Ginekolodzy i dzieci

IP: 217.153.61.* 22.03.03, 16:40
Polska ginekologia jest - podobnie jak szczególny przypadek
polonistyki - całkowicie "od pana Zagłoby", dosłownie i w
przenośni. Mówię na podstawie wieloletnich, bardzo przykrych
doświadczeń, zakończonych trwałym okaleczeniem. Ginekolodzy -
nienowocześni, niedouczeni, zideologizowani, nie znoszący swoich
pacjentek, przekonani o własnej doskonałości i nieomylności;
kobiety mają się męczyć, bo od tego są, liczą się tylko te,
które akurat rodzą, jak nie mają dzieci - to z własnej winy, jak
mają - to po co? Jak o coś pytają, to najlepiej nie słyszeć, jak
coś mówią = nie przyjmowac do wiadomości. Najlepiej opowiadać
tłuste dowcipy w obecności zestresowanych, czekających na
operację czy bolesny zabieg - ostatecznie same chciały, po co
baba przylazła do lekarza? Takiemu nastawieniu wobec kobiet
znakomicie sprzyja oficjalna ideologia - z prawa i z lewa.
Polska ginekologia od pana Zagłoby ma się znakomicie, szkoda, że
my tego nie potrafimy docenić, ale kto głupim babom dogodzi...
Oczywiście, można trafić w tej masie sarmackich potomków na
rzetelnych, prawdziwych, mądrych lekarzy - oby było ich jak
najwięcej, szkoda, że klimat im nie sprzyja. Powodzenia w
poszukiwaniu - jota
    • boza-krowka a moze zmienic lekarza? 22.03.03, 17:54
      W ksiazce Laury Bakalarskiej - Manturzewskiej i
      Marioli Mady Madej "Jak nie zwariowac do rana" (nb. serdecznie
      polecam!) jest taki madry fragment - mamy prawo traktowac
      lekarza tak samo, jak on nas. Jesli traktuje on nas zle,
      przejmujemy jego nawyki i wychodzimy z gabinetu. To samo odnosi
      sie oczywiscie do wszelkich specjalistow, nie tylko lekarzy.
      Dobry ginekolog jest trudny do znalezienia, ale sie oplaca
      szukac.
    • agacz2905 Re: Ginekolodzy i dzieci 23.03.03, 11:50
      ...a ja miałam (i mam) bardzo dobrego lekarza-ginekologa.Jestem ponoć
      tzw.wymagającą, trudną pacjentką.Osobiście jednak uważam, że to gruba
      przesada.Moja "trudność" w byciu pacjentką jest wg. mnie pochodną mojej
      niepełnosprawności, szpitalnego dzieciństwa pełnego operacji nóg i
      rehabilitacji, urazu psychicznego do szpitali, nadwrażliwości, małej tolerancji
      na ból, nerwowości...Takich kobiet jak ja jest chyba wiele.Zgadzam się z
      poglądem, że olbrzymia część lekarzy ginekologów (bo o nich tutaj mowa) to
      aroganccy ignoranci, którym brak zarówno rzetelnej wiedzy jak i kultury
      osobistej.Przekonałam się o tym zwłaszcza w sytuacjach podbramkowych - w wieku
      lat 20 miałam usunięty guz jajnika, operację wykonano rzeczywiście dobrze...w
      dużej mierze chyba było tak dlatego, że pan ordynator przyjął był od mojego
      ojca jak najbardziej pieniężne dowody wdzięczności.6 lat później ciąża, szkoła
      rodzenia, pragnienie znalezienia miłego lekarza, który byłby na miejscu, gdzie
      mieszkam i podjąłby się być przy cesarskim cięciu bez względu na porę dnia lub
      nocy (mój lekarz pracuje w szpitalu oddalonym o prawie 40 km od miasta, gdzie
      mieszkam)Nie znalazłam takiego lekarza, doświadczyłam za to wielu słów
      zdziwienia i nawet oburzenia, że ja sama śmiem prosić o cesarkę, przecież to
      wszystko zależy od jaśnie pana lekarza i jego humoru. Skończyło się na
      cesarskim cięciu w małym powiatowym szpitalu oddalonym 40 km od mojego miasta -
      było to w styczniu 2001 r.Dzięki ogromnej życzliwości i opiece ze strony
      personelu zniosłam n-tą operację w moim życiu i niewątpliwy stres zostania mamą
      nadspodziewanie dobrze, tak, że trzy dni po c.c. byłam już w domu.Niedawno
      zmarł ów świetny lekarz, który robił mi c.c. i witał mojego syna na tym
      świecie.Bardzo mi przykro, że odszedł akurat taki dobry Lekarz i Człowiek.Był
      prawdziwą rzadkością w dzisiejszym biznesie medycyny, gdzie panuje już niemal
      wyłącznie kult pieniądza.W sierpniu czeka mnie drugie cesarskie cięcie.Mimo
      śmierci tego Lekarza, nie będę szukać w rzeszowskich szpitalach-fabrykach
      czegoś, co znalazłam w niewielkim kolbuszowskim szpitalu.Postanowiłam razem z
      moim lekarzem prowadzącym, że moje drugie dziecko również urodzi się w
      Kolbuszowej.Mam dziwną pewność, że tam będę podmiotem, a nie przedmiotem
      wszelkich działań i zabiegów.
    • Gość: asik Re: Ginekolodzy i dzieci IP: *.dhcp.unc.edu 27.03.03, 15:13
      Niestety, ale wydaje mi sie, ze jednak rzetelnie wykonujacego
      swoje obowiazki lekarza ginekologa jest naprawde trudno
      znalezc... Pare lat temu zaszlam w ciaze - opiekowal sie mna
      tzw. znajomy lekarz, ktory - nie powiem - przez ciaze (z
      komplikacjami i podtrzymaniem) przeprowadzil mnie calkiem
      przyzwoicie - po c.c mam pozostala mi niemal niewidoczna
      blizna. Ale... W dniu narodzin mojego syna ja przestalam
      istniec - a komplikacje pooperacjyne i poporodowe dawaly mi sie
      niezle we znaki. Wciaz slyszalam,ze przesadzam, ze mam czekac
      az krwawienia same ustapia. Po 5 miesiacach nie bylam w stanie
      samodzielnie wyjsc z domu (mdlalam na okraglo) i w koncu
      poszlam do innej pani ginekolog - starszej uroczej damy - ktora
      na moj widok krzyknela:"dziecko, a dlaczego ty czekalas tyle
      czasu?" i zastosowala kuracje, po kotrej w ciagu 10 dni doszlam
      jako tako do siebie... A zal do tamtego lekarza, kotry
      potraktowal mnie jak inkubator, ktory po uzyciu mozna juz
      wyrzucic na smietnik - pozostal.
      Autorce zas zycze sily w poszukiwaniu innego lekarza - warto
      szukac - im wczesniej, tym lepiej - mozna znalezc jeszcze
      normalncyh fachowcow (ja znalazlam - choc nie jest to juz ta
      mila pani)i jakos latwiej mi teraz radzic sobie z ta czescia
      mojego zycia.
      Powodzenia.
      • Gość: Luke Re: Ginekolodzy i dzieci IP: *.acn.waw.pl 27.03.03, 21:57
        Mnie się trafił lekarz, który, moim zdaniem, rozumiał kobiety. Zawsze witał
        mnie komplementami nawet jak się w dziewiątym miesiącu ciązy wtaczałam do jego
        gabinetu. Przy badaniu mówił "to może troszeczkę boleć, ale jakoś przez to
        przebrniemy". Kiedy zapytałam, co mam zabrać do szpitala poradził puder i róż,
        bo, jak twierdził piękna matka to szczęśliwa matka. Kiedy w czasie porodu
        szarpałam go za fartuch, wrzeszcząc, że żądam natychmiastowej cesarki,
        zapytał, czy chcę na zawsze zrezygnować z płaskiego brzucha. Teraz wiem, że
        cesarka płaskiego brzucha nie wyklucza, ale wtedy trafił do mnie ten argment.
        I dobrze, bo wskazań do cięcia nie było, a po znieczuleniu urodziłam wręcz
        śpiewająco. A szew mi zrobił taki, że jak pół roku później poszłam do lekarki
        rejonowej na pierwszą po przeprowadzce wizytę, to ona się przy badaniu nie
        zorientowała, że w ogóle rodziłam jakieś dziecko.
    • Gość: Miki Re: Ginekolodzy i dzieci IP: *.lublin.sdi.tpnet.pl 28.03.03, 17:34
      Mi sie trafił bardzo dobry ginekolog-mężczyzna. Wsześniej leczyła się u kobiet,
      ale dopiero on zajął się mną jak fachowiec i dzięki niemu nie umarła.
Pełna wersja