lavender34
28.03.06, 11:04
Znudziły mnie wojny podjazdowe o pilota do tv.Raz postanowiłam, że mogę
obejrzeć wieczorem Magdę M i M jak miłość, mimo że mojemu mężowi to nie leży.
M jak miłość kończy się przed emisją hitów na Polsacie itp. sensacji, które
ogląda mó facet. Ale on nie daje za wygraną i czepia się,że ja takie bzdury
oglądam. Czepia się, marudzi, jest natrętny, przełącza, pstryka i cholera
wie, co jeszcze. Ale bywają dni, że nie mam się na sprzeczki o tak nieistitne
kwestie jak tv i wychodzę. Zostawiam go sam na sam z tym pudłem. Oglądam
wtedy jak idzie do pracyi nie ma go w domu. I wiem, że to głupie, bo
ustępując mu daję prawo do wywierania na mnie nacisku w innych sprawach. Ale
chyba nie sposób walczyć z facetami o tv. A gdzie sztuka kompromisu? Nie
zrobię z siebie wariatki chodząc np. do sąsiadki na film a podobno
podłączenie drugiego tv w sypialni jest niemozliwe, bo przy remoncie nie
pociągnięto przewodów czy czegoś tam.Jak Wy sobie radzicie z takimi
problemami? Nie jestem odosobniona ze swoimi problemami.Prawda?