kaaka123
10.06.06, 14:57
Spotykam sie z chlopakiem od dwoch miesiecy. Chociaz ma 26 lat to jeszcze nie
pracuje, utrzymuja go rodzice a on im pomaga w gospodarce. Nie mieszka w moim
miesie i kawalek musi dojechac. Umowillismy sie ze w tygodniu przyjedzie. W
srode i w czwartek nie mogl bo pomagal rodzicom. Umowilismy sie na piatek.
Wczoraj wieczorem dzwonie do niego a on mi mowi ze jescze wszystkiego w polu
nie zrobili i ze nie nie wyrobi przyjechac. Takich sytuacji bylo juz kilka i
jakos przymykalam oko ale nie tym razem. Ja rozumiem gdyby musial np zostac w
pracy ale on przeciez sam gospodaruje swoim czasem. Na koniec postawilam
warunek ze albo przyjedzie tak jak sie umawialismy albo z nami koniec. Do tej
pory go nie ma wiec wyglada ze to drugie.
Czy ja jestem malo wyrozumiala czy myslicie ze praca w polu to taka sama praca
i powinnam zrozumiec go ze nie moze w tygodniu przyjezdzac?
Dodam ze w sobote tez nie moze bo tez do wieczora pomaga w gospodarstwie
rodzicom. Zostaje tylko niedziela.