utytlane.superbejbi
24.07.06, 00:22
Kiedy patrze na rodzicow, ktorzy po 25 latach malzenstwa nie moga na siebie
patrzec.
Kiedy mysle o moim jednym prawdziwym zwiazku, ktory trwal 2 lata. Ja bardzo
kochalem, ona bardzo kochala, nie wyszlo nam.
Kiedy patrze na moich znajomych i przyjaciol, ludzi raczej madrych i
generalnie udanych, ktorych malzenstwa rozpadaja sie, zanim na dobre zostana
zawarte, a ktorzy szczesliwi sa przez pierwsze 12 miesiecy bycia razem.
Zachwyconych w zwiazku jest tak niewiele.
Kiedy mysle, ze jestem samowystarczalny, ze w domu wszystko potrafie zrobic
sam i jakos sie jeszcze nie zawalil, ze moje zycie jest tak interesujace, ze
nie wiem kiedy mija dzien, ze w chwili kryzysu moge sie zgwalcic (kobiety
jednorazowego uzytku i tzw. uklady omijam szerokim lukiem), ze znam ludzi, do
ktorych moge zadzwonic do 3 w nocy i gadac, gadac... A tak naprawde, dobrze mi
samemu.
Kiedy wiem, ze jak juz bede duzym chlopcem ( bo na razie jestem po 20-tce), i
bede sie chcial przytulic do kogos cieplego, to kupie kota albo psa.
Kiedy mysle za duzo, to wychodzi mi, ze DLUGOTRWALE zwiazki rzadko sie udaja.
Jesli dzis rano kupujac bulki sie zakocham, to nie moge uwierzyc, ze to
POTRWA, bede sie bal, ze skonczy sie tak jak zwykle, game over, zycie zacznie
sie od nowa. Znowu na emocjonalnym kacu.
Dajcie rade, zakochani. Oby Wam sie udalo.