Dodaj do ulubionych

samotne podroze...

05.08.06, 08:37
jestem ciekawa czy czesto podrozujecie samotnie, czy zawsze w towarzystwie?
ja wszedzie jezdze sama, ma to wiele plusow, ale trudno mi powiedziec ze to
moj wybor. nie mam mezczyzny u boku z ktorym moglabym odkrywac nowe miejsca,
a ze znajomymi - roznie bywa. wole jechac sama i ogladac to co mnie
interesuje.
niemniej jednak 2 razy zdarzylo mi sie prawie rozplakac jak podczas moich
wojazy zobaczylam cos naprawde pieknego i nie mialam kogo zlapac za reke i
powidziec: popatrz jak cudownie...
jedna z tych sytuacji przytrfaila mi sie w tym tygodniu i tak wlasnie mi sie
przypomnialo...
pozdrawiam!
Obserwuj wątek
    • tofik991 Re: samotne podroze... 05.08.06, 10:44
      Dobrze robisz. Nie tracisz cennego czasu. Korzystaj z życia aktywnie, tak jak
      do tej pory. Noś przy sobie aparat, którym uwiecznisz swoje niezapomniane
      wyprawy, a w przyszłości podzielisz się nimi z ukochanym człowiekiem.
      Z przyjaciółmi też dobrze jest się gdzieś wyrwać, bo można poznać kogoś
      interesującego z ich otoczenia.
      Pozdrawiam!
    • jutka_25 Re: samotne podroze... 05.08.06, 10:47
      Witaj, ja mało podróżuje a jeśli już to zawsze z kimś. Dlatego podziwiam Cię że
      masz chęci sama jeździć. Ale pomyśl sobie że może właśnie ta tych samotnych
      wyjazdach poznasz kogoś interesującego (Może tego jedynego). Życzę ci dużo
      powodzenia i siły oraz samych ciekawych ludzi na twojej drodze żebyś mogła z
      kim dzielić się swoimi wrażeniami. Pozdrawiam
      • marychna83 Re: samotne podroze... 05.08.06, 12:13
        hej, nie ma za co podziwiac. poprostu tak sie zawsze sklada! odkrylam ile
        mozliwosci do wyjazdow daje status studencki i korzystam. 2 lata temu nie
        przyszloby mi do glowy ze pojade sobie na 10 tygodni do hong kongu i jeszcze
        beda mi za to placic :-) no ale cos za cos - trzeba sie przelamac i pojechac
        samemu.
        • simply_z Re: samotne podroze... 05.08.06, 13:00
          Marychna, a jak to zrobiłas ,że byłaś aż w Honkongu? też mnie właśnie
          interesuje gdzie by można pojechać jakoś tanio .
          • marychna83 Re: samotne podroze... 05.08.06, 13:39
            na niektorych uczelniach technicznych dziala program IAESTE. polega on na tym,
            ze uczelnie z calego swiata wymieniaja sie studentami, ktorzy wyjezdzaja na
            praktyki. kokosow sie na tym nie zarabia (chociaz ci ktorzy do finlandi
            pojechali sporo zaoszczedzili), za samolot musialam zaplacic sama (tyle
            musialam zainwestowac w ten interes). Na miejscu pracodawca oplacil mi
            akademik, oraz placi pensje ktora wystarcza na przezycie (w tym rozliczne
            przyjemnosci) ale niekoniecznie na oszczednosci.
            • ofelia1982 Re: samotne podroze... 05.08.06, 14:40
              no ale przeciez nie jedziesz oszczedzac..ja z kolei polecam stypendia rzadowe -
              www.buwiwm.edu.pl Wystarczy napisac projekt badawczy do pracy mgr (czesto
              sciema:) i zyc dobrze kilka m-cy za granica. ja tak zalapalam sie na 4 m-ce w
              Rzymie. nie dosc, ze na zycie mi wystarczalo bez problemu (+ imprezy itd) to
              jeszcze urzadzilam podroz po calych Wlochach:) wszystko na koszt rzadu
              wloskiego. z tym, ze jest duzo roboty z tymi stypendiami - samemu trzeba
              pozalatwiac wszystkie papiery, zrekrutowac sie na uniwerek za granica
              (dzwonienie do wloskich uniwerkow - niezapomniane przezycie:)..ale warto. duzo
              pieniedzy.
            • simply_z Re: samotne podroze... 05.08.06, 15:29
              no to odpada bo nie studiuje na uczelni technicznej ( póki co)))
        • mahadeva Re: samotne podroze... 05.08.06, 14:51
          a co robilas w hong-kongu? :) eh na pewno super miejsce :)
          • marychna83 Re: samotne podroze... 05.08.06, 15:13
            caly czas jestem w HK. dzis na przyklad lecze kaca. a przyjechalam tu na
            praktyki studenckie, pracuje na tutejszej politechnice nad takim drobnym
            projektem.
            wyjatkowa rzecza o ktorej wspominalam jest tutejszy pokaz 'symphony of lights'.
            cos pieknego...
    • horpyna4 Re: samotne podroze... 05.08.06, 11:49
      Lepiej samotnie, niż w nieodpowiednim towarzystwie. Wyobraź sobie, że łapiesz
      takiego za rękę, mówisz, żeby popatrzył, jak cudownie, a on marudzi. Bo piwo się
      skończyło, a Ty przynudzasz. Rzeczywiście lepiej robić zdjęcia i pokazać je
      później temu właściwemu. Jak się zachwyci, to go tam zabierzesz.
      • marychna83 Re: samotne podroze... 05.08.06, 12:10
        na tym wlasnie problem polega, zeby znalezc takiego ktorego interesuje nie
        tylko browarek.
        czy uda mi sie kogos zabrac w te 2 miejsca - nie wiem... jedno jest w europie,
        wiec czemu nie, no ale drugie - 10 000 km od domu!
        • ofelia1982 Re: samotne podroze... 05.08.06, 12:25
          ja w czasach, kiedy nie mialam faceta tez jezdzilam sama . chcialam ze
          znajomymi of kors, ale sie czasem nie zgrywalismy i bywalo, iz stawalam przed
          dezyzja - albo sama albo w ogole. i wtedy myslalam: "pojade choc po to, by
          zobaczyc to piekne miejsce". I wiesz, zawsze wtedy poznawalam wiecej ludzi niz
          wtedy, gdy jechalam juz ze znajomymi/chlopakiem. do dzis pamietam moj wyjazd do
          Reggio di Calabria (pd. Wlochy) - pojechalam sama na 2 m-ce i poznalam tylu
          wspanialych ludzi, z ktorymi mam do dzis kontakt, ze niezaluje..prawda jest
          bowiem, ze jadac sama jestes bardziej otwarta na ludzi - szukasz bratniej
          duszy, chcesz poznac ludzi. 2 lata pozniej pojechalam do Rzymu na 4 m-ce z
          kumplem (stypendium) i to, ze bylismy w 2-ke - znacznie ograniczylo nasze
          kontakty z innymi. bo zawsze bylismy postrzegani jako "oni" a nie jako "Marta"
          i "Marcin". jesli chodzilismy na imprezy w 2-ke, to mniej osob
          podchodzilo,mniej chcialo sie zapoznawac...wiec jezdzenie w pojedynke ma swoje
          uroki:)
          • isolada Re: samotne podroze... 05.08.06, 15:10
            samotne podroze - po Polsce tak. Po swiecie - raczej nie. Bedac sama, balabym
            sie poznawanych ludzi. Niekoniecznie z facetem, mozna z kolezanka. Ale
            nienawidze, no NIENAWIDZE!! towarzystwa podczas zwiedzania muzeow. Ja chce
            posiedziec sobie na laweczce, pogapic sie i podumac a tu "no chodz juz!". I na
            nic tlumaczenie, ze sie nie musimy zgubic wcale, jesli sie rozdzielimy.
            • marychna83 Re: samotne podroze... 05.08.06, 15:15
              ja sie boje wszystkiego, a te wyjazdy to jedyny sposob na walke z
              irracjonalnymi lekami przed swiatem.
              • isolada Re: samotne podroze... 05.08.06, 15:22
                marychna83 napisała:

                > ja sie boje wszystkiego, a te wyjazdy to jedyny sposob na walke z
                > irracjonalnymi lekami przed swiatem.

                To zadne irracjonalne leki, moja droga. W pewnej miescinie, gdzies tam :)
                zostalam sama na kilka godzin i nieopatrznie wyszlam na spacer, chociaz
                obiecywalam siedziec w hotelu. Dziekuje, ciesze sie, ze tylko na strachu sie
                skonczylo.
    • sumire Re: samotne podroze... 05.08.06, 15:34
      Bardzo często sama podróżuję i szczerze piszcząc, lubię to.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka