Dodaj do ulubionych

gość w dom....

10.06.06, 21:59
miałam gosci było super ale do czasu...
kolega mojego męża przyszedł z żoną, był jeszcze męża kuzyn
piliśmy alkohol ale nie nie wiadomo jakie ilości i w pewnym monencie kolega
mąża zaproponował abyśmy obejrzeli kasete z pierwszego wesela mojego męża.
Zdębiałam. Pytam - po co, a on, że chce sobie zobaczyć.
Popłakałam sie trochę. Powiedziałam, że zrobiło mi się przykro i nie
rozumiem.

Czy ja jestem nienormalna?

Obserwuj wątek
    • matkajanka Re: gość w dom.... 10.06.06, 22:17
      Jesteś jak najbardziej normalna. Nietaktownie zachował się kolega męża. Mam
      tylko nadzieje, że mąż nie zgodził się na projekcję owego filmu.
      • blue_eye66 Re: gość w dom.... 10.06.06, 22:19
        mąż jak poszli powiedział, ze kolega sobie zartował i nic mi złego nie
        powiedział a ja jestem idiotką i niepotrzebnie płakałam
        • lykaena Re: gość w dom.... 10.06.06, 22:24
          Biedna, rozumiem Cie.Tez mam partnera ktory przede mna byl z kobieta 12 lat i
          na kazdym kroku spotykaja mnie tego typu przykrosci, na szczescie nie ze strony
          mojego mezczyzny.Porozmawiaj z Nim o tym i glowa do gory


          -U niektórych osób w czasie stosowania leku mogą wystąpić inne działania
          niepożądane-
          • blue_eye66 Re: gość w dom.... 10.06.06, 22:27
            ale tamten facet nawet nie zna się z byłą żoną mojego męża!!
            • lykaena Re: gość w dom.... 10.06.06, 22:34
              a to co innego bo to gafa w takim razie , bardzo przykra ale gafa, u mnie
              natomiast sa to ICH wspolni znajomi i nie do konca mnie jeszcze akceptuja tak
              czuje.Moze tez nie zdaja sobie sprawy ze mnie rania ale to boli.W kazdym razie
              badz silna w takich chwilach przeciez to ty teraz z nim jestes a nie ona
              • blue_eye66 nie nie 10.06.06, 22:39
                nie mam problemu ze sobą gdy mąż spotyka ich wspólnych znajomych i rozmawiają o
                tamtych czasach. już nie. wyleczyłam się z takiego typu kompleksów. I to
                niestety boli byłą bo ona by chiała bym cierpiała przez takie rozmowy.

                nie rozumiem jednak o co chodziło tamtemu koledze?
                • lykaena Re: nie nie 10.06.06, 22:46
                  Aaaa..ja dopiero 8 miesiecy jestem w tym zwiazku i jeszcze sobie nie radze,oni
                  maja dwoje dzieci i jest ciezko...a kolega zachowal sie okropnie ale mysle ze
                  jak to facet nawet nie zauwazyl ze zrobil zle nie przejmuj sie bo moim zdaniem
                  nie mial nic na mysli..pozdrawiam
                  • blue_eye66 wiesz, 10.06.06, 22:58
                    ja jestem z nim jakieś 5 lat. znajomi już sie przyzwyczaili ale często pytają
                    co u niej słychać a ja po prostu szczerze zęby i mówie że wszystko super. było
                    pare zdarzeń wyprowadzających mnie z równowagi ale najlepsza to jest jego była
                    jak opowiada: pamiętasz stary.... albo .......my mamy wspólne przeżycia i
                    jesteśmy przyjaciółmi..... a w sumie wbiłaby mu nóż w plecy. Nawet próbowała go
                    zaciągnąć do łóżka, nie z miłości ale po to aby przede mna zatriumforwać.
                    Na szczescie ich znajomi znają ją na wylot i mnie oceniają lepiej. I nie jest
                    to tylko moje wyobrazenie o tej sytuacji.
                    Więc moja rada do Ciebie. Jak zaczną paplać o ich zwiazku to uszy do góry zęby
                    na wierzch, wtedy zdurnieją i się uspokoją.
                    A tobie też minie "uczulenie" na takie rozmowy.
                    Mój mąż tez ma dzieci z tamtego związku. Na szczęscie mnie akceptują. Mam
                    nadzieje, ze Twoje Ciebie tez bo to b. ważne
                    I pamiętaj, nigdy w życiu nie mów niczego złego przy nich na tamtą kobietę. To
                    ich matka, a takie gadanie, gdyby miało miejsce moze obrócić się przeciwko
                    tobie.
                    • lykaena Re: wiesz, 10.06.06, 23:19
                      Dzieki, oczywiscie ze nic nie mowie o Niej zlego, nawet jej nie znam, a na
                      szczescie dzieci sa jeszcze bardzo male i niewiele rozumieja i nie sa jakos zle
                      do mnie nastawione chociaz wiem ze ona probuje bo ich coreczka mi sama
                      mowila,staram sie jej to jakos tlumaczyc tak jak mozna 5 letniemu dziecku i mam
                      nadzieje ze jak dorosnie bedzie umiala zrozumiec jaka dla niej bylam i sama
                      oceni co i jak.Na szczescie tez moj mezczyzna i jego byla nie zyja ze soba w
                      zgodzie-to delikatnie powiedziane, tzn na szczescie dla mnie bo nie ma spotkan
                      telefonow ani nic, ale nie za dobrze dla dzieci bo teraz sa male ale w koncu
                      zrozumieja co im przekazuje ich matka a mowi o ich ojcu naprawde straszne
                      rzeczy,ja nie wiem co ma na celu.Skoro i tak sie rozstali,powinno jej zalezec
                      zeby dzieci nie cierpialy,ale podobno taki ma juz charakter zlosliwy i tyle.Ale
                      sie rozpisalam ale wlasnie z Nim zamieszkalam i wszystko teraz jest jeszcsze
                      trudniejsze i jeszcze blizej mnie,ale amm nadzieje ze sobie ze wszystkim razem
                      poradzimy, dzieki za dobre slowa Pozdrawiam cieplo

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka