chickita
05.05.06, 20:09
Związek na ogół normalny, kochający, wszystko ok. Nastapił etap wybrania
pierścionka zaręczynowego - oboje pewni ze chca byc razm itp. Wplacone
zaliczka, pierscionek do odbioru za 2 tygodnie... Na poczatku bylo wspaniale
ale nastal boom. Ten okres przeżywalismy kłócąc sie, stojąc na rozdrożu czy
chcemy byc razem... Moze tez dlatego ze pracujemy razem od niedawna i ciagle
bycie razem nie koniecznie wplywa dobrze na zwiazek. Chcemy sie szybciej
dorobic wiec prowadzimy firme. On pracuje wiecej nie doceniajac mnie, mysli
tylko o pieniadzach.
Ja mysle, on mysli... Jestesmy nadal razem, pierscionek prawdopodobnie nie
odebrany (bo to jego brocha) mial mi wreczyc w jakiejs romantycznej scenerii :)
Obecnie dziwnie to przezywam... Kochamy sie a jednak denerwują mnie jego
niektore wady. Oczywiscie slub (jesli do niego dojdzie)nic nie zmieni i godze
sie na takie zycie bo przeciez ma rowniez wspaniale zalety. Mieszkamy razem od
ponad roku i jeszcze tak nie bylo.
Powiedzcie mi czy u Was ten etap rowniez przezywaliscie jako egzamin czy moze
byliscie bardziej bliscy sobie?