grogreg
12.12.02, 11:26
Jade se ja przedwczoraj przez miasto i "Trojeczki" mojej jedynej slucham. A
tam sie toczy rozmowa o formach komunikacji ze szczegolnym nastawieniem na
listy. Sluchacze sobie dzwonia, rozne historyjki opowiadaja.
Dwoni kobieta, na ucho jekies 40 lat. I opowiada, ze maja w rodzinie zwyczqaj
zostawiania sobie karteczek i roznymi wanymi i mniej waznymi informacjami
("obiat w piekarniku", "milego dnia", "przpraszam za wczoraj" itp bzdety).
Ostatni liscik jaki ta kobieta dostala od meza brzmial jakos tak.
"Nie potrafie inaczej. Kocham ja, odchodze. Wytlumacz to dziecku".
Kurde, na czerwonym swietle z wrazenia przejechalem.