Dodaj do ulubionych

Kobieta szefa

IP: *.gliwice.sdi.tpnet.pl 17.12.02, 19:07
Dziewczyny prosze o pomoc. Zakochałem się w kobiecie mojego szefa. Ona
pracuje w tej samej firmie, jest dla mnie bardzo miła, zawsze się uśmiecha
ale nie robi żadnego kroku, lubi ze mną rozmawiać- więcej niż z innymi.
Od dwóch lat o niej myślę ale teraz czuję że muszę coś zrobić bo ją kocham i
musze wiedzieć co jest z drugiej strony. Szef jest w porządku, jaki jest ich
związek- nie wiem dokładnie. On jest dużo bogatszy ode mnie, ona jest
samodzielna, nie szasta jego pieniędzmi. Dziewczyny jak myślicie czy mam
jakąś szansę przy nim??? Czy możliwe jest żeby kobieta zrezygnowała z
bogatszego faceta, co moge jej ofiarować???
Obserwuj wątek
    • melinek Re: Kobieta szefa 17.12.02, 21:55
      Sadzilam, ze faceci nie maja problemow z nawiazywaniem znajomosci
      i przelamywaniem barier. Zwykle mezczynza pierwszy sie przybliza,
      kladzie reke na udzie lub ramieniu, zachwyca sie pieknymi wlosami roszczesujac
      je palcami, a tu co? Moze to juz bylo, czy dopiero ma byc?

      Ryzyko realizacji takiego zwiazku jest, ze wylecisz z pracy, jesli szef
      sie dowie lub gdy kobiecie szefa sie narazisz i zacznie cie np. szantazowac
      ujawnieniem prawdy lub co gorsza ujawnieniem takiej wersji, w ktorej ona
      wypadnie dobrze a ty zle.
      Jesli trwa to juz dwa lata, jak piszesz to musisz szanowac swoja prace.
      I tak trzymaj. Na twoim miejscu zmienilabym prace i dopiero potem wziela sie za
      zone bylego szefa.
      • zdzichu-nr1 Re: Kobieta szefa 18.12.02, 01:31
        "Gdzie się mieszka i pracuje tam się chu*em nie wojuje" to pierwsze przykazanie
        Kodeksu Życia Towarzyskiego.

        Nie widzę żadnych szans przed Tobą, gdybyś budził w niej jakiś "dreszcz", rzecz
        by sama jakoś tam wyszła. Skoro przez dwa lata są tylko niezobowiązujące (choć
        miłe) pogaduchy, to znaczy że jest drewno i koniec. Nawet jak coś się ruszy pod
        wpływem Twoich usilnych starań, to będzie to co najwyżej kaprys z Jej strony,
        chęć chwilowej zabawy, co Cię w końcu zjebie psychicznie jeszcze bardziej.

        Jeśli mimo wszystko czujesz że "musisz", to idź vabank i nie baw się już w
        żadne podchody. Zaproś ją w przerwie na lunch czy innej wolnej chwili (chyba
        macie takie?) do knajpy i powiedz centralnie o co chodzi. Podejrzewam, że
        powie "hmmmmmm" i "bardzo Cię lubię" - może to Cię nieco uleczy?
        Pozdrawiam
    • Gość: filut Re: Kobieta szefa IP: *.elmont.com.pl / 10.40.36.* 18.12.02, 08:19
      Przykazań Kodeksu Życia Towarzyskiego należy bezwzględnie przestrzegać. Przed
      wielu, wielu laty byłem młody i figlarny. Mój szef też miał młodą
      kobietę/podwładną. Ja się do niej rutynowo ustosunkowałem czyli oczekująco-
      zaczepnie. Sprawa się rypła, bo szef był czujny. Epilog: "ja tam od bardzo,
      bardzo dawna nie pracuję". Wtedy jednak z pracą nie było poblemu!!!
      Gdyby nawet nie była to kobieta szefa, to też przykazań Kodeksu Życia
      Towarzyskiego należy bezwzględnie przestrzegać. Nie będę pisał kolejnej
      powiastki autobiograficznej, ale potwierdzam zasadność wymogów ww. Kodeksu.

      Jest tyle innych wspaniałych kobiet, że nie musisz cierpieć katuszy z powodu
      tej jednej z wielu, dodatkowo skażonej wadą "niekompatybilności z Kodeksem".
      Życzę mnóstwa szalonych chwil z kobietami bez ww. skazy.
      Pozdrawiam
      Fil
      • Gość: filut Re: Kobieta szefa IP: *.elmont.com.pl / 10.40.36.* 18.12.02, 09:14
        Przy okazji zidentyfikowaliśmy przypadek, gdy możliwa jest przyjaźń z kobietą
        bez seksu - patrz inny wątek.
    • pajdeczka ? 18.12.02, 08:44
      Zawsze pociąga nas najbardziej to , co wydaje się nieosiągalne. A kiedy już to
      mamy to staje się takie banalne.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka