Dodaj do ulubionych

Materializm w związku

18.05.06, 10:05
Witam,
Ten wątek to nie prowokacja. Może mój problem jest śmieszny i banalny, ale
ostatnio coraz mi z nim ciężej.
To ja jestem materialistką, może nie aż taką wielką, bo oszczędzam pieniądze
nie dla samego oszczędzania, ale na coś, co jest dla mnie bardzo, bardzo
ważne. W każdym razie, mam generalnie mało forsy i dużo wydatków, więc
autentycznie liczę każdy grosz i staram się wydawać jak najmniej. Jemu to
oczywiście przeszkadza, nic dziwnego.

Rzecz w tym, że ostatnio coraz częściej kwestia pieniędzy jest dla nas
przyczyną... może nie konfliktów, ale pewnych zgrzytów. Jesteśmy już dość
długo ze sobą. Na początku - kiedy, o ironio, moja sytuacja finansowa była
znacznie lepsza - starał się, zapraszał mnie, zawsze za mnie płacił. Później
stopniowo coraz częściej zaczął wymagać, żebym i ja wyciągała portfel, a
czasami nawet - żebym tylko ja wyciągała portfel. To oczywiście drobiazgi,
mało istotne. Tylko jest mi przykro, bo on dobrze wie, jak wygląda moja
sytuacja i że ja sama sobie często nie kupiłabym czegoś, co kupuję jemu. Raz,
kiedy płaciłam, zażartowałam, że to dla niego zysk czy coś w tym rodzaju. No
to spojrzał na mnie z wyrzutem i zaczął wypominać, ile to on na mnie wydaje.
Miał rację. Wydaje na mnie mnóstwo pieniędzy, a ja wtedy jakieś grosze.

Zdarzyła się taka sytuacja, że miałam załatwić i kupić coś, na czym zależało
przede wszystkim jemu. Umawialiśmy się, że on zapłaci. Załatwiłam,
powiedziałam mu ile kosztowało. Jak dla mnie dość drogo, choć podobno
możliwie najtaniej. Obraził się, że liczę mu pieniądze.Musiałam strasznie
kombinować, żeby zdobyć tę sumę, bo oczywiście nie dał mi jej.

Powiedzcie mi, czy mam choć trochę racji? Jeśli uważacie, że jestem głupią
panienką, która pasożytuje na ukochanym mężczyźnie, to piszcie bez wahania,
może właśnie takich opinii potrzebuję. Nie liczę na rady, bo żadnej rady na
to nie ma. Mogę tylko próbować zmienić swoje postępowanie. Z góry dziękuję za
każdą, nawet przykrą wypowiedź.
Obserwuj wątek
    • dr.verte Re: Materializm w związku 18.05.06, 10:09
      nie czytam takich długich tekstów
      • emae Re: Materializm w związku 18.05.06, 10:19
        Sorki :) Chciałam dokładniej naświetlić problem. Mówiąc w skrócie, ja mam mało
        pieniędzy i oszczędzam, mój chłopak coraz częściej chce, żebym płaciła za
        siebie, a czasem i za niego, mnie jest przykro, choć wiem, że nie mam racji, bo
        on wydaje dużo więcej na mnie. Chciałabym, zebyście uczciwie powiedzieli mi,
        czy naprawdę taka ze mnie jędza, czy też mam chcoć trochę racji.
        • wizret Re: Materializm w związku 18.05.06, 10:24
          moim zdaniem probleme nie sa tutaj pieniądze czy ich brak, tylko Twój stosunek
          do nich i myślę , ze to mu najbardziej przeszkadza. Ciezko się żyje z kimś kto
          całe życie liczy każdy grosz.

          To tylko pieniądze, daj sobie trochę luzu

          pozdrawiam
          • emae Re: Materializm w związku 18.05.06, 10:44
            Też tak myślę. Wiesz, trudno mi "prorokować" w tej chwili, ale myślę, że to nie
            jest na całe życie, że to tylko tymczasowe. W przyszłym roku moja sytuacja
            będzie prawdopodobnie lepsza i wtedy naprawdę chcę dać sobie trochę luzu. Dla
            mnie to nie jest kwestia "mieć" tylko "wydać", na coś, co jest dla mnie bardzo
            ważne.
        • aiczka Re: Materializm w związku 18.05.06, 10:34
          Masz trochę racji - jeśli chodzi o wypominanie i niedotrzymywanie ustaleń. Z
          płaceniem za siebie - być może przesadzasz. Jeśli nie jesteście na etapie, "co
          moje to Twoje", lepiej by było równoważyć wydatki.
      • zoofka Re: Materializm w związku 18.05.06, 10:26
        I tak przecież nie masz nic ciekawego do powiedzenia
    • aiczka Re: Materializm w związku 18.05.06, 10:30
      Trudno się wypowiadać na temat całości sytuacji. Takie kwestie zależą dość mocno
      od etapu Waszego związku, stopnia zażyłości. Na przykład jeśli się razem mieszka
      to wydaje się naturalne, że pieniądze w ogóle traktuje się jako wspólne (nawet
      na oddzielnych kontach) i wydatki pokrywa ta osoba, która pieniądze akurat ma
      albo ta, której kolej. Zawsze warto jest utrzymywać równowagę w wydatkach, to
      pomaga uniknąć niezręcznych sytuacji, zwłaszcza w mniej zaawansowanych związkach.
      Na pewno jednak nie powinno się kochanej (?) osobie kwestii pieniędzy wypominać.
      Jeśli uważa się, że równowaga w wydatkach jest zachwiana, że wydało się ostatnio
      za dużo, można przecież powiedzieć "czy mogłabyś tym razem zapłacić, bo ostatnio
      mi strasznie szybko pieniądze wychodzą" czy coś w tym rodzaju.
      No a niedotrzymanie umowy wydaje mi się niedopuszczalne.Jak się umówiliście, to
      sie umówiliście i kropka.
      • emae Re: Materializm w związku 18.05.06, 10:53
        Hm... Etap - raczej zaawansowane "chodzenie ze sobą", nie mieszkamy razem. To,
        co nas łączy, to miłość. Jestem tego pewna. Nie wiem, czemu postawiłaś znak
        zapytania przy słowie "kochanej". Przecież to, że są pewne zgrzyty, że czasem
        jest mi przykro, nie znaczy chyba że go nie kocham?! Ja nie wypominam mu
        kwestii pieniędzy, sytuacja o której wspomniałam to był z mojej strony żart, on
        to wziął na poważnie. Natomiast wtedy gdy chodziło o tę większą sumę,
        powiedziałam mu o tym, bo autentycznie tyle nie miałam.

        Z tą umową to musiałabyś dokładniej znać sytuację, w każdym razie wydatki były
        tak jakby dwa. Musiałam najpierw coś załatwić, potem kupić. Umawialiśmy się, że
        on płaci, ale chyba nie dogadaliśmy dokładnie, czy za jedno i drugie. Mimo to
        on doskonale wiedział, ze ja nie mam tyle i że to dla mnie problem, więc
        myślałam, że sprawa jest oczywista. Ale nie była :\
        • aiczka Re: Materializm w związku 18.05.06, 11:04
          > co nas łączy, to miłość. Jestem tego pewna. Nie wiem, czemu postawiłaś znak
          > zapytania przy słowie "kochanej". Przecież to, że są pewne zgrzyty, że czasem
          > jest mi przykro, nie znaczy chyba że go nie kocham?!
          No tak. Ale on nam tu nie napisał, że Cię kocha. Napisałam znak zapytania, mając
          na myśli "kochanej (no bo przecież niby Cię kocha, tak?)". Zrozumiałam, że to on
          Ci wypominał, jakie ponosił wydatki, po tym jak Ty zażartowałaś.

          > Z tą umową to musiałabyś dokładniej znać sytuację, w każdym razie wydatki były
          > tak jakby dwa. Musiałam najpierw coś załatwić, potem kupić. Umawialiśmy się, że
          > on płaci, ale chyba nie dogadaliśmy dokładnie, czy za jedno i drugie.
          No, właśnie. Zawsze można wypowiedziec się tlyko na temat takiej sytuacji, jaka
          została przedstawiona. Ja zrozumiałam, że ustalenia były jasne. Skoro nie, to
          wniosek, że trzeba nastepnym razem zakończyć rozmowę podsumowaniem typu "to co,
          ja pojadę, załatwię, kupię i ci powiem ile kosztowało a Ty mi potem przelejesz
          na konto, tak?". I wtedy jest jasne, czy się porozumieliście, czy nie.
          • emae Re: Materializm w związku 18.05.06, 11:16
            Dzięki, to ma sens. A on mnie kocha :) Myślę, że to wypominanie było jakby
            reakcją obronną na mój żart. Chyba nie załapał, że to żart, choć mówiłam to z
            uśmiechem. Po prostu sytuacja jest taka, że nie mam prawa mieć do niego
            pretensji, bo on ma rację. A jednak czasem mi przykro.
      • lirene1 Re: Materializm w związku 18.05.06, 20:10
        ja mam podobna sytuacje. Staram sie to jakos wyrownywac, ale moje finanse mi na
        to nie pozwalaja, w rzeczywistkosci moj chlopak wydaje wiecej niz ja na nigo.
        nie byloby w tym nic dziwnego, gdyby nie te ze mi czasem to wypomina!
        tak nie moze byc!
    • ticoqp Re: Materializm w związku 18.05.06, 10:38
      a on ma pieniadze czy ich nie ma?
      • skorpionica11 Re: Materializm w związku 18.05.06, 10:44
        najlepsze wyjcie kazdy sam za siebie placi
        i nie żerowac na innych,jak tak mozna a zwlaszcza na chlopaku
        • emae Re: Materializm w związku 18.05.06, 11:03
          Coś w tym jest. Tylko że ja tak próbowałam i on się nie zgadza.
          Nie chcę żerować na nikim, dlatego m.in zarabiam, większość osób w moim wieku
          tego nie robi. Nie chcę niczyich pieniędzy, chcę mieć tylko trochę swoich, i to
          tylko po to, żeby je co do grosza wydać.
          "Zwłaszcza na chłopaku"... wiesz, chyba tu właśnie leży problem, ja byłam
          przyzwyczajona, że gdy się spotykam z chłopakiem, to on płaci. Zawsze do tej
          pory tak było, dlatego po prostu jestem zdziwiona, gdy on mi każe płacić za
          siebie. To dla mnie nowa sytuacja.
          Widzisz, każe płacić za siebie, a jednocześnie nie zgadza się, żebym zawsze
          płaciła za siebie :) A ja też nie lepsza, bo raz mam wyrzuty sumienia, że on
          tyle wydaje, a innym razem jest mi przykro, bo ja płaciłam :)))
          • kryzolia Re: Materializm w związku 18.05.06, 11:07
            nie wszystko tu rozumiem , ale chyba chodzi o to,że Twój chłoopak chce CI cos
            dac do zrozumienia, bo chyba rzeczywiście za bardzo jego zdaniem skupiasz sie na
            pieniądzach...
            • emae Re: Materializm w związku 18.05.06, 11:18
              Chyba rzeczywiście tak i ja sama o tym wiem. Zresztą napisałam już, że to nic
              dziwnego. Ta sytuacja się skończy już niedługo. Wiesz, może tego nie widać, ale
              mnie tak bardzo na forsie nie zależy, po prostu jest mi potrzebna na konkretny
              cel. A już na pewno nie zależy mi na jego forsie, ale o tym wie.
          • aiczka Re: Materializm w związku 18.05.06, 11:18
            > Widzisz, każe płacić za siebie, a jednocześnie nie zgadza się, żebym zawsze
            > płaciła za siebie :)
            To rzeczywiście dziwne zachowanie.
            Przyznam, że z moim chłopakiem na początku trochę nie wiedzieliśmy, jak to ma
            być z płaceniem. Ja bym się czuła skrępowana, gdyby on zawsze za mnie płacił,
            kiedy mieliśmy w perspektywie spotykanie się prawie co dzień, wspólne łażenie po
            mieście, obiady w przerwach zajęć etc. Co innego jedno zaproszenie, co innego
            półutrzymanie. Trudno też za każdym razem dokładnie rozliczać obiad czy bilet do
            kina. Szybko ustaliliśmy, że płacimy mniej więcej na zmianę i zawsze nam to
            dobrze wychodziło. I nie przeszkadzało we wzajemnym "zapraszaniu się" tu czy tam
            od czasu do czasu z jakiejś okazji czy bez okazji.
            Myślę, że jeśli sie tworzy związek i raczej spędza czas razem niż jest się
            zapraszanym na to czy tamto, to wydatki powinny się jednak jakoś rółnomiernie
            rozkładać.
            No, chyba że jedno jest w zdecydowanie lepszej sytuacji materialnej i uznaje za
            naturalne, że w takim razie to ono płaci bo mu zależy na możliwości wspólnego
            tego czy tamtego a drugie jest na tyle przekonane o szczerości pierwszego, że
            się na to godzi. No, to zależy właśnie od konkretnej sytuacji i zaawansowania
            relacji.
      • emae Re: Materializm w związku 18.05.06, 10:57
        Cześć Tico :)
        Hm... Nie ma dużo, a wydaje dość lekką ręką. Oczywiście, nie znosi myśli o
        oszczędzaniu. Ja często mam wyrzuty sumienia, że tak duzo wydaje na mnie, ale
        on uważa, że niesłusznie. Generalnie ma więcej niż ja ;) Ale to nieważne, nie o
        to tutaj chodzi.
        • miang Re: Materializm w związku 18.05.06, 11:06
          to w koncu on wydaje na Ciebie, czy zmusza cie zebys placila za niego bo juz nie
          wiem?
          • emae Re: Materializm w związku 18.05.06, 11:22
            Jedno i drugie :) Wiem, skomplikowane. Z reguły on płaci, ale zdarzają sie
            sytuacje, gdy mówi mi, żebym to ja płaciła, albo wręcz tak jak ostatnio: staje
            przy kasie z zakupami, nic nie mówi, nie wyciąga portfela, i tylko patrzy na
            mnie wyczekująco. To mnie wkurzyło. Zwłaszcza, że wcześniej mówił "kupię".
            • miang Re: Materializm w związku 18.05.06, 14:08
              może w takim razie powinnas wyraznie rozgraniczac wydatki, nie pozwalac mu
              placic za siebie, a gdy proponuje kupno czegos na co nie masz kasy powiedziec
              wyraznie 'mnie nie stac jak chcesz to sam kup', a za niego nie placic?

              > przy kasie z zakupami, nic nie mówi, nie wyciąga portfela, i tylko patrzy na

              to byly zakupy wspolne czy cos tylko dla Ciebie? swoja droga nie wstyd mu bylo
              takich akcji w miejscu publicznym?

              a robienie Ci uwag ze masz brac pieniadze od rodzicow to szczyt bezczelnosci
              • emae Re: Materializm w związku 19.05.06, 09:20
                Zakupy wspólne, coś dla mnie i dla niego, ja byłam przygotowana, że płacę za
                siebie, ale zaskoczył mnie swoim zachowaniem. To nie była żadna akcja, bardzo
                dyskretnie - stanął przy kasie i spojrzał na mnie. Ewentualnie babka się trochę
                zdziwiła, że dziewczyna płaci, ale też pewnie niejedno już widziała.

                Z tym szczytem bezczelności to nie tak, on to mówi z troską o mnie. Wiem,
                naiwnie brzmi, ale znam go dobrze.
                • dunia77 Re: Materializm w związku 19.05.06, 13:19
                  > Ewentualnie babka się trochę
                  > zdziwiła, że dziewczyna płaci

                  A co w tym dziwnego ?
                  • miang Re: Materializm w związku 20.05.06, 13:43
                    no wiesz, jezeli zakupy wygladaja na wspolne a to dziewczyna dzwiga pakuje i
                    placi, a pan i wladca ewnetualnei jej jeszcze paczke fajek podrzuci to wyglada
                    troche....... no w kazdym razie ja sie zastanawiam co ona w nim widzi w takiej
                    sytuacji ;)
        • ticoqp Re: Materializm w związku 18.05.06, 11:11
          hej:)
          to zalezy od relacji jak jest miedzy wami tzn poziomu zazyłosci wzajemnych
          układów czy ustaleń na podstawie tekstu trudno jest coś powiedzieć
          numer z zakupem który opisałas jest nie do zaakceptowania
          a 2 to jesli on wie ża potrzebujesz na cos pieniedzy (bo je odkładasz) to
          jeszcze bardziej go pogrąza
          ale to tylko na podstawie tego tekstu a kij pewnie ma 2 końce?:)
          • emae Re: Materializm w związku 18.05.06, 11:25
            Ma, ale to temat na inny wątek, w kazdym razie chodzi o moje relacje z
            rodzicami. On uważa, że powinnam brać pieniądze od rodziców, ale to niemożliwe.
            • ticoqp Re: Materializm w związku 18.05.06, 11:30
              to niech se uważa:)
              chyba nie musisz zmieniać swojego podejścia do tematu bo ktoś tak uważa?
              • emae Re: Materializm w związku 18.05.06, 11:33
                :) No tak, ale to jednak trochę zmienia sytuację. Niby taka ze mnie biedna
                sierotka, bez pieniędzy, i w ogóle trzeba się mną zaopiekować, a przecież
                mogłabym zaangażować w dofinansowanie biednej studentki :) dwie osoby, które
                mają taki obowiązek prawny. To rozwiązałoby właściwie cały problem, ale jak już
                pisałam, to niemożliwe.
                • ticoqp Re: Materializm w związku 18.05.06, 11:51
                  myślałem, ze problemem sa relacje na tle pieniędzy z Twoim facetem?
                  Reasumując - twoje pieniądze i robisz z nimi to co uważasz za słuszne
                  • emae Re: Materializm w związku 18.05.06, 11:56
                    No, ale te relacje są jakie są dlatego, że ja nie mam pieniędzy. Może jestem
                    naiwna, ale wydaje mi się, że gdybym miała pieniądze, problem przestałby
                    istnieć.
                    • ticoqp Re: Materializm w związku 18.05.06, 12:09
                      w wielu związkach brak pieniedzy je rozwala a jesli jestescie razem to chyba
                      nie jest tak xle? ciekawe tylko czyim kosztem to się odbywa?
                      To na pewno ale wtedy nie dowiedzielibyscie sie osobie wielu rzeczy:)
                      • emae Re: Materializm w związku 19.05.06, 09:23
                        Nie jest źle, zresztą ja się z nim wcale nie kłócę o pieniądze. Pomijając te
                        wspomniane spięcia, które też trudno kłótniami nazwać. Wiesz, chyba to się nie
                        odbywa niczyim kosztem, ja nie tracę tak dużo, żeby mówić o jakichś kosztach, a
                        dla niego wydatki nie są problemem :)
                    • scandinavijka Re: Materializm w związku 18.05.06, 12:10
                      emae napisała:

                      > No, ale te relacje są jakie są dlatego, że ja nie mam pieniędzy. Może jestem
                      > naiwna, ale wydaje mi się, że gdybym miała pieniądze, problem przestałby
                      > istnieć.

                      Jezeli tak uwazasz, to poszukaj sobie pracy, ktora da ci ich tyle, zebys o nich
                      nie myslala.
    • sagis Uważam,że problem leży w Was obojgu,albo może 18.05.06, 16:15
      nie ma problemu, jeśli zmienisz podejście i zaakceptujesz pewne rzeczy.
      Tylko, że on też powinien być uczciwy, jeśli coś ustalicie, a nie brać samemu,
      jeśli uważa, że dość wcześniej dał Ci.
      Z tego widać, że jak wielu mężczyzn on liczy, co sam Ci dał i jak uważa, że
      bilans wychodzi na jego niekorzyść, to sam go wyrównuje.
      Nie znaczy, że jest to sprawiedliwe dla drugiej osoby. Zależy od jego poczucia
      uczciwości.
      Przyzwyczaiłaś się, czy po prostu wymagasz od faceta, że on powinien płacić za
      Ciebie?
      Obecnie żyjemy w innym świecie i kobieta, która pracuje i jest samodzielna sama
      za siebie powinna płacić.
      Chyba, że coś innego ustali się w związku.
      Jednak, jak sama widzisz problem pieniądzy zawsze wypłynie na wierzch.
      Czy będziecie płacić każde za siebie, czy on za Ciebie.
      Kto ma pieniądze, ten ma władzę. Przynajmniej dla mężczyzn:-))))

      Trzeba rozmawiać o swoich oczekiwaniach, ale nie wymagać od drugiej osoby czegoś.
      Ale, też musisz wyznaczać granice i szczerze mówić o swoich oczekiwaniach.
      Powinno się z nimi spotkać w środku, jeśli coś ma dalej szczęśliwie trwać.
      Jeśli on nie będzie starał się, to jedynie będzie zysk dla Ciebie.

      • emae Re: Uważam,że problem leży w Was obojgu,albo może 19.05.06, 09:27
        Nie wymagam. A że przyzwyczaiłam się, to fakt. Zawsze tak było, i w moim
        wcześniejszych związkach, i przez długi czas w tym związku. I szczerze mówiąc,
        myślałam, że to norma. NIGDY do żadnego faceta z wyjątkiem mojego taty nie
        powiedziałam: "Kup mi".
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka