IP: *.riz.pl 13.01.03, 12:57
Wspaniały układ partnerski... traktujesz męża jak trutnia i w
ogóle nie liczysz się z jego zdaniem, uczuciami, potrzebami -
zresztą czemu tu się dziwić - ostatecznie mąż to tylko 'rzecz
nabyta' - pełna podmiotowość.

Twoje 'zhardzenie' to konieczność - możesz już liczyć tylko na
siebie gdyż męża potraktowałaś (wielokrotnie i w bardzo
poważnych kwestiach) jak powietrze. Gratuluję rozpieprzenia
swojego związku...
Obserwuj wątek
    • Gość: Lina Re: Do M. IP: *.tarnow.sdi.tpnet.pl 16.01.03, 14:32
      Gość portalu: KR$ napisał(a):

      > Wspaniały układ partnerski... traktujesz męża jak trutnia i w
      > ogóle nie liczysz się z jego zdaniem, uczuciami, potrzebami -
      > zresztą czemu tu się dziwić - ostatecznie mąż to tylko 'rzecz
      > nabyta' - pełna podmiotowość.
      >
      > Twoje 'zhardzenie' to konieczność - możesz już liczyć tylko na
      > siebie gdyż męża potraktowałaś (wielokrotnie i w bardzo
      > poważnych kwestiach) jak powietrze. Gratuluję rozpieprzenia
      > swojego związku...


      Kazdy inaczej spostrzega tak trudne sprawy. Ale nie oceniajmy od
      razu ze ktos traktowal kogos tak czy tak. A maz czy nie powinien
      rozpatrzyc kwestie potomka od strony zony np. czy moze teraz
      jest dla niej dobry czas bo czuje sie dobrze jest zdrowa ma
      vchwilowo mniej obowiazkow praca jest malo stresujaca a tak moze
      nie byc za "poł roku". Moja mama zawsze mowi ze chociaz do
      "dziecka trzeba dwojga" to kobieta bedaca w ciazy jest tak
      naprade samotna. Nie chodzi tu o stawianie takiej kobiety na
      piedestale tylko o potwierdzenie ze okres ciazy to dla kobiety i
      trudny i radosny czas i z wszystkimi niedogodnosciami zmaga sie
      ona sama.
    • Gość: ofiaraKR$ Re: Do M. IP: *.devs.futuro.pl 16.01.03, 15:49
      KR $ dlugo cie nie bylo ,pewnie zajmowales sei swoim grubym babsztylem
      • Gość: KR$ Ofiaro losu IP: *.riz.pl 22.01.03, 11:44
        Przykro mi, że uważasz iż kobiety 'puszyste' należą do gorszego gatunku - moja
        obecna jest szczupła ale miałem też 'puszyste'. A nie było mnie gdyż zajmowałem
        się pracą - niektórzy muszą zarobic na to by PKB rósł...
        • Gość: ofiaraKR$ Re: Ofiaro losu IP: *.devs.futuro.pl 22.01.03, 12:12
          akurat uwazam ze puszyste sa lepsze
          no to co robiles z ta swoja deska?
          ze tez ona chce takiego grubasa jak ty.
          nie gadaj ze dzieki tobie mamy taki PKB...
    • drzazga1 Jaki tam związek 16.01.03, 16:53
      Gość portalu: KR$ napisał(a):

      > Twoje 'zhardzenie' to konieczność - możesz już liczyć tylko na
      > siebie gdyż męża potraktowałaś (wielokrotnie i w bardzo
      > poważnych kwestiach) jak powietrze. Gratuluję rozpieprzenia
      > swojego związku...

      Bo dla mnie dwoje to nie jest prawdziwy związek, jeżeli partnerzy nie potrafią
      sie porozumieć w tak ważnej kwestii jak ilość planowanego potomstwa.
      Najprawdopodobniej, gdyby wyjaśnili to sobie przed ślubem i poważnie
      potraktowali się nawzajem, to żadnego ślubu by nie było. Zlekceważyli się
      nawzajem: on nie wziął pod uwagę tego, że żona będzie dążyć do ciąży nawet bez
      jego zgody, a ona postawiła męża przed faktem dokonanym nie licząc się z jego
      zdaniem.
      Nieprzyjemne, facet został potraktowany trochę jak dawca nasienia.
    • pajdeczka Re: Do M. 17.01.03, 15:27
      Gość portalu: KR$ napisał(a):

      > Wspaniały układ partnerski... traktujesz męża jak trutnia i w
      > ogóle nie liczysz się z jego zdaniem, uczuciami, potrzebami -
      > zresztą czemu tu się dziwić - ostatecznie mąż to tylko 'rzecz
      > nabyta' - pełna podmiotowość.
      >
      > Twoje 'zhardzenie' to konieczność - możesz już liczyć tylko na
      > siebie gdyż męża potraktowałaś (wielokrotnie i w bardzo
      > poważnych kwestiach) jak powietrze. Gratuluję rozpieprzenia
      > swojego związku...

      Mocne. Ale wina zawsze leży po obydwu stronach. Po co mąż był od początku
      pasywny i się dawał? Wspólna strata. W każdym razie rannych zawsze jest dwoje.
    • Gość: Lena Re: Do M. IP: 80.48.96.* 17.01.03, 17:15
      Współczuję autorce listu. Jej mąż pewnie każdą decyzję zostawia na "za pół
      roku". I za żadną odpowiedzialności i konswkwencji nie chce podejmować. Trzecie
      dziecko jest tego najlepszym dowodem. Najlepiej ustawić się z boku i
      powiedzieć "jestem przeciw". To taki typ charakteru. On nie podejmie żadnej
      decyzji. On bezpiecznie stanie z boku i powie "to nie ja". Jest trochę
      takich "mężczyzn" i to jest przykre. Dobrze,że autorka listu jest silną i
      zdecydowaną kobietą, gdyby miał inną to albo by się już dawno rozwiedli albo
      pozabijali.
      • Gość: Lena Re: Do M. IP: 80.48.96.* 17.01.03, 17:18
        A gdyby w rodzinie przyszła ciężka choroba to on też na to się nie umawiał ?!!!

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka