Dodaj do ulubionych

Samotna pracująca z dzieckiem

IP: 193.95.186.* 28.02.03, 14:19
NIE JESTEM MATKA (JESZCZE)I MAM NADZIEJE ZE SAMOTNA MATKA NIGDY
NIE BEDE, ALE TE RADY TO WYDAJA MI SIE NAWET ROZSADNE. CIEKAWWE
JAK SOBIE RADZA INNE SAMOTNE MATKI...
Obserwuj wątek
    • Gość: ALA Re: Samotna pracująca z dzieckiem IP: *.ok.ae.wroc.pl 28.02.03, 18:27
      TRELE MELE DUTKI,... GADASZ PIERDOŁY.
      • Gość: Zuza Re: Samotna pracująca z dzieckiem IP: *.arkonskie.v.pl 28.02.03, 20:32
        Gość portalu: ALA napisał(a):

        > TRELE MELE DUTKI,... GADASZ PIERDOŁY.
        Masz rację moja znajoma jest samotną z wyboru i wcale się jej
        dobrze powodzi choć w myśl prawa jej rodzina jest nie pełna .W
        mojej jest mama i tata oraz 2 dzieci , ale to jej powodzi się
        bardzo dobrze stać ją na wyjazdy zagraniczne, zimowe pobyty
        w "Zakopcu" nie potrafi sobie wyobrazić zimy bez nart. Mała ma
        alimenty Ona pracuje ma wszystko .Moja rodzina nie ma nawet
        połowy jej dochodu. I bardzo proszę nie wciskajcie że jej
        zazdroszczę NIE tylko dlaczego tak się roztkliwiamy nad biednymi
        samotnymi matkami.One same wybrały ,tak są też i wdowy ale to
        inny temat.
      • Gość: lolyta Re: Samotna pracująca z dzieckiem IP: *.ipt.aol.com 28.02.03, 20:46
        Samotne matki w naszym kraju beda mialy zle (no bo nawet jak
        sie taka mama zorganizuje i znajdzie czas i dla dziecka i dla
        pracy, to raczej nic jej dla siebie nie zostanie. Pelnia
        szczescia to nie bedzie, moze dla dziecka i dla szefa, ale nie
        dla niej), dopoki bedzie spolecznie akceptowany fakt ze jak
        tata odchodzi, to jest jedna pensja mniej. W artykule ta
        sytuacja jest potraktowana jako naturalny stan rzeczy. Winne sa
        w wielu wypadkach (trudno tu wlasciwie mowic o winie, ale jakos
        nie moge znalezc lepszego slowa)same matki, ktore
        niejednokrotnie wola miec swiety spokoj niz ciagac bylego meza
        po sadach, wiedzac, ze najprawdopodobniej to i tak niewiele da,
        sama znam wiele takich kobiet w moim miescie. No i prawo, ktore
        pozwala na taka sytuacje. Gdyby samotne mamy mialy zapewnione
        alimenty, moglyby wiecej czasu poswiecic na nauke, rozwoj,
        dziecko. I dla siebie. "Kariera" nie bylaby koniecznoscia
        finansowa, tylko MOZLIWOSCIA. A szefowie nie mieliby tych
        kobiet az tak w garsci.
        Jestem matka (na szczescie nie samotna) w USA, tu jest tak, ze
        jak rodzice sie rozwodza i dziecko zostaje przy mamie, to mama
        moze zabrac bylemu mezowi WSZYSTKO. Dom, samochod, jacht i
        alimenty (niemale). Znam pare takich mam / ojcow. Prawo jest
        bezwzglednie po stronie mamy. Taka mama moze sobie chodzic do
        szkoly, nie pracowac a byly musi lozyc.
        Czego zreszta Wam wszystkim zycze. (znaczy braku klopotow
        finansowych, a nie bycia samotna mama na lasce szefa).
        • Gość: Pndzelek Re: Samotna pracująca z dzieckiem IP: *.warszawa.cvx.ppp.tpnet.pl 01.03.03, 15:30
          Gość portalu: lolyta napisał(a):
          > Jestem matka (na szczescie nie samotna) w USA, tu jest tak, ze
          > jak rodzice sie rozwodza i dziecko zostaje przy mamie, to mama
          > moze zabrac bylemu mezowi WSZYSTKO. Dom, samochod, jacht i
          > alimenty (niemale). Znam pare takich mam / ojcow. Prawo jest
          > bezwzglednie po stronie mamy. Taka mama moze sobie chodzic do
          > szkoly, nie pracowac a byly musi lozyc.
          > Czego zreszta Wam wszystkim zycze. (znaczy braku klopotow
          > finansowych, a nie bycia samotna mama na lasce szefa).

          I to jest właśnie BEZWZGLĘDNIE CHORA SYTUACJA wytworzona przez chory system
          prawny chorego kraju jakim jest USA. OGRABIENIE jednego z małżonków,
          niezależnie od płci, z całego dorobku na rzecz drugiego to BEZPRAWIE,
          zwyczajnie...

          Ty może nie wiesz po prostu, że w Polsce kobietom PRZYZNAJE SIĘ alimenty, nie
          znam ani jednego przypadku w którym kobieta zrezygnowała by z tego prawa. A i
          wysokość alimentów zasądzanych od ojca jest ZAWSZE relatywnie wysoka w stosunku
          do jego zarobków. Dodatkowo kobiety są zawsze promowane przez sądy poprzez
          przyznanie im prawa do opieki nad dzieckiem.
          • Gość: lolyta Re: Samotna pracująca z dzieckiem IP: *.dialup.mindspring.com 01.03.03, 20:34
            > Ty może nie wiesz po prostu, że w Polsce kobietom PRZYZNAJE SIĘ alimenty, nie
            > znam ani jednego przypadku w którym kobieta zrezygnowała by z tego prawa. A i
            > wysokość alimentów zasądzanych od ojca jest ZAWSZE relatywnie wysoka w
            stosunku do jego zarobków. Dodatkowo kobiety są zawsze promowane przez sądy
            poprzez
            > przyznanie im prawa do opieki nad dzieckiem.

            Wiem o tym. Znam tez niejednego ojca przynoszacego lewe zaswiadczenia do sadu o
            wysokosci (a raczej niskosci) zarobkow. Znam laske ktorej byly jest rolnikiem
            (bo ma te ary czy cos tam) i nie dostanie laska nic, bo byly jest w stanie
            wykazac 0 dochodow (co nie zmjienia faktu ze jezdzi zarabiac - dobrze - za
            granice). Znam typa ukrywajacego przed byla zona, ze zmienil prace na duzo
            lepsza, zeby mu sie alimenty nie podniosly. Znam laske, ktora w 8 miesiacu
            ciazy myla na drabinie 3-metrowe okna w firmie bo jej - wowczas jeszcze
            aktualny, teraz juz byly - wychodzil z zalozenia, ze utrzymanie domu to jej
            sprawa (on zarabial i se odkladal na SWOJE konto, i taki model rodziny jest o
            wiele czestszy, niz ci sie wydaje). Znam typa, ktory jest wlascicielem fabryki,
            naprawde sporej, i kilku nieruchomosci, ale jakos alimenty placil w wysokosci
            100 zlotych czy jakos tak. Nie wiem, jak mu sie to udalo, ale sie udalo. Znam
            ojca, ktory zadal od syna papierow z uczelni, ze niby studiuje i ojciec lozy na
            niego, a to "lozenie" polegalo na tym, ze przyslal mu raz 20 zlotych na
            wakacje.
            Nie znam rozwiedzionej pary z dzieckiem, w ktorej po rozwodzie nagle sytuacja
            materialna matki by wzrosla a ojca spadla. Znaczy moze takie sa - np. w
            sytuacji w ktorej patologiczny bezrobotny malzonek przepija cala kase. (znam
            typa, ktory z radosci ze urodzila mu sie corka poszedl pic i przez tydzien
            przepil calkiem spora kase, ktora matka odkladala na "lepsza przyszlosc" dla
            dziecka przez kilka lat. Oczywiscie, w koncu sie rozwiedli. Oczywiscie, ona nie
            dostala od niego ani grosza. Sytuacja im sie troche polepszyla, bo nie musiala
            utrzymywac meza - darmozjada, ale dziecko wychowywalo sie z dziadkami i
            wujkami, bo ona jezdzila do Niemiec zarabiac zeby miec na utrzymanie i jakie
            takie oszczednosci.)

            A co do tej "promocji": piszesz o tym tak, jakby opieka nad dzieckiem to byla
            sama rozrywka. A to jest duza radosc, owszem, ale czasochlonna, czasem
            stresujaca i niewdzieczna, ktora wymaga nieraz poswiecenia i dokonywania
            trudnych wyborow. I POTRZEBA na to pieniedzy.

            A w Ameryce, widzisz, to, ze kobieta MOZE zabrac mezowi wszystko, jesli sie
            postara, nie znaczy, ze od razu to robi. Moze wydaje ci sie, ze ten kraj jest
            chory, ale widzisz, nieraz czytam sobie damskie wypowiedzi na forum w polskich
            portalach - pisza dziewczyny o tym, jak trudno jest pogodzic ciaze i
            macierzynstwo z praca, jak walczyc z dyskryminacja, jak sobie dac rade,
            generalnie. A tutaj dyskutuja o tym, czy np. mozna prac reczniki z reszta
            ubran. Zycze kobietom w Polsce tylko takich zmartwien.
            • Gość: XXX Re: Samotna pracująca z dzieckiem IP: *.riz.pl 04.03.03, 17:46
              Gość portalu: lolyta napisał(a):

              > > Ty może nie wiesz po prostu, że w Polsce kobietom PRZYZNAJE SIĘ alimenty,
              > nie
              > > znam ani jednego przypadku w którym kobieta zrezygnowała by z tego prawa.
              > A i
              > > wysokość alimentów zasądzanych od ojca jest ZAWSZE relatywnie wysoka w
              > stosunku do jego zarobków. Dodatkowo kobiety są zawsze promowane przez sądy
              > poprzez
              > > przyznanie im prawa do opieki nad dzieckiem.
              >
              > Wiem o tym. Znam tez niejednego ojca przynoszacego lewe zaswiadczenia do sadu
              o
              >
              > wysokosci (a raczej niskosci) zarobkow. Znam laske ktorej byly jest rolnikiem
              > (bo ma te ary czy cos tam) i nie dostanie laska nic, bo byly jest w stanie
              > wykazac 0 dochodow (co nie zmjienia faktu ze jezdzi zarabiac - dobrze - za
              > granice). Znam typa ukrywajacego przed byla zona, ze zmienil prace na duzo
              > lepsza, zeby mu sie alimenty nie podniosly. Znam laske, ktora w 8 miesiacu
              > ciazy myla na drabinie 3-metrowe okna w firmie bo jej - wowczas jeszcze
              > aktualny, teraz juz byly - wychodzil z zalozenia, ze utrzymanie domu to jej
              > sprawa (on zarabial i se odkladal na SWOJE konto, i taki model rodziny jest o
              > wiele czestszy, niz ci sie wydaje). Znam typa, ktory jest wlascicielem
              fabryki,
              >
              > naprawde sporej, i kilku nieruchomosci, ale jakos alimenty placil w wysokosci
              > 100 zlotych czy jakos tak. Nie wiem, jak mu sie to udalo, ale sie udalo. Znam
              > ojca, ktory zadal od syna papierow z uczelni, ze niby studiuje i ojciec lozy
              na
              >
              > niego, a to "lozenie" polegalo na tym, ze przyslal mu raz 20 zlotych na
              > wakacje.
              > Nie znam rozwiedzionej pary z dzieckiem, w ktorej po rozwodzie nagle sytuacja
              > materialna matki by wzrosla a ojca spadla. Znaczy moze takie sa - np. w
              > sytuacji w ktorej patologiczny bezrobotny malzonek przepija cala kase. (znam
              > typa, ktory z radosci ze urodzila mu sie corka poszedl pic i przez tydzien
              > przepil calkiem spora kase, ktora matka odkladala na "lepsza przyszlosc" dla
              > dziecka przez kilka lat. Oczywiscie, w koncu sie rozwiedli. Oczywiscie, ona
              nie
              >
              > dostala od niego ani grosza. Sytuacja im sie troche polepszyla, bo nie
              musiala
              > utrzymywac meza - darmozjada, ale dziecko wychowywalo sie z dziadkami i
              > wujkami, bo ona jezdzila do Niemiec zarabiac zeby miec na utrzymanie i jakie
              > takie oszczednosci.)
              >
              > A co do tej "promocji": piszesz o tym tak, jakby opieka nad dzieckiem to byla
              > sama rozrywka. A to jest duza radosc, owszem, ale czasochlonna, czasem
              > stresujaca i niewdzieczna, ktora wymaga nieraz poswiecenia i dokonywania
              > trudnych wyborow. I POTRZEBA na to pieniedzy.
              >
              > A w Ameryce, widzisz, to, ze kobieta MOZE zabrac mezowi wszystko, jesli sie
              > postara, nie znaczy, ze od razu to robi. Moze wydaje ci sie, ze ten kraj jest
              > chory, ale widzisz, nieraz czytam sobie damskie wypowiedzi na forum w
              polskich
              > portalach - pisza dziewczyny o tym, jak trudno jest pogodzic ciaze i
              > macierzynstwo z praca, jak walczyc z dyskryminacja, jak sobie dac rade,
              > generalnie. A tutaj dyskutuja o tym, czy np. mozna prac reczniki z reszta
              > ubran. Zycze kobietom w Polsce tylko takich zmartwien.

              Znasz sporo glupich kobiet ktore zwiazaly sie i zaszly w ciaze z niezlymi
              sk...ynami. Kto z kim przestaje takim sie staje - to przytyk do ciebie.
              • Gość: lolyta Re: Samotna pracująca z dzieckiem IP: *.dialup.mindspring.com 08.03.03, 22:03
                Gość portalu: XXX napisał(a):

                >
                > Znasz sporo glupich kobiet ktore zwiazaly sie i zaszly w ciaze z niezlymi
                > sk...ynami. Kto z kim przestaje takim sie staje - to przytyk do ciebie.

                Znaczy jaka sie stalam? Bo nie bardzo rozumiem. jesli sugerujesz ze jestem
                glupia - lub glupsza od ciebie - sprobuj to udowodnic. A uwazaj, bo jak
                zaczynasz ze mna dyskutowac (przestawac ze mna), to tez sie mozesz zarazic i
                stac taki (taka) jak ja.....
          • Gość: samotna matka Re: Samotna pracująca z dzieckiem IP: PROXY:* / 172.20.6.* 01.03.03, 21:05
            Żałosne co piszesz, aż mi Cię żal, taka pustota. masz wogóle dzieci??? Wiesz
            jakie wychowanie jest absorbujące i kosztowne? Miałaś doczynienia kiedykolwiek
            z sądami i sprawą o alimenty? Ja miałam i nie wypisuj takich bzdur, że sądy są
            sprawiedliwe! A Ci tatusiowie biedni, bo oskubywani- guzik prawda! Alimenty -
            co możesz kupić nastolatkowi za 250 zł? ubierzesz go, wyżywisz, stać Cię
            będzie na kolonie, obóż, na cokolwiek? Puknij się, znaim będziesz następnym
            razem pisała takie dyrdymały.
            • kizia Re: Samotna pracująca z dzieckiem 04.03.03, 22:42
              Cześć,
              ja też sama wychowuję dziecko. W sądzie przedstawiłam
              zaświadczenie, że zarabiam na cały etat miesięcznie 2500
              zł, wtedy też studiowałam na studiach dziennych i miałam
              stosowny papier. Zasądzono mi 400 zł alimentów i sedzia
              wytłumaczył to faktem, że mąż nie może zarabiać więcej,
              bo on też studiuje na studiach dziennych. Tyle logiki -
              ja mogłam dziennie studiowac i zarabiać, on nie mógł
              zarabiać, bo studiował na studiach dziennych. Więc niech
              mi nikt nie mówi, że sąd ludzi oskubuje do cna i wyciska
              nieboraków jak cytryny.

              K.


            • Gość: Wiśnia Re: Samotna pracująca z dzieckiem IP: *.wroclaw.sdi.tpnet.pl 05.03.03, 23:44
              Hej!
              Ja moze nieco od innej strony...Alimentow mam 260 zl i nie zmienia sie to od momentu rozpoczecia studiow dziennych na P.Wr., czyli od ponad 4 lat. Po prostu stwierdzilam,ze z facetem,ktory jest moim biologicznym ojcem, nie chce sie spotykac nigdzie!Tamta sprawa byla pierwsza zalozona przez mnie po osiagnieciu dojrzalosci...Pozostal po niej jedynie niesmak (z zachowania tego smiesznego czlowieczka)...Utrzymuje sie z tego co dostane od Mamusi (500 zl, z czego 400 na mieszkanie), alimenty + wypracowane calkiem niezle jak na Polibude stypendium naukowe.Nie jest tego duzo, ale i tak MUSI wystarczyc!Znam zatem rozterki Mam, ktore te smieszne kwoty zasadzane przez sedziow usiluja w jakis sensowny sposob zagospodarowac na potrzeby swych dzieci...
              Wszystkie samotne MATKI, czesc i chwala Wam za odwage i determinacje!
              Pozdrawiam wszystkie samotne Matki!
              • kizia Re: Samotna pracująca z dzieckiem 06.03.03, 20:44
                Cześć,
                ja niestety jeszcze nie skończyłam moich studiów - praca
                magisterska już od kilku lat wciąż czeka na swoje pięć
                minut. Ale się w końcu doczeka :)
                Dobrze, że udało Ci się utrzymać na uczelni - choć to
                bardzo smutne, że trzeba wybierać: kasa lub nauka.

                K.
                • Gość: efka Re: Samotna pracująca z dzieckiem IP: *.warszawa.cvx.ppp.tpnet.pl 09.03.03, 19:55
                  Chcę dodać kilka słów jako dziecko "samotnej pracującej". To
                  przez sądy/komorników itp.instytucje "sprawiedliwości"
                  społecznej nie mogłam studiować na studiach dziennych po
                  maturze. Mój (pożal się Boże) ojciec po skończeniu przeze mnie
                  18 lat (drugi miesiąc IV klasy liceum) przestał przesyłać
                  jakiekolwiek pieniądze i stwierdził "A po co ci matura?" i nic
                  nie było w stanie tego zmienić. Studia (zaoczne) skończyłam
                  dopiero po 10 latach od matury, kiedy mogłam sobie na to
                  pozwolić finansowo, a i to w dużej mierze dzięki pomocy mego
                  męża . Życzę powodzenia wszystkim samotnym pracującym matkom.
                  Jesteście NAPRAWDĘ GODNE PODZIWU. E.
          • winniepooh Re: Samotna pracująca z dzieckiem 05.03.03, 00:17
            Gość portalu: Pndzelek napisał(a):

            > Ty może nie wiesz po prostu, że w Polsce kobietom PRZYZNAJE SIĘ alimenty, nie
            > znam ani jednego przypadku w którym kobieta zrezygnowała by z tego prawa.

            ty może nie wiesz po prostu, że w Polsce kobietom przyznaje się alimenty wtedy
            i tylko wtedy, gdy sąd wydaje orzeczenie o winie męża, jeśli do rozwodu dojdzie
            bez orzeczenia o winie, to alimenty przysługują wyłącznie na dziecko i są
            wypłacane dopóki się uczy. taki np. detal, czy ta pani pracowała wcześniej i ma
            z czego zyć, czy też nie sądu nic nie obchodzi, majątek dzieli się pół na pół i
            do widzenia.

            >A i
            > wysokość alimentów zasądzanych od ojca jest ZAWSZE relatywnie wysoka w
            stosunku
            >
            > do jego zarobków. Dodatkowo kobiety są zawsze promowane przez sądy poprzez
            > przyznanie im prawa do opieki nad dzieckiem.

            rzeczywiście
        • Gość: Magda Re: Samotna pracująca z dzieckiem IP: *.ab.hsia.telus.net 01.03.03, 19:46
          Fajnie jak byly maz ma dobre dochody i samotna matka moze mu
          sie do nich dobrac, ale jak malo zarabia?
        • Gość: XXX Re: Samotna pracująca z dzieckiem IP: *.riz.pl 04.03.03, 17:40
          Gość portalu: lolyta napisał(a):

          > Samotne matki w naszym kraju beda mialy zle (no bo nawet jak
          > sie taka mama zorganizuje i znajdzie czas i dla dziecka i dla
          > pracy, to raczej nic jej dla siebie nie zostanie. Pelnia
          > szczescia to nie bedzie, moze dla dziecka i dla szefa, ale nie
          > dla niej), dopoki bedzie spolecznie akceptowany fakt ze jak
          > tata odchodzi, to jest jedna pensja mniej. W artykule ta
          > sytuacja jest potraktowana jako naturalny stan rzeczy. Winne sa
          > w wielu wypadkach (trudno tu wlasciwie mowic o winie, ale jakos
          > nie moge znalezc lepszego slowa)same matki, ktore
          > niejednokrotnie wola miec swiety spokoj niz ciagac bylego meza
          > po sadach, wiedzac, ze najprawdopodobniej to i tak niewiele da,
          > sama znam wiele takich kobiet w moim miescie. No i prawo, ktore
          > pozwala na taka sytuacje. Gdyby samotne mamy mialy zapewnione
          > alimenty, moglyby wiecej czasu poswiecic na nauke, rozwoj,
          > dziecko. I dla siebie. "Kariera" nie bylaby koniecznoscia
          > finansowa, tylko MOZLIWOSCIA. A szefowie nie mieliby tych
          > kobiet az tak w garsci.
          > Jestem matka (na szczescie nie samotna) w USA, tu jest tak, ze
          > jak rodzice sie rozwodza i dziecko zostaje przy mamie, to mama
          > moze zabrac bylemu mezowi WSZYSTKO. Dom, samochod, jacht i
          > alimenty (niemale). Znam pare takich mam / ojcow. Prawo jest
          > bezwzglednie po stronie mamy. Taka mama moze sobie chodzic do
          > szkoly, nie pracowac a byly musi lozyc.
          > Czego zreszta Wam wszystkim zycze. (znaczy braku klopotow
          > finansowych, a nie bycia samotna mama na lasce szefa).

          No jeszcze czego - w takiej sytuacji kupuje sie karabin snajperski, krokodyla,
          6 metrowego pytona czy cokolwiek innego i po 'freaky accident' jaki przytrafia
          sie kobitce odzyskuje sie 'wszystko' lacznie z opieka nad dzieckiem.
          Przynajmniej ja bym tak zrobil na 120 % - wolalbym ryzyko wiezienia niz
          swiadomosc, ze musze utrzymywac jakas dziwke.
    • Gość: Z.M. Re: Samotna pracująca z dzieckiem IP: 212.14.48.* 01.03.03, 10:57
      Życzę dobrego samopoczucia Autorce artykułu. Dostrzeganie tylko
      samotnych kobiet-matek jest bardzo wygodne. Znacznie trudniej
      byłoby przedstawić problemy samotnych ojców z wyboru lub z woli
      losu.
      Samotny pracujący ojciec.
    • Gość: jasna Re: Samotna pracująca z dzieckiem IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 01.03.03, 17:55
      Artykul jest moze OK ale to wszystkie rady - bardzo trudne. Jak
      przelamac niesmialosc i poprosic sasiadow o pomoc? A czy oni
      pomaga? Moze powiedza "gon sie pani". Czy ktoras z Was to kiedys
      zrobila i co z tego wyszlo? Czy ktoras z Was dostala robote
      proszac o pomoc starych znajomych? Wychowuje sama corke - 4
      lata. Skonczylam niedawno biologie, pracy nie mam, zyje za kase
      starych i ojca mojej corki, ale jest tego bardzo malo. Za malo
      zeby zaplacic opiekunce. Mala musze odebrac z przedszkola o
      15.00. A takiej pracy do 15 nigdzie nie ma. Moi rodzice tez
      pracuja. Wiec moze ci sasiedzi? Mieszkam w krakowie.
      • Gość: jasna czy ktos tu jest? Ja naprawde czekam na odpowiedzi IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 01.03.03, 18:20
        Gość portalu: jasna napisał(a):

        > Artykul jest moze OK ale to wszystkie rady - bardzo trudne. Jak
        > przelamac niesmialosc i poprosic sasiadow o pomoc? A czy oni
        > pomaga? Moze powiedza "gon sie pani". Czy ktoras z Was to kiedys
        > zrobila i co z tego wyszlo? Czy ktoras z Was dostala robote
        > proszac o pomoc starych znajomych? Wychowuje sama corke - 4
        > lata. Skonczylam niedawno biologie, pracy nie mam, zyje za kase
        > starych i ojca mojej corki, ale jest tego bardzo malo. Za malo
        > zeby zaplacic opiekunce. Mala musze odebrac z przedszkola o
        > 15.00. A takiej pracy do 15 nigdzie nie ma. Moi rodzice tez
        > pracuja. Wiec moze ci sasiedzi? Mieszkam w krakowie.
        • Gość: tenente Re: czy ktos tu jest? Ja naprawde czekam na odpow IP: *.warszawa.cvx.ppp.tpnet.pl 01.03.03, 19:19
          Byle jak żyłaś to i byle co masz, jesteś na łasce innych, między innymi faceta
          któremu dałaś dupy i próbowałaś złapać na bachora. Tak już zostanie na zawsze,
          jesteś BYLE JAKA!
          • Gość: melmire Re: czy ktos tu jest? Ja naprawde czekam na odpow IP: *.abo.wanadoo.fr 01.03.03, 19:46
            A ty jestes cham.......i to tez ci juz zostanie......;
          • Gość: jasna Re: czy ktos tu jest? Ja naprawde czekam na odpow IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 01.03.03, 19:48
            Nie wiem facet co ci sie w zyciu przytrafilo, ze tyle w tobie zlosci. Nie
            szukam tutaj upokorzenia, tylko pomocy pacanie. Jak mi masz tylko tyle do
            powiedzenia to idz na silownie a nie czaj sie i czyhaj na ofiary na babskim
            portalu. OK?
            • Gość: tenente Re: czy ktos tu jest? Ja naprawde czekam na odpow IP: *.warszawa.cvx.ppp.tpnet.pl 01.03.03, 20:06
              Nie wiem skąd to przypuszczenie ze jestem facetem hihi. Chciałam tylko pomóc ci
              zrozumieć jak sama siebie w życiu upokorzyłaś, jaka jesteś byle jaka. Myślałaś
              że jak masz dupę to się znajdziesz bez wysiłku w niebie. Nie kochana! I ja wiem
              i ty wiesz, że do tej dupy trzeba mieć jeszcze mózg. Ja go mam.
              • Gość: jasna Re: czy ktos tu jest? Ja naprawde czekam na odpow IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 01.03.03, 20:24
                A jak ty swojego mozgu uzywasz? Co takiego madrego robisz lub zrobilas? Uzywasz
                go zawsze do upokarzania innych? To ja juz wole byc BYLE JAKA !!!! Ja tu
                szukam informacji od normalnych babek, a nie frustratek chorych ze zlosci. Pa.
                A dziewczyny, ktore maja dobre doswiadczenia z alternatywna opieka nad
                dzieckiem i pracujace prosze nadal o jakies informacje. Byla jaka ale taka.
                • Gość: XXX Re: czy ktos tu jest? Ja naprawde czekam na odpow IP: *.riz.pl 04.03.03, 17:55
                  Gość portalu: jasna napisał(a):

                  > A jak ty swojego mozgu uzywasz? Co takiego madrego robisz lub zrobilas?
                  Uzywasz
                  >
                  > go zawsze do upokarzania innych? To ja juz wole byc BYLE JAKA !!!! Ja tu
                  > szukam informacji od normalnych babek, a nie frustratek chorych ze zlosci.
                  Pa.
                  > A dziewczyny, ktore maja dobre doswiadczenia z alternatywna opieka nad
                  > dzieckiem i pracujace prosze nadal o jakies informacje. Byla jaka ale taka.

                  Ty tu nie szukasz informacji od normalnych babek tylko tworzysz towarzystwo
                  wzajemnej adoracji kurewek takich jak ty, ktorym poczucie odpowiedzialnosci za
                  siebie i swoje poczynania jest zupelnie obce, ty tu szukasz metody na to jak
                  wycyckac faceta/ow i jak znalezc kogos kto wypije ta gnojowke (czyli twoje
                  zycie) ktora ty nawarzylas.

                  W normalnych czasach takie jak ty eliminowal dobor naturalny.
              • Gość: lolyta Re: czy ktos tu jest? Ja naprawde czekam na odpow IP: *.dialup.mindspring.com 01.03.03, 20:38
                masz jakis problem? chcesz o tym porozmawiac?
                • Gość: lolyta Re: czy ktos tu jest? Ja naprawde czekam na odpow IP: *.dialup.mindspring.com 01.03.03, 20:40
                  Gość portalu: lolyta napisał(a):

                  > masz jakis problem? chcesz o tym porozmawiac?
                  sorry, jasna. To bylo do tej postaci z mozgiem, nie do ciebie.
                • Gość: Jasna Re: czy ktos tu jest? Ja naprawde czekam na odpow IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 01.03.03, 20:50
                  Szukam roboty. Sytuacja jest taka, ze nic lepszego niz praca sekretarki mi sie
                  nie trafi (znam ang, komputer itp) ale za pensje na takim stanowisku + to co
                  dostaje od bylego moge juz jakos zyc. Problem w tym jak te robote dostac i co
                  zrobic z corke, bo to praca do 17,18. W tym artykule mowia, ze mozna wejsc w
                  uklad z sasiadami, znalezc robote przez znajomych (paru moich wyladowalo
                  niezle). Rzecz w tym, ze nie wiem jak sie za to zabrac. Jakby mi ktos napisal,
                  ze spobowal i wyszlo, to bym sie moze odwazyla. Jest kilka emerytek w moim
                  osiedlu i chyba sie nudza. Glupio mi dzownic do ludzi z liceum i prosic o
                  prace. Ale moze to nie jest takie straszne?

                  Gość portalu: lolyta napisał(a):

                  > masz jakis problem? chcesz o tym porozmawiac?
                  • Gość: lolyta Re: czy ktos tu jest? Ja naprawde czekam na odpow IP: *.dialup.mindspring.com 01.03.03, 21:42
                    A moze zaloz mala prywatna popoludniowa przechowalnia dla dzieci z angielskim i
                    komputerem? dla tych rodzicow, ktorzy pracuja do pozna, dla tych, ktorzy chca
                    sobie wieczorem gdzies wyjsc a nie chca naduzywac cieprliwosci babc, no i...
                    dla siebie?
                    • Gość: jasna Re: czy ktos tu jest? Ja naprawde czekam na odpow IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 01.03.03, 22:48
                      przemysle sprawe. I w ogole dzieki za wsparcie przeciw mozgowi, bo ta panna
                      jest cholernie toksyczna.To juz wole grype :-)
                  • Gość: ula Re: czy ktos tu jest? Ja naprawde czekam na odpow IP: *.dyn.optonline.net 05.03.03, 02:25
                    Gość portalu: Jasna napisał(a):

                    > Szukam roboty. Sytuacja jest taka, ze nic lepszego niz praca
                    sekretarki mi sie
                    > nie trafi (znam ang, komputer itp) ale za pensje na takim
                    stanowisku + to co
                    > dostaje od bylego moge juz jakos zyc. Problem w tym jak te
                    robote dostac i co
                    > zrobic z corke, bo to praca do 17,18. W tym artykule mowia, ze
                    mozna wejsc w
                    > uklad z sasiadami, znalezc robote przez znajomych (paru moich
                    wyladowalo
                    > niezle). Rzecz w tym, ze nie wiem jak sie za to zabrac. Jakby
                    mi ktos napisal,
                    > ze spobowal i wyszlo, to bym sie moze odwazyla. Jest kilka
                    emerytek w moim
                    > osiedlu i chyba sie nudza. Glupio mi dzownic do ludzi z liceum
                    i prosic o
                    > prace. Ale moze to nie jest takie straszne?
                    >
                    > Gość portalu: lolyta napisał(a):
                    >
                    > > masz jakis problem? chcesz o tym porozmawiac?
                    POlowa sukcesu w zyciu to odwazyc sie .Odwazyc sie zadzwonic do
                    starych znajomych, zapytac o prace, moze znaja akurat kogos kto
                    poszukuje pracownika.Odwazyc sie zapytac starsza PAnia z
                    osiedla, czy by sie nie zajela dzieckiem.NIE BEDZIESZ ZNALA
                    ODPOWIEDZI JAK SIE NIE ODWAZYCH ZADAC PYTAN.NIc nie oczekuj,
                    pytaj, pytaj, pytaj a jestem przekonana ze kiedys znajdzie sie
                    ktos kto zna, chce sie zajac, chce pomoc.Nie widac tego w wielu
                    miejscach takich jak te , ale czlowiek z natury nie jest chyba
                    zly.POwodzenia:)
              • Gość: samotna matka Re: czy ktos tu jest? Ja naprawde czekam na odpow IP: PROXY:* / 172.20.6.* 01.03.03, 21:10
                Żebyś an tej swej mądrości czasem się nie przejechała. A nalezy Ci się, oj
                należy!
                • Gość: samotna matka Re: czy ktos tu jest? Ja naprawde czekam na odpow IP: PROXY:* / 172.20.6.* 01.03.03, 21:12
                  do do tej co widocznie nikt nigdy jej D... nie chciał.
                  • Gość: tenente Re: czy ktos tu jest? Ja naprawde czekam na odpow IP: *.warszawa.cvx.ppp.tpnet.pl 02.03.03, 18:21
                    Chciał chciał i co najważniejsze NADAL CHCE, a twoją dupę ktoś chciał tylko na
                    raz, boś pewnie tandetna i dlatego jesteś samotną matką. He he, zafundowałaś
                    piękną przyszłość swojemu dzieciakowi.
                    • Gość: samotna matka Do tenente IP: PROXY:* / 172.20.6.* 02.03.03, 21:57
                      Jesteś durna, naprawdę. Jestem sama, bo mój mąż zmarł, tak umarł i to bardzo
                      młodo. Uważaj aby tobie się to nie przytrafiło!
                      • Gość: jasna Re: Do tenente IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 02.03.03, 22:24
                        Tente zapracowala na jedno - na calkowite jej ignorowanie. Naprawde szkoda
                        zycia na takie kreatury. Przynajmniej mojego. A teraz do samotnej matki: jak
                        poradzilas sobie z organizacja zycia po... o uczucia nie pytam, bo to za trudne


                        Gość portalu: samotna matka napisał(a):

                        > Jesteś durna, naprawdę. Jestem sama, bo mój mąż zmarł, tak umarł i to bardzo
                        > młodo. Uważaj aby tobie się to nie przytrafiło!
                        • Gość: samotna matka Re: Do tenente IP: PROXY:* / 172.20.6.* 02.03.03, 23:11
                          Radziłam sobie całkiem nieźle, prowadziłam własną małą działalność. Ot taką,
                          że wystarczało na życie. Ale niestety czasy się zmieniły i musiałam
                          zrezygnować. Od kilku ładnych miesięcy szukam pracy i niestety znaleźć nie
                          mogę, choć i wyksztalcenie mam wyższe i kupę lat doświadczenia zawodowego.
                          Tylko niestety wiek dla pracodawcy nieatrakcyjny. A co będzie dalej czas
                          pokaże. Narazie mamy niewielką rentę, dopóki syn się uczy...
                          • Gość: tenente Re: Do tenente IP: *.warszawa.cvx.ppp.tpnet.pl 03.03.03, 10:36
                            Gość portalu: samotna matka napisał(a):

                            > Narazie mamy niewielką rentę, dopóki syn się uczy...

                            Czyli teraz żyjesz z okradania tych ludzi którzy pracują i lacą podatki na
                            takie bezużyteczne coś jak ty.
                            • Gość: samotna matka Re: Do tenente IP: PROXY:* / 172.20.6.* 03.03.03, 17:56
                              Koniec rozmów z tobą. Z osobami które zwiały z wariatkowa nie rozmawiam.
    • Gość: andzia Re: Samotna pracująca z dzieckiem IP: 217.97.156.* 03.03.03, 09:22
      Jestem od 17 lat samotną matką, wychowuję dwije dzieci: 19-
      letniego syna i 17-letnią córkę (zaraz po jej narodzinach były
      mąż zwiał, ponieważ"dzieci bardzo go męczyły"). Niech mi nikt
      nie mówi osprawiedliwych wyrokach sądu, o pomocy dla samotnych
      matek ze strony jakiejkolwiek organizacji charytatywnej, bądź
      społecznej NIE MA CZEGOŚ TAKIEGO! Nie w tym kraju i nie wg
      obowiązujących tu kodeksów. Mój były mąż oficjalnie nie pracuje,
      jest na utrzymaniu MOPS-u(!), alimenty w wys. 250,- zł na jedno
      dziecko dostaję od ZUS-u. Nie mogę dostać podwyżki alimentów, bo
      płaci je skarb Państwa. Dlaczego skarb Państwa nie sprawdzi
      rzeczywistych dochodów (pokaźnych)pracujacego na czarno byłego
      męża ? Pracuję jak mrówka, biorę dodatkowe zlecenia, nie biorę L-
      4, rzadko choruję i to tylko biorąc urlop zamiast zwolnienia.
      Cięzko jest jak cholera, zwłaszcza w państwie zupełnie
      pozbawionym sensownego systemu opieki i pomocy spolecznej.
      Pomaga się pijakom i nierobom, natomiast samotnym, a zwłaszcza
      pracującym matkom nie.
    • Gość: andzia Re: Samotna pracująca z dzieckiem IP: 217.97.156.* 03.03.03, 09:23
      Jestem od 17 lat samotną matką, wychowuję dwoje dzieci: 19-
      letniego syna i 17-letnią córkę (zaraz po jej narodzinach były
      mąż zwiał, ponieważ"dzieci bardzo go męczyły"). Niech mi nikt
      nie mówi osprawiedliwych wyrokach sądu, o pomocy dla samotnych
      matek ze strony jakiejkolwiek organizacji charytatywnej, bądź
      społecznej NIE MA CZEGOŚ TAKIEGO! Nie w tym kraju i nie wg
      obowiązujących tu kodeksów. Mój były mąż oficjalnie nie pracuje,
      jest na utrzymaniu MOPS-u(!), alimenty w wys. 250,- zł na jedno
      dziecko dostaję od ZUS-u. Nie mogę dostać podwyżki alimentów, bo
      płaci je skarb Państwa. Dlaczego skarb Państwa nie sprawdzi
      rzeczywistych dochodów (pokaźnych)pracujacego na czarno byłego
      męża ? Pracuję jak mrówka, biorę dodatkowe zlecenia, nie biorę L-
      4, rzadko choruję i to tylko biorąc urlop zamiast zwolnienia.
      Cięzko jest jak cholera, zwłaszcza w państwie zupełnie
      pozbawionym sensownego systemu opieki i pomocy społecznej.
      Pomaga się pijakom i nierobom, natomiast samotnym, a zwłaszcza
      pracującym matkom nie.
    • Gość: agatka_s Re: Samotna pracująca z dzieckiem IP: *.acn.pl 03.03.03, 12:16
      Jestem samotną mamą-więc mam moralne prawo się wypowiadać.
      Jestem jednak pewnie ciut (aczkolwiek jak wskazują przykłady z
      mojego środowiska, nie tak znowu bardzo) nietypowym
      reprezentantem. Po pierwsze jestem samotna z wyboru, po
      zwyczajnej "wpadce" nie miałam ochoty brać ślubu ani nijak
      wiązać się na bardziej poważnie z ojcem mojego syna, a czas
      pokazał, że dla wszystkich (a przede wszystkim mego syna) była
      to dobra decyzja. Po drugie jestem osobą bardzo dobrze
      sytuowaną, nie mająca problemów finansowych, ciężko pracującą,
      mającą swoją własną firmę, a więc często będącą i po drugiej
      strony barykady. Zajmuję się rekrutacją i często spotykam
      samotne matki jako kandydatki do pracy więc myślę że mam niezłe
      spojrzenia na zagadnienia opisywane w tym artykule.

      Samotne matki to oczywiście nie "gatunek" jednorodny i tak jak
      reszta świata dzielą się na mądre/głupie, pracowite/leniwe itp.
      itd. Ale ogólnie rzecz biorąc potwierdzam tezę, że są to
      zazwyczaj lepsi pracownicy co do zasady. Mam wielu klientów dla
      których samotna matka jest bardzo pożądanym pracownikiem. Moje
      doświadczenia dotyczą wyższych tzw. white collar stanowisk,
      pewnie w przypadku osób bez wykształcenia to jest trochę inaczej.

      A teraz co do opieki Państwa i sprawy alimentów. Ja walczyłam o
      alimenty dla zasady (i matka i ojciec odpowiada za wychowanie
      dziecka, jeżeli nie czynnie to przynajmniej finansowo), bo
      akurat pieniedzy tych ja nie potrzebuję (odkladam dziecku na
      specjalne konto i jak dorosnie to zdecyduje co z nimi zrobić).
      No i z własnego doświadczenia powiem, że nasze Państwo jest
      tylko teoretycznie pozytywnie nastawione do samotnych kobiet.
      Pomoc dostępna jest tylko w momencie kiedy kobieta o nią walczy
      (dosłownie), ilość różnych instytucji które trzeba zaliczyć, aby
      tą pomoc dostać i sposób traktowania takiej kobiety jest
      żenujący. Kobieta która często jest Bogu ducha winna
      (albo "winna" jedynie identycznie w takiej samej proporcji co
      jej partner) jest traktowana jakby to ona zrobiła coś złego. Nie
      dość że jest w jakiś sposób już skrzywdzona to przejście przez
      te wszystkie procedury jeszcze dodatkowo ją upokarza i dołuje.
      Ja walczyłam o alimenty, odebranie praw rodzicielskich, wydanie
      paszportu dziecku, miałam doczynienia i z komornikiem a nawet i
      prokuratorem i policją (bardziej profilaktycznie niż z
      rzeczywistej konieczności). W żadnej z tych instytucji nie
      traktowano mnie w sposób należny osobie jednak poszkodowanej,
      wymagającej pomocy i ludzkiego podejścia (sorry jedynym
      wyjatkiem była Pani w policji zajmująca się sprawami dzieci,
      która była ludzka i widać było że naprawdę chciała pomóc). Mnie
      to akurat zwisało bo cały ten korowód traktowałam z dużym
      dystansem, jestem osobą bardzo silną psychicznie o tzw. "grubej
      skórze" a poza tym mam sporą wiedzę prawną więc dosyć dobrze
      orientowałam się co mi się należy, więc nie dawałam się
      absolutnie zbywać, czy traktować w sposób delikatnie mówiąc
      nieodpowiedni. No ale wyobraziłam sobie na moim miejscu osobe
      kiepsko wykształconą, nieśmiałą, czy poprostu bardzo wrażliwą na
      sytuacje tego typu, nie ma siły aby przeszła przez to
      wszystko....

      Aha a co do wysokości alimentów, ojciec mojego syna bardzo
      dobrze zarabia (raczej wiecej niż ja) są to wielkości
      kilkudziesieciu tysięcy PLN na miesiąc. Mój syn ma alimenty
      zasądzone na jeden tysiąc i poprostu nie ma siły aby mogły być
      one większe. To jest ułamek zarówno tego co jego ojciec zarabia
      ale i tego co ja wydaję na jego utrzymanie. Niestety żadna Pani
      Sędzina nie była na tyle odważna aby zasądzić być może szokującą
      w przeciętnym rozumieniu ale jednak adekwatną do sytuacji
      materialnej rodziców sumę. No cóż czasem żałuję, że jednak to
      nie USA, wtedy pewnie moje dziecko miałoby uskładane na niezłe
      studia....

      Co do organizacji życia ja akurat mam komfort 24 godzinnej
      opiekunki. Ale korzystam też z pomocy ludzi obok: rodziny
      (dziadkowie to podstawa !), kolegi z pracy, znajomych. Nigdy nie
      wstydzę się prosić o pomoc, i traktuję to normalnie. To wazne
      też dla dziecka aby miało też oparcie nie tylko we mnie.
      Ogolnie to jest bardzo ważne aby mieć różne alternatywy
      zawsze....

      Trzymam kciuki !
      • kizia Re: Samotna pracująca z dzieckiem 04.03.03, 22:54
        Cześć,
        pozdrawiam Cię i życzę powodzenia :) czytam ten wątek, bo
        także sama wychowuję dziecko i udaje mi się dobrze sobie
        radzić z rzeczywistością, także materialną.
        Znając przyjazność polskiego prawa nie sądziłam, że coś
        jeszcze będzie w stanie mnie zadziwić - a tu proszę,
        propozycja likwidacji opodatkowania wspólnie z dzieckiem!
        Swietny pomysł - oprócz utrzymywania siebie, dziecka
        dojdzie jeszcze kilka osób!

        K.

        • aankaa Re: Samotna pracująca z dzieckiem 04.03.03, 22:56
          kizia napisała:

          > Znając przyjazność polskiego prawa nie sądziłam, że coś
          > jeszcze będzie w stanie mnie zadziwić - a tu proszę,
          > propozycja likwidacji opodatkowania wspólnie z dzieckiem!
          > Swietny pomysł - oprócz utrzymywania siebie, dziecka
          > dojdzie jeszcze kilka osób!
          >
          > K.

          Pan (tfu) premier samotną / samodzielną matką nie jest więc "wisi mu" ta ulga:(
          • kizia Re: Samotna pracująca z dzieckiem 04.03.03, 23:44
            Cześć,
            jasne, że mu wisi, on ma powazniejsze problemy niż 200
            tys samotnych rodziców. Ale mnie to wkurza, bo jestem
            obywatelką tego kraju, a moje dziecko kiedyś będzie tu
            pracowac i pomnażać ogolny dobrobyt. Chyba, że wcześniej
            wyjedziemy...

            K.
            • Gość: lolyta Re: Samotna pracująca z dzieckiem IP: *.dialup.mindspring.com 08.03.03, 22:11
              kizia napisała:

              > Cześć,
              > jasne, że mu wisi, on ma powazniejsze problemy niż 200
              > tys samotnych rodziców. Ale mnie to wkurza, bo jestem
              > obywatelką tego kraju, a moje dziecko kiedyś będzie tu
              > pracowac i pomnażać ogolny dobrobyt. Chyba, że wcześniej
              > wyjedziemy...
              >
              > K.

              O a o co chodzi? nie ma mnie w kraju i nie jestem na biezaco, ale zamierzam tam
              wrocic z dwojka dzieci. Pamietam jednak ze prtzed wyborami ugrupowanie pana
              premiera obiecywalo, ze nie tknie najubozszych.
              No coz, poki co wyladowalam w kraju gdzie wszystkie wydatki na dziecko mozna
              odpisac od podatkow.... co i u nas w Polsce powinno byc. No bo jednak dziecko
              jak dorosnie to nie bedzie moim sponsorem, tylko PODATNIKIEM.
    • Gość: SamaMama Samotna pracująca z dzieckiem IP: *.daewoo.lublin.pl 04.03.03, 13:01
      Chyba wszystkie zapomniałyście o jeszcze jednym typie "samotnych
      matek"... To te matki, które oprócz jednego dziecka bądź dwójki
      mają na wychowaniu i utrzymaniu jeszcze jedno duże dziecko, duże
      i najbardziej wymagające: własnego męża. Niby jest, błąka się
      gdzieś po mieszkaniu, widać go po nie zgaszonym papierosie w
      popielniczce (stres spowodowany brakiem pracy), po stercie
      brudnych ubrań w łazience (nawet pójście do urzędu pracy wymaga
      ubrania się) i po ogromnych rachunkach telefonicznych (wydzwania
      podobno w poszukiwaniu pracy). Może czasem coś zrobi, pomiędzy
      jedną rozmową kwalifikacyjną a drugą, ale generalnie siedzi przy
      komputerze (to też pretekst związany z poszukiwaniem pracy),
      albo wpatruje się w telewizor.
      Niby nie jestem samotną matką... No właśnie, nie jestem...
      Codziennie rano wstaję i zaprowadzam dzieci do przedszkola (mam
      przecież po drodze!). Zarabiam całkiem przyzwoicie, ale i
      pracuję czasem ponad moje siły. Kiedy wracam z biura, odbieram
      dzieciaki tuż przed piątą (narażam się paniom przedszkolankom),
      ale mam przecież po drodze!!! Robię jeszcze jakieś zakupy
      (przecież ja wiem najlepiej co kupić) po drodze z pracy z
      uczepionymi bąblami. A potem mam już z górki: nastawię pranie
      (przynajmniej nie ufarbuję kilku białych rzeczy na niebiesko),
      poprasuję (to akurat robię najlepiej na świecie!), pobawię się
      troszkę z dziećmi (w telewizji właśnie gra Anwil z Prokomem),
      wykąpię moje dwa słoneczka, dam im kolację (wiadomości trzeba
      obejrzeć, żeby być na bieżąco), poczytam "Jasia i Małgosię" i
      już mam czas dla siebie.
      Niejednokrotnie do północy jeszcze pracuję (nie skończyłaś tego
      w pracy, przecież siedziałaś prawie do piątej!!!). O tym, że mam
      męża przypomina mi głośne chrapanie, kiedy próbuję zasnąć.
      Przecież nie jestem samotną matką. Nie muszę dzwonić po
      opiekunkę do dzieci czy Mamę, gdy chcę gdzieś wyjść. Nie mam
      problemu z chodzeniem na parzyste imprezy (mam przecież
      męża!!!), ale często, coraz częściej zastanawiam się czy
      świadomie tą samotną matką nie zostać...
      • Gość: samotna z wyboru Re: Samotna pracująca z dzieckiem IP: *.crowley.pl 04.03.03, 14:22
        Samotną matką zostałam z wyboru, a właściwie z jego braku. Po diabła mi
        trzecie "dziecko" do opieki. Komfortowa sprawa rozwodowa, na wysokość
        alimentów (zaproponowaną przez ojcia dzieci) skład sędziowski zareagował
        bezdechem. Prowadząca sędzina kilkakrotnie pytała, czy to aby nie pomyłka. No
        i co z tego ? Coraz częściej słyszę: narazie nie mam, poprawi się - przyniosę
        (i tak już "niesie" od grudnia). Mogłabym robić plany, zapisać dzieci na
        ciekawe kursy. Tylko jeden szczegół: NIGDY nie wiem ile i czy w ogóle coś
        dostanę. Całe szczęście, że mam pracę, z której jakoś mogę utrzymać cały dom.
        Samotna matka to też "wygodny" pracownik - można jej złożyć "propozycję nie do
        odrzucenia"; wiadomo, nie odrzuci, nie postawi się. Bo tu już wyboru nie ma :(
        • Gość: solo Re: Samotna pracująca z dzieckiem IP: *.uml.lodz.pl 04.03.03, 15:22
          Ja jestem wdową Dla mnie najgorsza jest samotność - mam bardzo nieliczną
          rodzinę i niestety niewiele znajomych. Mam wrażenie, że każdy zajęty jest swoim
          życiem i walką o byt. Mało kto chce stykać się z kimś dotkniętym przez los.
          Czuję się czasami jak na bezludnej wyspie - może to moja wina? Myślałam już
          nawet o wolontariacie, przecież są ludzie w gorszej sytuacji ode mnnie, ale jak
          znaleźć czas kiedy się pracuje i ma małe dziecko, które tęskni za mamą?
          Staram się traktować moje życie jak lekcję; uczę się bycia lepiej
          zorganizowaną, silniejszą, bardziej odpowiedzialną. Wiem, że nikt mnie nie
          zastąpi, że muszę wytrwać. Może jakaś samotna mama chciałaby ze mną pogadać o
          swoich doświadczeniach?
          • Gość: samotna z wyboru do Solo IP: *.acn.waw.pl 04.03.03, 18:45
            Zastanów się co dla Ciebie jest najważniejsze. Wiem, powiesz dziecko i jego
            potrzeby. Ale jesteś też TY. Zadowolona, szczęśliwa (mimo wszystko) mama to i
            dziecko, któremu lepiej na świecie. To, że musisz pracować - nie ulega
            wątpliwości. Ale z pracy wracasz do domu. I co wtedy ? Można machnąć ręką na
            rozrzucone zabawki, bałagan w dziecięcym (czy Twoim) pokoju (mówię o bałaganie,
            nie o brudzie). Ważniejsze są chwile spędzone na zabawie/czytaniu/coś tam
            jeszcze z dzieckiem a nie z odkurzaczem czy ścierą. Przez brudne okno też świat
            zobaczysz. A ten czas spędź na wspólnym spacerze.
            Wiele rzeczy można zrobić razem z dzieckiem. Co z tego, że nie do końca
            perfekcyjnie. To nie jest najważniejsze. Chodzi o to WSPÓLNIE.
            Jeżeli Twoje dziecko jest jeszcze małe - nie masz szans, że wszystko uda Ci się
            zrobić bardzo dobrze. Po prostu, doba jest za krótka. Wybierz to, co
            najważniejsze. Na resztę, narazie, machnij ręką.
            Trzymaj się ciepło, uszy do góry - za chwilę wiosna !
      • Gość: XXX Magiel... IP: *.riz.pl 04.03.03, 18:15
        Wezcie wy sie wybierzcie do magla i tam sie pouzalajcie nad tym jacy to
        mezczyzni straszni, niedobrzy i do niczego sa. A tak powaznie to zastanowcie
        sie gluptaki dlaczego wasze zycie wyglada tak jak wyglada - i pamietajcie:
        life's what you make it! Jestem pewien że wcale nie jesteście takie wspaniale,
        wyksztalcone i niewinne jak sie to wam wydaje - po prostu zaslugujecie na to co
        wam przypadlo w udziale/wypracowalyscie to sobie! Przykladem moze byc jedna z
        wypowiadajacych sie tutaj panienek, ktora napisala ze 'zna angielski i
        komputer'. Ja zadnego komputera niestety nie znam, podobnie jak nie znam
        krzesel, biurek itp. ale poslugiwac sie komputerem i jezykiem polskim potrafie.
        I to niedouczone dziewcze dziwi sie, ze w czasie ogromnej konkurencji nikt nie
        chce jej zatrudnic i ze pracujac jako sekretarka zarabia 'malo kasy' - sorry
        zabciu ale znam duzo fachowcow ktorzy potrafia znacznie wiecej od ciebie i
        wcale kokosow nie zarabiaja.
        • Gość: Jolka NIE JESTEM SAMOTNĄ MATKĄ! IP: *.weil.com 04.03.03, 19:36
          Jestem SAMODZIELNĄ matką, a to duża różnica! Nie mam męża, ale mam przyjaciół,
          i rodzinę [niewielką co prawda] i nie jestem samotna! Nie dostaję alimentów,
          ale jakoś sobie radzę; moja córka nie zna ojca, ale wie, że kocham ją
          najbardziej na świecie i może liczyć na mnie w każdej chwili; miałam fatalne
          doświadczenia z mężczyznami w przeszłości [w sumie to częściowo na swoje
          własne życzenie], i co z tego?; pracuję bardzo ciężko za bardzo średnią pensję
          ale strasznie chce mi się żyć!
          Kobiety, trochę optymizmu please, szkoda czasu na użalanie się nad sobą! Mnie
          też czasami było bardzo ciężko, wiem co to znaczy niedojadać, naprawdę.
          Wydawało mi się, że wypowiadały się tutaj głównie młode, ambitne kobiety, a w
          rezultacie brzmiało to jak lament pod kościołem!
          Dlaczego traktujecie swoje macierzyństwo jako krzywdę i jakbyście były
          najbardziej nieszczęśliwymi istotami na świecie a jednocześnie miały pełne
          prawo do jakiś specjalnych względów w każdej dziedzinie?
          Rodzice single w dzisiejszych czasach to już raczej powszechne zjawisko. Chyba
          to jest normalne, że jeden rodzic zarabia jedną pensję - nie ma się co oburzać
          na cały świat, że finansowo ciężko. Ze znalezieniem dobrej pracy czy opiekunów
          każdy może mieć taki sam problem, niezależnie od stanu cywilnego w dowodzie.
          Nie róbmy więc z siebie ofiar losu .... a jak ktoś bardzo bardzo cierpi to
          niech jedzie do Ameryki zabrać mężowi dom, samochód i całą resztę.
          • kizia Re: NIE JESTEM SAMOTNĄ MATKĄ! 04.03.03, 23:44
            Cześć,
            wiesz, nie chodzi wcale o to, żeby robić z siebie ofiary
            losu. Każdy człowiek ma w jakiś sposób ciężkie zycie i
            każdy przyzna, że czasem bywa mu po prostu źle. Kiedy
            jednak samodzielnie wychowujesz dziecko, samodzielnie
            zarabiasz, samodzielnie płacisz swoje rachunki,
            samodzielnie gotujesz, sprzątasz, sypiasz i za wszystko
            odpowiadasz, to czasem czujesz się po prostu zmęczona, bo
            nie masz już zbyt wiele czasu, żeby spełnić jakieś inne
            społeczne role. Jedziesz samochodem i nagle dopada cię
            przerażające poczucie, że to już koniec wszystkiego i
            nagle wszystkie te samodzielne sprawy po prostu cię
            zgniotą. Tak po prostu bywa, ale ponieważ jesteś
            samodzielna, to musisz być twarda i nie dopuszczasz
            takich smutnych myśli do siebie. Wydaje mi się, że to
            normalne uczucia. Może cię drażnią, ale osoby samotnie
            odpowiadające za rzeczywistość, jaka je otacza także
            muszą w jakis sposób odreagować. Nadal są ludźmi i
            również mają potrzebę emocjonalnego bezpieczeństwa.
            Dlatego być może odnosisz wrażenie, że ten wątek to
            "użalanie się w maglu". Żyję już dostatecznie długo, aby
            móc stwierdzić, że każdy człowiek potrzebuje chwili w
            maglu, bo inaczej w najlepszym przypadku ląduje na forum
            Depresja.

            K.
            • Gość: solo Re: NIE JESTEM SAMOTNĄ MATKĄ! IP: *.uml.lodz.pl 05.03.03, 09:18
              Całkowicie zgadzam się z Kizią. Ja jestem bardzo samotną i samodzielną matką
              (bo nie mam wyjścia). Za wszystko odpowiadam sama i nie mam na kogo zrzucić
              nawarstwiających się obowiązków - wizyta dziecka u dentysty, przegląd
              samachodu, naprawa klamki, pranie, rachunki itp. Doba jest na ogół za krótka,
              trzeba być ciągle na pełnych obrotach i nie można pozwolić sobie na okazanie
              słabości. Moje dziecko nie chce widzieć, że mama jest przygnębiona i ja muszę
              zapewnić mu poczucie bezpieczeństwa. Nie jestem pewna, czy mi się to do końca
              udaje, bo tak naprawdę żyję w poczuciu permanentnego zagrożenia. Mimo to nie
              chcę być i czuć się ofiarą. Mały rozwija się świetnie, oboje jesteśmy zdrowi,
              nie mam na razie kłopotów finansowych, planuję super wakacje. Forum to może
              magiel, ale pozwala troszkę odreagować. Wolę to niż beczeć przed ekranem TV.
        • Gość: joanna Re: Magiel... IP: *.pool.mediaWays.net 06.03.03, 10:43
          Jezeli chcesz innych obrazac, to spadaj z tego watku. To nie sa panienki, tylko
          kobiety!
          Na teksty typu "dupy dala sama sobie winna " jest odpowiedz "dupy wzial niech
          placi!"
          Nie wiem skad bierze sie w Tobie tyle agresjii! Ale nawet nie masz odwagi sie
          podpisac!
          • kizia Re: Magiel... 06.03.03, 20:48
            Cześć,
            sądzę, że nie powinnyśmy wcale reagować na tego typu
            opinie. Wszędzie są ludzie, którzy czerpią przyjemność z
            obrażania i osądzania innych, chcą czuć się lepsi i tylko
            czekają, aż ktoś wda się w nimi w polemikę.

            Sam też będzie miał takie życie, na jakie sobie zapracuje.

            K.
    • Gość: marta Re: Samotna pracująca z dzieckiem IP: *.bibl.univ.szczecin.pl 05.03.03, 10:15
      mam pytanie jestem w ciazy studiuje samotnie wychowywac bede
      dziecko dochody w domu sa niskie jakie mi przysluguja
      swiadczenia a ucze sie dziennie dzieki
      • kizia Re: Samotna pracująca z dzieckiem 06.03.03, 21:06
        Cześć,
        zdaje się, że przysługuje ci zasiłek porodowy lub coś w
        tym rodzaju - dowiesz się w swoim urzędzie gminy, w
        dziale zajmującym się świadczeniami socjalnymi. Niektóre
        uczelnie wyższe mają system stypendiów socjalnych,
        dowiesz się tego w dziekanacie.
        Skoro już wiesz, że jesteś samotna i nie bierzesz ślubu,
        to masz dwa wyjścia: uznać ojca dziecka (on może
        zaprzeczyć i masz wtedy sprawę w sądzie o udowodnienie
        ojcostwa). Jeśli ojciec uzna dziecko, to nosi ono jego
        nazwisko, zasądzane są alimemty, ale też ojciec dysponuje
        swoimi prawami rodzicielskimi. W określone dni będzie
        miał prawo do wizyty, musisz prosić o zgodę na paszport,
        a nawet zgodę na przeprowadzkę - ale za to dziedziczy po
        ojcu. Jednak jak się pokłócicie, to żyjesz w strachu.
        Ojciec to także teściowa i jego rodzina, co może mieć
        istotny wpływ na twoje sprawy. Także dobry, bo ja na
        przykład mam w byłej teściowej przyjaciółkę i także
        wielką pomoc. Podczas rozwodu wszyscy skakali sobie do
        oczu, ale udało się nam w końcu opanować trudną sytuację.
        Mój były mąż też nie jest jakimś mściwym potworem.
        Powiedzenie, że ojciec dziecka jest nieznany skutkuje
        tym, że dziecko nosi twoje nazwisko i "cała wieś"
        pokazuje Cię palcami. Mężczyzna nie może sam założyć
        sprawy o udowodnienie ojcostwa. Alimenty masz wtedy z
        funduszu alimentacyjnego, jakieś 300 zł. Na rodzinę ojca
        i jego samego nie możesz wtedy liczyć.
        Ogólnie moja rada dla Ciebie jest taka: nie myśl o
        pieniądzach, bo na dziecku nie zarobisz. Myśl o tym, jak
        poradzić sobie z tym, co już macie. Szukaj pomocy w
        swojej rodzinie, zacznij wszystko liczyć i rygorystycznie
        planować każdy wydatek. Musisz sobie dać sama radę - i
        wtedy dasz sobie radę. Czasem wszystko wygląda źle i jest
        ciężko, ale urodzisz zdrowe dziecko, popatrzysz na nie i
        stwierdzisz, że coś dobrego przybyło w twoim życiu :)
        Powodzenia!

        K.
        • Gość: lolyta Re: Samotna pracująca z dzieckiem IP: *.dialup.mindspring.com 08.03.03, 22:22
          Oj zasilki porodowe to tez nasz rzad zdaje sie zlikwidowal albo obnizyl
          znacznie. Zapomogi na uczelniach udzielane w "naglych losowych wypadkach" tez
          zazwyzaj porodu nie traktuja jako "nagly losowy wypadek" - ale moze to sie
          zmienilo, nie wiem.
          Jedan rada - nie finansowa, tylko organizacyjna: jesli chcesz zeby dziecko
          nosilo nazwisko ojca, zalatw to sadownie PRZED PORODEM inaczej czeka Cie potem
          lazenie po urzedach, a czasu nie bedziesz miec za duzo.
        • Gość: XXX Re: Samotna pracująca z dzieckiem IP: *.riz.pl 10.03.03, 19:35

          > Mężczyzna nie może sam założyć
          > sprawy o udowodnienie ojcostwa.

          -------> FEMINISTKI!!!! TO TYPOWY PRZEJAW DYSKRYMINACJI PŁCI!
          DOPISZCIE TEN POSTULAT DO SWOJEJ LISTY I ZACZNIJCIE WALCZYC O
          PEŁNE RÓWNOUPRAWNIENIE.
    • Gość: kora Re: Samotna pracująca z dzieckiem IP: 213.30.38.* 17.03.03, 23:01
      Ja uwazam, ze to wszystko to totalne bzdury. Moi sasiedzi
      pogoniliby mnie, gdybym ich poprosila o pomoc. Przyjaciele lubia
      sie do mnie zwalic,m ale zajac sie moim dzieckiem (6) to juz
      nie. Pracuje 12 godzin, zarabiam i place za opieke. I to jest
      jedyny model, ktory ma sens. Albo ochronka...

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka