Dodaj do ulubionych

znikajacy facet

02.03.06, 15:37
Tak się zastanawiam ile z was miało udany związek, przynajmniej naiwnie tak
sadziło i nagle któregoś dnie facet którego kochałyście nagle znikną, nie
dzwoni, nie pisze, poprostu jakby wyparował. Strasznie mnie wkurza takie
postepowanie, uważam że trzeba miec odwage powiedzieć kobiecie że sie
odchodzi, a nie zniknąc i liczyc ze sie domysli, dlaczego itd....w końcu nie
jestesmy wróżkami i nie potrafimy czytać w myślach to skąd mamy wiedzieć o co
chodzi.
Obserwuj wątek
    • stodola2005 Re: znikajacy facet 02.03.06, 16:07
      nie wszyscy faceci tacy są....!! ale znam paru takich koleżków co tak
      zrobili...szkoda gadać..chamstwo
    • mmagda6 no wlasnie zniknelam swojego faceta :( 02.03.06, 16:52
      Pisal, dzwonil. Na dzisiaj kupilam bilet i mialam leciec. Wczoraj powiedzialam
      mu o tym,bo przeciez nie mozna bez zapowiedzenia. A i zapowiadac zbyt wczesnie
      tez nie nalezy, jezeli chcemy prawdy... Znaczy ugotowal* mi wczoraj rano
      jajecznice na scianie. Najpierw jej syn nie zjadl i poszedl do szkoly.
      Zadzwonilam i okazalo sie, ze nie chce, zebym do niego przyjechala. Ale
      zniechcial, jak dowiedzial sie, ze jestem juz spakowana... No to jajecznica
      poleciala na sciane. Dzisiaj zadzwonil i ... ale to chyba tylko chodzi o te
      kompakty, zeby nie szybowaly jeden po drugim z balkonu. Wczoraj zamiast ciac w
      paski garnitury, czytalam poezje. "slowa skrwawione sercem cisnelam pod nogi.."

      Widzisz, pakujac sie spiewalam z Minnie Riperty - Lovin' you is easy cause
      you're beautiful...

      A co do tematu, to jest obowiazkiem czlowieka powiedziec chociaz - "nie czekaj
      juz". Nawet, jesli to gotowanie* jajecznicy na scianie. Inaczej to tortura...

      * gotowanie jajecznicy to okreslenie podobno z pewnego regionu Polski.
      • lady_pretentious Re: no wlasnie zniknelam swojego faceta :( 02.03.06, 21:38
        cudownie wreszcie się dowiedziałam kto śpiewa tę piosenkę... :)
        dziękuję Ci Magdo, jesteś kobietą z temperamentem tak jak ja - pamiętaj dzięki
        temu życie do Ciebie należy ;-)
        • mmagda6 Re: no wlasnie zniknelam swojego faceta :( 02.03.06, 23:33
          :)) ale poki co mi smetnie...
      • c.eastwood Re: no wlasnie zniknelam swojego faceta :( 02.03.06, 21:57
        miał cię dosyć
        nic dziwnego z takim charakterkiem
        • mmagda6 Re: no wlasnie zniknelam swojego faceta :( 02.03.06, 23:11
          c.eastwood napisał:

          > miał cię dosyć
          > nic dziwnego z takim charakterkiem

          nie podpuszczaj :) Ja juz prawie dalam sie uglaskac gladkim tlumaczeniem.
          • c.eastwood Re: no wlasnie zniknelam swojego faceta :( 02.03.06, 23:24
            ależ skąd
            pognałbym cię na księżyc i abarot
            • mmagda6 Re: no wlasnie zniknelam swojego faceta :( 02.03.06, 23:50
              oj o sie rozmarze...
              • mmagda6 Re: no wlasnie zniknelam swojego faceta :( 02.03.06, 23:51
                a morze: bo sie rozmaże...
              • saraa Re: no wlasnie zniknelam swojego faceta :( 03.03.06, 11:42
                ortografią sie tu nie zajmujmy, tylko facetem co odchodzi i nawet nie umie o tym
                powiedzieć;-)
                • muchacho3 Znikanie i pojawianie sie :). 03.03.06, 11:45
                  Na kazdego faceta ktory znika pojawia sie natychmiast dwoch nowych.
                  Zycie nie znosi prozni :).
                  • saraa Re: Znikanie i pojawianie sie :). 03.03.06, 11:56
                    no pojawia się, tylko u nas ciągle pełno dziewczyn (sama taka znam)że nie umówi
                    śie z tymi nowymi , bo może ten jej to jeszcze wróci, to ona poczeka , i tak
                    czeka, jak moja znajoma juz 4 m-ce, i narzeka że sama ale czeka, w zawieszeniu.
                    • muchacho3 Re: Znikanie i pojawianie sie :). 03.03.06, 11:58
                      Czekanie do niczego nie prowadzi :).
                      • saraa Re: Znikanie i pojawianie sie :). 03.03.06, 12:00
                        tłumaczę jej to od kilku tygodni, nie dociera,
                        jakbym mówiła do ściany, no ile mozna cierpiec po odejściu faceta????
                        ja rozumiem gdyby umarł, to tak żałoba czasem trwa długo, ale jemu nic nie jest,
                        zyje, ma nową laskę,
                        i tylko on ciagle czeka,
                        jak na nia aptrzeę to mam ochote mu cos zrobić, zabił w niej całą radość, palant
                        jeen.
                        • mmagda6 Re: Znikanie i pojawianie sie :). 03.03.06, 12:14
                          > tłumaczę jej to od kilku tygodni, nie dociera,
                          > jakbym mówiła do ściany, no ile mozna cierpiec po odejściu faceta????
                          > ja rozumiem gdyby umarł, to tak żałoba czasem trwa długo, ale jemu nic nie
                          jest
                          > ,
                          > zyje, ma nową laskę,
                          > i tylko on ciagle czeka,
                          > jak na nia aptrzeę to mam ochote mu cos zrobić, zabił w niej całą radość,
                          palan
                          > t
                          > jeen.

                          ona sama musi sie pozbierac. To znaczy, ze jest inaczej niz napisalas. Nie
                          zniknal bez sladu. A jesli nie powiedzial nawet 'nie wyszlo nam" to znaczy,
                          ze ... brak slow. Nowa laska mowi wszystko.


                          • saraa Re: Znikanie i pojawianie sie :). 03.03.06, 12:28
                            znikna bez śladu dla niej, mieszka w innym mieście a ja tam pracuje więc mam
                            okazje go spotykac, bywam w tych samych miejscach, ona nie ma pojecia co sie z
                            nim dzieje a ja nie mam serca jej powiedzieć że on juz ma inna.
    • ma_gala Re: znikajacy facet 03.03.06, 14:39
      tak, też to przeżyłam... dużo ode mnie chciał i był mną "zachwycony"..., przed
      znajomymi wszystko było super i hiper - i przez pierwszy kwartał faktycznie tak
      było - a później tylko ja czułam, że coś jest cholernie nie tak skoro w ciągu
      jednego spotkania chce załatwić: randkę ze mną, imprezę ze znajomymi, spotkanie
      z bratem i szefem... spotkania coraz rzadsze i rzadsze... zawsze "racjonalne"
      tłumaczenia: praca, wyjazd, zmęczenie, obowiązki... umówiłam się z nim
      na "poważną rozmowę", bo miałam dość życia w zawieszeniu: niby miałam chłopaka
      a cały wolny czas spędzałam sama... no bo oczywiście ciężko szczerze
      powiedzieć, ze ma inne plany, najlepiej do ostatniej chwili zwodzić, kręcić,
      zmieniac plany... w końcu powiedziałam: dość! trzeba porozmawiać! umówiliśmy
      się - wystawił mnie do wiatru... zmienił numery telefonów, wyjechał zagranicę,
      wspólnym znajomym naopowiadał, ze "inaczej sie nie dało", że narzucałam mu się
      non stop a on powiedział, ze NIE... właśnie cały problem na tym polegał, ze nie
      powiedział!! trzy miesiące później dowiedziałam się, ze ten wyjazd to była jego
      podróż poślubna... straciłam ROK na tego chama... 6-8 miesięcy spotykania się,
      bycia - nie bycia razem i kilka miesięcy wychodzenia z depresji po tym jak mnie
      potraktował... byłam w szoku!!! a wystarczyło powiedzieć: sorry, jest ktoś
      inny, tak wyszło... NIGDY WIĘCEJ!! OD TAMTEJ PORY JESTEM SAMA... NIE UFAM
      FACETOM I JUŻ NIE ZAUFAM! Aha i nikt mi nie wmówi, ze mogłam się domyślić co
      jest grane... jeżeli ma się do kogoś zaufanie i traktuje się go poważnie to
      wierzy mu się na słowo i nie szuka drugiego dna...
      • saraa Re: znikajacy facet 04.03.06, 09:07
        Bardzo ci współczuje, takie przezycia bywaja straszne.
        Ale nie zamykaj sie na ludzi, nie zamykaj sobie dorgi do szczxęsia które napewno
        na ciebie czeka.
        • baba67 Re: znikajacy facet 04.03.06, 09:23
          O co chodzi z ta jajecznica ?
          Nigdy takiego okreslenia nie slyszalam...z Mazowsza jestem.
          • mmagda6 gotowanie jajecznicy 04.03.06, 11:12
            to albo z poludnia albo z suwalszczyzny. Zamiast smazenia.

            A ja spisalam przepis :) na gotowanie jajecznicy na odlegosc. Tak mnie
            natchnelo to splywajace po scianie jajko. Nawet ladny ksztalt :) i troche mi
            szkoda, bo zaraz zamaluje
    • souri Re: znikajacy facet 04.03.06, 09:48

      Mnie sie to tez kiedys przydarzylo.
      Zniknal nagle - staly schemat - telefon nie dziala, brak jakiejkolwiek
      mozlowosci skontaktowania sie, no - zapadl sie pod ziemie.
      Po poltora roku zaczelo sie - telefony, maile, ze przeprasza, ze kocha, ze
      tylko ja i tylko ja...
      To bylo juz 3 lata temu, a on ciagle co jakis czas probuje i pisze, ze tylko
      mnie kochal, ze sie wystraszyl, ze inaczej nie mogl, ale ze chce wrocic i juz
      tylko ze mna...

      mysle, ze to jakas choroba psychiczna.
      i juz nie wierze. Po czyms takim trudno uwierzyc.

    • wiking69 Re: znikajacy facet 04.03.06, 09:54
      No cóż, kobiety jeszcze częściej tak robią, że mają faceta tzw. rezerwowego i
      ten biedak cały czas się łudzi, że ona coś do niego czuje tylko musi się
      przekonać, gdy tymczasem dla niej jest on takim "miękkim lądowaniem" jak z
      innym nie wyjdzie lub nawet instrumentem do wzbudzania zazdrości u innego. Tak
      drogie panie wy potraficie to doskonale robić:( Przekonałem się na własnej
      skórze..
      • mmagda6 Re: znikajacy facet 04.03.06, 11:19
        wiking69 napisał:

        > No cóż, kobiety jeszcze częściej tak robią, że mają faceta tzw. rezerwowego i
        > ten biedak cały czas się łudzi, że ona coś do niego czuje tylko musi się
        > przekonać, gdy tymczasem dla niej jest on takim "miękkim lądowaniem" jak z
        > innym nie wyjdzie lub nawet instrumentem do wzbudzania zazdrości u innego.
        Tak
        > drogie panie wy potraficie to doskonale robić:( Przekonałem się na własnej
        > skórze..

        zycie moj drogi, zycie... Wystarczy nie uzywac slowa "nie", bo i po co, skoro
        jeszcze nic sie nawet zdarzyc nie mialo. Proznosc meska jest nasza
        wspolniczka :)
        • indianprincess Re: znikajacy facet 04.03.06, 11:32
          Mój też nagle przestał się odzywać. Po dwóch latach razem i planach na wspólne
          życie. Nie miał odwagi powiedzieć ŻEGNAJ. Tchórz pi.......y. Raz udało mi się
          wymusić spotkanie, nie powiedział właściwie nic, nawet nie próbował się
          tłumaczyć. A ja ciągle płaczę po nocach a każdego nowopoznanego mężczyznę
          porównuję z tamtym. Porażka....
          • souri Re: znikajacy facet 04.03.06, 12:10

            przestan
            przestan
            przesyan...

            przeciez widzisz sama, ze on byl niewart!
          • saraa Re: znikajacy facet 06.03.06, 09:33
            A ciekawe co on robi w czasie kiedy ty płaczesz, pewnie nawet nie zauwazył że
            zrobił ci potworne świństwo.
            • smoczozuzia tak tak 06.03.06, 09:38
              jak na niego wpadnie, to uslyszy, ze rzeczywistosc mezczyzny jest inna niz
              rzeczywistosc kobiety i ze trzeba sie z tym pogodzic
    • amalkaa Re: znikajacy facet 06.03.06, 19:57
      o tak mam tak samo, był i znikną, nawet nie powiedział do widzenia.
      • jego.portret Re: znikajacy facet 06.03.06, 20:37
        Znikają, bo tak jest łatwiej. Łatwiej, niż powiedzieć to koniec.
        Faceci to wrażliwe istoty:)
    • pink.girl Re: znikajacy facet 06.03.06, 22:01
      ja byłam w takim związku, koleś wyparował z powierzchni ziemi, wcięło go...a za
      ok rok pojawił się i opowiadał bajdy co to się jemu nie przydażyło...hahaha.
      Jego wyobraźnia sięgała zenitu!
      • facet.normalny Szkodliwosc palenia tytoniu. 06.03.06, 22:06
        Bywa, ze wychodza po papierosy i wracaja po pietnastu latach.
        Palenie szkodzi zwiazkom :).
    • frezja66 Re: znikajacy facet 06.03.06, 22:16
      nie wiedziałam, że aż tylu dziewczynom sie to przytrafiło, mój były tez mnie zostawił w taki sposób, nagle przestał dzwonić i w ogóle jak wyżej pisałyscie,
      a jak sie okazało w tym czasie jak był ze mna był też ze swoją narzeczona, i jakis czas temu wzięli ślub...
      szok, szok i jeszcze raz szok, nawet moi znajomi nie mogli w to uwierzyc, a jednak zdarza sie tak, że czasem zamiast faceta w jego skórze siedzi jakis tchórzliwy dupek i takim juz zostanie, nie zazdroszczę jej takiego męża,bo skoro mnie zdradzał z nią, a ją ze mną, to nie przestanie sie tak bawic, nie ma takich cudów.
      • ma_gala do frezji66 07.03.06, 10:22
        frezja66 - rozumiem Cię doskonale i myślę tak samo! po rpostu w kategorii:
        rozstanie Ci panowie okazali się chamami i dupkami! mój były miał jeszcze
        czelność wszystkim wspólnym znajomym opowiadać, ze nie chciałam się odczepić i
        zrobił ze mnie nachalnego babsztyla, którego nie dziwne, ze ma się dość!
        Najciekawszych rzeczy zaczęłam się dowiadywać długo "po", przez przypadek: a to
        że był na idwyku, a to ze ozenił się z babą 10 lat starszą z dwójką dzieci, a
        to że chodził do agencji towarzyskich... to mnie naprawdę przeraziło - zrobiłam
        sobie wszystkie możliwe badania, na szczęście wszystko jest w porządku! wiem
        jedno: zawsze trzeba mieć oczy szeroko otwarte i jeżeli coś wygląda na to, ze
        jest "nie tak" to na pewno tak jest! Nigdy więcej nie dam sie tak oszukać! Ty
        też nie - jestem tego pewna, takie doświadczenia nieźle dają w tyłek i dużo
        uczą, prawda??
        • krolowa.sardynii Re: do frezji66 07.03.06, 11:13
          Czesc Dziewczyny,
          też takiego miałam. Było cudownie - a potem nagle zobaczyłam w jego oczach coś
          innego i nie umiałam tego nazwać. Więcej nie przyszedł, nie zadzwonił. Najpierw
          czekałam. Potem szalałam - mógł mnie zostawić ale do cholery ! trochę szacunku i
          kilka słów wyjaśnienia mi się należało. Nie spałam, nie jadłam, płakałam.
          Uratowała mnie babska duma - zaczęłam ostentacyjnie umawiać się z kolegą z jego
          studiów, ale tak, zeby o każdym spotkaniu wiedział. Z kolegą się zaprzyjażniłam,
          były wrócił na kolanach i prosił o "jeszcze jedną szansę". Odmówiłam, choć serce
          bolało. Dziś jestem szczęśliwa z innym. Były czasem pyta znajomych, jak mi się
          wiedzie...;)
        • brzyduika Re: do frezji66 07.03.06, 11:16
          ja właśnie teraz jestem w takim stanie zawieszenia. facet nie pojawia się od 2
          tygodni, nie dzwoni, zero reakcji. odpisuje tylko an moje smsy chyba dla
          świetego spokoju. umawia się i nie przyjeżdża. wiem, ze to koniec, ale dlaczego
          mi tego nie powiedział? dlaczego nie poprosił o spotkanie w 4 oczy i nie
          powiedział, ze już nie chce. zwłaszcza, ze nasze ostatnie spotkanie wspominam
          bardzo miło, był czuły, miły, nic nie wskazywało na to, ze coś jest nie tak. i
          nagle cisza, zero kontaktu. czy naprawde aż tak trudno powiedzieć
          uczciwie "żegnaj". ja nie wiem co mam robićw takiej sytuacji. wypłakałam już
          wszystkie łzy, umysł skoncentrował sie tylko na tej jednej mysli "dlaczego?", a
          ja zastanawiam się ciągle czy zadzwonić, czy pojechać. chciałabym to usłyszeć
          od niego, że to juz koniec, bo inaczej ciągle będę się łudzić. a moze to kiedyś
          przejdzie?
          • justynnka Re: znikanie;) 07.03.06, 11:20
            ja sama tak zniknełam pewnemu facetowi który miał powazne zamiary;)zeby wyjśc
            za mąz za miłośc mojego zycia;)
            • ma_gala Re: znikanie;) 07.03.06, 15:22
              masz się czym chwalić, no naprawdę! :-// a nie uczciwiej by było właśnie
              dlatego ze tamten miał poważne zamiary wobec Ciebie powiedzieć: sorry, ale ja
              kocham innego?? boli tak samo, a przynajmniej zachowuje sie klasę, godność i
              nie poniza sie drugiej strony!!!! zmieniłabyś zdanie gdyby to Ciebie ktoś tak
              potraktował, uwierz mi...
              • justynnka Re: znikanie;) 07.03.06, 15:46
                gośc został potraktowany tak jak na to zasłużył;) a na okazanie swoich
                poważnych zamiarów miał wystarczająco duzo czasu-tyle ze prawdopodobnie
                wiedział ze odpowiedz będzie brzmiała ,,nie":)pozatym-urok związków na
                odległość-zyce jest tu i teraz a nie ileś tam kilometrów dalej.zreszta-moze to
                nie jest powód do chwalenia sie ale cóz- zył w nieświadomosci sytuacji do
                chwili kiedy poinformowałam go ze wychodzę za mąż-ale jak sie nie rozumie ze
                jak dziewczyna przez 4 miesiące nie ma czasu przyjechać,nie odbiera komórki i
                nigdy nie ma jej w domu - to sorry;))
        • frezja66 do ma_gala 08.03.06, 23:10
          masz rację, takie doświadczenie przyda mi sie w zyciu, że nie nalzeży tak do końca wierzyć facetowi, najlepsze było to, że na początku nie byłam do niego przekonana, za to moi znajomi, widząc jak mnie traktuje, jak o mnie zabiega, jak dba i jak jest za mną, uważali że to miłośc na całe zycie, i że on na pewno mnie nie skrzywdzi, przekonywali mnie do niego, aż w końcu uwierzyłam i pokoachałam go...
          ...potem ta cholerna cisza....
          a potem dowiedziałam się, że gdy spał ze mną, (już prawie u mnie mieszkał), a to było ostatni raz w czwartek, to w piatek spał z nia u niej...
          nieźle nie?

          od tamtej pory minęły 2 lata, a ja nie potrafie związac sie z kims tak na poważnie, jak kogoś poznaje to zaraz myslę, czy czasem żegnając sie ze mną juz sie nie odezwie albo nie pojedzie do innej, od tamtej pory nikomu nie powiedziałam słowa kocham, bo już w to nie wierzę,
          wiem tylko, że trzeba dmuchać na zimne, bo czasem najlepszy przyjaciel wbije Ci nóż w serce i to w najmniej odpowiednim momencie...
          pozdrawiam wszystkie zostawione
        • frezja66 Re: do frezji66 08.03.06, 23:11
          ps. wiecie z kim kojarzą mi się tacy faceci?
          z postacią tchórzliwego lwa z bajki: W KRAINIE OZ ( czy jakoś tak)

          niby prawdziwy facet a tchórz jakich mało!
    • kobietax Re: znikajacy facet 07.03.06, 15:47
      tutaj mężczyzna powinien zapytać o to samo, ponieważ kobiety też słyną ze
      zniknięć, podpisano: kobieta znikająca:)
    • amalkaa Re: znikajacy facet 08.03.06, 12:49
      no tak znikajaca kobieta , pomyliłaś chyba wątki, tu o facetach rozmawiamy
      • wilija Re: znikajacy facet 08.03.06, 13:29
        Moze ktokolwiek podpowie jak mam sie zachowac, kiedy mezczyzna z ktorym jestem
        zwiazana od 4 lat, jest okropnym egoista. Czasem odnosze takie wrazenie, ze to
        ja jestem mezczyzna, a on kobieta. Chucham i dmucham, i dogadzam, i troszcze sie
        o jego zdrowie i samopoczucie .....a on tylko bierze i nic wiecej. Serce mi
        peka, kiedy pomysle ile zachodu i uczucia wlozylam w ten zwiazek. I co? I nic.
        Czy faceci nie maja serca?
        p.s. Zaznaczam, ze nie jestem szara myszka
        • justynnka Re: znikajacy facet 08.03.06, 13:47
          to po co ,,chuchasz i dmuchasz"? po co go wbijasz w dumę jak to o niego
          zabiegasz,dbasz i kochasz? po co dajesz skoro nic nie otrzymujesz w zamian?
          rozleniwiłaś faceta;)złap dystans ,przestań go głaskać i wielbić,zacznij być
          chłoda i wymagająca a zobaczysz jak szybko sie zmieni;)o ile kocha;)
        • saraa Re: znikajacy facet 08.03.06, 22:41
          no właśnie po co dmuchasz???
          pozwalasz mu zaachowywac sie jak dziecko o które najpierw dbała mam a teraz ty,
          a on nie ma żadnych obowiązków, zaraz pomyśli że kochac cie też nie musi, bo po
          co skoro ty go kochasz.
          dajesz sie niestety wykoszystywać, przestań dbać, zobacz co zrobi, może zacznie
          sie strać, jak nie to chyba szkoda dla niego czasu.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka