Dodaj do ulubionych

jak pokonać potwora ? ;)

11.05.06, 12:37
..Potwora, co się zwie "stres" :)
Kobitki drogie, w poniedziałek idę na rozmowę o pracę, moją pierwszą i
szalenie dla mnie stresującą. Dzisiaj się dowiedziałam o tym. I już teraz się
denerwuję ;) Mam przeczucie, że stres mnie zeżre i będę wygadywać jakieś
głupoty. Jak wy sobie radziłyście w takich sytuacjach?
Obserwuj wątek
    • pelikano73 Re: jak pokonać potwora ? ;) 11.05.06, 12:47
      Mam za sobą kilkanaście rozmów o pracę. Spokój trzeba sobie wypracować, ale też
      przychodzi to z czasem, im więcje rozmów, tym większa rutyna. Oczywiście
      zależy, do jakiej firmy chcemy się załapac. Im większy prestiż, tym stres
      teoretycznie większy. Ja zauwazyłam, że im bardzie na luzie podchodzę do
      rozmowy, tym jest lepiej. Tzn. nie chodzi o to, żeby podczas rozmowy kłaść nogi
      na stół, ale wyluzować. Oni, ci z drugiej strony, to też tylko ludzie.
      Ostatnia moja rozmowa - weszłam "z marszu", trochę pożartowaliśmy na tematy
      rózne (oni zaczęli :)), potem chwila pogawędki na tematy pracy, a na drugi
      dzień telefon, że mam przyjść ze świadectwami pracy i innymi papierami, bo
      podpiszemy umowę o pracę... A jak sie starałam, to nic z pracy nie wychodziło.
      Moze to jest sposób... Trzymaj sie, kontoluj emocje i pomyśl, że tamci nic Ci
      nie zrobią. A jak przyjmą do pracy, bedzie o.k. :)
      • b_a_l_b_i_n_k_a Re: jak pokonać potwora ? ;) 11.05.06, 12:53
        Zgadzam się z Pelikano, z rozmowy na rozmowę jest coraz lepiej :-)
        Zresztą pomyśl sobie tak: "Kogo mają wybrać, jak nie mnie !!!".
        • adamari1 Re: jak pokonać potwora ? ;) 11.05.06, 13:12
          > Zresztą pomyśl sobie tak: "Kogo mają wybrać, jak nie mnie !!!"

          Tego akurat pewna nie jestem, wbijanie samego siebie w poczucie, ze jestem
          najlepszy i na pewno mnie własnie wybiorą, to tym większe rozczarowanie, kiedy
          sytuacja ci uswiadamia, że jednak był ktos lepszy od ciebie :P
          Zwlaszcza, jesli dzieje sie tak 20 razy pod rzad ...
          Ja sadze, że właśnie raczej odwrotnie: nie napalac sie zbytnio, nie tryskac
          naiwnym optymizmem, podejsc do sprawy spokojnie, rozsadnie i zdac sobie sprawe z
          faktu, ze tylko wybitni szczesciarze zdobywaja prace po pierwszej, czy kilku
          pierwszych rozmowach kwalifikacyjnych (no chyba, ze wybitni specjalisci znaczacy
          juz cos w branzy, ale to inny pułap), a gro osób biega z jednej rozmowy na drugą
          przez kilka miesięcy (oby nie lat) zanim coś sie trafi.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka