Gość: warum
IP: *.internetdsl.tpnet.pl
25.12.02, 09:30
To zawsze jest trudny problem. Ale powtórzę jak rozmawiałam z
dziećmi gdy ich dziadek - domownik, był ciężko chory.Balismy się
wszyscy i właściwie to cud,że przeżyl. Mój syn wtedy 8 latek i
córka ok.5lat pytali mnie co będzie? Syn przed I.komunią św.-
mówił, że po śmierci dobrzy ludzie idą do nieba, ale ponieważ
już oboje doświadczyli, że nie zawsze sami są grzeczni- więc
miał trochę wątpliwości czy "każdy" pójdzie do nieba. Upewniłam
ich że tak, na pewno. I dziadzio i wy i ja pójdziemy do nieba.
Wtedy moja córka zapytała "co będzie jak ty umrzesz? kto sie
nami zaopiekuje?". Powiedziałam jej wtedy, że nawet jeśli tak
się zadarzy,że ja wcześniej umrę - to" poczekam na nich na
chmurce"/ w polowie drogi do nieba". Aż oni przeżyją całe swoje
życie. I będę stamtąd ich obserwować, pomagać im, i zawsze bedą
wiedzieć ,że ja gdzieś tam jestem i na nich czekam. I kiedyś
znów będziemy razem i tylko trzeba troche czasu poczekac, by
znów było dobrze. Moim dzieciom - to wystarczylo. Wtedy były
małe i śmierć widziały tylko w formie pogrzebu w tv.Teraz - nie
bylo by mi tak łatwo wytlumaczyc odejście bliskiej osoby. Tym
bardziej,że śmierci nigdy nie da sie wytłumaczyć / chyba, że
skraca cierpienie i rozstanie z życiem przynosi ulge... ale kto
to wie na pewno?/ Pozdrawiam .