miłość kobiety

12.04.06, 18:59
Mam mały, duży zależy dla kogo, problem. Jak nazwać miłość do mężczyzny,
kiedy sie wie, iż nie uznaje on miłości, nie interesują go kobiety, jest
lekko zagubiony, ma swą pasję i nie może się od niej oderwać? Czy to nie
nazywa się ślepa miłość? Cierpię, gdy uświadamiam sobie, iż nic z tego nie
wyjdzie. Jest coraz gorzej. Co robić?
    • olimpia36 Re: miłość kobiety 12.04.06, 19:04
      Wydaje mi się, że on doświadczył rozczarowania i teraz potrzeba mu czasu, żeby
      odbudować w sobie wiarę w miłość, a przynajmniej w przyjaźń. Bądź przy nim jako
      koleżanka, jak się przekona będzie super.
    • dr.verte Re: miłość kobiety 12.04.06, 19:11
      kingazeppelin napisała:

      > Jak nazwać miłość do mężczyzny,
      > kiedy sie wie, iż nie uznaje on miłości, nie interesują go kobiety, jest
      > lekko zagubiony, ma swą pasję i nie może się od niej oderwać?



      Aaaa pieprzenie w bambus takie rzeczy,pseudofasady.Niektórzy tak mają.Po prostu
      musisz gościa rozruszać.Laski wolą innych ale jak ci zalezy to do dzieła.
      "Nie uznaje miłości,nie interesują go kobiety" - nie rozśmieszaj mnie,musisz
      nad nim popracować.
      • merlina1 Re: miłość kobiety 12.04.06, 19:13
        dr.verte napisał:

        > kingazeppelin napisała:
        >
        > > Jak nazwać miłość do mężczyzny,
        > > kiedy sie wie, iż nie uznaje on miłości, nie interesują go kobiety, jest
        > > lekko zagubiony, ma swą pasję i nie może się od niej oderwać?
        >
        >
        >
        > Aaaa pieprzenie w bambus takie rzeczy,pseudofasady.Niektórzy tak mają.Po
        prostu
        > musisz gościa rozruszać.Laski wolą innych ale jak ci zalezy to do dzieła.
        > "Nie uznaje miłości,nie interesują go kobiety" - nie rozśmieszaj mnie,musisz
        > nad nim popracować.

        I znowu kontraktacja :)
        To znaczy, ze to jednak nie jest miłość i powinnaś szukać dalej. :)
        • dr.verte Re: miłość kobiety 12.04.06, 19:16
          merlina1 napisała:

          >
          > I znowu kontraktacja :)


          kontra co?
Pełna wersja