Gość: tami
IP: *.proxyplus.cz / 192.168.131.*
29.11.02, 08:44
taki sobie teścik życiowy
mąż wychodzi o g 18.00 do kolegi odebrać pewne dokumenty no i.....pogadać,
mówi że wróci ok 21.00
jest 22.15 dzwonię do niego (robię to naprawdę sporadycznie nawet jeśli się
spóżnia - staram się być nieupierdliwa i tolerancyjna)pytam czy ma zegarek bo
miał być o 21.00 odpowiada że zaraz będzie
kładę się spać, budzę o 24.00 i myślę cholera, że coś się może stało dzwonię
a telefon wyłączony
mężuś wraca za pół godziny wstawiony i śmiejąc się mi w twarz twierdzi, że
przecież nikogo nie zabił więc o co chodzi.........
(jesteśmy małżeństwem 12 lat)
chciałabym poznać waszą opinię jak powinnam się zachować z punktu widzenia
mężczyzny i z punktu widzenia kobiety