Dodaj do ulubionych

Anna Łojewska

IP: *.acn.pl / *.acn.waw.pl 29.11.02, 13:36
To straszne ,że ani wykształcenie ani doświadczenie nie chronią
przed bezdomnością.Życzę Pani siły i tego aby stanęła Pani mocno
na własnych nogach.Również aby spotkała Pani przyjaznych i
ciepłych ludzi.
Obserwuj wątek
    • Gość: greipfrut Re: Anna Łojewska IP: proxy / *.dtu.pl 30.11.02, 10:28
      To bardzo ważny artykuł. Podziwiam Państwa Sadowskich za to co
      robią. Jednak zapomnieli chyba o czymś bardzo ważnym- że
      niektórym ludziom może być trudno zrezygnować z ambicji,
      prywatności i samodzielności. Dla mnie BArka "wymaga" od ludzi
      czegoś kontrowersyjnego- pewnej rezygnacji z siebie, z bycia
      autonomiczną jednostką. Są ludzie, którzy nie musząc podejmować
      za siebie odpowiedzialności czują się dobrze. Ale są też ludzie
      którzy tego nie zniosą. Może Barka nie jest dla nich? Może. Ale
      nie wolno pozwalać ludziom rezygnować z siebie. Podziwiam PAnią
      Anię za odwagę podejmowania własnego życia i życzę powodzenia.
    • czarna33 Re: Anna Łojewska 30.11.02, 10:51
      To jest straszne!Siedziomy sobie w cieplutkim domku popijamy cherbatke w
      poniedzialek pojdziemy na caly tydzien do pracy.To ze liczymy sie z utrata
      pracy to fakt,ale ze z dnia na dzien stracimy dom?Niestety czasem rzeczywistosc
      jest bardzo okrutna.Pani Anno zycze powodzenia i spotykania na swej drodze
      dobrych ludzi.
    • Gość: ela Re: Anna Łojewska IP: *.olsztyn.cvx.ppp.tpnet.pl 30.11.02, 20:07
      To wspaniale ,ze znalazła Pani siły aby walczyc z losem, oby się
      pani udało
      • dzul Re: Anna Łojewska 01.12.02, 01:59
        Pani Aniu- na pani miejscu zamieszkalabym u rodzicow nie
        przejmujac sie wiejskim srodowiskiem, czy falszywie rozmumianym
        wstydem. Chodzi o pani zycie i zdrowie. Barka zrobila duzo
        dobrego, ale ja nie czulabym sie tam dobrze odarta z tozsamosci.
        Ambicje trzeba zawsze miec. Zycze, aby juz nigdy nie musiala
        pani tam wracac. Pozdrawiam
        • Gość: Magda Re: Anna Łojewska IP: *.toya.net.pl 15.12.02, 13:03
          Jotembi,śledzę wszystkie wypowiedzi z uwagą i pamiętam jak
          odetchnęłąm z ulgą,kiedy Zabrałaś głos pierwszy raz.Był to
          pierwszy /i jak się okazało jeden z niewielu /głos rozsądku
          dotyczący bohaterki atykułu.Podzielam Twoje opinie i całkowicie
          zgadzam się z Twoją trafną charakterystyką osobowości pani
          Łojewskiej.Wątek Barki tak bardzo zdominowł dyskusję,że Twój
          głos był głosem w próżni,do tej pory nikt go nie podjął ,jak
          również nikt nie zauważyl takiego "drobnego" faktu, że autorka
          umieszczajac Swój artykuł w serii PORTRETY zapewne jako główny
          cel miała przedstawienie postaci pani Łojewskiej.
          Piszę "zapewne",bo po serii postów bohaterki zaczynam mieć
          wątpliwości co do intencji autorki artykułu.Pani Katarzyna
          Surmiak-Domańska milczy.
          Po pierwszej lekturze tego artykułu miałam wrażenie ,że jego
          celem jest przedstawienie losów bohaterki,który miał budzić
          refleksje na temat jej życiowych wyborów, cech charakteru,stanu
          jej umysłu ,które spowodowały,że wybrała spanie na
          trawniku/tak,tak-wybrała/.
          Może miał być przestrogą,jak nie należy postępować,by nie
          doprowadzić swojego życia do takiego punktu.Generalnie był to wg
          mnie artykuł o pani Łojewskiej i taki cel /mam
          nadzieję/przyświecał autorce.
          Ponieważ w życiu bohaterki Barka odegrała niebagatelną
          rolę,zrozumiałą rzeczą jest fakt,że przy okazji dużą część
          artykułu zajmują opisy pobytu tam bohaterki ,jej opinie i
          doświadczenia na temat samej instytucji i jej przywódców.
          O święta naiwności moja!-"przy okazji o Barce"!?
          Po przeczytaniu postów p. Łojewskiej zrozumiałam jak dałam się
          nabrać.Ciekawe co na to ci wszyscy ,którzy w swoich postach tak
          wspóczuli i obawiali się o dalszy los tak "niesprawiedliwie
          potraktowanej przez życie,niezaradnej intelektualistki"
          Wyszło szydło z worka.Artykuł miał być poprostu jeszcze jednym
          narzędziem walki w prywatnej wojnie jaką toczy od dawna pani
          Łojewska z pp Sadowskimi.Poswięciła się bez reszty
          swojej "życiowej misji",pewnie na tej idea fix skupia się
          aktualnie cała jej życiowa energia.Dorobiła sobie na ten temat
          całą ideologię na własny użytek.
          I jak tu można mieć czas na pomyślenie o własnym dachu nad głową?

          PS. Żeby było jasne,moje nastawienie do Barki i jej "wodza"
          pokrywa się z opinią ,jaką w swoim pierwszym poście wyraziła
          monikate.
          • jotembi Re: Anna Łojewska 15.12.02, 22:20
            jak to dobrze, że się twój mąż na brak obiadu (i dostępu do kompa hehe)
            poskarżył! mogłam nie zauważyć twojego wpisu
            doskonale to ujęłaś: prywatna wojna
            właśnie tego kawałka mi brakowało do całości układanki...
            no więc w takim razie to ja się jednak trochę dziwię dziennikarce

            a tak na marginesie: męża już nie mam, więc u mnie tylko dziecko się obiadu
            domaga, kiedy ja na forum siedzę. komputera też się domagało, więc nie
            wytrzymałam i kupiłam dziecku drugi, teraz jest niezależne a ja już tylko z
            tym obiadem zalegam czasami...
          • Gość: a.lojewska Re: Anna Łojewska IP: *.bracz.edu.pl 16.12.02, 16:33
            Gość portalu: Magda napisał(a):

            > Jotembi,śledzę wszystkie wypowiedzi z uwagą i pamiętam jak
            > odetchnęłąm z ulgą,kiedy Zabrałaś głos pierwszy raz.Był to
            > pierwszy /i jak się okazało jeden z niewielu /głos rozsądku
            > dotyczący bohaterki atykułu.Podzielam Twoje opinie i całkowicie
            > zgadzam się z Twoją trafną charakterystyką osobowości pani
            > Łojewskiej.Wątek Barki tak bardzo zdominowł dyskusję,że Twój
            > głos był głosem w próżni,do tej pory nikt go nie podjął ,jak
            > również nikt nie zauważyl takiego "drobnego" faktu, że autorka
            > umieszczajac Swój artykuł w serii PORTRETY zapewne jako główny
            > cel miała przedstawienie postaci pani Łojewskiej.
            > Piszę "zapewne",bo po serii postów bohaterki zaczynam mieć
            > wątpliwości co do intencji autorki artykułu.Pani Katarzyna
            > Surmiak-Domańska milczy.
            > Po pierwszej lekturze tego artykułu miałam wrażenie ,że jego
            > celem jest przedstawienie losów bohaterki,który miał budzić
            > refleksje na temat jej życiowych wyborów, cech charakteru,stanu
            > jej umysłu ,które spowodowały,że wybrała spanie na
            > trawniku/tak,tak-wybrała/.
            > Może miał być przestrogą,jak nie należy postępować,by nie
            > doprowadzić swojego życia do takiego punktu.Generalnie był to wg
            > mnie artykuł o pani Łojewskiej i taki cel /mam
            > nadzieję/przyświecał autorce.
            > Ponieważ w życiu bohaterki Barka odegrała niebagatelną
            > rolę,zrozumiałą rzeczą jest fakt,że przy okazji dużą część
            > artykułu zajmują opisy pobytu tam bohaterki ,jej opinie i
            > doświadczenia na temat samej instytucji i jej przywódców.
            > O święta naiwności moja!-"przy okazji o Barce"!?
            > Po przeczytaniu postów p. Łojewskiej zrozumiałam jak dałam się
            > nabrać.Ciekawe co na to ci wszyscy ,którzy w swoich postach tak
            > wspóczuli i obawiali się o dalszy los tak "niesprawiedliwie
            > potraktowanej przez życie,niezaradnej intelektualistki"
            >Perzykro mi Droga Pani, że Pani Tak uważa, a moim Zdaniem problemem
            jest "drobny szegół", że społeczeństwo nie ma NIC do zaproponowania bezdomnym,
            nawet drobnej myśli, że mogą oni wrócić z powrotem do śwaita "domnych" i tu nic
            ani nikt na nich nie czeka, nawet przepisy prawne, ani opracowania naukowe.
            Lepiej mają więźniowie tak długo przynajmnniej, dopóki odpowiednie ministerstwo
            nie wpadnie na pomysł założenia prywatnych więzień. Prywatne schroniska już są
            i ich podopieczni NIE MAJĄ ZADNYCH PRAW ANI SZANS NA POWRÓT DO SPOŁECZEŃSTWA.
            Przykro mi, że Pani tego nie zauwaza. P. Sadowski nie jest dla mnie partnerem w
            sprawie walki o godność bezdomnych- pani i reszta społeczeństwa TAK!

            Pozdrawiam,
            Anna Łojewska
            Wyszło szydło z worka.Artykuł miał być poprostu jeszcze jednym
            > narzędziem walki w prywatnej wojnie jaką toczy od dawna pani
            > Łojewska z pp Sadowskimi.Poswięciła się bez reszty
            > swojej "życiowej misji",pewnie na tej idea fix skupia się
            > aktualnie cała jej życiowa energia.Dorobiła sobie na ten temat
            > całą ideologię na własny użytek.
            > I jak tu można mieć czas na pomyślenie o własnym dachu nad głową?
            >
            > PS. Żeby było jasne,moje nastawienie do Barki i jej "wodza"
            > pokrywa się z opinią ,jaką w swoim pierwszym poście wyraziła
            > monikate.
    • king24 Re: Anna Łojewska 01.12.02, 13:31
      Pani Aniu! Nawet Pani nie wie, jak niezwykle dzielną i silną
      jest Pani kobietą. Podziwiam Panią za Pani walkę, determinację i
      upór; za poszukiwanie i znajdowanie Siebie. Proszę się nie
      poddawać, nie oglądać na złe, tylko szukać dobrego!
      • Gość: a.lojewska Re: Anna Łojewska IP: *.internetdsl.tpnet.pl 19.12.02, 01:12
        Dziękuję, czasami, w codziennym życiu i obowiązkach brakuje mi tej dzielności i
        zdrowego rozsądku. Pozdrawiam,
        Anna Łojewska
    • Gość: Jan Bardzo zla jest poszlachecka mentalnosc inteligenta IP: *.sympatico.ca 01.12.02, 15:44
      cytuje: " W radiu reklama Elektromisu, że dadzą towary spożywcze
      w leasing. Waham się, ale nie... Co by było, gdyby zobaczyli
      mnie znajomi, z którymi godzinami dyskutowałam o Canettim?"

      W Polsce zawodami mieszczanskimi zajmowali sie przewaznie Zydzi
      i Niemcy; szlachcie handel byl zabroniony i to sie przenioslo na
      inteligencje...I na tym Polska bedzie jeszce dlugo tracic...

      Zupelnie odmiennie niz u Chinczykow np. (pisze to z Toronto) -
      znam tu ludzi z doktoratem prowadzacych sklepiki i wcale sie nie
      wstydza - robia to, co potrzebne by przetrwac...
      • Gość: Joasia Re: Bardzo zla jest poszlachecka mentalnosc intel IP: *.icpnet.pl / *.icpnet.pl 05.12.02, 14:09
        Panie Janku, tak rzeczywiście wielu moich znajomych się wzdryga
        na myśl o tym, że mieliby mając naukowe tytuły iść do pracy
        fizycznej. Ale, proszę przeczytać skrót mojej historii.
        (Mam wyższe wykształcenie, jestem autorką trzech podręczników i
        niezliczonej ilości audycji radiowych - publicystyka). Od 1990
        do 1997 pracowałam w prywatnym radiu jako dziennikarka. Praca
        była moim całym światem, dawała radość i zasobne życie,
        poświęcałam jej noce, niedziele a nawet wigilie. Miałam jeszcze
        tyle pomysłów, ale w 1997 odeszłam z tej rozgłośni nie zgadzając
        się na wynikającą z kapitalistycznych wymogów (komercja
        odrzucająca człowieka) przeobrażenia formatu rozgłośni. Podjęłam
        pracę w lokalnej gazecie (wielka szkoda, bo mam dar - ładny głos
        i doskonałą dykcję) nie powinnam pracować piórem, raczej głosem.
        Po 3 miesiącach (szło mi doskonale, moje teksty już szły na
        tytułową stronę)wystarczył jeden telefon od zawistego kolegi z
        radia(trudno w to uwierzyć był rok 1998!) z fałszywym donosem i
        jak za czasów Stalina, (nie pamiętam ich tylko o tym czytałam)
        wyrzucili mnie na bruk. Koleżanka kierowniczka mego działu (też
        była w szoku)załatwiła mi pracę, jeszcze nie fizyczną, ale
        bezmyślną, biurową, która po barwnej i twórczej parcy
        dziennikarskiej była koszmarem. Tak jak pan zaleca, rozsądnie,
        poddałam się smutnemu losowi, bo z czegoś trzeba żyć i cały czas
        walczyłam o to, by wrócić do ukochanego zawodu dziennikarza
        radiowego. Bezskutecznie. Bez znajomości to nie możliwe.
        Wygrałam konkurs I-mce na dziennkarza radiowego, III - mce na
        telewizyjnego - w nagrodę pojechałam do Paryża, ale pracy nikt
        mi nie chciał dać. Mówią brak etatów... Czy pan wie jak
        inteligenta wykańcza wykonywanie bezmyślnej pracy? Po roku
        postarzałam się o 10 lat. Zmieniłam po ciężkiej walce -
        dosłownie - pracę na dużo lepszą.Cały czas prywatnie piszę
        jakieś drobiazgi, tu wydadzą mi artykulik (i nie chcą
        zapłacić!), tu nagrodzą wiersz albo slogan reklamowy, nawet
        dobrze. Ale wiem, że nie robię tego co w życiu robić powinnam.
        Żyję w przeświadczeniu o niezrealizowaniu się, czemu winne jest
        bezrobocie i bieda sprawiająca, że chwytam się i chwytałam
        każdej pracy aby przeżyć. Ale to nie jest dobrze. Człowiek
        powinien pracować na poziomie swoich zdolności, jest szczęśliwy
        gdy trafnie odczyta swoje przeznaczenie i realizuje się w pracy
        na godnym poziomie. W końcu żyje się tylko raz. Żeby nie być
        gołosłowną ratując się przed bezrobociem pracowałam jako:
        opiekunka bliźniąt
        robotnica w szklarni
        agentka ubezpieczeniowa (mimo sukcesów i nagród nie mogę zostać
        nią na stałe, jestem zbyt wolna i zbyt uczciwa, bym mogła stale
        wykorzystywać swój dar przekonywania w celu sprzedawania polis
        ludziom, którzy wkótce rezygnują z polis popadając w bezrobocie),
        inspektor ds kredytów z agencją we własnej sypialni z braku
        lokalu... W czasie wykonywania tej ostatniej pracy, jeden
        starszy pam, któremu załatwiałam kredyt, wzdrygając się
        powiedział: czemu też pani nie znajdzie sobie lepszej pracy?!
        Znalazłam, po kilku latach walki i prób, ale mogę powiedzieć, że
        rozumiem Annę i jej podobnych, którzy nie chcą fizolić, bo życie
        jest na to za krótkie. Praca fizyczna i każda inna w nadmiarze
        (we współczesnej Polsce ludziska harują po 12 godzin i więcej)
        coś zabija, nie wiem... nadzieję, intelekt? Dla człowieka
        twórczego jest jak drzazga, jak kajdany. Dlatego niechęć
        wykształconych ludzi do "fizolenia" jest jak najbardziej
        uzasadniona i nie pozostaje tylko kwestią dumy, próżności,
        szlacheckich nawyków. Tu chodzi o znacznie więcej, o
        człowieczeństwo. Zmęczenie po nielubianej pracy odbiera radość
        życia. Wolno mi to napisać, bo wykonywałam setki zawodów,
        zresztą może rzeczywiście warto o tym napisać książkę?
        Jak Pan uważa?
        Pozdrawiam!
        Jeśli zechce mi Pan odpisać, to proszę na adres - mój adres:
        joanka@g.pl
    • Gość: Gato Nero Re: Anna Łojewska IP: *.wagrowiec.sdi.tpnet.pl 01.12.02, 22:26
      Bardzo smutny i przerażający reportaż. Skadinąd uśmiadamiający,
      że wykształcenie nie daje przepustki do nawet standardowego
      poziomu życia i jako takiego dobrobytu.
      Jednak w związku z artykułem nasuwa mi się całkiem inna
      refleksja.
      Organizacje takie jak MARKOT, MONAR, BARKA mimo wspaniałej i
      pełnej poświęcenia pracy ludzi tam pracujących, nie są w stanie
      przywrócić normalnemu życiu ludzi, którym kiedyś powinęłą się
      noga, a losy jakoś się pogmatwały .Czas spędzony w tego typu
      organizacjach powinnien być tylko epizodem , a nie receptą na
      całe życie. Jakże złowieszczo wobec tego brzmi chęć budowy przez
      BARKĘ całych osiedli dla swoich pensjonariuszy. Przecież to
      najkrótsza droga do zafiksowania ich statusu i tworzenie
      swoistego getta.
      Jak z reportażu wynika efekty resocjalizacyjne też nie powalają
      na kolana. Ten się zapił, tamta się prostytuuje, ów znowu jest
      na bakier z prawem.
      Niestety, mam takie odczucie, że organizacje te przede wszystkim
      służą autoreklamie ich założycieli i przywódców. Tak Państwo
      Sadowscy, jak i śp. Marek Kotański świetnie poruszali się w
      świecie mediów i potrafili na każde zawołanie stworzyć medialną
      akcję, głównie kreującą swoje osoby. Przy okazji "odwalali"
      nawet kawał świetnej roboty.
      Konkluzja jest taka, że prawdziwego oparcia w rodzinie nie
      zastąpią żadne, ani poza, ani rządowe fundacje i organizacje.
      Może włąśnie dlatego Pan Sadowski z takim lekceważeniem
      wypowiada się o "biologicznych" przodkach.


      • monikate Re: Anna Łojewska 02.12.02, 13:22
        Czytałam ten reportaż z przerażeniem. Jak dla mnie, to więcej w nim
        wątków "Barki", niż Anny Ł. Podpisuję się pod postami poprzedników. A od
        siebie dodam, że ta cała "Barka" kojarzy mi się z sektą! P. Sadowski ma jakieś
        kompleksy, każące mu dążyć do bezwzgędnego "rządu dusz". On jedną ręką daje, a
        przez cały czas poniża, pozbawia ludzi prywatności i indywidualności, żąda
        bezwzględnego posłuszeństwa i karności. Środowisko, rząd się temu nie
        sprzeciwia i nie sprzeciwi, bo dzięki działalności takiego kacyka ma z głowy
        nieco problemów osób bezdomnych i niezaradnych. To jest hiena, która żywi się
        cudzą biedą, a w siłę rośnie - kiedy ci ludzie mu się podporządkowują. Z
        pewnością dużo dobrego przy okazji zrobił, ale czyz koszty nie przewyższają
        zysków? W życiu nie chciałabym spotkać się z tym panem. Nie cierpię ludzi
        nawiedzonych.
        • Gość: KR$ Re: Anna Łojewska IP: *.riz.pl 03.12.02, 21:23
          monikate napisała:

          > Czytałam ten reportaż z przerażeniem. Jak dla mnie, to więcej
          w nim
          > wątków "Barki", niż Anny Ł. Podpisuję się pod postami
          poprzedników. A od
          > siebie dodam, że ta cała "Barka" kojarzy mi się z sektą! P.
          Sadowski ma jakieś
          > kompleksy, każące mu dążyć do bezwzgędnego "rządu dusz". On
          jedną ręką daje, a
          > przez cały czas poniża, pozbawia ludzi prywatności i
          indywidualności, żąda
          > bezwzględnego posłuszeństwa i karności. Środowisko, rząd się
          temu nie
          > sprzeciwia i nie sprzeciwi, bo dzięki działalności takiego
          kacyka ma z głowy
          > nieco problemów osób bezdomnych i niezaradnych. To jest hiena,
          która żywi się
          > cudzą biedą, a w siłę rośnie - kiedy ci ludzie mu się
          podporządkowują. Z
          > pewnością dużo dobrego przy okazji zrobił, ale czyz koszty nie
          przewyższają
          > zysków? W życiu nie chciałabym spotkać się z tym panem. Nie
          cierpię ludzi
          > nawiedzonych.


          Rowniez mam podobne odczucia - zarowno jesli chodzi o komentarz
          czarnego kotka jak i Twoj. Nie lubilem Kotanskiego a tego goscia
          od Barki to juz ostro nie lubie...

          PS. Z checia pomoglbym tej pani tylko nie bardzo wiem jak...

          Pozdrawiam
    • Gość: agnieszka Re: Anna Łojewska IP: *.proxy.aol.com 02.12.02, 02:02
      Nic nas nie chroni przed takimi wydarzeniami. Ma prawde nic w jednej chwili
      mozemy stracic wszystko. Przyjaciol cierpliwosc tez sie skonczy. Mam nadzieje
      ze pani Ania osiagnie spokoj i stabilnosc w zyciu czego jej serdecznie
      zycze. "Barka" ma swoje zasady i uklady, tak jak i kazda inna wspolnota rowniez
      spoleczenstwo. Kto ich nie przestrzega przestaje don przynalezec. Troche nie
      rozumiem jednakze postawy Pana T. Sadowskiego ktorego pierwsza zasada bylo
      chyba pomagac kazdemu, kazdemu nawet temu ktory w/g niego ( nie w/g mnie) ma
      wygorowane ambicje. Podziwiam Pana Anie niech Pani nie slucha "rownaczy" Pani
      jest jedyna i wyjatkowa. Tacy ludzie zmieniaja swiat. Pozdrawiam Agnieszka
    • jotembi Re: Anna Łojewska 02.12.02, 02:36
      hmm... mam baaardzo mieszane uczucia
      jako jedyna póki co, we wszystkich dotychczasowych wpisach są
      przede wszystkim serdeczności pod adresem bohaterki artykułu,
      taki odruch serca "na gorąco" po lekturze, znam to

      ja też piszę "na gorąco", tyle że moje odczucia są zupełnie
      inne...

      owszem, instytucje w rodzaju Barki często uzależniają od siebie
      czy wręcz ubezwłasnowalniają swoich pensjonariuszy. jest to o
      tyle nietrudne, że pensjonariuszami są ludzie, którzy
      samodzielnie sobie nie radzą

      pewnie, ja też życzę bohaterce artykułu choć trochę szczęścia w
      życiu... ale bardzo wątpię, czy takie życzenia mają szanse się
      spełnić

      zastanawia mnie opinia szefa Barki o p. Łojewskiej. mam
      wrażenie, że ten człowiek wie, co mówi i nieźle zna się na
      ludziach

      zdumiewa mnie za to naiwność autorów poprzednich wpisów, którzy
      wyrażają oburzenie: jak to, nawet wykształcenie i doświadczenie
      (jakie???) nie chroni przed takim losem? a niby dlaczego
      miałoby chronić?

      moim zdaniem los p. Łojewskiej jest prostą konsekwencją jej
      osobowości, jest w niej coś dziwnego i niepokojącego... studia
      raczej jej zaszkodziły: oto uważa się za kogoś lepszego, sądzi,
      że zasługuje na lepszy los - a jednocześnie kieruje się w życiu
      przede wszystkim takim prostym, swojskim wstydem: co ludzie
      powiedzą... sąsiedzi ze wsi, wykładowcy

      cóż, ktoś, kto woli spać w parku niż w noclegowni (bo co ludzie
      powiedzą), jest dla mnie osobą zdecydowanie nieprzystosowaną.
      BTW, nie jest to określenie pejoratywne - podobno ludzkość
      zawdzięcza postęp takim właśnie "nieprzystosowanym"... choć
      wydaje mi się, że p. Łojewska należy raczej do tej mniej
      twórczej kategorii

      "zawziętus" to komplement? może i tak, żeby tak jeszcze z tej
      zawziętości coś wynikało...

      ciekawy artykuł, ale potwornie dołujący. nie dlatego,
      że "studia i doświadczenie nie chronią" przed czymkolwiek,
      tylko dlatego, że jakiś szczególny rys osobowości p. Łojewskiej
      czyni z niej osobę - moim zdaniem - nieuleczalną. i to nie z
      choroby bezdomności (bo bezdomność niewątpliwie po jakimś tam
      czasie staje się chorobą), tylko z czegoś, co do tej
      bezdomności doprowadziło
      • monikate Do Jotembi i innych 02.12.02, 13:32
        Jotembi, ja Ci szczególnie odpowiadam. (Spotykamy się też czasem na forum
        praca, pamiętasz? Ja wpadłam na trop K.Krahelskiej).
        Wpisałam się wyżej, zobacz. Nie zauważyłam, że niżej też są posty. Otóż - tak,
        masz rację... Już nie chciałam tej kobity bardziej pognębiać (Anny Ł.) - ale
        tak, ona ma to coś w swoim charakterze, co "pomogło" zostać jej bezdomną. Moje
        dziecko wprost powiedziało o niej "nieudałota" i że ma z jednej strony postawę
        roszczeniową, a z drugiej - nie bardzo wie, czego chce. Tak czy tak -
        serdecznie jej współczuję. To chyba sprawa dla dobrego psychologa.
        Natomiast odnośnie "Barki" - zdania nie zmieniam: jest to rodzaj sekty, a p.
        Sadowski ma odchylenia psychopatyczne.
      • Gość: Przemek Re: Anna Łojewska IP: *.tele.pw.edu.pl 02.12.02, 13:49
        jotembi napisała:

        > zdumiewa mnie za to naiwność autorów poprzednich wpisów, którzy
        > wyrażają oburzenie: jak to, nawet wykształcenie i doświadczenie
        > (jakie???) nie chroni przed takim losem? a niby dlaczego
        > miałoby chronić?

        z kolei Jan pisze:

        > Zupelnie odmiennie niz u Chinczykow np. (pisze to z Toronto) -
        >znam tu ludzi z doktoratem prowadzacych sklepiki i wcale sie nie
        > wstydza - robia to, co potrzebne by przetrwac...

        To oczywiste, ze uczciwa praca nie hanbi i nie powinnismy jej sie wstydzic.
        Dlaczego jednak ludzie o wysokich kwalifikacjach maja wykonywac proste prace, nie przynoszace im satysfakcji, a
        spoleczenstwu takich korzysci, jakie daje praca specjalisty? Jesli tak jest, to oznacza, ze organizacja spoleczenstwa
        jest daleka od doskonalosci - wystepuje marnotrawstwo ludzkich zdolnosci i kompetencji. Moze trzeba
        "podregulowac" mechanizmy spoleczne, bo istniejace mechanizmy wolnorynkowe dzialaja wadliwie...
        Oczywiscie nie mam na mysli niczego w rodzaju komunizmu, gdyz wlasnie to komunizm doprowadzil do degradacji
        inteligencji jako grupy spolecznej.
        • Gość: Jan Re: Anna Łojewska IP: *.sympatico.ca 02.12.02, 14:17
          Gość portalu: Przemek napisał(a):

          > jotembi napisała:
          >
          > > zdumiewa mnie za to naiwność autorów poprzednich wpisów, którzy
          > > wyrażają oburzenie: jak to, nawet wykształcenie i doświadczenie
          > > (jakie???) nie chroni przed takim losem? a niby dlaczego
          > > miałoby chronić?
          >
          > z kolei Jan pisze:
          >
          > > Zupelnie odmiennie niz u Chinczykow np. (pisze to z Toronto) -
          > >znam tu ludzi z doktoratem prowadzacych sklepiki i wcale sie nie
          > > wstydza - robia to, co potrzebne by przetrwac...
          >
          > To oczywiste, ze uczciwa praca nie hanbi i nie powinnismy jej sie wstydzic.
          > Dlaczego jednak ludzie o wysokich kwalifikacjach maja wykonywac proste prace,
          n
          > ie przynoszace im satysfakcji, a
          > spoleczenstwu takich korzysci, jakie daje praca specjalisty? Jesli tak jest,
          to
          > oznacza, ze organizacja spoleczenstwa
          > jest daleka od doskonalosci - wystepuje marnotrawstwo ludzkich zdolnosci i
          komp
          > etencji. Moze trzeba
          > "podregulowac" mechanizmy spoleczne, bo istniejace mechanizmy wolnorynkowe
          dzia
          > laja wadliwie...
          > Oczywiscie nie mam na mysli niczego w rodzaju komunizmu, gdyz wlasnie to
          komuni
          > zm doprowadzil do degradacji
          > inteligencji jako grupy spolecznej.

          A moze osoba studiujaca (i dorosla, choc mloda oraz decydujaca swobodnie o
          kierunku studiow) wybrala po prostu niedobra specjalnosc? Gdyby poszla na
          anglistyke np., nie mialaby takich klopotow...Dlaczego teraz spoleczenstwo ma
          (oprocz poniesienia kosztow na jej wyksztalcenie) dodatkowo ponosic nowe na
          stworzenie jej miejsca pracy - jesli to masz na mysli? Teraz to przynajmniej
          nastepna dziewczyna w wieku 18 lat powaznie sie zastanowi, czy na pewno chce
          studiowac taki wlasnie kierunek - i tojest mechanizm regulacji o ktorym
          piszesz...
          • Gość: Przemek Re: Anna Łojewska IP: *.tele.pw.edu.pl 02.12.02, 17:34
            Gość portalu: Jan napisał(a):


            > A moze osoba studiujaca (i dorosla, choc mloda oraz decydujaca swobodnie o
            > kierunku studiow) wybrala po prostu niedobra specjalnosc? Gdyby poszla na
            > anglistyke np., nie mialaby takich klopotow...Dlaczego teraz spoleczenstwo ma
            > (oprocz poniesienia kosztow na jej wyksztalcenie) dodatkowo ponosic nowe na
            > stworzenie jej miejsca pracy - jesli to masz na mysli? Teraz to przynajmniej
            > nastepna dziewczyna w wieku 18 lat powaznie sie zastanowi, czy na pewno chce
            > studiowac taki wlasnie kierunek - i tojest mechanizm regulacji o ktorym
            > piszesz...

            Masz racje, jednak jest to regulacja "z inercja". Wpierw kilka osob musi pojsc na dno, zeby kolejne zorientowaly sie, ze
            nie tedy droga. Lepiej byloby wypracowac jakis mechanizm regulacji, ktory nie niszczy ludzi.
            • Gość: Jan Re: Anna Łojewska IP: 205.210.222.* 02.12.02, 20:27
              Gość portalu: Przemek napisał(a):

              > Gość portalu: Jan napisał(a):
              >
              >
              > > A moze osoba studiujaca (i dorosla, choc mloda oraz decydujaca swobodnie o
              >
              > > kierunku studiow) wybrala po prostu niedobra specjalnosc? Gdyby poszla na
              > > anglistyke np., nie mialaby takich klopotow...Dlaczego teraz spoleczenstwo
              > ma
              > > (oprocz poniesienia kosztow na jej wyksztalcenie) dodatkowo ponosic nowe n
              > a
              > > stworzenie jej miejsca pracy - jesli to masz na mysli? Teraz to przynajmni
              > ej
              > > nastepna dziewczyna w wieku 18 lat powaznie sie zastanowi, czy na pewno ch
              > ce
              > > studiowac taki wlasnie kierunek - i tojest mechanizm regulacji o ktorym
              > > piszesz...
              >
              > Masz racje, jednak jest to regulacja "z inercja". Wpierw kilka osob musi
              pojsc
              > na dno, zeby kolejne zorientowaly sie, ze
              > nie tedy droga. Lepiej byloby wypracowac jakis mechanizm regulacji, ktory nie
              n
              > iszczy ludzi.

              No coz, ustroj panujacy w Polsce przed 1990 rokiem opieral sie na panstwowym
              planowaniu. Jakie tego skutki - kazdy widzi. Polecam Lema "Fantastyka i
              futorologia", "Futurologia i fantastyka" jesli chodzi o klopoty z przewidzeniem
              przyszlosci...
              • Gość: Przemek Re: Anna Łojewska IP: *.tele.pw.edu.pl 05.12.02, 12:09
                Gość portalu: Jan napisał(a):

                >
                > No coz, ustroj panujacy w Polsce przed 1990 rokiem opieral sie na panstwowym
                > planowaniu. Jakie tego skutki - kazdy widzi. Polecam Lema "Fantastyka i
                > futorologia", "Futurologia i fantastyka" jesli chodzi o klopoty z przewidzeniem
                > przyszlosci...

                Przeciez pisalem, ze nie jestem zwolennikiem komunizmu. Jednak kapitalistyczny wolny rynek nie jest teraz "dziki", jak
                w 19-tym wieku. Jest pelno mechanizmow regulacyjnych, np. ustawy antytrustowe, itp. A jesli mechanizmy
                regulacyjne zawodza i np. ksztalcimy nikomu niepotrzebnych specjalistow, to nie miejmy pretensji do osob, ktore staly
                sie ofiarami systemu, jak np. bohaterka artykulu.
                • Gość: Jan Re: Anna Łojewska IP: *.sympatico.ca 05.12.02, 14:43
                  Gość portalu: Przemek napisał(a):

                  > Gość portalu: Jan napisał(a):
                  >
                  > >
                  > > No coz, ustroj panujacy w Polsce przed 1990 rokiem opieral sie na panstwow
                  > ym
                  > > planowaniu. Jakie tego skutki - kazdy widzi. Polecam Lema "Fantastyka i
                  > > futorologia", "Futurologia i fantastyka" jesli chodzi o klopoty z przewidz
                  > eniem
                  > > przyszlosci...
                  >
                  > Przeciez pisalem, ze nie jestem zwolennikiem komunizmu. Jednak
                  kapitalistyczny
                  > wolny rynek nie jest teraz "dziki", jak
                  > w 19-tym wieku. Jest pelno mechanizmow regulacyjnych, np. ustawy
                  antytrustowe,
                  > itp. A jesli mechanizmy
                  > regulacyjne zawodza i np. ksztalcimy nikomu niepotrzebnych specjalistow, to
                  nie
                  > miejmy pretensji do osob, ktore staly
                  > sie ofiarami systemu, jak np. bohaterka artykulu.

                  Niestety, uwazam, ze ustawy antytrustowe, elementarna czesc systemu
                  kapitalistycznego (ktorych (lub ich przestrzegania) skadinad bardzo Polsce
                  brak - patrz np. horrendalne ceny polaczen monopolisty Telekomunikacji
                  Polskiej) sa czyms calkiem odmiennym od "centralnego planowania", przynajmniej
                  w zakresie rynku pracy, ktore Ty usilujesz zasugerowac i co do ktorego nie
                  slyszalem, zeby jakikolwiek kraj rozwinietego kapitalizmu je stosowal.
                  Oczywiscie, to duza szkoda jesli wyksztalcony czlowiek nie moze pracowac w
                  swojej specjalnosci, niestety w Polsce jest to zjawisko bardzo nasilone ze
                  wzgledu na tempo przemian - ale mysle, ze wspolczesne panstwo ma zdecydowanie
                  za duza bezwladnosc, zeby na zmiany rynku pracy odpowiednio szybko reagowac w
                  sensie przez Ciebie sugerowanym (o ile wiem w Polsce jest teraz nadmiar
                  swiezych absolwentow ekonomii, zarzadzania itd., ktorzy jeszcze 4-5 lat temu
                  byliby zatrudniani jak swieze buleczki...)
                  • Gość: Przemek Re: Anna Łojewska IP: *.tele.pw.edu.pl 05.12.02, 19:21
                    Gość portalu: Jan napisał(a):

                    > Oczywiscie, to duza szkoda jesli wyksztalcony czlowiek nie moze pracowac w
                    > swojej specjalnosci, niestety w Polsce jest to zjawisko bardzo nasilone ze
                    > wzgledu na tempo przemian - ale mysle, ze wspolczesne panstwo ma zdecydowanie
                    > za duza bezwladnosc, zeby na zmiany rynku pracy odpowiednio szybko reagowac w
                    > sensie przez Ciebie sugerowanym (o ile wiem w Polsce jest teraz nadmiar
                    > swiezych absolwentow ekonomii, zarzadzania itd., ktorzy jeszcze 4-5 lat temu
                    > byliby zatrudniani jak swieze buleczki...)

                    O.K. Jesli uwazasz, ze nic sie nie da zrobic, bo system edukacyjny jest z natury rzeczy "inercyjny", to powinno sie
                    pomoc ofiarom tego systemu (np. w przekwalifikowaniu), a nie psioczyc na nie, jak to robi wiekszosc zabierajacych
                    tu glos.
                    • jotembi Re: Anna Łojewska 05.12.02, 19:24
                      o rany, jakby trochę zeszliście z tematu, panowie...

                      bez względu na wady systemu edukacyjnego czy jakiegokolwiek innego systemu,
                      źródło tego, co się dzieje z tą kobietą, niewątpliwie tkwi w jej psychice
                      • Gość: Jan Re: Anna Łojewska IP: *.sympatico.ca 06.12.02, 05:14
                        jotembi napisała:

                        > o rany, jakby trochę zeszliście z tematu, panowie...
                        >
                        > bez względu na wady systemu edukacyjnego czy jakiegokolwiek innego systemu,
                        > źródło tego, co się dzieje z tą kobietą, niewątpliwie tkwi w jej psychice

                        No cóż, zainteresował nas akurat jakiś wątek poboczny - mamy w końcu wolność
                        słowa (od parunastu lat - w Polsce i chyba Gazecie też?).

                        Skądinad w dużej mierze zgadzam się z powyższą opinią o AL...
                        • jotembi Re: Anna Łojewska 06.12.02, 06:21
                          a pewnie że mamy (tzn. wolność słowa), ze wszystkimi tego faktu korzystnymi i
                          nieco mniej korzystnymi skutkami (patrz inne fora, zgroza bierze BTW)
                          mój komentarzyk wynikał z tego, że zaczęłam się wczytywać w waszą dyskusję i w
                          końcu zapomniałam, od czego wyszliście hehe
                      • Gość: Przemek Re: Anna Łojewska IP: *.tele.pw.edu.pl 06.12.02, 13:31
                        jotembi napisała:


                        > bez względu na wady systemu edukacyjnego czy jakiegokolwiek innego systemu,
                        > źródło tego, co się dzieje z tą kobietą, niewątpliwie tkwi w jej psychice

                        Moim zdaniem, nie wylacznie. Gdyby studiowala od razu anglistyke, nie mialaby problemu z praca i nie
                        zostalaby bezdomna. Widzialem kiedys reportaz w TV o bezdomnych - to sa zwyczajni ludzie, nic
                        nadzwyczajnego nie tkwi w ich psychice. Najczesciej schemat jest taki: rozpad malzenstwa, utrata
                        mieszkania (jesli nalezalo do wspolmalzonka), przeprowadzka do altanki a w zimie na dworzec...
                        Wez tego docenta z artykulu lub z czyjejs wypowiedzi - opiekowal sie chora zona, w tym celu zwolnil sie z
                        pracy, a po smierci zony jej dzieci z poprzedniego malzenstwa "podziekowali" mu - wyrzucajac z
                        odziedziczonego po matce mieszkania. Na bezdomnosc skazuja zli ludzie, a w mniejszym stopniu
                        wlasna psychika.
                        • jotembi Re: Anna Łojewska 06.12.02, 14:59
                          po pierwsze: a dlaczego właśnie anglistykę?

                          po drugie: jasne, wiem, jak się zostaje bezdomnym (tzn nie z własnego
                          doświadczenia hehe, ale sporo wiem o takich rzeczach)
                          natomiast dziwię się, że ty nie widzisz różnicy między "zwykłym bezdomnym" a
                          bohaterką artykułu... ja widzę, i to sporą
                          • Gość: Przemek Re: Anna Łojewska IP: *.tele.pw.edu.pl 06.12.02, 17:27
                            jotembi napisała:

                            > po pierwsze: a dlaczego właśnie anglistykę?
                            >
                            O ile dobrze pamietam artykul, to probowala ona zdobyc kwalifikacje uprawniajace do nauczania jez. angielskiego.
                            Poniewaz doksztalcala sie juz po studiach, majac inne zajecia, nie udalo jej sie zdac egzaminu.

                            > natomiast dziwię się, że ty nie widzisz różnicy między "zwykłym bezdomnym" a
                            > bohaterką artykułu... ja widzę, i to sporą

                            Troche mnie niepokoi to pisanie donosow, "pieklenie sie". Ale kto jest bez wad? Ludzie majacy duzo wieksze defekty
                            mieszkaja niekiedy w willach i palacach.
                            • jotembi Re: Anna Łojewska 06.12.02, 19:40
                              a niech sobie mieszkają gdzie chcą (ci z defektami). ale ten konkretny defekt
                              u tej konkretnej osoby tak na moje umiarkowanie profesjonalne oko co najmniej
                              baaardzo się przyczynił do jej obecnej sytuacji. i nie mam tu na myśli tylko
                              pisania donosów itp., w tym artykule jest sporo takich niepokojących info o
                              tej kobiecie

                              z drugiej strony nie zwalajmy wszystkiego na zły wybór kierunku studiów, to
                              moim zdaniem gruba przesada. mnóstwo ludzi orientuje się lekko poniewczasie,
                              że "to nie to" i jakoś potrafią sobie z tym poradzić
                              • Gość: Przemek Re: Anna Łojewska IP: *.tele.pw.edu.pl 09.12.02, 12:33
                                jotembi napisała:

                                > a niech sobie mieszkają gdzie chcą (ci z defektami). ale ten konkretny defekt
                                > u tej konkretnej osoby tak na moje umiarkowanie profesjonalne oko co najmniej
                                > baaardzo się przyczynił do jej obecnej sytuacji.

                                Nie bede sie uieral, zwlaszcza ze moje oko nieprofesjonalne.
                                Bardziej sie jakos przejalem tym bezdomnym docentem, chetnie przeczytalbym o nim artykul.

                                • jotembi Re: Anna Łojewska 10.12.02, 04:39
                                  no tak, hehe, adres IP z edu.pl... ale wiesz, ja bym się tak nie przejmowała
                                  tym docentem, kto go tam wie czy on w ogóle istnieje...
                                  • Gość: Przemek Re: Anna Łojewska IP: *.tele.pw.edu.pl 10.12.02, 15:07
                                    jotembi napisała:

                                    ... ja bym się tak nie przejmowała
                                    > tym docentem, kto go tam wie czy on w ogóle istnieje...

                                    Raczej juz nie istnieje. Mroz siarczysty, mogl zamarznac gdzies pod plotem...
      • Gość: Jan Swieta racja IP: *.sympatico.ca 02.12.02, 14:09
        jotembi napisała:

        > hmm... mam baaardzo mieszane uczucia
        > jako jedyna póki co, we wszystkich dotychczasowych wpisach są
        > przede wszystkim serdeczności pod adresem bohaterki artykułu,
        > taki odruch serca "na gorąco" po lekturze, znam to
        >
        > ja też piszę "na gorąco", tyle że moje odczucia są zupełnie
        > inne...
        >
        > owszem, instytucje w rodzaju Barki często uzależniają od siebie
        > czy wręcz ubezwłasnowalniają swoich pensjonariuszy. jest to o
        > tyle nietrudne, że pensjonariuszami są ludzie, którzy
        > samodzielnie sobie nie radzą
        >
        > pewnie, ja też życzę bohaterce artykułu choć trochę szczęścia w
        > życiu... ale bardzo wątpię, czy takie życzenia mają szanse się
        > spełnić
        >
        > zastanawia mnie opinia szefa Barki o p. Łojewskiej. mam
        > wrażenie, że ten człowiek wie, co mówi i nieźle zna się na
        > ludziach
        >
        > zdumiewa mnie za to naiwność autorów poprzednich wpisów, którzy
        > wyrażają oburzenie: jak to, nawet wykształcenie i doświadczenie
        > (jakie???) nie chroni przed takim losem? a niby dlaczego
        > miałoby chronić?
        >
        > moim zdaniem los p. Łojewskiej jest prostą konsekwencją jej
        > osobowości, jest w niej coś dziwnego i niepokojącego... studia
        > raczej jej zaszkodziły: oto uważa się za kogoś lepszego, sądzi,
        > że zasługuje na lepszy los - a jednocześnie kieruje się w życiu
        > przede wszystkim takim prostym, swojskim wstydem: co ludzie
        > powiedzą... sąsiedzi ze wsi, wykładowcy
        >
        > cóż, ktoś, kto woli spać w parku niż w noclegowni (bo co ludzie
        > powiedzą), jest dla mnie osobą zdecydowanie nieprzystosowaną.
        > BTW, nie jest to określenie pejoratywne - podobno ludzkość
        > zawdzięcza postęp takim właśnie "nieprzystosowanym"... choć
        > wydaje mi się, że p. Łojewska należy raczej do tej mniej
        > twórczej kategorii
        >
        > "zawziętus" to komplement? może i tak, żeby tak jeszcze z tej
        > zawziętości coś wynikało...
        >
        > ciekawy artykuł, ale potwornie dołujący. nie dlatego,
        > że "studia i doświadczenie nie chronią" przed czymkolwiek,
        > tylko dlatego, że jakiś szczególny rys osobowości p. Łojewskiej
        > czyni z niej osobę - moim zdaniem - nieuleczalną. i to nie z
        > choroby bezdomności (bo bezdomność niewątpliwie po jakimś tam
        > czasie staje się chorobą), tylko z czegoś, co do tej
        > bezdomności doprowadziło
      • Gość: asiahej Re: Anna Łojewska IP: *.smsnet.pl / 192.168.4.* 02.12.02, 23:11
        Bardzo sie ciesze, ze ktos w koncu wyrazil taka opinie, bo
        musze sie przyznac, ze w zupelne zdziwienie wprawilo mnie
        przeczytanie poprzednich postow.
        Nie rozumiem jak mozna byc tak niezadowolonym ze swojej
        sytuacji, tak sie meczyc w zyciu a i tak nie przelknac
        falszywej dumy i poprosic o pomoc rodzicow.
        Musze powiedziec, ze po przyjezdzie do Stanow Zjednoczonych
        bylam bardzo zdziwiona iloscia bezdomnych (tam jest jednak
        latwiej o prace: m.in. Labor Ready itp.). I jaka odpowiedz
        otrzymalam? A taka, ze co by nie mowic to czesc z tych, ktorzy
        zyja na ulicy, robi to z wlasnej woli. I uwazam, ze pani Anna
        jest jedna z takich osob.
        A tak przy okazji, zrozumialam, ze pani Anna studiuje w
        prywatnej (czyli platnej) szkole. Stancja w Poznaniu kosztuje
        300-400zl. Dla mnie to kwestia wyboru. I w porzadku, ale dobrze
        by bylo nie narzekac na skutki swoich wyborow.
      • Gość: maggie Re: Anna Łojewska IP: *.in-addr.btopenworld.com 14.12.02, 19:52
        Jotembi,
        wietnie to wylapalas,mam dokladnie takie same odczucia
        • jotembi Re: Anna Łojewska 15.12.02, 03:45
          thx maggie!
          niestety wygląda na to, że jesteśmy w mniejszości...
    • Gość: eva-monik Re: Anna Łojewska IP: *.dip.t-dialin.net 03.12.02, 10:21
      Dla mnie BARKA to tez sekta,to pozbawienie
      indywidualnosci,podporzadkowanie i czerpanie ogromnych korzysci
      dla zalozyciela i jego rodziny.Dlaczego nie pomoc dla
      SAMOPOMOCY,pozostawiajac indywidualizm wszystkich osob.Zycie w/g
      jednego wzoru juz znamy i dlaczego wracac ?Chyba dlatego iz nie
      ma nic prostrzego,jak wskazac palcem co i jak sie robi.I w ten
      sposob powstaja getta spoleczne,gdzie obowiazuje ten sam
      regulamin.Pani Ania to chyba nieudacznik zyciowy i po co jej
      studia takim trudem okupione/finanse od rodziny/,jesli nie
      wie,co z soba poczac,wiec chyba jedyna droga-BARKA!
      • jotembi czy Barka to sekta? 03.12.02, 11:00
        Gość portalu: eva-monik napisał(a):

        > Dla mnie BARKA to tez sekta,to pozbawienie
        > indywidualnosci,podporzadkowanie i czerpanie ogromnych korzysci
        > dla zalozyciela i jego rodziny.Dlaczego nie pomoc dla
        > SAMOPOMOCY,pozostawiajac indywidualizm wszystkich osob.Zycie w/g
        > jednego wzoru juz znamy i dlaczego wracac ?Chyba dlatego iz nie
        > ma nic prostrzego,jak wskazac palcem co i jak sie robi.I w ten
        > sposob powstaja getta spoleczne,gdzie obowiazuje ten sam
        > regulamin.

        sekta to za dużo powiedziane, definicja tego terminu ani trochę tu nie pasuje
        ale oczywiście takie instytucje często przeradzają się w instytucje totalne
        (zna ktoś Goffmana?), tyle że ja bym nie była aż tak skłonna do potępiania
        takich tendencji. warto pamiętać, z kim takie "Barki" mają do czynienia

        jest cała masa ludzi (wśród pensjonariuszy takich "Barek" czy jak je zwał, a i
        niestety w świecie... hmm... powiedzmy: wolnościowym), którzy inaczej nie
        potrafią i dowiedli tego całym swoim życiem: albo im ktoś pokaże palcem, co
        mają robić, albo znowu wszystko im się w rękach rozsypie. tacy ludzie
        najbezpieczniej czują się i najlepiej funkcjonują, kiedy ktoś myśli za nich

        warto o tym pamiętać zanim się zacznie w czambuł potępiać instytucje typu Barki
        (chociaż istotnie maja one rzeczywiście bardzo dużo wad). "pomoc dla
        samopomocy" - dobre hasło, ale niestety nie dla wszystkich, powaga
    • Gość: windy Re: Anna Łojewska IP: *.ssvl.kth.se 03.12.02, 14:00
      Zadna praca nie wstydu nie przynosi, a jesli pani Ania wstydzi
      sie sprzedac ziemniaki czy proszek do prania prania swoim
      znajomym z ktorymi godzinami rozmawala o Canetim, to znaczy, ze
      powinna zmienic swoje nazwisko z Lojewska na Dulska. Moja rada
      to pozbyc sie tej "szlacheckiej/inteligenckiej falszywej dumy"
      ktora nie pozwala pani Ani dostosowac sie do obecnej sytuacji w
      Polsce.
    • Gość: Kocio Re: Anna Łojewska IP: *.riviera.pw.edu.pl 04.12.02, 01:18
      Czytając ten portret nieustannie zastanawiałam się czy to ze mną jest coś nie
      tak, czy z jego bohaterami (śmiem twierdzić, że jest ich kilkoro), czy też to
      autorka się zagubiła. Dawno nie miotały mną tak sprzeczne uczucia. Jednak we
      wcześniejszych wypowiedziach chyba już wszystko zostało poruszone (te sympatie,
      antypatie, wątpliwości, współczucie, wzgarda, etc.). I każdy na swój sposób ma
      rację. Po kolejnym przeczytaniu artykułu dochodzę do wniosku, że rzeczywiście
      Barka przypomina sektę poprzez to całe obdzieranie jej mieszkańców z
      intymności, a jednocześnie zauważam brak równowagi emocjonalnej (jeśli tylko) u
      p. Łojewskiej (te "spontaniczne" związki z mężczyznami); ale wciąż mam
      wątpliwości. Poza jednym. Pani Katarzyna Surmiak-Domańska zdołała w większości
      z nas wywołać skrajne emocje; takie, które nie pozwalają zasnąć, które dręczą i
      każą nieskończenie analizować, analizować i analizować. Dowodem tego są te
      wszystkie komentarze. Taki mały prywatny literacki Oscar ode mnie. I wielkie
      wielkie dzięki.
      • monikate Do p. Katarzyny Surmiak-Domańskiej 04.12.02, 12:57
        Pani Katarzyno, reportaż jest wspaniały i wzbudza - jak chociażby widać we
        wszystkich postach - wiele refleksji... Ale wzbudza i bezradność. Pani
        napisała, czylelnicy poczytali, potem sprawa pójdzie w zapomnienie - taka jest
        normalna kolej rzeczy na tym świecie. Ja też nie wiem, co można zrobić, jak
        można pomóc. I jak ukrócić takich przywódców jak p. Sadowski. Czy mogłaby
        zabrać Pani głos w tej sprawie? Czy ma Pani jakieś pomysły? Pozdrawiam!
        • jotembi Re: Do p. Katarzyny Surmiak-Domańskiej 04.12.02, 20:32
          cze monikate, jasne że cię pamiętam!
          radziłabym się nie przejmować "przywódcami" instytucji takich jak Barka. te
          miejsca robią koszmarne wrażenie tylko na nas, "wolnościowcach"...
          pensjonariusze najczęściej wolą, żeby ktoś za nich myślał, tak jest
          bezpieczniej
          a co do wyników "resocjalizacji" czy jak to nazwać, to są one wszędzie równie
          mizerne, niestety
          w Barce siedzą ludzie totalnie nieuleczalni i wydaje mi się, że szef tej
          instytucji dobrze to rozumie. daje ludziom schronienie i jakieś ramy, w
          których tego typu rozbitkowie mogą jako tako funkcjonować. to w sumie bardzo
          dużo. ale ludzie z zewnątrz tego nie rozumieją, dlatego ta Barka budzi takie
          przerażenie i wstręt
          sporo wiem o takich miejscach, dlatego się tak wymądrzam. naprawdę to nie jest
          aż tak straszne dla bezpośrednio zainteresowanych - a my możemy tylko mieć
          nadzieję, że nigdy nie trafimy do takiej instytucji
    • Gość: ma Anna Łojewska IP: proxy / 212.244.106.* 05.12.02, 10:42
      Przeczytałam z uwagą i reportaż, i opinie o nim. Przyznam, że
      mnie zaniepokoiła pewna sprawa. Większość osób w czambuł potępia
      Barkę znając sytuację właściwie tylko od strony p. Łojewskiej. W
      artykule jest zadziwiająco mało bezpośrednich wypowiedzi szefów
      Barki, a zadziwiająco dużo ich rzekomych wypowiedzi cytowanych
      przez p. Łojewską, która wyraźnie ich (czyli Sadowskich) nie
      lubi i ma do nich żal. Moje pytanie do autorki- dlaczego nie
      zdecydowała sie na dłuższą rozmowę z Sadowskimi? Dlaczego
      ich "wersja" jest tak fragmentaryczna? Kolejna sprawa, czy
      autorka usiłowała się zorientować, czy jej bohaterka szukała
      pomocy w innych organizacjach i co z tego wynikło? A wiem, że
      szukała i wiem, że chciano jej pomóc- tyle, że pomóc można komuś
      kto chce żeby mu tej pomocy udzielono(to opinia szefa jednej z
      tych organizacji). B. żal mi bohaterki, ale myślę, że b. trudno
      jest jej pomóc- nie chce pomocy od rodziny, nie udało jej się
      nawiązać żadnych kontaktów, przyjaźni, znajomości w mieście, w
      którym jest od wielu lat. Pani Anno- może nareszcie należałoby
      wyjść z z jaskini, przełamać się, próbować zdobyć się na kontakt
      z ludźmi- naprawdę wielu ludzi chętnie wyciągnie rękę, do
      samotnego, potrzebującego- tylko trzeba tej pomocy chcieć!
      • monikate Jeszcze raz do autorki reportażu i do wszystkich 05.12.02, 12:44
        Pozdrawiam serdecznie wszystkich uczestników dyskusji, a Ciebie szczególnie,
        Jotembi! Pani Katarzyno - oni tu mają rację - winien być d Pani reportażu
        dopisany aneks - właśnie rozmowa z Sadowskimi. I w ogóle - wszelkie "inne
        spojrzenia" osób będących blisko p. Ani Ł.
        Jotembi - wierzę Ci na słowo! Mnie taki pan Sadowski przeraża nadal... Pewno,
        ludzie typu pensjonariuszy Barki wolą, aby myślano i działano za nich, ale
        wszak niw wszyscy, nie tylko bohaterka reportażu. A jak ktoś protestuje - to
        p. Sadowski zaraz ustawia ich do pionu. Ech, dużo by można pisać, ja naprawdę
        proszę p.Surmiak-Domańską, aby wróciła do tej sprawy.
        • jotembi Re: Jeszcze raz do autorki reportażu i do wszystk 05.12.02, 13:27
          thx za pozdrowionka monikate!
          jasne że artykuł jest albo niedokończony, albo... hmmm.... stronniczy. prosimy
          o uzupełnienie braków!
          pewnie, mnie jako "cywila" Barka też przeraża, dodatkowo też i dlatego, że mam
          wstręt do wszelkich wersji życia stadnego
          natomiast doceniam rolę, jaką pełnią takie "Barki" w życiu ludzi, dla których
          stanowią jedyną szansę
          choć oczywiście przyznaję, że sama myśl o możliwości trafienia w takie miejsce
          natychmiast leczy mnie z wszystkich moich nałogów (hehe, z wyjątkiem palenia
          ale za to raczej się do Barki nie trafia...)
      • a.lojewska Re: Anna Łojewska 07.12.02, 12:57
        Gość portalu: ma napisał(a):

        > Przeczytałam z uwagą i reportaż, i opinie o nim. Przyznam, że
        > mnie zaniepokoiła pewna sprawa. Większość osób w czambuł
        potępia
        > Barkę znając sytuację właściwie tylko od strony p. Łojewskiej.
        W
        > artykule jest zadziwiająco mało bezpośrednich wypowiedzi
        szefów
        > Barki, a zadziwiająco dużo ich rzekomych wypowiedzi cytowanych
        > przez p. Łojewską, która wyraźnie ich (czyli Sadowskich) nie
        > lubi i ma do nich żal. Moje pytanie do autorki- dlaczego nie
        > zdecydowała sie na dłuższą rozmowę z Sadowskimi? Dlaczego
        > ich "wersja" jest tak fragmentaryczna? Kolejna sprawa, czy
        > autorka usiłowała się zorientować, czy jej bohaterka szukała
        > pomocy w innych organizacjach i co z tego wynikło? A wiem, że
        > szukała i wiem, że chciano jej pomóc- tyle, że pomóc można
        komuś
        > kto chce żeby mu tej pomocy udzielono(to opinia szefa jednej z
        > tych organizacji). B. żal mi bohaterki, ale myślę, że b.
        trudno
        > jest jej pomóc- nie chce pomocy od rodziny, nie udało jej się
        > nawiązać żadnych kontaktów, przyjaźni, znajomości w mieście, w
        > którym jest od wielu lat. Pani Anno- może nareszcie należałoby
        > wyjść z z jaskini, przełamać się, próbować zdobyć się na
        kontakt
        > z ludźmi- naprawdę wielu ludzi chętnie wyciągnie rękę, do
        > samotnego, potrzebującego- tylko trzeba tej pomocy chcieć!


        zAPOMINASZ ŻE JA JUŻ BYŁAM NA INNYM ETAPIE, nEI CHCIAŁAM ryby.
        Owszem "chciano" mi. pomóc, skoro o tym mówimy. Stowarzyszenie
        erygowane przy kościele Katolickim odmówiło mi zapłaty pensji za
        mojąpracę. Proces sądowy wygrałam. Pieniądze mam
        nadziejęodzyskać. Z założonego przeze mnie stowarzyszenia
        zostałam wykluczona, bo byłam z "Przeszłością" Barkową,
        przeszkadzał tam kolor moich oczu, duzli bratankowie,
        zainteresowania, niechęć, lub chęć pracy fizycznej, bo jako
        prezes... Pozdrawiam,
        Annna Łojewska
        • jotembi Re: Anna Łojewska 07.12.02, 14:58
          hmmm.... serio czy znowu ktoś się inteligentnie zabawia?
          wpis właściwie pasuje do mojej opinii wyrobionej na podstawie artykułu...
          ale domorosłych psychologów z zacięciem do głupawych rozrywek na tym forum nie
          brakuje, więc...
          • monikate Autor, autor! 09.12.02, 11:11
            Myślę, że to ny loby najlepsze, co mogłaby p. Surmiak-Domańska zrobić! Odezwać
            się! Wpis AŁ mo że być faktycznie podpuchą...
            • jotembi Re: Autor, autor! 10.12.02, 04:40
              a autor milczy...
              a ja tymczasem nawet maila dostałam, baaaardzo nie lubię tzw. unsolicited
              mail...
              • Gość: a.lojewska Re: Autor, autor! IP: *.internetdsl.tpnet.pl 11.12.02, 12:24
                Sorry, nie mam sztywnego łącza i czasu na siedzenie przy komputerze. Dołaczam
                całośc. Pozdrawiam,
                Anna ŁojewskaDrodzy Forumowicze,
                Dziękuję za zainteresowanie mną i tematem bezdomności.
                Pragnę zauważyć, że dyskutowaliście Państwo głównie wokół tekstu mojej książki,
                autobiograficznej oczywiście, bo jej kompilacją głownie były moje wypowiedzi.
                Zapraszam do jej lektury i tam odnajdziecie Państwo odpowiedzi na nurtujące Was
                pytania, np. „donosicielstwo” było niczym innym jak formalno- prawną reakcją na
                świadome złamanie prawa pracy. W moje ślady poszli już inni pracownicy Barki i
                tak ta instytucja musiała zapłacić już kilkadziesiąt tysięcy zł z WASZYCH
                podatków m.in.! Książka ta powinna ukazać się wiosną 2003.
                Co robić, ktoś zadał takie pytanie?
                -Przede wszystkim stworzyć, lub wyposażyć już istniejące/ np. Sądy Rejestrowe/
                organy w prerogatywy równe tym, jakie mają wewnętrzne organy kontrolne
                organizacji pozarządowych, czyli całościowej kontroli merytorycznej i
                działalności zgodnej ze statutem. Statuty te organizacje mają piękne-
                poprawiają Pana Boga i cały świat, a mają problemy z realizowaniem podstawowych
                jego założeń- poszanowania szacunku i godności swoich klientów. Organizacje
                społeczne często bronią się przed kontrolą, powołując nagminnie na ideę
                społeczeństwa obywatelskiego i praktyki minionego okresu politycznego. Ich
                podopieczni nie mają stworzonej możliwości odwołania się gdziekolwiek-
                traktowani są wszędzie - w Kościele, opiece społecznej, społeczeństwie, co
                najmniej tak, jak często wypowiadaliście się Państwo w swoich postach o mnie- z
                ogromną nieufnością i szukaniem nieważnych elementów, aby tylko nie przyjąć do
                wiadomości, że mogę być Waszą partnerką, a Wy za chwilę możecie powielić mój
                los.
                - w przypadku osób stricte bezdomnych powołać rzecznika ich praw- broń Panie
                Boże lidera którejś z organizacji, ale śmiało mógłby być nim dr hab. Andrzej
                Przymeński. Inni jego koledzy socjologowie nie byli tak odważni i jednoznacznie
                uczciwi, bowiem pisząc prace naukowe i będąc promotorami takichże wskazujących
                na ogromne szkody wynikające z tworzenia gett dla osób bezdomnych, równocześnie
                zasiadali w radach różnych Barek, Markotów, bojąc się przeciwstawić ich
                liderom, bo cytując prof. Annę M. z Rady Szkoły Barki- „Sadowski jest za silny
                i manipuluje ludźmi”. Musiałam ja i p. red. Katarzyna Surmiak - Domańska ruszyć
                temat, bo inni dziennikarze nie odważyli się, nie chcąc sobie psuć nazwiska.
                Pani Kasi Surmiak- Domańskiej rzeczywiście należy się conajmniej Oskar za
                odwagę podjęcia tematu tabu destrukcyjnej roli tych organizacji. W załączeniu
                również szkic mojego eseju „Co po śmierci Marka Kotańskiego- profesjonalna
                pomoc, czy też nowe getta dla osób bezdomnych”
                -stworzyć mechanizmy broniące przed bezdomnością- tanie, dotowane hotele
                socjalne, minimum socjalne, zakaz eksmisji na bruk i kilka innych, już
                wprowadzanych w życie. Jest to znacznie bardziej HUMANITARNE I RENTOWNE NIŻ
                utrzymywanie Barek, Markotów, itp. Dla porównania -w 2001 r. Barka otrzymała
                tylko z puli wojewody Wielkopolskiego 68 tys. zł., Powiatowe Centrum Pomocy
                Rodzinie w Koninie bodajże tylko 30.000. Była to największa dotacja dla ośrodka
                pomocy społecznej z tej puli. Barka de facto generuje patologię, ośrodki
                pomocy powinny jej zapobiegać. Oczywiście organizacje socjalne nie znikną z
                mapy pomocy socjalnej, bo z czego żyliby ich liderzy? Poważnie ujmując,
                aktualnie zabezpieczają one ok. 80% pomocy osobom bezdomnym. Klienci /
                podopieczni/ tych organizacji traktowani są uznaniowo, często bez oferowania im
                profesjonalnej pomocy w usamodzielnieniu się, a wręcz przeciwnie- przykład
                Barki nie jest jedynym braku profesjonalizmu w działaniu statutowym przy
                równoczesnym kilkudzięsięcio procentowym marnotrawieniu środków i zaufania
                publicznego.
                Z ostatniej Barkowej chwili- została, po 5 latach, usunięta z niej rodzina z 4
                małych dzieci. Grozą przy statutowej pomocy Barki do usamodzielniania się wieje
                fakt, że ojciec rodziny pracował już poza Barką. Pokój po nich stoi pusty.
                Mam nadzieję, że podyskutujemy jeszcze nad hasłem co robić? może wykluje się z
                tego coś sensownego? I nadal jestem ciekawa, czy rzeczywiście Waszym zdaniem,
                bo nie moim, tak różnię się od Was, że gros dyskutantów próbuje traktować mnie
                przedmiotowo?
                Serdecznie pozdrawiam,
                Anna Łojewska

                CO PO ŚMIERCI Marka KOTAŃSKIEGO- NOWE GETTA, CZY TEŻ PROFESJONALNA POPMOC DLA
                OSÓB BEZDOMNYCH?
                Znam kilkoro fajnych ludzi- Michał J./wszystkie imiona zmienione/ ma prawie 50
                lat. Wychowywał się w domu dziecka, zakładzie wychowawczym, szpitalach.
                Uciekał do domu, a matka umiała jedynie powiedzieć sędziemu, aby syna wysłał
                jak najdalej, tak, aby dziecko nie mogło jej odnaleźć. Przez 16 lat mieszkał w
                poniemieckim bunkrze w centrum Poznania. Trafił do organizacji pozarządowej
                pomagającej bezdomnym, mieszkał tam prawie 10 lat. Nie wyrobił tam sobie ani
                renty, ani też mieszkania. Za to w mediach służył jako modelowy przykład tego,
                nad kim miłosiernie muszą nachylać się liderzy tej grupy. Odszedł od nich. Za
                pozbierany złom kupił wrak autobusu, ustawił go w zaroślach w pobliżu
                elitarnej szkoły artystycznej i walczy o rentę. Izabela S; ok. 50-tki, dobra
                rodzina, studia, zasobne mieszkanie, stabilna praca. Po upadku prywatnej szkoły
                wyższej, gdzie była zatrudniona, pracowała w mniej lub bardziej udanych
                biznesach. W końcu, eksmitowana z własnościowego mieszkania, zamieszkała w
                prywatnej kamienicy. Trafiła na kolejnych niewypłacalnych pracodawców.
                Właściciel mieszania zmienił zamki w nim za zaległą kwotę 1.500 zł. Iza
                wegetuje w biurze jakiejś fundacji charytatywnej, przestała walczyć o
                mieszkanie. Utrzymuje się za kwotę ok.100 zł miesięcznie. Dług mieszkaniowy
                rośnie. Andrzej Z. 50-cio paroletni inżynier. Nie pracuje od 10 lat. Mieszka w
                mieszkaniu po rodzicach stanowiącym współwłasność siostry. Siostra opłaca
                wszystkie świadczenia. Już dała mu do zrozumienia, że potrzebuje to mieszkanie
                dla swoich dzieci. Które z nich szybciej znajdzie jakiś stabilny kąt? Czy też
                dołączą do Michała J.? Na te pytania będę starała się odpowiedzieć w moim
                artykule.
                W latach 50-tych ubiegłego wieku w naukach społecznych Stanów Zjednoczonych
                identyfikowano bezdomność i samotność jako patologię dotkniętych nią ludzi nie
                posiadających nie tylko dachu nad głową, ale przede wszystkim osoby o
                antyspołecznych postawach, nie mających nikogo bliskiego i o zaburzeniach
                osobowości, samych winnych swojemu wykluczeniu społecznemu. W związku z tym, że
                bezdomność kojarzono z bezrodzinnością próbowano prowadzić z osobami bezdomnymi
                terapie, mające usprawnić ich walory psycho-społeczne. Dopiero w 30 lat później
                bezdomność w U.S.A. zaczęto identyfikować z brakiem tanich mieszkań, zamykaniem
                tanich hoteli, gdzie mieszkali przez lata najubożsi, zmniejszeniem się roli
                opiekuńczej państwa, godziwych schronisk dla osób bezdomnych, z ogólną sytuacją
                gospodarczą i kurczeniem się rynku pracy, gdzie wymagane byłyby niskie
                kwalifikacje. Bezdomność jawi się jako zjawisko ponadczasowe, ponadkulturowe,
                ponadlokalne. Dotyka zarówno ludzi z kręgów patologicznych, jak też profesorów
                akademickich.
                Jak wygląda sytuacja dzisiaj w Polsce? Czy bezdomny to przestępca, aspołeczny
                kloszard, czy też ktoś, kim za chwilę możemy być my sami? Co robić? Tworzyć
                getta bezdomnych, nachylać się miłosiernie nad nimi, jak to proponował ś.p.
                Marek Kotański, czy też reintegrować ze społeczeństwem? W jaki sposób? Czy
                akcje policji, tak jak ta przed kilkoma tygodniami w warszawskim Markocie.
                gdzie policja weszła rano w poszukiwaniu drobnego złodziejaszka, nie
                wypuszczając mieszkańców nawet do pracy, a dzieci do szkoły, są dopuszczalne?
                Wszystkie osoby nie posiadające dokumentów zostały przewiezione na pobliski
                komisariat i brutalnie przesłuchane. Dostało się nawet sam
                • Gość: a.łojewska Re: Autor, autor! IP: *.internetdsl.tpnet.pl 11.12.02, 12:43
                  Drodzy Forumowicze,
                  Pełen list umieściłam na podanej niżej stronie. Sorry. Nie mam za dużo czasu n
                  ślęczenie przy komputerze, t odomena mojego bratanka Mateusza.
                  POzdrawiam,
                  Anna Łojewska

                  strony.wp.pl/wp/a.lojewska/
                • Gość: Przemek Re: Autor, autor! IP: *.tele.pw.edu.pl 11.12.02, 14:28
                  Gość portalu: a.lojewska napisał(a):

                  > Dopiero w 30 lat później
                  > bezdomność w U.S.A. zaczęto identyfikować z brakiem tanich mieszkań, zamykaniem
                  > tanich hoteli, gdzie mieszkali przez lata najubożsi, zmniejszeniem się roli
                  > opiekuńczej państwa, godziwych schronisk dla osób bezdomnych, z ogólną sytuacją
                  > gospodarczą i kurczeniem się rynku pracy, gdzie wymagane byłyby niskie
                  > kwalifikacje. Bezdomność jawi się jako zjawisko ponadczasowe, ponadkulturowe,
                  > ponadlokalne. Dotyka zarówno ludzi z kręgów patologicznych, jak też profesorów
                  > akademickich.

                  Z tym sie zgadzam. Wskutek niepomyslnych okolicznosci zyciowych, oraz dzialania niedobrych ludzi, kazdy z nas
                  moze otrzec sie o bezdomnosc. Jesli utraci sie mieszkanie, np. wskutek rozpadu rodziny, to w naszych warunkach
                  jest sie w sytuacji b.trudnej. Jak np. ma nauczyciel szybko uzbierac na mieszkanie? Nie uzbiera, bedzie wynajmowal,
                  a jak pojdzie na emeryture, to go wyeksmituja, bo nie bedzie go stac na dalsze wynajmowanie.
            • Gość: a.lojewska Re: Autor, autor! IP: *.internetdsl.tpnet.pl 11.12.02, 12:48
              Dlaczego odmawia mi się prawa do podmiotowości.
              Umieściłam stronę z listem. Czekam na konstruktywne dyskusje. Za te mniej
              konstruktywne też dziękuję.
              Ukłony
              Anna Łojewska
              • monikate Re: Autor, autor! 11.12.02, 13:59
                Przeczytałam cały list. Jeszcze nie ochłonęłam, trochę nad tym wszystkim muszę
                pomyśleć...dlatego mój post z pewnością nie wyczerpie tematu. Pani Aniu, ja
                nadal z całą stanowczością twierdzę do znudzenia, że "Barka" i inne - to
                sekty. I już wiadomo, o co chodzi - o pieniądze... Podopieczni mają siedzieć
                cicho, nie podskakiwać, nie usamodzielniać się - bo byt takiego pana
                Sadowskiego będzie zagrożony. A że ma on skłonności do poniżania ludzi, do
                pomiatania nimi - to mu tylko ułatwia sprawę. Przyjemne łączy z pożytecznym.
                Bez względu na to, jacy ludzie tam żyją - należy im się szacunek i uznanie ich
                prawa do godności. Owszem, są tacy, którym palcem trzeba wskazać, co mają
                robić. Z którymi trzeba "twardo". Ale i taki np. zdegenerowany alkoholik ma
                prawo do podmiotowości. A tu jakaś "siostra Ratched" się kłania.
                Uważam nadal, że p. Kasia Surmiak-Domańska też powinna zabrać
                głos, "dopowiedzieć" reportaż, zrobić wywiad z M.Sadowskim.
                Pani Aniu - dlaczego my traktujemy Panią nieufnie? Owszem, jest tak, że
                człowiek wywodzący się z "Barki" ma przyklejoną etykietkę. Tak, jak osoba,
                zamieszkująca nieciekawą dzielnicę - będzie (przynajmniej na początku)
                traktowana jak jeden z meneli tam żyjących. Mamy skłonności do schematyzowania
                wszystkiego i wszystkich. Ale może są i inne powody? Pani Aniu, skoro czytała
                Pani wszystkie posty - to co Pani sądzi o przypisywanych Pani cechach
                charakteru i osobowości, które czynią Panią podatną na bezdomność? Czy coś
                jest na rzeczy, czy po prostu nie sposób przekazać całości? Nie chcę Pani
                obrazić, chcę wiedzieć.
                A z takiej "Barki" uciekałabym pierwsza, gdzie pieprz rośnie! Albo tak im bym
                dopiekła, że sami by mnie wywalili. Brr...
                Pani esej b. mi się podobał, pozdrawiam! Czekam (chyba nie tylko ja) na c.d.
                dyskusji. I na głos p. Kasi.
                • Gość: a.lojewska Re: Autor, autor! IP: *.internetdsl.tpnet.pl 12.12.02, 08:58
                  Pani Moniko.
                  Prawda jak zwykle leży pośrodku.
                  Jeżeli komuś przz wiele lat wmiawiamy, że jst za gruby, to chociaz nie jest , t
                  owydaje mu się, że jest. Nad moimi cechami charakteru panuję. Prawdą jest też,
                  że poprzez bezdomność i alienację ze społeczeństwa nabywa się pewnych cech i
                  kompleksów. Myślę, że nie jest ze mnątak źle, skoro odważyłam się
                  przeciwstawićuwznanym autoryteto, tym którzy dawali Barc i jej podobnym medal i
                  tym którz o niej dobrze pisal i piszą
                  Pozdrawiam,
                  Anna Łojewska
      • Gość: a.lojewska Re: Anna Łojewska IP: *.bracz.edu.pl 31.12.02, 12:48
        zAPOMINASZ ŻE JA JUŻ BYŁAM NA INNYM ETAPIE,nieI CHCIAŁAM ryby.
        Owszem "chciano" mi. pomóc, skoro o tym mówimy. Stowarzyszenie erygowane przy Kościele katolickim odmówiło
        mi zapłaty pensji za moją pracę. Proces sądowy wygrałam. Pieniądze mam nadzieję odzyskać. Z założonego przeze
        mnie stowarzyszenia zostałam wykluczona, bo byłam z "Przeszłością" Barkową, przeszkadzał tam kolor moich
        oczu, duzi bratankowie, zainteresowania, niechęć, lub chęć pracy fizycznej, bo jako prezes... szefowa innej
        fundacji była oburzona, że chcę u niej uczyć j. angielskiego i prowadzić grupę wsparcia. A zresztą, może pod
        nazwiskiem ujawni się ktoś, kto wtedy rzekomo chciał mi pomóc. Ja nie przypominmam sobie. Teraz okazuje się, że
        wszyscy chcieli, tylko ludzie na Boga, mnie nie była potrzebna miska i łóżko, ale pieniądze za moją pracę. Reszta
        wypowiedzi na żenująco niskimk poziomie, bez elementarnej znajomości rzeczy. Pozdrawiam,
        Anna Łojewska
      • Gość: a.lojewska Re: Anna Łojewska do ma IP: *.bracz.edu.pl 08.01.03, 17:55
        zAPOMINASZ ŻE JA JUŻ BYŁAM NA INNYM ETAPIE,nieI CHCIAŁAM ryby.
        Owszem "chciano" mi. pomóc, skoro o tym mówimy. Stowarzyszenie
        erygowane przy Kościele katolickim odmówiło
        mi zapłaty pensji za moją pracę. Proces sądowy wygrałam. Pieniądze
        mam nadzieję odzyskać. Z założonego przeze
        mnie stowarzyszenia zostałam wykluczona, bo byłam z "Przeszłością"
        Barkową, przeszkadzał tam kolor moich
        oczu, duzi bratankowie, zainteresowania, niechęć, lub chęć pracy
        fizycznej, bo jako prezes... szefowa innej
        fundacji była oburzona, że chcę u niej uczyć j. angielskiego i
        prowadzić grupę wsparcia. A zresztą, może pod
        nazwiskiem ujawni się ktoś, kto wtedy rzekomo chciał mi pomóc. Ja
        nie przypominmam sobie. Teraz okazuje się, że
        wszyscy chcieli, tylko ludzie na Boga, mnie nie była potrzebna
        miska i łóżko, ale pieniądze za moją pracę. Reszta
        wypowiedzi na żenująco niskimk poziomie, bez elementarnej
        znajomości rzeczy. Polecam pracędys. p. Moniki Oliwy z Instytutu Socjologii
        poznańskiego uniwersytetu i "Politykę społeczną" z pocz.2001 Pozdrawiam,
        Anna Łojewska
    • Gość: dziura w desce Re: Anna Łojewska IP: *.jedlina.sdi.tpnet.pl 11.12.02, 14:31
      współczuję jej, ale wiem też, że przed bezdomnością chroni
      nie doświadczenie tylko równowaga psychiczna. więc przede
      wszystkim nad tym trzeba w tym wypadku pracowac, myślę
      • monikate DO PANI ANNY ŁOJEWSKIEJ 12.12.02, 10:38
        MaPani dużo racji... Ale namolnie powtarzam, że Pani i p. Kasia S-D. -
        winnyście wrócić do sprawy. Takie "Barki" trzeba - jeżeli nie zlikwidować - to
        reformować i kontrolować... (na ile jest to realne). To o tej instytucji był
        reportaż, nie o Pani; Pani była może tym okienkiem, przez które mogliśmy
        zajrzeć do środka. Dobrze, ale z samego gaadania nic się nie urodzi.Co
        proponujecie? Czy można w czymś pomóc, jak? Pozdrawiam!
        • Gość: monikate Re: DO PANI ANNY ŁOJEWSKIEJ IP: *.pol.lublin.pl 13.12.02, 14:40
          Podnoszę wątek! Trzeba być konsekwentnym. Pani Aniu, pani Kasiu - prosimy o
          zabranie głosów!
          • jotembi Re: DO PANI ANNY ŁOJEWSKIEJ 14.12.02, 08:42
            a niby na jaki temat...? chyba wszystkie wątki już tu przewałkowano, w stylu -
            niestety - łzawo-reformatorskim

            dziennikarka - zgodnie z sugestią bohaterki artykułu - praktycznie przepisała
            fragmenty jej książki, więc zapewne nie ma tu nic do powiedzenia

            a sama bohaterka wystąpiła ze swoim expose, którego ja na przykład nie miałam
            siły komentować, i coś mi się zdaje, że nie miałaby ochoty na polemikę.
            bohaterka wie lepiej, ma już określoną wizję rozwiązania wszystkich
            problemów... z takimi ludźmi nie ma jak dyskutować

            ale fakt, szkoda, żeby ten wątek tak gdzieś przepadł. tyle że ja osobiście nie
            widzę możliwości jego kontynuowania na chłodno, na trzeźwo, z poczuciem
            realizmu i wyczuciem sytuacji. trochę tu jakby za dużo emocji, i to tych,
            które mają brzydką skłonność do przesłaniania zdrowego rozsądku
            • Gość: a.lojewska Re: DO PANI ANNY ŁOJEWSKIEJ IP: *.bracz.edu.pl 14.12.02, 12:57
              Właśnie czekam na konstruktywną polemikę
              Pozdrawiam,
              Anna Łojewska
              • jotembi Re: DO PANI ANNY ŁOJEWSKIEJ 15.12.02, 10:28
                cóż, skoro tak...
                jakoś nie wypada nie podjąć rękawicy

                przeczytałam wszystko, i tutaj, i na stronie, i - raz jeszcze - w wysokich
                obcasach. teksty długie i nie za łatwe
                odpowiedź merytoryczna na list i artykuł musiałaby być straszliwie długa,
                długie posty niewygodnie się czyta, więc chyba oszczędzę innych dyskutantów
                ale prywatna dyskusja mailowa nie wniesie nic nowego, więc postaram się
                przygotować coś w rodzaju streszczenia mojej odpowiedzi... potrzebuję na to
                trochę czasu, a czasu miewam nie za wiele i najczęściej jest to czas kradziony
                niestety

                więc na razie taka uwaga: mówimy jednym tchem o dwóch rodzajach bezdomności, o
                tej klasycznej oraz o czymś, co można by nazwać bezdomnością nabytą w sposób
                niekonwencjonalny (choć zgadzam się, że to akurat zjawisko najpewniej będzie
                się nasilać, przynajmniej przez następnych kilka lat). wydaje mi się, że
                traktowanie tych dwóch rodzajów jednakowo jest sporym błędem
                a w związku z tym błędem jest także bezwarunkowe potępianie instytucji
                zajmujących się bezdomnymi

                i wyjaśnienie dodatkowe: nie podzielałam powszechnego zachwytu dla Marka
                Kotańskiego i tworzonych przez niego placówek. mam wstręt do życia stadnego i
                równie żywiołowy wstręt do charyzmatycznych przywódców. brr
                natomiast w wyłożonych zbyt - jak dla mnie - naukowym stylem propozycji pani
                A.Ł. brakuje mi odniesienia do rzeczywistości. rzeczywistość reprezentują
                zgrabnie dobrane przykłady, to za mało. jeśli materiał zamieszczony na stronie
                ma być programem, to jest na to zbyt deklaratywny i idealistyczny
                • Gość: a.lojewska Re: DO PANI ANNY ŁOJEWSKIEJ IP: *.bracz.edu.pl 16.12.02, 16:52
                  Tak, jest bezdomność płytka, jak to używa dr hab. Andrzej Przymeński, gdzie
                  ludzie mogą uwrócić przy pomocy stosunkowo niskich nakładów do społeczeństwa,
                  powsstała w wyniku zdarzeń losowych, eksmisji, śnmierci bliskich, plajty
                  biznesu, itp. Los tych ludzi, do których i siebie nieskromnie zaliczam jest
                  tragiczny- nie mają innych szans niż inni bezdomni, też wszystko nam się
                  kończy, dawny styl bycia -samodzielne utrzymanie, praca, tak, tak, dawni
                  przyjaciele, im dłużej trwa taki stan, tym ciężej wrócić do normalnego
                  środowiska, społeczeństwo nie traktuje nas ulgowo, wręcz przeciwnie-jesteśmy
                  napiętnowani bardziej niż alkoholocy, a nawet bardziej niż więźniowie. Nie ma
                  ludzi bezdomnych z wyboru, to tak, jakby ktoś mówił, że woli chorobę niż jej
                  brak. Zawsze bezdomny , nawet ten socjalizowany w placówkach przez szereg lat
                  marzy o czymś bliskim, czymś tylko na stałe. Za języka artykułu przepraszam,
                  był przygotowany do jednego z periodyków socjologicznych- nie zdążyłam poprawić.
                  Pozdrawiam,
                  Anna Łojewska
                  Pozdtra
          • Gość: a.lojewska Re: DO PANI ANNY ŁOJEWSKIEJ IP: *.bracz.edu.pl 14.12.02, 13:11
            Pani Moniko, chyba zginął mi list pisany do pani
            Równieżchciałabym, aby p. Katzrzyna wróciła do tematu i zapytała np. panią
            profesor dlaczego deprawuje nowe pokolenie naukowców zasiadając w Radzie Barki,
            a im pozwalając pisać o niej negatywne prace
            -dalczego po jej artykule tzw. zdrowe poznańskie/ bo z innym nie mam kontaktu/
            społeczeństwo jest oburzone, ze źle piszę o Barce. Boi się ono, że nagle ta
            bajka, w którą chcieli wierzyć okazała się nie tak wspaniała, jak chcieli to
            widzieć zasiadajac do Wigilii?
            Jak czują się autorytety moralne, które swoim nazwiskiem sygnują poczynania
            Barek i innych organizacji?
            Co zrobić? Stworzyć lobby. Może nie tylko my 3 / jotembi jeszcze/ będziemy o
            tym dyskutować?
            MUSI BYĆ w końcu stworzona prawna kontrola merytoryczna nad organizacjami
            społecznymi.
            Być może moja książka jeszcze dodatkowo zaakcentuje braki przygotowoania
            zarówno systemu, jak i SPOŁECZEŃSTWA do powrotu osób bezdomnych do głownego
            nurtu życia. Dopiero teraz zauważyłam, jaka ciąży na mnie odpowiedzialniść.
            Pozdrawiam serdecznie,
            Proszę się nie brażać, jeżeli tak nieregularnie odpowiadam na posty, ale
            wchodzę w Internet co 2-3 dni.


    • Gość: janusz Re: Anna Łojewska IP: *.toya.net.pl 15.12.02, 14:04
      Szanowni Czytelnicy artykułu o Pani Łojewskiej,
      od dwuch tygodni podawany jestem presji mojej Towarzyszki Życia w sprawie tego
      artykułu.Zabrała mi dostęp do komputera, sledzi calą dyskusję dosłownie od
      rana, dzisaj zamiast robić obiad zdecydowała się napisać( vide:gośc magda) ,nie
      mogę sobie pograć ,nie pozwala mi pisać co naprawdę myślę.
      LUDZIE, przejdzdcie do meritum i skupcie się na faktach :
      1."jeżeli nie wiadomo o co chodzi chodzi, chodzi o pieniądze", jest to prywatna
      wojna pani Łojewskiej z "Barką" , uważam że pan Sadowski załozył dobry biznes
      (nie podważam dokonań "Barki")ale już dawno ukułem sobie stwierdzenie "egoizmu
      pozytywnego"(tzn. zrób sobie dobrze a przy okazji innym), a kasę którą pani
      Anna wyczuła , pp Sadowscy pewnie nie chcieli się podzielić.
      2. Przesłaniem całego artykułu jest bezdomność pani Anny i tu proponował bym
      żeby lekarz psychiatra znalazł odpowiednią jednostkę chorobową dla pani
      Łojewskiej
      To wszystko, mam nadzieję że zjem wreszcie obiad.Pozdrawiam
      • jotembi Re: Anna Łojewska 15.12.02, 15:15
        hehe brawo janusz
        smacznego!!!
        • Gość: Janusz Re: Anna Łojewska IP: *.toya.net.pl 15.12.02, 16:18
          Dzięki,
          ale i tak dostałem wczorajszy ale przynajmnej odzyskałem dostep
          do komputera
          Pozdrawiam Janusz
          • Gość: monikate Do Jotembi! IP: *.pol.lublin.pl 16.12.02, 10:11
            (Nie mogę się zalogować). Jotembi, jesteś mądra kobita, ale wydaje mi się, że
            nie masz do końca w tym przypadku racji... Problem p. Ani Ł. to jedna sprawa, a
            problem takiej Barki - to inna cokolwiek. I uważam, że tym trzeba się zając w
            pierwszej kolejności. Móe, co chcesz- boję się takich organizacji i takich
            ludzxi jak p. Sadowski.
            • jotembi Re: Do Jotembi! 16.12.02, 11:52
              bo ja wiem... jasne, bywają niebezpieczne takie Barki i inne Markoty
              z kolei dla innych naprawdę są jedynym wyjściem i jedyną szansą
              kontrola (ale taka solidna merytoryczna kontrola, przeprowadzona w sposób
              uczciwy i bezstronny - jeśli to w ogóle wykonalne) może równie dobrze
              doprowadzić do pozamykania takich miejsc, z tym może jednak poczekajmy do
              wiosny...
              ale wiesz co, monikate - ty też mądra kobita, więc przeczytaj sporo wcześniej
              wpis Magdy, nowy z wczoraj, a do tego jeszcze taki trochę prześmiewczy ale też
              niegłupi wpis jej męża (a w każdym razie faceta, któremu Magda obiad daje hehe -
              Janusz mu na imię)
              jest tam określenie "prywatna wojna" oraz sugestia co do przyczyn tej wojny.
              smutne to, ale baaardzo mi ta diagnoza pasuje do sytuacji, no i w pewien sposób
              także do milczenia autorki artykułu
      • Gość: a.lojewska Re: Anna Łojewska IP: *.bracz.edu.pl 16.12.02, 16:41
        dziękuję za s zczere rady. Nie sądzę abym musiala z nich korzystać. Nie
        jesteśjedyna osoba, która próbowala wmówićmi tę chorobę. Jak natrazie problem
        prywatnej bezdomności nie został rozwiązany. Co proponujesz? Kontrola
        merytoryczna, czy zaszczuweanie tych, którzy wyrwali się z tego piekła. P.
        Sadowski nie jest dla mnie partnerem w żadnej wojnie- za bardzo odstaje od
        realiów życia.
        Ukłony
        Anna Łojewska
        • monikate Re: Anna Łojewska 17.12.02, 14:21
          A ja powtarzam do znudzenia, że p. Surmiak-Domańska winna się wreszcie odezwać
          i dopowiedzieć resztę. Skoro już firmowała swoim nazwiskiem duuuże fragmenty
          książki p. A. Łojewskiej... Bo tak, to faktycznie możemy sobie wałkować jedno
          i to samo, a nic z tego nie wyniknie.
          Jeszcze ra: 1. Problem p. Ani, jej bezdomność - to jedno.
          2. "Barka", jej poczynania z finansowymi włącznie - to drugie.
          3. Wpis Magdy świetny, wpis Janusza takoż. Hi! Abstrahując od wszyskiego -
          jeżli mi ktoś b. zalazł za pazury - to też bym wojnę z nim toczyła...
          Mimo wszystko sądzę, że wszystkiego nie wiemy, stąd apel do p. Kasi S-D. Pani
          Aniu, a czy Pani nie może się z nią skontaktować?!
          • jotembi Re: Anna Łojewska 17.12.02, 15:23
            TAKIEJ wojny bym nie toczyła nigdy w życiu
            a na odzew dziennikarki to raczej nie licz... co ją to obchodzi, odwaliła
            swoje, wzięła wierszówkę i tyle
            pewnie się trochę boi bo ludzie wykryli, że to taka więcej kontrowersyjna
            postać ta główna bohaterka...

          • Gość: a.lojewska Re: Anna Łojewska IP: *.icpnet.pl / *.icpnet.pl 17.12.02, 17:24
            Pani Moniko i Szanowna Reszto,
            Skontaktowalam się, a właściwie ona ze mna. Badźcie spokojni. Wszystko na
            dobrej drodze,
            Odezwie się.
            Pozdrawiam Wszystkich,
            Anna Łojewska
    • Gość: choinka Re: Anna Łojewska - refleksje po lekturze IP: *.dip.t-dialin.net 17.12.02, 18:22
      Reportaz o AL w Obciachach znudzil mnie i przygnebil, w pewnym momencie
      poczulam, ze bohaterka drazni mnie nieslychanie, jej poczucie wyzszosci jest
      chore, a wyksztalcenie w koncu ma bez przesady, nie ma sie czym tak pysznic,
      nie jest jakims tam gigantem intelektualnym, docentem po pietnastu fakultetach,
      naprawde bez przesady. Poza tym zawsze podchodze z dystansem, jak ludzie sami
      mowia, ze „doskonale znaja jezyk obcy“, robie w tej branzy i niejedno juz
      widzialam i slyszalam.
      Sama nie jestem bezdomna, ale jakos zawsze balansuje na granicy, wiec moze cos
      dorzuce od siebie. Pracujac kiedys na uczelni (asystentura, lata 90-te)
      wynajmowalam mieszkanie na wolnym rynku, mozecie sobie wyobrazic, jak to sie
      mialo do mojej zalosnej pensji. Czasami tez niedojadalam, zdarzalo sie... I
      przeprowadzalam sie mnóstwo razy, bo kazda podwyzka czynszu byla dla mnie
      katastrofa.
      Ale nigdy by mi nie przyszlo do glowy, zeby „zamieszkac w sali wykladowej“ i
      ukladac moje „kobiece drobiazgi“ na parapecie... ratunku! To razacy brak
      szacunku dla uczniow, maja prawo w koncu uczyc sie w normalnej klasie, a nie w
      buduarze swojej niezaradnej nauczycielki. Pisze „niezaradnej“, zeby uniknac
      slowa mocniejszego.
      Coz to za zalosna ostentacja: nie udalo mi sie, wiec mam prawo lekcewazyc
      wszelkie zasady.

      A takie scenki jak spanie w kostiumie busines-woman pod krzakiem nie robia na
      mnie wrazenia, zupelnie. Wydaje mi sie, za ta pani naprawde zawsze stawia na
      najgorsza alternatywe, a pózniej napawa sie swoim upadkiem. I co najgorsze,
      chce to za wszelka cene rozreklamowac. Cos tu jest naprawde nie tak...
      Co do bezdomnosci, Barki, Markotów (nie mam czasu sie wglebiac w posty, czesto
      obszerne), to wydaje mi sie, ze wazna jest roznorodnosc, im wiecej róznych
      ofert i mozliwosci, tym lepiej. Barka jest jedna z nich, tak to trzeba
      traktowac, nikt nikogo nie zmusza, zeby sie jej zaprzedal dusza i cialem.
      Pozdrawiam wszystkich, zwlaszcza tych, którzy zdobyli sie na krytyczna
      refleksje, a nie lzawe wspólczucie

      • jotembi Re: Anna Łojewska - refleksje po lekturze 17.12.02, 18:26
        brawo choinka, baaardzo fajne podsumowanie
        • Gość: choinka Re: Anna Łojewska - refleksje po lekturze IP: *.dip.t-dialin.net 18.12.02, 00:17
          jotembi napisała:

          > brawo choinka, baaardzo fajne podsumowanie

          Dzieki, dzieki, jotembi, ale to Tobie sie naleza przede wszystkim, gdybys Ty
          pierwsza nie napisala, co o tym myslisz, to pewnie bym myslala, ze powinnam sie
          wstydzic, bo wszyscy sie rozczulaja, tylko ja jakos nie moge, czyli serca nie
          mam albo co, ze mnie to nie wzrusza...
          A tak to od raz lepiej. No i jest nas wiecej.
          Pozdrawiam!

          • monikate Re: Anna Łojewska - refleksje po lekturze 18.12.02, 13:24
            Ale i tak czekamy na c.d.! Jest dużo racji w Waszych wywodach - ale czy ktoś
            reprezentuje prawdę absolutną? Moim zdaniem - nie! Pozdrawiam wszystkich!
            • jotembi Re: Anna Łojewska - refleksje po lekturze 18.12.02, 13:37
              prawdy absolutnej o ile mi wiadomo nie ma, przynajmniej przy obecnym stanie
              wiedzy hehe
              a czekać to pewno jeszcze baaardzo długo tak będziemy...
      • Gość: a.lojewska Re: Anna Łojewska - refleksje po lekturze IP: *.internetdsl.tpnet.pl 19.12.02, 00:37
        Gość portalu: choinka napisał(a):

        Przykro mi, że ktos tu już zatracił umiejętnośc czytania i analizowania
        tekstów. Klasa szkolna została przystosowana do warunków mieszkalnych. Nie było
        i nie mogło być mowy o żadnych uczniach. Coś tu z analizą nie zxa bardzo. Jedni
        sobiew radzą, a inni chwilowo i nie tylko nie.
        > Ale nigdy by mi nie przyszlo do glowy, zeby "zamieszkac w sali wykladowej
        > " i
        > ukladac moje "kobiece drobiazgi" na parapecie... ratunku! To razacy
        > brak
        > szacunku dla uczniow, maja prawo w koncu uczyc sie w normalnej klasie, a nie
        w
        > buduarze swojej niezaradnej nauczycielki. Pisze "niezaradnej", zeby
        > uniknac
        > slowa mocniejszego.
        > Coz to za zalosna ostentacja: nie udalo mi sie, wiec mam prawo lekcewazyc
        > wszelkie zasady.
        >
        > A takie scenki jak spanie w kostiumie busines-woman pod krzakiem nie robia na
        > mnie wrazenia, zupelnie. Wydaje mi sie, za ta pani naprawde zawsze stawia na
        > najgorsza alternatywe, a pózniej napawa sie swoim upadkiem. I co najgorsze,
        > chce to za wszelka cene rozreklamowac. Cos tu jest naprawde nie tak...
        > Co do bezdomnosci, Barki, Markotów (nie mam czasu sie wglebiac w posty,
        czesto
        > obszerne), to wydaje mi sie, ze wazna jest roznorodnosc, im wiecej róznych
        > ofert i mozliwosci, tym lepiej. Barka jest jedna z nich, tak to trzeba
        > traktowac, nikt nikogo nie zmusza, zeby sie jej zaprzedal dusza i cialem.
        > Pozdrawiam wszystkich, zwlaszcza tych, którzy zdobyli sie na krytyczna
        > refleksje, a nie lzawe wspólczucie
        >
        • monikate Re: Anna Łojewska - refleksje po lekturze 20.12.02, 11:45
          Podciągam wątek, jako że uważam, że co się zaczyna, trzeba skończyć. W obecnym
          stanie rzeczy (może wiedzy) - nic konstruktywnego więcej nie da się powiedzieć.
          Ano, czekamy na obiecany odzew p. Surmiak-Domańskiej. Pozdrawiam wszystkich
          dyskutantów serdecznie i świątecznie.
          • Gość: a.lojewska Re: Anna Łojewska - ŻYCZENIA ŚWIĄTECZNE IP: *.bracz.edu.pl 21.12.02, 12:27
            Ja również pragnęWSZYSTKIM dyskutantom podziękować serdecznie za ich głosy. Niekiedy rozbawiały mnie swoją
            naiwnością, niekiedy denerwowały nieznajomością problemu, inne oburzały, ale przyznam szczerze, że nie
            spodziewałam się aż takiego odzewu na ten artykuł. Mam nadzieję, że spotkamy sięna forum po świętach.
            Przygotowywuję kolejny artykuł analizujący sytuację więźniów i osób bezdomnych.
            Narazie życzę Wam dużo świątecznej atmosfery, ciepła, bliskości ludzi i DUŻO dobrych rzeczy w 2003 roku.
            Serdecznie pozdrawiam,
            Anna Łojewska
            • monikate Re: Anna Łojewska - ŻYCZENIA ŚWIĄTECZNE 23.12.02, 09:38
              I znowu wątek podciągam, aby nie poszło to wszystko w zapomnienie... Pani
              Kasia, weź coś z tym zrób, abyśmy już tego w kółko nie młócili!
              • jotembi Re: Anna Łojewska - ŻYCZENIA ŚWIĄTECZNE 23.12.02, 15:06
                monikate, wesołych świąt!
                i wiesz co - ja bym tak za bardzo nie liczyła na autorkę artykułu
                ani na cokolwiek innego
                w tym wątku padło parę baaardzo mądrych stwierdzeń i diagnoz sytuacji
                teraz będziemy mieć do czynienia wyłącznie z bohaterką artykułu
                nawet chętnie to poobserwuję, ale nie spodziewam się niczego nowego
                • monikate Do Jotembi 30.12.02, 11:43
                  A Tobie wszystkiego dobrego w Nowym Roku! Jeśli chodzi o Twoje ostatnie
                  podsumowanie - to chyba masz rację. Powiem może nieskromnie, że w sumie to my,
                  forumowicze trafniej to wszystko ujęliśmy i zdiagnozowaliśmy. Ale sprawa jest i
                  wygląda na to, że w tej chwili nic nie idzie z nią zrobić.
                  • jotembi Re: Do Jotembi 30.12.02, 13:57
                    thx i wzajemnie oczywiście!
                    tak mi się coś widzi (coraz bardziej w dodatku), że trochę za trafna była ta
                    diagnoza i dlatego teraz cisza zapadła
                    ale wiesz co, dbajmy o ten wątek hehe, niech on za daleko w dół nie spada...
                    może się wreszcie ktoś kompetentny odezwie albo co
                    • monikate Re: Do Jotembi 30.12.02, 14:01
                      TAK! Dbajmy! A niech w oczy świeci! A niech ktoś się odezwie! Już mnie to
                      trochę denerwuje - tra cisza grobowa... Miłego Sylwestra dla Jotembi (gdzie? Bo
                      ja w domu) i dla wszystkich!
                      • jotembi Re: Do Jotembi 30.12.02, 15:49
                        ja też w domu oczywiście, z dzieckiem i wszystkimi psami, które śmiertelnie
                        boją się petard
                        i mam zamiar świetnie się bawić!!!

                        chodzenie na sylwestra jest zdecydowanie demode!
                        • monikate Re: Do Jotembi 31.12.02, 08:56
                          Zgadzam się. Chociaż nie tyle jest demode; demode jest raczej ta presja, aby
                          gdzieś koniecznie się załapać i opowiadać, jak to świetnie było... A z tą
                          świetnością różnie nieraz bywało... Dzięki Bogu, ten etap mam poza sobą. W
                          związku z czym mam zamiar sylwestrować w domu, z kotem, trochę też z dzieckiem,
                          ale dziecko potem wybywa. Czyli miłej zabawy i do zobaczenia w 2003 roku. Miło
                          się skądinąd rozmawia (zauważyłaś, że ostałyśmy ino dwie?!), ale temat AŁ -
                          utknął w martwym punkcie. Czy istotnie dziennikarka się odezwie, jak to
                          obiecywała pani Ania Ł., czy też Ty masz rację i nie ma czego się spodziewać?
                          Na ogół trafnie diagnozujesz rzeczywistość, więc... No, pożyjemy, zobaczymy!
                          Pozdrowienia noworoczne b. serdeczne ślę!
                          • Gość: a.lojewska Re:Do Siego Roku! IP: *.bracz.edu.pl 31.12.02, 11:57
                            Drogie Panie jotembi i Pani Moniko,
                            Obawaim się, że wyprowadzę Panie z błędu. Diagnozy jeszcze przed Wami i resztą. Mam nadzieję, iż na forum
                            pojawią się również specjaliści problemu. Prawdy nikt nie zna. Pani Surmiak Domańska pojawi się zapewne wkrótce.
                            Śmieszy mnie i dziwi jeden fakt. Otrzymałam szereg listów "by land mail". W każdym ktoś- od profesora akademickiego
                            do więźnia deklarował mi pomoc, moralną, fizyczną, pan profesor napisanie kilku artykułów pood moim nazwiskiem,
                            więzień miłość i wierność, ale gdy odpisałam, że nie takiej pomocy potrzebuję, a jedynie klientów do mojej firmy,
                            wszyscy byli oburzeni. co Wy na to? Pozdrawiam Sylwestrowo!
                            Anna Łojewska
                            • monikate Re:Do Siego Roku! 02.01.03, 12:58
                              Pani Aniu, listy są, że tak powiem - "typowe", zawsze takie coś się pojawia na
                              obrzeżach większych problemów. Ale poza tym: Nie ma diagnoz? Zupełnie prawdy
                              nie zna nikt? To artykuł (niby p. Kasi S-D, ale zasadniczo Pani) był czubkiem
                              góry lodowej? W ogóle nie mamy racji? No dobrze, ale my czekamy i czekamy - a
                              nikt niczego nam nie wyjaśnia. Przypominam, że co się zaczyna, trzeba
                              skończyć, ale skoro tu akurat mam zero wpływu na sytuację... Pozdrawiam
                              noworocznie, z nikłą nadzieją, że będzie tak, jak Pani zapowiada.
                              • Gość: monikate Re:Do Siego Roku! IP: *.pol.lublin.pl 03.01.03, 14:12
                                W końcu przestanę ten wątek podnosić w górę... już mi się to nudzi! Nic i nic!
                                Oj, Jotembi miała rację!
                                • jotembi Re:Do Siego Roku! 03.01.03, 14:53
                                  no miałam... ale w sumie marna to satysfakcja
                                  • Gość: a.lojewska Re:Do Siego Roku! IP: *.bracz.edu.pl 03.01.03, 18:35
                                    Drogie Panie- Pani moniko i Jotembi. W diagnozach społecznych pojawia się wiele
                                    nowyc hwątków, i tak to, co było modne 10 lat temu, np społeczeństwo
                                    alternatywne, różne ruchy i towarzystwa przechodzi dzięki Bogu do lamusa
                                    ustępując profesjonalnym działaniom i próbom reintegracji różnej
                                    maści "wykluczonych" ze społeczeństwa. Weźmy prosty przykład- np.
                                    homoseksualizm do 1981 r. był penalizowany /karalny/ teraz formalnie jest
                                    równouprawniony z innymi orientacjami seksualnymi. Oczywiście- homoseksualizm
                                    nie jest tak straszliwy w swoich skutkach społecznych jak bezdomność i inne
                                    patologie. Odnośnie p. Kasi Surmiak Domańskiej- już wysyłam do niej -emaila.
                                    chociaż odnoszę wrazenie, że nas "podgląda", w końcu jej prawo- jest autorką
                                    tego NOWATORSKIEGO TEKSTU, chociażby i dlatego, że nikt przed nią nie dał prawa
                                    do równej wypowiedzi osobom wyklucoznym. Pozdrawiam
                                    • Gość: magda Re:Do Siego Roku! IP: *.toya.net.pl 04.01.03, 10:10
                                      Kobieto litości!!!
                                      przecież ciebie nikt nie wykluczał-zrobiłas to sama-jeśli już
                                      tak bardzo chcesz być "wykluczona",to na własną prośbę.Tak już w
                                      życiu jest,że dorosły czlowiek -jeśli nie jest
                                      ubezwłasnowolniony-ponosi sam konsekwencje swoich decyzji.Zdaję
                                      sobie sprawe że to truizm,ale probuję tym przywrócić własciwy i
                                      chyba najważniejszy wątek tej dyskusji.Pozdrawiam jotembi i
                                      monikate,gratuluje wytrwałości.
                                      • jotembi Re:Do Siego Roku! 05.01.03, 01:10
                                        thx magda!!!
                                        coś nam chyba zaczyna tej wytrwałości brakować pomalutku
                                        ale ja jednak nadal sobie czytam ten wątek
                                        i się ponuro (bez satysfakcji żadnej) utwierdzam w mojej (i nie tylko mojej)
                                        równie ponurej diagnozie sytuacji
                                        • Gość: monikate Re:Do Siego Roku! IP: *.pol.lublin.pl 06.01.03, 14:30
                                          Ja tylko jeszcze raz wątek podnoszę! Jakoś głowy dzisiaj nie mam na pisania
                                          sensownych rzeczy, a zresztą - i moja wytrwałość jest na ukończeniu. A Kasia
                                          Surmiak-Domańska, jeśli chce mieć opinię solidnej i wiarygodnej dziennikarki,
                                          powinna:
                                          1. Napisać uczciwie, że nie ma nic więcej do powiedzenia, ponad to, co już
                                          popełniła w "WO".
                                          2. Odezwać się, ogłosić, że aneks, c.d. będzie, ale że potrzebuje więcej
                                          czasu.
                                          Chyba tyle się nam należy! I to by było na tyle. Serdecznie pozdrawiam!
                                        • Gość: monikate Re:Do Siego Roku! IP: *.pol.lublin.pl 06.01.03, 14:31
                                          Ja tylko jeszcze raz wątek podnoszę! Jakoś głowy dzisiaj nie mam na pisania
                                          sensownych rzeczy, a zresztą - i moja wytrwałość jest na ukończeniu. A Kasia
                                          Surmiak-Domańska, jeśli chce mieć opinię solidnej i wiarygodnej dziennikarki,
                                          powinna:
                                          1. Napisać uczciwie, że nie ma nic więcej do powiedzenia, ponad to, co już
                                          popełniła w "WO".
                                          2. Odezwać się, ogłosić, że aneks, c.d. będzie, ale że potrzebuje więcej
                                          czasu.
                                          Chyba tyle się nam należy! I to by było na tyle. Serdecznie pozdrawiam!
                                      • Gość: a.lojewska Re:Do Magdy IP: *.bracz.edu.pl 06.01.03, 18:34
                                        Gość portalu: magda napisał(a):

                                        Być może wykluczyłam sie na własną prośbę, ale Teraz Społeczeństwo nie ma NIC
                                        do zaproponowania osobom, które starająsię moim śladem wyjść na prostą. Nic
                                        poza różnymi BArkami, MArkotami, i ochłapami, któtre pogrąża ich w większym
                                        maraźmie. Myślę, że to powinno być głównym nurtem w dyskusji, czyli co robić.
                                        Swoją drogą, czy winisz również małe dzieci, niemowlęta, ze same są sobie
                                        winne, że są bezdomne, bo ich rodzice nie mieli gdzie udaćsię po wyjściu z domu
                                        dziecka np?

                                        .Tak już w
                                        > życiu jest,że dorosły czlowiek -jeśli nie jest
                                        > ubezwłasnowolniony-ponosi sam konsekwencje swoich decyzji.Zdaję
                                        > sobie sprawe że to truizm,ale probuję tym przywrócić własciwy i
                                        > chyba najważniejszy wątek tej dyskusji.Pozdrawiam jotembi i
                                        > monikate,gratuluje wytrwałości.
                                        • jotembi Re:Do Magdy 06.01.03, 20:52
                                          przepraszam że się wtrącam, ale jest jednak pewna różnica między niemowlęciem
                                          bezdomnym z powodu bezdomności rodziców, a osobą dorosłą...
                                          poza tym oczywiście ma pani sporo racji, społeczeństwo ma mało do
                                          zaproponowania tym, którzy "wykluczyli się" z niego sami. tyle że niestety
                                          niewiele więcej ma chwilowo do zaproponowania także i pozostałym, tym nie
                                          wykluczonym
                                          nie znam się za dobrze na gospodarce itp, ale wydaje mi się, że skuteczne
                                          welfare state to jednak państwo bogate... pl póki co do bogatych nie należy,
                                          więc i ta welfare kuleje
                                          a mnie się marzy jak najwięcej welfare... wiecie dla kogo? dla ludzi starych,
                                          wcale nie bezdomnych
                                          dziś znowu dopłaciłam jakiejś starszej pani parę groszy do leków na receptę,
                                          które próbowała wykupić w aptece
                                          więc proszę mi wybaczyć, wolałabym, żeby najpierw takie staruszki dostały kasę
                                          na leki, a dopiero potem można się zająć bezdomnymi (na własną prośbę i nie na
                                          własną prośbę)
                                          • Gość: a.lojewska Re:Do Magdy IP: *.internetdsl.tpnet.pl 08.01.03, 08:12
                                            Znam to welfare z Zachodu, byłam tam wolontariuszem w ichnich Barkach i proszę
                                            mi wierzyć oni, rzeczywiście mają zagwarantowany minimax/ mionimum socjalne/,
                                            ale psychicznie to ja miałam mnniejsze lęki przed wchodzeniem w relacje z
                                            tamtym społeczeństwem. Fakt, tam nikt ludzim nie wmawia , że bezdomność jest
                                            zaszczytem /vide wypowiedzi Sadowskich w "Zawziętusie" i kilku innych./ Ja
                                            miałam pecha, że trafiłam na niezdrową organizację. Te państwowe szybciej
                                            pomagająstanąc na nogi, bo nie socjalizują do dziwnej pracy na rzecz
                                            bezdomnych, gdy człowiek sam nim jest. Pozdrawiam i gratuluję wysiłku na forum
                                            • jotembi Re:Do Magdy 12.01.03, 21:32
                                              coś mi jeszcze przyszło do głowy, wątek znowu trafi na pierwszą stronę
                                              ale nie było mnie przez parę dni i dlatego dopiero teraz

                                              bezdomność - "techniczna" czy "psychiczna"...? można być bezdomnym z powodu
                                              braku domu czyli miejsca, gdzie jest się u siebie, gdzie można zamknąć za sobą
                                              drzwi i gdzie płacąc czynsz czy co tam jeszcze wie się, że nikt człowieka z
                                              tego miejsca nie wyrzuci
                                              tu kłopot, bo mieszkań raczej nikt nie rozdaje za darmo... a rozumiem, że
                                              większość tych "technicznie" bezdomnych raczej kasy na kupienie czy wręcz
                                              wynajęcie mieszkania nie ma
                                              no i bezdomność psychiczna, czyli - jakby to określić...? - myślenie o sobie
                                              jako o człowieku bezdomnym. mam wrażenie, że pani jest już na tym etapie, też
                                              raczej na własną prośbę

                                              a gdyby ktoś pani zaoferował mieszkanie? nic specjalnego, pokój z kuchnią
                                              powiedzmy
                                              tylko dla pani, czynsz, światło i te takie do zapłacenia i już...?
                                              żadnych innych opłat czy zobowiązań, bezterminowo przekazane w użytkowanie czy
                                              nawet przepisane na panią

                                              to co wtedy...?

                                              wbrew pozorom to jest poważne pytanie, choć chwilowo nie oferta

                                              ps. do magdy: no i co, jakoś się dziennikarka nie zgłosiła...
                                              • Gość: a.lojewska ReDo Jotembi IP: *.bracz.edu.pl 13.01.03, 18:21
                                                SUPER! O to mi chodziło, aby ktos w końcu zauwazył, że są dwie
                                                bezdomności. Ja mam już swoja firmę. po południu przelano mi na
                                                konto 21 tys żl. Niewiele, bioroąc pod uwage kilka miesięcy. Z
                                                tego dostanie mi sie jedynie prowizja. O bezdomności technicznej
                                                już raczej zapomniałam. to spanie w krzakach mogę już porównać
                                                do przygód z harcerstwa, których przeżyłam niemało, bo mam
                                                wyskoki stopień instruktorski- phm. Bezdomność psychiczna to
                                                wrażenie że nic człowiekowi nie przysługuje, nawet prawa
                                                konstytucyjne, nawet szacunek otoczenia i rozpacz, że jest się
                                                lokowanym w * kręgu społecznym i kulturowym. Przeciez Wy na
                                                portalu też atakujecie mnie i wmawiacie jakieś dewiacje, t osamo
                                                przeżywałam do niedawna w realu.Pozdrawiam
                                                • jotembi Re: ReDo Jotembi 13.01.03, 21:02
                                                  szczerze mówiąc jeśli atakujemy, to nie z racji tej technicznej bezdomności,
                                                  to raczej chodziło o coś innego, nieważne o co
                                                  fajnie, że jakoś się ruszyło i jakby idzie lepsze
                                                  szkoda tylko, że się dziennikarka nie odważyła włączyć w dyskusję... ale ja i
                                                  tak na to nie liczyłam
    • jotembi Re: Anna Łojewska 07.01.03, 09:18
      www2.gazeta.pl/forum/794674,30353,794652.html?f=521&w=4181857
    • Gość: sj Re: Anna Łojewska IP: *.localdomain / 10.0.3.* 09.01.03, 15:26
      witam

      poszukuje kontaktu z autorka artykulu, p. Surmiak-Domanska

      pozdrawiam, sj
      • Gość: a.lojewska Re: Anna Łojewska IP: *.poznan.sdi.tpnet.pl 09.01.03, 19:48
        najprościej wysłać e-maila na adres Wysokich Obcasów, lub też tam
        zatelefonować. Adres w stopce redakcyjnej. Też pozdrawiam,
        Anna Łojewska
        • monikate Re: Anna Łojewska 14.01.03, 14:14
          Najprościej, żeby p. K. Surmiak-Domańska odezwała się bodaj w 2 słowach! Tyle
          by się nam chociaż należało. Powinna się cieszyć, że ma taki wydźwięk swojej
          publikacji. Jotembi na to nie liczyła (dlaczego, jotembi?), a jotembi na ogół
          trzeźwo ocenia sutuację.
          Był wywiad z p. Sadowskim, tym od Barki z tydzień temu może, nawet mały wątek
          powstał na ten temat. No niech.
          Już abstrahując od innych rzeczy - każdy potrzebuje prywatności i trochę
          przestrzeni dla rozwoju swojej indywidualności! A w jakiejkolwiek grupie,
          nawet dobrej z założenia, wyzwalają się takie mechanizmy, które prowadzą i do
          patologii i do tragedii. Poza przykładami z rzeczywistości, przypominają mi
          się przykłady literackie i filmowe, oparte na "faktach autentycznych" -
          vide "Lot nad kukułczym gniazdem", "Władca much", "Miasto i psy". Dlatego
          zasadniczo jestem przeciwna życiu w stadzie. Ale czego my odwalamy robotę za
          p. Kasię, że już tak powiem wprost?!
          • monikate Re: Anna Łojewska 15.01.03, 13:24
            A co tam, jeszcze raz podciągnę! Może do jakiego Guinessa mnie wpiszą!
            • monikate Re: Anna Łojewska 17.01.03, 13:11
              Jestem coraz bliżej tego Guinessa... A sprawa AŁ + kontekst - była i się
              zmyła...
              • jotembi Re: Anna Łojewska 17.01.03, 13:31
                hehe monikate
                w końcu cię stąd zbanują za utrudnianie sprzątania w archiwum... zupełnie
                niezależnie od guinessa

                no zniknęła sprawa a szkoda wielka
                ciekawie się zapowiadało, miło się dyskutowało
                się miało nadzieję na jakiś odzew
                eeee tam... szkoda
                • Gość: ma Re: Anna Łojewska IP: proxy / 195.245.213.* 17.01.03, 17:47
                  Tak sobie od dłuższego czasu czytam i czytam , kiedyś nawet coś tam
                  napisałam...Widzę, że to się kończy i nawet nudno nie jest. Monikate i jotembi-
                  uważam, że sie powinnyście na kawę umówić...Może coś wspólnie sensownego
                  wymyślicie. Pozdrawiam serdecznie.
                  • jotembi Re: Anna Łojewska 18.01.03, 11:16
                    hehe, dzięki wielkie, ma!

                    co do kawy z monikate, to też mi się tak wydaje, niestety nie mieszkamy w
                    jednym mieście... ale z drugiej strony nie taka znowu wielka ta pl
                    monikate, to jak będzie z tą kawą...?
                    • monikate jotembi - dziękuję, reflektuję! 20.01.03, 11:53
                      Naprawdę, szalenie mi miło. Nie jestem z W-wy, ale mieszkam ok. 170 km od
                      niej, do W-wy 2 godz. jazdy. Jeśli nadal chcesz, jotembi, to może coś
                      skombinujemy po 30.01.? Wysyłam dziecko na stypednium do Anglii- jest tera
                      masa biurokratycznego załatwiania, latania, itd., itd.
                      A p. Surmiak-Domańską jestem rozczarowana - naiwnie uważałam ją za
                      dziennikarkę z pasją i szalenie zaangażowaną w to, co robi. Pozdrawiam!
                  • Gość: a.lojewska Re: Anna Łojewska do ma IP: *.bracz.edu.pl 07.02.03, 16:58
                    Odnoszę wrazenie, ze skądśznamy się. Proszę mi jedynie przypomnieć skąd.
          • Gość: a.lojewska Re: Anna Łojewska IP: *.bracz.edu.pl 23.01.03, 15:18
            monikate napisała:

            Wczoraj był pogrzeb fundatorki Barki. Spotkałam sfrustrowane dzieci Sadowskich.
            Miały do mnie żal,wręcz wyzwały mnie, że zachowałam się niemoralnie, że one
            są / ich stwierdzenie- nastoletnich/ b. moralne i uczciwe. Szkoda mi ich, bo są
            24 godz. indoktrynowane i zatraciły już poczucie świata rzeczywistego. Podobnie
            sam T.S. sam się nakręca, a pomagająmu w tyym różni nieodpowiedzialni
            dziennikarze, m.in.lokalni- poznańscy i Przez przypadek Joanna SZczęsna.
            Wysłałam już do niej e-maila z wyrazami oborzenia i spisem podstawowej lektury
            naukowej, gdzie znajdzie informacje o Barce i jje rzeczywistej roli, czyli
            braku merytorycznej pomocy osobom bezdomnym.
            > Był wywiad z p. Sadowskim, tym od Barki z tydzień temu może, nawet mały wątek
            > powstał na ten temat. No niech.
            > Już abstrahując od innych rzeczy - każdy potrzebuje prywatności i trochę
            > przestrzeni dla rozwoju swojej indywidualności! A w jakiejkolwiek grupie,
            > nawet dobrej z założenia, wyzwalają się takie mechanizmy, które prowadzą i do
            > patologii i do tragedii. Poza przykładami z rzeczywistości, przypominają mi
            > się przykłady literackie i filmowe, oparte na "faktach autentycznych" -
            > vide "Lot nad kukułczym gniazdem", "Władca much", "Miasto i psy". Dlatego
            > zasadniczo jestem przeciwna życiu w stadzie. Ale czego my odwalamy robotę za
            > p. Kasię, że już tak powiem wprost?!
            • Gość: a.lojewska Re: Anna Łojewska IP: *.bracz.edu.pl 23.01.03, 15:22
              Napiszcie do p. Surmiak, a może jeszcze również i do p. Weroniki Kostyrko e-
              maila, że chciecie,aby wasze głosy były dyskutowane na forum i problem omówiony
              przez ekspera. podobno działa. Ja poczekam jedynie na ksiażke. Pozdrawiam Was
              obie.
              • a.lojewska Re: Anna Łojewska 23.01.03, 15:39
                sorry, jakie donosy, czy walczenie o swoją pensję, wstrzymano mi
                bezprawnie z Barce są i prawa konstytucyjune są donosem.
                Radzę sobie tekst p. Kasi Domańskiej składa sioe w 70 % z mojej
                ksiazki. P. Sadowski zapomniał dodać, ze inspekcja pracy przyznała
                mi racje. Znalazłam, inna prace, tam próbowano podobnych gierek,
                proces wygrałam. Osnośnie mojego domniemanego żebractwa na dworcu,
                to radzę zajrzeć do "przewodnika Katolickiego" z lipca'2000,
                gdzie p. SAdowscy, w okresie własnej bezodnmości zamieszkawszy u
                założycielki fundacji p .Garwolińskiej, nazwali jąosobą chorą
                psychicznie- w PRASIE.
                Uważam, że jest za mało kontroli państwa i opinii społecznej nad
                tymi nieprofesjonalnymi działaniami. Brakuje jeszcze programów
                pomocy PRAWDZIWEJ. "BARKI" muszą już zniknąć, bo są nierentowne i
                niehumanitarne
                Pozdrawiam, Dziękuję za zainteresowanie tematem.
                Anna ŁOjewska
                • monikate Do p. A. Łojewskiej 24.01.03, 14:06
                  Pani Aniu, jeszcze mamy prosić panią Kasię? Nie o to chodzi, że by mi korona z
                  głowy spadła, ale ona SAMA winna to wiedzieć; w końcu jest to forum "GW". A
                  jak nie chce, to niech nam powie, że nie chce.
                  A poza tym jeszcze raz dodam - że prawda zawsze leży pośrodku...
                • monikate Do p. A. Łojewskiej 24.01.03, 14:06
                  Pani Aniu, jeszcze mamy prosić panią Kasię? Nie o to chodzi, że by mi korona z
                  głowy spadła, ale ona SAMA winna to wiedzieć; w końcu jest to forum "GW". A
                  jak nie chce, to niech nam powie, że nie chce.
                  A poza tym jeszcze raz dodam - że prawda zawsze leży pośrodku...
                • monikate Re: Anna Łojewska 24.01.03, 14:10
                  Pani Aniu, jeszcze panią Kasię mamy prosić? Nie chodzi o to, że spadłaby mi
                  korona z głowy, ale jest to w końcu forum "GW" i powinna wiedzieć pani Kasia,
                  jakie są nasze oczekiwania. A jak nie chce gadać - to niech to wyartykułuje!
                  A co do reszty - to powtarzam: prawda zawsze leży pośrodku...
                  • Gość: a.lojewska Re: Anna Łojewska Do pp. Moniki i Jotembi IP: *.bracz.edu.pl 27.01.03, 18:38
                    Drogie Panie,
                    Nie wiem już, dlaczego Wasze listy nie są drukowane na forum. Może to nadal
                    temat tabu, podobnie jak i na Zachodzie, gdzie dyskutuje sięo wszystkim, byle
                    nie o problemach społecznych.Ja będę chciała wykorzystać je w mojej książce.
                    Mam nadzieję, że pozwolicie. Oczywiście, p. Kasia Surmiak dostała szereg
                    nagród, w tym za pisanie o problematyce społecznej. Polecam nową książkę
                    Stefana Chwina o bezdomności. Tylko zrozumcie proszę! ona dopuściła do głosu w
                    swoim reportażu nmnie, jako równorzędną partnerkę. Do dzisiaj nie jest to w
                    smak różnym nawiedzonym "zbawiaczom" świata
                    • monikate Jotembi, gdzie jesteś! 28.01.03, 09:13
                      No dobrze, zasadniczo sami czytelnicy powinni wyciągać wnioski z reportażu,
                      książki, opowiadania... (niepotrzebne skreślić). Ale skoro ją prosimy, skoro
                      sytuacja jest aż tak mocno niejasna, a ona milczy... Autor jednak winien jest
                      czasem coś swoim czytelnikom!
                      Z innej beczki przy okazji: jotembi, gdzie jesteś! Aż się obawiam! Jesteś
                      zapracowana? Nie daj Boże - chora? Wyjechana? Odezwij się!
                      • Gość: a.lojewska Re: Jotembi, gdzie jesteś! IP: *.ae.poznan.pl 04.02.03, 12:29
                        Również chcialabym zapytać Jotembi, co ją tak niepokoi w mojej fizycznej
                        bezdomności i dlaczego uważa, że jest to niegodziwe. Staram się funkcjonować na
                        własny koszt w społeczeństwie, które przez ponad 10 lat udawało, że mnie nie
                        widzi. Teraz przeszkadzają mu moje drobne potknięcia, coś w stylu przesunięcia
                        znaków interpunkcyjnych.
                        • Gość: a.lojewska Re:Do wszystkich uczestników portatu A.Ł. IP: *.bracz.edu.pl 07.02.03, 11:41
                          Dzieki, że byliście. Co bardziej żarliwi mają szansę otrzymać ode mnie ksiazkę
                          z dedykacją. Problem nadal jest. JESTEŚMY SPOŁECZEŃSTWEM PRYMITYWNYM, BOJĄCYM
                          SIĘ POSTĘPOWANIA INNEGO, NIŻ TO KTÓRE ZNAMY. DOTYCZY TO ZARÓWNO MOICH CO
                          PONIEKÓRYCH WYKŁADOWCÓW, JAK TEŻ VOX POPULI Z PORTATU. AŻ SAMI NIE UPADNIEMY NA
                          D.../WŁAŚCIWE WSTAWIĆ/:))Dzięki za dyskusję. A.Ł.
                          • Gość: a.lojewska Do wszystkich uczestników portatu A.Ł. i ma IP: *.bracz.edu.pl 07.02.03, 12:01
                            ZAPOMINASZ ŻE JA JUŻ BYŁAM NA INNYM ETAPIE,nie CHCIAŁAM ryby.
                            > Owszem "chciano" mi. pomóc, skoro o tym mówimy. Stowarzyszenie
                            > erygowane przy Kościele katolickim odmówiło mi zapłaty pensji za moją pracę.
                            Proces sądowy wygrałam. Pieniądze mam nadzieję odzyskać. Z założonego przeze
                            mnie mnie stowarzyszenia zostałam wykluczona, bo byłam z "Przeszłością"
                            > Barkową. Przeszkadzał tam kolor moich oczu, duzi bratankowie,zainteresowania,
                            niechęć, lub chęć pracy fizycznej, bo jako prezes... Szefowa innej
                            fundacji była oburzona, że chcę u niej uczyć j. angielskiego i prowadzić grupę
                            wsparcia. Już mnie zafiksowała jako dożywotnią klientkę swojej branży. A
                            zresztą, może pod nazwiskiem ujawni się ktoś, kto wtedy rzekomo chciał mi
                            pomóc. Ja nie przypominmam sobie. Teraz okazuje się, że wszyscy chcieli, tylko
                            ludzie na Boga, mnie nie była potrzebna miska i łóżko, ale pieniądze za moją
                            pracę. Pamiętajcie, jeżeli zechce się wam komuś pomagac, to róbcie to tak, aby
                            nie miec później ani do siebie, ani do tego nieszczęśnika pretensji, że chce on
                            iść swoją droga!!!! Reszta wypowiedzi ma na żenująco niskim poziomie, bez
                            ementarnej znajomości rzeczy. Polecam pracę dys. p. Moniki Oliwy z Instytutu
                            Socjologii poznańskiego uniwersytetu i "Politykę Społeczną" z pocz.2001. Może
                            pojawiły się już nowe opracowania. Pozdrawiam,
                            Anna Łojewska
                        • jotembi Re: Jotembi, gdzie jesteś! 08.02.03, 14:49
                          uff, jestem
                          się wyjeżdżało, ale się wróciło, zawsze wracam do domu...
                          na razie radość dzika i samozadowolenie (fuj) utrudnia mi percepcję
                          rzeczywistości, pozachwycam się jeszcze przez chwilkę własnymi sukcesami i
                          przybędę ponownie przepraszać wszystkich, z którymi kontakt mi się tak głupio
                          urwał
                          a gdzie to ja niby napisałam, że cokolwiek uważam za niegodziwe? nie chce mi
                          się sprawdzać, ale "niegodziwy" to raczej nie moje słowo...
                          • monikate Jotembi, już jesteś?!! 10.02.03, 10:52
                            Uff, brakowało Ciebie i na tym forum i na innych! Odzywaj się! A o kawie
                            możemy pomysleć! Serdecznie Cię pozdrawiam, monikate
                          • Gość: a.lojewska Re: Jotembi, gdzie jesteś! IP: *.poznan.sdi.tpnet.pl 11.02.03, 21:33
                            Zapewnie nie. ale zbliżone. Robię, co mogę, nie wszyscy ludzie znają moją
                            tragedię, a ci, którzy poznają, sztywnieją, jakbym była kloszardem, a nie tym
                            co aktualnie robię, uczciwie i zatrudniając kilka osób
                          • Gość: a.lojewska Re: Jotembi, gdzie jesteś! IP: *.poznan.sdi.tpnet.pl 11.02.03, 21:34
                            Zapewnie nie. ale zbliżone. Robię, co mogę, nie wszyscy ludzie znają moją
                            tragedię, a ci, którzy poznają, sztywnieją, jakbym była kloszardem, a nie tym
                            co aktualnie robię, uczciwie i zatrudniając kilka osób
                    • Gość: Marian Klatt Re: Anna Łojewska Do pp. Moniki i Jotembi IP: *.poznan.sdi.tpnet.pl 27.02.03, 18:51
                      Dzien Dobry pani Anno wysłałem list i albo cos narozrabiłem albo ne wiem co sie
                      stało czy tu działa cenzura pozdriam Marian Klatt
                      • Gość: Marian Klatt Re: Anna Łojewska Chyba cos narozrabiałem;)) IP: *.poznan.sdi.tpnet.pl 27.02.03, 19:17
                        Dzien dobry
                        chyba cos zrobiłem nie tak i moje stukanie nie weszło na forum wiec powturze
                        Poznałem wczoraj pania Anne osobiscie w autobusie miejskim mpk poznan
                        Miałem zadanie poznac dalsze losy Jej.
                        Podobnie jak Pani Anna jestem studentem i w podobnym wieku do tego uwarzam się
                        za Przyjaciela "Barki'
                        wmienilismy poglady ruznimy sie w kwestiz asadniczej czyli na temat projektu
                        ustwy o zatrudnieniu socjalnym - Ojcem Chrzestnym ustawy jest Tomasz Sadowski
                        Poszukiwania paniAnny były długie mogły byc krótce np nie wierze- ze pan
                        Wojciech Zarzycki vice Prezes "Barki" nic nie wie o pani Annie i równiesz
                        REDAKCJA GAZETY ODDZIAŁ W POZNANIU NIE ZANŁA ZE MA STRONE I JEST fORUM I JEST
                        TEMAT KTÓRY WYWOŁAŁA PANI ANNA I CHWAŁA JEJ ZA TO.

                        ALE ZABAWIŁEM SIE W DEDEKTYWA i nie był bym ucziwy wobec siebie gdybym
                        NIEZGANIŁ GAZETY A WŁASCIWIE JEJ AUTORKI ZA PRZEKŁAMANIA
                        ZAFAŁSZOWANIA ,NIEDOPOWIEDZENIA,
                        poprostu straciłem zufanie choc artykuł ciekawy jedno tłumaczy ze autorka jest
                        z wawa a ja z Pyrlandi wiec solidnosc jet Najwazniejsz)) zart bo najwazniejsze
                        ze odnalazłem Pania Anne i jeszli mnie nie przepedzi to zapowada sie ciekawa
                        dyskucja Pozdrawiam wszystkich uczestników Forum Pania Anne w szczególnosci
                        Marian
                        • Gość: anna łojewska Re: Anna Łojewska Chyba cos narozrabiałem;)) IP: *.internetdsl.tpnet.pl 10.04.03, 01:03
                          Jeżeli kolejna osoba będzie nachodziła i niepokoiła mnie w tak nachalny sposób,
                          to oddam sprawę w ręce odpowiednich organów. Kolejny przykład marnotrastwa
                          naszych pieniędzy. Pan w wieku 45 lat ma pokrywane studia z Państwowego
                          Funduszu Osób Niepełnosprawnych i nikłe szanse, zgoła żadne na znalezienie
                          pracy.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka