derek123
06.07.06, 21:34
Witam,
Do założenia tego postu ostatecznie skłonił mnie dzisiejszy sms otrzymany od
pewnej osoby,sms dosyć wulgarny...
Ale może zacznę od początku.
Rok temu poznałem chłopaka, z którym fajnie mi sie rozmawiało, złapaliśmy
wspólny kontakt. Zaczęliśmy wychodzic razem na miast, po
pubach, na dyskoteki itd. Byłem bardzo zadowolony,bo wyglądało na to,ze w
koncu ( po kilkunastu latach), mam przyjaciela. Odkrywalismy
przed sobą swoje tajemnice, problemy. Nawet mogę powiedzieć,że raz
zmotywował mnie do tego,aby zadziałać spontanicznie, w bardzo kluczowym
momencie i pojechac do nowo poznanej
dziewczyny, do dziewczyny, z która obecnie jestem.
No, chodzi o to,ze spotyakalismy się naprawdę często i super się
dogadywaliśmy.
...
Jednak...
Głownymi jego problemami były problemy o naturze psychoneurotycznej, tzn
chdoził do psychiatry, brał leki. Ja , przyznaję,ze sam korzystałem nieraz z
pomocy psychologa. Jednak jego porblemy okazały się poważniejsze.
Widziałem pogarszająca się jego psychikę, czasami mu odbijało, zachowywał się
nienormalnie, w końcu wyznał mi,że jest homoseksualistą.
Dla mnie było bardzo duze zaskoczenie,nie ze względu na moje upodobania i
fobie,ale z innych wzgledów.
POzniej, w ogole przestął sie odzywac,tzn nawet nie odpowiadał na moije smsy,
nic, zero odzewu...pozniej sie dowiediząłem,ze miał doła, depresję, chciał
nawet popełnic samobojstwo...
Jednak w penym momencie , musze to poweidziec, przstraszyłem się tej
znajomosci, i zaczałem, nawet wbrew sobie, ją ograniczać.
Pewnie zaraz się podniesie larum z Waszej strony,ze jestem homofobem i tam
takie,ale nie o to chodzi.A zerwałem te znajomosć ,bo:
- obciążał mnie sowimi problemami,naprawdę duzej rangi
(homoseksualizm,historie baaaardzo pikantne, problemy z rodzina, probu
samobojstwa)
- ja nie jestem na tyle mocny psychicznie,zeby wytrzymać te znajomosc (sam
chodze do psychologa,i chce zakosztowac normalnego środowiska)
- on był moim jedynym nie tylko przyjacielem, ale kolegą, jakbym miałem
innych w miare normalnych, to bym wytrzymał jego problemy i był wspierany
przez innych moich przyjaciol, a tak to nic, tylko on.
- czasami zachowywyał sie bardzo niewłaściwie w miejscach publicznych,
wsytdzziłem sie ze go znam, itd.
Nasza znajomosć sie urwała od kilku miesięcy. I sie utwierdzam w przekonaniu
ze dobrze zrobiłem w momentach gdy dostakje od niego smsa:
- o godz.22 czy mam ochote wyskoczyc na miasto na piwo ( gdy sie nie odzywał
do mnie kila miesięcy!)
- teraz dostałem do niego sms : " Cześć, Słyszałes to? Podmywajcie się
kobiety bo nadchodzi król minety, która będzie z Was najczystsza to poczuje
język mistrza"
Czasami mnie korciło,zeby odpowiedziec,ale te smsy mnie przekonują , ze
jednak dobrze robię...
A jestem ciekaw Waszej opinii. Jakbyście Wy się zachowali w takiej sytuacji?
Przepraszam,ze taaaaaki długo post.Ale chciałem dobrze przedstawic, i w ogóle
opowiedzieć tu moja historię.
Dzięki:)