Dodaj do ulubionych

Sprawić radość gąłąbkowi...

21.03.03, 11:29
Dzisiaj rano odwiedził mnie gołąbek...cudne czerwone oczka...jasnoszary
sweterek...na szyi granatowa muszka -jednym słowem "odstrzelony" jak by
wiedział,że będzie u mnie dzisiaj jadł śniadanie...siedział na parapecie i
się na mnie bezczelnie gapił...dając mi do zrozumienia,że jestem wysoce
niegościnna niczym go nie częstując...no to go w końcu poczęstowałam chlebem
i kaszą...ale piszę Wam o tym, bo mam przeczucie,że on jeszcze wróci, a ja
chciałabym mu dać coś lepszego...tylko nie wiem co ?
Może ktoś wie co byłoby przysłowiowym kawiorem dla gołąbka?




Obserwuj wątek
    • muszek0 Re: Sprawić radość gąłąbkowi... 21.03.03, 11:39
      gołąbek najbardziej lubi okruchy.
      bynajmniej nie wspomnień.
      • yukka Re: Sprawić radość gąłąbkowi... 21.03.03, 11:54

        Człowiek z mojej sygnaturki, Erich Chorkhaim napisał kiedyś: "zbieraj okruchy
        życia, ono występuje tylko w takiej postaci".

        Co zaś do gołąbka: może był to gołąbek pokoju, potrzebujący wskazówek którędy
        ma podążać, bo najwyraźniej zgubił drogę w tych niespokojnych czasach..?
        Szepnij mu dobre słowo, daj jakiegoś ciasta, albo biszkopta. I tak nie będzie
        miał łatwo, to niech przynajmniej przez chwilę będzie słodko...

        pozdrawiam serdecznie,
        Yukka Hakkinen
    • soczewica Re: Sprawić radość gąłąbkowi... 21.03.03, 12:08
      mówi ekspert gołębnikowy (gdziej jest najwieksze natężenie gołębi w Polsce? NA
      KRAKOWSKIM RYNKU!!!): kasza. mniam mniam. groch. tylko nie przesadź z ilością,
      bo się ptaszyna od parapetu nie oderwie ;)
      moja mama, kiedy byłam mała i skłonna wysypać całe zapsy kaszy z domu na
      parapet (a te gruchające potworki obsrywały całe okno), mówiła: nie za dużo,
      musi im się kasza w brzuszku uleżeć.
      :))
      soczew.
    • fjufju mówiąc, krótko w zolnierskich słowach 21.03.03, 12:54
      kawiorem dla gołebi jest RZEPAK! mowie szczerze i powaznie, mam doswiadczenie z
      20-30 gołebiami.
    • kwik Re: Sprawić radość gąłąbkowi... 21.03.03, 12:58
      golebie zywia sie dobrymi wiadomosciami
      • muszek0 Re: Sprawić radość gąłąbkowi... 21.03.03, 13:02
        szczególnie gołąbki pokoju
        • kwik Re: Sprawić radość gąłąbkowi... 21.03.03, 13:05
          lub te w lisciach winogron
          • muszek0 Re: Sprawić radość gąłąbkowi... 21.03.03, 13:08
            albo te z młodych pędów bambusa
            • kwik Re: Sprawić radość gąłąbkowi... 21.03.03, 13:09
              lub z ryzem :P
              • muszek0 Re: Sprawić radość gąłąbkowi... 21.03.03, 13:14
                lub tak ja ty wolisz - z mąką ryżową
                :)
                • fjufju kwik / muszek... 21.03.03, 13:27
                  no przeciez mówie, ze RZEPAK!!! a wy to sobi ejaja normalni erobicie... ja to
                  juz nie wiem...
                  • kwik Re: kwik / muszek... 21.03.03, 13:31
                    nene, chodzilo o ZE 4-PAK ryzu. niech zyja bratnie narody swiata i okolic :)
                    • fjufju kwik... to jak to... 21.03.03, 13:46
                      kwik napisała:

                      > nene, chodzilo o ZE 4-PAK ryzu. niech zyja bratnie narody swiata i okolic :)


                      czy chodzi co o Zakłady Energetyczne Pątnów-Adamów-Konin? o ile wiem, to
                      dopiero powstaje PAK2... a ty juz tu o czwartym

                      był to taki niesmieszny, branzowy zart... tak bardzo niesmieszny, jak wszystkie
                      zarty branzowe... musze ci powiedziec siostro, ze ostatecznie zakupy zrobione
                      zostały u konkurencji... i to własciwie u kilku konkurencji... taaaaaaa...
                      • kwik Re: kwik... to jak to... 21.03.03, 13:56
                        jor czojs, brader :) mam nadzieje, ze zakupy beda sprawowaly sie wzorowo
                        (inaczej nici ze swiadectwa z czerwonym paskiem - lub czterema, w ramach
                        promocji :P
                    • muszek0 w pełni kwika popieram 21.03.03, 13:49
                      a poza tym, gołąbek to taki ptaszek, który zeżre dosłownie wszystko, może za
                      wyjątkiem konia w trampkach. to taka latająca koza. taki latający szczur
                      miejski, zasmradzacz miejskich skwerków. wiem to wszystko, bo ostatnio
                      oglądałem 'discovery'.
                      • kwik Re: w pełni kwika popieram 21.03.03, 14:00
                        podazajac tropem muszka:
                        ja nie ogladam telewizji (przepraszam, ze sie powtarzam lecz zdania nie zminie -
                        tv to siedlisko rozpusty).
                        zamiast tego widzialam antygolebie konstrukcje na pewnym balkonie:
                        1) parapet z mnostwem gwozdzi
                        2) balustrada z cienka zylka (golab nie moze przysiasc).
                        skuteczne.
                        • fjufju a trzymaliscie ci ekiedy goebia w racach? 21.03.03, 14:05
                          i czuiscie jak sie boi? i jak mu serce wali młotem? no... to o czym my wogole
                          rozmawiamy...

                          muszek.. krzewisz nauki z akademii? i wdrazasz je w zycie? czy juz sie hopie
                          ochajtałes?
                          • kwik Re: a trzymaliscie ci ekiedy goebia w racach? 21.03.03, 14:09
                            brader, to byl przyklad kampanii antygolebiej podjetej przez kogostam.

                            zebys ty wiedzial, jak mi serce wali gdy widze golebia.

                            jak mlot, oczywiscie.

                            :)



                            • muszek0 kwiku, co to za słownictwo? 21.03.03, 14:20
                              to "brader"?
                              szkoda, że nie zaczynasz "hej joł meeeen"
                              jakaś chwilowa fascynacja?
                              :))) a powiedz tak szczerze, ale z ręką na sercu, czy masz podskakujący
                              samochód i złote łancuchy?


                              • kwik ze slownika mlodego literata :))))))) 21.03.03, 14:24
                                jm (w skrocie aby nie wzywac nadaremno)! czy wy mnie nie znacie?
                                jestem ten sam kwik, bez lancuchow i jumenowania na powitanie.

                                ostala mi sie ino beema :)) (zlom, panie, istny zlom...)

                                • muszek0 sorry zem taki upierdus 21.03.03, 14:29
                                  ale uczepię się jeszcze tego 'brader'...
                                  no...tak szczerze.
                                  dlaczego właśnie 'brader'?
                                  • kwik nie ma przeciez gupich pytan :P 21.03.03, 14:32
                                    bo fjufju jest moim braderem
                                    a ja jego sisterem :)

                                    • muszek0 aaaaaa 21.03.03, 14:39
                                      ach jaaaa natyrliśśśś.
                                      no to ma ciekawość zaspokojona.
                                      teraz już bez obaw mogę podązać do krainy wiecznych łowów lub ewentualnie na
                                      piwo.
                                      • kwik Re: aaaaaa 21.03.03, 14:45
                                        proponuje piwo w krainie wiecznych lowow, a co bedziesz sobie zalowal.
                          • muszek0 Re: a trzymaliscie ci ekiedy goebia w racach? 21.03.03, 14:14
                            a czy ja powiedziałem, że należy mi na dekapitacji gołebia? <termin
                            'dekapitacja' został użyty przez busha jr, spodobało mi się, choć nie wiem co
                            oznacza>
                            co do pytania o ochajtanie. musisz wskoczyć na forum 'małżeństwo' i przeczytać
                            mój wątek 'dlaczego żona mnie bije?'.
                            p.s.trzymałem goebia w racach, bardzo miłe stworzenie, serduszko mu zaczęło
                            szybciec bić jak zobaczył moją twarz. ale wtedy jeszcze nie wiedziałem, że
                            trzeba było dać mu rzepak, żeby się uspokoił.:)
                        • ydorius Re: w pełni kwika popieram 21.03.03, 14:13

                          Za serwisem onet.pcv:
                          "Okazało się, że żadne zabezpieczenia nie są w stanie zniechęcić warszawskich
                          gołębi do załatwiania potrzeb fizjologicznych na stołecznych balkonach. Jak
                          wykazują najnowsze badania, staranna selekcja naturalna faworyzowała do tej
                          pory te gołębie, które były w stanie przetrwać w najbardziej ekstremalnych
                          warunkach. Dawniej białe niczym synogarlice, dziś szare niczym przybrudzone
                          tynki warszawskiej Pragi, gołębie wykazują niesamowite zdolności adaptacyjne. W
                          celu pomiaru inteligencji tych ptaków skonstruowano dwie pułapki na balkonie
                          jednego z badaczy. Był to parapet pełen gwoździ oraz barierka z cienką żyłką,
                          by gołąb nie mógł na niej przysiąść.
                          Po niespełna tygodniu, grupa dwudziestu gołębi w jednym momencie usiadła na
                          żyłce i zanim kolejno pospadały, udało im się nadwątlić przeszkodę. Za czwartym
                          podejściem żyłka pękła.
                          Pozbycie się deski z gwoździami z parapetu przekraczało najwyraźniej siły nawet
                          zmasowanego ataku ptactwa. Poradziły sobie w inny sposób: założyły komunę
                          gołębi-fakirów, zaś jeden opracował nawet doktrynę religijną głoszącą w
                          prostych słowach, jak przyjemnie jest kaleczyć łapki i skrzydła w imię
                          samodoskonalenia się. Obecnie gołębie zajmują cały balkon, zaś wczoraj
                          zorganizowały sympozjum mające na celu wyłonić przywódcę globalnej rewolucji.
                          Wygląda na to - zdaniem jednego z badaczy - że po ślimakach to druga grupa
                          gatunkowa, która zyskała samoświadomość"

                          cześć Kwik :-)

                          modrzew,
                          .y.

                          ----------------------------------
                          What is home without Plumtree's Potted Meat?
                          Incomplete.
                          • kwik Re: w pełni kwika popieram 21.03.03, 14:16
                            tego mi brakowalo. no moze jeszcze drugiego rozdzialu...:P

                            witam wspolprezesa :)
                            • ydorius Quick... 21.03.03, 14:18

                              będę się wieszał za każdym razem, jak będziesz pytać o dalszy ciąg. Obiecuję :-)
                              Albo nie, jeszcze lepiej, zdekapituję sobie, dajmy na to, jakiegoś Charlesa :-)

                              moczeff,
                              .y.

                              ----------------------------------
                              What is home without Plumtree's Potted Meat?
                              Incomplete.
                              • kwik Ydol :P 21.03.03, 14:37
                                nigdy nie ma tak zle
                                aby nie moglo byc jeszcze gorzej.
                                optymizm zalagl mi sie w glowie :P
                                • ydorius czekay no... 21.03.03, 14:42

                                  czy to oznacza (czytaj: implikuje), że zdanie:
                                  "nigdy nie jest tak dobrze, by nie mogło być lepiej" jest przykładem pesymizmu?
                                  To zmienia postać rzeczy, a nawet rzeczowość niektórych postaci, nie mówiąc już
                                  o upostaciowieniu większości rzeczowników!

                                  No, ale dziś padł na mnie pierwszy cień wiosny, więc może można mi wybaczyć
                                  (czytaj: odpuścić).

                                  m,
                                  .y.

                                  ----------------------------------
                                  What is home without Plumtree's Potted Meat?
                                  Incomplete.
                                  • kwik no wlasnie 21.03.03, 14:50
                                    tak, to prawda. podaje za "slownikiem przyslow obcobrzmiacych lecz calkiem
                                    znajomych" wydanie XIIIB, calkiem swieze, z ubieglego roku. :P


                                  • muszek0 Re: czekay no... 21.03.03, 14:50
                                    wtracę tylko małą uwagę na być: 'tchekay no...' no wiesz, jak już jesteśmy
                                    sojusznikami w wojnie przeciwko terroryzmowi, to nie może być obciachu.
                                    :)
                                    • ydorius ya tam... 21.03.03, 15:15

                                      yestem againsterem i burzycielem nirwaniczney homeostazy, a moje "y" wypływayą
                                      w równey mierze z doskonałego przedwoyennego wychowania, magazynu komiksowego
                                      Produkt, yak również z nicka, którego skwapliwie obnoszę.

                                      tyle gwoli wyyaśnienia :-)

                                      m,
                                      .y.

                                      ----------------------------------
                                      What is home without Plumtree's Potted Meat?
                                      Incomplete.
                                • fjufju ja tam wiem co oznacza dekapitacja... 21.03.03, 14:48
                                  ale nie moge wam tego powiedziec... i nie pytajcie mnie dlaczego, tylko
                                  pytajcie co mozecie zrobic dl amnie...

                                  kiedys to były dobre czasy... reprezentowalismy Pseudointelektualizm przez duze
                                  P... a dzisiiaj? cienizna panie... sodomia i gomoria i pomoria.. panie...
                                  • muszek0 Re: ja tam wiem co oznacza dekapitacja... 21.03.03, 14:55
                                    znam ten styl pisania...coś mi się przypomina...
                                    może później zajarzę.
                                    p.s. no dobra, w żołnierskich słowach, co to jest ta dekapitacja?
                                    • fjufju no co ty muszek? 21.03.03, 15:29
                                      mentora nie poznajesz? nonormalnie, jakby nie ja to bys pewnie do teraz zadnej
                                      gołej baby nie poznał... ale teraz to sie juz przykryłem kurzem wspomnien i
                                      patyna po zle spłukanym mydle...

                                      ;)
                                  • kwik Re: ja tam wiem co oznacza dekapitacja... 21.03.03, 14:56
                                    dzis jest pierwszy cien wiosny, jak slusznie zauwazyl kolega ydol, a nie dzien
                                    narzekantusa.
                                    sie dzialo...rok temu byla premiera teatrzyku bagiennego. zostaly przykurzone
                                    plakaty i zwitek przeterminowanych wejsciowek...
                                    :)
                                    • fjufju no kwiku.. zostały tylko te wszystkie wejsciowki.. 21.03.03, 15:31
                                      wszystkie co do jednej.. nikt nas nie chciał ogladac.. ze o słuchaniu nie
                                      wspomne...
                                  • ydorius tak tak... 21.03.03, 15:30

                                    Dzisiejsza młodzież tego nie doceni.
                                    Świat zszedł na psy.
                                    Kiedyś to były czasy.
                                    To już nie ten Tarzan co przed wojną.

                                    Te i inne slogany znajdziecie państwo w naszym świeżowydanym "Przewodniku po
                                    umyśle starego konserwatysty" wydanego sumptem wydawnictwa Jedyna Słuszna
                                    Reakcja.

                                    m,
                                    .y.

                                    P.S. Jak podaje serwis nickurvaniewiem.com:
                                    "Dekapitacja, z francuskiego decapitation [de'kapitasią], wywodzi się z łaciny,
                                    gdzie capis oznaczało "uchwycenie, chwytanie", zaś przedrostek de-
                                    oznaczał "ponowienie czynności, powtórzenie". Dekapitacja w pierwotnym
                                    znaczeniu oznacza więc przechwycenie, odzyskanie, przywrócenie czegoś na
                                    właściwe miejsce.
                                    Znaczenie to zostało zagubione około XII wieku, gdy na terenie Francji bardzo
                                    prężnie rozwinęła skrzydła sekta tak zwanych Kwikanitów, głoszących, że Trójca
                                    Święta tak naprawdę nie jest jedną osobą pod trzema postaciami, lecz jedną
                                    osobą podzieloną na trzy części. Kwikanici wyobrażali sobie Boga, którego głowa
                                    to ziemia, korpus to ciała niebieskie, zaś przejawami kończyn były zjawiska
                                    atmosferyczne. Kwikanici głosili, że jedynym sposobem na zbliżenie się do Boga
                                    i uczestniczenie w Jego chwale jest całkowite naśladownictwo. Pierwszym etapem
                                    było odrąbywanie kończyn (zwane przez nich demembryzacją - membre po francusku
                                    oznacza kończynę), a następnie głowy (zwane właśnie dekapitacją, w myśl
                                    słynnego powiedzenia: "co podwójnie złapane, podwójnie w głowie siedzi",
                                    którego autorem był prawdopodobnie przywódca sekty). Sekta szybko straciła
                                    rację bytu, gdyż jej szeregi szybko topniały. Dziś jedyną po niej pozostałością
                                    jest właśnie słowo dekapitacja i jeden, podzielony na trzy części, kościółek w
                                    północnej Lotaryngii".
                                    www.nickurvaniewiem.com

                                    ----------------------------------
                                    What is home without Plumtree's Potted Meat?
                                    Incomplete.
                                    • fjufju cholera y. 21.03.03, 15:35
                                      lata leca, a ty ciagle swoje...

                                      :)
                                      • ydorius charl... fiufiu... 21.03.03, 15:37

                                        tempora mutantur et nos mutamur in ilis głosili rzymianie, ale chyba mnie na
                                        myśli nie mieli :-P

                                        cóż...
                                        :-)

                                        m,
                                        .y.

                                        ----------------------------------
                                        What is home without Plumtree's Potted Meat?
                                        Incomplete.
                                        • fjufju cholera... ja to moge powiedziec.. jakies tam... 21.03.03, 16:01
                                          mutatis mutandum... wiem ze bez sensu, ale wstałem dzisiaj o 5:58.
                                    • Gość: Xanatos Re: tak tak... IP: 213.17.170.* 21.03.03, 15:36

                                      > P.S. Jak podaje serwis nickurvaniewiem.com:
                                      > "Dekapitacja, z francuskiego decapitation [de'kapitasią], wywodzi się z
                                      łaciny,
                                      >
                                      > gdzie capis oznaczało "uchwycenie, chwytanie", zaś przedrostek de-
                                      > oznaczał "ponowienie czynności, powtórzenie". Dekapitacja w pierwotnym
                                      > znaczeniu oznacza więc przechwycenie, odzyskanie, przywrócenie czegoś na
                                      > właściwe miejsce.


                                      Tak. Uchwycenie głowy do wiklinowego kosza... :))
    • Gość: anE Re: Sprawić radość gąłąbkowi... IP: *.chello.pl 21.03.03, 13:04
      powodzenia - obsra Ci parapet i sie przyzwyczai, zeby do Ciebie tam
      przylatywac..


      golebie - brrrr. sa pasozytami, wróble - nie dość, że ładniejsze,
      delikatniejsze, to jeszcze pozyteczne..
      • frene Re: Sprawić radość gąłąbkowi... 21.03.03, 15:02
        Gość portalu: anE napisał(a):

        > powodzenia - obsra Ci parapet i sie przyzwyczai, zeby do Ciebie tam
        > przylatywac.
        > golebie - brrrr. sa pasozytami, wróble - nie dość, że ładniejsze,
        > delikatniejsze, to jeszcze pozyteczne..

        Odwal się od mojego gołębia...sto razy wolę za niego posprzątać niż czytać
        Twoje posty...


        A reszcie bardzo dziekuję za rady...
        Wróciłam do domu...gołąbka nie było, a jedyny ślad po nim to niedojedzona
        kasza,chleb wyjadł co do okruszka...ale otwarłam okno i po 10 minutach gołąbek
        wrócił:))))

        Podałam mu rozkruszonego biszkopta,rozkruszonego sucharka i rozdrobniony
        chleb...wybrał sucharka ...czyli,że najlepszą opcją byłby chyba suchy,
        rozkruszony biszkopt...
        Wogóle się mnie nie boi...niemalże na ręce mu to podałam, a nawet mogłabym bez
        niemalze, ale nie chciałam go stresować, nie wygląda na chorego, chyba,ze jest
        niezrównoważony psychicznie skoro sie ze mną zadaje:)))


        Ale muszę go chyba trochę straszyć,żeby nie był za bardzo ufny...jak myślicie?
        • frene Re: Sprawić radość gąłąbkowi... 21.03.03, 15:04
          Widać,że młody jest...taki niewymiarowy jeszcze...
          • muszek0 Re: Sprawić radość gąłąbkowi... 21.03.03, 15:13
            lepiej mu tam nie zaglądaj, bo może się speszyć.
            wielkie rzeczy, każdy z nas jak był mały, to był niewymiarowy.:)
    • wasia Kwik kazał, więc piszę... 21.03.03, 15:29
      gah, gah, gah... nie wykluczone, że jeszcze żyję... pewne, że już nie
      kontaktuję... ratunku!!

      w.

      PS. żadnych teatrzyków nie pamiętam ;P
      • wasia PS2. pozdrawiam Ydoriusa (n/txt) 21.03.03, 15:32
        • ydorius ydorius pozdrawia Wasie (n/txt) :-P 21.03.03, 15:40

      • fjufju czołem blondi.. bijesz jeszcze 21.03.03, 15:33
        gustawa na zyczenie?
        • wasia częste bicie skraca życie... 21.03.03, 15:35
          fjufju napisał:

          > gustawa na zyczenie?

          niewykluczone. całkiem prawdopodobne, że tak, jeśli był niegrzeczny albo w inny
          sposób zasłużył na takie traktowanie :]

          w.
          • fjufju no tak... 21.03.03, 15:38
            taki gustaw to potrafił pewnie człowieka zmeczyc.. co? tak bić, bić i bić...
            namacha sie człwoeik ta nahajka... to i spoci... a pokna nieszczene, to i
            przeziebienie złapie.. i jak sie tak zastanowic, to wszystko w imie huci.. taki
            lajf..
            • wasia *huć jak *huć, ale 21.03.03, 15:45
              wcześniej nie było wielokropka i nie poznałam; oficjalnie witam bukosia ;P

              w.
              • fjufju no co ty waska... 21.03.03, 15:56
                a ktoren by tak pitolił jak ja.... ale za to mam cos specjalnie dla ciebie:

                ...............................................................

                niezły wielokropek co?
    • muszek0 niezły desant!!! 21.03.03, 15:51
      a miało być tak niewinnie, o małym gołąbku...
      fjufju - cieszę się, ze me zmęczone gały mogą jeszcze oglądać twoje rewelacyjne
      posty. nowa ksywka ...chmm..no...ładna dosyć (?)...
      a może byś spróbował jako 'chinaski'?
      • fjufju no desant to rzeczywiscie niezły... 21.03.03, 16:00
        poczułem sie prawie jak katalizator (to takie urzadzenie)... ja tam muszek
        niewiem... nie przyiazuje wagi... tylko wk.. denerwowało mnie to 27... a
        zreszta.. duzo sie w zyciu zmieniło... za oknem czas plynie az niewiadomo jak
        szybko... (własnie przepłynał rok 2002) musze siedziec do 18 w robocie... to
        pomyslalłem, ze zamisat (eksuzemła) dłubac w nosie, to rzuce okiem i palcem...
        i moze zadziałam jak katalizator (to takie urzadzenie)... poza tem nie cciałem
        odcinac kuponów od dawnej sławy (no ba!)... takie tam... ale akademie wspominam
        z łza w oku...
    • amor_latino niniejszym ejszym... 21.03.03, 16:05
      dementuje sie rozprzestrzeniajaca sie jak saddamowa bron chemiczna plotke
      jakoby ow golabek z czerwonymi oczkami (ubrany w muszke oraz szarawy sweterek)
      mial cos wspolnego z niejakim bukim - znanym takze jako drwal pogromca plotow -
      ktorego widziano jak w podobnym stanie wyniszczenia dobijal sie w godzinach
      rannych do ursynowskich drzwi niejakiej krystyny de wrzeszczac "wpuuu s c och a
      nie .. ja si e zmienie" (zawsze seplenil po pijaku oraz generalnie w stanie
      podniecenia).
      • kwik co prawda 21.03.03, 16:50
        nie jestem psem z kulawa...
        ale chyba moze byc (alomehor, jak mawiaja golebie :)
      • fjufju czołem gustavo... 21.03.03, 17:18
        nie wiem czy zauwazyłes, ale w pierwszych słowach mojego pojawienia sie
        zapytałem sie waski czy jeszcze zyjesz... wask ajak to waska.. zachowła sie jak
        watykan.. ani nie potwierdział ani nie zaprzeczyła... jednym słowem: dobrze cie
        widziec!
        • amor_latino fju fjuuuuuu 21.03.03, 17:34
          milo cie widziec. zyje chopie ale co to za zycie... ledwa ciagne ostatkiem sil.
          nic tylko ..... i .... wiesz - teraz cie rozumiem. strasznie ciezko byc
          ulubiencem kobiet:))))
          ps. jesli chodzi o waske to ona nie tylko nie bije ale nawet nie jest blondina
          (wiem z pewnego zrodla:)
          aha, zapomnialbym - su mnie zostawila i poszla w sina dal przez co stracilem
          wiare w jej kobiecosc.

          fjufju napisał:

          > nie wiem czy zauwazyłes, ale w pierwszych słowach mojego pojawienia sie
          > zapytałem sie waski czy jeszcze zyjesz... wask ajak to waska.. zachowła sie
          jak
          >
          > watykan.. ani nie potwierdział ani nie zaprzeczyła... jednym słowem: dobrze
          cie
          >
          > widziec!
          • fjufju tak. słyszałem o su. podobno wywiozła 21.03.03, 17:39
            wszystkie pomidorowe w proszku.. ja ci powiem.. kobiety to normalnie nie maja
            serca... gdzies pono do japonii pojechała... no cóz.. za kare bedzie tam miała
            pomidorowa z ryzem do jedzenia pałeczkami.. aha... ale ja to własnie miałem cie
            pocieszac.. wróci do ciebie... zobaczysz gustavo... wróci..
            • Gość: frene Re: tak. słyszałem o su. podobno wywiozła IP: *.fenix.katowice.pl 22.03.03, 08:38
              Znowu przyszedł...o 8:15 :))))
              A już się martwiłam,ze nie przyjdzie, bo wczoraj był wcześniej...dałam mu
              znowu sucharka, bo jeszcze nie kupiłam tego rzepaku, ale widać,że będę
              musiała,bo przecież musi mieć urozmaicone posiłki:)
              Wczoraj kupiłam film do aparatu i dzisiaj zrobiłam mu zdjęcia...jak wywołam
              film, to Wam go pokażę - nie film...tylko gołąbka:)

              Trochę mnie tylko martwi,ze on jest taki lekkomyślny...za bardzo ufny...inne
              gołębie uciekają jak sie podejdzie do okna, a ten jak się okno otwiera, to
              tylko trochę się przesuwa i odchyla główkę...wogóle nie ucieka...z ręki by
              jadł...CHORY nie jest na pewno.

              DORADZCIE MI...ZACZĄĆ GO TROCHĘ STRASZYĆ,ŻEBY NIE BYŁ TAKI UFNY W STOSUNKU DO
              LUDZI?
              • Gość: frene Re: tak. słyszałem o su. podobno wywiozła IP: *.fenix.katowice.pl 22.03.03, 08:41
                Ach/aha mam pytanie...czy ktoś wie po czym mozna odróżnić "dzikiego" gołębia,
                od takiego hodowlanego ?
                Bo moja matka twierdzi,że on jest hodowlany?
                • Gość: frene Re: tak. słyszałem o su. podobno wywiozła IP: *.fenix.katowice.pl 22.03.03, 08:56
                  Dobra już sobie znalazłam zdjecia w necie...przeglądne to zobaczę kim on
                  właściwie jest...w każdym bądź razie nosi się elegancko:)
                  • Gość: frene A tak przy okazji natrafiłam na legendę o... IP: *.fenix.katowice.pl 22.03.03, 09:01
                    ...krakowskich gołąbkach:


                    Krakowskie gołębie i ich obecność na Rynku związane są z legendą o czasach
                    rozbicia dzielnicowego i walkach o Kraków - stolicę senioralną, dającą prawo
                    ubiegania się o koronę Królestwa Polskiego. Starający się o godność seniora
                    książę
                    Śląska Henryk IV Probus (Prawy), chcący tym aktem podporządkować sobie
                    pozostałych książąt i stać się królem, dowiedział się od czarodziejki w
                    Krakowie, że
                    aby dopiąć swego celu powinien udać się na pielgrzymkę do Rzymu i tam wręczyć
                    Papieżowi odpowiednią ofiarę pieniężną, prosząc o zgodę na koronację. W drogę
                    musiał jednak wyruszyć sam, a jako swoistego rodzaju �gwarancję� zostawił w
                    Krakowie swych rycerzy, zamienionych przez czarodziejkę w gołębie. Gdy czar
                    zaczął
                    działać, gołębie pofrunęły na wieże kościoła Mariackiego i zaczęły wydziobywać
                    kamyczki z jego muru, które spadając zamieniały się w szczere złoto. Książę
                    zebrał
                    kruszec i ruszył w drogę po upragnioną koronę; niebawem jednak złoto stracił
                    na
                    zbytki i do Rzymu nigdy już nie dotarł. Mimo, że wrócił do Krakowa zamienieni
                    w
                    gołębie rycerze nigdy nie odzyskali swej ludzkiej postaci.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka