Dodaj do ulubionych

"MEZALIANSE" W ZWIĄZKACH I ŻYCIU

20.07.06, 08:02
kochaniutkie i kochani!!! :)
Ostatnio zdarza mi się obserwować wiele sytuacji czy to w swoim życiu czy to
u kogoś gdzie mają miejsce jakieś "mezalianse" Np. chłopak jest niższy czy
młodszy czy nie mieści się w ogólnie przyjętych "stanadardów" rodziców, np.
robimy coś, co przecież "jest niestosowne w naszym wieku" itp itd. Czy Wam
również się to zdarza? Jeśli tak to w jakich sytuacjach, jak sobie z tym
radzicie ?:)
Obserwuj wątek
    • kawa_mielona Re: "MEZALIANSE" W ZWIĄZKACH I ŻYCIU 20.07.06, 09:18
      W moim przekonaniu nie robię nic niestosownego, nie popełniam
      żadnych "mezaliansów" ani też nie łamię przyjętych konwenansów. Jak mi się to
      udaje? To porste - nie uznaję sztywnych zasad, z góry narzuconych norm czy
      jakiegoś sztywnego "katalogu postępowania". Zawsze idę za głosem serca i jakoś
      nigdy nie zbłądziłam... Drobne gafy zdarzają się każdemu ale tych nie liczę ani
      nawet nie zapamiętuję :))
      • kawa_mielona Re: "MEZALIANSE" W ZWIĄZKACH I ŻYCIU 20.07.06, 09:20
        BTW- Rasgeea - gdzie wizytówka? Doszły mnie słuchy, że się zabierasz do jej
        stworzenia:))
        • rasgeea Re: "MEZALIANSE" W ZWIĄZKACH I ŻYCIU 20.07.06, 10:16
          tak tak :)
          juz ja zrobilam:) jeszcze tylko musze wykombinowac jakiesik zdjecie:) a co do
          tych mezaliansow to ja postepuje tak samo jak Ty! robier to co che i niczym sie
          nie przejmuje:) moze zle zinterpretowalam pytanie. chodzilo mi o to czy w
          oczach innych popelniacie jakies "mezaliansy" i jak sie oburzaja:) bo mnie to
          zawsze strasznie rozsnmiesza:):):)
          • kawa_mielona Re: "MEZALIANSE" W ZWIĄZKACH I ŻYCIU 20.07.06, 11:44
            no tak, to ja nie zrozumiałam pytania...
            pamiętam jak moja babcia się bulwersowała, kiedy pierwszy raz jechałam sama z
            chłopakiem na wakacje (choć to raczej nie mezalians a ROZPUSTA - według babci
            oczywiście),
            ta sama babcia była też mocno poruszona faktem, że mój mąż robi kolację,
            nakrywa do stołu itp. ('a od czego ma żonę?' słyszałam wtedy),
            takie przykłady mogłabym mnożyć...ale to różnice międzypokoleniowe i nie ma się
            im co dziwić:)

            • rasgeea Re: "MEZALIANSE" W ZWIĄZKACH I ŻYCIU 20.07.06, 13:54
              roznice miedzypokoleniowe jak roznice ale te poglady niektore i to nie tylko
              staruszek mnie czasem mocna dziwia:) mam chlopaka ktory jest odemnie rok
              mlodszy i ma dluzsze wlosy - nie dlugie(takich bym tez nie zaakceptowala) ale
              takie w sam raz do ramion. On to nawet chcial sciac dla swetego spokoju ale ja
              mu nie pozwalam:)no wiec te wlosy wzbudzaja w mojej rodzinie najwieksze
              oburzenie - hehe zwlaszcza babci:) noi juz nie wspominam o jej reakcji na to ze
              wakacje spedzamy razem np pod namiotem!! skandal:):)hehe a moja babcia to sie
              rumieni i zawstydza na samo slowo seks:) chco z drugiej strony bardzo smieszy
              mnie poglad starszych osob ktorzy wyobrazaja sobie ze jak sie zostaje z facetem
              sam na sam albo jak sie z nim gdzies jedzie to tylko seks w glowie i nic
              wiecej :)))
              • laura072 Re: "MEZALIANSE" W ZWIĄZKACH I ŻYCIU 20.07.06, 22:49
                No kochane, to ja mam mezalians ze smaczkiem w sam raz dla tego forum!
                Mój boski mąż jest ode mnie 10cm niższy :-)

                Polecam, kochamy się strośnie - właśnie 4 lata mineło!
                Ciekawe, jakiego wzrostu będzie nasz dzidziulec (rodzimy za kilka dni)
                pozdrowionka
    • keepersmaid Re: "MEZALIANSE" W ZWIĄZKACH I ŻYCIU 20.07.06, 23:51
      Wbrew pozorom nie uwazam za "mezalians" facetow nizszych czy mlodszych tylko
      mojego ex-meza. Byl statecznie 6 lat starszy, 3 cm wyzszy ale roznice kulturalne
      okazaly sie nie do przejscia. Jego wyobrazenie o malzenstwie, pracy, rozrywkach,
      kandydatach na przyjaciol i znajomych okazalo sie wazniejsze od wieku czy
      wzrostu... W niczym sie nie zgadzalismy, a chociaz mieszkalismy rok razem przed
      slubem, to pewne jego oczekiwania wobec "slubnej malzonki" wyszly dopiero po slubie.
      • rasgeea Re: "MEZALIANSE" W ZWIĄZKACH I ŻYCIU 21.07.06, 09:29
        haha jeszcze nie zapomne jak jakis miesiac temu na mojej ulicy jakos sie
        zebralismy ze znajomymi. taka "dorosla" paczka z dziecinstwa. wszyscy ci z
        ktorymi lepilismy babki z piasku, ganialismy w samych majtkach i takie tam.
        zrodzil sie pomysl by zagrac w pilke. a ze nam duzo nie trzeba mowic tak tez
        zrobilismy. gramy sobie w najlepsze ( choc z gra za wiele wspolnego to chyba
        nie mialo) bawiac sie przy tym co nie miara az tu nagle sasiadka wyskoczyla (
        okolo 60 letnia) " taka "ganba" same dorosle ludzie a graja w pilke. co za
        wstyd!!! przeciez to nie wypada, w tym wieku gfaniac za pilka..." itp.
        Oczywiscie wywolalo to u nas gromki smiech :)
      • zuta dopiero po ślubie? 24.07.06, 07:42
        niesamowite, jak to się stało, że rok mieszkaliście i nie wyszły na wierzch tak
        ważne sprawy. No to się zadziało.
    • wojt_znikeron Re: "MEZALIANSE" W ZWIĄZKACH I ŻYCIU 21.07.06, 22:37
      Witam drogie Panie

      Tytułem przedstawiania się - jestem facetem, mam 192cm, buty 47-48, 100kg przy
      płaskim brzuchu. Wprost uwielbiam piękne, wysokie dziewczyny.

      Czytając o związkach wysoka kobieta - niski facet, mam jednak pewną wątpliwość
      natury etycznej. Znam kilka przypadków facetów 190 - 200cm którzy ożenili się z
      filigranowymi kobietkami - i ich synowie miewali dość trudne życie będąc np.
      20cm niższymi od swoich ojców - nerwice, niechęć do wspólnego pokazywania się
      publicznie itd. (choć inna sprawa że Bill Gates podobno jest 18cm niższy od
      swojego ojca)

      Teraz wyobraźmy sobie kobietę 185cm wychodzącą za faceta 160cm. Rozumiem że
      może być on najwspanialszym człowiekiem na świecie, ale zakładanie rodziny z
      zamiarem posiadania dzieci w takiej sytuacji pachnie mi skrajnym egoizmem.
      Przecież jeżeli takiej parze urodzi się syn, to istnieje bardzo duże
      prawdopodobieństwo, że koleś będzie niższy od swojej matki. W porównaniu do
      opisanych wyżej sytuacji jest to problem podniesiony do kwadratu albo jeszcze
      gorzej. Ja gdybym miał matkę wyższą od siebie to chyba uciekłbym z domu i
      zaciągnął się do Legii Cudzoziemskiej.

      Takie coś oczywiście może się zdarzyć i w przypadku związku dwojga wysokich
      ludzi (jakieś recesywne geny się przypałętają) - ale wtedy dziecko nie może
      oskarżyć rodziców o celowe działanie.

      Być może niektóre moje opinie wyrażone powyżej są dość kategoryczne,
      przepraszam jeżeli kogoś obraziłem.
      • keepersmaid Re: "MEZALIANSE" W ZWIĄZKACH I ŻYCIU 21.07.06, 23:52
        Wiesz, znalam kiedys bardzo szczesliwe malzenstwo, w ktorym ona byla 10 cm
        wyzsza. Z tym, ze kiedy sie pobierali bli rowni, ale ona miala 17 lat i potem
        urosla, a on juz nie. Mieli sie rozwiesc? Dzieci zreszta sa wielkie po matce,
        wiec bez zadnych kompleksow.

        Zastanawia mnie natomiast sklonnosc dwumetrowych facetow do filigranowych
        kobietek, bo tak jest, ze za mna ogladaja sie srednio wysocy faceci, a knyple to
        wogole rozdziawiaja gebe, a ci najwyzsi to by chcieli panienke na brelok u paska....
        • wojt_znikeron Re: "MEZALIANSE" W ZWIĄZKACH I ŻYCIU 22.07.06, 08:05
          Ja tam zauważyłem, że duzi faceci bardzo często są zadufani i leniwi, i jak ich
          podrywają małe kobiety (mi się to zdarza dość często choć jakiś bardzo wielki
          nie jestem) to po prostu nie mają nic przeciwko.

          A 10cm różnicy to jeszcze nie tragedia - znam takie przypadki i synowie są
          jednak wyżsi od matek (choć ryzyko jest większe niż w układzie "normalnym").
          Pisałem o totalnej przegince w rodzaju 20 - 25.
          • ladnapanna Re: "MEZALIANSE" W ZWIĄZKACH I ŻYCIU 22.07.06, 11:42
            witamy pana wojta:)) chyba nie moge sie zgodzić z kwestia, ze wysocy mężczyźni
            są czesto zadufani i leniwi, po prostu każdy facet obojetnie wysoki czy niski
            będąc podrywanym niejednokrotnie idzie na łatwizne i jak to napisałeś "po prostu
            nie ma nic przeciwko";) czasami wydaje mi sie ze podobnie jest z kobietami,
            niekoniecznie z wysokimi, chwytających sie każdego faceta, który tylko okaże im
            odrobine zainteresowania;) ja tam nigdy w tej kwestii nie szłam na kompromisy -
            facet musi byc wyższy i już! pozdrawiam;)
        • doma791 Re: "MEZALIANSE" W ZWIĄZKACH I ŻYCIU 22.07.06, 09:03
          słuchaj- ta laska musi byc na tyle nizsza by na jej głowie mozna było swobodnie
          piwo postawic i swobodnie po nie sięgnąć(to oczywiście mój złośliwy
          żarcik),albo w najgorszym przypadku by mogła się im pod pachą schować
      • ari Re: "MEZALIANSE" W ZWIĄZKACH I ŻYCIU 22.07.06, 14:33
        > i ich synowie miewali dość trudne życie będąc np.
        > 20cm niższymi od swoich ojców - nerwice, niechęć do wspólnego pokazywania się
        > publicznie itd.

        Czy ja wiem? Pewnie jest to jakaś kwestia, ale chyba też w dużej mierze zależy
        to od nastawienia i stopnia samooceny. Równie dobrze porblemem mogłoby być, że
        rude dziecko ma rodziców brunetów czy chudzielec rodziców przy kości...

        Ja staram się odbierać wzrost jako elementem wyglądu taki sam jak kolor oczu
        czy styl ubierania i nie ma dla mnie znaczenia, czy mój kumpel/kumpelka jest 15
        cm niższy(a) czy wyższy(a)
        • wojt_znikeron Re: "MEZALIANSE" W ZWIĄZKACH I ŻYCIU 22.07.06, 22:09
          Moje wnioski oparłem na obserwacji kilku takich przypadków. Ja mam akurat
          szczęście być wyższym od mojego ojca, ale jestem w stanie wyobrazić sobie co by
          było w odwrotnym przypadku, zwłaszcza gdyby różnica była duża. A od matki -
          lepiej o tym nie myśleć...

          A warunki w jakich człowiek się wychowuje IMHO bardzo silnie wpływają na
          samoocenę. I w przypadku konusowatego syna wysokiego ojca (lub co gorsza matki)
          rodzice mają (jeżeli w ogóle świadomie próbują) bardzo duży problem żeby
          wyrobić w takim nastolatku wysoką samoocenę. Bo bodziec negatywny ma on w
          zasięgu wzroku nader często. Niestety (a może na szczęście ;-)?) - wzrost w
          przypadku facetów jest czynnikiem "wartościującym" w dużo większym stopniu niż
          kolor włosów czy waga (których zmiana jest zresztą znacznie łatwiejsza).
          • kawa_mielona Re: "MEZALIANSE" W ZWIĄZKACH I ŻYCIU 22.07.06, 22:39
            Zgadzam się z Wojtem, że warunki w jakich człowiek się wychowuje znacząco
            wpływają na samoocenę. Co więcej jestem zwolenniczką teorii, że postrzeganie
            samego siebie kształtuje się najpóźniej do końca okresu dojrzewania; a jak
            wiadomo w wieku do lat 13-15 bardzo liczy się to co widać na pierwszy rzut oka.
            Kompleksy nabyte w tym czasie idą za człowiekiem przez całe lata.
            • wojt_znikeron Re: "MEZALIANSE" W ZWIĄZKACH I ŻYCIU 22.07.06, 23:04
              Tytułem wyjaśnienia - jam jest Wójt Znikeron - "u" w tym miejscu jakoś nie
              chciało mi przejść przez klawiaturę a nicki nie obsługują polskich znaków.

              Pozdrawiam
              • kawa_mielona Re: "MEZALIANSE" W ZWIĄZKACH I ŻYCIU 22.07.06, 23:10
                Przyjęłam do wiadomości:)) Śpieszę pokornie wytłumaczyć, że choć owszem-
                pierwsze moje skojarzenie dot. Twojego nicka podążało w kierunku Sapkowskiego
                to wolałam zwarać się per 'Wojt'nie mając pewności...:))
                • wojt_znikeron Re: "MEZALIANSE" W ZWIĄZKACH I ŻYCIU 22.07.06, 23:23
                  Ot uroki mowy naszej ojczystej.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka