Dodaj do ulubionych

historia pewnego faceta ... kłamca

02.05.06, 23:14
Zdaje sie, ze moglabym zrobic ze swojego zycia i znajomosci z facetami
opowiadanie. Kazdy rozdzial bylby historia o innym. A ja opowiem Wam o tym
ostatnim - nie zale sie :) bez obaw. Zastanawia mnie tylko to, co tak
naprawde nimi kieruje, ze wciaz klamia, wlasciwie jest to klamstwo za
klamstwem, a moze strach przed przyznaniem sie? Sama nie wiem. Poznalam
faceta: mily, sympatyczny, szeroki usmiech za kazdym razem, swiadczacy o tym,
ze jest pogodnym czlowiekiem i te maslane oczy ... Ale szybko zorientowalam
sie, ze ma zobowiazania wobec kogos - nie musial mi o tym mowic, sama
zauwazylam. I mialam racje. Nastepne spotkanie nastapilo po 3 miesiacach -
jeszcze bardziej maslane oczy ... a potem, pod moja nieobecnosc pojawila sie
ta WŁAŚCIWA - jego kobieta - ona go kocha, on nie czuje tego co ona - to jego
wersja, ale mysle, ze wersja stworzona dla mnie, a rzeczywistosc jest inna.
Przyznal sie - powiedzial mi o jej istnieniu, o ich stosunkach - ale nie
powiedzialby mi tego, gdyby sie nie zorientowal, ze o wszystkim od poczatku
wiem. I tu pojawia sie obietnica - ze szuka czegos innego, tego wlasciwego,
ze ona TYM nie jest ... mija miesiac i okazuje sie, ze wciaz klamie - mi
wmawia, ze teskni, jej pisze - ze tez teskni :) Zabawne. I znow lapie go na
klamstwie. Wypiera sie. I to koniec historii, bo ode mnie drugiej szansy nie
dostaje. Ale wciaz zastanawia mnie, po co faceci to robia? Maja kobiete -
zabezpieczenie - a szukaja innej, w razie czego? moze okaze sie lepsza? a
jesli nie, to zawsze pozostanie tamta? - wspolczuje tej dziewczynie ... Co o
tym sadzicie?



Obserwuj wątek
    • crazygirl1 Re: historia pewnego faceta ... kłamca 02.05.06, 23:35
      Ja znam bardzo podobną historię, ale w damskim wydaniu. Moja koleżanka tak
      właśnie przez półtora roku "mamiła" dwóch mężczyzn, tylko że oni nie wiedzieli
      nic o swoim istnieniu, każdy sądził, że jest jedyny. Ona miała świetną zabawę.
      W jeden weekend wyjeżdżała gdzieś z panem nr1, w następnym tygodniu z panem
      nr2. Sprawę miała o tyle łatwą, że obaj mieszkali w odległych miastach, więc
      możliwość "wpadki" była niewielka. Ewentualne wątpliwości panów niwelowała
      atakiem i podkreślała swoje olbrzymie zaangażowanie w związek. Obecnie i jeden,
      i drugi poszli w odstawkę; teraz "poluje" na kolejny obiekt. A skąd o tym
      wszystkim wiem? - z lubością opowiada o tym wszystkim koleżankom. Zero wyrzutów
      sumienia, zero wątpliwości, co do słuszności swojego postępowania.

      Ja sama zastanawiam się, dlaczego mężczyźni i kobiety (bo tyczy się to obu
      płci) tak postępują. Po pierwsze są chyba niezdolni do przeżywania głębszych
      uczuć, nie wiedzą co to jest empatia, są egoistycznie i roszczeniowo nastawieni
      do życia. Po drugie: mają jakieś nieuświadomione kompleksy, które w ten sposób
      chcą leczyć.

      Z takimi ludźmi lepiej nie mieć w ogóle do czynienia na żadnym gruncie, czy to
      osobistym, czy zawodowym, ponieważ ich relacje z otoczeniem opierają się na
      manipulacji.
      • ciekawa_swiata historia pewnego faceta ... kłamca 02.05.06, 23:41
        Widzisz, on chyba liczyl na to, ba! byl swiecie przekonany, ze sie nie
        zorientuje, moze wlasnie przede wszystkim przez odleglosc, jaka nas dzieli od
        siebie. No ale ma pecha, bo jestem strasznie spostrzegawcza (a moze po prostu
        bardzo podejrzliwa? ale jak widac, ma to swoje plusy) i nie umknely mi pewne
        rzeczy, ktore szybko ulozyly sie w jedna logiczna calosc. Tylko wciaz
        zastanawialo mnie po co to wszystko? - co ciekawe, za pierwszym razem
        wygarnelam mu co o nim i o jego zachowaniu sadze, nie owijajac w bawelne i
        nazywajac wszystko po imieniu, nie stroniac od wyzwisk i mialam wrazenie, ze
        poczul sie jak zbity pies. Nie zawahal sie jednak oklamac mnie po raz kolejny -
        mysle, ze tym razem nie przyznal sie dlatego, aby nie uslyszec znow ode mnie
        tego co uslyszal poprzednio, poza tym zaznaczylam, ze jeszcze jedna taka akcja
        i nie chce miec z nim nic wspolnego. I coz - na jego wlasne zyczenie krotki
        rozdzial zostal zamkniety. To, ze zdawalam sobie sprawe z calej tej sytuacji
        pozwolilo mi na to, aby nie angazowac sie emocjonalnie w ta znajomosc, wiec
        niczego tak naprawde nie stracilam. Ciekawosc nie daje mi tylko spokoju - co to
        wszystko mialo na celu?
      • scandinavijka Re: historia pewnego faceta ... kłamca 02.05.06, 23:45
        crazygirl1 napisała:

        >
        > Z takimi ludźmi lepiej nie mieć w ogóle do czynienia na żadnym gruncie, czy
        to
        > osobistym, czy zawodowym, ponieważ ich relacje z otoczeniem opierają się na
        > manipulacji.

        W pierwszym przypadku mialam wrazenie, ze to problem pani, ktora wiedziala o
        innej, ale nie zerwala....
        A co do twojego stwierdzenia- czy sadzisz, ze nalezy je odwrocic i stwierdzic,
        ze kazdy, kto manipuluje ma kilka pan swojego serca rownoczesnie????:)
        • crazygirl1 Re: historia pewnego faceta ... kłamca 02.05.06, 23:58
          > A co do twojego stwierdzenia- czy sadzisz, ze nalezy je odwrocic i
          stwierdzic,
          > ze kazdy, kto manipuluje ma kilka pan swojego serca rownoczesnie????:)


          Oczywiście byłoby to uproszczenie, i mam nadzieję, że z tego, co napisałam,
          takie stwierdzenie nie wyniknęło :)


          > W pierwszym przypadku mialam wrazenie, ze to problem pani, ktora wiedziala o
          > innej, ale nie zerwala....

          Niby to jej problem, a powinien to być problem tego faceta, bo to on oszukiwał
          dwie kobiety. Ona w zasadzie (z tego, co opisała) była w porządku.
          • ciekawa_swiata historia pewnego faceta ... kłamca 03.05.06, 00:13
            Sprostuje: wiedzialam niemal od samego poczatku (najpierw byly to moje
            przypuszczenia, pozniej znalazly sie fakty, ktore to potwierdzily), dlatego nie
            mozna tu mowic o zadnym zwiazku, bo zaangazowania emocjonalnego z mojej strony
            nie bylo. Raczej nazwalabym to przygladaniem sie, obserwowaniem i czekaniem na
            to co z tego moze wyniknac - nie mam w zwyczaju ludzi skreslac, nawet jesli sam
            poczatek znajomosci wypada bardzo kiepsko, ale z gory mowie, ze moje zaufanie
            jest juz nadszarpane i albo sie postara i cos zmieni, albo przy kolejnym takim
            zdarzeniu nastepnej szansy nie bedzie. I tak oto bylo w tym przypadku, choc do
            niego chyba jeszcze to nie dociera. Zdaje sie, ze wciaz na cos liczy - na to,
            ze jeszcze raz przymkne oko? To jest w bledzie! Jasne, moze liczyl (liczy?) na
            seks, moze o nic innego nie chodzilo, ale tak czy siak po co to wszystko? A
            jesli juz raz wpadl, to przynajmniej by sie staral, zeby nic wiecej nie wyszlo
            na jaw, zwlaszcza, ze dalam mu jasno do zrozumienia, ze idiotke jest ze mnie
            ciezko zrobic, a tu prosze - nie dosc, ze po raz kolejny sie nie upilnowal, to
            jeszcze tym razem nie potrafil szczerze powiedziec, ze spieprzyl ... nieznosze
            czegos takiego i wciaz nie rozumiem po co ludzie to robia. Uwierzcie (to nawet
            nie chodzi teraz o tego faceta) - potrafilabym miec szacunek do kogos, kto mnie
            oklamal, ale potrafi sie przyznac, natomiast zadnego do klamcy.
            • dziewice Re: historia pewnego faceta ... kłamca 03.05.06, 00:16
              blablablabla, skoro wiedzialas to po co sie z nim spotykalas drugi raz?

              nie glupio CI, niszczyc czyjs zwiazek ? :)

              ...mialam nadzieje i chcialam aby mnie bardziej naciagal, ale on nie chcial.

              ...jak on mogl nie chcec!!??!?

              to cos w tym stylu mozna przetlumaczyc to co piszesz.

              --
              CEO
              • ciekawa_swiata historia pewnego faceta ... kłamca 03.05.06, 00:23
                Z reguly ignoruje wypowiedzi, ktore nic nie wnosza do zadanego przeze mnie
                pytania, a sa pisane chyba tylko po to, zeby sprowokowac druga osobe, ale
                odpisze Ci (tak, tak, wiem, zaraz mi napiszesz, ze jestem strasznie laskawa,
                wiec z gory Ci odpowiem - "nie ma za co") - jak moge niszczyc czyis zwiazek,
                jesli NA SAMYM POCZATKU o nim nie wiem, a dowiadujac sie, nie robie NIC w tym
                kierunku, aby wzbudzic zainteresowanie tego faceta. Jest zupelnie na odwrot -
                to on pokazuje, ze moja osoba go ciekawi. Wiecej: mowie mu, ze o wszystkim
                wiem, nie podoba mi sie jego zachowanie i stawiam jasne i wyrazne
                warunki: "jezeli twierdzisz, ze tamta kobieta to nie TO, najpierw porozmawiaj z
                nia, a mi pokaz, ze potrafisz sie zmienic" - i tu dostaje obietnice, wciaz nie
                angazujac sie jednak w znajomosc, bo nie wierze w przemiane w ciagu kilkunastu
                dni - tak, to brak zaufania z mojej strony, ale obawa jest uzasadniona
                wczesniejszymi wydarzeniami. Nie pozostaje nic innego, jak obserwowac ... i co
                z tego wynika pozniej? Ze facet oklamuje zarowno mnie, jak i ja. W jakim
                celu? :) Pozdrawiam
                • dziewice Re: historia pewnego faceta ... kłamca 03.05.06, 00:28
                  zgubilem sie w Twoim przekazie.

                  czyli wychodzac z zalozenia ze all fajne laski (zakladajac, ze jestes fajna
                  laska), moge czynic tak: podrywam laske

                  - jak sie nie zaquma, to ja przelece i bede to robil regularnie (po jakims
                  czasie zaquma cos pomarudzi, ale bedzie jej tak milo, ze i tak nic z tym nie zrobi),
                  - jak zaquma to i tak moge jechac ze swoim koksem dalej, bo ona ma nadzieje, ze
                  jeeednak uznam, ze warto wszystko dla niej zostawic ;).

                  hehe super :)

                  --
                  CEO
                  • izolatka Re: historia pewnego faceta ... kłamca 03.05.06, 08:40
                    Do autorki watku:
                    Ja wierzę w to co piszesz, momo że mój przedmówca zarzuca Ci świadome brnięcie
                    w coś...
                    Spotykamy róznych ludzi, niektórzy są zajęci, czasem rzeczywiście w
                    związkach "pomyłkach", nie można od razu skreślać, bo może rzeczywiście coś
                    fajnego z tego wyjść. Ale uważać i obserwować. Nie angażować się, panować nad
                    emocjami. To trudne, ale mozliwe.
                    Obawiam się że takich kłamców jest wielu. Ja kilku takich na swej drodze
                    spotkałam, czasem dałam drugą szansę, czasem nie. Zawsze druga szansa, była
                    odebrana jako moja słabość, kończyło się kolejnym kłamstwem. Jeden z takich
                    związków skończył się bardzo źle, ale ja juz wtedy byłam bardzo zaangazowana i
                    straciłam instynkt samozachowawczy.
                    Patrząc na moje bliskie koleżanki, każda przynajmniej raz takiego spotkała.
                    Ale potem człowiek robi się bardziej spostrzegawczy i wyczulony. Chyba że chce
                    dalej brnąć.
                    Ja nie wiem czemu tacy są. I nawet nie mam ochoty się już nad tym zastanawiać.
                    Ale uważam ( jako kobieta) że w wytłumaczeniu Ci tego rację ma mój przedmówca.
                    To mniej więcej właśnie tak.
                    Nie można oczekiwać dojrzałych zachowań od chłopca( i nieważne ile ma lat).
    • dziewice Re: historia pewnego faceta ... kłamca 03.05.06, 00:00
      leeee, facet chcial Cie bzyknac a Ty oczekujesz nie wiadomo czego :)

      --
      CEO
      • ciekawa_swiata historia pewnego faceta ... kłamca 03.05.06, 00:39
        ha! wiedzialam, ze jestes facetem! :))) Teraz ja nie rozumiem Twojej
        wypowiedzi, ale generalnie jedno jest pewne - cokolwiek bys nie napisal, to nie
        wzbudzisz we mnie poczucia winy, bo takowej nie ma. To raz, a dwa - moje
        pytanie brzmialo: jaki jest cel prowadzenia podwojnego zycia, klamstwa i
        wypierania sie prawdy? Czy to strach, obawa? Chec posiadania wyboru - "bede
        mial ta i ta, po czasie wybiore lepsza" ??? - przeciez to strasznie
        egoistyczne! Czasem trzeba zaryzykowac. Ja nie znajduje usprawiedliwienia dla
        sytuacji: mam kobiete, ale poznalem inna, moze ta inna okaze sie lepsza,
        niewiadomo, jesli nie, a zostawie swoja obecna, ktoregos dnia zostane bez
        obydwu - nie warto. Wiec bede spotykal sie z jedna i z druga. Ta druga powinna
        zrozumiec, ze jestem w zwiazku i nie moge zaryzykowac - a co bedzie, jesli nam
        nie wyjdzie? Mam dla nowej znajomosci zostawic obecna? A kto mi gwarantuje, ze
        ta nowa znajomosc potrwa dluzej, niz tydzien/miesiac? - no tak, pewnie Ty tez
        masz takie rozumowanie? hm? Jesli tak - swietne, tylko pogratulowac :)))
        • dziewice Re: historia pewnego faceta ... kłamca 03.05.06, 00:40
          czy moglabys pisac troche mniej? :)

          dedykuje Ci

          leningrad cowboys - kalinka

          i

          karel gott - die biene maja
          • ciekawa_swiata :) 03.05.06, 00:44
            Postaram sie. Wybacz, wciaz zapominam, ze jednak jestes FACETEM - krotko,
            zwiezle, duzymi literami :) aczkolwiek jako kobieta - mimo, iz moglabym
            obiecac, moze okazac sie, ze moje wrodzone gadulstwo zapomi o obietnicy, wiec -
            postaram sie, postaram :)))
        • dziewice myslisz sie 03.05.06, 00:45
          to ze jestem facetem to nie jest tajemnica (drapie sie po jajach i inne takie,
          co 3 sekundy mysle o seksie, jest super :) ).

          no widzisz ja ponad 3 lata temu poznalem moja obecna Kobiete, a bylem w zwiazku
          stwierdzilem, ze to jest Kobieta mojego zycia i zakonczylem zwiazek z byla przed
          rozpoczeciem jakiego kolwiek blizszego kontaktu z obecna. trwalo to blisko
          tydzien, moze mniej, moze weekend, nie wazne.

          ale do tego trzeba miec jaja i rozumiec czego sie chce :).


          --
          CEO
          • iza.bella1 Re: myslisz sie 03.05.06, 01:31
            ech, znowu bingo...
            • dziewice Re: myslisz sie 03.05.06, 01:33
              iza.bella1 napisała:

              > ech, znowu bingo...


              chyba domino

              --
              CEO
              • iza.bella1 Re: myslisz sie 03.05.06, 01:39
                no i kurcze domino tez, pozwolisz na dalej to siuuuup....
                • dziewice Re: myslisz sie 03.05.06, 01:42
                  iza.bella1 napisała:

                  > no i kurcze domino tez, pozwolisz na dalej to siuuuup....


                  masz na mysli 5ke dzieci?

                  --
                  CEO
                  • iza.bella1 Re: myslisz sie 03.05.06, 02:33
                    nie. wiecej i wiecej ciacha ile wlezie..doslownie..
                    • iza.bella1 Re: myslisz sie 03.05.06, 02:37
                      ale jak to na serio to dzieci potem a jak nie, zostaje zgniecione smutne ciacho
                      bez kremu. w moim przpadku na pewno blond ciacho ze sie tak dalo. dlatego
                      trafne okreslenie ze trzeba wiedziec czego sie chce.
                      • dziewice Re: myslisz sie 03.05.06, 02:50
                        chyba zbyt- za bardzo ufasz, nowo poznanym osobom :).

                        --
                        CEO
                        • iza.bella1 Re: myslisz sie 03.05.06, 03:05
                          to znaczy wyda sie to bez sensu... ale wlasnie jestem ogolnie osoba bardzo
                          zdystansowana do ludzi i ogolnie bardzo ich obserwuje, ciezko mi sie zakochac i
                          majac 26 lat stalo sie to pierwszy raz. bylam cold bitch jak to sie mowi. a tu
                          kurcze patrz, przyszla tyska na matyska. nie rozumiem tego sama. moze po prostu
                          chcialam w koncu komus zaufac i padlo na nie odpowiednia osobe. moze bylam
                          zmeczona tym zimnem uczuciowym.....
        • iza.bella1 Re: historia pewnego faceta ... kłamca 03.05.06, 01:07
          ech, znowu opowiem swoja historie bo tu pasuje. zgadzam sie ze gosciu chcial
          cytuje

          >- jak sie nie zaquma, to ja przelece i bede to robil regularnie (po jakims
          czasie zaquma cos pomarudzi, ale bedzie jej tak milo, ze i tak nic z tym nie
          zrobi),
          >- jak zaquma to i tak moge jechac ze swoim koksem dalej, bo ona ma nadzieje, ze
          jeeednak uznam, ze warto wszystko dla niej zostawic ;).

          to swiadczy tylko o mojej slepocie i braku doswiadczenia z takimi typkami ale
          niestety brutalna prawda. gosciu mowil ze jest po rozwodzie nie kocha swojej
          zony on od nie odszedl itd, mowil ja mnie pokochal i jaka jestem wyatkowa az tu
          sprytnie dowiedzialam sie ze po prstu nie jest jeszcze rozwiedziony zona gdzies
          na innym kontynencie, chyab zrobili sobie przerwe bo jeszcze pol roku temu bylo
          kocham itd z tego co wiem. a potem zonka znalazla faceta i zaczela rozwod wtedy
          gosciu z ktorym kilka razy sie rozchodzilam i wracalam bo chyba wlasnie bylo mi
          dobrze powiem szczerze, nasilal jak bardzo mnie kocha. trwalo to z 5 miesiecy.
          klamal napierw o swojej przeszlosci, potem o tym ze sie rozwodl itd bylo ciezko
          bo zakochalam sie jak glupia i nie widzialam przez jakis czas znakow ze cos
          jest nie tak az wreszcie otworzylam slepka. szczegolnie jak uwielbia regularny
          sex bez ktorego zyc nie moze 2 dwoch dni. najgorsze ze wiem ze nastepne panny
          sie lapia bo gosciu ma cos w sobie, az mnie zlosc trzesie.....potem po
          rozstaniu ze mna po tygodniu przelecial podobno jakas laske, szybko sie
          otrzasnal nie?

          wiec odp.to jak wyzej.
          pzdr
    • owca_86 sądzę że taki facet to d*pek 03.05.06, 00:33
      dopóki nie przekracza się cienkiej granicy przyjaźni z "koleżanką" jest ok, ale
      nie można się zgodzić na to by mu przyzwolić na zdradzenie kogoś wobec kogo ma
      zobowiązania...ehhh faceci - kiedy oni zmądrzeją i się zastanowią co chcą tym
      osiągnąć, żadna mądra wartościowa kobieta takiemu nie zaufa...

      pzdr
      • dziewice Re: sądzę że taki facet to d*pek 03.05.06, 00:34
        "..."
        ehhh faceci - kiedy oni zmądrzeją i się zastanowią co chcą tym
        osiągnąć,
        "..."
        zastanawiajace co... :) chca abys upiekla im ciasto.

        --
        CEO
        • owca_86 hahahah dobre:) niech na to lepiej nie liczą <n/t> 03.05.06, 00:36

          • dziewice Re: hahahah dobre:) niech na to lepiej nie liczą 03.05.06, 00:47
            ciasto............................ mmmmmmmmmmmmmmmmmmmmmmmmmmmmmmm
            --
            CEO
            • ciekawa_swiata historia pewnego faceta ... kłamca 03.05.06, 00:51
              > ale do tego trzeba miec jaja i rozumiec czego sie chce :).

              nooo, mniej wiecej mi wkoncu odpowiedziales na moje pytanie. I utwierdziles w
              przekonaniu, ze facet faktycznie sam nie wie czego chce od zycia, czego
              oczekuje od kobiety, kim on wlasciwie jest ?!? - mysle, ze sie boi. Moze to
              wiek robi swoje? Moze facet po 30. rzeczywiscie ma obawy - boi sie zaryzykowac,
              boi sie stracic, mimo, ze - podobno! - to nie jest to ...
              cholera Was prawde mowiac wie :)

              • dziewice Re: historia pewnego faceta ... kłamca 03.05.06, 00:53
                nie zrozumialas, do takiego kroku, musi byc WYJATKOWA Kobieta, taka ktora
                spotyka sie tylko raz w zyciu.

                --
                CEO
                • ciekawa_swiata historia pewnego faceta ... kłamca 03.05.06, 00:59
                  moge Ci nadac jakies imie? - nie podoba mi sie nick "dziewice". Dam Ci na imie
                  Piotr, lubie to imie, a chce sie do Ciebie jakos zwracac - posluchaj: rozumiem,
                  ze trzeba trafic na WYJATKOWA KOBIETE, czasem jest to chwile i czuje sie to cos
                  i jestem w stanie zrozumiec, ze mogl czegos takiego w stosunku do mnie nie
                  poczuc, moglo to byc zwykle zainteresowanie przede wszystkim moim cialem, a nie
                  tym kim jestem, jaka mam osobowosc - ok. Tak tez bywa. Ale jezeli dochodzi do
                  sytuacji, ze dowiaduje sie o jego podwojnym zyciu, po co ciagnie to dalej, po
                  co brnie w to dalej? Moze mi odpowiesz - "bo chce sie z toba przespac" -
                  moze ... Ale stawiam mu warunek, a on po raz kolejny mnie oklamuje. Wie, ze
                  nastepnego razu nie bedzie, a mimo to - wciaz probuje. Wiec wytlumacz mi?
                  • iza.bella1 Re: historia pewnego faceta ... kłamca 03.05.06, 01:08
                    ech, znowu opowiem swoja historie bo tu pasuje. zgadzam sie ze gosciu chcial
                    cytuje

                    >- jak sie nie zaquma, to ja przelece i bede to robil regularnie (po jakims
                    czasie zaquma cos pomarudzi, ale bedzie jej tak milo, ze i tak nic z tym nie
                    zrobi),
                    >- jak zaquma to i tak moge jechac ze swoim koksem dalej, bo ona ma nadzieje, ze
                    jeeednak uznam, ze warto wszystko dla niej zostawic ;).

                    to swiadczy tylko o mojej slepocie i braku doswiadczenia z takimi typkami ale
                    niestety brutalna prawda. gosciu mowil ze jest po rozwodzie nie kocha swojej
                    zony on od nie odszedl itd, mowil ja mnie pokochal i jaka jestem wyatkowa az tu
                    sprytnie dowiedzialam sie ze po prstu nie jest jeszcze rozwiedziony zona gdzies
                    na innym kontynencie, chyab zrobili sobie przerwe bo jeszcze pol roku temu bylo
                    kocham itd z tego co wiem. a potem zonka znalazla faceta i zaczela rozwod wtedy
                    gosciu z ktorym kilka razy sie rozchodzilam i wracalam bo chyba wlasnie bylo mi
                    dobrze powiem szczerze, nasilal jak bardzo mnie kocha. trwalo to z 5 miesiecy.
                    klamal napierw o swojej przeszlosci, potem o tym ze sie rozwodl itd bylo ciezko
                    bo zakochalam sie jak glupia i nie widzialam przez jakis czas znakow ze cos
                    jest nie tak az wreszcie otworzylam slepka. szczegolnie jak uwielbia regularny
                    sex bez ktorego zyc nie moze 2 dwoch dni. najgorsze ze wiem ze nastepne panny
                    sie lapia bo gosciu ma cos w sobie, az mnie zlosc trzesie.....potem po
                    rozstaniu ze mna po tygodniu przelecial podobno jakas laske, szybko sie
                    otrzasnal nie?

                    wiec odp.to jak wyzej.
                    pzdr
                    • dziewice kochalas sie z facetem przed slubem ?!???!?!?! 03.05.06, 01:16
                      o raaany..

                      --
                      CEO
                      • iza.bella1 Re: kochalas sie z facetem przed slubem ?!???!?!? 03.05.06, 01:20
                        przed czyim? ich? nie. to bylo po. przed moim? oczywscie. mam uschnac kurcze
                        kiedy nie zamierzam sie hajtac nigdy:)
                        zaznaczam, nie wiedzialam ze gosciu nie rozwiedziony, kurcze za malo praktyki,
                        ale poprawie sie.
                  • dziewice Re: historia pewnego faceta ... kłamca 03.05.06, 01:09

                    :) jestes Kobieca do bolu :)

                    "..."
                    Moze mi odpowiesz - "bo chce sie z toba przespac"
                    "..."

                    - nie, chce Ci przez miesiac zwodzic bajeczka, kupowac Ci o czym tylko zasnisz,
                    wprowadzic Cie w stan hipnozy, a przeleciec przy okazji, tak ze sie nie
                    zorientujesz, ze o to chodzilo (duzo czasu to zaumuje..).

                    "..."
                    moze ... Ale stawiam mu warunek,
                    "..."

                    - hehe, ostro widze, ze chcesz. :)

                    "..."
                    a on po raz kolejny mnie oklamuje. Wie, ze
                    nastepnego razu nie bedzie, a mimo to - wciaz probuje. Wiec wytlumacz mi?
                    "..."

                    - bo wie, ze bedzie :) faceci tak nie mysla, jak mowicie ze nie bedzie - to
                    sobie myslimy - to co z tego ze nie bedzie, kobiet jest wiecej na ziemi :), jak
                    nie to nie :) i tyle, po dwoch dniach miekniecie i nie ma sie co zastanawiac,
                    nad Kobiecymi chwilowymi uniesieniami :).

                    ----------------------

                    piotr
                    • ciekawa_swiata historia pewnego faceta ... kłamca 03.05.06, 01:19
                      Piotr: a Ty jestes typowym facetem. To chyba juz tak zostanie: FACET/KOBIETA i
                      kazde z nich z innym pogladem na swiat, oczywiscie kazdego jest tym
                      wlasciwym :)))
                      Po pierwsze - ja strasznie nie lubie mydlenia mi oczu. Jestem nieufna, wiec
                      raczej mnie to drazni, niz kiedykolwiek podoba sie i z reguly nic z tego nigdy
                      nie wynika. Wiec nie opowiadaj mi, ze jestem typowa kobieta, bo spodziewam sie
                      krecenia sie wokol mnie przez 24h na dobe, 7 dni w tygodniu przez najblizsze
                      pol roku - daj spokoj, chyba bym zwariowala :))) Lubie jasne sytuacje - dla
                      mnie byloby prosciej powiedziec: sluchaj, mam kobiete, mam swoje lata, a Ty mi
                      sie podobasz. To takie proste, po co to cale kretactwo, opowiadanie bajek,
                      usilowanie zyskania na sile mojej sympatii ?!? Mowisz (albo myslisz), ze to
                      kobiety sa dziwne i wszystko komplikuja, a tu masz przyklad, ze wlasnie jest
                      calkiem na odwrot. I nie bedzie kontynuacji, bo znajomosc juz sie zakonczyla -
                      ja potrafie stawiac na swoim wbrew pozorom :))) - jak to sam napisales: nie ten
                      to inny :)
                      • iza.bella1 Re: historia pewnego faceta ... kłamca 03.05.06, 01:22
                        no wlasnie. powiedziec wprost to im ciezko bo sie boa ze nie dostana kurcze
                        tego co chca. ch..my.
                        • dziewice Re: historia pewnego faceta ... kłamca 03.05.06, 01:26
                          ciasta?

                          --
                          CEO
                          • ciekawa_swiata historia pewnego faceta ... kłamca 03.05.06, 01:28
                            a daj kawalek? - bo zaraz znowu mi powiesz, ze za duzo gadam :)
                            a jakie? tak wogole.
                            • dziewice Re: historia pewnego faceta ... kłamca 03.05.06, 01:36
                              ciekawa_swiata napisała:

                              > a daj kawalek? - bo zaraz znowu mi powiesz, ze za duzo gadam :)
                              > a jakie? tak wogole.

                              to jakie to juz swiadczy o Kobiecie, wiele.. a nawet wiecej niz wiele.

                              --
                              CEO
                          • iza.bella1 Re: historia pewnego faceta ... kłamca 03.05.06, 01:30
                            ciacha a jakze:) tylko slodkosci wam w glowach. krasc a nie ladnie poprosic:)
                            • dziewice Re: historia pewnego faceta ... kłamca 03.05.06, 01:37
                              iza.bella1 napisała:

                              > ciacha a jakze:) tylko slodkosci wam w glowach. krasc a nie ladnie poprosic:)


                              hmm

                              --
                              CEO
                      • dziewice Re: historia pewnego faceta ... kłamca 03.05.06, 01:31
                        czyli wystarczy ze spotkam jakas laske i jej powiem:

                        sluchaj mam 27 lat, a Ty mi sie podobasz, patrzac na Ciebie czuje jak pachniesz.

                        .. tutaj blablabla 5 minut.

                        moze upieczesz dla mnie ciasto?
                        • iza.bella1 Re: historia pewnego faceta ... kłamca 03.05.06, 01:35
                          :)) to jest pyszne.

                          albo, sluchaj nie mam ochoty na zwiazek z toba tylko na jedna / pare nocy /
                          zwiazek sexualny etc. no ale strach ze sie nie zgodzi a sex i uczciwosc nie ida
                          w parze bo zakalec wychodzi.
                          • dziewice Re: historia pewnego faceta ... kłamca 03.05.06, 01:40
                            nie interesuja mnie takie zwiazki :), to musi byc to cos. jak tego nie ma to
                            szkoda czasu :).

                            --
                            CEO
                            • iza.bella1 Re: historia pewnego faceta ... kłamca 03.05.06, 02:31
                              no i fajnie, szkoda ze ja
                              a. nie mialam szczescia spotkac takiego goscia
                              b. pozwolilam by mnie to spotkalo
                              c. a i b

                              a propo to cos to co?
                              • dziewice Re: historia pewnego faceta ... kłamca 03.05.06, 02:45
                                tak... to by bylo..

                                i zyli dlugo i szczesliwie..

                                :)

                                jezeli o mnie chodzi to nic specjalnego nie stracilas :)


                                iza.bella1 napisała:

                                > no i fajnie, szkoda ze ja
                                > a. nie mialam szczescia spotkac takiego goscia
                                > b. pozwolilam by mnie to spotkalo
                                > c. a i b
                                >
                                > a propo to cos to co?
                                • iza.bella1 Re: historia pewnego faceta ... kłamca 03.05.06, 03:06
                                  no wlasnie, i zyli dlugo i szczesliwie jak nabardziej:)
                        • ciekawa_swiata historia pewnego faceta ... kłamca 03.05.06, 01:37
                          Sugeruje isc spac - to raz. Dwa - nie odpowiadasz na moje pytania, a to co
                          piszesz mnie nie satysfakcjonuje. Trzy - nie umiem piec, sorry :) Moge Ci kupic
                          ciastko.
                          • dziewice Re: historia pewnego faceta ... kłamca 03.05.06, 01:38
                            ciekawa_swiata napisała:

                            > Sugeruje isc spac - to raz. Dwa - nie odpowiadasz na moje pytania, a to co
                            > piszesz mnie nie satysfakcjonuje. Trzy - nie umiem piec, sorry :) Moge Ci kupic
                            >
                            > ciastko.

                            pffff

                            gdzie nie odpowiedzialem na Twoje pytanie?

                            --
                            CEO
                            • ciekawa_swiata historia pewnego faceta ... kłamca 03.05.06, 01:40
                              Piotrek, ide spac, jutro (dzis, ale za pare godzin) pogadamy, ok?
                              • dziewice Re: historia pewnego faceta ... kłamca 03.05.06, 01:41
                                ciekawa_swiata napisała:

                                > Piotrek, ide spac, jutro (dzis, ale za pare godzin) pogadamy, ok?

                                nie moge CI obiecac, ale ok dobranoc.

                                --
                                CEO
                            • iza.bella1 Re: historia pewnego faceta ... kłamca 03.05.06, 01:41
                              ja tez ci odpowiedzialam. taaaam na gorze.
                              • iza.bella1 Re: historia pewnego faceta ... kłamca 03.05.06, 01:42
                                to wy juz tak sie znacie?:)
                                • dziewice Re: historia pewnego faceta ... kłamca 03.05.06, 01:47
                                  iza.bella1 napisała:

                                  > to wy juz tak sie znacie?:)

                                  tak znecie sie poznalismy.

                                  --
                                  CEO
                                  • iza.bella1 Re: historia pewnego faceta ... kłamca 03.05.06, 02:32
                                    fajno:)
                                    • dziewice Re: historia pewnego faceta ... kłamca 03.05.06, 02:50
                                      iza.bella1 napisała:

                                      > fajno:)

                                      fajnie jest sobie beztrosko spac.

                                      --
                                      CEO
                                      • iza.bella1 Re: historia pewnego faceta ... kłamca 03.05.06, 03:00
                                        o tak. i to jeszcze z szeroko zamknietymi oczami:)
                                        • ciekawa_swiata historia pewnego faceta ... kłamca 03.05.06, 10:23
                                          Zostawic Was samych, to beda siedziec przez cala noc :)))
                                          • dziewice Re: historia pewnego faceta ... kłamca 03.05.06, 13:32
                                            w sumie nic nie zrobilismy.

                                            --
                                            CEO
                      • zdzichu-nr1 Re: historia pewnego faceta ... kłamca 03.05.06, 14:15
                        ciekawa_swiata napisała:

                        > Lubie jasne sytuacje - dla mnie byloby prosciej powiedziec: sluchaj, mam
                        > kobiete, mam swoje lata, a Ty mi sie podobasz. To takie proste, po co to cale
                        > kretactwo, opowiadanie bajek, usilowanie zyskania na sile mojej sympatii ?!?

                        Ha ha ha! Wypij szklankę zimnej wody i zastanów się, czy po takim szczerym
                        tekście poszłabyś z facetem do łóżka? No, chyba jako desperatka po dwuletnim
                        poście, bo w innym przypadku wątpię. Facet musi trochę kitować, żeby zaciągnąć
                        kobiete do łóżka, tak to działa.
                        • dziewice Re: historia pewnego faceta ... kłamca 03.05.06, 14:20
                          niby po co facet mialby kobiete zaciagac do lozka? przeciez to kobiecie jest
                          przyjemnie.
                          h
                          zdzichu-nr1 napisał:

                          > ciekawa_swiata napisała:
                          >
                          > > Lubie jasne sytuacje - dla mnie byloby prosciej powiedziec: sluchaj, mam
                          > > kobiete, mam swoje lata, a Ty mi sie podobasz. To takie proste, po co to
                          > cale
                          > > kretactwo, opowiadanie bajek, usilowanie zyskania na sile mojej sympatii
                          > ?!?
                          >
                          > Ha ha ha! Wypij szklankę zimnej wody i zastanów się, czy po takim szczerym
                          > tekście poszłabyś z facetem do łóżka? No, chyba jako desperatka po dwuletnim
                          > poście, bo w innym przypadku wątpię. Facet musi trochę kitować, żeby zaciągnąć
                          > kobiete do łóżka, tak to działa.
                        • iza.bella1 Re: historia pewnego faceta ... kłamca 03.05.06, 19:42
                          no wlasnie. wracamy do tego ze nie licza sie rzadne zasady czlowieczej
                          uczciwosci bo wazniejsze jest dostanie ciacha. facet nie potrafi sie
                          powstrzymac bo nie odstrasza go widok swojej twarzy w lustrze po sciemnieniu
                          panny. bylo mu dobrze i tyle a ty glupia rycz lub cos tam. czyli faceci to
                          jakis podgatunek bo i zwierzaki bzykaja sie po to by sie zaplodnic. a facet to
                          tylko przyjemnosci w glowie. a myslalam ze czlowiek to wiecej niz jego biologia.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka