Dodaj do ulubionych

czy warto?

30.05.06, 10:04
czy warto czekać na faceta który jak twierdzi ma obowiązki wobec matki?.ma 27
lat, a jest wciąż na posyłki? mówi, że niechce się jej sprzeciwiać, ona to
wykorzystuje jak tylko może i powstaje błędne koło. czy to się zmieni? czy
jest szansa, że on zrozumie, że już czas najwyższy założyć własną rodzinę ?
Obserwuj wątek
    • livian Re: czy warto? 30.05.06, 10:08
      Nie warto. Obowiazki wobec matki oczywiscie mamy wszycy póki nasze matki żyją,
      a nawet po ich śmierci (dbałość o grób, msze za zbawienie duszy itd), jednak w
      zyciu doroslego meżczyzny musi być pewna hierarchia: zona MUSI byc
      najwazniejsza kobieta dla niego, a nie matka. Jesli jest odwrotnie, to takie
      malzenstwo jest chore, nic z tego nie bedzie dobrego. A tym bardziej jesli
      mamusia to wykorzystuje, zamiast byc madrą kobietą i ustawic syneczka, i
      właściwie siebie również, w prawidłowym miejscu w szeregu. Musi zostac odcięta
      pepowina, inaczej bedziesz całe zycie się męczyć i znienawidzisz parę osób.
    • maretina Re: czy warto? 30.05.06, 10:11
      oni sa toksyczni. ja bym odeszla. nie ma nic gorszego niz trojkkat.
      • p.s.j Re: czy warto? 30.05.06, 10:14
        > nie ma nic gorszego niz trojkkat.

        Małe menage-a-trois nie kręci? :D Powiedziałbym, że to wyuzdane, ale żeby
        zaraz "nic gorszego"?
    • iberia30 Re: czy warto?NIE 30.05.06, 10:33
      nie liczylabym na jego diamentralna zmiane, ze pewnego dnia przestanie byc pod
      wplywem matki....tacy ludzie sie nie zmieniaja...
    • lena575 Re: czy warto? 30.05.06, 10:34
      Warto pod warunkiem,że mamusia jest koło 90-tki :)
      • dorosladwudziestolatka Re: czy warto? 30.05.06, 10:50
        jego matka nie ma 90 lat, nie ma nawet 70. to 55 letnia zakompleksiona baba,
        ktora staje na drodze do szczescia jedynego dziecka, traktuje mnie jak
        największe zło jakie mogło przytrafić się jej synkowi.
    • mysliwy.z.kijem Re: czy warto? 30.05.06, 10:53
      Taaa, niech najlepiej Mamie tylko posyla kartki z zyczeniami , okazjonalniei i
      rozmawia przez telefon raz na miesiac.
    • alicja_wk Re: czy warto? 30.05.06, 10:56
      Nie wiem czy warto czekać, ale chyba cięzko w pozniejszym wspólnym życiu być z
      kimś takim, dla kogo mama jest ważniejsza niż żona i dzieci. Rozumiem to, że
      jako syn czuje się zobowiązany okazac matce wdzięczność i pomoc za trud
      wychowania i opieki nad nim, ale nie oznacza to, ze musi zrezygnowac z własnego
      życia, tylko po to, aby być na każde jej kiwnięcie palcem. Wiadomo, że rodzicom
      nalezy sie szacunek i nie mozna ich pozostawic w trudnej sytuacji na pastwe
      losu, ale rodzice nie mają prawa pozbawiac swoich dzieci mozliwosci ułozenia
      sobie własnego zycia tylko dlatego, że powołali je do zycia.
      Sama miałam okazje zaobserwowac takie zachowanie ze strony swojego ojca, który
      był prawie na kazde zawołanie swojej mamy, często własnie kosztem nas. Dla nas
      nie był w stanie zrobic tyle, co dla swojej mamy. Ona nigdy nie musiała prosic
      dwa razy, nigdy nie musiała czekac, nie musiała sie bac jego reakcji na
      jakąkolwiek prośbę, a on nigdy nie potrafił jej sie w niczym sprzeciwic lub
      zrobic czegos, co mogłoby ją urazić. Dlatego w pewnym wieku nalezy odciąć tą
      pępowinę, bo takie uzależnienie od któregokolwiek rodzica moze pozbawic
      skutecznie własnego życia. Nie mówie, zeby sie odcinac całkowicie, aby zrywac
      kontakt, obrazic sie, ale aby umiec zachowac zdrowe relacje. A jesli chodzi o
      Twojego faceta, to dopóki sam nie da swojej matce jasno do zorozumienia, ze nie
      moze tak nim manipulowac, to ona bedzie to wykorzystywac i nic dobrego dla was
      z tego nie wyniknie, bo zwiazku nie mozecie tworzyc Ty, On i jego matka, bo on
      bedzie sie czuł jak miedzy młotem a kowadłem, a Ty jak piate koło u wozu.
      Czasem trudno o tym rozmaiwac, wiec najlepiej okazac to swoim zachowaniem, ale
      dopóki Twoj chłopak sam tego nie zrozumie i nie bedzie chciał sie uniezaleznic,
      to Ty sama nic nie zdziałasz.
      • alicja_wk Re: czy warto? 30.05.06, 11:03
        Chciałam jeszcze tylko dodac, że można to zmienić, bo miałam do czynienia z
        obydwoma rozwiązaniami takich sytuacji, więc wiem, ze jest to mozliwe pod
        warunkiem, że on zrozumie kto i co jest dla niego w zyciu najwazniejsze, ze
        bedzie wiedział, czego chce i dzieki czemu moze byc szczesliwy.
        • dorosladwudziestolatka Re: czy warto? 30.05.06, 12:16
          jest mi bardzo trudno, bo relacje między nami (TYLKO mną i nim)sa jak
          najbardziej udane, jestesmy juz kilka lat ze soba. ona mnie nie lubi i w
          związku z tym jak mamy tworzyc rodzinę? sądze ze dla niego obie jestesmy
          najwazniejszymi kobietami w jego zyciu, wiec nigdy chyba nie powie, kto jest
          wazniejszy. czy mam to przeczekac, aż się samo ułoży, nie wierzę w to.
          poprzednia jego dziewczyna też odeszla, miala bardzo podobne relacje z
          niedoszlą teściową, moze to nie byl powód rozstania, ale atmosfery też nie
          miała za milej, jak go odwiedzala. (jak on sie wyprowadzi ona zostanie sama, bo
          męża nie ma)
          • lena575 Re: czy warto? 30.05.06, 16:40
            Nie ma szans na zmianę. Jego matka będzie go szantażowała swoim zdrowiem
            (wyimanginowanymi chorobami), złym samopoczuciem, będzie wyzwalała w nim
            poczucie winy. Podejrzewam,że to robi. Jeśli on nie chce się od niej
            wyprowadzić "bo mamusia zostanie sama" to w ogóle ułożnie czegokolwiek poza
            układem z mamusią nie ma najmniejszych nawet szans.
            Sama mam takie małżeństwo z synkiem-jedynakiem i do tego późnym dzieckiem,
            wychowanym praktycznie przez samą matkę bo teść zmarł gdy jego syn miał 8 lat.
            Próbowałam wielu metod dogadania się z teściową - było to niemozliwe, po prostu
            nie byłam jej dzieckiem które mozna szantażować emocjonalnie, mam swoją mamę i
            mimo usilnych starań ze strony teściowej nie zerwałam kontaktów z moją rodziną,
            nie pozwalałam wpływać na moje decyzje. Aby wymusić na męzu by nasze decyzje
            podejmowane były przez nas bez przymusu "co na to jego matka" wyrzuciłam go za
            dzrwi razem z jego rzeczami. Przeżyłam własną decyzję o rozwodzie a nie jest to
            łatwe. Mój mąż przejrzał wreszcie na oczy gdy nasze stosunki były bardzo złe
            ale szantażowi emocjonalnemu z jej strony dotyczącego jej zdrowie nigdy nie
            potrafił sie oprzeć, niby wiedział,że to szantaż ale ... nigdy nic nie wiadomo.
            Moje stosunki z nią były kurtuazyjne wyłacznie dlatego,że jestem kulturalnym i
            spokojnym człowiekiem. Wiedziałam jednak,że jesli tylko jej pozwolę bez pardonu
            okaże mi jak ma mnie za nic, liczył sie wyłącznie syn.
            Teściowa nie żyje od 3 lat. Od tego czasu widzę w moim mężu innego człowieka,
            jakby odpadł mu jakiś garb, jakby poluzowały się kajdanki. Tak psychicznie
            odżył.
            Gdybym miała jeszcze raz podjąć decyzje czy wyjść za niego za mąż ( a naprawdę
            mamy ogrom wspólnych zainteresowań - zjeździliśmy sporo świata, żeglujemy,
            jeździmy na nartach, biegamy, uwielbiamy rowery, lubimy spędzać czas ze sobą,
            kochamy się, możemy na siebie liczyć) wiedząc co mam za sobą - nie wyszłabym za
            mąż za człowieka z taką matką, z takimi relacjami rodzinnymi. To jest
            toksyczne, to nijak nie da się pominąć a ułożyć sobie stosunków z taką kobietą
            nie sposób.
            • horpyna4 Re: czy warto? 30.05.06, 17:14
              Pamiętaj, że jego mamusia jest na tyle młoda, że może Cię przeżyć. Warto mieć
              przerypane do końca życia?
    • asja103 Re: czy warto? 30.05.06, 17:56
      mam nadzieję, że cos zrozumiesz z tego chaosu ;)




      ja nie widzę nic złego w tym, że mężczyzna dba o swoja mame..
      a gdyby nie miał takiego kontaktu z matka, gdyby ja olewał, zainteresowanie
      ograniczył do minimum...to to byłby facet o jakim marzysz

      mówisz, że ma 27 lat i jest na jej posyłki
      po pierwsze, to do którego wieku można byc na posyłki matce...sa jakies ramy
      po drugie, co to znaczy jest na posyłki? jak miał 18 lat i cos zrobił dla
      matki, pomógł jej.... to to jest fajne , dobrze wychowane dziecko...a jak ma
      27 lat to nazywamy to posyłkami...i uważamy, że to jest be

      mówisz "ma wobec matki obowiązki" czy to, że jest obowiązkowy to źle?
      że jest na jej posyłki...a kogo ma posłac, to młody facet
      niech lata, matka jest jedna, a kobiet można miec wiele, kobieta dzisiaj jest,
      jutro jej nie ma...matka zostaje...prawda?


      a może własnie to w nim lubisz, odpowiedzialnośc, dbałość...może jestes
      zwyczajnie o ten układ zazdrosna?

      Ty mas z 20 lat może dlatego jest Ci to trudno zrozumiec...sama nie wiem

      mój mąz dba o swoja mamę, dzwonią do siebie codziennie, kiedy ona cos
      potrzebuje pomaga jej, kiedy jest chora, to musze go zawieźc do niej (tylko ja
      mam prawo jazdy)i to jak najszybciej....

      na poczatku mi to przeszkadzało...ale teraz nie..

      pomyśl Ona go kocha, ona boi sie że go staraci, ona chce miec z nim
      kontakt....on tez ją kocha...to po cholere to niszczyć, czy nie łatwiej
      spróbowac w tym uczestniczyc.
      odwiedzaj ja częściej spróbuj popatrzec jak na kobietę, dzięki której na
      świecie jest mężczyzna którego tak kochasz, może spróbuj Ty wyręczyc swojego
      faceta i coś dla niej załatwić....albo zróbcie to razem

      spróbuj zrozumiec, wczuć sie w oboje tych ludzi...pamietaj, że Twoją niechęć
      może ktos odebrać jako wrogość. Poza tym im bardziej będziesz go odciągała, tym
      więcej ona będzie wymyslała powodów, żeby z nią był...bo zwyczajnie będzie się
      bała

      mówisz, ze ona Ciebie nie lubi...zastanów sie dlaczego, może jestes oschła,
      zaborcza, uszczypliwa, może próbujesz kierować jej synem, wpływac na jego
      zdanie......Ty nie chcesz, zeby ona miałana na niego wpływ...ale sama chcesz
      taki wpływ mieć

      poza tym, czy Ty lubisz jak ktoś atakuje osoby Ci bliskie?
      wiesz jak to jest można narzekac, można się wściekać na faceta, brata, ojca
      itd....ale jak ktoś ich atakuje to czujesz się dobrze...? raczej taka
      krytykująca osoba wzbudza Twoją niechęć, nawet jesli ma racje, to wzbudza
      niechęć

      czy rozumiesz co chcę Ci powiedzieć?

      pytasz czy On zrozumie, że już czas najwyższy załozyć własną rodzine....a jaki
      to jest dobry czas, może on tego jeszcze nie chce...to czas dobry dla
      Ciebie...ale czy dla niego

      • lena575 Re: czy warto? 30.05.06, 20:33
        Ponieważ w rodzinie mojego męża (sporo jakoś tam porzuconych kobiet które same
        wychowują dzieci) takich przywiązanych do mamuś jedynaków też jest kilku. Z
        nich wszystkich jedynie małżeństwo mojego męża przetrwało (ponad 20 lat). Jedna
        córka uciekła przed matką na antypody i odezwała się po kilku latach.
        Toksyczną matkę i takież stosunki poznasz od razu gdy np. mamusia dzwoni,że
        koniecznie musi ją synek zawieźć do sklepu bo ona musi kupić sobie np. pomidory
        i ogórki, albo kapustę bo na jutro zaplanowała kapuśniaczek dla synka. Sprzeciw
        wykuczony. Nie zapyta nawet jakie synek (choćby 40-letni) ma plany, on nie ma
        planów, on ma mamusię. On musi mamusi kupić lekarstwo choćby do apteki miała
        100m. Inaczej ze zdenerwowania wpada w stan przedzawałowy ( a serce zwykle ma
        jak dzwon). To nie o to chodzi czy stosunki są dobre, chodzi o to,że te
        stosunki są trochę jak uczniaka z matką. On nawet nie powie "nie" bo ona
        to "odchoruje". Potem szantażuje gdy młodzi chcą się wyprowadzić, po
        wyprowadzce jakoś nie umiera ... co nie przeszkadza szantażować w każdej innej
        sprawie.
        Mnie też podobało się,że mąż się martwi, że opiekuje się matką. Niestety, to
        ona nakręcała to zmartwienie nawet nie licząc się z jego uczuciami. Gdy
        wyjeżdżaliśmy gdziekolwiek teściowa nagle zapadała w chorobę tak by syn dzwonił
        przynajmniej raz na dzień. Kiedyś nawet wróciliśmy wcześniej a ona bawiła się w
        najlepsze u kuzyki na imieninach. Gdy mąż wszedł do pustego mieszaknia najpierw
        chciał obdzwaniać szpitle. Ja poradziłam by podzwonił po rodzinie.
        Też mam mamę. Jedę z Katowic do Krakowa by zabrać mamę na badania, przez swoich
        znajomych załatwiam jej lekarzy, gdy choruje jestem u niej co 2-3 dni chć brat
        mieszka obok i szwagierka lubi moją mamę (mama ją też), popiorę, coś posprzątam
        i pogadam. Nigdy jednak maja mam nie wtrącała się w moje życie, nie
        szantażowała mnie a wręcz pprzeciwnie, raczej nie powie za dużo by nie martwić.
    • obywatel_korowiow Re: czy warto? 31.05.06, 12:08
      Nie warto.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka