anusia202
11.04.06, 14:30
Opisze wszystko w skrócie,bo wszystkiego nie bylabym w stanie. Przez 5 lat
bylam w
zwiazku z chlopakiem który wyrządzał mi krzywde(fizyczna i psychiczna),
szantażował, manipulował. Poznalam go majac 16 lat, jestem z tak zwanej
dobrej
rodziny, porządnej, wykształconej, on - mial problemy z prawem, byl jakby z
marginesu. Ja jako grzeczna, porzadna(i jakze naiwna) dziewczynka chcialam z
niego zrobić porzadnego człowieka, twierdzil ze mnie bardzo kocha i wszystko
dla mnie zrobi. I ta milosc jego trwa do dzisiaj tyle ze to jest chore,
zaborcze uczucie przez ktore on mi nie daje zycia. Rodzina nigdy nie moze sie
dowiedziec o tym co bylo, o tym ze mialam z nim kontakt. Rok temu zdobylam
sile
zeby skonczyc ten chory uklad i ciagla uleglosc jemu. Jednak ten ciagle
pisze,
straszy, ze jesli nie wroce do niego zaszkodzi mi i wszyscy sie dowiedzą
prawdy. Nie mam zadnych dowodów na nic. Bylam z nim w ciazy ktora usunelam- o
tym tez nikt nie wie. Teraz pytam, co mam zrobic? Najchetniej poszlabym na
policje ale coz mi z tego jak nie mam dowodow. Do rodziny sie nie zwroce bo
tak
jak wspomnialam wczesniej jest to niemozliwe. Prosze o pomoc.