revolvo
08.10.06, 20:07
Dopelnila sie cyklicznosc naszej bardzo milej znajomosci. Osiagnelismy
wspolny pulap pewnej nieszczesliwosci. Z zupelnie innych powodow. Ja
chcialbym aby wspaniala, czarujaca i satysfakcjonujaca mnie znajomosc
trwala na poziomie obecnym, ona, aby dla podobnych powodow znajomosc
zakonczyla sie slubem. Impas calkowity. I utrwalajacy sie.
To moje trzecie kolejne podobne doswiadczenie wiec juz prawie wiem jak
sie to potoczy. Powtarzajacy sie cykl trwa okolo dwoch lat. Jest cudownie.
Satysfakcjonujaco. Psychicznie i fizycznie. Ja chcialbym aby to ciagle
trwalo, kobiety zaczynaja nalegac na zalegalizowania zwiazku. Rozumiem je
ale perspektywa slubu nie robi mnie szczesliwym. I to jest moje nieszczescie.
Wczoraj po wspanialym sobotnim wieczorze i czesci nocy doszlo do niechetnie
przeze mnie oczekiwanej i nieuniknionej rozmowy na temat: "Jest cudownie i co
dalej?" Pojawily sie akcenty nieszczesliwosci w brazowych cudownych oczach
mojej dziewczyny. Nie moge na nie patrzec ale podobne beda widoczne dla niej
w moich oczach gdy zdecyduje sie ja uszczesliwic. Dalsze jej szczescie
niekoniecznie musi byc moim. Chcialbyma aby trwalo to nasze szczescie obecne.
Ale pewne oznaki wskazuja na nadchodzace nieuchronnie zmiany... Cholerna
szkoda!
Cyklicznosc nastepnej znajomosci powtorzy sie pewnie znowu. Nie mam
zadnych klopotow z kontaktami z kobietami. W ich oczach mam duzo zalet.
Z wyjatkiem tej jednej zasadniczej i niewidocznej od poczatku wady -
niecheci do ozenienia sie. Cykl bedzie trwal okolo dwoch lat. Przy odrobinie
szczescia moze troche dluzej... Przy mojej niskiej trzydziestce uwazam, ze
mam jeszcze czas. Moja opinia, niestety, nie bedzie podzielana przez kolejne
wspaniale dziewczyny. Oczywiscie, rozumiem je. Ale ja tez chce byc
szczesliwym :). A uszczesliwia mnie "staus quo". Mowienie im o tym na poczatku
nie dziala. Dla roznych powodow. Czesc kobiet w to nie wierzy, czesc bierze
to za swoista kokieterie i wyzwanie a czesc kobiet uwaza, ze zmienia moje
nastawienie. Oczywiscie, swiat bez kobiet to nie swiat tylko smetna
egzystencja. I kolo sie zamyka...
W czwartek moja obecna wspaniala, czarujaca, inteligentna dziewczyna
zaprosila mnie na kolacje. Jej wczorajsze oczy sugeruja bardzo powazna
rozmowe. DZisiaj juz byla wyciszona. Pewnie podjela decyzje. Z doswiadczenia
wiem jak sie rozmowa potoczy. Niestety...
Nie szukam porad poniewaz znam przyczyny cyklicznosci i wysyp ewentualnych
porad co powinienem zrobic jest dla mnie prawie do odgadniecia. Mam juz
swoja zdecydowana opinie co powoduje nasza nieszczesliwosc po uplywie
pewnego czasu. Mam zrozumienie dla obu stron. Jej-kobiecej i mojej-meskiej.
Niestety, nie da sie tego zrozumienia pogodzic. Co za cholerna szkoda...
Wasze-kobiece ewentualne uwagi lub opinie bede mnie interesowaly. Bez tych
oczywistych i jednostronnych porad prosze :).
Z olbrzymia nieciecia (nie)czekajac na czwartek pozdrawiam serdecznie
wszystkie Czytelniczki,
revolvo.