.02, 10:32
                Gość portalu: Vika napisał(a):

                > pajdeczka napisał:
                >
                > > rzulw napisał:
                > >
                > > > daj mu cos do naprawy... nie masz ? zepsuj...
                > > > nie majsterkuje ? to niech zrobi coś w czym jest dobry (na Twoją proś
                > bę).
                > > > No i musi się okazać, ze nikt by tego lepiej od niego nie zrobił :)
                > > >
                > >
                > > Rzulw jak zwykle stanął na wysokości zadania.
                > > Najlepsze na stres jest robienie na drutach (nie myli z ptakami), albo
                > > szydełkowanie.
                > > Tobie Rzulw też to polecam.
                > >
                > Ty jestes naprawde taka glupia czy udajesz dla kawalu?:-)
                > Pij czasem ziolka na nerwy.Pozdrowka.

                Wszelkie próby nawiązywania z tobą czy z Rzulwiem normalnego kontaktu , nie
                mówie bliskiego, ale zbliżonego przynajmniej do normalnego, niestety, są
                niemożliwe.
                W mojej ocenie to właśnie Rzylw się wygłupił ze swoją poradą. Oczywiście moja
                tez była żartem, ponieważ kierowałam ją do rzulwia , a nie do autorki wątku(jej
                już odpowiedziałam). Nie ubliżaj mi więc, bo ja też tak potrafię. A głupie
                porady zostaw dla siebie i swojej rodziny.
                • rzulw Pajdeczko ? 07.11.02, 11:55
                  Co nazywasz "normalnym kontaktem" ?
                  • pajdeczka Rzulwiu 07.11.02, 11:59
                    rzulw napisał:

                    > Co nazywasz "normalnym kontaktem" ?


                    To nie jest przedmiotem dyskusji. To jest wątek Jolki, a nie Twój.
                    Ale,ponieważ nie che mnie się z Tobą dyskutować, to odpowiem pytaniem: jak
                    nienormalnemu wytłumaczyć,co jest normalne?
                    Pozdrawiam
                    • rzulw Re: Rzulwiu 07.11.02, 12:01

        • pajdeczka Re: bardzo chce mu pomóc 07.11.02, 08:55
          jolka25 napisała:

          > jest przed trzydziestką. Mówi,z ę jest do niczego itd... Nie wiem jak go
          > pocieszyc, jakich argumentów uzyc by uwierzył w siebie , w swoje zdolności.
          > Jakich użyc by zrozumiał, ze strata pracy nie zmienia mojej oceny jego jako
          > człowieka. Ze wciąż chcę być z nim, i że nie jest dla mnie problemem, to, ze
          > nie zarabia, ze nie pracuje. Ze pragnę mu pomóc.
          > On mówi, ze nie chce mnie obarczać tym wszystkim, ze musi poradzic sobie sam.
          > juz nie wiem o co chodzi:(


          Jeżeli tak mówi to w czym problem? Na siłę nic nie wskórasz.
          Mam doświadczenie z takimi osobnikami. To się nazywa "granie na uczuciach".
          Po latach to zrozumiesz. "Trzeba być twardym , a nie miętkim". Życie jest
          twarde.
      • Gość: grogreg Re: Na pewno chcesz mu pomóc? IP: proxy / 212.160.165.* 07.11.02, 12:13
        pajdeczka napisał:

        >
        > Jeśli on sam nie jest w stanie wykrzesać z siebie jakiejś inicjatywy to po co
        > masz się mordować?

        A mnie sie przez cale dorosle zycie wydalo sie, ze ludzie sa ze soba miedzy
        innymi dlatego, zeby sie nawzajem wspierac w "biedzie".
        Ja to chyba jakis glupi jestem.


        • pajdeczka Re: Na pewno chcesz mu pomóc? 07.11.02, 12:16
          Gość portalu: grogreg napisał(a):

          > pajdeczka napisał:
          >
          > >
          > > Jeśli on sam nie jest w stanie wykrzesać z siebie jakiejś inicjatywy to po
          > co
          > > masz się mordować?
          >
          > A mnie sie przez cale dorosle zycie wydalo sie, ze ludzie sa ze soba miedzy
          > innymi dlatego, zeby sie nawzajem wspierac w "biedzie".
          > Ja to chyba jakis glupi jestem.
          >
          >

          Jasne, tylko zależy kto komu służy za podpórkę. Najwytrwalszemu by się znudziło.
          • Gość: grogreg Re: Na pewno chcesz mu pomóc? IP: proxy / 212.160.165.* 07.11.02, 12:30
            Jak to kto komu? On jej, a onu jemu. To zalezy od sytuacji. I nie ma sensu sie
            licytowac kto kumu bardziej.

            No ,chyba, ze traktowac zwiazek dwojga ludzi jako iklad handlowy. Ale w takim
            przypadku wole byc sam.
            • pajdeczka Re: Na pewno chcesz mu pomóc? 07.11.02, 12:44
              Gość portalu: grogreg napisał(a):

              > Jak to kto komu? On jej, a onu jemu. To zalezy od sytuacji. I nie ma sensu
              sie
              > licytowac kto kumu bardziej.
              >
              > No ,chyba, ze traktowac zwiazek dwojga ludzi jako iklad handlowy. Ale w takim
              > przypadku wole byc sam.

              Nie chodzi o licytowanie się tylko przestrzeganie reguł. W końcu skądś się
              wzięly określenia "kobieta bluszcz", "społeczny pasożyt". Żeby to zrozumieć
              trzeba trochę w związku pobyć. Ja jej radziłam w trosce o jej zdrowie. Kobiety
              przez niewłaściwe wychowanie mają stłumiony instynkt samozachowawczy. Polega to
              na tym, że za bardzo myślą o najbliższcyh, a zapominają o sobie. Kiedy
              przychodzi taki moment, że to ona potrzebuje wsparcia, często go nie otrzymuje.
              I, do cholery, on jest już dawno dorosły. W tym kraju chłopcy zbyt długo noszą
              krótkie spodenki.

              • Gość: grogreg Re: Na pewno chcesz mu pomóc? IP: *.univ.szczecin.pl 07.11.02, 16:10

                > Nie chodzi o licytowanie się tylko przestrzeganie reguł. W końcu skądś się
                > wzięly określenia "kobieta bluszcz", "społeczny pasożyt".

                Co?

                > Żeby to zrozumieć
                > trzeba trochę w związku pobyć. Ja jej radziłam w trosce o jej zdrowie.
                Kobiety
                > przez niewłaściwe wychowanie mają stłumiony instynkt samozachowawczy. Polega
                to
                >
                > na tym, że za bardzo myślą o najbliższcyh, a zapominają o sobie.


                Bliscy sa po to aby o nich myslec.

                > Kiedy
                > przychodzi taki moment, że to ona potrzebuje wsparcia, często go nie
                > otrzymuje.

                Roznie bywa. Sa zle kobiety, sa zli faceci.


                > I, do cholery, on jest już dawno dorosły. W tym kraju chłopcy zbyt długo
                noszą
                > krótkie spodenki.

                A dorosli nie potrzebuja czasem wsparcia?
                Ja ciagle nosze krotkiew spodenki (bojowki, hawajki, szorty) i co?
    • makola Re: co mogę zrobić...? 07.11.02, 11:59
      Rozumiem, że problem, o którym pisałaś we wrześniu:

      www2.gazeta.pl/forum/794674,30353,794652.html?f=16&w=3190662&a=3190662&v=2,

      rozwiązał się pozytywnie. Skoro Twój partner potrafi zmieniać zdanie, spróbuj i
      w tym przypadku wpłynąć na jego punkt widzenia. Zgadzam się, że powinnaś mu
      pomóc. Bezrobocie to obrzydliwa sprawa, szczególnie obecnie, kiedy rynek ugina
      się wręcz od popytu na pracę, a jej podaż jest, jaka jest. Uświadom mu, co jest
      w życiu najważniejsze. Pracę w końcu znajdzie, jest młodym człowiekiem. Byłoby
      natomiast niedobrze, gdyby w tzw. międzyczasie stracił Ciebie. Nie musi Cię od
      siebie oddalać. Niech schowa męską dumę do kieszeni. Możesz mu przecież tylko
      pomóc, a nie zaszkodzić.

      Wytrwałości i powodzenia życzę.
      • aankaa Re: co mogę zrobić...? 07.11.02, 20:01
        makola napisała:

        > Rozumiem, że problem, o którym pisałaś we wrześniu:
        >
        > <a href="www2.gazeta.pl/forum/794674,30353,794652.html?
        f=16&w=3190662&a=
        > 3190662&v=2,"target="_blank">www2.gazeta.pl/forum/794674,30353,794652.html?
        f=16
        > &w=3190662&a=3190662&v=2,</a>
        >

        albo to kolejny problem. Czy masz tylko takich znajomych ;o)
    • lalka74 Re: co mogę zrobić...? 07.11.02, 17:11
      Z tego co piszesz sprawa wygląda bardzo poważnie i obawiam się, że sama za dużo
      nie zdziałasz. Zwróć się do specjalisty - podejrzewam, że z psychologiem
      nawiążesz kontakt w Wojewódzkim Urzędzie Pracy lub w poradni zdrowia
      psychicznego. Depresja to choroba a nie wymysł i jako taka musi być leczona.
      Powodzenia :)
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka