isobel2 03.02.06, 19:39 jesli uderzyl ale obiecuje poprawe, zamowil sesje u psychologa, to wybaczyc czy nie? Odpowiedz Link Zgłoś Obserwuj wątek Podgląd Opublikuj
adawozniak1 Re: jesli uderzyl.. 03.02.06, 19:41 A robil wczesniej rzeczy ktorych nie powinien np. wyzywal i mowil ,ze sie poprawi i nigdy wiecej? Odpowiedz Link Zgłoś
boskiapollo6 Re: jesli uderzyl.. 03.02.06, 19:45 to teraz bedzie cie bił jak cygański bęben Odpowiedz Link Zgłoś
isobel2 Re: jesli uderzyl.. 03.02.06, 19:53 Tak. Mowil przykre rzeczy i klamal po czym obiecywal poprawe. Przestal mnie oszukiwac, ale nadal robi mi na zlosc. Kolejna klotnia to Jego krok dalej w sprawianiu mi przykrosci. W naszym zwiazku bylp tez wiele dobrgo, tylko te klotnie... Kocham go ale nie jestem pewna czy powinnam z nim byc Odpowiedz Link Zgłoś
adawozniak1 Re: jesli uderzyl.. 03.02.06, 20:02 Nie powinnas z nim byc. Chcialam wiedziec czy wczesniej robil ci inne przykrosci. Teraz mam dowod na to,ze jego agresywne zachowanie do ciebie to nie jest tylko pojedynczy incydent. Wiesz, to idzie tak krok po kroku , coraz dalej. Nie mozesz juz mu ufac , jesli uderzyl cie raz a wczesniej zle sie zachowywal , bedzie to robil coraz czesciej. On ciebie nie kocha. Nikt kto kocha nie odwazy sie podniesc reki na druga osobe, bedzie sie bal ,ze ja straci. Uciekaj. Nie jest wart twojej milosci. Nikt nikogo nie ma prawa bic. On sie nie zmieni!!! Uciekaj. Odpowiedz Link Zgłoś
frezja66 Re: jesli uderzyl.. 03.02.06, 19:50 mnie tez kiedyś mój najukochańszy facet uderzył... kochałam, obiecywał poprawę, uwierzyłam, wybaczyłam, i byłam głupia, że to zrobiłam... bo w lato zaczęłam chodzić w bluzkach bo miałam siniaki na rękach, bolało bardziej psychicznie nię fizycznie ale za każdym razem obiecywał poprawę a ja nadal wierzyłam... teraz wiem, że jesli jakis facet kiedykolwiek podniesie na mnie rekę to go chyba sama zabiję... jeśli raz uderzył to juz zawsze bedzie Odpowiedz Link Zgłoś
glonik Re: jesli uderzyl.. 03.02.06, 19:51 isobel2 napisała: > jesli uderzyl ale obiecuje poprawe, zamowil sesje u psychologa, to wybaczyc > czy nie? Nie rozumiem czegoś. Czy gdyby sesji nie zamówił, to nie miałabyś wątpliwości? Wybaczenie, to nie jest proces "na rozum" - niezależnie od obiecania poprawy i wizyty u psychologa.... ale to ja tak uważam. Jak się poczułaś? I jak się teraz czujesz? Wierzysz? Ufasz zapewnieniom zmiany? Dasz się pocałować - bo on biedny taki - płacze i przeprasza? Masz ochotę kochać się z nim? Masz ochotę poczuć jego dotyk? Może znów uderzy.......albo przytuli... Twój wybór, Twój instynkt. Zdaj się na intuicję i nie pytaj nas, zapytaj Siebie samą. Pozdrawiam. Odpowiedz Link Zgłoś
isobel2 Re: jesli uderzyl.. 03.02.06, 19:57 Siedze teraz przed komputerem, czytam Wasze odpowiedzi i placze. Czuje ze nie powinnam z nim byc, ja go teraz po prostu sie boje i brzydze sie nim, ale tak trudno jest odejsc od osoby ktora sie kocha (bo go jeszcze kocham, mimo wszytsko). Tak trudno jest zapomniec o tych dobrych chwilach ktore byly miedzy nami..Czuje sie zalamana Odpowiedz Link Zgłoś
adawozniak1 Re: jesli uderzyl.. 03.02.06, 20:13 Jesli masz gdzie to odejdz. Moze on wtedy zastanowi sie nad tym co robi. Jesli zostaniesz i dasz sie bic to co z tego bedzie? Milosc? Przeciez twoja milosc w takiej sytuacji i tak sie skonczy. Moze kiedy to ty sie od niego uwolnisz to sama nie bedziesz chciala wrocic.I pamietaj. Jesli nie masz z nim dzieci. Nie mysl ,ze dzieci cos zmieniaja. Dziecko go nie zmieni.Moze i swoje dziecko bedzie bil. Pomysl. Odpowiedz Link Zgłoś
glonik Płaczesz i czujesz... 03.02.06, 20:14 Nie należę do osób, które autorytotarnie powiedzą Ci: ODEJDŹ Jeszcze raz zapytam. Jak się zachowasz na widok podniesionej ręki? Jeszcze raz zapytam. Jak się zachowasz kiedy będzie chciał sie z Tobą kochać? Co będziesz pamiętać? Co będzie w Tobie? Strach, czy radość, że tym razem nie uderzył... A może zwykła radośc zakochanej kobiety, która wierzy.... Nie wiem. Nie mam patentu na mądrość. Życzę rozważnej decyzji. PS Ja bym uciekła. Ale ja się boję bólu fizycznego i psychicznego. Pomyśl o tym drugim bólu. Odpowiedz Link Zgłoś
wojtow Re: jesli uderzyl.. 03.02.06, 19:59 tak mi cię żal naprawdę teoretycznie powinnam ci napisać: odejdź ale znam takie małżeństwo które też przeszło przez coś podobnego i teraz jest między nimi ok a nie dawałam im szans Odpowiedz Link Zgłoś
nowa74 Re: jesli uderzyl.. 03.02.06, 20:34 eh...jesli to pierwszy raz...to daj mu szanse, jesli kolejny, odejdz Odpowiedz Link Zgłoś
magda270519761 Re: jesli uderzyl.. 03.02.06, 20:43 Prawda jest taka , ze juz zawsze będzie bił. Odpowiedz Link Zgłoś
wojtow Re: jesli uderzyl.. 03.02.06, 20:45 bez przesady - skąd wiesz że zawsze przecież nikt z nas nie jest wyrocznią Odpowiedz Link Zgłoś
wojtow Re: jesli uderzyl.. 03.02.06, 20:47 A czy wy nigdy nikogo nie uderzyliście.... ? Odpowiedz Link Zgłoś
maretina Re: jesli uderzyl.. 03.02.06, 20:51 ja bym oddala a potem poszla w cholere. niech sobie idzie do psychologa, ale nie ryzykowalabym tego czy terapia bedzie skuteczna i najak dlugo. Odpowiedz Link Zgłoś
wielo-kropek Re: 2gi raz to zrobi:> na bank!!!!!!!!! 03.02.06, 21:18 Nie jestem za uzyciem sily, ale rozumiem ze czasem facet moze nie wytrzymac nerwowo i uderzyc kobiete, kiedy ta go z rownowagi wyprowadzi. Nie znam tu oczywiscie sprawy ani tez okolicznosci w jakich doszlo do uderzenia. Oczekujesz od niego poprawy. Z pewnoscia slusznie, ale kto wie, byc moze glownie to ty powinnas sie poprawic. Jezeli uwazasz ze facet ciebie tlucze bez powodu i nieslusznie, to chyba rozsadnie by bylo go zostawic, kiedy rozmowy nie skutkuja. Odpowiedz Link Zgłoś
glonik Re: 2gi raz to zrobi:> na bank!!!!!!!!! 03.02.06, 22:28 wielo-kropek napisał: > Nie jestem za uzyciem sily, ale rozumiem ze czasem facet moze nie > wytrzymac nerwowo i uderzyc kobiete, kiedy ta go z rownowagi wyprowadzi. Jesteście panowie od nas, kobiet silniejsi. Nie wystarczyłoby przytrzymanie atakujących rąk? Trzeba uderzyć? Przytrzymaj, nie pozwól się uderzyć, nie oddawaj - i nie bij, na litość!!! CO jest takiego, że facet nerwowo nie wytrzymuje i uderza??? Odpowiedz Link Zgłoś
wielo-kropek Re: 2gi raz to zrobi:> na bank!!!!!!!!! 03.02.06, 22:38 glonik napisała: > Jesteście panowie od nas, kobiet silniejsi. Nie wystarczyłoby przytrzymanie > atakujących rąk? > Trzeba uderzyć? > Przytrzymaj, nie pozwól się uderzyć, nie oddawaj - i nie bij, na litość!!! > CO jest takiego, że facet nerwowo nie wytrzymuje i uderza??? No dobra, zgadzam sie z toba, ale musisz zrozumiec, ze w niektorych przypadkach jest to nawet konieczne. Konieczne w sensie obrony. Moj kolega opowiadal mi jak doszlo do klotni z zona (juz byla, teraz zyje z inna), kora go zaczela bic kijem od szczotki gdzie sie tylko dalo. Mial zlamany palec, troche sincow. Oczywiscie jej oddal. Byla policja....... Kobieta jest taksamo dorosly czlowiek, powinna panowac nad soba, a nie tylko od facetow tego wymagac. Jej wolno bic, a jemu juz nie? Odpowiedz Link Zgłoś
glonik Re: 2gi raz to zrobi:> na bank!!!!!!!!! 03.02.06, 23:02 No dobra. I ja się z Tobą zgodzę, że są kobiety, które przekraczają... jak to nazwać... stan tolerancji? Ale uważam, że uderzenie jest aktem desperacji, gdzie perswazja nie pomaga, a wtedy - tak, masz rację. No, i jak sam rzekłeś: "....... Kobieta > jest taksamo dorosly czlowiek, powinna panowac nad soba Czyli oboje odpowiadają za siebie. Uderzyłbyś mnie? Pytanie retoryczne. Swoją Żonę? Kogo? Odpowiedz Link Zgłoś
wielo-kropek Re: 2gi raz to zrobi:> na bank!!!!!!!!! 03.02.06, 23:10 > Uderzyłbyś mnie? Pytanie retoryczne. > Swoją Żonę? > Kogo? > Ciebie z pewnoscia nie, bo nie widze najmniejszego powodu. Zone? Otoz ona czasem mi to mowi: "wiesz, nigdy mnie nie uderzyles". Zastanawialem sie nad taka mozliwoscia i musze szczerze powiedziec ze sam nie wiem, czy stac by mnie bylo to zrobic. Wydaje mi sie ze tak -byc moze sie tak tylko wydaje. Stad tez i odpowiedz jej dalem -wiesz, nie doprowadzilas mnie nigdy do takiego stanu, dlatego tez ciebie nie uderzylem. Jednak, jezeliby do takiego stanu doszlo, byloby to aktem obrony z mojej strony, nie proba "wychowania" kobiety czy cos w tym sensie. Odpowiedz Link Zgłoś
piekielnica1 Re: 2gi raz to zrobi:> na bank!!!!!!!!! 04.02.06, 19:04 "jeżeli tłucze niesłusznie?" "może to ty powinnaś się poprawić?" dla ciebie tłuczenie jest sposobem rozwiązywania problemów? TALIB JAKIŚ JESTEŚ, CZY INNY MUZUŁMANIN? Odpowiedz Link Zgłoś
zonaniezona1 Re: jesli uderzyl.. 03.02.06, 21:19 Z doświadczenia takiego zwiazku...powiem...Uciekać !!!!!!!!!!! Odpowiedz Link Zgłoś
jakub_234 Re: jesli uderzyl.. 03.02.06, 22:39 dziewczno nie badz naiwana! Facet nigdy nie powinien uderzyc swojej kobiety!!! Zreszto sama mowisz najpierw wyzywal i przepraszal robil na zlosc i przepraszam, teraz uderzyl i przeprasza...co bedzie nastepne? Zglwaci cie i przeprosi? A moze zabije, ale nie bedzie juz kogo przepraszac...Rzuc go! Odpowiedz Link Zgłoś
wielo-kropek Re: jesli uderzyl.. 03.02.06, 22:45 Zgadzam sie ze nie powinien. Jednak duzo spraw nie powinno byc a sa. Kobieta np. nie powinna prowokowac faceta do klotni, czasem rzucac w niego, bic jak psa. Odpowiedz Link Zgłoś
tameta Re: jesli uderzyl.. 03.02.06, 22:57 bez przesady, przeciez sama juz powiedzialas ze powinnas odejsc. no powinnas, wiesz to sama podswiadomie. teraz to tylko problem starchu przed samotnoscia, przed tym ze sobie nei pradzisz sama i takie tam. kazda kobieta chyba ma takie lęki, mowie takze z autopsji, to ze juz nigdy nie bedzie szczesliwa etc. ale jak sama wiesz to kazda kobieta to jakos przechodzi, a potem cieszy sie ze to zrobila i sie w pore uwolnila od nieodpowiedniego mezczyzny. zycz mu powodzenia i udanej terapii, a sama rozpocznij nowy etap. powodzenia, nie ty pierwsza, nei ostatnia :) Odpowiedz Link Zgłoś
wielo-kropek Re: jesli uderzyl.. 03.02.06, 23:02 Nie zawsze odejsciem rozwiaze sie problem. Nie jest powiedziane ze inny jej nie uderzy. Jak wczesniej juz zasugerowalem, kto wie, czy nie powinna zaczac rozwiazywac ten problem glownie od siebie. Mowie -kto wie, gdyz istnieje takie prawdopodobienstwo. Odpowiedz Link Zgłoś
glonik Re: jesli uderzyl.. 03.02.06, 23:07 A ja ciągle pytam i nie dostaję odpowiedzi. Jak można uniesioną rękę zinterpretować? Bać się? Czy, jak pies, na kęsek czekać? A kochać się? Fizycznie. Całą się dając, czy udawać będzie? Nie wiem... Odpowiedz Link Zgłoś
wielo-kropek Re: jesli uderzyl.. 03.02.06, 23:13 Te twoje rozwazania sa mi poniekad znane. Wlasnie moja zona powiedziala mi kiedys, ze gdybym ja uderzyl, bardzo duzo by sie zmienilo w naszym malzenstwie. Moze na lepsze? Zartuje. Odpowiedz Link Zgłoś
glonik Re: jesli uderzyl.. 03.02.06, 23:32 wielo-kropek napisał: > Te twoje rozwazania sa mi poniekad znane. Wlasnie moja zona powiedziala > > mi kiedys, ze gdybym ja uderzyl, bardzo duzo by sie zmienilo w naszym > malzenstwie. Moze na lepsze? Zartuje. Twoja Żona jest na pewno moim przeciwieństwem. Ale nie żartuj, bo być może... ;-) PS Jedno uderzenie i nie ma małżeństwa - to moje zdanie. PPS Pozdrawiam Was. Odpowiedz Link Zgłoś
wielo-kropek Re: jesli uderzyl.. 03.02.06, 23:41 > PS Jedno uderzenie i nie ma małżeństwa - to moje zdanie. > PPS Pozdrawiam Was. Rozumiem, ze masz na mysli tutaj uderzenie by ciebie ukarac, czy cos w tym sensie, tak? Nie wiem czy moja zona jest zupelnym przeciwienstwem ciebie. Wiem jak bardzo czula jest na slowa ktore potrafia ranic,jak mocno je przezywa, a na uderzenie zapewne jeszcze bardziej musi byc czulsza. Napewno uderzajac ja niczego bym nie poprawil. O tym pewien jestem, stad tez i moj zart ma swoje uzasadnienie. Rozniez pozdrawiam Odpowiedz Link Zgłoś
glonik Re: jesli uderzyl.. 04.02.06, 00:01 wielo-kropek napisał: > > > > > > PS Jedno uderzenie i nie ma małżeństwa - to moje zdanie. > > PPS Pozdrawiam Was. > > Rozumiem, ze masz na mysli tutaj uderzenie by ciebie ukarac, czy cos w > tym sensie, tak? Tak, idealnie tak. Nie wiem czy moja zona jest zupelnym przeciwienstwem > ciebie. Wiem jak bardzo czula jest na slowa ktore potrafia ranic,jak > mocno je przezywa O właśnie! Słowa, które ranią mocno tak samo jak ręka, tylko niewidoczne są na zawnąrz , a na uderzenie zapewne jeszcze bardziej musi byc czulsza. > Napewno uderzajac ja niczego bym nie poprawil. O tym pewien jestem, stad > tez i moj zart ma swoje uzasadnienie. Wiem, a raczej się domyślam, że Twoje rękoczyny oddaliłyby Was od siebie Ale dopiero dziś, tak naprawdę zrozumiałam, że kochasz Ją i czasem prowokujesz jakimiś czepnozapalnymi wypowiedziami, żybyś sam się doopatrzył, jak masz wspaniale. Pozdrów Ją od nieznanego bałtyckiego glonika Odpowiedz Link Zgłoś
wielo-kropek Re: jesli uderzyl.. 04.02.06, 00:22 glonik napisała: kochasz Ją i czasem prowokujesz > jakimiś czepnozapalnymi wypowiedziami, żybyś sam się doopatrzył, jak masz > wspaniale. Z tym prowokowniem to zle myslisz. Wcale nie prowokuje, ani tez ona. Poprostu czasem sprzeczka sama wyniknie, a z tym bywa tez czasem niewyparzona geba. Swiety przeciez nie jestem. Kocham ja z pewnoscia i to mocno. Wiesz, ja juz taki typ jestem, ze poprostu bym nie byl z kobieta ktorej bym nie kochal. Bylbym wtedy sam z siebie niezadowolony. Mysle ze to rozumiesz. Odpowiedz Link Zgłoś
tomasdyg Re: jesli uderzyl.. -glonik 04.02.06, 02:31 glonik napisała: "PS Jedno uderzenie i nie ma małżeństwa - to moje zdanie." -jej, czy jego? Odpowiedz Link Zgłoś
wielo-kropek Re: jesli uderzyl.. -glonik 04.02.06, 02:38 tomasdyg napisał: > glonik napisała: > "PS Jedno uderzenie i nie ma małżeństwa - to moje zdanie." > -jej, czy jego? Ona juz pewnie spi. Chodzilo jej raczej o to, kiedy by on ja uderzyl, choc do konca nie moge tu byc pewnym. Twoje pytanie rownie dobrze moze dotyczyc obu plci. Sa tez faceci ktorzy pozbeda sie kobiety, kiedy ta odwazy sie podniesc na niego reke, czy szczotke. Odpowiedz Link Zgłoś
mahadeva Re: jesli uderzyl.. 03.02.06, 23:28 nie musisz odchodzic jesli go kochasz. ja tez powiem z autopsji. odeszłam. zrobilam blad, ktorego juz sie nie da naprawic. bylam naiwna, myslalam, ze jesli facet sprawia przykrości i w koncu pobil, to wedlug wszelkich zasad nie mozna na to pozwalac i trzeba odejsc. to byla moja pierwsza wielka szczesliwa milosc. poswiecilam walce o to, zeby zwiazek byl idealny wszystko, koleaznki mowily, ze wiele jest milszych gosci, moze i wysysal ze mnie ostatnia energie, ale tez ta milosc dala mi najwieksze 'metafizyczne' szczescie, prawdziwa milosc, pasowalismy do siebie, rozumielismy bardzo dobrze. Zaluje, bo o prawdziwe szczescie trzeba walczyc. Ale ja sie poddalam, odeszlam dla zasady, myslac, ze z innym bedzie latwiej. I co?? Nie ma innego, byly nieudane proby, rok juz minal, mam 26 lat, wszystkie kolezanki w szczesliwych zwiazkach. A ja probuje, ale z innymi jest jeszcze trudniej... Ale powrotu juz nie ma, czeka mnie wegetacja cale zycie, bez milosci... Tu nie chodzi o strach przed samotnoscia, bo w dzisiejszych czasach kobieta sobie dobrze poradzi, gdy jestem sama kariera idzie mi lepiej, to jest erzatz, mam jakies hobby. nie martwie sie tez presja spoleczna na zwiazek, malzenstwo, bo wielu facetow sie mna interesuje, chodzi o to, ze stracilam prawdziwa milosc. o dobre rzeczy trzeba walczyc. jesli uwazasz, ze to milosc Twojego zycia, to zrob cos z patologiczna sytuacja, ale na Boga nie odchodz. zreszta przeplacilam to ciezka depresja w kilka miesiecy po rozstaniu. sluchaj swojego glosu gleboko wewnatrz, a nie rad innych. Odpowiedz Link Zgłoś
tameta Re: jesli uderzyl.. 03.02.06, 23:40 jasne, szczesliwsza bys byla i bez depresji jakby cie bil regularnie bo zupa byla za slona lub mial ciezki dzien w pracy. no ale przeciez jak facet kocha to bije co? rodzaj kobiecosci ktory nie znosze, matki milosierdzia ktore mysla ze ich milosc zmieni mezczyzne i on przestanie bić/pić/. kotku, ludzi sie nie zmienia, ich sie akceptuje, jesli akceptowalabys to zeby Ci bil i katował to oczywiscie wielki bląd popelnilas odchodzac od niego. Odpowiedz Link Zgłoś
hedonista.oswiecony Tameta, przejaskrawisz 03.02.06, 23:55 przedmówczyni idzie pod prąd więc ją spychasz do skrajności, której tam nie ma. Dziewczyna powiedziała Ci o swoim doświadczeniu i o warunku miłości i żeby walczyła o poprawę, a nie poddanie się bezwolne losowi. myślę, że niestety zbyt wiele kobiet bić się pozwala, bywają za słabe wobec agresorów, za słabe psychicznie ukłony HO Odpowiedz Link Zgłoś
tameta Re: Tameta, przejaskrawisz 04.02.06, 00:05 statystki sa bezlitosne - raz uderzy, uderzy ponownie. wczesniej lub pozniej, to tylko kwestia czasu. ale oczywiscie kobiety jako te co daja sie bić, mają syndrom ofiary, probują znalezc tlumaczenie agresywnego zachowania, a czegos takiego nie ma. uderzyl to uderzy ponownie. tym bardziej ze wczesniej juz wykazywal tendencje do zachowan, jakby to powiedziec, niepartnerskich (mowa o sprawie Isobel). a co sie tyczy mojej przedmowczyni to poniewaz zdazyla salwowac sie ucieczka w odpowienim momencie sama pewnie nawet nie wie o ile szczesliwsza jest teraz, niz bedac z kims kto ja tłucze i probowac ratowac patologiczny zwiazek z patologicznym czlowiekiem. tak naprawde to szczesciara. Odpowiedz Link Zgłoś
hedonista.oswiecony Re: Tameta, przejaskrawisz 04.02.06, 00:17 oj, przecież napisała, że nie jest z tym szczęśliwa,żałuje, że nie spróbowała czegoś zrobić tylko od razu skreśliła związek. Dlaczego myślisz, że wiesz lepiej od niej co dla niej dobre? ukłony HO Odpowiedz Link Zgłoś
tameta Re: Tameta, przejaskrawisz 04.02.06, 00:26 fakt, niektorzy maja syndrom ofiary i jest im z tym dobrze jak znajda swojego kata. Odpowiedz Link Zgłoś
wielo-kropek Re: Tameta, przejaskrawisz 04.02.06, 00:37 tameta napisała: > fakt, niektorzy maja syndrom ofiary i jest im z tym dobrze jak znajda swojego k > ata. Nie sadze zeby bylo im z tym dobrze. Wspolczuje jedynie takim kobietom. Sugerowac odejscie zawsze mozna. Zreszta one same o tym wiedza. Decyzja nie jest w koncu latwa sprawa, kiedy duzo rzeczy moze pasowac(bicie niestety raczej nigdy ). Wydaje mi sie, ze w takich przypadkach kobiety poprostu licza na poprawe, na zmiane faceta. Czasem ta zmiana nastepuje na lepsze, czasem na gorsze, czasem stoi w miejscu. W tym bez "wyjscia" przypadku kobieta zazwyczaj sie decyduje by odejsc i robi to. Odpowiedz Link Zgłoś
glonik Wielo-kropku... 04.02.06, 00:57 Czy Ty wiesz, jak w Polsce katolickiej jest trudno i panną być, i rozwódką, a i wdową też? Panowie biorą - 20 lat młodsze. Zaś młode kobiety......na to idą PS Zapomniałam o dziewicach Odpowiedz Link Zgłoś
wielo-kropek Re: Wielo-kropku... 04.02.06, 01:22 glonik napisała: > Czy Ty wiesz, jak w Polsce katolickiej jest trudno i panną być, i rozwódką, a i > > wdową też? > Panowie biorą - 20 lat młodsze. > Zaś młode kobiety......na to idą > > PS Zapomniałam o dziewicach Kto bierze mlodsze ten bierze. Tu z tym tez jest podobnie, a moze nawet dokladnie tak samo lub bardziej wykrystalizowanie -juz sam nie wiem - trzeba byloby byc troche ekspertem w tej dziedzinie, a ja tak tylko pisze to co widze, czy slysze W. Roznica pewnie polega na tym, ze tutaj zbytnio bogatsi faceci zenic sie nie chca tylko z tej racji ze dziewczyna jest o 20 lat mlodsza(chodzi o to, zeby pozniej na wszelki wypadek uniknac niepotrzebnych problemow fiskalnych przy rozwodach). Wola za to mlode dziewczyny z doskoku, sponsorowanie tzw. na co wlasnie niektore leca.Wyglada na to, ze ogolnie zamiast sie przyblizac do siebie (mezczyzna i kobieta) obdarzac uczuciami, to sie oddalamy, jedynie i w wielu przypadkach (tu tez obie plci mam na mysli)dbamy o to, zeby swoje popedy czy instynkty seksualne zaspokoic. Egoizm niestety dominuje. Na tym forum tez z przepojeniem czasem jakze mocno jest zauwazalny. Odpowiedz Link Zgłoś
glonik Re: Wielo-kropku... 04.02.06, 02:39 Bardzo ważne słowa napisałeś wielo-kropek napisał: Egoizm niestety dominuje. Na tym forum tez z przepojeniem czasem > jakze mocno jest zauwazalny. Jest. Masz rację. Pytamy się nawzajem, jak GO zdobyć, jak GO zostawić, jak JEMU komórkę sprawdzić niesprawdzialnie... I cieszę się, że taki mężczyzna: który myśli, kocha swoją żonę i oświadcza niemanie romansu w imię zasad, zaistniał na tym forum. Bardzo serdecznie pozdrawiam. Odpowiedz Link Zgłoś
wielo-kropek Re: Wielo-kropku... 04.02.06, 02:59 glonik napisała: i oświadcza > niemanie romansu w imię zasad, zaistniał na tym forum. Wiesz, tak sobie mysle o tym romansowaniu. Tak naprawde to mezczyzna ktory kocha kobiete/kobiety bez romansu zyc nie moze. Mozna go przeciez miec z zona taksamo i ciagle. W moim przypadku malzenstwa on wciaz istnieje -ozywia je. Inaczej byloby smutnie. A i tutaj na forum cien romansu jest zarysowany. Wiadomo nie sprecyzowany,nie ukierunkowany rozproszony, bez "obiektu" ale zyje. Nie mozna byc na FK, by moglo mnie to ominac. Jaj mi przeciez nie ucieto. Zreszta, romansu glownie nie wiazalem i nie wiaze z jajami. Romans to uczucie duchowe do kobiety do kobiecosci ogolnie. Odpowiedz Link Zgłoś
wielo-kropek Re: jesli uderzyl.. 03.02.06, 23:51 Ludzi sie oczywiscie nie zmienia, ale ludzie sami potrafia sie zmienic. Juz wczesniej pisalem o swoim koledze. Jedna kobiete uderzyl, bo "musial". Teraz jest z inna. Kocha ja bardzo. Ona go tez. Stara sie zeby bylo dla niej jak najlepiej. Ona o tym zreszta wie, i co najwazniejsze -docenia, czego ta pierwsza akurat nie robila. Odpowiedz Link Zgłoś
bebiak Re: jesli uderzyl.. 04.02.06, 00:43 Mógłby to zrobić tylko raz - byłby to raz pierwszy i ostatni. Bez względu na okoliczności, w jakich do tego doszło, bez względu na to co było między nami, bez wzgledu na to jak bardzo bym go kochała - zdecydowane rozstanie, choćbym miała resztę życia spędzić w samotności i płakać nie wiem jak. To moja opinia i mam do niej prawo. Być może tak myślę, bo dorastałam w bardzo bliskim sąsiedztwie takich ludzi: ona wciąż potłuczona, posiniaczona, szukającą schronienia przed agresorem w naszym domu, czasem ze złamanym zębem, czasem z puklem włosów w garści i do mojej mamy: "pani zobaczy..." I pytania mojej mamy... a ona wciąż: "bo obiecywał... bo prosił, bo beze mnie zginie" i tak mniej więcej 15 lat (potem się wyprowadziliśmy). Patrzyłam na to jako dziecko, jako nastolatka, jako dorastająca dziewczyna i nigdy nie umiałam tego pojąć. Dodam, że na tyle mnie ten dramat skrzywił, że kiedy podjęliśmy z moim chłopakiem decyzję o ślubie zapowiedziałam bez żadnych wstępów: jeśli mnie choć raz uderzysz będzie to nasze rozstanie a on (nie wprowadzony w temat) popatrzył na mnie jak na przybysza z kosmosu! Minęło od ślubu ponad 20 lat, ofkors mnie nie uderzył, ba, nigdy nawet takich zamiarów nie przejawiał, ale jeśli by mu się to zdarzyło... to byłby to dzień naszego rozstania. Pozdrowienia. B. Odpowiedz Link Zgłoś
wielo-kropek Re: jesli uderzyl.. 04.02.06, 00:47 Widzisz, zeby zamiary przejawiac, trzeba najpierw miec powody. Najwidoczniej on ich nie ma. Odpowiedz Link Zgłoś
almanecer Re: jesli uderzyl.. 04.02.06, 00:55 a jakie powody widzisz,zeby uderzyc osobe ,z ktora jest sie w zwiazku i ktora sie kocha? Pomijam atak drugiej strony, bo wtedy nalezy sie bronic. Odpowiedz Link Zgłoś
wielo-kropek Re: jesli uderzyl.. 04.02.06, 01:27 Powodow w takim przypadku nie widze. O tym wczesniej pisalem. Jednak zauwaz lub przeczytaj sama siebie dokladniej. Uzywasz okreslenia "bronic". Zeby sie bronic, trzeba byc zaatakowanym. Ktos wiec sie odwarzyl w takim ukladzie kogos uderzyc. Pomijam pytanie dlaczego. W takim razie moge sadzic, ze mezczyzna moze uderzyc kobiete we wlasnej obronie. Czy sie zgadzasz z takim pogladem? Odpowiedz Link Zgłoś
almanecer Re: jesli uderzyl.. 04.02.06, 01:56 Tak, w taki wypadku jak najbardziej ma prawo.To jest niezalezne od plci moim zdaniem .Wszelkim agresorom mowie nie. Tylko jezeli 1 strona sie nie broni,a udarzyla,bo "sie sprzeciwli/a, alebo uwaza,ze zasluzyl/a to temu mowie nie. Odpowiedz Link Zgłoś
isobel2 Re: jesli uderzyl.. 04.02.06, 12:01 Wielo kropku! Nie sporowokowalam go, nie musial sie bronic. Poza tym jak on mial sie bronic przed dziewczyna dwa razy lzejsza i prawie dwa razy nizsza od niego? Prosze, nie sugeruj zatem ze to byc moze ja zawinilam. Odpowiedz Link Zgłoś
maxima10 Re: jesli uderzyl.. 04.02.06, 03:35 Pamietaj jesli chlop powazyl sie uderzyc raz to bedzie to robil systematycznie, pomimo obietnic poprawy. To manipulant i sku..syn. Daj sobie z nim spokoj bo zrobi ci pieklo z zycia. Odpowiedz Link Zgłoś
isobel2 Re: jesli uderzyl.. 04.02.06, 12:11 Dziekuje Wam wszytskim za podpowiedzi i rady. Rozmmawialam z Nim. Mimo ze go kocham, mimo ze wypieram z pamieci moment uderzenia a pamietam jedynie nasze cudowne chwile, rozstane sie z Nim. Jest mi bardzo ciezko. Odpowiedz Link Zgłoś
maxima10 Re: jesli uderzyl.. 05.02.06, 05:10 Byloby ci jeszcze ciezej zyc z nim pod jednym dachem. Bilby cie napewno. Zrobilby pieklo z zycia tobie i w przyszlosci dzieciom. Nie zaluj, to typ damskiego boksera. Odpowiedz Link Zgłoś
morfeuszka22 Re: jesli uderzyl.. 04.02.06, 14:37 Prawda jest taka, że kobiety naprawde potrafia wyprowadzic czlowieka z roznowagi. Ogromnie. Wiem, bo sama kiedys tez sie tak zachowywalam. Ale moj facet NIGDY!!! mnie nie uderzył, pomimo że strasznie go wtedy prowokowalam.Mysle ze facet, ktory naprawde kocha i szanuje nigdy nie uderzy. Odpowiedz Link Zgłoś
hymen Re: jesli uderzyl.. 04.02.06, 20:10 Nie, pewnych rzeczy nie wybacza się nigdy. Gdyby ludzie postępowali zgodnie z tą zasadą, na świecie byłoby o połowę problemów mniej. Naruszona zosała pewna granica między wami, kórej już nigdy nie da się odbudować. Możesz co najwyżej zdecydować się na wspólne życie z pełną świadomością braku tej granicy, ale wówczas będzie ponosić współodpowiedzialność za to, co ewentualnie się zdarzy. Odpowiedz Link Zgłoś
hana0 Re: jesli uderzyl.. 05.02.06, 01:02 jesli uderzyl raz to uderzy i nastepny... i po kazdym takim bedzie przepraszal... daj se spokoj. nie chcialabym byc z facetem przy ktorym caly czas bym myslala czy uderzy znowu ,czy sie zmienil czy nie ,czy nie wybuchnie... Odpowiedz Link Zgłoś
wielo-kropek Re: jesli uderzyl.. 05.02.06, 01:09 Zadna by nie chciala przy takim byc, tylko ze czasem jest tak, ze sa z takimi. Nawet wybuchnac juz dla faceta nie mozna. Oj rygorystyczna ty jestes i to mocno. Ja myslalem ze tylko bic nie mozna, wybuchnac pozwalasz. Pomylilem sie. Odpowiedz Link Zgłoś
bleman Re: jesli uderzyl.. 05.02.06, 01:10 Nie rozumiem jak mozna uderzyc kobiete...nawet jak jest bardzo denerwujaca...rozumiem nakrzyczec w napadzie skrajnej furii...ale uderzyc, toz to brak szacunku dla samego siebie, jakies upodlenie i zrownanie sie z marginesem spolecznym... Odpowiedz Link Zgłoś
wielo-kropek Re: jesli uderzyl.. 05.02.06, 01:16 A czy rozumiesz kiedy kobieta bije faceta czym popadnie. Odpowiedz Link Zgłoś
bleman Re: jesli uderzyl.. 05.02.06, 01:31 > A czy rozumiesz kiedy kobieta bije faceta czym popadnie. Tez nie. Jedyne przypadki bicia(kobieta mezczyzne badz mezczyzna kobiete) rozumiem...ale tylko w przypadku kiedy obie ze stron tego chca. Odpowiedz Link Zgłoś