niemamszczescia Re: Musze się wyżalic...mogę tutaJ??? 13.10.06, 21:34 Byłam z kimś dwa lata, zaszłam w ciąże, kiedy mały miał miesiąc jego ojciec poszedł siedziec, zostałam sama. Dopiero wtedy przejrzałam na oczy, on był alkocholikiem, złodziejem i tak naprawde nigdy nie byłam szczęśliwa. Kiedy mały miał 9 miesięcy poznałam M. Myslałam, ze złapałam Pana Boga za nogi. On był taki inny od porzedzniego, taki wspaniały, dbał o mnie, mówił, że pokochał mojego synka, było pięknie, zaręczyliśmy się , później ślub. 3 miesiące po ślubie postanowiliśmy miec wspólne dziecko. Bywały między nami złe chwile, kłociliśmy się czasem, ale ogólnie było ok. Dopiero pokazał swoja prawdziwą twarz pół roku temu. Co chwile są awantury o głupoty, o to, że nie kupiam kawy, że nie pozwywałam blatów, że mały wylał sok. Mam tego po prostu dosyc, tego ciągłego stresu, czy wszystko zrobiłam dobrze, czy o niczym nie zapomniałam, staram się naprawde, codziennie czeka na niego ciepły dwudaniowy obiad, jest względnie posprzątane. Wszystkie sprawy załatwiam ja, robie zakupy, odeprowadzam dziecko do przedszkola, pracuje. A on przychodzi z pracy, śpi, kąpie dzieci i znowu śpi. Obiecałam sobie, że nigy już nie dam sobą pomiatac, robię duzo dla niego, i jest super przez dwa tygodnie, pomoże mi we wszystkim, mówi, że kocha, przytula, a później przychodzi taki dzień, że dostaje świra, wyzywa mnie, krzyczy na dzieci i gada takie głupoty, że szok, ja nie pozostaje mu dłużna, czy to ma sens. Chyba się rozwiode, ale się boje, wstyd mi.... Każdy pomyśli, ona jest beznadziejna, żadnego faceta nie potrafi przy sobie utrzymac.... Ale nie mogę pozwolic aby moje dzieci wychowywały się w takiej atmosferze, bo tak bardzo ich kocham. Mam już dośc, nie chce mi się wog.óle życ, ciągle tylko płacze, prawie nic nie jem, wyglądam już jak cień. Ale po prostu zżera mnie to wszystko, dzieciństwo tez miałam nieszczęsliwe, ojciec alkocholik, matka mało się mną interesowała, zawsze byłam sama ze swoimi smutkami. Naprawde nie chce mi się już życ, robie to tylko dla swoich dzieci, które są dla mnie najważniejsze, nie pozwole na nich krzyczec NIKOMU. Nie wiem czy ktoś dotrwał do końca tego postu, ale to nic. I tak mi nie ulżyło, rozmawiałam już dziś z teściową, babcią, koleżanki i dalej mi k...a nie ulżyło. Do dupy jest to wszystko!!!! Odpowiedz Link Zgłoś
wodnik53 Re: Musze się wyżalic...mogę tutaJ??? 13.10.06, 22:02 Doskonale Cię rozumię.Miałam podobną sytuację małżeństwo bez miłośći,myślę,że powinnaś się rozwieść,Twój mąż na lepsze się nie zmieni raczej na gorsze,chyba ,że zaatakuje go choroba i będzie potrzebował Twojej pomocy .Ja się nie rozwiodłam ze względów ekonomicznych ,ale to nie była dobra decyzja ,moja nienawiść do męża jest ogromna ,wszystko to w sobie kamufluje ico to za życie?Mężatka mimo wszystko. Odpowiedz Link Zgłoś
bejbe_bejbe20 Re: Musze się wyżalic...mogę tutaJ??? 13.10.06, 22:23 powiedz mu to wszystko, co nam tu napisałaś... dosłownie!! zobaczysz jaka będzie reakcja. jeżeli coś do niego trafi, to znaczy, że ma jakieś tam uczucia, jeżeli nie- to poprostu facet nie wie co traci (z tego co opisujesz jesteś wzorową matką i żoną) z drugiej strony... może on ma jakieś problemy np w pracy i odgrywa się na was. szczera rozmowa dużo wyjaśni. Odpowiedz Link Zgłoś
kinga2110 Re: Bejbe_bejbe20 14.10.06, 06:43 Dzięki za taki opis, ale naprawde nie jestem wzorową matką i żoną, ja też wiele rzeczy robię źle. On wie bardzo dobrze co by stracił, bo po ostatniej kłótni byłam 5 dni u swojej babci i dzwonił i prosił żebym wróciła do domu, nie chciałam, ale mnie przekonał. I wydaje mi się, że on myśli, że ja zawsze wróce... Odpowiedz Link Zgłoś
caprissa Re: Musze się wyżalic...mogę tutaJ??? 14.10.06, 13:32 Kiedy mały miał 9 miesięcy poznałam M. Myslałam, ze złapałam Pana Boga za nogi. On był taki inny od porzedzniego, taki wspaniały, dbał o mnie, ----------- Kiedy kobiety naucza sie zyc same, a nie desperacko suzkac opiekuna i takiego, co bedzie robił na nie, i za nie zył, beda szczesliwsze. a tak desperacja powoduje, ze jak zobacza faceta to od rauz krzyk o matko on zapewni mi szczescie i dawaj na niego. I potem lament. najpierw trzeba dorosnac drogie panie. W 90% jestescie dziecinne i nieodpowiedzielne Odpowiedz Link Zgłoś
sweetsusana Re: Musze się wyżalic...mogę tutaJ??? 14.10.06, 13:49 caprissa napisała: > Kiedy mały > miał 9 miesięcy poznałam M. Myslałam, ze złapałam Pana Boga za nogi. On był > taki inny od porzedzniego, taki wspaniały, dbał o mnie, > ----------- > > Kiedy kobiety naucza sie zyc same, a nie desperacko suzkac opiekuna i takiego, > co bedzie robił na nie, i za nie zył, beda szczesliwsze. a tak desperacja > powoduje, ze jak zobacza faceta to od rauz krzyk o matko on zapewni mi > szczescie i dawaj na niego. I potem lament. najpierw trzeba dorosnac drogie > panie. W 90% jestescie dziecinne i nieodpowiedzielne ZA UCZYCUIA SIE NIE ODPOWIADA, za czyny tak ale nie za uczucia. Jak sie kogos kocha to sie nie widzi zlego w tej 2 osobie. pozdrawiam Odpowiedz Link Zgłoś
kinga2110 Re: Musze się wyżalic...mogę tutaJ??? 14.10.06, 14:34 Myślę, że Caprissa ma trochę racji. Dlatego napisałam- kiedy w końcu zmądrzeje? Chociaż M nie był pierwszym, który zwrócił na mnie uwage i któremu nie przeszkadzało dziecko. Ale jednak wszystko potoczyło się troche za szybko, ale cóż, nie żałuje tego wszystkiego nawet teraz kiedy nie jest między nami za dobrze. Wprawdzie już dziś się pogodziliśmy, ale zobaczymy na jak długo. Już nie liczę na cuda, ale mam nadzieje, że w końcu dotrzemy się do końca i tych złych chwil będzie coraz mniej. Dzięki sweetsusana:) Odpowiedz Link Zgłoś
cioccolato_bianco Re: Musze się wyżalic...mogę tutaJ??? 14.10.06, 18:10 niemamszczescia napisała: > Wszystkie sprawy załatwiam ja, robie zakupy, > odeprowadzam dziecko do przedszkola, pracuje. A on przychodzi z pracy, śpi, > kąpie dzieci i znowu śpi. oprocz zajmowania sie domem pracujesz? jesli nie, to podzial obowiazkow jest raczej sprawiedliwy, moim zdaniem. odnosnie awantur - mysle, ze przyczyna jest zupelnie inna niz przyslowiowa slona zupa. zastanow sie gdzie moze tkwic problem tak naprawde. moze facet jest zestresowany z powodu np problemow w pracy i dlatego tak reaguje? Odpowiedz Link Zgłoś
kinga2110 Re: Musze się wyżalic...mogę tutaJ??? 15.10.06, 11:29 Pracuję 3 razy w tygodniu po pięc godzin popołudniami wtedy mąż zajmuje się dziecmi. Wczoraj długo rozmawialiśmy, wyniaśniliśmy sobie dużo rzeczy. Obiecaliśmy sobie, że następnym razem jak będzie zbliżała się burza- wychodzimy do osobnych pokoi na pół godziny aby pomyślec i odegnac złe emocje. Nie wiem czy to się sprawdzi, czas pokaże. A jeśli chodzi o przyczyne kłótni, to myśle, że jesteśmy oboje za bardzo uparci i każde chce miec racje i nie ustąpi. Odpowiedz Link Zgłoś
niemamszczescia Re: Musze się wyżalic...mogę tutaJ??? 13.10.06, 21:41 Mam 22 lata, kiedy w końcu zmądrzeje, kiedy już nie będe tak głupia i naiwna??? Odpowiedz Link Zgłoś
carinaa1 Re: Musze się wyżalic...mogę tutaJ??? 13.10.06, 21:57 Powiem Ci jedno-w małżeństwie róznie bywa,czytam to i widze że u mnie jest podobnie,są dni kiedy jest ok,a pózniej nie wiadomo kiedy juz nie jest tak fajnie.Jesteś jeszcze młoda a tyle już przeżyłaś-myśl o sobie i o dzieciach- jeżeli on taki jest ,to pomyśl że może być jeszcze gorszy-uwierz mi nie zmieni sie,nawet jeżeli już to na tydzień -dwa,a jak znowu mu coś odbije to znowu sie zacznie to samo.Każdy ma prawo aby sie wygadać,podzielić sie swoim losem-często podobnym do innych tu-ja trzymam kciuki za Ciebie,porozmawiaj z bliskimi,co oni myślą o tym wszystkim. Odpowiedz Link Zgłoś
kinga2110 Re: Musze się wyżalic...mogę tutaJ??? 13.10.06, 22:09 Teściowa jest za mną zawsze. Ojciec mojego M był taki sam, a nawet gorszy, dużo gorszy, rozstała się z nim kiedy miał dwa latka, a jego brat trzy tygodnie. Ona teraz ona mówi, że to jest wszysko wpływ dziadków- rodziców ojca, przyjeżdżają co miesiąc do nas, olewają mojego syna, liczy się tylko M i jego dziecko. Właściwie wcześniej tego nie widziałam, dopiero po ostatniej wizycie babci, po jej wyjściu M poszedł kupic zabawke, które dostał od babci na swoje urodziny i urodziny swojego syna. Chyba zauważył to jak babcia go potraktowała, jak piąte koło u wozu i było mu go żal. Wczoraj przy kłótni powiedział, że dzidkowie go nienawidzą - mojego pierwszego synka. teściowa tez zawsze była przez babcie szmacona, nie raz dostał w twarz i zawze to ona była ta zła, moż eto rzeczywiście prawda, ze to ich wpływ tak zmienił mojego męża, wcześniej ja nie miałam z nimi żadnych kontaktów, dopiero jak zamieszkaliśmy sami rok temu i wtedy poznali mojego synka. Moja rodzina mówi: wszystko będzie dobrze, on nie jest zły, nie odchodź od niego, pamiętaj co miałaś z pierwszym Odpowiedz Link Zgłoś
kinga2110 Re: Musze się wyżalic...mogę tutaJ??? 13.10.06, 22:12 Miałam to napisac pod innym nickiem, nie chciałam żeby ktoś wiedział, ze ja to pisze, ale teraz już za późno:((( Odpowiedz Link Zgłoś
olamka1 Nie przejmuj się... 13.10.06, 22:39 ... że przypadkowo napisałaś pod innym nickiem. Przynajmniej zobaczyłam jak ślicznych masz chłopców :) ... może i dobrze sie stało... teraz PROBLEM tu zaistniał między nami i sama przed sobą nie możesz udawać, że go nie ma... Kinga... sprawa jest cholernie trudna. Jedno tylko mogę Ci doradzić. Staraj sie jak najwięcej rozmwiać z mężem w tych DOBRYCH jego okresach. Ale NIE truć mu i gadać jak nagrana płyta w kółko go zamęczjąc. Nie! To facetów odstrasza. Gdy jest DOBRZE między Wami - powiedz mu KRÓTKO i KONKRETNIE jak ZABOLAŁO cię jakieś jego zachowanie... i NIE drąż... znowu minie dzień, dwa - ZNOWU powróć do tematu... . Ja uważam, że rozmowy coś dają. A co do babci... . Spróbuj nie być bierną... gdy widzisz jak ta zołza ROBI RÓŻNICE - wkrocz!!! Nie chmasko, ale STANOWCZO: typu: Niech Babcia tego nie mówi... (imię dziecka) jest przykro... Babciu - tak nie wolno robić, .... jest mu przykro, że jemu nic nie przyniosłaś... itp. Najgorsza jest BIERNOŚĆ... bo rozzuchwala drugą stronę!!! Z mężem TEŻ pogadaj o tym! Wyznacz sobie jakiś okres czasu "walki" o męża... np. ROK. Zapisz w kalendarzu od kiedy do kiedy. I notuj, notuj ZŁE i dobre chwile!!! Gdy minie ten czas zrób UCZCIWE podsumowanie. Jeśli wyszło, że ZŁYCH dni gdy jesteś nieszczęśliwa jest więcej - odejdź od niego!!! Będziesz mieć 24 lata i młodszy synek będzie rok starszy. NIE WARTO, żeby na zawsze mieli NIESZCZĘSLIWĄ MAMĘ!!! Odpowiedz Link Zgłoś
kinga2110 Re: Nie przejmuj się... 14.10.06, 06:38 Wielkie dzięki za rady i ciepłe słowa. Jedna z forumiczek pisała o małżeństwie bez miłości, ja myśle, że w moim ta miłośc jest, M okazuje mi ją, oczywiście wtedy kiedy jest między nami dobrze. Nie chodzi z kolegami pic, robi pranie, co tydzień lub dwa robi gruntowne porządki, myje okna, zabiera dzieci na spacer, żadko sam, ale zdarza się, wiem, że kocha mnie i dzieci. Ale przychodzi właśnie czasem taki okres, że nic tylko śpi, ja się wkurzam, on się przestaje odzywac i wystarczy malutki pretekst, żeby skończyło się wielką kłótnią. Pokłótniach zawsze rozmawiamy, ja wtedy rzeczywiście za bardzo truje, co chwile mu o tym przypominam, on obiecuje, ze już będzie dobrze, że nie będzie się obrażał o głupoty, a za chwile jest to samo. Mówi: wiesz, że to co ja mówie podczas kłótni to wszystko nieprawda, mówie tak, zeby cię wkurzyc. Chyba rzeczywiście zaczne notowac te dobre i złe chwile i zobaczymy:) Odpowiedz Link Zgłoś
sweetsusana Re: Nie przejmuj się... 14.10.06, 13:27 Kinga jestem z Toba. Jesli go kochasz to rozmawiaj rozmawiaj rozmawiaj. Serdecznie pozdrawiam Odpowiedz Link Zgłoś
kryzysowa_narzeczona75 Re: Musze się wyżalic...mogę tutaJ??? 14.10.06, 10:09 A ja poradze z troche innej beczki. Prosze cie, idz na spotkanie DOroslych Dzieci Alkoholikow. ONi pomaga najpierw poradzic tobie z sama soba, a im mocniej staniesz na nogi, tym wiecej bedziesz mogla zrobic dla siebie i twoich dzieci. A ze temat jest dlugi, w razie pytan pisz na maila. Odpowiedz Link Zgłoś
sweetsusana Re: Musze się wyżalic...mogę tutaJ??? 14.10.06, 13:28 Dorosłe dzieci alkoholikow. A co to daje? Odpowiedz Link Zgłoś
kinga2110 Re: Do Kinga2110 14.10.06, 14:38 Na październikowych dzieciaczkach - zobacz w wizytówce, ale włściwie to żadko kiedy pisze, więcej czytam skacząc po różnych forach. Odpowiedz Link Zgłoś