lolitka24
10.09.06, 18:26
Od czego tu zaczac, moze od tego ze kilka miesiecy rozstalam sie z facetem, a
moze inaczej...on zerwal ze mna.Strasznie to przezylam, bardzo go kochalam i
szczerze...nie wyobrazalam sobie jak mogloby wygladac moje zycie bez
niego.hmmm...ale czas leczy rany i moje serducho troszke sie zagoilo.Nie
chcialam go znac, widziec, rozmawiac z nim....do czasu.Nie bede opowiadac co
bylo po kolei.... teraz jestesmy dobrymi przyjaciolmi, kumplami, chodzimy do
kina, na zakupy, do lozka(echh)....zachowujemy sie momentami jak bysmy byli
razem, ale to jest cos bez zobowiazan, wydaje mi sie ze jemu cos takiego
bardzo odpowiada, nie musi starac sie o kobiete, zabiegac o nia, byc
odpowiedzialny....raju! przeciez cos takiego nie ma sensu.Ale....skoro jest
mi z nim dobrze, rozumiemy sie, jest nam cudownie w lozku...dlaczego
rezygnowac z takiej przyjemnosci? chyba wiem....chyba zrezygnuje, a to
dlatego ze ja chyba chce czegos wiecej.Zaznacze ze szansa na powrot do siebie
jest zerowa (z jego strony).Niestety....wracaja wspomnienia, po kazdym
spotkaniu tesknie za nim, i czekam na kolejne....nieeeeee to nie ma
sensu.Czego oczekuje.....rady! moze znalazlyscie sie w podobnej
sytuacji...podzielcie sie ze mna swoimi wrazeniami, odczuciami.....z gory
dziekuje :))