Gość: małgosia IP: *.katowice.sdi.tpnet.pl 14.02.03, 19:11 czy czytałyście jakiegoś w życiu? A może kilka? Jeśli tak, to w wielkim skrócie : o czym był? Odpowiedz Link Zgłoś Obserwuj wątek Podgląd Opublikuj
niedzwiedziczka Re: harlequin 15.02.03, 09:58 Żeby nie krytykować tego, czego nie znam podjęłam próbę przeczytania (moja siostra czyta tonami). Doszłam do 5-tej strony... Mój wniosek: są to książki dla kobiet, które albo są nieszczęśliwe i nie umieją same zmienić swojego życia więc lubią czytać, jak coś się zmienia w życiu innych i kończy happy endem, albo mają niezbyt rozwinietą fantazję i nie umieją same wyobrazić sobie super romansu :) Ja tam mam bardzo rozwiniętą wyobraźnię, poza tym przeżyłam wspaniały romans (zakończony ślubem) i nie bawią mnie mdłe historie o "mdlejących w silnych ramionach mężczyzny". Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: małgosia Re: harlequin IP: *.katowice.sdi.tpnet.pl 15.02.03, 11:37 a ja postanowiłam dotrwac do końca. Właśnie z tego powodu, żeby móc potem wyrazić swoje zdanie. Było bosko. Jego muskuły prześwitywały przez koszulę, spodnie opinały się a męskości... I ten "nieoczekiwany" the end...:) Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: suri nic wiecej jak strata czasu IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 15.02.03, 11:54 wystarczyl mi rzut oka Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: małgosia Re: nic wiecej jak strata czasu IP: *.katowice.sdi.tpnet.pl 15.02.03, 12:08 ale jednak ktoś to kupuje. I to wcale nie w małych ilościach Odpowiedz Link Zgłoś
tralalumpek Re: nic wiecej jak strata czasu 15.02.03, 12:12 Gość portalu: małgosia napisał(a): > ale jednak ktoś to kupuje. I to wcale nie w małych ilościach zgadza się, grupa społeczna "gospodynie domowe" jest dośc duża Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: julka Re: nic wiecej jak strata czasu IP: *.gliwice.sdi.tpnet.pl 15.02.03, 12:21 Moja koleżanka czytała seryjnie gdy była w ciąży a "sprawca" ją porzucił, nie rozumiem dlaczego, ale mówiła, że jej to pomaga przetrwać. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: małgosia Re: nic wiecej jak strata czasu IP: *.katowice.sdi.tpnet.pl 15.02.03, 12:23 chwilowo również jestem "gospodynią domową" i jakoś mi przykro, że uogólniasz i wypowiadasz to z lekką pogardą Odpowiedz Link Zgłoś
tralalumpek Re: nic wiecej jak strata czasu 15.02.03, 12:35 Gość portalu: małgosia napisał(a): > chwilowo również jestem "gospodynią domową" i jakoś mi przykro, że uogólniasz i > > wypowiadasz to z lekką pogardą to nie pogarda a "gospodyni domowa" w moim znaczeniu to nie stan przejściowy, to stan trwały, to sposób na życie wielu kobiet. Tak nazywam swoistego rodzaju mentalność pań. Nie ma to nic wspólnego z wykształceniem np Nie przepadam za: - kurowatością domową - inteligencją niewystepujacą tudzież wymądrzałością wszechobecną. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: małgosia Re: nic wiecej jak strata czasu IP: *.katowice.sdi.tpnet.pl 15.02.03, 12:36 w takiej formie to zgadzam się z Tobą. Ale mimo wszystko od pewnego czasu zmieniłam zdanie na temat przebywania w domu zamiast w pracy. I chyba nawet założę o tym wątek Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: suri bo ludzie czasu nie cenia IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 15.02.03, 12:56 tak generalnie. zreszta co za roznica czy sie gapia w telewizor czy taka lyterature czytaja? zadna Odpowiedz Link Zgłoś
kobietka_ Re: harlequin 16.02.03, 00:43 Nie wiesz co tracisz! Ja przeczytalam jednego i byl 'bardzo pienkny' jak chlop (niesamowicie przystojny, opalony muskularny i czuly) zawedrowal do domu bogatej samotnej, szlachetnej i pieknej dziewicy (juz nie pamietam w jakich okolicznosciach bo to bardzo dawno bylo, niewzane zreszta) i okazalo sie, ze....lunatykuje. Wiec przychodzil do niej cwaniaczek pod tym pretekstem w nocy przez balkon (?!) nagi i cudny ona tez naga i cudna i nie mogla mu sie oprzec i wogole bylo nago i cudnie a na koniec to zyli dlugo i szczesliwie. Drugiego juz nie przeczytalam bo byl taki sam jak pierwszy tylko byly jakies blizniaczki czy blizniacy. Pozdrawiam Kobietka Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: seledynowa Re: harlequin IP: *.wroclaw.sdi.tpnet.pl 16.02.03, 01:01 a może by tak uczciwie i otwarcie.... Literaturę typu halequin czytają tłumy.Znam przypadki wybitnej lekarki, prawniczki, naukowca które kupują te książki ..walizkami i czytaja w stanie zezmęczenia totalnego, żeby słodko spać lub w wannie, żeby nie myslec o pracy. Kiedy byłam na kilkuletnich urlopach wychowawczych, to wskutek rozdygotania intelektualnego czytałąm wszystko co wpadło mi w ręce i miało czcionke rozpoznawalną - w tym kilka (może kilkanaście) serduszkowo-złotych książek, a przeciez normalnie czytuję tzw. wysokie półki. Harlequin to podobny ewenement jak 'Ich troje" - wszyscy na nich plują z niesmakiem, a na bankietach, dyskotekach, zabawach, weselach już pierwsze takty "ich 3" sa bezbłednie przez większość rozpoznawalne i podrywają do tańca (a jak to z niechęcią sobie ludzie podśpiewują i ...melodie znają i ..słowa. Jest na to okreslenie literackie DULSZCZYZNA. Odpowiedz Link Zgłoś
maly.ksiaze Znam taką panią... 16.02.03, 05:14 ... która czytała wszystkie które wychodziły. Było to kilka lat temu, robiłem jakieś zlecenia dla wydawnictwa, które tłukło tę serię. Owa pani była tam korektorką. Ciężka praca, mówię wam... Pozdrawiam, mk. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: małgosia Re: Znam taką panią... IP: *.katowice.sdi.tpnet.pl 16.02.03, 15:06 Ciężka praca, ale za to jak się potem kobieta musiała rozczarować, gdy na ulicy nikomu bicepsy nie grały pod koszulą... Odpowiedz Link Zgłoś