kowianeczka 16.03.06, 16:58 dla mnie bomba! super artykul! :)))))))))))))))))))))))))))))))))))))))))))))))))))) kobieta.gazeta.pl/wysokie-obcasy/1,53664,3024552.html?as=2&ias=2 Odpowiedz Link Zgłoś Obserwuj wątek Podgląd Opublikuj
kowianeczka Re: milosc w sieci 17.03.06, 15:52 lolo666 napisał: > Nie jestem w nastroju Hahahahahahahahaha, eche eche, zaksztusilam sie, hahahahaha. uj, auc, moj brzuch. kowianeczka Odpowiedz Link Zgłoś
pipilutek Re: milosc w sieci 17.03.06, 16:54 lolo666 napisał: > Nie jestem w nastroju jak bedziesz "w nastroju" to przeslij pocztowke:D p. Odpowiedz Link Zgłoś
kowianeczka Re: milosc w sieci 16.03.06, 17:03 Ciag dalszy:))))))))))))))))))))))))))))))))))))))))))))) kobieta.gazeta.pl/wysokie-obcasy/1,53664,3024602.html Odpowiedz Link Zgłoś
kowianeczka 80 godzin w sieci 16.03.06, 17:04 bez przerwy kobieta.gazeta.pl/wysokie-obcasy/1,53664,3024601.html Odpowiedz Link Zgłoś
kowianeczka Re: milosc w sieci 17.03.06, 15:03 "Ona - nick "Kochaneczka", lat 40 (przyznaje się do 36) - chora na cukrzycę, waga około 100 kg przy wzroście 160 cm." Odpowiedz Link Zgłoś
kowianeczka deser 17.03.06, 15:19 Ona romansem wirtualnym chciała zapełnić myśli na tyle, by choć na jakiś czas zapomnieć o trapiących ją lękach. Natomiast książę potrzebował odmiany w kieracie codziennych zajęć, problemów z opieką nad chorą i starą matką oraz prawie dorosłymi już dziećmi. Po rozwodzie czuł się samotny, a jednocześnie nie miał czasu na szukanie nowej partnerki w realnej rzeczywistości. Oboje więc - "Kochaneczka" i "Quebec" - dali sobie to, czego wtedy potrzebowali - pozorną bliskość i złudzenie miłości." No coz- nie martwcie sie. ta historia na pewno Was nie dotyczy. To inne osoby :))))))))))))))))))))))))))))))))))))))) k. Odpowiedz Link Zgłoś
kohol Re: deser 17.03.06, 15:21 Oczywiście, że nie dotyczy. A historia - jakich wiele. Odpowiedz Link Zgłoś
kowianeczka kohol 17.03.06, 16:18 Otoz mylisz sie. Gdy poznalam M.S. to myslalam, ze to milosc mojego zycia. Mieszkalismy w tym samym miescie i przyszedl kiedys pod moj dom zobaczyc jak wygladam, a ze zaslonek nie posiadam, wiec pewnie mnie podejrzal:). Znaczy napisal, ze widzial. A potem mnie uwodzil, wiec sie wzielam i zauroczylam, szybko jednak sie oduroczylam, potem zaczal uwodzic wiele kobiet, wiec ja juz oduroczona acz zdziwiona obserwowalam co bedzie dalej korzystajac od czasu do czasu z jego uroczego towrzystwa. Kilka lat temu opisywali jego przypadek w "Zwierciadle" jak jako "Gucio" czy jakis inny powiazany z pszczolka (ale nie ..Maja:)) dopadl mila sympatyczna dziewczyne z Krakowa. W "Twoim Stylu" opisano grupe wroclawska, ktora uzaleznila sie od forum Gazety Wyborczej. Potem widzialam jak pojawialy sie nowe dziewczyny i jak je adorowal, kilkakrotnie nawet zwrocilam mu uwage, zeby nie adorowal az tak nahalnie i bezposrednio, ale jedna z osob (nowa) bardzo mu spodobala sie. Juz nie pisuje. Jego "forumowa narzeczona" (zdazyl sie tez wirtualnie zareczyc) nie zwrocila uwagi, gdyz myslala, ze to on pisze a odpowiedzi sa odpowiedziami do niej, a to byly zupelnie odrebne dyskusje nie wposminajac o moich dodatkowo prowadzonych dyskusjach z Mathiasem (te czesc forum wspominam najbardziej zabawowo- czyli gonienie nowych kroliczkow). Dalej: Moja znajoma z reala ma zainstalowane GG, ktore zreszta ponad rok temu zainstalowala mnie. Pokazala mi przy okazji z kim koresponduje. Niektore nicki byly znajome, a gdy pytalam o poszczegolne bedace komplicja innych znajomych nickow to wskazywala na cudownych meskich adwersarzy, ale tylko do kontatkow w necie. Z dwoma sie umowila, ale nie mogli przybyc, wiec szybko zredukowala znajomosci. Inna moja znajoma natomiast nas do dzis podczytuje. Niekiedy rozmawiamy o tym (zna sposob odczytu), ale powiedziala, ze "nie da sie tego gowna dluzej trawic i nie moze uwierzyc, ze kobiety sa az tak glupie i tak uzaleznione" a osoba to iscie arystokratyczna i bardzo starannie wyksztalcona. Wszystkie osoby pochodza z reala i nie sa jedna i ta sama osoba, jak najbardziej istnieja. Do czego zmierzam? Zmierzam do tego, ze M.S. bawi sie i bawic bedzie zawsze w ten sposob i dobrze, ze masz meza w realu, a nie zyjesz wylacznie netem, bo inaczej musialabym powiedziec, ze jestes taka sama idiotka jaka ja bylam i niczego wyjatkowego w Twojej historii nie ma, Twoja historia nie jest wylcznie Twoja, jest zbitkiem dyskusji z roznymi osobami (nie pacynkami, alecz istniejacymi ludzmi), a teraz pozostala juz tylko kupa smiechu. Na szczescie nie mowa o Tobie- w tym liscie smieje sie z siebie jak moglam przed laty upasc na czolko, ale na szczescie Mathias wie, ze mam wgnieciona dziurke od stukania sie plauszkiem w rozum, dlatego nic go nie dziwi a co raz wiecej oinformacji bawi. tobie zycze natomiast milego weekendu poza forum z rodzina, co i ja z duza przyjemnoscia za sekunde uczynie. Mathasie, zeby nie bylo- nieustajaco sympatycznie Cie pozdrawiam, bo nie znam innego, tak duzego Kaspra, ktory potrafilby mnie swoim zachowaniem ciagle rozsmieszac do lez:))))))))))))) Buzka! Pozdrawiam, kowianeczka Odpowiedz Link Zgłoś
pipilutek Re: kohol 17.03.06, 16:53 w srodku ma byc c-h zamist "h" --- kowianeczko, a c-h-u huhu z tym:-DDDD moja madralinka, a moglas pozostac kretynienka:). byc moze masz genetyczna zdolnosc do prostowania kregoslupa?:-) p. Odpowiedz Link Zgłoś
pipilutek Re: kohol 17.03.06, 17:21 kowianeczko,kohol wylaczyla komputer i poszla do rodziny.pisala przeciez (sam czytalem), ze forum jest tylko zabawa w przerwie pracy.swoja droga nie skojarzylem "kochaneczki" z koholem, ale moze dlatego, ze taki niewrazliwy jestem. predzej skojarzylbym quebbecca:))) pi..pi..pipilutek Odpowiedz Link Zgłoś
vanderbilt Re: kohol 17.03.06, 18:04 miejsce do tego typu dyskusji jest w dziale "wysokie obcasy" pod artykulem, ewnetualnie na innych forach, ale nie w temacie szczuki. nic mnie bardziej nie denerwuje jak fakt wycieranie sie innymi ludzmi dla wyrazenia wlasnej zasranej krzywdy dajac nie raz wyraz jak bardzo maj w dupie caly swiat, a tym bardziej obcych ludzi. bardzo cie prosze pipilutku i kowianeczko o zrobienie porzadku, w przeciwnym razie wku.rwie sie nie bede reczyl za siebie. vanderbilt Odpowiedz Link Zgłoś
vanderbilt Re: milosc w sieci 17.03.06, 18:14 jesli nie zmieni sie sposob komunikacji na forum to sadze, kowianeczko, ze dobrze bedzie, abys poprosila znajomych o zrobienie reportazu. sluze pomoca: faktami, materialami, wzorami rozmow, wycinkami czasowymi oraz nazwiskami, imionami z pelnymi zyciorysami. glownie interesuje mnie element nagonki na politykow, po, cimoszewicza, rosyjskiego szachisty, edyty gorniak, i wiele innych ciekawych historii np. okres przedwyborczy i lobbing pisu na forum. zostanie tez wlaczony obszerny material o manipulacjach na forum katowice. wystarczy odkryc tylko ip do calosci, dolaczyc dyskusje o zacieraniu sladow itd. i reportaz gotowy. jezeli uczestnikom przyjemnosc sprawia wykorzystwanie publiczynch nazwisk do osiagania wlasnych FORUMOWYCH gownianych celow to nic nie powinno stac na przeszkodzie, ze pod listami powinny pojawic sie prawdziwe nazwiska i imiona komentujacych. zakladam, ze uczestnicy nie beda wstydzili sie swoich wypowiedzi. przekopiowanego materialu na reportaz mam sporo- daj tylko znac- moja cierpliwosc sie juz skonczyla. vanderbilt Odpowiedz Link Zgłoś
bulterier Re: milosc w sieci 18.03.06, 13:51 sluszna uwaga. jesli nie zmieni sie wykorzystywanie osob publicznych do wiecznego rzygania swoim nieszczesciem i brakiem zgody na odrzucenie to daj materialy. niech zrobia o tym program. a czy ty tez wystapisz? fajno:) bulterier Odpowiedz Link Zgłoś
bulterier Re: milosc w sieci 18.03.06, 13:50 super. swoja droga zwrocilas uwage na opowiesc dziennikarki? niektore idiotki byly sklonne poczuc sie matkami lub corciami w pisywanych w wileu miejscach opowiesciach, a chodzilo o to, by zachecic dziennikarke do wynurzen. wspolczucia dla idiotek mam tyle co brudu za paznokciem, a zeby byc humanitarna osoba nawet wsadzilam paluch w doniczke, by uzbierac nieco czarnego.paznokcie krotku, burdu wiecej, wspolczucia -zero. bulterier. Odpowiedz Link Zgłoś
mathias_sammer Re: milosc w sieci 18.03.06, 14:40 Cudo, po prostu miod:)) Kowianeczko, ale ten gosciu z Kanady to nie ja, chociaz chcialbym byc na jego miejscu:)))) Zbajerowalem zaledwie kilka pan, ale od razu mowilem, ze nic z tego nie bedzie, bo mam rodzine, ktora kocham nad zycie. Zakochaly sie na wlasne ryzyko. Jedna taka powiedziala nawet, ze warto bylo przezywac ze mna wszystkie wstrzasy, inaczej jej zycie ograniczaloby sie wylacznie do pracy i opieki nad chora mama:) A zetm : wilk syty i owca cala i Mateuszek zadowolony:) Ale dodam jeszcze, ze inne niestety nie byly tak wyrozumiale jak pani dziennikarka z Vivy:) Do dzis biegaja za mna po forach, listy do skrzynek wysylaja a tresci? No coz, zawiedzone nadzieje, niespelnione obietnice, jeszcze wieksza samotnosc niz przed poznaniem mnie no i najgorzse- uzaleznienie nie tyle od netu tylko od mojej w nim obecnosci. Czekaja na mnie kiedy przyjde, zawsze poprawiam im nastroj:))))))))), wiec "niewazne czy twarda czy miekka" byle tylko byla.. gadka mathiasa:))) Buzka sloneczka!:D M.S. Odpowiedz Link Zgłoś