kiss-of-life
08.03.06, 18:28
Minęły już prawie dwa tygodnie. Było coraz lepiej. Zdałam sobie sprawę, że
wcale za nim nie tęsknię, że nie brakuje mi go. Nagle uświadomiłam sobie, że
nie chciałabym go spowrotem, nie jego jako konkretnej osoby, że nie jego
chcę, że tak naprawdę chcę poprostu miłości- obojętnie od kogo. Żeby ktoś się
mną zaopiekował, żeby złapał za rękę, żebym była dla kogoś ważna. Było już
tak dobrze, zaczęłam o siebie dbać, rozmawiać ze znajomymi. A dziś znowu
płakałam. Bo moje życie jest teraz szare, bo z dnia na dzień coraz bardziej
brakuje mi czułości. Rany, stałam się uzależniona od tego, żeby ktoś się mną
zajął, żeby ktoś kochał, był czuły. Co zrobić, żeby moje życie znowu nabrało
sensu? Co zrobić, żeby znowu było kolorowo? Piszcie, rady innych bardzo mi
pomagają... Z góry dziękuję serdecznie...